Dodaj do ulubionych

ulubiona synowa

12.02.06, 17:38
Kilka dni temu były imieniny teściowej.W przygotowaniach nie brałam udziału,
bo raz mam dwie lewe łapki do gotowania i innych tego typu rozrywek(toteż
delegują mnie na zmywak), dwa-zajmowałam się moją małą dzidzią.Za to z
teściową w kuchni urzędowała druga synowa.W czasie imprezy imieninkowej
teściowa wzniosła toast;za moją ukochaną synową, która jest naszą prawdziwą
podporą i wspaniałą panią domu, to z jej rąk wyszły sałatki i ten pyszny
tort.Zrobiło mi się trochę głupio.Fakt, mogę się nie przejmować i olac
sprawę,ale gdybyście tylko widziały triumfujące spojrzenie ukochanej synowej
(ona z tych co zawsze musi być w centrum uwagi).Po takim tekście teściowej
nie chce mi się w ogóle ich odwiedzać, ale mąż ma w tym mieście dużo kolegów
więc często jeździmy.Dodam jeszcze,że teściowa jest w lepszych układach z tą
drugą.A jak jest u was, czy wy jesteście tymi ulubionymi, czy tymi złymi?
Obserwuj wątek
    • anatemka Re: ulubiona synowa 12.02.06, 17:41
      ja jestem jedyną synową. Bynajmniej nie ulubionąsmile)
      A po takim texcie przestałabym robić cokolwiek. Bo po co?
      • martyna1985 Re: ulubiona synowa 12.02.06, 17:44
        Ja też bede jedyną, mam nadzieję, ze lubianą. Na razie jest oksmile
    • moofka Re: ulubiona synowa 12.02.06, 17:44
      ale przeciez to prawda
      ona te pysznosci robila a ty nie
      to ladnie ze ja pochwaliła
      co innego gdybyscie zrobily po rowno a pochwaly dostalaby tylko ona, ale tak?
      przesadzasz
      • scarlett74 Re: ulubiona synowa 12.02.06, 17:56
        Tak moofka to fakt,ale co miałam zostawić płaczące dzidzi(niech ryczy a co) i z
        podkrążonymi oczyma po nocy robić te głupie sałatki, są w końcu jakieś
        priorytety.My mieszkamy od teściów ponad 200km, to co może jeszcze torta miałam
        przywozić.Ona jest na miejsu, mieszkają nbiedaleko siebie,chodzą do siebie na
        ploty.Do mnie akurat jak obie przyjechały na imieniny męza, to żadna nic nie
        ptzywiozła i nie pomogła.
        • e_r_i_n Re: ulubiona synowa 12.02.06, 17:59
          Ale czym Ty sie przejmujesz? Skoro generalnie tamta synowa ma lepsze kontakty z
          tesciowa, to pewnie nawet jakbys na uszach stanela, to nic nie da smile
        • moofka Re: ulubiona synowa 12.02.06, 18:00
          nie, nie musiałaś zostawiać płaczącego dzidzi i z podkrążonymi oczyma po nocy
          robic sałatek
          jej imieniny niech se robi, zaden to twoj obowiazek
          ale ona - ta synowa robila i tesciowa to docenila, tym bardziej, jesli
          faktycznie byly pyszne
          gdyby mi ktos pomogl w przygotowaniu przyjecia na pewno nie omieszkałabym
          powiedziec, ze te pysznosci wyszly nie spod mojej reki i podziekowac,
          to wszystko
          mily gest
          jestes chyba przewrazliwiona i wydaje mi sie ze to wcale nie o te smieszne
          salatki chodzi
        • kawka74 Re: ulubiona synowa 12.02.06, 18:06
          My mieszkamy od teściów ponad 200km, to co może jeszcze torta miałam
          >
          > przywozić.Ona jest na miejsu, mieszkają nbiedaleko siebie,chodzą do siebie na
          > ploty.
          To tym bardziej dziwnym nie jest, że są zżyte, pomagają sobie i wznoszą za
          siebie toasty. Ty jesteś 200 km od nich, więc nie bardzo wiem, czemu tu się
          dziwić. Ja bym na Twoim miejscu podarowała szwagierce Twojego męża chwilę
          triumfu w zamian za to, że nikt nie kazałby mi siedzieć w kuchni. Nienawidzę
          stać przy garach.
        • 18_lipcowa Re: ulubiona synowa 12.02.06, 18:06


          > Tak moofka to fakt,ale co miałam zostawić płaczące dzidzi(niech ryczy a co) i
          z
          >
          > podkrążonymi oczyma po nocy robić te głupie sałatki,


          No ale to znaczy że dzidzi placze 24 na dobę?
        • kosmitos Re: ulubiona synowa 13.02.06, 10:41
          twoja teściowa to prawdopodobnie miła babka, która umie docenić czyjeś starania
          i pomoc, a ty jesteś rozhisteryzowaną frustratką; pewnie z tego powodu, że ty
          nie zrobiłaś nic powinna "taktownie" nie pochwalić tamtej dziewczyny; pomyśl
          zanim coś napiszesz i zacznij panować nad emocjami; no i w żadnym wypadku nie
          można dopuścić, żeby dzidzi (cokolwiek to jest) płakało!!!!!
    • e_r_i_n Re: ulubiona synowa 12.02.06, 17:44
      Moja tesciowa jest "tesciowa po przejsciach" (z pierwsza zona mojego meza oraz
      dlugoletnia dziewczyna jego brata), wiec nietrudno byc przez nia lubiana smile
      Obie swoje synowe (czyli zone mojego szwagra i mnie) traktuje tak samo -
      chociaz relacje sa nieco inne. My mieszkamy daleko, jestesmy u tesciow raz na
      jakis czas, z kolei brat mojego meza mieszka z rodzina u tesciow, wiec sila
      rzeczy wiecej maja ze soba do czynienia smile
      Sporo nas roznie (mnie i druga synowa) - ja jestem raczej mocno samodzielna i z
      wlasnym zdaniem, ona cicha i spokojna, ale to nie wplywa na stosunek tesciowej
      (przynajmniej w sferze 'uczuciowej' ogolnie mowiac). Natomiast wobec szwagierki
      na wiecej sobie pozwala (doradzania/komentowania) - bo ona na to pozwala.
      U mnie tego nie probowala - chyba wiedzac, ze reakcja bedzie stanowcza smile

      Jesli chodzi o kuchnie, to szwagierka sie raczej prowadzenia domu uczy, ja
      jestem w tym wzgledzie mocno przeszkolona (jako najstarsza z rodznestwa).
      Generalnie - rywalizacji nie ma.
    • kawka74 Re: ulubiona synowa 12.02.06, 18:01
      W czasie imprezy imieninkowej
      > teściowa wzniosła toast;za moją ukochaną synową, która jest naszą prawdziwą
      > podporą i wspaniałą panią domu, to z jej rąk wyszły sałatki i ten pyszny
      > tort
      A tak nie było? W sumie mogła jeszcze wznieść toast za Ciebie, za synową, która
      tak fantastycznie zmywa wink) Poza tym sama napisałaś, że z drugą synową teściowa
      ma lepszy kontakt, nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale Ty nie mieszkasz w tym
      samym mieście, co teściowa, natomiast Twoja konkurentka do łask owszem. Jest to
      naturalne i logiczne, że lepiej się doagadają, skoro Ty rzadko tam bywasz. A
      zresztą niech sobie ta druga będzie w centrum uwagi, czym Ty się przejmujesz?
      Niech sobie patrzy, niech sobie triumfuje, bądź ponad to. Zagaś ducha
      rywalizacji, szkoda Twojego czasu.
      Ja jestem jedyną synową (mój mąż to rodzynek, ma same siostry), żoną dziedzica
      rodowego nazwiska, lubię swoich teściów i oni - chyba - mnie lubią, ale
      generalnie zwisa mi to, kogo wolą. O ile się orientuję, najbliższe sercu jest
      im to potomstwo, które najczęściej u nich bywa, a jeszcze najlepiej, jak ma
      dużo dzieci. Widzę, że teściowa największym uczuciem darzy swoją przesiadującą
      u nich dzieciatą córę, która pewnie jeszcze niejedno dziecko urodzi i chwała
      jej za to, bo kto będzie na moją emeryturę pracował wink Nie jest to dla mnie ani
      kością niezgody, ani zgryzotą, niech się kochają, niech wznoszą toasty, niech
      robią co chcą. To nie jest moja rodzina i nie muszą mi klaskać. Zresztą osoba,
      na której uznaniu najbardziej mi zależało, nie żyje, reszta świata średnio mnie
      obchodzi.
    • 18_lipcowa Re: ulubiona synowa 12.02.06, 18:02
      czasie imprezy imieninkowej
      > teściowa wzniosła toast;za moją ukochaną synową, która jest naszą prawdziwą
      > podporą i wspaniałą panią domu, to z jej rąk wyszły sałatki i ten pyszny
      > tort.Zrobiło mi się trochę głupio.

