Dodaj do ulubionych

Polityka a macierzyństwo, grrrr

08.03.06, 08:53
jako osoba oczekująca dziecka - oczywiście podobają mi się pomysły
ułatwiające macierzyństwo - becikowe, wydłużanie urlopów macierzyńskich (co
to jest 3 m-ce!!), czy też propozycje zakazu zwolnienia z pracy po powrocie z
macierzyńskiego. Wkurza mnie natomiast, iz zaczyna się to robić przedmiotem
gry politycznej. To co jedne partie zaproponowały w tym zakresie - inne
kontrując. I choć od zawsze, zawsze byłam apolityczna wkurzyła mnie wczoraj
była minister Jaruga-Nowacka, krytykująca jakiekolwiek rozwiązanie z tych
zapoproponowanych, nota bene SLD przez lata swojej władzy nie zrobiło po
prostu NIC, aby pomóc kobietom. Natomiast chętnie teraz krytykuje, Jarugę-
Nowacką pamiętam tylko z licznych wieców o wolność dla lesbijek/gejów, ale
żeby coś promującego macierzyństwo, po prostu nic. I może czas spojrzeć ponad
podziałami na pewne sprawy, wkurza mnie to o tyle że po powrocie z
macierzyńskiego nie wiem co będzie mnie czekać, ale niektórzy politycy nadal
będą tylko krytykować, krytykować- szkoda , że nie stać ich na więcej.
Tak się chciałam wygadać sad
Obserwuj wątek
    • oxygen100 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 08:57
      mie sie ze zgrozy robi slabo. Ja tam bym nie wysiedziala na tylku w domu tyle
      czasu.
      • michalina7 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:41
        Ty nie, a ja bym wysiedziała. Już się w życiu najeździłam, wybracowałam więcej
        nadgodzin niż zdrowy rozsądek zakazuje, wybawiłam, wyszalałam. Teraz chciałabym
        posiedzieć z dzieckiem w domu, w spokoju i je wychowywać. Czy to takie dziwne?
        • be.em Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:42
          nie dziwne.. ja mam dziecko i niestety nadal jeżdzę po polsce i wyrabiam
          nadgodzinysad wolałabym domeksmile
    • be.em Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 08:58
      wiesz, ja urodziłam, gdy macierzyński był krótszy i po powrocie można bylo mnie
      z roboty wywalić.. i dziś z perspektywy czasu jestem za dluższym macierzyńskim,
      ale co do pracy... obawiam się, że nikt nigdy nie podpisze z kobietą w okresie
      możliwym do zaciążenia porządnej uczciwej umowy, poza tym ja po powrocie do
      pracy dostałam propozycję innego stanowiska za połowę mniejsze pieniądze,
      odmówiłam i mnie zwolnili, ale dostałam odprawę i odszkodowanie.. gdyby był
      zakaz zwalniania - przyjęli by mnie na tych gorszych warunkach i nie mogli
      zwolnić, a co za tym idzie musiałąbym to zrobić sama.. bez odparwy i
      odszkodowania... a uwierz mi były to duże pieniądze na pól roku egzytencji bez
      pracy.. mam mieszane uczucia w stosunku do tych planów..
      • cota Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:02
        Z tego co wiem to zwolnić się samemu zawsze można. Tylko że każdy kij ma dwa
        końce, bo brak takiego zakazu, czyli wyleją mnie z pracy po macierzyńskim, to
        ilu pracodawców przyjmie mnie z małym dzieckiem, hę? A ciągle jest to popularne
        pytanie na rozmowie kwalifikacyjnej - o dzieci.
        • wieczna-gosia Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:24
          mnie przyjeli do pracy z malym dzieckiem, pytania o dziecko w na rozmowie nie
          bylo, ja sobie w CV nie wpisuje dzieci ani meza i zaden pracodawca mnie o nich
          nie zapytal.
          Gdyby zapytal- won. nalezy wszak zakladac ze pracownik ma zycie prywatne i
          osobiste, ze kobieta posiada macice i jesli z niej nie zrobila uzytku to wkrotce
          zrobi.
          • michalina7 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:37
            Ciebie przyjeli do pracy z małym dzieckiem, mnie nie wyrzucili po macierzyńskim,
            ale znam gro osób-koleżanek-znajomych, którym podziękowano za współpracę. Zakład
            pracy czasami poszedł na rękę dając propozycję nie do odrzucenia czyli "urlop
            wychowawczy".
            Jeżeli mieszkasz w stolicy lub innym dużym mieście możesz sobie wybrzydzać i
            mówić "won" potencjalnemu pracodawcy. Na prowincji, wioskach, małych
            miasteczkach sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
            • cota Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:50
              I ja mieszkam w regionie, gdzie jest największe bezrobocie w całej UE, ale
              oczywiście stolyca myśli inaczej, a syty głodnego nie zrozumie..Zapraszam na
              kresy wschodnie, trochę pomieszkać, a gwarantuję że i becikowe i ochrona będą
              na wagę złota
              • wieczna-gosia Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 14:40
                zawsze sie mozna przeniesc.
                nie kazdy sie w stolycy urodzil.
                • michalina7 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 14:49
                  Bosze, jakie to proste. Przenieśmy się wszyscy do Warszafy.
                  • wieczna-gosia Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 15:07
                    masz racje prosciej jest zakazac zwalniania mlodych matek
                    Bosze jakie to proste smile

                    uwazam ze ze urlop macierzynski powienien trwac rok
                    czlowiek powinien dostawac zasilek na kazde dziecko a powyzej drugiego w
                    podzieci za inwestycje w narod (po trzecie dziecko to juz nie zastepowalnosc
                    pokolen, ale wklad w liczebnosc) w podwojnej wysokosci.

                    becikowe of kors, to jasne.
                    ludzie ktorzy maja dziecko a nie maja mieszkania powinni dostawac mieszkanie (to
                    upokarzajace mieszkac z czepialska tesciowa).

                    i zyc nie umierac smile
          • cota Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:55
            Dla mnie to co piszesz jest jak z innej planety, jest tak duże bezrobocie, a
            tak mało ofert pracy, zę powiedzenie pracodawcy won na rozmowie kwalifikacyjnej
            traktuję jako żart
      • oxygen100 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:06
        ja pracuje niby naukowo umowe na czas nieokreslony mam od prawie 7 lat i szefa
        ktory jest bardzo w porzadku. Teraz mam jakies 6 lat na habilitacje, akurat
        jest to dla mnie wazne. Po tym czasie jako samodzielny pracownik naukowy mam
        szanse pracowac tak jak mi odpowiada czasem w domu czasem w roznych innych
        porach. Niestety w przypadku pracy ktora wykonuje "odstawienie" wiaze sie takze
        z calym okresem ciazy nie tylko z urlopem macierzynskim. Na sama mysl jest mi
        slabo. Teraz z perspektywy czasu zaluje ze nie wpadlam kilkanascie lat temu.
        • cota Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:16
          Wiesz co jakbym słyszała/widziała siebie parę lat temu, sądząc po Twoim mailu
          ja jestem starsza od Ciebie, późno zdecydowałam się na dziecko,, gdyż kończyłam
          studia, potem MBA, dwa jezyki, w większości pomysłów/projektów w mojej firmie
          uczstniczyłam, liczne wyjazdy itd. I też mi się wydawałao, iż ciąża i
          macierzyński to koniec, wypadnę z obiegu. Ale teraz się wszystko zmieniło,
          jeszce jestem w pracy, zaraz idę na zwolnienie, bo mam jakieś niepokojące
          historie zdrowotne, potem macierzyński. I przestawiłam się o 180 stopni. I
          myślę, że jak będziesz w ciązy też się przestawisz. I choć mi tak mówili, ja
          nie wierzyłam, a teraz proszę ! I sama też się tak zarzekałam.
          • melka_x Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:50
            cota napisała:

            > gdyż kończyłam studia, potem MBA,

            Hmmm... Nie chcę być nieuprzejmna, ale nie mieści mi się w głowie, że można
            mieć MBA i nie przyjmować do wiadomości podstawowych mechanizmów rynkowych (bo
            qrcze rynek pracy też jest rynkiem, a PiS-owski pomysł jest z gruntu
            socjalistyczny, antyrynkowy, antyfeministyczny i generujący bezrobocie). Chyba
            mieliście mikro- i makroekonomię, czy teraz istnieją już studia MBA bez tego?
            • cota Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:52
              Przyjmuje do wiadomosci. Ale akurat nie mogę się zgodzić, iż pomysł ten jest do
              końca anty-. Z drugiej strony bardziej mi zależy na bezpieczeństwie i
              stabilizacji włąsnej rodziny niż na wzrości i stabilizacji rynku, sorry..
              • melka_x Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 10:06
                > Ale akurat nie mogę się zgodzić, iż pomysł ten jest do
                > końca anty-.

                Naprawdę nie przyjmujesz do wiadomości oczywistej zależności: większe
                obciążenia pracodawcy=większe bezrobocie?

                > Z drugiej strony bardziej mi zależy na bezpieczeństwie i
                > stabilizacji włąsnej rodziny niż na wzrości i stabilizacji rynku, sorry..

                Nie widzisz związku między wzrostem gospodarczym a wzrostem miejsc pracy i
                wynagrodzeń?

                Nie widzisz związku między liczbą miejsc pracy, wzrostem wynagrodzeń a
                bezpieczeństwem i stabilizacją własnej rodziny?

                Wiem, że to zabrzmi paskudnie, ale jeśli naprawdę masz MBA to musiałaś
                większość wykładów przespać. Uważam, że to skandal, że uczelnie dające ten
                tytuł mogą wypuścić osoby które nie rozumieją jakie efekty przynoszą wysokie
                koszty pracy, dla których wzrost gospodarczy to tylko wskaźniki nie
                przekładające się na sytuację konkretnych ludzi (także Twoją).
                • cota Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 10:08
                  No nie skandal po prostu, heh. Niestety wg. mnie to stosujesz zbyt duże
                  uproszczenie. odbijając piłeczkę uważam to za skandal, iż są osoby, które
                  uważają, iż tylko ich poglądy są li i tylo słuszne, a reszta to głaby śpiące na
                  wykładach.
                  • melka_x Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 10:24
                    cota napisała:

                    > No nie skandal po prostu, heh. Niestety wg. mnie to stosujesz zbyt duże
                    > uproszczenie. odbijając piłeczkę uważam to za skandal, iż są osoby, które
                    > uważają, iż tylko ich poglądy są li i tylo słuszne, a reszta to głaby śpiące
                    na
                    >
                    > wykładach.

                    Cuta to co napisałam to nie jest personalna złośliwość. To w ogóle nie jest
                    złośliwość, ale stwierdzenie faktu. Są pojęcia i mechanizmy w ekonomii, które
                    nie są kwestią poglądów i Ty wyraźnie ich nie znasz. Wybacz ale jeśli ktoś nie
                    widzi związku między wzrostem gospodarczym a sytuacją własnej rodziny to
                    znaczy, że nie rozumie pojęcia wzrostu gospodarczego, a nie, że ma inne poglądy
                    na wzrost niż jabig_grin.
                    My tu nie mówimy o dyskutowalnych rzeczach, o które spierają się ekonomiści
                    (np. od jakiego momentu w jakich warunkach obniżanie stóp procentowych
                    spowoduje przegrzanie gospodarki i inne sprawy, na które wpływa tyle czynników,
                    że odpowiedź nie jest oczywista). Zapewniam Cię, że gdybyś znała i rozumiała
                    pojęcia popytu, podaży (także na rynku pracy), kosztów pracy (także tych
                    związanych z ryzykiem przedsiębiorcy), zysku i wzrostu gospodarczego to byś nie
                    pisała tego co piszesz. I niestety bardzo mi przykro, ale absolwent MBA nie
                    znający tych pojęć to skandalsad
                    • cota Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 10:42
                      Ależ ja nie napisałam, iż tego nie rozumiem, napisałam, iż znacznie upraszczasz
                      sprawę. W najprostszym ujęciu wzrost gospodarczy to masz rację lepsze zarobki,
                      mniejsze bezrobocie. W najprostszym powtarzam! natomiast nie zgadzam się, iz
                      wydłużenie urlopów macierzyńskim, czy zakaz zwalaniania hamuje ten wzrost. Są
                      tekże inne bodźce, które mogą być wykorzystane przed rząd jako niwelujące te
                      ewentualne niedogodności dla pracodawcy. Zapominasz także o elementach pewnej
                      wypracowanej kultury organizacyjnej wokól kobiet, której nie ma po porstu - lub
                      jest w dużych aglomercjach. Ciągle matka młodego dziecka jest postrzegana jako
                      ewentualne zagrożenie satbilizacji, bo zwolnienia, bo może być ciężko z
                      nadgodzinami,czy z wyjazdami, ale zapomina się się o udogodnieniach dla matek.
                      natomiast czytałam kiedyś badania, iż matki są lepiej zorganizowane, bardziej
                      cenią swoją pracę, ale potrzeba też marchewki, a nie kija i mechanizmów także
                      kadrowych, a nie ekonomicznych. To tak ogólnie, bo nie założyłam tego wątku aby
                      spierac się o to czy spałam na wykładach i czy to jest skandal, iż kończyłam
                      MBA - ciekawe czy w następnym wątku też to napisz, jak na razie jest w każdym.
                      Szkoda, iż nie zauważyłaś głownej puenty odnośnie mego wykształcenia - chodziło
                      mi o to, iż mimo, iż kobieta ma doświadczenie zawodowe, czy wyksztłcenie -
                      ciążą, czy maciezyństwo często to przekrślają. I może inaczej jest w Warszafce,
                      ale uwierz, iż w mniejszych miejscowościach nadal tak to fukcjonuje. A ty mi tu
                      o spaniu na wykłdach itd....
                      • melka_x Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 11:20
                        > natomiast nie zgadzam się, iz
                        > wydłużenie urlopów macierzyńskim, czy zakaz zwalaniania hamuje ten wzrost. Są
                        > tekże inne bodźce, które mogą być wykorzystane przed rząd jako niwelujące te
                        > ewentualne niedogodności dla pracodawcy.

                        Po pierwsze to że istnieją inne czynnki pobudzające wzrost naprawdę nie zmienia
                        faktu, że zwiększanie obciążeń pracodawcom ten wzrost hamuje. To oznacza tylko,
                        że innymi bodźcami można sprawić, że hamowanie będzie mniejsze (hamowanie
                        będzie po części rekompensowane czynnikami generującymi wzrost), ale przecież
                        samej zależności nie zmieni.

                        Po drugie PiS jakoś nie pali się do wykorzystania innych bodźców. Jakieś niższe
                        podatki? Rezygnacja z ukrytów podatków (wszelkie akcyzy)? Niższe koszty pracy?
                        Prywatyzacja? Próby ograniczenia roli związków zawodowych? Rezygnacja z róznego
                        rodzaju dotacji, które urągają wolnej konkurencji i w konsekwencji jedną grupę
                        obdarzają przywilejami kosztem wszystkich i co za tym idzie kosztem wzrostu?
                        Coś innego? Śmiało, podaj mi choć jeden przykład poza zmniejszem przez Gilowską
                        o 3% części(!) składki i jeszcze może dwoma kwiatkami do kożucha, które całości
                        sytuacji nie zmieniają.

                        > Zapominasz także o elementach pewnej
                        > wypracowanej kultury organizacyjnej wokól kobiet, której nie ma po porstu -
                        > lub jest w dużych aglomercjach. Ciągle matka młodego dziecka jest postrzegana
                        > jako ewentualne zagrożenie satbilizacji, bo zwolnienia, bo może być ciężko z
                        > nadgodzinami,czy z wyjazdami,

                        Che che che. No właśnie. Sama sobie odpowiedziałaś dlaczego ten pomysł jest tak
                        fatalny. Sądzisz, że zakaz zwolnienia przez 3 lata sprawi, że matka zacznie być
                        postrzegana jako cenny pracownik? Czy może raczej jako jeszcze cięższy balast i
                        większe ryzyko dla firmy niż do tej pory?

                        > Szkoda, iż nie zauważyłaś głownej puenty odnośnie mego wykształcenia

                        No bardzo mi przykro, ale naprawdę najlepszą puentą odnośnie Twojego
                        wykszałcenia jest Twoje zdanie, że bardziej interesuje Cie sytuacja własnej
                        rodziny niż zmniejszenie bezrobocia czy wzrost gospodarczy. Tak jakby jedno z
                        drugim się nie wiązało.

                        > I może inaczej jest w Warszafce,
                        > ale uwierz, iż w mniejszych miejscowościach nadal tak to fukcjonuje

                        I może inaczej będzie w Warszafce, ale uwierz, iż za pomysł zakazu zwalniania
                        przez 3 lata zapłacą głównie kobiety z mniejszych miejscowości. (Jak to zwykle
                        z socjalistycznymi pomysłami bywa, płacą za nie przede wszystkim najsłabsi).
                        Widzisz Warszafka ma sporo dużych, bardzo bogatych korporacji, które na różne
                        rzeczy stać i kktóre na różne ryzko czasem może i pójdą. Za to zapewniam Cię,
                        że właściciel sklepu w małym mieście - jeśli ten pomysł przejdzie -
                        zatrudnienie kobiety w wieku reprodukcyjnym potraktuje jako absolutną
                        ostateczność, zrobi to wyłącznie wtedy gdy nie znajdzie mężczyzny (lub kobiety
                        w wieku przedemerytalnym), a sam już przy kasie więcej nie wysiedzi. Wcześniej
                        młoda kobieta nie ma co liczyć na pracę.
                      • oniona34 kazdy przywilej cos kogos kosztuje. Byle nie mnie! 09.03.06, 10:14
                        a dla mnie jest skandalem ze ktos przez trzy lata bedzie pracowal jak mu sie
                        bedzie podobalo, ale w razie koniecznosci redukcji zwolnia jednak mnie. I fakt
                        ze moje dziecko tez musi jesc nic nie znaczy, a akurat moja zona nie zalapie
                        sie na trzyletni okres ochronny bo juz urodzila, albo byla samodzielnym
                        przedsiebiorca, albo tez dzieciak wymaga opieki na tyle dlugo ze i tak nie moze
                        pracowac... Zamiast poprawiac ogolna sytuacje zaspokajamy male egoizmy grupowe
                        i tyle z tego. To samo rozumowanie przyswieca zwiazkowcom z Bielska: w kraju
                        gdzie miliony ludzi chetnie przystalyby na warunki znacznie gorsze niz im sie
                        proponuje oni mowia NIE, bo ich stanowiska sa wzglednie bezpieczne i niezle
                        platne (jak bardzo to sie przekonamy za pare lat) - szcsegolnie samych
                        funkcjonariuszy zwiazkowych - i G ich obchodzi ze omina nas kolejne inwestycje
                        mogace dac prace tym czekajacym. Oni nie graja na rynku wg. jego zasad "jestem
                        tak dobry ze wywalcze lepsze warunki" tylko wykorzystuja przeregulowanie prawa
                        pracy. Ty proponujesz to samo: mi sie to oplaca wiec jest dobre. A jak to
                        wplynie na sytuacje innych kobiet i nie tylko to nie Twoja sprawa! Twoja
                        szczerosc w tym wzgledzie jest godna pochwały, ale wybacz nie skloni ona innych
                        by uznali ze to dobre rozwiazanie w sensie ogolniejszym.
                        • wieczna-gosia Re: kazdy przywilej cos kogos kosztuje. Byle nie 09.03.06, 10:19
                          bardzo ladnie napisane.

                          poza tym- co to zmieni ze kobieta przez dwa i pol roku po porodzie bedzie miala
                          zatrudnienie, jak pracodawca w kajeciu sobie krzyzykiem zaznaczy wiek kiedy
                          magiczny okres uplywa i ja wywali?
                          i zamiast masowego zwalniania matek po macierzynskim bedzie masowe zwalniania
                          matek po 2,5 roku.

                          ewentulanie taka matka poleci- bo pani Krysia urodzila- no glupia jest i do
                          nieczego, ale pani rozumie jej zwolnic nie mozemy.
          • oxygen100 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 10:38
            ądząc po Twoim mailu ja jestem starsza od Ciebie

            hehe nie sadze. mam 34tongue_out
    • rita75 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:09
      No to teraz z umowami na stale koniec- kazda kobieta w wieku rozplodowym
      dostanie umowe co najwyzej na rok.
      • oxygen100 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:11
        nie no super!! Tylko ze przy okazji czasowej umowy ne posiada sie nawet
        zdolnosci kredytowej tak?? czyli kobieta pod 40-tke nie moze nawet kupic sobie
        mieszkania czy samochodu zeby moc w miare niezaleznie funkcjonowac. Coraz
        lepesze te pomysly. Narasta we mnie ochcota zeby odgryzc sobie glowe i ja
        zjesc. Bo maicerzynstwo ciagle jeszcze przede mna. No chyba ze natura
        zadecyduje inaczej (co jest wysoce prawdopodobne)
        • edorka1 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:20
          Kobietki i tak fajnie jest w firmach w miare uczciwych albo w budżetówce.
          Bo bywa inaczej niestety - niezaleznie od prawodawstwa, to co opisuję mialo miejsce w czasie kiedy 3 umowa o pracę miała być umową na czas nieokreślony.
          Więc ma być ta trzecia umowa, a szef do pracownicy:
          - ma pani tą poprzednia umowę, tą na rok?
          - mam
          - to proszę oddać
          - ???
          - ma tu pani nową druga umowę, tym razem na dwa lata, czyli na rok od dzisiaj
          rozumie pani? To jest pani druga umowa.
          - nie rozumiem, to nie da mi pan umowy na czas nieokreślony???
          - no wie pani,ja muszę dbać o własne interesy, a pani młoda jest...
      • rita75 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:26
        "LPR nie tylko proponuje wydłużenie urlopów (26 tygodni po pierwszym porodzie,
        28 po następnych), ale domaga się też dla matek wracających do pracy po
        macierzyńskim 2,5 roku gwarancji zatrudnienia. Pracodawca mógłby zwolnić matkę
        tylko wtedy, gdy jego przedsiębiorstwo bankrutuje lub gdy kobieta dopuści się
        nadużyć i związki zawodowe zgodzą się na rozwiązanie z nią umowy."

        pracodawca nie moglby zwolnic matki, ale moglby jej nie przedluzyc umowy...
        • be.em Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:28
          albo zmienić warunki zatrudnienia, żeby sama odeszłasmile) są sposoby na pozbycie
          się pracownika, oj sąsmile
          • rita75 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:31
            > albo zmienić warunki zatrudnienia, żeby sama odeszłasmile) są sposoby na
            pozbycie
            > się pracownika, oj sąsmile


            jednym slowem kolejna niedźwiedzia przysluga w wykonaniu the-bili made in LPR
    • wieczna-gosia Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:22
      > jako osoba oczekująca dziecka - oczywiście podobają mi się pomysły
      > ułatwiające macierzyństwo - becikowe, wydłużanie urlopów macierzyńskich (co
      > to jest 3 m-ce!!), czy też propozycje zakazu zwolnienia z pracy po powrocie z
      > macierzyńskiego.

      a dlaczego oczywiscie?
      Jako osobie oczekujacej dziecka 5 razy NIE podobalo mi sie becikowe, czy tez
      zakaz zwolnienia z pracy (pytanie: jak uniknac nie zwalniania kobety z malym
      dzieckim? odpowiedz: nie zatrudniajac jej po prostu) dluzszy urlop macierzynski
      w zasadzie mi sie podoba, ale nie przy tym deficycie budzetowym.
      tak wiec jak widzisz nic nie jest oczywiste.

      Najrozsadniejsze rozwiazanie mial w progranie o zgrozo LPR- projekt ustawy o
      wspolnym opodatkowaniu (o zgrozo, bo ta partia napawa mnie zgoza, a jeszcze
      wieksza zgroza napawa mnie fakt ze oszolomstwo na to wpadlo a takie normalnie
      parie becikowe glosuja....)

      A ze sa przedmiotem gry politycznej- no nie sa jednoznacznie dobre te pomysly
      wiec i sa krytykowane. Do obrony Jarugi NOwackiej mi daleko, tak jak do samej
      Jarugi i jej pogladow smile niemniej jednak robi to co zazwyczaj robi opozycja smile a
      ze jest teraz w opozycji no to prawidlowo.

      To chyba generalnie problem naszych partii, ze nawet jako partie rzadzace nadal
      sie zachowuja jakby byli w opozycji smile
    • melka_x Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:32
      Naprawdę podoba Ci się ten pomysł? A nie sądzisz, że to piłowanie gałęzi na
      której wszystkie siedzimy?

      Może i nawet PiS chce dobrze, ale wyjdzie jak zawszewink. Czyli wielka kupawink.
      Kto z przytomnych pracodawców będzie chciał zatrudnić kobietę w wieku
      reprodukcyjnym?
      Problemem nie jest kodeks pracy (i tak bardzo restrykcyjny wobec pracodawców),
      ale wysokie bezrobocie. Jak będzie niższe to pracodawcy nie będą już tak
      chętnie zwalniać, a nawet jeśli, to łatwiej będzie znaleźć inną pracę.
      A to co chce zrobić PiS, czyli dodawanie pracodawcom dodatkowym obciążeń, tylko
      będzie sprzyjać wzrostowi bezrobocia. Związek przyczynowo - skutkowy jest
      oczywisty. To Ci się też jako matce podoba?
    • qunegunda Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:44
      cota napisała:
      > wkurza mnie to o tyle że po powrocie z
      > macierzyńskiego nie wiem co będzie mnie czekać,

      nikt ci nie karze iść na macierzyński - babo pazerna na socjal
      • cota Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:49
        heh, szkoda bardzo żebym dziecko zaraz po porodzie niańce oddawała! I nie
        jestem pazerna na socjal, od 10 lat płace składki na ZUS, w zasadzie odbiorę
        częśc tego co sama wpłaciłam. Czyli jak rozumiem z powyższych postów wszystkie
        pomysły są be, najlepiej nic nie robić itd? Dobrze rozumiem? A swoją drogą
        trudno żebym z becikowego nie była zadowolona, płakać z dodatkowych pieniędzy
        nie będę.
        • oniona34 robic... jasne 09.03.06, 11:58
          ale to co jest dobre dla ogółu, słowem dla całej gospodarki a nie dla
          konkretnej grupy: matek, zwiazkowcow, gornikow, blondynow lub czeszacych sie na
          lewa strone, albo dla mnie tylko i mojej kuzynki... A jak sie wszystkim poprawi
          to i niekosztowne ulatwienia dla matek mozna bedzie wprowadzic. Natomiast
          pomysly realizacji egoizmow grupowych wszystkie sa be, zgadza sie. Za Twoj maly
          przywilej i likwidacje malego dyskomfortu ktos placi czesto b. duzo. Chcialabys
          byc na miejscu osoby ktora siedzi np. trzy lata na umowie tymczasowej bo ktos
          kto pracowal tam rok ma zagwarantowany etat, na ktory nigdy nie zamierza juz
          wrocic? Nawet glupi kredyt mieszkaniowy kosztuje wtedy znacznei wiecej...
          Zatem robic ale nie okradajac innych z pieniedzy lub mozliwosci, szczegolnie ze
          to nie jest gra o sumei zerowej "co ja dostane zabiora komus", tylko gra w
          ktorej wszyscy zyskamy jesli system gospodarczy bedzie zachecal do inwestycji i
          zatrudniania a nie chronil tylko juz zatrudnionych.
          • cota Re: robic... jasne 09.03.06, 12:00
            jeśli już coś mnie wkurza to rzesze rencistów, które ja utrzymuje (między
            innymi) i daj Boże, aby byli to renciści z prawdziwego zdarzenia - to nie ma
            problemu, ale czytałam kiedyś oszacowanie ilu pobiera tzw. lewe renty to włos
            się jeży.. o wiele bardziej niż ewentualne przywileje dla matek.
            • oniona34 aha.. zacznijmy sprzatac ale od innych 09.03.06, 12:07
              najpierw rencisci... a ciezarne remontujace domy lub podrozujace sobie na
              lewych zwolnianiach i matki blokujace etaty cięgiem na kolejnych urlopach
              macierzynskich i wychowawczych posprzatamy na koncu? A na forum dla rencistow
              odwrotnie! I tak wlasnie dziala panstwo ineteresow grupowych zamiast ogolnych
              kazdy w swoja strone ciagnie raz jeden wyzej raz drugi... a tymczasem wszyscy
              spadaja!
              • cota Re: aha.. zacznijmy sprzatac ale od innych 09.03.06, 12:11
                Nie chodzi o to, lewe zwolnienia wśród cięzarnych też budzą mój sprzeciw, jak i
                każde szwindlenie, ale chodzi o to, że pewne sprawy, które także powinny być
                wyjaśnione są pomijane milczeniem. A straty z tytułu lewych rent są olbrzymie.
                Natomiast jeśli kobieta bierze kolejne macierzyńskie, bo rodzi kolejne dziecko
                to szwindel?? No to powiedzmy od razu: kobieta może mieć tyle i tyle dzieci w
                taki, a takim odstępie. Trudno się też per negatio zgodzić, iż kobieta, która
                ma np. pod rząd trójkę dzieci nalezy zwolnić, bo komuś etat blokuje! Krętactwu
                mówię NIE, ale ten przykłąd w ogóle do mnie nie przemawia.
                • oniona34 Re: aha.. zacznijmy sprzatac ale od innych 09.03.06, 12:29
                  Domagasz sie likwidacji lewych rent, a niebawem ktos bedzie sie domagal
                  likwidacji "lewych stanowisk" w firmie zajmowanych przez niezwalnialne matki,
                  ktore dla odmiany popierasz. To czesc tego samego systemu rozbuchanego socjalu,
                  ktory zawsze prowadzi do a. przekretow, b. obnizenia konkurencyjnosci
                  gospodarki jako calosci.

                  Wieloletnie urlopy jeden po drugim to moze nie szwindel tylko biznesowy
                  bezsens. Jaki jest sens trzymania etatu dla kogos trzy lata i wiecej? Przeciez
                  to bedzie juz zupelnie inna firma. Gdyby ona nawet wrocila, ktos na tym etacie
                  bedzie juz pracowal dluzej niz ona! A firma jest po to by produkowac i dawac
                  zyski a nie utrzymywac bezproduktywne, fikcyjne etaty dla matek. Zupelnie czym
                  innym jest udogodnienie pozwalajace matce pracowac: pol etatu, praca w domu
                  etc, czasem to ma sens czasem nie ale jesli ma to ulatwia prace nie tworzac
                  jednak fikcji. Niby taki urlop gigant nie kosztuje (choc nie jestem pewien czy
                  nie zjada Twoich skladek ZUSowskich, ktore chcialas odzykiwac) ale pozorne
                  funkcjonowanie takich fikcji sklania politykow-dyletantow, ktorzy biznes
                  widzieli tylko w osiedlowym sklepiku dwa razy (zakupy robi zwykle zona) do
                  wiary w cuda pod nazwa "zakaz zwalniania matek trzy lata po urodzeniu". W
                  dodatku ktos byc moze siedzi na tymczasowej umowie co tez utrudnia zycie, to
                  moglabys byc Ty mlodsza o kilka lat i coz z Twojego MBA, skoro etatu nima.
                  • cota Re: aha.. zacznijmy sprzatac ale od innych 09.03.06, 12:38
                    Dlaczego lewe stanowiska dla matek? jeśli jest zatrudniona zgodnie z prawem, a
                    nie na czarno to nie jest ono lewe. Wydaje mi się wręcz dość naturalne, iż
                    matka zajmuje się dzieckiem po porodzie, a nie wraca od razu do pracy, w tym
                    czasie ktoś ją zastępuje. U mnie w tym czasie - gdy będę na macierzyńskim
                    zastapi mnie studentka, którą powoli przeszkalam w ramach praktyk studenckich,
                    dodatkowo będzie miała wsparcie i nadzór moich współpracowników.
                    Podtrzymuje swoje zdanie, iż na matkę powinno czekać miejsce pracy, nawet jeśli
                    decyduje się na kilkoro dzieci, jeśli będzie odwrotnie także będzie generować
                    ewentualne koszty dla budżetu w postaci zasiłków dla bezrobotnych, opieki
                    społecznej, zasiłku rodzinnego. Chyba lepiej, aby pracowała? jeśli natomiast
                    dojdzie to tego o czym piszesz, skrajnie podejście li i tylko biznesowe to nie
                    wiem kto zdecyduje się na dzieci (czy też więcej jak jedno), skoro nie będzie
                    miał je za co utrzymać. Ponadto piszesz rozdmuchane państwo socjalne??? nie
                    rozśmieszaj mnie, popatrz na socjale w innych państwach. Inną kwestią jest już
                    długofalowe spojrzenie, jeśli amtki będą decydować się na góra 1 dziecko to ja
                    nie wiem kto pociągnie to społeczeństwo za kilkadziesiąt lat..ale o tym już
                    cisza.
                    • cota Re: aha.. zacznijmy sprzatac ale od innych 09.03.06, 12:43
                      PS. jeśli będę miała okres gwarancyjny po powrocie z macierzyńskiego (nie musi
                      byc on 3 lata) to będę miała czas, aby udowodnić (co na pewno zrobię), iż to,
                      iż zostałam matką nie oznacza, iż jestem gorszym pracownikiem, wręcz będę
                      starała się pokazać swoją wartość. Brak takiego zapisu często powoduje, iż
                      zaraz na starcie (czyli po powrocie z macierzyńskiego) matki są
                      skreślane...nawet nie mają czasu, aby pokazać, iż nadal przedstawiają dużą
                      wartośc.
                      • oniona34 firmy nie sa po to bys Ty cos udowadniala 09.03.06, 12:54
                        ale by robic zyski. Jak udowodnisz przez pojsciem w ciaze ze jestes tak wiele
                        warta ze warto Cie trzymac to beda czekac i bez dyletanckich pomyslow politykow.
                    • oniona34 Re: aha.. zacznijmy sprzatac ale od innych 09.03.06, 12:53
                      Jasne 5 lat (ja tu nie mowie o maciezynskim 3 miesiace czy nawet pol roku)
                      stanowisko ma czekac a Ta przyuczona studentka tymczasem bedzie lepsza od
                      Ciebie. Ale ja zwolnia z dzieckiem czy bez bo miala tymczasowa umowe? Dzieci
                      zwykle maja ojcow i wyobraz sobie wiele matek po urodzeniu zostaje po prostu na
                      utrzymaniu ojca. Tylko ze Ci ojcowie rywalizuja z Toba takze na rynku pracy ale
                      Ty bedziesz teraz niezwalnialna 3 lata!!! To jest OK? A co to za roznica czy
                      jestes fikcyjnie zatrudniona (nie swiadczysz pracy kilka lat i nie pobierasz
                      pensji) czy na bezrobociu? A gdy wrocisz to studentka cudownym sposobem zniknie
                      czy tez wyladuje na bezrobociu wlasnie? Ja nie mowie ze nie mozna - gdy firma
                      uznaje to za oplacalne - dac Ci i rocznego urlopu, ale wybacz jesli firmie sie
                      to nie oplaca to nie nalezy jej do tego zmuszac bo to psuje rynek i pogarsza
                      sytuacje nas wszystkich.

                      A gdy zapragniesz wrocic do pracy poszukasz takiej do jakiej sie wtedy bedziesz
                      nadawac i bedziesz chciala wykonywac a nie na stanowisko, o ktorym nie bedziesz
                      miec po latach juz pojecia. To jest zdrowe, tylko do tego musi dzialac rynek a
                      jak rynek jest psuty to nie dziala nic. I nie zadziala takze pomysl 3 lat
                      ochrony (to znaczy zadziala dla Ciebie jesli akurat Ciebie teraz dotyczy - masz
                      etat) ale inne kobiety nie znajda pracy i juz. Zacznij wreszcie widziec
                      sytuacje w calej jej zlozonosci a nie tylko przez pryzmat wlasnego problemu.
                      • cota Re: aha.. zacznijmy sprzatac ale od innych 09.03.06, 13:00
                        ale ja nigdzie nie pisze o 5 latach! ani o trzech! wystarczy gwarancja max. pól
                        roku! Nie popdadajmy w skrajności!
                        • oniona34 a ja pisze o wszystkim, 09.03.06, 13:08
                          o kazdym elemencie, ktore z osobna wydaja sie malo znaczące. Z tych malo
                          znaczacych elementow zbudowana jest niestety lichość polskiej gospodarki, gdzi
                          epracuje niespelna polowa zdolnych do pracy. I do tych elementow dyletanci z
                          pis chca dorzucic kolejny dyletancki, naiwny i przeciwskuteczny pomysl 3 lat
                          ochronnych. I to mnie irytuje, bo zawsze sie znajdzie grupka popierajaca glosno
                          ten czy ow przywilej a milczaca wiekszosc za kazdy z nich placi. I choc
                          niewielu na tym naprawde zyskuje to ciagle sie znajduja tacy naiwni, ktorzy
                          wierza ze zyskaja wiec w imie walki o powiekszenie swojego malego kawalka
                          publicznego tortu milcza gdy inni wydzieraja swoj i w ten sposob cioagle jest
                          jak jest.
                    • wieczna-gosia Re: aha.. zacznijmy sprzatac ale od innych 09.03.06, 15:01
                      jeśli będzie odwrotnie także będzie generować
                      > ewentualne koszty dla budżetu w postaci zasiłków dla bezrobotnych, opieki
                      > społecznej, zasiłku rodzinnego. Chyba lepiej, aby pracowała?

                      cota moja droga jedna jest firma na swiecie?
                      decydujesz sie na kilkoro dzieci, bezrobocie jest niskie- znajdujesz sobie prace.

                      A tak- pracujesz, konczy sie te 2 i pol roku i pan dyro ci mowi arivederci pani
                      cota bo pani janinka zaciazyla i jej nie moge zwolnic a kogos musze
      • wieczna-gosia hehe 08.03.06, 14:43
        na macierzynski to jej raczej kaze slonko smile
        na wychowawczy jej nie kaze smile
    • michalina7 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:51
      Z przymusowym zatrudnianiem kobiet po macierzyńskim to bzdura. Państwo nie może
      kazać, ale zachęcać pracodawców do zatrudniania kobiet po macierzyńskim poprzez
      wprowadzenie specjalnych ulg w opodatkowaniu, odprowadzania mniejszych składek
      ZUS za kobiety, które mają małe dzieci, czy więcej dzieci itp.
      • cota Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 09:53
        To niezły pomysł,ale jeszcze trudniejszy do zrelziowania zważając na na rzesze
        emerytów i rencistów w naszym kraju..Ale w końcu jakiś pomysł, bo wyżej to sama
        krytyka bez żadnych pomysłow.
        • michalina7 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 10:04
          Tak, tylko, że renciści i emeryci generują straty brzydko mówiąc. Oni są już
          nieproduktywni, natomiast młode matki, jak najbardziej mogą pracować,
          odprowadzać podatki, składki. Ja mam 14 miesięcznego synka i jeszcze ani razu
          nie byłam na zwolnieniu (nie licząć 3,5 miesięcznego macierzyńskiego). Gdy Mały
          się rozchorował wzięłam dwa dni z urlopu , a i tak byłam aktywna służbowo dzięki
          telefonom i komputerom. Załatwiałam wiele służbowych spraw siedzac w domu.
          Szefowie firm oceniają młode matki poprzez pryzmat zwolnien chorobowych na
          dziecko i nic więcej nie widzą. A przecież nie jest tak, że młodzi rodzice tylko
          niańczą w domu chore dzieci.
    • monikaorlicz Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 10:07
      A mi nie do końca podobają się pomusłu PIS, ok - urlop macieżyński, bardzo
      dobrze że wydłużają, becikowe- nie do końca, co prawda przyda się na początku,
      ale to jednorazowy zastrzyk gotówki, a co dalej... Co do zabronienia zwolnień
      przez 2.5 roku, to moim zdaniem porażka, odstraszy przedsiębiorców, my nie
      będziemy mieli normalnych umów itd. Ja osobiście mam 6 miesięczne dziecko,
      wracam do pracy, wykorzystałam maciezyński i wypoczynkowy. Stanowisko na mnie
      nadal czeka. Nie miałam becikowego i sobie poradziliśmy. W momencie gdy ię
      dowiedziałam o ciąży zaczęliśmy odkładać pieniążki. Moim zdaniem o wiele
      bardziej przydały by się ulgi od podatku na dzieci, bo przecież to jest duży
      wydatek, a w kazdym produkcie dla dziecka płacimy państwu, pżeważnie 22%, gdzie
      tu sprawiedliwość.
    • monikaorlicz Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 10:13
      A mi nie do końca podobają się pomusłu PIS, ok - urlop macieżyński, bardzo
      dobrze że wydłużają, becikowe- nie do końca, co prawda przyda się na początku,
      ale to jednorazowy zastrzyk gotówki, a co dalej... Co do zabronienia zwolnień
      przez 2.5 roku, to moim zdaniem porażka, odstraszy przedsiębiorców, my nie
      będziemy mieli normalnych umów itd. Ja osobiście mam 6 miesięczne dziecko,
      wracam do pracy, wykorzystałam maciezyński i wypoczynkowy. Stanowisko na mnie
      nadal czeka. Nie miałam becikowego i sobie poradziliśmy. W momencie gdy ię
      dowiedziałam o ciąży zaczęliśmy odkładać pieniążki. Moim zdaniem o wiele
      bardziej przydały by się ulgi od podatku na dzieci, bo przecież to jest duży
      wydatek, a w kazdym produkcie dla dziecka płacimy państwu, przeważnie 22%, gdzie
      tu sprawiedliwość.
    • oxygen100 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 10:42
      czu urlop macierzynskie w Polsce jest obowiazkowy?? I czy jest mozliwosc
      wczesniejszego powrotu do pracy?
      • rita75 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 10:47
        > czu urlop macierzynskie w Polsce jest obowiazkowy?? I czy jest mozliwosc
        > wczesniejszego powrotu do pracy?

        Macierzynski jest obowiazkowy. Obecnie mozna go skrocic o 2 tygodnie, ale tylko
        pod warunkiem, ze mąż wezmie te dwa tygodnie za Ciebie.
        • oxygen100 Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 10:49
          czyli dla jednych to blogoslawienstwo dla innych niekoniecznie. Szkoda, bo
          kobieta powinna moc sama o tym zadecydowac
          • mkolaczynska Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 11:48
            wiesz ale gdyby to było dobrowolne wiele kobiet i tak nie mogło by zdecydować
            gdyby chciało po macierzyńskim do pracy wrócić. I tak źle i tak..
            a z tymi 2 tyg to nie jest tak ze 2 tyg kobieta musi wziąć a potem tata może 16
            tyg?
    • olaart Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 11:21
      Mi becikowe się zdecydowanie nie podoba, jendorazowa zapomoga nie jest polityką prorodziną a kiełbasą wyborczą. Widzę, że trudno zrozumieć ale w sytuacji naszego kraju rozdawnictwo nie jest formą pomocy.
      Polityka prorodzinna powinna być długofalowa, powinna wyrównywać niesprawiedliwości podatkowe rodzin, powinna sprzyjać rodzinie. Tym czasem wydłużenie urlopów macierzyńskich i zakaz zwalniania po prowrocie wbrew pozorom przyczynia się do pogorszenia sytuacji kobiety na rynku pracy. Wybaczcie ale ja jako właściel małej firemki, zatrudniającej np. 2-3 osoby nie zatrudnię kobiety w wieku rozrodczym. Dlaczego? Jeżeli pójdzie na zwolnienie przez miesięc ja i pozostałe dwie osoby będę pracować i na nią i na siebie, na mnie spadnie obowiązek szukania kogoś na zastępstwo, wdrożenie tej osoby, będę musiała zapłacić jej za urlop mimo, że nie przepracowała ani dnia w roku. Dla małej firmy to duże obciążenie. Dodam jeszcze, że nie zatrudnia się osób by potem pracować na nich pracować- to chyba logiczne?
      Takie obciążenia nie dotkną tylko największych firm, zatrudniających setki osób, które w płynny sposób mogą przejąć obowiązki nieobecnych.
      Lepiej zatrudnić faceta, prawda?
      Dla mnie polityka prorodzinna powinna dażyć ku zmniejszeniu bezrobocia i wzrostu płac, do sprawiedliwego rozliczenia podatkowego rodzin tak aby rodzina była w stanie bez trudu sama się utrzymać.
    • 76kitka Re: Polityka a macierzyństwo, grrrr 08.03.06, 14:58

      Wiesz fajnie by było, gdyby państwo mogło każdej z mam zafundować becikowe na wyprawkę, półroczny macierzyński i 2,5 roczny płatny urlop wychowawczy dla tych, które chcą byc w domu z dzieckiem, ale Polski na to nie stać. Najpierw trzeba obniżyc podatki tym, którzy ciągna ten wózek i stwarzaja miejsca pracy, obniżyc koszty pracy, tak by opłacało się pracodowacom legalnie zatrudniac ludzi. Gdy juz bezrobocie, a co za tym idzie bieda przestaną zaglądać ludziom w oczy będzie trochę lepiej. Narazie na takie luksusy stać nielicznych np. Szwecję, ale porównaj sobie nasze i ich PKB. U nas trzeba liczyc na siebie. Nawet jeśli teraz PiS obiecuje złote góry i nawet sprawia wrażenie, że coś robi, to i tak jak będą łatac dziury w budżecie spowrotem wróci porzedni model, brak becikowego i krótie urlopy macieżyńskie. Niestety na dobrobyt w Polsce będziemy długo czekać. Napewno nie nastapi to za kadencji PiS, bo niestety ich polityka, choć w niektórych punktach słuszna, jest poprostu dla Polski zbyt droga.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka