wroblica_cwir_cwir
04.02.06, 23:24
Spotkałam się dziś z koleżanką, ona jest ode mnie o 6 lat młodsza, ale
chwilami mam wrażenie, że ona jest już nowym pokoleniem ludzi.
Rozmawiałyśmy o jej studiach, ona miała do napisania pracę zaliczeniową i
ściągnęła ją z Internetu, ale była bardzo zbulwersowana następującym
zjawiskiem: że w Internecie niewiele jest prac czystych ideowo (ona studiuje
nauki polityczne), tylko jak już się znajdzie pracę na właściwy temat, to
trzeba ją przeczytać w celu sprawdzenia, czy autor pracy nie nacechował jej
zbytnio swoimi przekonaniami. Ja się bardzo zdziwiłam, że to ją bulwersuje,
ale nic jej nie powiedziałam, bo nie chciałam jej robić przykrości.
Ja studiowałam kilka lat temu i też korzystałam z Internetu do pisania prac
zaliczeniowych, ale łączyłam fragmenty z kilku różnych, trochę zmieniałam,
trochę dodawałam od siebie i to było dla mnie oczywiste, że trzeba przeczytać
dużo więcej materiału niż końcowy efekt, że pewne rzeczy się nadają gotowe, a
inne trzeba streścić. I moi koledzy studenci też tak robili.
A jeszcze moja koleżanka wyraziła żal, że w związku z powyższym kłopotem
kilkoro jej kolegów może mieć taką samą pracę zaliczeniową i musi z nimi się
kontaktować i któreś z nich musi wprowadzać zmiany.
Ciekawa jestem, co o tym myślicie, czy ona ma rację czy ja. Dodam, że inne
warunki mamy podobne, bo ja też pracowałam w trakcie studiów i Koteczek już
był na świecie i miałam dom na głowie. Mnie się wydaje, że moja koleżanka za
bardzo idzie na łatwiznę w tych swoich studiach.