      DLaczego glupio?
      Przecież to prawda, że to ona wszystko robiła tak?



      Fakt, mogę się nie przejmować i olac
      > sprawę,ale gdybyście tylko widziały triumfujące spojrzenie ukochanej synowej
      > (ona z tych co zawsze musi być w centrum uwagi).

      Olać, olać , olać.


      Po takim tekście teściowej
      > nie chce mi się w ogóle ich odwiedzać, ale mąż ma w tym mieście dużo kolegów
      > więc często jeździmy.Dodam jeszcze,że teściowa jest w lepszych układach z tą
      > drugą.A jak jest u was, czy wy jesteście tymi ulubionymi, czy tymi złymi?

      Boszzz...
      • radosnaja ta jak zwykle się wpie.. 13.02.06, 14:07
        • 18_lipcowa buahhahahhaa padłam!!!!!!!!!!!!!! 13.02.06, 14:18

    • scarlett74 Re: ulubiona synowa 12.02.06, 18:31
      Macie rację odrobina dystansu mi nie zaszkodzi, a one niech sobie tworzą
      towarzystwa wzajemnej adoracji.Ale kurna chata, nawet pies potrzebuje milego
      słowa,chyba, że od teściowej to niewykonalne. Któras z was spytała się o
      dzidzi-śpi fatalnie, budzi sie co 20-30 min i znowu usypianie.Jak zaśnie o 4
      nad ranem na 3 h to sukces.Chodzimy z mężem jak zombie.
      • e_r_i_n Re: ulubiona synowa 12.02.06, 18:32
        A to miłe słowo od meza nie wystarczy? smile
        • scarlett74 Re: ulubiona synowa 12.02.06, 18:52
          Jak najbardziej wystarcza,(i rekompensuje wszystko inne), a jeśli jest jeszcze
          z pocałunkiem to totalnie odpływam,a jeśli jest jeszcze namiętny seks to lecę w
          kosmos.
    • sutra Re: ulubiona synowa 12.02.06, 18:59
      scarlett74 napisała:

      W czasie imprezy imieninkowej
      > teściowa wzniosła toast;za moją ukochaną synową, która jest naszą prawdziwą
      > podporą i wspaniałą panią domu, to z jej rąk wyszły sałatki i ten pyszny
      > tort.Zrobiło mi się trochę głupio.Fakt, mogę się nie przejmować i olac
      > sprawę,ale gdybyście tylko widziały triumfujące spojrzenie ukochanej synowej
      > (ona z tych co zawsze musi być w centrum uwagi).Po takim tekście teściowej
      > nie chce mi się w ogóle ich odwiedzać,

      To nie tak:
      1. Nie lubisz gotować, nie gotowałaś - możesz być zadowolona (też nienawidzę
      gotowania, więc rozumiem sytuację); jesteś wygrana;
      2. Druga synowa widocznie lubi gotować; gotowała, została pochwalona - również
      jest wygrana;
      3. Teściowej ktoś pomógł - jest to kolejna wygrana osoba.

      Co mogłaś zrobić? Zwłaszcza widząc te triumfujące spojrzenia?
      -wznieść drugi toast, albo przyłączyć się do toastu teściowej. Np. "i ja
      również chciałabym wznieść toast za dzielną szwagierkę, która jest współautorką
      tych wszystkich pysznych dań, które z taką przyjemnościa kosztujemy". Możesz
      jeszcze dodać, ze bardzo się cieszysz, iż teściowa ma taką podporę. W ten
      sposób pokazujesz, że nie dałaś się wpędzić w poczucie winy (o ile to
      rzeczywiście było intencją teściowej) i wytrącasz przeciwnikowi broń z ręki.

      Ustalmy, ze nie kazda kobieta ma ambicje, żeby być wspaniałą panią domu, i że
      nie masz obowiązku być podporą teściowej: dzieci chowa się nie po to, żeby ich
      żony były naszą podporą. Jeśli przypadkiem teściowa myśli inaczej, to jest to
      jej problem.
    • lola211 Re: ulubiona synowa 12.02.06, 20:06
      Dziewczyna sie napracowala i tesciowa to docenila.W czym problem?
      • przepio Re: ulubiona synowa 12.02.06, 20:26
        Moja teściowa ma dwie synowe - i ja jestem ta lepsza. W stosunku do mnie
        pozwala sobie na więcej- tamtej boi się urazic- mnie lepiej zna i wie ,że się
        nie obraża, a jak mnie coś wkurzy to powiem!
        • astra161 Re: ulubiona synowa 12.02.06, 21:39
          Teściowa zachowała się wybitnie po chamsku,chciała ci dopiec,i udało jej
          się.mogła jej podziękować mniej ostentacyjnie,a w tym przypqadku grała pod
          publiczkę.Wrrrredota
    • asiarol Re: ulubiona synowa 12.02.06, 22:56
      IMo zachowanie teściowej było nietaktowną aluzją pod Twoim adresem
      • marychna31 Re: ulubiona synowa 12.02.06, 23:23
        > IMo zachowanie teściowej było nietaktowną aluzją pod Twoim adresem
        A mi się wydaje, ze mogło być aluzją ale wcale nie musiało! Mogło być poprostu
        wyrazem pochwalena synowej, która dużo jej pomogła. Sądze, że dla autorki watku
        i jej emocji zdecydowanie lepiej będzie przyjąc tą drugą wersję i nie
        przejmowac się już tą sytuacjąsmile

        U mnie sytuacja jest bardziej delikatna bo moja teściowa to macocha a nie mama
        mojego męża. To jest osoba szalenie elegancka i widzę, ze bardzo się stara nie
        okazywać różnicy między synowymi od dzieci mego teścia a od swoich dziecismile)
        Zawsze w gronie rodzinnym stara się powiedzieć o mnie coś miłego i ja bardzo to
        doceniamsmile)
    • agnieszka.makowiecka BRAK ZROZUMIENIA 12.02.06, 23:53
      NAJGORSZY JEST BRAK ZROZUMIENIA GDY TEŚCIOWA MA CÓRKĘ
      JA JESTEM W TAKIEJ SYTUACJI.MIESZKAMY RAZEM Z RODZICAMI MĘŻA.GDY WYJECHAŁA
      CÓRKA TEŚCIÓW NA 1 SEMESTR ZA GRANICE TO TEŚCIOWA JEJ POSPRZĄTAŁA CAŁY POKÓJ
      NA CO MÓJ MĄŻ SPYTAŁ:
      -A CO KASIA NIE MOŻE SAMA TEGO ZROBIĆ MA CHYBA DWIE RECE
      -A TEŚCIOWA ODPOWIEDZIAŁA :MA NOGI POZA TYM JAK WRÓCI TO BĘDZIE PISAŁA PRACE
      MAGISTERSKĄ (DO KTÓREJ MA JESZCZE ROK)
      ALE TO ŻE MI NIKT NIE POMAGA PRZY DZIECKU I RÓWNIEZ MIAŁAM DO NAPISANIA PRACE
      TO CO.. CZY KTOŚ SIĘ TYM PRZEJAŁ A GDY CHCIAŁAM POJECHAC DO MOICH RODZICÓW BY
      MOJA MAMA ZAJEŁA SIE DZIECKIEM A JA BYM MOGŁA SPOKOJNIE PRZYGOTOWAC SIĘ DO
      SESJI EGZAMINACYJNEJ I NAPISAĆ DWIE PRACE OPRÓCZ DYPLOMOWEJ TO USŁYSZAŁAM.
      ŻE MÓJ MĄŻ NIE LUBI JAK JA JEŻDZE DO RODZICÓW
      DOBRZE WIEDZĄ ŻE JA JESTEM Z RODZINY LEPIEJ SYTUOWANEJ I MOGĘ POLEGAC NA MOICH
      RODZICACH POD KAZDYM WZGLĘDEM.
      DLATEGO POKAZUJĄ ZE ICH CÓRKA JEST TAKA CUDOWNA
      ONA NIE ZMYWA W POKOJU MA SMIETNIK A GDY TECIOWA COS CHCE TO PROSI MNIE BYM
      OBRAŁA ZIEMNIAKI A NIE SPYTA CZY MAM JAKIES PLANY
      TO JEST NAJGORSZE.
      • zona_mi agnieszka.makowiecka 13.02.06, 00:58
        Wyłącz Caps Lock bo przez Twój post nie da się przebrnąć wink
        I to poczytaj:
        forum.gazeta.pl/forum/1904849,62605,1617503.html
    • moboj Re: ulubiona synowa 13.02.06, 00:16
      przez przypadek tu wlazłam, ale się wypowiem jak już tu jestem. byłam ulubioną,
      bo mam wykształcenie, czegoś tam już w życiu dokonałam - w związku z tym do
      pewnego czasu byłam ta lepsza. druga synowa - debilka po zawodówce była tą
      gorszą, ale urodziła dwójkę dzieci i w dodatku wzięła ślub kościelny, a my
      ciągle bezdzietni i na kocią łapę od 11 latsmilesmilesmile
      wolę być tą gorszą, ale pozostać przy swoich poglądachsmilesmilesmile
      • nchyb moboj... 13.02.06, 14:19
        >>pewnego czasu byłam ta lepsza. druga synowa - debilka po zawodówce była tą
        >>gorszą
        Z ciekawości zapytam, czy Twoja szwagierka jest debilką, bo jest po zawodówce,
        czy też jest po zawodówce, bo jest debilką?
        I czy jest debilką wyłącznie w Twoim mniemaniu, czy też ma to w orzeczeniu
        lekarskim?
    • lila1974 Re: ulubiona synowa 13.02.06, 00:31
      A ja nie mam złudzeń.
      Z teściami żyję w dobrych ukladach ale nawet nie śmię sobie mościć
      posady "najlepszej" synowej.
    • wieczna-gosia Re: ulubiona synowa 13.02.06, 04:12
      ale konkretnie o co chodzi?

      ze tamta synowa zrobila to na co ty nie mialas czasu? no zrobila. A ty nie
      mialas czasu to nie zrobilas. Milo ze tesciowa docenila chyba nie?

      Czy o to, ze jak przyjechaly obie, tonic u ciebie nie zrobily? Ja tam sie w
      cudzym gospodarstwie domowym nie rzadze chyba ze mnie ktos prosi smile

      czy o to, ze sie lubia, mieszkaja blisko siebie itd? No taka jest kolej rzeczy-
      zzyly sie to zupelnie inne sa stosunki.

      Ja mam swietne uklady z tesciowa, jakich nie miala z nia zadna z siostr
      przyrodnich mojego meza. One mieszkaja daleko, ja blisko, ona wyszla z tescia
      jak one byly juz spore, dorosle prawie, ja mieszkam bardzo blisko, moje dzieci
      sa jej wnukami, ich dzieci byly glownie wnukami tescia, sa duzo starsze od
      mojego meza itd.

      no i mam nadzieje ze nie maja takich jazd- w kazdym razie zachowuja sie
      normalnie, chociaz tesciowa pewnie bardziej mnie lubi. NO tak wyszlo, to mnie
      lubi smile
    • mamalgosia Re: ulubiona synowa 13.02.06, 10:44
      ja jestem ta gorsza. nie ta najgorsza (teściowa ma 3 synów), ale i
      nienajlepsza. Uważam, że to super pozycja. Najgorszą oczywiście nie jest dobrze
      być,a le najlepszą też nie. teściowa wydzwania do takiej synowej, gada co
      ugotowała... nie chciałabym
    • mamadwojga Re: ulubiona synowa 13.02.06, 10:52
      Jako że moja teściowa ma tylko jednego syna i nie ma dużego wyboru smile he he he
      to jestem jej ukochaną synową.
      Ja też ją bardzo lubię i się cieszę że tak mi się doskonale trafiło.
      Na pewno dobrze jest też że nie mieszkamy zbyt blisko siebie bo zacieśnianie
      związku choćby i z własną, osobistą matką nie służy takiemu związkowi. A tak -
      "cud, miód i orzeszki".
      • paulina-j Re: ulubiona synowa 13.02.06, 13:00
        a ja jestem tą ulubioną synową , i to nie tylko mojej
        obecnej teściowej ale i tej byłej - i dobrze mi z tym.
        Poprostu jeśli ludzie "nadają" na podobnych częstotliwościach
        to się lubią ,i może to być nawet teściowa smile
        dziewczyny dajcie pożyć tym teściowym toż to też "człowieki".
    • 76kitka Re: ulubiona synowa 13.02.06, 14:37
      Moja teściowa ma dwie synowe, z żoną starszego syna nie utrzymuje żadnych stosunków ( nie wiem czy się pogryzły, ani która się na którą obraziła) moja teściowa ma ciężki charakter i już sobie wytłumaczyła tę sytuację tym, że synowa była zazdrosna o Jej stosunki z synem. Nie sądzę, żeby to było to, ale nie chcę szwagra o to wypytywać, a mój mąż nie wie o co Im poszło, natomiast wszelkie próby zgonienia towarzystwa w jedno miejsce spełzły na niczym. Ja za moją teściową nie przepadam, ale to mama mojego męża więc zagryzam wargi i idę co tydzień w odwiedziny, często puszczam mimo uszu gadki mamuni, czasem mój ślubny wkracza do akcji, bo mi głupio zwracać uwagę siedemdziesięcioletniej kobiecie, że się zachowuje niegrzecznie, albo, że głupio gada.
      • naise Re: ulubiona synowa 13.02.06, 15:26
        Ja będę pewnie jedyną - na razie, bo na śluby pozostałych braci M sie nie
        zanosi - i pewnie tą najmniej lubianą, ale zwisa mi to bo ja też za przyszłą
        teściową nie przepadam i unikam spotkań - o ile tylko jest taka możliwość.
        Wogóle nie kumam, co to jakies wybory ? Żeby na siłe komuś wchodzić w tyłek
        zeby Cię ktoś lubił ?? A w d... to mam! big_grinD
    • dominika8 Re: ulubiona synowa 13.02.06, 16:19
      ja jestem jedyną synową, ale na pewno nie przepada za mną, co mnie specjalnie
      nie smuci. Po prostu nie dałam sobie wejść na głowę, kilka razy na złośliwą
      uwagę się odgryzłam i tyle. Na pewno nie będziemy nigdy psiapsiółkami co
      dzwonią i sobię miło gawędzą, oj niesmile Po ostatnim spędzonym weekendzie mam
      wrażenie, że w ogóle długo nie będziemy rozmawiać, bo ma w sobie tyle wyczucia
      i taktu co walec drogowy...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka