witam, znalazłam to forum całkiem przypadkiem wertując googla, widze że czesto dajecie dobre rady więc może i ja spróbuję mieszkam z moim mężem Tomkiem na wsi pod Toruniem, mamy 1,5 roczną kochana córeczke anię i niby wszystko jest oki gdyby nie ONA ...moja teściowa ..mój mąz jest całkowicie pod jej wpływem tzn normalnie jest w porządku ale gdy w grę wchodzi tesciowa to Tomek jakby gupiał ...nic do niego nie dociera ...ja wiem że to jego matka, ale są przeciez jakies granice a te wg mnie zostały ostatni czasy mocno naruszone ...
np wchodzi nam ona (mieszkamy w JEJ i teścia 2 pietrowym domku, Teściu jest w Niemczech od 7 lat) do domu (wydzielona część, osobne wejście) nawet nie zapuka i żadnego zaproszenia z naszej strony...mówiłam o tym do męża ale on sie zawsze wykręca że to jej dom, że nie wie jak jej to powiedzieć i zebym to ja sprobowała z nia pogadać, a czasami nawet mówi abym zamykała drzwi ..ale co z tego jak ona ma do nas klucze (tak na wypadek awarii a zreszta pilnuje nam małą) i sama sobe otwiera a w dodatku wg mnie to ona powinna sie dostosowac do jakis norm a nie ja zamykac sie we "własnych" 4 kątach
lub gdy jedziemy do Torunia do naszej/JEJ rodziny to zawsze jak ja i mała chcemy juz wracać to Tomek nie potrafi sie zebrac do kiedy jego mama się na to nie zdecyduje (nawet jak sam chce juz jechac)..nawet go nakłaniam abysmy wracali bez niej ale on wtedy zawsze martwi sie jak ona wroci bez naszej pomocy (jest dziwny dojazd do nas na wieś) ...ale tak sobię myslałam że
przecież to nie nasz problem ..samochód jest nasz ..jechała z nami więc powinna sie dostosować ..a jak chce przeginać to jej sprawa...mam na mysli jakies minimum asertwynosci z naszej strony ..ale dla Tomka w stsosunku do matki ten termin nie istnieje !
reasumujac mam w domu 28 letniego dorosłego faceta który zmienie się w dzieciaka gdy tylko na horyzoncie pojawi się jego matka ...

..najgorsze jest to że nawet dobro dziecka nie gra wtedy roli ...on jest wtedy jak w transie liczy się mamusia i mamusia
co ja mam zrobić ? pogadać z nią ..ale bedzie kłotnia..która podejrzewam jeszcze zaogni nasze stosunki...? a może jednak nakłaniac do rozmowy z nią, męża, w koncu to jego matka ! szczegolnie że on widzi problem ale nie chce go rozwiazac, bo jemu to nie przeszkadza ...sama już nie wiem ..ale tak dalej nie da się żyć..a to naprawdę fajny mąż gdyby nie ...ona !
pozdrawiam, Aneta