danaide
12.07.12, 17:50
Czyli zmieniamy kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz ustawy o świadczeniach rodzinnych...
Jakieś konstruktywne propozycje?
- Zlikwidować instytucję "ojciec nieznany". Zazwyczaj jest znany, w dobie DNA powinien być znany, a kategoria ta rodzi patologie i niszczy wizerunek samotnej matki - każda to k... Ustawowy nakaz badań DNA. Niech odciąży budżet to będzie więcej kasy na zasiłki dla matek realnie potrzebujących.
- Zasiłek? Na pewno nie utrata po przekroczeniu o 1 zł limitu, ale wpłata zmniejszonej kwoty do wyrównania. Dla każdego? Nie w tym kraju, ale właściwie dlaczego nie?
- GUS do roboty. Jakaś baza do tego ile kosztuje dziecko, jakiś kalkulator dla sędziów, jakieś minimum, maksimum. Ekstra bierze pod uwagę sąd w poszczególnych wypadkach.
- Czas spędzony z dzieckiem realnie brany pod uwagę dla wyliczenia alimentów. Czas to pieniądz, dla każdego. Jeśli ojciec chce się zajmować to proszę bardzo. Odzyskany przez nas czas poświęcimy na nas i na odrabianie strat finansowych z tytułu stałej opieki nad dzieckiem i płacenia za każdą godzinę naszej wolności.
- Kontakty dziecka z obojgiem rodziców nie są widzimisiem rodzica, przy którym jest dziecko (nie piszę o opiece naprzemiennej ale o nieutrudnianiu). Sama nie utrudniam, ale i żądam wyższych alimentów - ja swoje robię, ty też rób swoje. Utrudnianie kontaktów, walka dzieckiem jest niszczące dla psychiki dziecka. Kara... zabranie alimentów? Naprawdę mam wrażenie, że w tym kraju jedyny argument przemawiający do większości ludzi to kasa.
- Przedszkola czynne od 6stej do 20stej, będzie więcej miejsc pracy, bo system zmianowy i wyznaczony maksymalny czas przebywania dziecka. Ale nie będzie lęku o dziecko, które o 17 przestępuje z nogi na nogę.
- I jeszcze żeby te cudne place zabaw przy przedszkolach były dostępne dla dzieci po godzinach pracy przedszkola (no chyba, że patrz punkt wyżej), bo dzieci nie zawsze mają się gdzie bawić.
A co, pomarzyć nie wolno?