Dodaj do ulubionych

Trudny wybór - co zrobiłbyście

    • ruda_kasia Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 16:45
      . Rozwód nie jest również dopuszczalny, jeżeli żąda go małżonek wyłącznie winny
      rozkładu pożycia, chyba że drugi małżonek wyrazi zgodę na rozwód albo że odmowa
      jego zgody na rozwód jest w danych okolicznościach sprzeczna z zasadami
      współżycia społecznego.


      To art. 56 § 3 KRO

      Zatem jeśli zostanie w procesie rozwodowym udowodniona wina Twojego faceta
      (wyłaczna) w rozkładzie pożycia (czyli np zostawił żonę w depresji z małym
      dzieckiem i zwiał), to ona może się na rozwód nie zgodzić. I tylko jeśli sąd
      uznałby, że to sprzeczne z zasadami współżycia spoęłcznego (bardzo pojemna i
      trudna do udowdnienia klauzula) mógłby jej sprzeciw zignorować.
      Co do alimentów - 3 lata do tyłu wynosi przedawnienie (a raczej jego brak wink
      gdyby nie ten przepis mogłaby dochodzić za całe 12 lat. Inna sprawa, że
      alimenty nie powinny mieć waloru "wzbogacającego" uprawnionego z pokrzydzeniem
      zobowiązanego do alimentacji, ale: trudno powiedzieć, by ojciec miał obowiązek
      płacić tylko w oparciu o wyrok sądowy. Wynika on z ustawy. Ciekawe, czy pani np
      nie brała w czasie małżeństwa jakiejś kasy z MOPS-u zamiast pozwać tatusia o
      alimenty, lub tp?? To tak na marginesie.
      Co do rozwodu - absolutnie wnieść pozew i przynajmniej próbować "wyprostować"
      sytuację. A co do Was: czy to ma jakies super istotne znaczenie, czy dziecko
      urodzi się po ślubie?? Sama mam dwójkę nieślubnych i nie odczuwam dyskomfortu,
      bo dobrze nam się z ich tatusiem żyje. JAko "nieżonie" chyba łatwiej ci będzie
      pozwać go o alimenty oraz obniży to alimenty na wszystjue dzieci, bo wasze też
      będzie się liczyło jako "gęba do wyżywienia". Choć oczywiście wzorem
      porpzedniczek zalecałabym ostrożność. Rzeczywiście jeśli nie masz dzieci, to
      nie wiesz, że po ich urodzeniu ma się tyle na głowie, że faceci czasem to źle
      znoszą. I nawet jak nie odchodzą, to może być nieciekawie. I sa tacy, którzy
      wujątkowo źle znoszą, kiedy świat nie kręci się wokół nich...
    • pieskuba Re: To nie wiadomo co... 02.03.06, 16:50
      ... to brat przyrodni twojego ewentualnego dziecka. poza tym 500 złotych to nie
      są duże wymagania - spróbuj za to utrzymać dziecko - wykarmić, ubrać, kupić
      zabawki, książki, lekarstwa, wycieczkę szkolnę, prezent na urodziny, kino,
      zapłać za angielski czy zajęcia sportowe, jakieś niewyszukane wakacje. i te
      koszty powinny być ponoszone przez oboje rodziców.

      trzymałabym się z daleka od takiego 'tatusia'.
      • psylwia Re: To nie wiadomo co... 02.03.06, 17:35
        dziwie Ci się , że wchodzisz w takie bagno
        500zł- to nie dużo
        musiał bardzo skrzywdzić te kobiety, szczególnie tą drugą żonę
        naprawdę się nie boisz, że ciebie też tak potraktuje?
      • lola211 Re: To nie wiadomo co... 02.03.06, 18:55
        te
        > koszty powinny być ponoszone przez oboje rodziców.

        No wlasnie, a zatem matka wycenia koszt utrzymania 1 dziecka na jakies 750 zł.w
        gotówce (on 500 ona reszte plus osobista opieka).Slono dosc.
        Trzeba brac pod uwage ze dzieci jest trojka.Zeby bylo sprawiedliwie musialby
        3/4 pensji przeznaczyc na dzieci, a sam o chlebie i wodzie egzystowac.

        Co do oburzenia, ze facet nie interesowal sie dziecmi- niektorych w pelni
        rozumiem, biorąc pod uwage zachowanie mamusiek- zadza zemsty je zaslepia,
        separuja dziecko od ojca, utrudniaja kontakt, a potem placza przed sadem- dla
        mnie sa równie beznadziejne jak olewajacy dzieci ojcowie.
        • kosmitos Re: To nie wiadomo co... 03.03.06, 09:46
          to czy facet będzie egzystował o chlebie i wodzie czy żarł ze śmietnika to jest
          mało istotne; trzeba myśleć głową a nie fujarą
          • lola211 Re: To nie wiadomo co... 03.03.06, 11:05
            Jest o tyle istotne, ze sad musi wziac pod uwage jego mozliwosci finansowe i
            nie zasadzi na dziecko kwoty w oderwaniu od tego czynnika.Musi uwzglednic
            takze potrzeby ojca.
    • inia33 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 18:19
      to ja jakaś dziwna jestem... bo zarabiam 1500, mąż ma firmę która na razie wychodzi na 0 i z tego starcza nam na rachunki, jedzenie i utrzymanie 2 córek -6 letniej i 2 miesięcznej (w tym przedszkole starszej z angielskim i tańcami); nie jest nam bardzo łatwo, ale z głodu nie przymieramy i dzieciom też raczej nic nie brakuje; czasem nam rodzice trochę pomagają, ale rzadko
      a co do Twojego problemu, zelda, to ta nagonka na Twojego partnera i Ciebie wydaje mi się bez sensu: każdemu zdarzają się różne wpadki i trudniejsze chwile i nikomu nic do tego (zwłaszcza że tak naprawdę nie wiemy jak to NAPRAWDĘ wygląda), poza tym Ty swój rozum masz i wierzę że potrafisz z niego skorzystać, łącznie z poniesieniem konsekwencji swojej decyzji

      pozdrawiam serdecznie i życzę podjęcia PRZEMYŚLANEJ decyzji smile
      • headonshoulders Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 18:29
        don't get me wrong ale wystarcza wam na wegetacje - podstawowe ludzkie potrzeby.
        Ja akurat, chcialabym dla swojego dziecka jak najlepiej. I jakby jego ojciec nie szukal mnie przez tyle lat
        i NAGLE mu sie zachcialo dowiedziec gdzie mieszkam bo chce sie mu uwolnic od balastu to szlag by
        mnie trafil i wykorzystalabym ta okazje zeby poprawic byt swojego dziecka. Ale ty pewnie dalej
        pracowalabys w pocie czola, co sie ma biedaczek wykosztowywac.
      • 18_lipcowa Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 19:07
        inia33 napisała:

        > to ja jakaś dziwna jestem... bo zarabiam 1500, mąż ma firmę która na razie
        wych
        > odzi na 0 i z tego starcza nam na rachunki, jedzenie i utrzymanie 2 córek -6
        le
        > tniej i 2 miesięcznej (w tym przedszkole starszej z angielskim i tańcami);


        tak to rzeczywiscie jesteś dziwna
        bo wg mnie to 1500 na jedna osobe to tak średnio starczy
        bez szalenstw na dodatek
      • lola211 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 19:18
        Inia- bo jakims cudem potrzeby dziecka magicznie wzrastaja na rozprawach
        alimentacyjnych, dzieciom z rozbitych zwiazkow nalezy sie wiecej- i basen i
        angielski, podczas gdy wychowywane w pelnej rodzinie nie mialy takich luksusów.
        • aga2rk Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 19:51
          Basen i agielski to LUKSUS??? Pierwsze słyszę.
          • lola211 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 21:11
            Dla wielu rodzin w Polsce to jest LUKSUS.
            • kosmitos Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 09:50
              oczywiście, ale nie ma powodów (jeśli rozpłodowiec ma dochody), żeby dziecka
              tego LUKSUSU pozbawić
              • a.lenard Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 09:59
                ja bym tam na faceta uważała. a napewno nie pakowała sie z nim teraz w dziecko.
                Juz nie pamiętam czy on ma rozwód z tą druga żoną, jeśli nie to poczekaj az sie
                ta sprawa rozwiąże. Moja koleżanką też ma faceta "po przejściach". są ze soba
                chyba 7 lat, on nie ma rozwodu, sprawa ciągnie się długo bo żona robi problemy.
                Ale on dzieci nie porzucił. Żona była szmatą i nawet nie wiadomo czy drugie
                dziecko jest jego. Ale badań nie robi bo kocha jak swoje. Daje na nie kasę i ma
                częsty kontakt z chłopcami. Nawet żonie zostawił dom i samochód, a tej wiecznie
                mało. A moja koleżanka ma juz dość tej sytuacji. Też nie chce dziecka zanim nie
                bedzie miał rozwodu. W sumie przestało im sie układac przez to wszystko. Więc
                poczekaj. Czas pokaże
              • lola211 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 10:54
                Pisze o sytuacji, gdy w czasie trwania zwiazku dochody nie sa za wysokie i
                dzieci nie maja mozliwosci uczeszczania na platne zajecia.A gdy dochodzi do
                rozstania i rodzice spotykaja sie rozprawie w pozwach az sie roi
                od "uzasadnionych potrzeb dziecka",nagle okazuje sie, ze ten basen jest wrecz
                niezbedny dziecku do zyciA.

                A tak w ogole to powinnas byc wdzieczna autorce watku, ze dala Ci okazje do
                wyzycia sie, zółc sie ulala i od razu ulga, co?
        • weronka77 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 22:56
          Kotek skąd ja to znamwink Mój mąz podobnie "wpadł" zaraz na pierwszym roku
          studiów,ślub,synek a po dwóch latach rozstanie.Kilka lat póżniej poznał kobietę
          z którą chciał się związać-zaszłą w ciążę ,urodziłą się córeczka.Dwa lata
          trwało zanim pierwsza żona raczyłą zgodzić się na rozwód-oczywiście za
          odpowiednią opłatąwinkFacet wreszcie mógł poukłądać sobie życie,kupić
          mieszkanie,założyć firmę-sielanka.Ponieważ jednak pracował dużo-zarówno
          pierwsza jak i druga małżonka wymagały dla siebie i swoich dzieci bardzo
          dużo..Druga małżonka z nudów coraz częściej siadywała na czacie aż wysiedziała-
          młodszego kochanka z którym się dość szybko zaczęła spotykać,wozic służobowy
          samochodem męza itp..Razem z mamą napisały fantastyczny(z gatunku fantasy)
          pozew rozwodowy,żądając połowy wartości majątku w ciągu 7!!!dni plus alimenty w
          wysokości 1000zł na córkę.FAcet się wyportkował,myślał że wykituje ale dał co
          chciały w imię tego że święty spokój jest wart każdych pieniędzy.Wyjechały do
          innego miasta i słuch zaginął.Dzieci niezbyt interesowały się tatą-ważne że
          płaci 1000 miesięcznie na każde z nich.Nie pamiętały o żadnym jego
          święcie,relacje na zasadzie-dawaj kasę i spadaj.Kiedy zjawiłam się w jego zyciu
          nastąpiło ożywienie natychmiastowe a po urodzeniu naszej córeczki wręcz jest
          zasypywany telefonami i mailamiwink Miałam nieprzyjemność spotkać je
          kilkakrotnie-dokładnie wypytywały o koszt akcesoriów i ubranek Naszej
          córeczki,ilość pieniędzy jaką dostała na chrzciny itp.No i próbuja naciągać
          tatę na ile się da.DOdam że mimo 1000zł matki wystąpiły o powdyższenie
          alimentów!!!!ponieważ nie mają w co ubrać dzieci-faktycznie chodzą jak
          dziady.Szkoda mi słów i nerwów,przestałam się wtrącać.Izoluję siebię i malutką
          od pseudo-rodzeństwa.Wytłumaczyłam tylko dobitnie że mam swietnie płatną pracę
          a Krysia dość zamożnych dziadków więc wszelkie luksusy które mała ma nie są
          zasługą jedynie ich tatywinkCZy któraś z Was mi może wytłumaczyć jakim cudem
          1000zł nie starcza na dziecko w wieku 12 i 17 lat? Zakłądając że matka dokłada
          drugie tyle?! Przynajmniej powinna-po równo! Jeśli nawet daje o połowę mniej to
          NA PEWNO 1500zł to o wiele!! za dużo jak na potrzeby nastolatka.
          • kosmitos Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 10:07
            uważam, że nowa żona lub konkubina tatusia jest ostatnią osobą, która ma coś do
            gadania na temat potrzeb dziecka z poprzedniego małżeństwa; a swoją drogą ten
            twój facet to jakaś wołowa dupa jeśli kolejne panie tak wrabiają go w alimenty
            i dzieci; poza tym jeśli chodxi o potrzeby dzieci z poprzednich związków to nie
            bierze się pod uwagę jakiegoś wymyślonego przez nową żonę kosztu utrzymania
            tylko dochody tatusia; jeśli zarabia tysiąc złotych to alimenty są niższe niż
            w przypadku gościa o dochodach np. 100 tys
            • weronka77 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 10:15
              Facet uważa że święty spokój jest wart każdych pieniędzy.Ale tak się fajnie
              składa że więcej niz tysiąc już nie dostaną,ponieważ nie jest to im
              potrzebne.Dzieciom nie jest potrzebne na tym etapie własne mieszkanie,skuter i
              tym podobne,zwłąszcza że nie dają nic w zamian poza żadaniami.Bardzo mi przykro
              że je troszkę zawiść zżera ale tak się fajnie składa że tak jak już pisałam
              rónież moje dochody pozwalają na styl i standard życia jaki prowdzimywink Obie
              razem z dziećmi myslały że jestem utrzymanką i "zabieram" jakąś część kasy
              która powinna(pewnie) wpłynąć na ich konta.I tutaj się niestety obie Panie
              bardzo mocno pomyliły-ich miny na rozprawie były warte każdych! pieniedzywink
              • kosmitos Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 10:22
                no i to dla ciebie taka satysfakcja? ja nie chciałabym nigdy przeżywać czegoś
                takiego; uważam, że facet ma obowiżaki wobec dziecka i koniec; a ponieważ nie
                chcę się procesować z innymi paniami facet z przeszłością nie ma u mnie szans;
                ale to oczywiście kwestia indywidualnego wyboru
              • driada2 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 10:23
                Obie
                > razem z dziećmi myslały że jestem utrzymanką i "zabieram" jakąś część kasy
                > która powinna(pewnie) wpłynąć na ich konta.I tutaj się niestety obie Panie
                > bardzo mocno pomyliły-ich miny na rozprawie były warte każdych! pieniedzywink


                Życzę ci, zebys byla na miejscu tych dwoch pań.
                • weronka77 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 10:27
                  Ich zarobki to 8000 i 4000,mało?Ja nie będę na ich miejscu ponieważ podobnie
                  jak moja mama nie procesowała się z moim ojcem o alimenty(mimo że on zarabiał
                  wtedy niesamowite sumy) tak i ja nie zamierzam.Ich argumentacja jest poniżej
                  pewnego poziomu i nawet sędzia pękała ze śmiechuwinkJa jestem przygotowana w
                  życiu na wszystko,też na to że ostatecznie można liczyć tylko na siebie.
          • gwatemalka Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 14.04.06, 09:25
            weronka77 napisała:

            > a Krysia dość zamożnych dziadków

            Juz nie Julka? Kobieto ty sie lecz. Przeczytalam nie jedna twoja wypowiedz i
            widze ze cieprpisz na daleko posunieta mitomanie. Tak dalece posunieta, ze juz
            mylisz podstawowe fakty.
      • betty_julcia Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 22:06
        Nie, nie jesteś dziwna. Po prostu takie życie, ale dzielicie je we dwójkę i
        pomagacie sobie, macie w sobie wsparcie. Macie swiadomosć że przyjdą lepsze
        czasy bo na to pracujecie.
        Samotna matka ma inną sytuację i nie ma wsparcia w drugiej osobie, wręcz
        przeciwnie, ona i dziecko mogą liczyć tylko na siebie. Dlatego uważam ze taka
        mama nie powinna odpuszczać. Ja osobiście gdybym została tak potraktowana przez
        faceta zdarłabym z niego skórę.

        My też z mężem mieliśmy ciężkie miesiące, raz jest lepiej raz gorzej ale zawsze
        we dwójkę i mozemy na siebie liczyć, a to jest bardzo ważne. Zawsze jedno
        zajmie się dzieckiem a drugie może dorobić. Jak sie jest pojedyńczo to zupełnie
        inna sprawa.
        ------------------------------------------------------
        Betty to mama a to jestem ja:
        GWIAZDECZKA
        • lola211 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 23:00
          Jak sie jest pojedyńczo to zupełnie
          >
          > inna sprawa.

          O ile jest sie w pojedynke.Samotne matki tez wchodza w nowe zwiazki.
        • weronka77 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 23:08
          Ja się zgadzam z Tobą jeśli chodzi o mamusie którym jest cięzko ponieważ same
          opiekują sie dzieckiem i nie moga znależć lepszej pracy bądż też ich sytuacja
          jest kiepska z wielu innych względów..Ale w przypadku jeśli jedna mamusia jest
          prawnikiem i pracuje w Państwowej firmie i zarabia 8000zł a druga jako
          ekonomistka ok 4000zł i obie dostają po 1000 na dzieci i twierdzą że nie mają
          ich za co ubrać? Uważasz że to jest uczciwe?Jedyny komentarz na jaki mogę się
          zdobyć to taki że brak im klasy.Bo kasę mająwink
          • izabela_741 Re: Weronka 03.03.06, 09:08
            Weronka zgadzam sie z Toba na calej linii. Poprzednie zony przeginaja.
            Ale nie mozemy do takiej sytuacji przymierzac zon faceta Zeldy. Chocby poprzez
            wysokosc alimentow, ktore zony chca na dzieci swiadczy o tym, ze im sie nie
            przelewa i ze nie naciagaja.
            Uwazasz, ze 500 zl alimentow to duzo? (dziecko do przedszkola/szkoly +
            koniecznosc posiadania opiekunki na wypadek choroby+jedzenie+ubranie,
            buty+leczenie+przyjemnosci tj. zabawki, wycieczki+edukacja tj. zajecia
            dodatkowe, ksiazki...+...). Policz uczciwie.
          • weronka77 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 10:03
            Dodam jeszcze że obie "bidusie" proszą o alimenty za rok z górysmilePotem jadą do
            Tunezji albo do Toskanii a dzieci chodzą w popękanych butach.Tutaj już nie ma
            winy mojego męża i dlatego nie pozwolę ani "byłym" ani "dzieciaczkom" w
            jakikolwiek sposób zatruwać mu życia ani wtrącać się do Naszego statusu
            materialnego.
      • kosmitos Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 09:48
        "poza tym Ty swój rozum masz i wierzę że potrafisz z niego skorzystać, łączni
        > e z poniesieniem konsekwencji swojej decyzji"
        jesteś pewna, że ona ma rozum? chyba małpi
    • vibe-b Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 19:45
      Jestem ciekawa, jakie autorka watku zaproponowala by uczciwe rozwiazanie?
      Czy tak: zona bez sprzeciwu udziela rozwodu, nie domagajac sie zaleglych
      alimentow? A moze rezygnujac tez z biezacych alimentow?
    • kotbehemot6 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 19:49
      jeżeli chodzi o rozwód to nic nie stoi na przeszkodzie by żlożył pozew rozwodowy, sąd orzeka o rozwodzie kiedy w małżeństwie ustała wspólnota majątkowa, cielesna, emocionalna.postawa twojego Pana jest taka że orzeczenie o rozwodzie chyba nie powinno nastręczać trudności. Dla mnie sytuacja jest trochę z kosmosu, z jednej strony facet zostawia żonę w depresji bo się nikt nim nie zajmuje ( biedaczek), zamiast pomóc, i jeszce sie dziwi że kobieta chce alimentów na jego własne dziecko.Z drugiej strony babaka nie widziała faceta od lat, nic ją z nim nie łączy i nie chce rozwodu- chora chyba!! i Ty między takimi ludźmi, nie zazdroszcę sad(
    • malgra re:trzy pytania, trzy odpowiedzi 02.03.06, 19:57
      odp1: żona nie musi wyrażać zgody na rozwód ale wtedy proces będzie trwał
      bardzo długo.W tym przypadku,plusem jest to, że pomiędzy małżonkami była
      separacja-zakładam,że orzeczona sądownie.
      odp2: wysokość alimentów uzależniona jest od dochodu ojca.Jeśi ojciec uzna,że
      kwota zasądzonych alimentów jest dla niego zbyt wysoka ma prawo do złożenia
      wniosku o ich obniżenie.
      odp3: nie zaszłabym w ciążę z mężczyzną, który nie ma uregulowanych spraw z
      poprzedniego związku.
    • adsa_21 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 20:05
      500 zł - uwazasz ze to duzo na jedno dziecko???
      przy zarobkach powyzej 2000 zł!!
      zartujesz sobie..
    • niania40 Wyobraz sobie, ze 02.03.06, 20:25
      • niania40 Re: Wyobraz sobie, ze 02.03.06, 20:45
        To TY cierpisz na depresje np. poporodowa ( to taka sama choroba jak cukrzyca i
        nikt nie jest jej winien), ze to CIEBIE i TWOJE dziecko zostawil maz, nie placac
        alimentow przez 3 lata i nie interesujac sie WASZYM WSPOLNYM dzieckiem.
        Wyobraz sobie, ze jakas inna kobieta nazywa placenie alimentow na TWOJE dziecko
        "placeniem na niewiadomo co". A jak wiemy- alimenty od ojca sa czyms, co sie
        dziecku nalezy, bez wzgledu na WSZYSTKO.
        Wyobraz sobie, ze to TWOJE dziecko ma zostac bez naleznych mu pieniedzy tylko
        dlatego, ze kolejna "pani" Tatusia chce sobie kupic mieszkanie i zajsc w ciaze?
        Jak mozna nazwac odpowiedzialnym faceta, ktory nie placi na wlasne
        dziecko(przypominam - dziecko nie powinno ponosic konsekwencji za to, ze tatus
        nie lubi mamusi).
        Co - jedne dzieci sa lepsze a drugie gorsze???
        Nie zbudujesz swojego szczescia na cudzym nieszczesciu.
        Wasze wspolne podejscie do tego biednego dziecka i alimentow na nie, jest
        baaardzo dalekie od odpowiedzialnego rodzicielstwa i odpowiedzialnosci
        jakiejkolwiek.
        Jestem zbulwersowana Twoim podejsciem do tej sprawy.
    • niania40 dostaje na dwoje 1400 pln 02.03.06, 20:49
      Aczkolwiek bywa, ze jest to 10% albo i mniej, miesiecznych dochodow mego ex.
    • elza78 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 02.03.06, 21:26
      widzialy galy co braly...
      • smellson Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 00:18
        Zelda, to co napisałaś poraża!!! zmienisz zdanie jak sama zostaniesz matką- zobaczysz jak będzesz się czuła, jak bardzo potrzebne jest ogromne wsparcie męża, jak dziecko potrzebuje ojca, czy z bardziej prozaicznych:ile kasy to wszystko pochłania i jak śmieszną kwotą jest 500 zł (nie wspominając o 360). Pomijając motywacje żony Twjego faceta, pieniadze się jej należą!!! Nic nie zrekomensuje jej trudów samotnego macierzynstwa ale bedzie to jakieś zabezpieczenie dla dziecka.
        Człowiek porzucający dziecko jest dla mnie GNOJEM!!! czy on przez te lata nie pomyślał, że syna trzeba utrzymywać? czy bez orzeczenia sądu w sprawie o alimenty nie wpadł na to, że dziecko KOSZTUJE??? czy zaniedbując je emocjonalnie nie poczuł się chociaż do obowiązku zapewnienia mu godziwego BYTU?????? I Ty nas tu pytasz czy zachodzić z nim w ciążę?????? Oprzytomnij Kobieto
    • clk BRWAO zostawil 3 dzieci i je olal 03.03.06, 00:46
      To sie nazywa myslenie "fiutem" a nie głowa.

      A za co te dzieci sie utzrzymywaly? Moze było im ciezko? Moze tez chca miec
      mieszkanie ładne, chca jesc, pic, zyc godnie?
      O tym nie pomyslalas?

      Tak zrobil, to niech oddaje polowe pensji na dzieci.

      Co za egoistyczne myslenie, no brak mi słow
      • maniusza Re: BRWAO zostawil 3 dzieci i je olal 03.03.06, 08:13
        a one zostawiły go bo to.... złe kobiety były big_grin

        sorry ale tak mi się z Bogusiem Lindą skojarzyło.. wink
    • mam.ma Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 08:20
      1. Żona nie musi się zgodzic na rozwód. Rozwód orzeka się kiedy nastąpił trwały
      i zupełny rozkład pozycia małżeńskiego, czyli np. nie są z sobą od kilku lat.
      Tylko w wyjatkowych sytuacjach (zasady współżycia społecznego, czyli np. ciężka
      choroba żony)sąd może nie orzec rozwodu.
      2. Alimentów nie płaci sie na "nie wiadomo co" tylko na dziecko. A dlaczego
      ukochany przez te wszystkie lata nie płacić na dziecko? Nic go nie
      usprawiedliwia! Moim zdaniem jest tak samo nieodpowiedzialny jak kiedyś. 25%
      zarobków to troche dużo, biorąc pod uwagę, że płaci również na dwójke innych
      dzieci. W sądzie dostanie najwyżej 15-20%. chyba ze są szczególne okoliczności,
      np. choroba dziecka itp.
      3. Na twoim miejscu zastanowiłabym sie, czy to jest właściwy facet! Jeśli
      zdecydujesz sie na dziecko musisz miec swiadomość tego, ze tezmozesz zostac
      kiedyś sama, bez alimentów itd. Z drugiej strony, jesli będziecie miec dziecko,
      to rozwód twój miły dostanie bez problemu i alimenty tez bedzie placil
      mniejsze, ale to nie jest argument "za"
      Moje zdanie : Całkiem mądra to ty nie jesteś.
      • natiania Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 08:31
        Nie czytalam wszystkich postów ale chyba jasne zrobił to niech płaci, a ty jeśli
        chcesz z nim być powinnaś to zrozumieć, bo skoro porzucił 2 pierwsze żony w
        sumie nie wiadomo dlaczego zostawiając je z dziećmi i jeszcze tymi dziećmi się
        nie interesował to nie masz gwarancji że z tobą nie będzie tak samo.
    • izabela_741 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 09:34
      Zeby juz nie bylo, ze zlosliwe baby jestesmy, bo nam sie "dzidzie" na mozg
      rzucily, prosze- link do kodeksu rodzinnego i opiekunczego
      www.idn.org.pl/sonnszz/kod_rodz.htm
      Zwroc uwage na dzial II art.27, dz.III. art.32, 43 (szczegolnie par.3), dz.IV
      art.56-58, art.60, dz.V art.61 oraz dzial III art.128-140.
      To tak pobieznie, zebys mogla USWIADOMIC mezowi i sobie, ze ma (i jakie) ma
      obowiazki wzgledem zon i dzieci.
      Powinnas tez poczytac sobie wiece o prawie rozwodowym. Aktualna zona (druga)
      moze natychmiast wystapic o alimenty dla siebie, bo jej zaniedbuje rodzine, nie
      dokladajac sie do kosztow utrzymania jej i dziecka. Ba, nawet do 5 lat po
      rozwodzie druga zona moze zadac alimentow rowniez na siebie, jesli pogorsza jej
      sie warunki zycia (np. rozchoruje sie i nie bedzie mogla pracowac).
      Badz ostrozna. Jesli juz chcesz tego chlopa i koniecznie ze slubem to polecam
      Ci intercyze i rozdzielnosc majatkowa na caly czas trwania malzenstwa, bo moze
      sie okazac, ze wydawac wlasne pieniadze bedziesz nie na Twoje dziecko ale na
      wczesniejsze zobowiazania rodzinne meza. Czy nie daj Boze kiedys na niego.
    • galia29 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 11:06
      Po pierwsze to niepotrzebne są obraźliwe teksty typu: upośledzona i facet
      gnój.Kobieta ma 35 lat i jest z nim 5 lat, zapewne go kocha i choć prawdą
      jest ,że zakochiwać powinno się rozsądnie o niech sie odezwie taka , która
      nigdy nie zwariowała dla faceta , który nie był tego wart.Żeby przekazać swoje
      zdanie czy nawet skrytykować nie trzeba używać obraźliwych słów i tonu.
      A co do Zeldy to ja się z nią oczywiście nie zgadzam- musisz zeldo spojrzeć
      rozsądniej- dwa rozwody? - to się zdarza, ale żeby oba były koszmarne , obie
      kobiety podłe, obie tak zawzięte, że nie chciały faceta widzieć na oczy nawet
      kosztem nieotrzymywania lub niepodwyższania alimentów ( płacił jak rozumiem nie
      po 360 na każde ale 360 na oboje dzieci- co jest kwotą smieszną).Coś jednak z
      facetem musi lub musiało być nie tak, jeśli matka jego dziecka zabroniła
      podawać mu adres pod groźbą smobójstwa- to raczej desperacki czyn -czego tak
      panicznie się bała?Po drugie, ludzie albo są dobrymi rodzicami albo nie- jeśli
      nie związał się z trójką własnych dzieci to teraz koło 40 albo i po raczej nie
      liczyłabym ,że odkryje w sobie ojcowskie pasje.Jest niebezpieczeństwo,że
      zmęczona, lekko zaniedbana i któż wie , czy nie w depresji możesz podzielić los
      poprzedniczek.A już bardzo niesprawiedliwa jesteś w sprawie zaległych
      alimentów.Piszesz,że dzieciak jakoś żył- i nie myślisz o tym ,że aby żył
      pieniądze musiały być i jesli nie dawał ich ojciec to zapewniała je matka- i
      ojciec powinien być jej za to wdzięczny, bo ona pewnie nie ma swego mieszkania
      i nie odłożyła sobie na czarną godzinę jak Ty, bo musiała zatroszczyć się o
      dziecko i chwała jej za to ,że sama dała radę.Policz- a nieźle zarabiasz,że
      gdybyś została sama to: musiałabyś pracować, więc płacisz za żłobek,
      przedszkole - to minimum 500 złotych z dojazdami lub opiekunkę -to 1000 zł,
      wszystkie opłaty za mieszkanie, światło i prąd przecież nadal płacisz , tylko
      teraz za dwoje( 1000 ZLOTYCH ??).Ty musisz jeść, dziecko musi jeść- oboje
      musicie mieć ubrania.Dziecko jak to dziecko potrzebuje też zabawek,
      książeczek.A jeśli zachoruje- taka niedroga wizyta prywatna- a wierz mi nie
      chciałabys państwowo leczyć swego wyczekanego 35 lat dziecka- to 50 złotych we
      Wrocławiu, do kontroli? kolejne 50 - no i oczywiście lekarstwa, witaminy.Policz
      to zanim sie zdecydujesz i bezmyślnie palniesz - dzieciak jakoś żył, on nie żył
      jakoś - on żył bo go matka utrzymywała i te pieniądze teraz należą się jej, bo
      nie powinna była płacić za wszystko sama- teraz te pieniądze może ze spokojnym
      sumieniem wydać na to wszystko czego sobie przez lata odmaiwała by samodzielnie
      utrzymać dziecko Twego partnera, choć wierz mi jak znam maki, zwłaszcza
      samodzielne to i tak grosza na siebie nie wyda.Nie buduj szczęścia na cudzym
      nieszczęściu, to przynosi pecha.
      • ewa2233 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 11:33
        Śmieszne to są alimenty po około 180 zł miesięcznie na dziecko.
        A druga żona ma rację występując o alimenty w wysokości 500 zł, bo znając sądy,
        dobrze będzie jak dostanie 200.
        Niestety, ciągle się w Polsce chroni tatusiów, co zostawiają swoje dzieci na
        utrzymaniu matki.

        Bardzo egoistycznie podchodzisz do sprawy zaległych alimentów.
        Oczywiście, dla Ciebie najważniejsze jest, by lepiej żyć, mieć nowe mieszkanie,
        ale dziecko było przez te wszystkie lata utrzymywane przez matkę, podczas gdy
        tatuś zwyczajnie dziecko okradał, nie łożąc na jego utrzymanie. Zwrot zaległych
        pieniędzy wydaje mi się i tak małą karą za nieinteresowaniem się losem dziecka.
        --------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂççĂç
        • sar36 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 11:51
          Nie dyskutując n/t wysokością alimentów w tym przypadku:
          - na czym polega ochrona tatusiów w Polsce?
          - tak dobrzez znasz sądy, że wiesz ile zostanie zasądzone?

          Zwrot niezapłaconych alimentów nie ma i nie może mieć nic wspólnego z karą - to
          po porstu dług.
    • marta.m2 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 11:48
      Veronka - to nie dzieci mają się interesować ojcem, ale ojciec dziećmi. Nie
      mów,że Twój chłop jest bez winy, bo jeżeli dzieci wyrosły na takich
      materialistów to jak on się nimi zajmował???? W końcu obowiązkiem rodziców jest
      nie tylko łożyć na dzieci, ale je wychowywać.
      Inia33 jeżeli Twój chłop ma firmę to większość rachunków (telefon, paliwo, rata
      za samochód, itp.) są kosztem firmy. A więc te Twoje 1500 to jest tylko na
      jedzenie i ubrania.

      A odpowiadając na pytanie założycielki wątku - tu zgadzam się z większością
      dziewczyn - dla mnie facet jest zerem, nie tylko dlatego że nie płacił, ale
      przede wszystkim dlatego, że nie utrzymywał z dziećmi kontaktu. Zastanów się
      więc jeszcze raz zanim podejmiesz decyzję o urodzeniu dziecka.
      • lola211 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 12:52
        dla mnie facet jest zerem, nie tylko dlatego że nie płacił, ale
        > przede wszystkim dlatego, że nie utrzymywał z dziećmi kontaktu

        Ty chyba zycia nie znasz.Czy wiesz ile kobiet msci sie na swoich bylych poprzez
        utrudnianie, ograniczanie im kontaktów? Najchetniej zeby alimenty placil, ale
        do wychowania sie nie wtracal, bo a nuz bedzie mial odmienny poglad na kwestie
        wychowawcze niz matka.
        Moj brat mial mozliwosc 2 razy w zyciu zobaczyc wlasnego syna, bo jego byla
        zona wespol z rodzicami bardzo skutecznie zniechecili go do odwiedzin, a wrecz
        je udaremnili.Mial sila to dziecko z rak matki wyrywac? Policje wzywac czy co?
        A poźniej w sadzie wielki placz, bo on sie nie interesuje..Szkoda słow, ale to
        wqie tylko ten, kto sie z problemem zetknal.
        • marta.m2 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 13:10
          A sama masz dzieci? Wyobrażasz sobie sytuację, że ich ojciec je zabiera i mówi,
          że nie pozwoli Ci ich zobaczyć. I co w tym momencie robisz – odpuszczasz
          sobie??? Czy stajesz na głowie, wykorzystujesz sąd, prokuraturę i policję oraz
          wszelkiej maści organizacje dbające o dobro dzieci aby mieć kontakt z własnymi
          dziećmi???
          A poza tym jeżeli facet w czasie trwania małżeństwa był dobrym ojcem, a tylko
          kiepskim mężem to z reguły byłe żony nie robią przeszkód w widywaniu dziecka.
          Pewnie znajdzie się odsetek złośliwych i wrednych, ale tu nie było mowy, że
          ojciec próbował nawiązać kontakt z dzieckiem z II małżeństwa. Zresztą tych z I
          małżeństwa też chyba nie widywał, bo wyjechał. I niech się nie tłumaczy tym, że
          nie znał adresu, ponieważ teraz jak potrzebuje rozwodu, to nagle umiał odnaleźć
          byłą żonę.
          • lola211 Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 14:28
            Tak sie sklada, ze tego typu sytuacje dotycza najczesciej facetow.Rodzice sie
            rozstaja- dzieci pozostaja przy matce, wiec mala szansa na to, ze bede borykac
            sie z takim problemem.
            Jak zdolalam zaobserwowac- facetom łatwiej idzie pogodzic sie z faktem nie
            wspołuczestniczenia w zyciu dziecka, widac samce tak maja.I naprawde malo ktory
            porusza niebo i ziemie, raczej akceptuja taka kolej rzeczy.A jesli jeszcze
            matka zamiast zadbac o kontakty stwarza problemy to juz w ogole ojciec z zycia
            dziecka znika.

    • zelda1971 Zakończnie 03.03.06, 13:06
      No, więc tak w lawinie nagonki, krytyki, obelg udało mi się jednak otrzymać
      odpowiedzi, na które czekałam. W sumie, trochę się tego spodziewałam, moi
      rodzice i siostra reagowali podobnie. Tylko, że jest spore, ale w tym
      wszystkim. W ciągu 10 lat człowiek bardzo się zmienia, a co dopiero w ciągu 22
      lat(tyle mniej więcej upłynęło od jego pierwszego małżeństwa). Ja jestem z nim
      albo tyle i dłużej niż on był z tamtymi kobietami razem. Bez przymusu dziecka,
      ani małżeństwa - w każdej chwili i on i ja mogliśmy odejść od siebie. Więc
      wydaje mi się mimo wszystko ze nie jestem aż taką idiotką, od jakich macie
      czelność mnie osądzać.
      Co do moich pytań. Raczej jasno wynika, że żona jednak "może się nie zgodzić na
      rozwód" w tym sensie, że postępowanie będzie długo trwać i na pewno będzie
      kosztowne, zarówno w sensie nerwów, prawników, jak i szantaży różnorakich.
      Ponieważ ja siebie nie widzę w roli "samotnej" matki czy nawet oficjalnej
      konkubiny z dzieckiem - poczekam jeszcze rok, może dwa na rozwód i na to jak
      się sytuacja rozwinie. Co do alimentów, cóż poczytałam sobie różne wątki, na
      różnych forach - niestety jednoznacznie wyłania mi obraz samotnej matki, który
      mi się nie podoba - ile jadu, ile wrogości , ile zawziętości jest w tych
      wypowiedziach... co do sumy płaconej na starszych kiedy były zasądzane były
      całkiem przyzwoitą sumą - jeśli tamta matka nigdy nie wystąpiła do sądu o
      podwyżkę, widocznie była zadowolona. Co do drugiej żony i tych alimentów...
      zrozumiałam jedno TO nie moja sprawa. To sprawa wynikająca z ich układów, ich
      stosunków i to są konsekwencje ich związku, którego nie ma dziś. MNIE to NIE
      nie dotyczy. Ja tych długów płacić nie będę, jeśli on chce być ze mną, musi sam
      zrobić z tym porządek.
      Dzięki za wszystkie pozytywne odpowiedzi innym również dziękuję za udział w
      dyskusji nawet jeśli mało wniósł. Na tym wątek kończę.
      • kammik Re: Zakończnie 03.03.06, 13:59
        > jeśli tamta matka nigdy nie wystąpiła do sądu o
        > podwyżkę, widocznie była zadowolona.

        Widocznie jesli twoj partner nie wystepowal o rozwod przez tyle lat, to bardzo
        zone kocha i caly czas mial nadzieje na naprawe ich malzenstwa. Tak samo to
        logiczne jak ten bzdet, ktory napisalas.
        • sowa_hu_hu Re: Zakończnie 03.03.06, 14:30
          nie wiem jak można z takim spokojem stwierdzac że to sprawa twojego faceta , że
          ciebie to niedotyczy itd...
          caly czas mówisz o tym że on sie zmienił itd... ale ja za zadne skarby świata
          nie pojme jak mozna było sie od swojego dziecka odciąć... - tego sie nie da
          usprawiedliwić...
          napisałas że utrzymuje z dziecmi z pierwszego małżeństwa rzadkie kontakty... ja
          tego nie pojmuje...
          a teraz co? zrobicie sobie dziecko? i on tym dzieckiem bedzie sie zajmował ,
          będzie troskliwym tatusiem... a co z tamtymi dziecmi???
          nie do pojęcia...
          i naprawde nie dziw sie reakcjom dziewczyn... podejrzewam ze gdybyś ty uslyszała
          o takiej historii z boku zareagowałabyś tak samo...
          i dziwi mnie to że ty ,kobieta która chce miec swoje dzieci... ze cie nie rusza
          to że on tamto dziecko zostawił... i że ogólnie jakoś nie bardzo go te dzieci
          interesują...
          • lola211 Re: Zakończnie 03.03.06, 15:00
            i on tym dzieckiem bedzie sie zajmował ,
            > będzie troskliwym tatusiem...

            To jak najbardziej mozliwe.

            > i dziwi mnie to że ty ,kobieta która chce miec swoje dzieci... ze cie nie
            rusza
            > to że on tamto dziecko zostawił... i że ogólnie jakoś nie bardzo go te dzieci
            > interesują...

            Przeciez ona nie jest z tymi dziecmi jakos emocjonalnie zwiazana.Ma zapewne do
            nich tak samo neutralny stosunek jak i do innych obcych dzieci.A jesli
            dodatkowo sama nie jest jeszcze matka, to w zasadzie co ja moze ruszac czyjes
            dziecko- taka wrazliwosc u niektorych sie uaktywnia dopiero wowczas, gdy
            zostaja rodzicami.


    • 76kitka Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 03.03.06, 13:59
      Pomyśl, że nie masz gwarancji, czy Ciebie nie spotka los porzuconej żony, chyba chciałabyś żeby ojciec partycypował w kosztach utrzymania dziecka. To są Jego dzieci, czy utrzymuje z Nimi kontakt, czy nie. Jest Ich ojcem i ma obowiązek łożyć na Ich utrzymanie, tak mówi Kodeks rodzinny i opiekuńczy, jeśli dobrze pamiętam do 50 % wynagrodzenia może sięgnąć świadczenie alimentacyjne, ale wydaje mi się , że łącznie nie mogą przekroczyć 50%. Jestem bankowcem różne są wysokości alimentów, które ludzie przelewają, najwyższym swiadczeniem jakie pamiętam to 1500 złotych na jedno dziecko. Jeśli wam zależy na dziecku, to się o Nie starajcie, jeśli oboje pracujecie pewnie uda Wam się utrzymać maleństwo.
    • dllugass Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 14.04.06, 10:29
      Pewnie że nie najłatwiejszy ludzie się zmieniają a przeszłość nie jest istotna
      w budowaniu czegoś nowego i może warto spróbować. Ale na twoim miejscu
      pomyślałabym nad tym co piszesz co to znaczy że ma płacić za niewiadomo co?? On
      moja droga ma 3 dzieci i ma obowiązki jako ojciec ich wszystkich utrzymać i na
      dodatek być ojcem przypatrz się jak twój ukochany traktuje swoje byłe jak o
      nich mówi i czy jest dobrym ojcem. I nie licz na to że jeśli nie sprawdził się
      jako ojciec w stosunku do dzieci które już ma to będzie lepszym ojcem dla
      waszego dziecka. A co jeśli wam nie wyjdzie to zostawi ciebie jak dwie
      pozostałe i bedzie zdziwiony że ma na dziecko płacić?? i się z nim spotykać??
      Jest duże prawdopodobieństo że zostaniesz potraktowana kiedyś jak byłą żona.
      Ja żyję z rozwodnikiem i mam z nim dziecko ale wiem że gdyby coś to rostaniemy
      się w przyjaźni mój chłopina ma dużo szacunku do swojej eks mimo że rozwód był
      z jej winy i to ona narozrabiała ale do tej pory żyją w powoedzmy "przyjaźni"
      nawet ja się z nią od czasu do czasu spoptykam. I wiem dzięki temu że jak nam
      nie wyjdzie to będe potraktowana tak samo.
      Facet który nie widzi swojej winy w rozpadzie związku nie rokuje dobrze bo wina
      zawsze leży gdzieś po środku pamiętaj o tym i nie przyjmuj wszystkiego co mówi
      twój facet bezkrytycznie szczególnie gdy mówi że to wina byłych żon. Może zmowa
      jakać co??
      a z tym rozwodem to prawda jeśli twój facet zaproponował rozwód bez orzekania o
      winie. tylko że takowy nijak się nie opłaca jego byłej i byłąby skończoną
      idiotką gdyby się zgodziła. szczególnie że ona pa argumenty za winą twego
      faceta odszedł gdy miałą depresję zamiast ją wspierać nie łożył na utrzymanie
      dziecka itd. I popieram ją z całego serca twój facet niestety za te pare lat
      zapłacić musi.
      A ty musiś się zastanowić czy chcesz mieć rodzinę tak liczną 3 dzieci które
      powinny mieć kontakt z ojcem + dwie byłe. Ciężko jest z jedną a co dopiero z
      dwoma.
    • edorka1 Zastanowiłabym się baaaardzo 14.04.06, 11:06
      Bez wątpienia ma obowiązki względem dzieci z poprzednich małżeństw. Znasz relację jednej strony.W dodatku tej strony która darzysz uczuciem. A jak żyło się samotnej matce z dzieckiem nie wiesz. Wiesz, pierwsze żony czy drugie żony dla kolejnej żony zazwyczaj są jędzami bez skrupułów.... Nie jest argumentem dla niepłacenia na dziecko rozpad pożycia.Tym bardziej wyjazd za granicę.To pachnie ucieczką od odpowiedzialności. Dziecko to dziecko.Ma dwoje rodziców. Nie rozumiem czemu to kwestionujesz.Sama chcesz zostac matką - graj fair, bo życie bywa przekorne.
      Zastanów się, czy aby twój partner nie jest rutynowym rozwodnikiem.Takim motylem wiecznie niedojrzałym, który zawsze znajdzie usprawiedliwienie dla własnej słabości - zawsze będą winni inni albo warunki, albo okoliczności. Bo coś mi to tak wygląda. A co do dziecka...cóż...w najgorszym wypadku zostaniesz samotną matką właśnie...
    • g0sik Re: Trudny wybór - co zrobiłbyście 14.04.06, 11:47
      zelda1971 napisała:
      >Ja jestem z nim albo tyle i dłużej niż on był z tamtymi kobietami razem. Bez
      >przymusu dziecka, ani małżeństwa - w każdej chwili i on i ja mogliśmy odejść
      >od siebie. Więc wydaje mi się mimo wszystko ze nie jestem aż taką idiotką, od
      >jakich macie czelność mnie osądzać.

      No właśnie facet sprawdza się tylko w sprzyjających okolicznościach. Jak
      pokazuje jego życie za niezobowiązujące uważa bzykanie.....Jeśli tak go kochasz
      to dobrze się zabezpieczaj żeby w ciąże nie zajść, bo obstawiam, że jak pojawi
      się dziecko podzielisz los poprzedniczek. Pomijam już fakt, że mając pierwsze
      dziecko w wieku 35 lat jesteś w grupie podwyższonego ryzyka....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka