Dodaj do ulubionych

Jeszcze raz buty:)

27.02.06, 00:18
Nie przeczytałam wszystkich postów bo nie sposób, ale przyszła mi do głowy
taka myśl: czy Wam (chodzi mi o te, które butów nie zdejmują) nie jest za
gorąco w tym obuwiu? Np. teraz, zimą siedzicie u kogoś w kozakach??? podczas
gdy w mieszkaniu jest ok.20 stopni? Albo wiosną: półbuciki, pończoszki...
Pomijając dywany (lubię mieć czystysmile), warto chyba dać odpocząć stopom? Czy
lepiej wyglądać elegancko i cierpieć w milczeniu?
Obserwuj wątek
    • allija Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 01:46
      Ja z tych niezdejmujacych i przeciwniczek.
      Odpowiem ci pytaniem, a w pracy zdejmujesz? siedzisz tam w
      rajstopach/skarpetkach? Wyobraź sobie swoje koleżanki i kolegów biegających w
      skarpetkach, albo dyrektora przyjmującego cie w skarpetkach w swoim gabinecie?
      A dla zwolenniczek czystych dywanów i podłog jest prosta rada, nie przyjmować
      gosci w domu, umawiac sie na kawe w kawiarni, wtedy i naczynia pozostana w domu
      czyste i dziecko zdrowe. Choc z tymi dziecmi to lekka przesada, moje /w
      jednopokojowym mieszkaniu/ jakos nie cierpiały z powodu brudnych podłóg, żadna
      z moich znajomych tez nie miała takich problemów przy małych dzieciach
      bawiacych sie na podlodze. Zreszta dziecko przez brudny przedpokój /w którym
      następuje zamiana tego ohydnego obuwia/ tez się przemieszcza, inni domownicy
      także i roznoszą brud po całym mieszkaniu, jak sobie z tym radzisz? chyba, ze
      od razu zamiatasz, odkurzasz, myjesz...
      Moje stopy nie męcza sie w obuwiu bo uzywam wygodnych butów, a do domu, w
      którym mnie z nich wysupłuja drugi raz nie pójdę, dla mnie to wiocha i tyle.
      • marripossa Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 02:23
        Choc z tymi dziecmi to lekka przesada, moje /w
        > jednopokojowym mieszkaniu/ jakos nie cierpiały z powodu brudnych podłóg,
        żadna
        > z moich znajomych tez nie miała takich problemów przy małych dzieciach
        > bawiacych sie na podlodze.

        Ja tez z tych przeciwniczek zdejmowania butów. I argumentu z dziecmi też
        kompletnie nie rozumiem. Jak dziecko bylo male i bawilo się na dywanie, to i
        tak w życiu bym dziecka nie posadzila na dywanie nawet gdybym ten dywan
        szczoteczką do zębow czyścila codziennie. Na dywanie zawsze rozkladalam
        dziecku koce i na kocach siedzial i bawil się. A zresztą od czego woda w
        kranie? Można dziecku ręce umyć kilkanaście razy dziennie. Na polu też jest
        brudno a dzieci jakoś się bawią i nikt nie robi afery.
        • vibe-b Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 22:47
          marripossa napisała:

          > Choc z tymi dziecmi to lekka przesada, moje /w
          > > jednopokojowym mieszkaniu/ jakos nie cierpiały z powodu brudnych podłóg,
          > żadna
          > > z moich znajomych tez nie miała takich problemów przy małych dzieciach
          > > bawiacych sie na podlodze.
          >
          > Ja tez z tych przeciwniczek zdejmowania butów. I argumentu z dziecmi też
          > kompletnie nie rozumiem. Jak dziecko bylo male i bawilo się na dywanie, to i
          > tak w życiu bym dziecka nie posadzila na dywanie


          Cos takiego. A moje dziecko wszystko robi na dywanie. Siedzi, lezy, bawi sie, a
          nawet oblizuje ze smakiem. O przepraszam, nie wszystko. Nie jada z dywanu;
          dywan by sie pokleil. Jada z podlogi wink), ktora rowniez lubi lizac.
    • mama_kotula Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 01:48
      pade napisała:

      > Nie przeczytałam wszystkich postów bo nie sposób, ale przyszła mi do głowy
      > taka myśl: czy Wam (chodzi mi o te, które butów nie zdejmują) nie jest za
      > gorąco w tym obuwiu?

      No właśnie - nie przyszła mi do głowy taka myśl, jak tobie, z tego prosty
      wniosek: nie jest mi gorąco i siedzenie w butach nie powoduje u mnie
      dyskomfortu.
    • dorianne.gray Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 02:05
      Po kilku latach ustawicznego biegania latem i zimą w glanach nic nie jest w
      stanie mnie przerazić wink
      Nie jest mi za gorąco ani nie cierpię, tym bardziej wiosną (?!... no chyba że
      nosisz buty z jakiejś sztucznej dermy, w tym to faktycznie się stopy męczą...).
      Dać odpocząć stopom mogę we własnym domu, nie przy każdej okazji. W sklepie, do
      którego chodzę, też jest ciepło, a butów nie ściągam.
      • edytkus Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 02:20
        dorianne.gray napisała:

        > W sklepie, do którego chodzę, też jest ciepło, a butów nie ściągam.

        jeszcze tego by brakowalo LOL
        • dorianne.gray Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 02:22
          Dlaczego? Jeśli kryterium ściągania butów miałaby być, zgodnie z powyższą
          sugestią, temperatura otoczenia?... wink
          • edytkus Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 06:01
            dorianne.gray napisała:

            > Dlaczego? Jeśli kryterium ściągania butów miałaby być, zgodnie z powyższą
            > sugestią, temperatura otoczenia?... wink
            >

            Czyli tak, przychodze do kogos w gosci zima, po paru minutach stopy mi sie rozgrzewaja wiec buty
            zdejmuje, a co jak ogrzewanie wylaczone? Albo jestem wiecznym zmarzluchem? A na zewnatrz od
            jakiej temperatury uznajemy ze jest w stopy za goraco i czy to znaczy ze latem mamy biegac boso po
            sklepach (szczegolnie w pasazach handlowych) i czy na jakims jarmarku rozbiac zakupy w budce mamy
            zdejmowac obuwie takze? LOL
            • dorianne.gray Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 20:18
              edytkus smile
              pade, założycielka tego wątku, martwi się, czy nam w butach nie za gorąco, więc
              jej odpowiadam, że nie i że to akurat nie jest kryterium zdejmowania butów "w
              gościach" smile
              Dlatego rozumiem, że ten LOL, to do niej się odnosi?... wink
              • edytkus Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 20:37
                dorianne.gray napisała:

                > edytkus smile
                > pade, założycielka tego wątku, martwi się, czy nam w butach nie za gorąco, więc
                >
                > jej odpowiadam, że nie i że to akurat nie jest kryterium zdejmowania butów "w
                > gościach" smile

                alez ja sie z Toba zgadzam

                > Dlatego rozumiem, że ten LOL, to do niej się odnosi?... wink
                >

                smile)
                • sowa_hu_hu Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 20:43
                  alez te buty popularne smile
          • elza78 Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 08:34
            kryterium sciagania butow przez gosci jest sloma ktora z nich wystaje
            gospodarzom...
            • ada_zie Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 08:53
              Wydaje mi się, że nalezy odróznić imprezę oficjalną od luźnej wizyty
              przyjaciół...
              O ile ktoś decyduje się na zorganizowanie w domu / mieszkaniu przyjęcia z
              jakiejś ważnej okazji to musi iczyć sie z tym, że goście wejdą w butach.
              Jeżeli wpadam do koleżanki na kawę albo przyjaciele z dzićmi do nas -zdejmujemy
              buty bo tak nam wygodniej.
              I nic tu słomie, która rzekomo ma wystawać z moich zdjętych butów wink)
    • natiania Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 09:08
      Myślę że przede wszystkim liczy się wygoda. Domowników zawsze gonię do
      zdejmownia butów szczególnie jak właśnie umyję podłogę, gości nigdy, chcą to
      zdejmują nie chcą to nie, ich sprawa i nie wiem wogóle poco ta dyskuja.
      • beata985 Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 09:34
        natiania napisała:

        Domowników zawsze gonię do
        > zdejmownia butów szczególnie jak właśnie umyję podłogę, gości nigdy, chcą to
        > zdejmują nie chcą to nie, ich sprawa

        no własnie a w czym domownicy są gorsi od gości???
        ja zawszę się wkurzam najpierw na dzieci bo przebiegają po niewyschniętej
        podłodze.WRRRRR
        Potem na ojca,który nie raczył zdjąc butów,bo takie ma zasady i nie interesuje
        go ,że akurat pada i zanim wejdzie zostawi piękne śady.WRRRRRRRRR
        a NA KONIEC NA SIEBIE,ŻE DZIECI OKRZYCZAŁAM A OJCIEC I TAK(UPS SORKI)zabrudził
        i jestem w punkcie wyjscia,bo po co myłam,a zmywania mam naprawdę sporo...
        Inie mówię tu o lecie kiedy jest pięknie na dworzu i nic się nie wnosi..Chociaż
        ską ten piasek latem?
        sama niezbyt czyję się w buciorach,kozakach i innych pełnych no chyba,że
        sandałki i inne eleganckie.a Wystawnych przyjęc u na s się nie organizuje,nie
        te sfery,
    • pade Pytanie brzmiało: 27.02.06, 09:17
      Czy nie jest Wam gorąco w kozakach w pomieszczeniu, w którym jest ok 20 stopni,
      a nie czy komuś wychodzi słoma z butów czy też nie. Ale już widzę, że nikt się
      nie przynasmileA już na pewno nic nie pisałam o zabawie na dywanie. To nie ten
      wąteksmile
      Bieganie po sklepach też ma niewiele wspólnego z przebywaniem w mieszkaniu.
      A buty noszę tylko i wyłącznie skórzanesmile
      • lola211 Re: Pytanie brzmiało: 27.02.06, 09:48
        Sytuacja wyglada tak- ide do przyjaciolki na ploty- zdejmuje buty, bo tak jest
        u niej przyjete, a ja sie dostosuje.Siadam z podwinietymi nogami na kanapie,
        wiec sila rzeczy wygodniej mi bez butów.
        Ide do kogos kogo znam tyle o ile- zabieram obuwie zmienne, pasujace do
        ubrania.Zdejmuje kozaki, wkladam pólbuty i juz.
        A zdarza sie , ze i w kozaczkach siedze- tak jak ktos podal przyklad pracy- tam
        tez nikt w skarpetach nie lata, spokojnie 8 godzin mozna w kozaczkach, ale to
        tez zalezy jakie sa.Bo jesli futrzaki to moze byc problem, a jesli z cienkiej
        skorki to problemu niet.
        Trzeba byc plastycznym, dostosowac sie do sytuacji.Z tym zdejmowaniem butów tak
        naprawde problem jest wowczas, gdy w przedpokoju wreczaja Ci kapcie jako cos
        zupełnie oczywistego.Bez wzgledu na rodzaj wizyty- oficjalna czy mniej
        oficjalna.Prawda jest taka, ze przychodzac nawet w piekny sloneczny dzien, w
        butach ktore przeszly droge tylko do i z samochodu w takim domu jestes zmuszona
        zdjac obuwie, bo jest to uznawane za przejaw dobrego wychowania.Chocby w calym
        pomieszczeniu nie bylo ani jednego dywanu.Tak jest utarte i juz.Gdyby chodzilo
        o bloto, sypiacy sie piach itd. to latem czy piekna wiosna gospodarze nie
        wymagaliby zdejmowania obuwia, ale tak nie jest.Bo taki jest obyczaj.
        U mnie, gdzie goscie moga przebywac w butach jeszcze sie nie zdarzylo, by ktos
        wszedl w ociekajacych ubloconych buciorach- po to jest wycieraczka, po to mam
        szmatke do wytarcia ewentualnie, by pomoc doprowadzic te buty do ladu.
        • beata985 Re: Pytanie brzmiało: 27.02.06, 10:03
          no przepraszam bardzo ale ja osobiście nie wyobrażam sobie siebie latającej czy
          siedzącej 8 godz.w pracy w kozakach.Też zawsze miałam buty zmienne ,wygodne.A
          czy sportowe czy eleganckie to też zależy od rodzaju wykonywanej
          pracy.Pani "biurwa raczej nie w adidasach a ekspedientka nakasie w
          szpilkach,czy obydwie w kozakach-nieeee
          • sowa_hu_hu lola :) 27.02.06, 10:07
            naprawde masz PRZYJACIółKE która uważasz za małomiasteczkową? jakos to dla mnie
            nie do pojęcia że mozna tak sądzić o swoich bliskich...
            • lola211 Re: lola :) 27.02.06, 11:50
              Sowa, ale co konkretnie Cie tak dziwi?
              Mysle, bo przyjaciolka daje ku temu powody, to chyba jest oczywiste.

              • sowa_hu_hu Re: lola :) 27.02.06, 12:06
                no dziwi... bo ja nie chciałabym miec przyjaciółki ktora ma mnie za
                małomiasteczkową - bo to raczej nie jest komplement...
                • lola211 Re: lola :) 27.02.06, 12:13
                  Przeciez jej tego nie powiem, ani za plecami nie obgadam.
                  Ty usilnie próbujesz, jak juz pisalam, odwracac kota ogonem.Czy to moja wina,
                  ze ktos ma braki w wychowaniu, a ja to zauwazam? Mam podchodzic bezkrytycznie
                  do bliskich mi osób i w jakis magiczny sposób nie widziec jak sie zachowuja?


                  • sowa_hu_hu Re: lola :) 27.02.06, 12:28
                    braki w wychowaniu...? mysle że przesadzasz i masz bardzo surowe kryteria
                    względem ludzi...

                    a może powinnas oświecić przyjaciółke? powiedziec jej o brakach w wychowaniu?
                    podsunąc jej podręcznik savoir vivru? ciekawa jestem jej reakcji smile

                    nigdy nie spotkałam sie z takim podejściem... nawet to jest w pewnym sensie
                    interesujące smile

                    pozdrawiam
                    • lola211 Re: lola :) 27.02.06, 12:33
                      > braki w wychowaniu...? mysle że przesadzasz i masz bardzo surowe kryteria
                      > względem ludzi...

