Dodaj do ulubionych

jak wyrwać sie z kieratu ...

09.01.06, 09:27
Hej Dziewczyny, mam pytanie i prośbę o pomoc. Moja Ola ma prawie 3 latka. Jak
się urodziła i przez pierwsze 2 lata oczywistym było, że wyrzekamy się wyjść
na imprezki, spokojnych zakupów itp... . Nasze zycie zmieniło się. Wiem, że
juz nigdy nie będzie tak jak było wcześniej (bez Olusi) ale można przecież to
jakoś pogodzić. Mam do tego stopnia schizy ze boję się oddać ją na weekendową
noc do jednej z babć. Nigdzie nie wychodzimy, mało kto do nas przychodzi.
Ostatnio kolezanka zapisała mnie na basen i to mój pierwszy sukces, że raz w
tygodniu wyjdę na 2 godziny. Nie ukrywam, że brakuje mi drobnych szaleństw. I
nie mam na myśli całonocnej imprezy i kaca ale np wyśmienita kolacja i upojna
noc, lub spokojna nasiadówka ze znajomymi (bez dziecka). Wiecznie się
śpiesze, jak gdzieś wyjde to "na wariata". nie potrafię sie z tego wyzwolić.
Ciągle żałuje sobie na jakiś ciuszek. Przełamałam się i chodze regularnie do
fryzjera i na pazury. Staram sie dbać o siebie....

Powiedzcie jak sie wyrwałyście z kieratu, żeby nie ogłupieć?
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 09:34



      Najlepiej to od początku sie w tym kieracie nie zamykać....
      • sowa_hu_hu Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 09:56
        dokładni!
        nie rozumiem dlaczego napisałaś że OCZYWISTE było że przez dwa lata żadnych
        wyjść itd...???
        ja nie wychodziłam przez pierwsze miesiące życia dziecka kiedy karmiłami byłam
        mu najbardziej potrzebna , tzn wychodziłam z nim na 5godzinne spacery i
        siedziałam z kolezankami w knajpce w ogródku...
        póxniej normalnie zostawaiałam dziecko z mężem i chodziłam do knajpek na kawe z
        koleżankami , jest tak cały czas - w ten weekend ide na disco smile
        z moim facetem nie mam wiwlkich mozliwości wyjśc bo nie mamy z kim dziecka
        zostawić ale np. w ten weekend mały był u dziadków a my nakolacji , w kinie...
        nigdy w zadnym kieracie sie nie zamknełam
        choć wiadomo ze zycie z dzieckiem wygląda inaczej i nie mozna sobie juz na
        wszystko pozwolic...
        • asiab_2004 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 09:59
          zostawiasz męża i wychodzisz na disco? to chyba mamy troche inny układ bo u nas
          jest tak, że bez siebie nie wychodzimy na disco ani do pubu....
          • sowa_hu_hu Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:03
            jak to ZOSTAWIAM?
            przeciez jesteśmy dorośli , ufamy sobie... poza tym mój facet nie znosi dyskotek
            a ni zadymionych knajp... jest raczej domownikiem... ja jestem zupełnie inna i
            potrzebuje wyjść od czasu do czasu - on mi absolutnie nie zabrania!
            z resztą nie moge przecież całego życia z męzem spędzać smile
            lubie wyskoczyć tylko z kolezanką - pogadać tylko w babskim gronie...
            dla mnie , dla nas to jest jak najbardziej normalne.
          • 18_lipcowa Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:03


            A dlaczego nie?
            Jesli idzie np, 5 kolezanek i ma się ochote pobyc w babskim gronie to po kiego
            wała ciągnąc za sobą faceta?
          • ewelinap4 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:14
            asiab_2004 napisała:

            > zostawiasz męża i wychodzisz na disco? to chyba mamy troche inny układ bo u
            nas
            >
            > jest tak, że bez siebie nie wychodzimy na disco ani do pubu....


            u mnie jest też ten sam układ ze nie wychodzimy nigdzie osobno.Ani razem tez
            • asiab_2004 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:16
              no własnie, dzięki że się odezwałaś. szukałam raczej mam w podobnej sytuacji do
              mojej, która da mi radę a nie mam które wywalą gały i będą dawały mi reprymendy.
              • sowa_hu_hu Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:18
                a kto ci tutaj daje reprymendy???????? kobieto!!! ja pisze do ciebie i to
                uśmiechając sie jakbys nie zauwazyła...
                jestes chyba jakas przewrażliwiona...
                poza tym mogłas napisać w poście że oczekujesz odp tylko od kobiet które mają
                takie same poglądy jak twoje.
                • asiab_2004 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:21
                  posłuchaj potrzebowałam rady jak wyrwać sie okiełznania brakiem czasu dla
                  siebie. i nie miałam na mysli uwag jako to jest źle ze nie wychodze do pubu i
                  na disco. przeczytaj uważnie mój pierwszy post.
          • adsa_21 ??? 09.01.06, 14:43
            a to niby dlaczego?

            jestescie zwiazani ze soba...czy jak?
        • halszkabronstein Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 14:08
          Zgadzam się z Wami dziewczyny - zamykanie sie w domu jest chore . Przeciez nie
          trzeba od razu chodzic na całonocne imprezy . Moja mama i przyjaciółka napewno
          zostana troszke z maluszkiem gdy ja gdzieś wyjde . Jak dojde do siebie po
          porodzie pojedziemy we 3 odwiedzić naszych znajomych za miastem którzy też mają
          dziecko . A na codzien kino , spotkania ze znajomymi , kawiarnie itd . Nie
          wspomne juz o realizacji pasji i zainteresowań . Ja sie nie moge doczekać żeby
          znowu wrócić na mate i po raz kolejny sprawdzić sie w sportach walki itp wink .
          Pozdrawiam , postarajcie sie jakos urozmaicic sobie życie i koniecznie
          wychodzcie z domu !!
    • asiab_2004 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:06

      • 18_lipcowa Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:07
        to ja Ci naprawde współczuje.
      • sowa_hu_hu Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:09
        ale dlaczego jesli moge spytać?
        przecież jestes dorosła ,wolna... nie mów że mąz by ci nie pozwolił??? choć wiem
        ze sie zdarzają takie przypadki...
        ja sobie nie wyobrażam być z kimś kto mnie ogranicza...
        przeciez jak ide do knajpki to wiadomo ze ide na kawe , jak ide na disco to zeby
        potanczyć a nie gzić sie po kątach z obcymi facetami...
        to kiedy ty sie spotykasz z kolezankami???
        • 18_lipcowa Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:10
          Ja tez sobie nie wyobrażam? Nie pozwala jej? A może nawzajem sobie nie
          pozwalają. Fajnie jest sie pobawić z facetem ale przypuscmy że moje kumpele
          organizują babski zjazd i co ? Nie idę czy ide z facetem. Ani jedna ani druga
          opcja nie wchodzi w gre.
        • asiab_2004 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:11
          spotykam sie w domu u siebie... . nie jestem w cale ograniczona. po prostu taki
          jest uklad i tyle. nie mam potrzeby latania po dyskotekach. mam potrzebe
          posiadania czasu dla siebie i swojego ciala...
          • sowa_hu_hu Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:15
            ja tez po dyskotekach nie latam... chodze od czasu do czasu... lubie tez
            posiedzieć w jakimś fajnym krakowskim pubie... wtedy kawa czy piwo smakują
            inaczej niz w domu... mozna posluchac fajnej muzyczki...

            ale wnioskując z twojego poprzedniego postu to chyba nie jest tak źle z tym
            czasem bo w domu jestes piękna i zadbana smile

            no własnie - co by było gdyby cie kolezanka zaprosiła na babskie spotkanie w
            jakiejś knajpie lub disco?
            • ewelinap4 do asi 09.01.06, 10:17
              ja Cię rozumiem, też nie jestem typem dyskotekowym.
              Nie lubię chodzić po knajpach, wolę posiedziec z mężem w domu, ale jesli mam
              iśc do knajpy to z mężem, bo zawsze tak było, jak nie mieliśmy dziecka to
              zawsze razem chodziliśmy wszędzie.
              • asiab_2004 Re: do asi 09.01.06, 10:18
                Dzieki Kochana, widze ze macie podobny model zycia do naszego. a co z czasem na
                zakupki i dbanie o siebie.... >? masz tak owy?
                • sowa_hu_hu Re: do asi 09.01.06, 10:20
                  nadal nie rozumiem... mąz nie moze ci zostać z dzieckiem zebyś szła na solarium
                  czy zakupy?????
                  jeśli nie to chyba powinnas zatrudnić kogoś do dziecka bo innego wyjścia nie
                  ma... albo zawołac jakąś koleżanke... albo do dziadków wywieźć...

                  a na solarium pójdziesz z mężem wtedy smile
                  • ewelinap4 Re: do asi 09.01.06, 10:21
                    sowa_hu_hu napisała:

                    > nadal nie rozumiem... mąz nie moze ci zostać z dzieckiem zebyś szła na
                    solarium
                    > czy zakupy?????
                    > jeśli nie to chyba powinnas zatrudnić kogoś do dziecka bo innego wyjścia nie
                    > ma... albo zawołac jakąś koleżanke... albo do dziadków wywieźć...
                    >
                    > a na solarium pójdziesz z mężem wtedy smile
                    >
                    >
                    a jak kobieta nie ma żadnego wyjścia któe opisałaś, bo ja tak mam np, to co?
                    mąz pracuje do wieczora, no i? co proponujesZ?
                  • asiab_2004 Re: do asi 09.01.06, 10:24
                    albo jestes jakas nie kumata, albo po prostu złośliwa. gdzie napisałam słowo,
                    że mąż nie chce z dzieckiem zostac. pisałam, że jestem w kieracie bo jak
                    wychodzę na zakupy to robie wszystko w biegu. nie potrafie sie zrelaksowac,
                    mysle o dziecku itp itd...
                    • sowa_hu_hu Re: do asi 09.01.06, 10:28
                      o tak , jestem bardzo złośliwa , jasne....

                      to może powinnas pójśc do psychologa , mówie powaznie , skoro nie potrafisz
                      przestac myślec o domu , o dziecku , człowiekowi potrzebny jest czas tylko dla
                      siebie , a skoro mąz zostaje ci z dzieckiem to ja nie widze problemu
                      zewnętrzenego związanego z brakiem czasu... problem tkwi w tobie i albo sama
                      sobie z tym poradzisz , mowiąc slangiem - wyluzujesz... albo popros o pomoc
                      specjaliste... bo sie zamęczysz! przeciesz dziecku z męzem nic nie grozi... to
                      po co sie tak spieszyć...? nerwicy sie jeszcze nabawisz...
                      • asiab_2004 Re: do asi 09.01.06, 10:31
                        Sowa i tu Ci przyznam racje. Tak tkwi to we mnie i nie mogę sobie z tym
                        poradzic. Wiem ze powinnam wyluzowac. moje pytanie jest JAK?
                        • sowa_hu_hu Re: do asi 09.01.06, 10:37
                          najczęściej to jest tak że mimo różnych rad nikt nie jest w stanie ci pomóc...
                          tylko ty sama możesz to zrobić , bo tylko ty znasz dokładnie sytuacje , samą
                          siebie...
                          odpowiedz sobie dlaczego wciąż myslisz o dziecku? czy to jest związane z jakimś
                          lękiem o nie? czy może dlatego ze umówiłas sie ze wrócisz do domu za 2 godz a
                          nie było cie dłuzej i mąz będzie zły...? albo może że dziecko za tobą płacze ,
                          tęskni...?
                          wiesz ja nie jestem specjalista więc nie moge ci odpowiedzieć na twoje pytanie...
                    • sowa_hu_hu ewelina 09.01.06, 10:30
                      a w weekendy też pracuje??? w soboty , w niedziele?
                      sklepy i solaria sa otwarte do późnego wieczora , przynajmniej w mieście , nie
                      wiem gdzie ty mieszkasz...
                      ale chyba twój mąz nie pracuje 7 dni w tyg.
                      mógłby zostać w niedziele z dzieckiem a ty mogłabym wyruszyć na jakiś wypad ,
                      tylko dla siebie...
                      • asiab_2004 Re: ewelina 09.01.06, 10:32
                        mój pracuje 7 dni w tygodniu. wstaje do pracy o 1.00 w nocy. wraca o 14.00 o
                        odsypia. ...
                        • sowa_hu_hu Re: ewelina 09.01.06, 10:38
                          no ale nie mów mi że cały czas spi??? kiedyś musi przeciez jeść? smile
                          • asiab_2004 Re: ewelina 09.01.06, 10:41
                            no musi, je jak wraca z pracy a potem ja wstanie...... ale kiedy jest taki
                            dzien jak dzisiaj ze ma dyzur do 17.00 to juz nie wstaje.....sad
                      • ewelinap4 Re: ewelina 09.01.06, 12:58
                        sowa_hu_hu napisała:

                        > a w weekendy też pracuje??? w soboty , w niedziele?
                        > sklepy i solaria sa otwarte do późnego wieczora , przynajmniej w mieście , nie
                        > wiem gdzie ty mieszkasz...
                        > ale chyba twój mąz nie pracuje 7 dni w tyg.
                        > mógłby zostać w niedziele z dzieckiem a ty mogłabym wyruszyć na jakiś wypad ,
                        > tylko dla siebie...
                        >
                        pracuje 6 dni w tyg od rana do nocy a 7 dnia spi, bo jest wykonczony, nie da
                        rady go nawet dobudzic
                        • sowa_hu_hu Re: ewelina 09.01.06, 13:01
                          to kiedy wy rozmawiacie , kiedy sie kochacie , kiedy twój mąż spędza czas z
                          dzieckiem...?
                          • ewelinap4 Re: ewelina 09.01.06, 13:03
                            sowa_hu_hu napisała:

                            > to kiedy wy rozmawiacie , kiedy sie kochacie , kiedy twój mąż spędza czas z
                            > dzieckiem...?
                            >
                            spędzamy czas tak, on śpi ja siedzę z dzieckiem i tak jest w naszym domu.
                            Co mam zrobic jak jest bardzo zmęczony, ze pada dosłlowinie busże go a on
                            nieprzytomny.
                            • sowa_hu_hu Re: ewelina 09.01.06, 13:06
                              wiem ze o prace dzisiaj trudno ale ten twój facet to sie wykończy w takim trybie...
                              aczkolwiek dziwi mnie to , bo przeciez jak przychodzi w tyg z pracy to spi
                              przecież... więc w niedziele chyba nie musi... założmy niech sie wyśpi do
                              południa... a potem mógłby poświęcić wam czas... skoro facet nie ma takiej
                              potrzeby to wspoółczuje...
                              moze powinien sie rozejrzec za inną pracą???
                              jak długo tak wytrzymasz?
                              • sowa_hu_hu Re: ewelina 09.01.06, 13:07
                                ewelina a nie masz kolezanek które mogłyby ci sie zaoopiekowac dzieckiem???
                                • ewelinap4 Re: ewelina 09.01.06, 13:09
                                  sowa_hu_hu napisała:

                                  > ewelina a nie masz kolezanek które mogłyby ci sie zaoopiekowac dzieckiem???
                                  >

                                  mam no ale kasy mi brakuje na to.A kto posiedzi za darmo? nie mam nikogo
                                  takiego, każdy się ogląda.
                                  • sowa_hu_hu Re: ewelina 09.01.06, 13:18
                                    no wlasnie , ja nie mowie o opiekunce ale o koleżance.A skoro kolezanka żąda
                                    kasy to co to za koleżanka... nie mówie przeciez o codziennym pilnowaniu ale no
                                    żeby przyszła na 3 godz zebys ty mogła iść pozałatwiac swoje sprawy...
                                    a w ogóle to widujesz sie z kimś? odwiedzają cie jacyś znajomi w domu?

                                    co do pracy to wiadomo ze to proste nie jest - mój facet tez bardzo długo szukał
                                    i mial wiele niepowodzen ale w końcu dostał super prace! ale to trzeba szukac...
                                    on znalazła ogłoszenie w internecie...
                                    więc zamiast spać niech twoj mąz zacznie szukać...
                                • ja27-09 Re: Sowa!!!!! 09.01.06, 13:29
                                  Ty niedobra, ty!!!! Jak możesz "łazić" po dyskotekach i knajpach. Dziecko
                                  zostawiasz niewiadomozkim, nie tęsknisz, nie lecisz na zbity pysk z zakupów,a i
                                  zaniedbana po domku chodzisz w jakichś spodnach z dziurą.
                                  Aaaale się ubawiłam powyższymi postami. Podobnie jak ty, nie mogę zrozumieć jak
                                  można dać się tak ograniczyć przez męża, przez siebie, dziecko, żeby nie
                                  wychodzić, bo co? Mąż nie pozwala?? Albo razem albo wcale?? Na zasadzie ja nie
                                  mam przyjemności, to też nie?? Normalnie jakbym słyszała moja koleżankę z pracy.
                                  Znaczy się występują takie "przypadki" w naturze.
                                  • sowa_hu_hu Re: Sowa!!!!! 09.01.06, 13:33
                                    patologia po prostu smile

                                    też nie rozumiem jak mąż może zabronić żonie wyjść do knajpy czy na impreze...
                                    że moi rodzice czy babcia tego nie rozumieją to jeszcze jestem w stanie
                                    zrozumieć... ale młodzi ludzie żeby sie tak ograniczali... eeee... bez sensu...
                                    ja bym chyba oszlała jakbym miała wszędzie swojego chłopa ciągać za sobą...
                                    noz do cholery ja mam tez swoje potrzeby , on swoje... nigdy mu niczego nie
                                    broniłam ani nie robiłam fochów... tyle że on woli siedziec w domu i "ciupać" w
                                    samoloty smile

                                    • ja27-09 Re: Sowa!!!!! 09.01.06, 13:45
                                      Mój też raczej z domatorów. Woli posiedzieć przy kompie, pobawić się z
                                      dzieckiem, poczytać, a ja jeśli tylko mam ochotę to "rozrywam" się. Na basenie,
                                      na plotach z kumpelami, u kosmetyczki, w knajpie z towarzystwem mieszanym... A
                                      parę razy się zdarzyło, że nocowałam poza domem, wiesz?? Zgroza chiba co?? smile)
                                      W dodatku pracuję i nie ma mnie w domu 10 godzin dziennie.
                                      Tak se uświadomiła, że chyba wyrodna matka i niedobra ze mnie żona. Chyba się w
                                      sobie zamknę i przemyślę moje postępowanie. Buuuuu....
                                      • adsa_21 Re: Sowa!!!!! 09.01.06, 14:49
                                        dopisuje sie..zdarza mi sie ze po nocnych szalenstwach do domu wracam nad ranem.
                                        Ale u mnie to inaczej sprawa wyglada - nie mieszkam z facetem
                                        • sowa_hu_hu Re: Sowa!!!!! 09.01.06, 14:50
                                          no ale wnioskuje ze jakbyś mieszkała to bys sie ograniczyć nie dała smile
                              • ewelinap4 Re: ewelina 09.01.06, 13:09
                                sowa_hu_hu napisała:

                                > wiem ze o prace dzisiaj trudno ale ten twój facet to sie wykończy w takim
                                trybi
                                > e...
                                > aczkolwiek dziwi mnie to , bo przeciez jak przychodzi w tyg z pracy to spi
                                > przecież... więc w niedziele chyba nie musi... założmy niech sie wyśpi do
                                > południa... a potem mógłby poświęcić wam czas... skoro facet nie ma takiej
                                > potrzeby to wspoółczuje...
                                > moze powinien sie rozejrzec za inną pracą???
                                > jak długo tak wytrzymasz?
                                >
                                > ja długo nie wytrzymam,on chyba tez.Chce zmienic pracę, nie ma nawet czasu na
                                szukanie, nie raz ja jemu coś poszukam, ale to nie takie proste.
                                >
            • asiab_2004 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:17
              jestem zadbana. czy piękna - to rzecz gustu. ale brakuje mi na to czasu... . i
              brakuje mi czasu na spokojne babskie zakupy........ i na solarium..... i takie
              tam
              • ewelinap4 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:21
                ja czasu dla siebie tez mam mało, jak maz wraca z pracy to wtedy.Na zakupki
                chodzę z dzieckiem.
                Ogólnie jestem zadowolona, tylko tych wyjśc jest naprawdę mało.
              • pade Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:44
                może nie brakuje Ci czasu, tylko masz problemy z organizacją?
                albo wmówiłaś sobie, że obowiązki nie pozwalają Ci na wyjście i gdy zaczniesz
                wychodzić sama, ktoś uzna Cie za złą żonę albo matkę???
                Uwierz mi, można sobie wszystko tak zaplanować, żeby znaleźć czas dla siebie.
                Gdy mąż się wyspi i zje smaczny obiadek, wyszykuj się i wyjdź. Najpierw na
                spacer, półgodzinny, bez celu, Po kilku dniach , w jakimś celu, a potem pójdzie
                jak z płatka. Przyzwyczaisz się.
                A Twoje poświęcenie jest nic nie warte. Nikt Cie nie doceni za to, że nie
                wychodzisz, czy bez przerwy myślisz o obowiązkach. Będziesz sfrustrowana,
                upierdliwą matką i zoną. Znam to z autopsjismile))
                Rób to co dobre dla Ciebie, ale nie kosztem innych. Poukładaj sobie wszystko
                tak, by mieć czas tylko dla siebie. To niezbędne dla Twojego dobrego
                samopoczucia i zdrowia psychicznego.
                Siedzenie w domu predzej czy później stanie Ci kością w gardle.
          • wieczna-gosia napisalas..... 09.01.06, 11:06
            > spotykam sie w domu u siebie... . nie jestem w cale ograniczona. po prostu taki
            >
            > jest uklad i tyle. nie mam potrzeby latania po dyskotekach. mam potrzebe
            > posiadania czasu dla siebie i swojego ciala...

            a jednoczesnie napisalas ze czujesz sie jak w kieracie

            ze musialas sie przemoc by zaczac chodzic na basen

            NO wiec chyba nie do konca ci to odpowiada.


            Sama zamknelas sie w kieracie. Co z tym zrobic- wyjsc. Twoj maz nie lubi wyjsc?
            Bo jak rozumiem nie lubi skoro sama nie wychodzisz, bo taki jest uklad, a oboje
            tez nie wychodzicie, skoro przez 2 lata nie wychodzilas wink) to masz dwa wyjscia-
            albo powiedziec sobie OK i przestac to nazywac kieratem, albo zaczac wychodzic.
            Twoj maz potrzebe wychodzenia realizuje do pracy- do ktorej zauwaz chodzi jednak
            sam wink)))
    • edytatar Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 10:38
      Jak sie wyrwac?a tak jak w niego wpadlas.Dlaczego nie zaufasz babciom,przeciez
      Twojej dzidzi nic zlego sie u nich nie stanie.Oddaj mala co jakis czas do babci
      i juz macie czas dla siebie.Nie notorycznie oczywiscie ale jak raz na dwa
      tygodnie np. mala zostanie u babci to na pewno wyjdzie wszystkim na dobre.Ja
      mam taki uklad z "tesciowa"ze jak chce isc na zakupy jakies wieksze to ona mi
      przychodzi do malej,ona jest zadowolona bo moze spedzic czas tylko z mala i ja
      bo moge spokojnie polazic po sklepach/nie mam na mysli codziennych,banalnych
      zakupow/Ponadto raz MOJ wychodzi na silownie a raz ja na basen czy gdzie tam
      wole,wierz mi,ze da sie to wszystko pogodzic tylko trzeba sie dogadac.
    • martaglowacka Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 11:04
      My mamy dwójkę Dzieci (4 lata synka i 7 miesięcy córcię). Nie pamiętam aby
      zdarzył się miesiąc bez imprezy, kolacji czy innego wyjścia. Poza tym
      conajmniej raz na dwa tygodnie wpadają do nas znajomi (z dziećmi i bez). Nigdy
      nie odczuliśmy aby nasze życie zmieniło się pod tym względem smile
      Pozdrawiam serdecznie
      Marta
      • asiab_2004 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 11:24
        a podczas imprezy co robicie z dzieciaczkami?
        • sowa_hu_hu Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 11:25
          no ja na imprezy chodze bez faceta - więc dziecko jest z nim.
          • wieczna-gosia Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 11:38
            maz/ babcia/ baby sitter- w zaleznosci od czasu, mozliwosci itd.

            zdarzalo mi sie zabierac dzieci ze soba- ale nie opcja dziecko spiace na stercie
            plaszczy- ale do donkow, gdzie bylo je gdzie polozyc do lozka w pidzamce-
            owszem. Tym bardziej ze wiekszosc moich znajomych jednak czasy seksu w lozku
            rodzicow i rzygania do wanny ma juz za soba wink))
            • sowa_hu_hu Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 11:43
              buahaaaa gosia dobre smile
        • martaglowacka Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 12:57
          A to bardzo różnie. Niektóre imprezy są z Dziećmi. Inne bez i wtedy: oddajemy
          Dzieci do jednych lub drugich Dziadków, oddajemy do moich Dziadków lub oni
          przyjeżdżają do nas się nimi zaopiekować, jakiś czas mieliśmy też taką młodą
          dziewczynę, która przychodziła na parę godzin (studentka zaoczna) - ale to jak
          dziecię było jedno.
          Pozdrawiam serdecznie
          Marta
          • ewelinap4 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 13:05
            martaglowacka napisała:

            > A to bardzo różnie. Niektóre imprezy są z Dziećmi. Inne bez i wtedy: oddajemy
            > Dzieci do jednych lub drugich Dziadków, oddajemy do moich Dziadków lub oni
            > przyjeżdżają do nas się nimi zaopiekować, jakiś czas mieliśmy też taką młodą
            > dziewczynę, która przychodziła na parę godzin (studentka zaoczna) - ale to
            jak
            > dziecię było jedno.
            > Pozdrawiam serdecznie
            > Marta
            >


            no wiedzisz macie dziadków, nawet do Was przyjadą na ządanie. A my mamy
            dziedków bardzo daleko i nawet nie posiedzieliby gdyby mieszkali blisko.
      • ewelinap4 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 13:02
        martaglowacka napisała:

        > My mamy dwójkę Dzieci (4 lata synka i 7 miesięcy córcię). Nie pamiętam aby
        > zdarzył się miesiąc bez imprezy, kolacji czy innego wyjścia. Poza tym
        > conajmniej raz na dwa tygodnie wpadają do nas znajomi (z dziećmi i bez).
        Nigdy
        > nie odczuliśmy aby nasze życie zmieniło się pod tym względem smile
        > Pozdrawiam serdecznie
        > Marta


        ale gdybys nie miała kogoś do dziecka to nie pisałabys tak. A skoro ktoś moze
        zostać Ci z dzieckiem to życie nie zmieniło Wam się pod tym względem.
        Gorzej jak ktoś nie ma z kim dziecka zostawic, przykre nianię można sobie
        załatwić ale jak brakuje kasy to wykluczone.
        Taki wypad do knajpy kosztowałby nas sporo, więc nie chodzimy.
        • wieczna-gosia chciec to moc. 09.01.06, 13:25
          ewelino taka jest prawda. Siedzisz wlasnie na najwiekszym portalu internetowym
          dla rodzicow- mozna wszak zapoznac mame z tej samej miejscowosci i zaproponowac
          sobie nawzajem "wychodne" ja posiedze z twoim w piatek a ty z moim w sobote. Ja
          dzieci mialam jeszcze w liceum, pozniej na studiach- forse na nianie mam od
          niedawna i to tez malo. Ale pilnowalam kolezankom dziecka z wlasnym- pozniej one
          siedzialy z moim. Zagadywalam przyjaciol niedzieciatych- sluchajcie ja MUSZE
          wyrwac sie gdzies z mezem, bo dostaniemy kota- posiedzicie? Siedzieli. Za wino wink

          Chyba ze to generalnie nie jest dla ciebie problem i potrzeba wink) dla mnie byla
          to i znajdowalo sie wyjscie wink

          I faktycznie jesli dawanie rad ma polegac na tym ze my wymyslamy a autorka po
          kolei obala: bez meza nie, bo nie. z mezem nie bo nie ma z kim dziecka zostawic.
          Amoze z babcia? A nie bo ona sie boi. A z niania? a nie bo nie ma forsy. A z
          kolezanka? a nie bo nie mam. A moze kogos poznasz? a nie bo jestem niesmala. A
          moze po prostu nie chcesz wyjsc i dobrze ci z tym? a nie bo jestem w kieracie.

          No i w kolo wojtek panie dzieju nic tylko z samopalu sobioe strzelic wink
        • berek_76 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 13:47
          > ale gdybys nie miała kogoś do dziecka to nie pisałabys tak. A skoro ktoś moze
          > zostać Ci z dzieckiem to życie nie zmieniło Wam się pod tym względem.
          > Gorzej jak ktoś nie ma z kim dziecka zostawic, przykre nianię można sobie
          > załatwić ale jak brakuje kasy to wykluczone.
          > Taki wypad do knajpy kosztowałby nas sporo, więc nie chodzimy.

          Do knajp raczej nie chadzam, ale spotkania towarzyskie lubię. Z zasady raczej
          nie zostawiam dzieci z opiekunką, jesli mam ochotę sobie poszaleć. Opcje sa
          następujące:
          - zapraszam znajomych z dziećmi i dzieci imprezują sobie, a my sobie
          - zapraszam znajomych po 20.00, kiedy dzieci śpią
          - zapraszam znajomych wtedy, kiedy tatuś zabierze starszą córkę do siebie - a
          młodsza uczestniczy w imprezie

          Zakupy robię przez internet, żeby nie tracić czasu w sklepach, gotuję po
          uśpieniu dzieciaków albo w ścisłej współpracy z nimi. O urode po prostu nie dbam
          smile - do solarium nie chodzę - a jeśli już idę do fryzjera albo gdzies tam, to
          młodsza w wózku siedzi i gada ze mną albo bawi się przez te 15 minut solarium z
          paniami z obsługi. Książki czytam w autobusie i za przeproszeniem w kiblu. Kąpię
          się albo w godzinach pracy, czyli kiedy młodszą zajmie się niania, albo w ten
          sposób, że otwieram łazienkę na oścież, młodszą w leżaczku sadzam na pralce i
          zabawiam gąbką, a starsza myje mi głowę tudzież kąpie lalki i tak dalej.

          Inna sprawa, że ja nie mam wielkich potrzeb, jeśli chodzi o takie działania, w
          których dzieci nie mogą brać udziału - po sklepach nie chodzę, do kosmetyczek
          też nie. Ale na przykład kiedyś chodziłam tańczyć. Teraz nie chodzę, bo nie
          mogę. Nauczyłam się nie cierpieć z tego powodu i tyle.

          Wydaje mi się, że przede wszystkim jest to kwestia podejścia - i w tym sensie
          rzeczywiście sama się wpędzasz w kierat. Tu na forum raczej nie doczekasz się
          rady, która pozwoli Ci się z tym uporać, bo do tego trzeba psychologa. Tu możesz
          najwyżej znaleźć dziewczyny, które mają tak samo i razem z Tobą powzdychają
          boleśnie (może zresztą tego Ci trzeba) albo takie, które mają inaczej i będziesz
          na nie zła, że Cię nie rozumieją. Ale to już sama musisz zdecydować, czego
          oczekujesz - współczucia czy rady.
          -----------------------
          Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
    • agnes0101 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 12:20
      Tak jak większość forumowiczek wypowiadających się odnośnie twojego problemu
      uważam że sama wypracowujesz sobie ten kierat, a zorganizowanie czasu dla
      siebie to tylko kwestia organizacji. Z twojego postu wnioskuję że nie pracujesz
      a cały dzień poświęcasz tylko dziecku. Wszystko byłoby ok, gdyby taka sytuacja
      ci odpowiadała (mam kilka koleżanek które całkowicie poświęciły się dzieciom i
      to ich zadawala), ale jak widać tak nie jest, czemu się nie dziwię bo ja np bym
      chyba zwariowała. Ja np. m-c po urodzeniu dziecka już czułam się jak zamknięta
      w klatce, co wcale nie oznacza że nie kocham swojego dziecka. Postaniowiłam
      więc wyjść np. na 3 h do fryzjera, z dzieckiem został mąż, który nota bene całą
      noc siedział by komputerze ciężko pracując. Ale cóż, siedzienie z dzieckiem
      uważam też za pewien rodzaj pracy więc ja też mam prawo do relasku. Nie pisz
      więc że mąż który wraca o 14.00 z pracy jest tak strasznie zmęczony że nie może
      wieczorkiem posiedzieć z dzieckiem powiedzmy 2 godziny. Mam koleżankę z dwójką
      dzieci (3 lata i 5) której mąż pracuje na zmiany, więc często zdarzają się
      nocki, a ona pracuje od 8 do 17. Na codzień chodzą do przedszkola, jednak gdy
      są chore nie ma bata mąż nawet po nocy musi się nimi zająć. Zaznaczę że często
      chorują. Także widisz po nocy też można zająć się dziećmy. A co do wyrzutów
      sumienia. Pamiętaj za parę lat i to wcale nie w tak odległej przyszłości dzieci
      będą spędzać same czas a ty co nadal będziesz miała wyrzuty sumienia że
      wychodzisz z domu, a nie przygotowujesz np kolacji dla dzieci?
      • asiab_2004 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 12:58
        małe sprostowanie. ja pracuje. jestem na etapie zakładania swojej
        kancelarii.... a to wszystko to schiza z którą nie mogę sobie poradzic.....
        • lila1974 Re: Asiu 09.01.06, 13:40
          Myślę, że jesteś osobą bardzo ambitną i podjętym zadaniom oddajesz się bez
          reszty. Tak więc skoro postanowiłaś zostać rodzicem, to jesteś nim pełną parą.
          Zastanów się, skąd Ci się to wzięło. I czy jesteś z tym szczęśliwa? Chyba nie
          skoro dzielisz się z nami swoim stanem ducha.
          To co piszesz trąci już paranoją i sama przyznajesz, że dostrzegasz problem
          głównie w swojej psychice. Jeśli to jest aż taki lęk o dziecko, to może
          rzeczywiście warto by było porozmawiać z psychologiem?

          Moje życie nie zmieniło się diametralnie z chwilą przyjścia na świat Koniczyny
          ani Neli. Fakt, że nie przepadam za dyskotekami i pubami. Jednak mam spore
          grono znajomych, przyjaciół i rodziny, z którymi spędzamy czas często i
          intensywnie. Dzieci nie są dla nas żadną przeszkodą, bo uczestniczą prawie we
          wszystkim. Tak się nam poukładało, że wszyscy mamy dzieci, więc każdy każdego
          rozumie. Ba, dzieci są nawet przyczyną lepszej zabawy.

          Ja również jestem oddalona od najbliższych o parę ładnych kilometrów i nie ma
          mowy o ich przybyciu na każde zawołanie. Pewnym wentylem chroniącym mnie od
          zwariowania jest pomoc sąsiedzka. Jest w moim bloku kilka mam z dziećmi i raz
          te dzieci przesiadują u mnie, innym razem moje u nich. Najciekawsze, że takie
          stadko mniej męczy, niż osobista dwójka.

          Postaraj się przezwyciężyć własne obawy, z lekka odpuścić i rozejrzeć za
          możliwościami. Mama wcale nie musi być doskonała.
          • asiab_2004 Re: Asiu 09.01.06, 13:44
            dzieki wielkie za ten post. Kurcze ja chyba rzeczywiscie mam problem. ale co
            zrobic i jak wyluzowac.......
        • agnes0101 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 13:54
          A widzisz to tu mnie zaskoczyłaś. Dziwi mnie tym bardzej twój post. Jak więc
          chcesz realizować się w pracy, zwłaszcza rozpoczynając nową działalność, skoro
          już teraz masz wyrzuty sumienia zostawiając dziecko choćby na godzinę. Choć
          może to właśnie będzie lekarstem na twoje zamartwianie się co z dzieckiem. Być
          może tak cię pochłonie praca że nie będziesz miała czasu na zbyt częste
          myślenie o dziecku. Tak np było w moim przypadku. Wróciłam do pracy tuż po
          macierzkyńskim. Byłam strasznie przerażona, jak tam mój dzidziuś, jak wytrzymam
          10 h bez niego itd., mnówstwo innych dylemató. Tymczasem przy nawale pracy
          często poprostu zapominałam o zgrozo o dziecku na kilka godzin. Choć ty chyba
          jesteś szczególnym przypadkiem więc może warto wybrać się do psychologa.
    • asiab_2004 do Sowy i podobnie myślących 09.01.06, 13:41
      Wiesz Sowa, przeglądałam Twoje fotki. Mam zdolność rozpoznawania ludzi z
      którymi się dogadam a z którymi nie. Z Twojej twarzy wyczytuje sie jedno ...
      ale to pozostawie bez komentarza. Dziwie się ze tak łatwo przychodzi Ci
      oczernianie i negowanie innych. Jesteś zwykłą egoistką. A to, że moj tryb zycia
      w jednym z postów nazywasz patologią to świadczy tylko i wyłącznie o Twojej
      prostocie i braku zrozumienia i tolerancji. Nie każdy zyje tak ja Ty sobie
      wymyślisz. Serdecznie współczuje Twojemu mężowi... .
      Żałuje ze poruszyłam ten temat. widze ze forum zmieniło się w klan mamusiek
      krytykujących i negujących a nie w forum gdzie mozna liczyc na wsparcie.
      Powyższe tyczy się równiez do innych podzielających Twoje poglądy.
      • sowa_hu_hu Re: do Sowy i podobnie myślących 09.01.06, 13:45
        co ty wygadujesz dziewczyno??????????

        co do patologii to pisałam o sobie , śmiejąc sie sama z siebie bo żyje bez ślubu!!!
        boshe jaka ty przewrazliwona jesteś!!!

        co ciekawego wyczytałas z mojego zdjęcia??? bo tym mnie rozwaliłaś - totalny
        kretynizm!!! jak mozna oceniac czlowieka po zdjęciu???

        ja starałam sie byc życzliwa - może przeczytaj jeszcze raz moje posty!
        czy ty tylko potrafisz rozmawiac z ludźmi którzy podzielają twoje zdanie???

        tak sie składa ze do edoistki mi daleko - ale widze ze ty masz naprawde powazne
        problemy ze sobą skoro tego nie zuwazyłaś....

        idź koniecznie do tego psychologa!
        • sowa_hu_hu Re: do Sowy i podobnie myślących 09.01.06, 13:47
          i w którym miejscu ja cie oczerniłam???

          dziecko drogie zastanów sie co ty wypisujesz...
        • asiab_2004 Re: do Sowy i podobnie myślących 09.01.06, 13:48
          i tutaj po raz kolejny pokazałaś siebie i to jak przyjmujesz krytykę. Nie będę
          juz dyskutować bo nie ma sensu...
          • wieczna-gosia zasadniczo asiu 09.01.06, 13:51
            tez pokazalas jak przyjmujesz krytyke.

            Wszak najlepsza obrona jest atak wink) i te czytania z twarzy fiu fiu wink)))

            Zycze podobnej determinacji w wyplatywaniu sie z kieratu wink)))
          • sowa_hu_hu Re: do Sowy i podobnie myślących 09.01.06, 13:52
            krytykę???
            to nie krytyka tylko jakieś bzdury masakryczne...
            zdecydowanie powinnas coś z soba zrobić bo przez to siedzenie w domu sfiksowałaś
            do reszty...

            i staraj sie człowieku pomóc...
            • ewelinap4 Re: do Sowy i podobnie myślących 09.01.06, 14:02
              sowa_hu_hu napisała:

              > krytykę???
              > to nie krytyka tylko jakieś bzdury masakryczne...
              > zdecydowanie powinnas coś z soba zrobić bo przez to siedzenie w domu
              sfiksowała
              > ś
              > do reszty...
              >
              > i staraj sie człowieku pomóc...
              >
              >
              ona nie siedzi w domu, pracuje tak pisała, nie wymyśłaj sobie nowej historii.
        • ewelinap4 Re: do Sowy i podobnie myślących 09.01.06, 14:00
          ja tez Cię sowo znam i też jesteś dla mnie beznadziejna. Nie poczerniaj ludzi
          względem siebie.
          • sowa_hu_hu Re: do Sowy i podobnie myślących 09.01.06, 14:02
            serce mi krwawi...
            • adsa_21 a ja na zdjeciu widze.. 09.01.06, 14:56
              wesoła, optymistycznie nastawiona do zycia dziewczyne z dzieciaczkiem podobnym
              do mojegosmile

              i tak trzymac!

              hmm..moze ja tez wstawie swoje zdjecie, ciekawe co o mnie powiecie?smile
              • lila1974 Re: Zapewne nie chodziło dziewczynie o zdjęcie ... 09.01.06, 14:58
                jako takie, wszak się nie ma do czego przyczepić. Sądzę, że raczej chodzi o
                fluidy ... spojrzała na fotkę i nie poczula sympatii - ot, wszystko.
                Może tylko wypowiedz nieco nieakuratna.
              • sowa_hu_hu Re: a ja na zdjeciu widze.. 09.01.06, 15:03
                hehe smile

                dzięki - daj swoje a jak nie to wyslij mi na poczte siebie i dzieciaczka smile
      • ja27-09 Re: do Sowy i podobnie myślących 09.01.06, 13:47
        Widzisz Sowa??? Nie wiedziałaś co??
        Bo my chyba jakieś nienormalne jesteśmy...
        smile)))
        Pozdro Asiab i trochę luzu.
      • halszkabronstein Re: do Sowy i podobnie myślących 09.01.06, 14:13
        A na jakie wsparcie liczyłaś ?? Ze klan mamusiek Ci napisze ' tak wszystkie
        siedzimy w domu po 10 lat , ja to nawet juz nie wiem jak wyglada świat za
        dzwiami , nie spotykam znajomych ' itp ? Dziewczyny Ci daja dobre rady by jakoś
        zorganizować sobie czas i nie złośliwie , ale dlatego , ze czytajac Twój temat
        pomyślały , ze Ci zle i chcesz to jakoś zmienić. Uwierz mi ,ze siedzenie ciagle
        w domu naprawde nie jest normalne .

        Pozdrawiam .
    • adsa_21 Re: jak wyrwać sie z kieratu ... 09.01.06, 14:41
      jak mam ochote gdzies wyjsc i mam mozliwosc zostawienia Adasia moim rodzicom -
      to wychodze.
      I nikt nie widzi w tym nic dziwnego.
      Nie moglabym siedziec domu 24 h na dobe..chybabym oszalala!
      Nie miej wyrzutów ze zostawiasz dziecko pod opieka babci. Jej tez przyda sie
      taka odmiana, dziecko bedzie zachwycone a ty wreszcie odpocznieszsmile

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka