Takie mnie wczoraj naszło spostrzeżenie.
Na zakupach w dużym sklepie, pewien pan oddał mi swój wózek do małego
koszyka, gdy usłyszał, jak z mężem rozdzielamy między siebie dzieci i zakupy.
Tak zwyczajnie oddał nam ten wózek i powiedział:
"Państwu on się bardziej przyda".
Przy kasie pewna pani ustąpiła nam miejsca, byśmy nie musieli długo czekać.
Gdy wchodziłam do klatki z zakupami (Mąz z dziewczynkami został jeszcze przy
aucie), jakiś pan o kuli(!) zabrał mi reklamówkę i wtachał ją do windy.
Jakiś pan na parkingu podładował nam akumulator, gdy przed 7:00 mąż chciał
mnie odwieźć do pracy.
Ludzie jednak są mili i dobrzy