                      Skad mozesz wiedziec , ze przesadzam, skoro nie masz pojecia o jej
                      niektorych "wyskokach"?

                      > a może powinnas oświecić przyjaciółke? powiedziec jej o brakach w wychowaniu?
                      > podsunąc jej podręcznik savoir vivru? ciekawa jestem jej reakcji smile

                      Moze rzeczywiscie powinnam.
                      • sowa_hu_hu Re: lola :) 27.02.06, 12:42
                        no ale my tu nie mowimy o innych wyskokach tylko o butach... a dla mnie
                        ocenianie kogos na podstawie tego że u niego w domu buty sie ściąga jest przesadą...

                        to może powiedz co jeszcze robi twoja przyjaciółka? chodzi mam rozumiec o
                        kwestie tkz wychowania czy też jego braku?
                        • lola211 Re: lola :) 27.02.06, 15:08
                          Sowa- nie napisze, bo nie jestem do konca anonimowa, a po co ma ktos skojarzyc,
                          o kim mowa.
                          • sowa_hu_hu Re: lola :) 27.02.06, 16:00
                            ok smile rozumiem
          • lola211 Re: Pytanie brzmiało: 27.02.06, 11:34
            Mialam prace w biurze.Kupilam 2 pary butów po to, by je zakladac
            zima.Przeprosilam sie z kozakami, gdy stopy mi porzadnie zmarzłysmile.Drzwi ciagle
            w w ruchu, wietrzenie pomieszczenia i po prostu bylo mi zimno, mimo ze praca w
            pomieszczeniu.
          • lola211 Re: Pytanie brzmiało: 27.02.06, 11:36
            Pracowalam w biurze, kupilam z mysla o zimie zmienne eleganckie buty.I szybko
            przeprosilam sie z kozakami- drzwi w nieustawicznym ruchu, wietrzenie
            pomieszczenia- okazalo sie, ze zima jest po prostu zimno.A tez nie wyobrazalam
            sobie, by za biurkiem miec na nogach p[rzez tyle godzin kozaki.
            • lola211 Re: sorki za dubel:)) nt 27.02.06, 11:38
            • beata985 Re: Pytanie brzmiało: 27.02.06, 12:23
              lola211 napisała:

              > Pracowalam w biurze, kupilam z mysla o zimie zmienne eleganckie buty.I szybko
              > przeprosilam sie z kozakami- drzwi w nieustawicznym ruchu, wietrzenie
              > pomieszczenia- okazalo sie, ze zima jest po prostu zimno.A tez nie
              wyobrazalam
              > sobie, by za biurkiem miec na nogach p[rzez tyle godzin kozaki.


              No więc włąsnie wszystko zalezy od sytuacji, dnia i tego co lubimy smile
        • sowa_hu_hu Re: Pytanie brzmiało: 27.02.06, 10:06
          ja bym w butach z korzuchem średnio wytrzymała wink
          moje kolezanki które pracuja w birze nosza buty na zmiane żeby im gorąco nie bylo...
    • blou1 Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 11:30
      Zdejmowanie butów nie. Jeżeli chodzi o zimę kiedy jestem u kogoś pytam czy może
      mi dać jakieś kapciuch bo faktycznie za gorąco. A co do kapciuchów dreszcz mnie
      przechodzi kiedy widzę takie z korzuszka rozczłapane albo inne łapcie mocno
      wydeptane i przepocone. Sama mam w domu dla gości klapki na widok których nie
      odrzuca. No i pytam gości czy chcą założyć coś wygodniejszego.
      • karolcia86 Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 13:20
        Mnie generalnie odrzuca na myśl o chodzeniu w czyiś kapciach. Już wolę z dwojga
        złego boso. Ale najczęściej po prostu wchodzę w butach.
    • mandosia1 przyznajcie sie dziewczyny, nieściągacie butów bo 27.02.06, 14:54
      zwyczajnie smierdzą wam nogi. Trzeba sie myć a nie chodzić cały dzień w buciorach.
      pozdr, ta co ma czyste nogismile)))
      • lola211 Re: przyznajcie sie dziewczyny, nieściągacie butó 27.02.06, 15:04
        Nareszcie ktos mnie zdemaskowal.Tak, racja, tu nie o zadny savoir vivre
        chodzi , ale o brak higieny!
        Z pewnoscia wszyscy, ktorzy nie zdejmuja obuwia w domach nie myja stop, tylko
        czemu tak zalatuje od tych, ktorzy doginaja w skarpetkachwink??
        • karolcia111 Re: przyznajcie sie dziewczyny, nieściągacie butó 27.02.06, 15:09
          hahahaasmile własnie zalatuje od nich bo kiszą sie w buciorach i jak już je zdejmą
          to aż paruje ze skarpetsmile
        • vibe-b Re: przyznajcie sie dziewczyny, nieściągacie butó 27.02.06, 23:12
          lola211 napisała:

          > Nareszcie ktos mnie zdemaskowal.Tak, racja, tu nie o zadny savoir vivre
          > chodzi ,

          Lola, zasady savoir-vivre w tym temacie dosyc przejrzyscie wylozyl niejaki
          richardpipes w pierwotnym watku. Tam zbraklo Ci argumentow by mu udowodnic, ze
          sie myli, gdy twierdzil, iz w dobrym tonie jest buty sciagac. A tu znow
          zaczynasz spiewke o tym samym.
          • lola211 Re: przyznajcie sie dziewczyny, nieściągacie butó 28.02.06, 09:27
            NIe ciagnelam juz dyskusji, bo musialabym powtórzyc wypowiedzi Triss- mam takie
            samo zdanie.Korzystam z wspolczesnych poradnikow, nie siegam do zamierzchłych
            czasów i nie przenosze ich zywcem.Richardpipes zapomnial o jednym- jakie kiedys
            były podłogi, a jakie dzis.Nikt 100 lat temu nie wymienial po jakis czas paneli
            czy nie posiadal kafli, podłogi były luksusem, jakiego niektorzy cale zycie nie
            doswiadczyli zyjac na klepisku.Dzis podłoga to standard,tak samo jak zwykle
            dywany, bo malo kto ma drogocenne arrasy.Poza tym nie ma co porównywac stanu
            dróg,chodnikow przed 100 lat do dzisiejszych.Raczej nie brodzi sie w miescie
            po kostki w blocie, jak to onegdaj bywalo.
            Dzis mamy zamiast rozscielanych dywanow wycieraczki, estetyczne sciereczki,
            ktorymi buty mozna wyczyscic(zamiast korzystac z instytucji pucybuta),jeździmy
            samochodami- to pozwala na unikniecie jakze sugestywnie tu opisanego obrazu
            ociekajacych blotem butów.I pytam raz jeszcze- skoro głownie o stan obuwia
            chodzi to co z goscmi odwidzajacymi nas latem, przy dobrej pogodzie? Nadal sie
            nie kwalifikuja na nasze podłogi?

            • sowa_hu_hu Re: przyznajcie sie dziewczyny, nieściągacie butó 28.02.06, 09:30
              lola ale ty to chyba mówisz pod swój poziom materialny co???
              wyobraź sobie że nie każdego stac na zmiane paneli i dywanów... większosć ludzi
              których znam robi parkiety na całe swoje życie a dywany zmienia raz...
              tak więc też nie zauważasz pewnych rzeczy...
              ty możesz dany savoi vivre stosować bo najwyraxniej cie na pewne rzeczy stać -
              mnie nie stac na zmiane wykładziny a chce życ we względnej czystości - to tyle.
              • lola211 Re: przyznajcie sie dziewczyny, nieściągacie butó 28.02.06, 09:44
                Moj poziom materialny absolutnie mnie nie satysfakcjonujesmile, nie odbiega od
                sredniej krajowej.Niedalej jak wczoraj kupowalam z mama panele do jej
                mieszkania- 18 zł. za metr- o dobrym stopniu scieralnosci.Posłuza na lata.To
                taki luksus?
                Zapewne kwestia finansow ma niebagatelne znaczenie, ale nie tylko.Sa domy,
                gdzie kasy nie brakuje, a mimo wszystko zwyczaj trwa.
                • sowa_hu_hu Re: przyznajcie sie dziewczyny, nieściągacie butó 28.02.06, 09:57
                  może i sa , może i trwa... dla mnie to nie jest żadne zwyczaj i nic istotnego co
                  miałabym w swoim domu "uprawiać"

                  ps. dla mnie panele za 18 zł to w tym momencie MEGA LUKSUS!!! ja mam linoleum w
                  kuchni i w przedpokoju a w pokoju wykładzine (z tych tanszych)
            • vibe-b Re: przyznajcie sie dziewczyny, nieściągacie butó 28.02.06, 10:54
              lola211 napisała:

              NIe ciagnelam juz dyskusji, bo musialabym powtórzyc wypowiedzi Triss- mam takie
              >
              > samo zdanie.


              Tere fere kuku. Richardpipes wypowiedzial sie okolo godziny 15.00, i Ty wtedy
              aktywnie krecilas sie po forum. Triss zjawila sie dopiero o godzinie 18.00 i
              przedlozyla swoje argumenty. W ciagu tych kilku godzin nie poskladalas ani
              jednego sensownego zdania jako kontrargument dla tego pana, baknelas cos
              jedynie o tym iz Twoje plytki jednak sie nie rysuja, a Twoi znajomi brudu nie
              wnosza. A teraz mowisz, ze masz takie samo zdanie jak Triss? To czemu swojego
              zdania nie zakomunikowalas w tamtej dyskusji, na przyklad w ciagu tych kilku
              godzin ZANIM Triss sie wypowiedziala? Nie schlebiaj sobie.
              • lola211 Re: przyznajcie sie dziewczyny, nieściągacie butó 28.02.06, 11:43
                Krece sie na forum calymi godzinami.W miedzyczasie zagladam na rózne swoje
                ulubione,pichce obiad, sprzatam, siadam kilkam, itd.Za duzo wszystkiego na raz -
                to jedno.Na cito odnioslam sie do wypowiedzi- z czym sie zgadzam z czym nie.
                Kolejna rzecz- trudno mi sie odniesc do tej pozycji"Historia dyplomacji
                polskiej" Janickiego, bo jej nie znam, wiec sila rzeczy nie bede polemizowac,
                zanim nie sprawdze.
                I tyle.
                Racja- zamiast zajac sie wymiana zdan z Sowa powinnam poszperac, przypomniec
                sobie źródla i natychmiast wysmarowac post.
                • sowa_hu_hu Re: przyznajcie sie dziewczyny, nieściągacie butó 28.02.06, 11:50
                  konieczniesmile bo sowa to tylko sowa , małomiasteczkowa , smieszna wieśniaczka smile
                  nie ma z nia o czym gadać bo baba pojęcia o etykiecie nie ma smile
                  • lola211 Re: przyznajcie sie dziewczyny, nieściągacie butó 28.02.06, 11:58
                    Nie to akurat mialam na myslismile.
                    • sowa_hu_hu Re: przyznajcie sie dziewczyny, nieściągacie butó 28.02.06, 12:26
                      spróbowałabys tylko wink ostrzegam - umiem dziobać - równiez parkiety wink nawet te
                      o wysokiej nieścieralności wink
                • vibe-b Re: przyznajcie sie dziewczyny, nieściągacie butó 28.02.06, 17:31
                  lola211 napisała:

                  > Krece sie na forum calymi godzinami.W miedzyczasie zagladam na rózne swoje
                  > ulubione,pichce obiad, sprzatam, siadam kilkam, itd.Za duzo wszystkiego na
                  raz
                  > -
                  > to jedno.Na cito odnioslam sie do wypowiedzi- z czym sie zgadzam z czym nie.
                  > Kolejna rzecz- trudno mi sie odniesc do tej pozycji"Historia dyplomacji
                  > polskiej" Janickiego, bo jej nie znam, wiec sila rzeczy nie bede polemizowac,
                  > zanim nie sprawdze.
                  > I tyle.
                  > Racja- zamiast zajac sie wymiana zdan z Sowa powinnam poszperac, przypomniec
                  > sobie źródla i natychmiast wysmarowac post.


                  Skoro piszesz, ze masz takie samo zdanie jak triss, to wystarczylo napisac
                  kilka zwiezlych zdan, tak jak ona (tyle za zanim ona napisala), zamiast
                  udowadniac sowie godzinami, ze jest wiesniara i ze jej sloma z butow wystaje.
                  Kilka rozsadnych i ugruntowanych zdan wplynelo by korzystniej na Twoj imaaaaz
                  osoby obeznanej z etykieta (ktory to imaaaaaaaz tak bardzo starasz sie
                  wykreowac) niz snucie wywodow na temat drobnomieszczanstwa innych.
                  • lola211 Re: przyznajcie sie dziewczyny, nieściągacie butó 28.02.06, 19:28
                    Widocznie wolalam podyskutowac sobie z Sowa, zamiast jak piszesz kreowac swoj
                    imaz.Ty lubisz krótko i wezlowato, a ja jak widac wole sie godzinami rozwodzic.

                    >ze jest wiesniara i ze jej sloma z butow wystaje

                    Jesli juz tak szczegolowo mnie rozpracowujesz, to rób to dokladnie- nigdzie tak
                    nie napisalam, a moim celem nie bylo obrazanie nikogo.O slomie i wsi
                    rzeczywiscie bylo, tylko autor Ci sie pomylił.
    • molinezja2 Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 21:50
      nikt mi nie powie, że siedzenie 8 godzin w (JAKICHKOLWIEK!!!) BUTACH i stopy są
      świeże. Nie. Tym bardziej w zimowych. Tak jak i z innymi częściami odzieży:
      koszulką, bielizną,... Panie, które są zwolenniczkami siedzenia u kogoś w
      butach pochodzą po prostu z wyzszych sfer. Co zresztą widać po wykształceniu
      kobiet tu piszących: 95% z wyższym wykształeceniem: lekarze, prawnicy,
      pedagodzy, psycholodzy... szkoda, że wiele z tych Pań ma tak przyziemne
      problemy jak zwykły szary LUDŹ.

      Kładę się do łóżka zaraz, ale koniecznie w bucikach z kożuchem, bo w nocy się
      odkopuję...

      Ciekawe: a jak jesteście u siebie w domu to chodzicie w pełnym makijażu,
      szpilkach i kostiumie? Ciekawe... A tyle tu piszecie o dresach...

      Też chciałbym to wiedzieć Stefan....
      • kornelcia75 Re: Jeszcze raz buty:) 27.02.06, 22:23
        molinezja2 napisała:

        > nikt mi nie powie, że siedzenie 8 godzin w (JAKICHKOLWIEK!!!) BUTACH i stopy

        >
        > świeże. Nie. Tym bardziej w zimowych. Tak jak i z innymi częściami odzieży:
        > koszulką, bielizną,... Panie, które są zwolenniczkami siedzenia u kogoś w
        > butach pochodzą po prostu z wyzszych sfer. Co zresztą widać po wykształceniu
        > kobiet tu piszących: 95% z wyższym wykształeceniem: lekarze, prawnicy,
        > pedagodzy, psycholodzy... szkoda, że wiele z tych Pań ma tak przyziemne
        > problemy jak zwykły szary LUDŹ.
        >
        > Kładę się do łóżka zaraz, ale koniecznie w bucikach z kożuchem, bo w nocy się
        > odkopuję...
        >
        > Ciekawe: a jak jesteście u siebie w domu to chodzicie w pełnym makijażu,
        > szpilkach i kostiumie? Ciekawe... A tyle tu piszecie o dresach...
        >
        > Też chciałbym to wiedzieć Stefan....

        czytam emamę czasem,piszę na ememie rzadko
        ale dziś musiałam bo molinezjo Twój post rozbawił mnie do łezwink)))
        i tez ubiorę buciki do lóżka ale kalosze bo kozaczki mam mokre po spacerze
        pozdrawiam serdecznie
      • allija Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 00:55
        Pan "jakis-tam" z poprzedniego watku o butach posługiwał się, co latwo mozna
        było wywniskowac z tresci, savoir-vivrem z jakiegos XVII-XVIII wieku.
        Poniewaz rozgorzala gorąca dyskusja pozwoliłam sobie zajrzec do współcześnie
        wydanego podręcznika tegoż, napisanego przez czlowieka od lat zajmujacego się
        zasadami dobrego wychowania i otóz co czytam:
        "Piękna lsniące podłogi to duma pani domu. Goscie na pewno podloge zabrudza, na
        to jednak nie ma rady i w żadnym wypadku nie nalezy im proponowac czegoś w
        rodzaju papuci, wchodzenia na sukna (...). Obuwie - oczywiscie starannie
        oczyszczone - to zbyt ważny element toalety, by oslabiac jego efekt lub całkiem
        go niweczyć."
        Koniec, kropka.
        Co do smierdzacych nog - no, drogie mamuski, nogi po prostu trzeba zwyczajnie
        myc i używac odpowiednich kosmetyków a rajstopy czy skarpetki zmieniac
        codziennie. Przecież o ile, załóżmy, w pracy kozaki zdejmujecie to już półbutów
        raczej nie, a przeciez to tez dosyc zakryte obuwie. Więc co? wtedy dopuszczacie
        to, że nogi mogą śmierdzieć?
        Zreszta dobre obuwie, porządnych firm, skorzane, nie jakas chińska
        tandeta, "oddycha" i nigdy nie miałam w nim problemu z przepoconymi nogami. W
        przeciwieństwie do jakis obecnie spotykanych wynalazków.
        Wciskanie gosciom kapci w drzwiach wejściowych jest w złym tonie i koniec. Co
        innego jesli zaprzyjaźniony gość sam o nie poprosi z jakichs powodów /bo mu za
        goraco, bo ma zmeczone nogi/, wtedy mu daje.
        • sowa_hu_hu Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 09:17
          koniec kropka dla ciebie . dla mnie nie. dla mnie pan który pisze o savoir
          wiwrze nie jest autorytetem - i koniec kropka smile
          w moim domu mam własne zasady.
          • allija Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 10:01
            No, oczywiscie, "my bo me is my castle" jak powiadaja Anglicy.
            Ale, oczywiscie takze, nikt nie musi w tym wypadku chętnie, czy w ogole, do
            ciebie przychodzic. Mozesz tam siedziec sobie zupełnie sama, tak jak lubisz,
            przygladając sie swoim wypielegnowanym dywanom. Twój wybór i nikomu nic do
            tego. Nawet, czy moze szczególnie, specjalistom od savoir-vivru.
            • sowa_hu_hu Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 10:12
              tylko chodzi o to ze ja mam cały czas gości smile którzy lubia do mnie przychodzić
              - każdy z nich ściaga buty bo tak uwaza za słuszne , nikomu kapci nie wciskam...
              kiedys przyszła kolezanka ktora butów nie sciagneła i nikt na nia krzywo nie
              patrzył - buty miała czyste ,podejrzewam ze gdyby bylo inaczej po porstu by je
              ściagneła...

              jelsi ktoś ma ochote co drugi dzien po gościach prac dywany - jego sprawa.
              choć i tak andal uwazam ze w taka pogode jak teraz niemozliwe jest utrzymanie w
              czystości dywanu czy wykładziny... mimo prania trwałe slady zostają... ale jesli
              ktos tak lubi to ok - ja nie lubie , a zaznaczam ze to jest moj domi ja powinnam
              czuc sie w nim dobrze...

              gdybym miała stosowac sie do wszystkiego co dyktuja autorytety to chyba bym
              zwariowała - nie ściagac butów bo tak piszą , nosic taką bluzke bo taka moda ,
              czytac to co "każą" krytycy , chodzic na filmy o których sie mówi...

              jeszcze raz powatrzam do mnie goście przychodza i nikt zadnymi butami sie nie
              przejmuje - ktos chce zakłądac pantofle robi to , ktoś nie chce , nie robi
              tego.. jak siedzimy w kuchni mozna w butach ale do pokoju sie ściaga - nikt w
              tym problemu nie widzi - ani jedna osoba która sie przewija przez mój dom.
              a jesli wasi znjomi czy tez wy same musicie siedziec samotnie w domu z powodu
              butów... współczuje...
              • allija Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 10:37
                No to o co sie tak pieklisz? jesli goscie zachowuja sie swobodnie i robia co
                chca w kwestii butow? Przeciez wlaśnie o to chodzi.
                Jesli u mnie w domu zaprzyjaźniona osoba ma ochotę zdjąć z jakichs powodów buty
                to jej ich na siłę nie zakładam. To oczywiste.
                • sowa_hu_hu Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 11:01
                  sama to powiedziałaś - ty swoim gościom na siłe butów nie zakłądasz... to
                  dlaczego mnie wmawiasz ze ja robie wprost przeciwnie...?

                  a piekle sie nie dlatego ze masz inne zdanie tylko dlatego że piszesz jakies
                  fantazje w kierunku mojej osoby...
                  a w sumie to sie nie piekle jesli o sciosłośc chodzi... nie z powodu butów...
    • natiania Re: chodzimy bez butów cały rok 28.02.06, 08:41
      kto jest za! nie będzie problemu ze śmierdzącymi nogami i zdejmowaniem butów.
    • sowa_hu_hu Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 09:18
      ciekawa jestem co będzie jak sie okaże za 20 lat że wszystkich podręcznikach
      savoir vivru będa pisac że buty należy zdejmować...
      • lola211 Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 09:34
        Sowa- zasady savoir- vivre nie sa niezmienne- ewoluuja.Nie sa oderwane od
        rzeczywistosci, dlatego jesli za 20 lat to sie zmieni, to znaczy ze sa ku temu
        powody.I nie widze problemu, by zaczac sie do nich stosowac.
        • sowa_hu_hu Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 09:59
          ale wtedy nie bedziesz uwazać ze to jest małomiasteczkowe??? bo "autorytet" tak
          napisał...?

          ja sie nie kieruje autorytetami - mam własne wyczucie... i tego typu savoir
          vivre nie ejst mi do codziennego zycia potrzebny... uwazam ze umiem dobrze
          przyjąć gości , dobrze sie zachować...
          • allija Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 10:26
            Sowa, tu nie chodzi o autorytet, te zasady zostały tylko przez niego zebrane i
            napisane na podstawie czegos tam, jakichs ogolnie funkcjonujacych zasad wsród
            elit czy ludzi uznanych za autorytety, on sam tego nie wymysla wiec nie jest to
            jakies widzimisie pojedynczego pana. I stosowanie zasad dobrego wychowania
            oznacza szacunek dla osob, z ktorymi aktualnie przebywasz. Ale ty, oczywiscie,
            nie musisz miec tego szacunku, to nie jest obowiazkowe, mozesz wiec spokojnie
            stosowac sie do swoich wlsnych zasad i wtykac swoim gosciom kapcie.
            Jednak na prace w np. dyplomacji nie licz. Chociaz kto wie, ostatnio równamy w
            dół skoro pierwsza dama na oczach całego kraju grzebie meżowi przy rozporku i
            lata za nim z reklamówką w ręku /z drugim sniadaniem czy co?/.
            • sowa_hu_hu allija 28.02.06, 10:59
              powiedz mi? czy ty umiesz czytać??? skąd wyciagnęłas wnioski ze wpycham moim
              gościom kapcie??????????????????????????
              naprawde rece mi opadaja jak ktoś mi wmawia cos czego nie powiedziałam...

              dobrze napisałas - chodzi o elity... a ja ja elita nie jestem i nie będe sie
              nikomu w brudnych butach pchac do jednopokojowego mieszkania w bloku... - i nie
              uwazam zeby to było złe wchowanie albo zebym sie osmieszała...

              zdania mozemy miec odmienne ale prosze cie nie wciskaj mi rzeczy których nie
              powiedziałam... wręcz przeciwnie - napisałam ze u mnie mozna siedziec w czystych
              butach jesli ktoś ma zasady ze nie ściąga!!!
              • allija Re: allija 28.02.06, 14:20
                Wniosek wyciągnęłam stąd, ze strasznie sie denerwujesz a cała dyskusja toczy
                sie właśnie o zmuszanie gosci do zmiany obuwia.
                Zreszta w koncu to ja nie wiem o co ci chodzi. Bo raz zarzucasz, że cos ci sie
                wmawia a zaraz piszesz, że uważasz za naganne wpychanie sie w butach do
                jednopokojowego mieszkania. Jesli buty sa brudne to tylko źle świadczy o twoim
                gościu bo zwykle po drodze do drzwi wejściowych mija sie w przecietnym budynku
                kilka wycieraczek. A jeśli juz te buty są brudne co robisz? kazesz zdjąć? i jak
                weryfikujesz ich czystość? żądasz pokazywania podeszw?
                Jeśli ty sama masz ochotę zdjąć buty będąc u zaprzyjaźnionej osoby to nie ma w
                tym nic złego. Natomiast zmuszanie swoich gosci do zdejmowania obuwia świadczy
                o złych manierach, czy tego chcesz czy nie.


                • sowa_hu_hu Re: allija 28.02.06, 14:23
                  to sa twoje subiektywne odczucia moja droga! SUBIEKTYWNWE!

                  ja nie uwazam za naganne aby poprosic gościa o zdjęcie zabłoconych butów przed
                  wyjściem na mój dywan...
                  poza tym nie miewam takich gości... i w ogóle wsród moich znajomych nie ma tego
                  typu problemów...
                  widze że nie potrafisz zauwazyc tego iż moja pozycja w tej kwestii jest po
                  prostu pośrodku... nie wszystko jest czarne lub białe...
                  moze poczytaj dokładnie...
          • lola211 Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 11:11
            > ale wtedy nie bedziesz uwazać ze to jest małomiasteczkowe??? bo "autorytet"
            tak
            > napisał...?

            To wszystko zalezy, jakie argumenty beda stały za zdejmowaniem obuwia. Bo na
            pewno nie bedzie to widzimisie "autorytetów", o jakich z takim przekasem sie
            wyrazasz, a tak naprawde powinnas najpierw troche poczytac, by wiedziec,
            dlaczego maja takie a nie inne stanowisko.
            Zasada niezdejmowania butów stawia na pierwszym miejscu estetyke goscia, to
            zeby nie prezentowal sie smiesznie.Nie dotyczy to przywolywanych juz spotkan z
            kumpela czy sasiadka w dresie, chodzi o sytuacje bardziej formalne.
            Zas powszechny w Polsce zwyczaj stawia na poczesnym miejscu podłoge, za nic
            majac wizerunek goscia.I nie ma czesto znaczenia, czy przychodze na ploty czy
            na proszona kolacje.Musze liczyc sie w kazdej sytuacji, ze gospodarz bedzie
            wymagal zdjecia butów, bo inaczej sobie tego po prostu nie wyobraza.

            • sowa_hu_hu Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 11:20
              moja droga... ale o czym ty teraz mówisz...? juz w tamtej dyskusji było
              powiedziane że nie rozmawiamy na temat spotkań formalnych... na takich wiadomo
              że butów nie trzeba ściagac bo są częścia stroju... my mówimy o zwykłych
              spotkaniach przy kawie , o pogaduchach itd...
              wysuwasz więc argumenty bezpodstawne...
              nie spotkałam sie jeszcze z człowiekiem który przychodząc do mnie na pogaduchy i
              siedział ze mną na kanapie czuł sie smiesznie w swoich skarpetkach... naprawde
              wsród ludzi mi znanych nikt nie zastanawia sie nad estetyką stopy w bucie czy
              też bez buta...
              • lola211 Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 11:56
                > moja droga... ale o czym ty teraz mówisz...? juz w tamtej dyskusji było
                > powiedziane że nie rozmawiamy na temat spotkań formalnych...

                Dla mnie wizyty formalne to wszystkie inne przypadki niz wizyta na tyle
                zadomowionych gosci, by mogli siedziec swobodnie na kanapie z podwinietymi
                nogami czy przyjsc w domowym ubraniu na pogaduchy.
                "Formalnie" to nie tylko spotkanie na imprezie, ale i niezapowiedziana wizyta
                znajomych, ktorzy wpadli na kawe.
                Ty chyba ciagle masz na mysli głownie kolezanki , czesto z dziecmi, wpadajace
                na plotki.A co z pozostalymi goscmi? Twoj maz przyprowadza dajmy na to kolege,
                ktorego nie znasz, widzisz go pierwszy raz na oczy, zaprosil go na szybka
                kawe.Ma zdjac te buty czy nie?
                • sowa_hu_hu Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 12:31
                  oczywiście kolega męża butów nie musi zdejmować smile

                  no chyba że by mu błoto kapało i chciałby mi wejśc do pokoju na wykładzine ,
                  wtedy juz miałabym obiekcje - zaznaczam ze nasz pokój to jednoczesnie nasza
                  sypialna , pokoj gościnny , salon itd smile więc naprawde chce miec tam w miare
                  czysto...
                  • lola211 Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 12:53
                    To w takim razie nic juz nie rozumiem.
                    Jestes za , a nawet przeciw?smile
                    • sowa_hu_hu Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 13:09
                      wiele tu do rozumienia nie ma smile ja mam poglady wypośrdkowane mysle...

                      juz mówiłam że miałam takie sytuacje kiedy przychodzili goście którzy butów nie
                      ściagali - i wchodzili nawet na mą osławioną wykładzine za złotych 12scie smile
                      ale buty mieli czyste - to było lato lub wiosna - a w zasadzie to z jedną
                      kolezanka siedziałam kuchni więc nie było problemu a druga jako że lusto mam w
                      pokoju to stała w butach i sie przeglądała ale potem zdjęła (sama od siebie)
                      tak wiec u mnie jesli ktos ma zasade ze butów nie ściaga , ściagac ich nie
                      musi... nikomu pantofli nie wciskam - jak ktos chce sam o nie prosi albo sam
                      sobie bierze...
                      wyjątek stanowia buty brudne - które moim zdaniem brudne pozostają nawet po
                      wytarciu w wycieraczke - co codziennie oglądam widzac buty mojego faceta i
                      kapiącą a nich czrna wode - nawet po 15 minutach stania na wycieraczce... i w
                      takich butach na wykładzine nie wpuszcze! do kuchni ok , bo linoleum moge
                      zetrzeć... ale tez nie miałam nigdy z taką osobą do czynienia - która
                      siedziałaby u mnie za stołem a pod własnymi nogami miałaby kałuze z własnych
                      butów...
                      moi znajomi w zdecydowanej wiekszości buty sciagają niezależnie od pory roku...
                      ja równiez jak do kogos ide buty sciagam , chyba ze ktosd prosi o nie ściaganie
                      ,to wtedy nie sciagam...
                      • lola211 Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 13:21
                        A zatem konkludujac: buty zdejmujemy, gdy ociekaja blotem, nie ma wycieraczek
                        ani sciereczek, w ktore mozna by je wytrzec badz wchodzimy do mieszkanka, gdzie
                        od progu wita nas puchaty dywan, a nim bawi sie dziecko, moze byc i bez
                        dziecka;0.
                        W pozostalych przypadkach trzymamy sie zasady, ze butów nie zdejmujemy.
                        • sowa_hu_hu Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 13:26
                          wycieraczki i ściereczki są... ale jak wyobrazasz sobie wyczyszczenie ściereczką
                          butów kiedy na zewnątrz bloto a ktoś ma buty niena gładkiej podeszwie i błoto
                          powchodziło w zakamarki - musiałabys je chyba pod prysznic włożyć...

                          co do zasady to możesz sie jej trzymac - ja sie jej nie trzymam smile bo buty z
                          saday swojej zdejmuje... ale jesli ktoś przychodzi do mnie moze butów (czystych)
                          nie sciagać...

                          poza tym ja chodzac do kogos nie bede sie pachała z butami do jego domu - jesli
                          ktos mi powie ze bym nie sciagała , wtedy tak postapie... idac do kogos u kogo
                          jeszcze nie byłam nie wiem jakie sa u niego w domu zasady... niebede sie
                          stosowała do savoir vivru o nieściąganiu butów - bo dla wielu osób to jest
                          wlasnie niegrzeczne... wiec jesli mam sciaganąc to to zrobie , jelsi nie to nie.
                          po prostu uszanuje zasady panujące w danym domu i nie bede sobie myslała ze tos
                          taki czy taki ze względu na poglądy "butoliczne" wink
                          • lola211 Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 13:31
                            ale jak wyobrazasz sobie wyczyszczenie ściereczk
                            > ą
                            > butów kiedy na zewnątrz bloto a ktoś ma buty niena gładkiej podeszwie i błoto
                            > powchodziło w zakamarki - musiałabys je chyba pod prysznic włożyć...

                            To podpada pod "buty ociekajace blotem" -czyli jak wyzej.

                            bo dla wielu osób to jest
                            > wlasnie niegrzeczne...

                            No wlasnie- wiem, wiemsmile.
                            • sowa_hu_hu Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 13:40
                              nooo więc mysle że nlezy to uszanowac i nie nazywac takich ludźmi wiesniakami
                              czy małomiasteczkowymi...
                              tak jak napisała jedna dziewczyna w tamtej dyskusji - sa różne kultury
                              wychowania co nie znaczy że jedna jest gorsza od drugiej...
                              moim zdaniem problem butó nie jest na tyle powazny ze podciagac ludzi "dzieki
                              niemu" pod kategorie wieśniaka czy gentelemna...
                              • lola211 Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 13:58
                                > moim zdaniem problem butó nie jest na tyle powazny ze podciagac ludzi "dzieki
                                > niemu" pod kategorie wieśniaka czy gentelemna...
                                >
                                Idac tym tropem dojdziemy do wniosku, ze problem tkwiacej w szklance łyzeczki
                                podczas picia, kwestia siorbania czy mlaskania przy stole, itd. sa maloistotne
                                i absolutnie nie sa podstawa do oceniania nikogo.Bo moze ktos ma taki wlasnie
                                zwyczaj domowy- lubi sobie zdrowo pomlaskac?

                                Wesolo sie robismile.
                                • sowa_hu_hu Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 14:03
                                  dla mnie stukanie łyżeczką o filiżanke naprawde nie jest istotne...

                                  gorzej jesli z ktoś z gosci zacząłby siarczyście pierdzieć smile czy bekać...

                                  aczkolwiek jak przychodza do mnie kolezanki to bekają - i nie proszą o zgode -
                                  wolno im smile pozwalam! i nie mysle że sa mało wychowane itp...

                                  ja niestety bekac nie umiem wink
                                  • sowa_hu_hu Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 14:06
                                    zaraz ktoś pomysli że totalnie sfiksowalysmy... smile
            • sowa_hu_hu Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 11:25
              widze jedno rozwiązanie - nie chodzić do takich znajomych u których wymaga sie
              zdjęcia butów... to jest ich dom i maja prawo wprowadzac w nich swoje zasady...
              ja sie na szczęscie nie spotkalam z taki skarjnościami żeby ktos odemnie wymagał
              ściągania butów albo żeby ktoś do mnie wpychał sie z brudnymi buciorami...
    • weronikarb Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 10:00
      W pracy siedze w kozaczkach w biurze, bo u nas na ogol temp. powietrza nie
      przekracza 20 stopni, nogi mam na plytkach i drzwi wejsciowe w ciaglym ruchu
      plus przeciągi.
      Z czym sie spotkalam, faktycznie ściąganie butów zauważyłam dopiero na wsi -
      gdzie sie przenioslam. Do tego czasu nikt nigdy ani u mnie ani ja u kogos nie
      sciagalam butów.
      A ludzi naprawde bardzo duzo sie przwijalo przez nasze mieszkanie, zreszta do
      dzis do brata przychodza koledzy w duzych ilosciach (bo juz dziewczynami) i
      jakos nadal nikt nie sciaga smile

      Ja natomiast kiedys poszlam, latem, sloneczna pogoda z tesciowa do jej siostry
      i w progu dostalam kapcie z wymownym spojrzeniem sciagniecia z nog butow. Juz
      nigdzie nie chodze gdzie mialabym to robic.

      Acha nie jestem kobieta z wyzszym wyksztalceniem, nie stac mnie na panele a co
      dpoiero ich czesto wymiane. Jednak mam dwie pary rak, mopa, szczotke wode i
      plyny
      • headonshoulders Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 20:23
        Niezla wiocha wchodzic komus do domu na dywan w butach .. trzeba byc fajnym chamem zeby po
        prostu wiedzec , ze ktos po tobie posprzata. Ja nie sprzatam nigdy, bo nie mam czasu i mam kogos
        komu za to place, ale jakbym sprzatala sama swoj dom, trzepala te biale dywany i piescila
        odkurzaczem krowe, to naprawde kij od miotly bym wsadzila do reki delikwentowi i pucowalby po
        sobie..


        Na dole w domu mam skore z calej krowy na samym srodku i biale dywany. U mnie buty sie sciaga i
        jakos nikomu nie musze o tym przypominac. Po prostu jak widza ladne wnetrze i czysto to sami maja
        taki odruch zeby nie naswinic.

        Ostatnio bylam tez na imprezie 30-latki w sztokholmie, domowa imprezka, ludzie wystrojeni - te laski
        ktore naprawde chcialy miec na sobie szpilki przyniosly buty na zmiane, reszta zostawila buty w progu.
        Dodam ze to wszystko smietanka towarzyska sztokholmu ludzie juz wyksztalceni, z dziecmi, pracujacy
        w duzych firmach konsultingowych ( 60% ludzi bylo z jednej firmy) i jezeli ktos zna savoir vivre to
        uwierzcie mi - oni tak, nie widzialam nigdy takiej eleganckiej pysznej sympatycznej kolacji i takiego
        szacunku to wspol - gosci. . Wiec zdjelam swoje kozaczki i bylam bez obcasow smile


        Co do chodzenia latem w kozakach - bez sensu - zgadzam sie.
        Co do zmieniania obuwia w biurze mam stosunek neutralny - kto co lubi, jak mu sie giry poca to niech
        sobie zmienia.
        • sowa_hu_hu Re: Jeszcze raz buty:) 28.02.06, 20:30
          pieknie powiedziane smile naprawde!
          • edytkus Prosze panstwa, pewna kowka... 28.02.06, 21:04
            U mnie nikt butow nie sciaga, ba my sami tego czesto nie robimy pomimo ze mam jasne wykladziny,
            ktore sa czesto prane, a podloge w kuchni, gdy dziecko raczkowalo, mylam dwa razy dziennie.
            Przynajmniej w tym regionie goscie butow nie sciagaja, nawet po deszczu czy sniegu i co ciekawe nikt
            tych butow zachlapanych nie ma. Acha, ocieplanych kozakow nie posiadam wiec temat wysokich
            temperatur mnie nie dotyczy, a o stopy dbam.
            Dywagacje Richarda od fajek sa moze ciekawe historycznie ale nie uzytkowo, w kazdym razie nie
            nadaja sie na dzien dzisiejszy. A stawianie tegoz jako autorytet ponad np. Edwarda Pietkiewicza nie
            najlepiej swiadczy o manierach i wychowaniu pewnych forumowiczek (janbrzechwa.w.interia.pl/
            stobajek/kwoka.html)

            www.ossaia.netmail.pl/patron.htm
            Zdejmowanie butow w Szwecji (jak i wielu innych krajach) jest zgodne z ich zasadami savoir-vivre, ale
            przeciez Polacy nie gesi! Zreszta obowiazkiem gospodarza jest zapewnienie komfortu gosciom a nie na
            odwrot!
            • edytkus Re: Prosze panstwa, pewna kowka... 28.02.06, 21:07
              Jeszcze jedno, nie znac Pietkiewicza to jak nie slyszec o Miodku!
              • sowa_hu_hu Re: Prosze panstwa, pewna kowka... 28.02.06, 21:10
                o boshe... to dosc że jestem wieśniara to na dodatek tepakiem , chyba sie zabije...
            • sowa_hu_hu Re: Prosze panstwa, pewna kowka... 28.02.06, 21:12
              ps. dla mnie nie uzytkowe jest zeby mi ktos brudne buty o dywan wycierał...
              • edytkus Re: Prosze panstwa, pewna kowka... 28.02.06, 21:58
                sowa_hu_hu napisała:

                > ps. dla mnie nie uzytkowe jest zeby mi ktos brudne buty o dywan wycierał...
                >
                >
                dywan sam w sobie nie jest uzytkowy, poza tym od wycierania brudnych butow sa wycieraczki
                • sowa_hu_hu Re: Prosze panstwa, pewna kowka... 28.02.06, 22:09
                  ale wycieraczka ci brudnych butów nie wyczysci o czym juz wczesniej pisałam... z
                  butów w taka pogode przez kolejne 15 min skapuje czarna woda... mimo wycierania
                  w dwie wycieraczki...
                  • edytkus zlej baletnicy nawet rabek u spodnicy :) n/t 28.02.06, 23:32


                  • marghe_72 Re: Prosze panstwa, pewna kowka... 01.03.06, 00:12
                    sowa_hu_hu napisała:

                    > ale wycieraczka ci brudnych butów nie wyczysci o czym juz wczesniej
                    pisałam...
                    > z
                    > butów w taka pogode przez kolejne 15 min skapuje czarna woda... mimo
                    wycierania
                    > w dwie wycieraczki...
                    >

                    można połozyć specjalną szmate do butów

                    ja z frakcji "obutych"
                    nie każę zdejmowac i nie lubie jak ktos kaze zdejmowac mnie
                    • sowa_hu_hu Re: Prosze panstwa, pewna kowka... 01.03.06, 09:20
                      podobno podkładanie szmaty jest niegrzeczne wg savoir vivru....
    • vibe-b Ze sie Wam jeszcze nie znudzila 28.02.06, 23:38
      ta rozprawka o wyzszosci podeszwy nad skarpetka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka