Dodaj do ulubionych

jak to jest z rozbitym termometrem ??

08.03.06, 20:03
jest niebezpieczna ta rtęć czy nie ?
moja córka właśnie załatwiła termometr na swoim łóżku uncertain zamorduje ją chyba
za grzebanie po szafkach i wyciąganie różnych rzeczy , ale nie wiem co
dalej ?? prześcieradło wyrzuciłam bo drobinki szkła , rtęci w kulkach nie
zauważyłam ....

"Bardzo rzadko, ale zdarza się pęknięcie termometru podczas pomiaru- postaraj
się znaleźć jak najwięcej kawałków szkła, a w razie krwotoku udaj się do
lekarza. Rtęć z termometra nie jest szkodliwa." cyt z
www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/173 - trzeba wcisnąc wejście
gościnne

już sama nie wiem .........
Obserwuj wątek
    • sutra Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 08.03.06, 20:08
      Rtęć jest cholernie niebezpieczna.
      • sutra Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 08.03.06, 20:10
        www.republika.pl/ewamalecka/elements/hg.htm
        Pierwiastek ten jest niebezpieczną substancją. Pary rtęci oraz niektóre jej
        sole (rozpuszczalne w wodzie i tłuszczach) są bardzo szkodliwe, gdy dostają się
        do ustroju człowieka. Powodują one nieodwracalne zmiany w mózgu, wątrobie i
        nerkach. Szczególne niebezpieczeństwo stanowi tzw. biokumulacja rtęci.
        Pierwiastek ten po dostaniu się do wody morskiej "wychwytywany" jest przez
        niektóre gatunki organizmów morskich. Stanowią one swoisty filtr dla tego
        pierwiastka. Słynne jest masowe zatrucie rtęcią w Japonii po spożyciu ryb.
        Szczególną ostrożność należy zachować po rozlaniu tego metalu (np. rozbity
        termometr rtęciowy). Należy usunąć nawet najdrobniejsze kuleczki rtęci, a
        pomieszczenie intensywnie wietrzyć.
        • sutra Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 08.03.06, 20:11
          Przy rozlaniu się nawet małych ilości rtęci (rozbity termometr), której pary
          kumulują się w organizmie wywołując groźne przewlekłe zatrucia, należy ją
          zebrać za pomocą szklanej rurki połączonej przez płuczkę z pompką wodną, a
          zanieczyszczoną powierzchnię pokryć mieszaniną rozdrobnionej siarki z węglanem
          sodu.

          www.p.lodz.pl/chemia/i-18/preparatyka/subst_toks_bhp.htm
          • mufka51 Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 08.03.06, 20:16
            Rtęć z rozbitego termometru nie jest niebezpieczna.Niebezpieczne są opary
            rteci,ale z tej odrobinki tego pierwiastka,jaka jest w termometrze na pewno
            opary nie powstaną.
            Kiedyś na izbę przyjęć wbiegła zdenerwowana matka z dzieckiem,które ugryzło
            termometr i prawdopodobnie połknęło część zawartości.Uspokojono ją,że dziecku
            nic się nie stanie.Dostało dużo pić i wszystko było ok.dziecko to widzę często
            na ulicy,więc jestem świadkiem że tak jest.
          • prosta.krosta Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 08.03.06, 20:17
            Kuzynostwa dziecię rozgryzło kilka lat temu termometr podczas mierzenia
            temperatury w ustach. Lat miało wtedy ok. 4 czy 5, nie pomniu. Skończyło się na
            parodniowej obserwacji w szpitalu, dziecię zdrowe i całe. Znaczy, szczęście
            mieli.
          • mufka51 Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 08.03.06, 20:18
            Dodam jeszcze ,że to co jest w termometrach jest to juz rtęć odpowiednio
            oczyszczona i przetworzona.
            • elza78 Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 08.03.06, 20:46
              mrufka... rtec jest bardzo trujacym metalem, wchlania sie zarowno w oparach jak
              i przy kontakcie przez skore i powoduje powazne zatrucia, jedyna metoda na
              pozbycie sie rozlanej rteci jest zasypanie jej siarka, ale nie sadze aby
              ktokolwiek siarke w domu posiadal, w kazdym razie zabawa kuleczkami rteci z
              termometru i bagatelizowanie faktu jej rozlania to troche przegiecie...
              • mufka51 elza78 08.03.06, 21:00
                Zwracaj uwagę na nicki,dobrze?Podpisuję się jeszcze raz pod tym co napisałam.W
                temacie ,na który nie mam nic do powiedzenia,nie zabieram głosu.Jeżeli już o
                czymś piszę,znaczy to,że wiem co nieco.Jeszcze raz powtarzam,nic się nie stanie.
                • elza78 Re: elza78 09.03.06, 16:15
                  oj mufka to ja sluze litrem rteci do zabawy kulkami ok??
                  skoro twierdzisz ze nic sie nie stanie to widac masz powody...
                  • vibe-b Re: elza78 09.03.06, 16:43
                    elza78 napisała:

                    > oj mufka to ja sluze litrem rteci do zabawy kulkami ok??
                    > skoro twierdzisz ze nic sie nie stanie to widac masz powody...
                    >


                    Ejze, Elza, to nie tak.
                    Kawa przykladowo jest zupelnie dobrze tolerowana przez organizm. Wszyscy
                    wypijamy po iles filizanek kawy dziennie. Ale czy wiesz, ze jak wypijesz napar
                    zaparzony z 1 kg to...zejsdziesz smiertelnie po prostu.
                    Podawanie skrajnych przykladow mija sie z celem w jakiejkolwiek dyskusji.
              • verdana Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 08.03.06, 21:01
                Kiedy ja i mój mąż byliśmy mali, jeszcze nie bylo głośno o trujacych
                własciwościach rteci.
                Oboje zbieraliśmy rtęć z rozbitych termometrów i bawilismy się nią (wspaniała
                zabawa...). Tak robiło bardzo wiele dzieci.
                Wszyscy przeżylismy. Co chyba jednak jest dowodem, że od oparów rtęci z jednego
                termometru raczej nic dziecku nie będzie. Inaczej pokolenie waszych matek i
                dziadków wymarłoby przed Waszym urodzeniem.
                • mufka51 Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 08.03.06, 21:05
                  Rtęć w termometrze nie jest rtęcią w czystej postaci.
                  • marychna31 Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 08.03.06, 21:24
                    Mufko, napisz coś więcej na ten temat bo to bardzo ciekawesmile Czy zawsze tak
                    było czy od jakiegos czasu tą rtęc się z czymś miesza? I z czym? No i czy
                    właśnie dla bezpieczeństwa? Czy to coś w ogóle neutralizuje szkodliwe działanie
                    rtęci czy tylko je osłabia?
                    • mufka51 marychno 08.03.06, 22:13
                      Napiszę Ci,ale wiesz gdzie? smile)
                      • marychna31 :))) nt 08.03.06, 22:25

                  • ursgmo Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 08.03.06, 21:25
                    Przypomniało mi się że moja daleka ciotka jest chemikiem i po telefonie do
                    niej, juz jestem w pełni spokojna .Powiedziała że bardziej niebezpieczne jest
                    to szkło bo się dziecko może pokaleczyc niż rtęć w tej postaci jaka występuje w
                    termometrze. Dzieki dziewczyny za uspokojenie .
                    • aga55jaga a czy wiecie? 08.03.06, 22:18
                      a czy wiecie że w niektórych krajach dawniej leczono kłopoty żołądkowe właśnie
                      rtęcią ???
                      Potwierdzam z rtęci sią trujące opary, ale napewno nie z takiej ilości jaka
                      jest w termometrze.
                      • marychna31 Re: a czy wiecie? 08.03.06, 22:25
                        Ostatnio na Edusacie słuchałam wykładu z historii medycyny, w którym
                        powiedziane było, ze kiedyś gruźlicę leczono czy też raczej "leczono"
                        inhalacjami z rtęci a kuracje uważano za udaną jesli pacjentowi wyszły
                        wszystkie wsłosy.....
                        • aga55jaga Re: a czy wiecie? 08.03.06, 22:39
                          dobre dobre smile)
                • aga55jaga Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 08.03.06, 22:23
                  ja też bawiłam się rtęcią z rozbitego termometru, ba nawet miałam schowaną ją w
                  pojemniczku i wyciągałam do zabawy. smile
    • agacz2905 Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 08.03.06, 22:26
      W ten poniedziałek mierzyliśmy 5-letniemu synowi temperature.Gdy nikt nie
      widział, Szymek rzucił termometrem aż do przedpokoju, rtęć potoczyła się aż pod
      szafe. Mały stał z łóżka, wziął rozbity termometr (już bez rtęci) i włożył
      sobie gładką końcówką pod pachę. Po 3 minutach odkryliśmy (mąż i ja), że Szymek
      musiał coś robić z rtęcią - termometr wyglądał, jakby ktoś odgryzł jego
      końcówkę. Szymek nie chciał nic powiedzieć, (np. co zrobił z końcówką rtęciową
      termometra) i przeżyliśmy w poniedziałkowy poranek prawdziwy koszmar.
      Postawiłam o 6 rano na nogi pogotowie. Dyspozytorka była przerażona, choć
      mówiłam, że zachodzi tyklko PODEJRZENIE, że 5-latek połknął rtęć. Szymon jak na
      złóść nic nie mówił, zaciął się fecet. Ja szalałam, mąż zreszta też. Chwała
      Bogu, że mąż znalazł kawałeczki szkła i rtęć na płytkach w przedpokoju....
      Pani z pogotowia była przerażona i powtarzała kilka razy, że na rtęć nie ma
      antidotum... No to jak to w końcu jest??
      • mufka51 Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 08.03.06, 22:36
        Bo to była dyspozytorka,a nie lekarzsmile)
        Już samo mówienie zestresowanej matce,że nie ma antidotum było bardzo
        nieprofesionalne.Dyspozytorka powinna rodzica uspokoić,a nie dodatkowo stresować.
    • edytkus Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 09.03.06, 06:18
      W NJ jest tak ze wyrzucenie termometru z rtecia czy w ogole rteci w jakiejkowliek postaci do smieci jest
      niezgodne z prawem i mozna dostac slony mandat (od tego sa specjalne punkty zbioru odpadow
      niebezpiecznych dla srodowiska). Raz w roku organizowana jest bezplatna wymiana termometrow
      rteciowych na elektroniczne, a jesli ktos temrometr rteciowy rozbije powinien wezwac specjalne sluzby
      do uprzatniecia (i pewnie wlepia za to kare), w kazdym razie nie wolno dotykac rteci.
      www.noharm.org/library/docs/Mercury_Thermometers_and_Your_Familys_Health.htm
      www.calpoison.org/public/mercury.html
      • nchyb Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 09.03.06, 07:15
        > W NJ jest tak ze
        Ogólnie w Stanach jest bardzo ciekawie, zarówno pod względem prawnym, jak i
        obyczajowo-społecznym. Między inymi w instrukcjach mikrofalówek pisali, żeby
        nie suszyć w nich kotów, bo to im na zdrowie nie wychodzi smile
        • wieczna-gosia Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 09.03.06, 08:07
          z tym niewywalaniem do smieci to ja sie zgadzam i ja rozbita rteciowke to
          zawijam w torebke i odnosze do apteki, gdzie znbieraja zuzyte leki. Taki moj
          maly prezent dla srodowiska, niewiele mnie kosztuje.

          Ale rtec nie jest szkodliwa w stanie plynnym- jedynie w gazowym.
        • edytkus Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 15.03.06, 01:37
          nchyb napisała:

          > Między inymi w instrukcjach mikrofalówek pisali, żeby
          > nie suszyć w nich kotów, bo to im na zdrowie nie wychodzi smile

          to dla takich inteligentow jak ty
          • nchyb Edytkus... 15.03.06, 07:23
            > to dla takich inteligentow jak ty
            Rozgryzłaś mnie...
            Nie ma to jednak jak prawdziwie inteligentny człowiek...
      • vibe-b Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 09.03.06, 09:33
        edytkus napisała:

        > W NJ jest tak ze wyrzucenie termometru z rtecia czy w ogole rteci w
        jakiejkowli
        > ek postaci do smieci jest
        > niezgodne z prawem i mozna dostac slony mandat (od tego sa specjalne punkty
        zbi
        > oru odpadow
        > niebezpiecznych dla srodowiska). Raz w roku organizowana jest bezplatna wymian
        > a termometrow
        > rteciowych na elektroniczne, a jesli ktos temrometr rteciowy rozbije powinien
        w
        > ezwac specjalne sluzby
        > do uprzatniecia (i pewnie wlepia za to kare), w kazdym razie nie wolno
        dotykac
        > rteci.
        > www.noharm.org/library/docs/Mercury_Thermometers_and_Your_Familys_Health.htm
        > www.calpoison.org/public/mercury.html



        Nie tylko w NJ. W Szwecji przykladowo rowniez.
        Ale podobnie traktuje sie leki- absolutnie nie wolno ich wywalac do smieci czy
        toalety. (a w Polsce o ile wiem, wszystkie leki laduja wlasnie na smietniku lub
        w kiblu). Co chce przez to powiedziec: zalecenie aby rteci nie wyrzucac do
        kosza nie jest jakos specjalnie "straszne".
    • oxygen100 Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 09.03.06, 08:48
      rozbilam kiedys termometr na cwiczeniach z chemii organicznej. Nie bylo paniki
      ale asystentka prowadzaca zajecia zasypala miejsce gdzie sie wysypala rtec
      siarka i nie pozwala ani sie nam gapic ani wachac i w ogole omijac to miejsce.
      Rtec jest niebezpieczna i moze byc przyczana roznych zatruc w tym prowadzacych
      do chorob neurodegeneracyjnych.
      • vibe-b Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 09.03.06, 09:23
        oxygen100 napisała:

        > rozbilam kiedys termometr na cwiczeniach z chemii organicznej. Nie bylo
        paniki
        > ale asystentka prowadzaca zajecia zasypala miejsce gdzie sie wysypala rtec
        > siarka i nie pozwala ani sie nam gapic


        To patrzenie na rtec tez jest szkodliwe?
        • oxygen100 Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 09.03.06, 12:23
          To patrzenie na rtec tez jest szkodliwe?

          nie tak mi sie napisalotongue_out chodzilo mi o nadmierne zainteresowanie tym mijescem
          i poszukiwania zaginionych rteciowych kulek i dotykania ich lapami
      • b.bujak Re: jak to jest z rozbitym termometrem ?? 09.03.06, 09:57
        u nas tez tak postepowano z rtecia na cwiczeniach w laboratorium - rtęć w
        termometrach laboratoryjnych i w starszych termometrach do mierzenie temp.
        ciala jest raczej rtęcia 100 % -ową, natomiast w produkowanych obecnie
        termometrach do uzytku domowego chyba rzeczywiscie jest to juz cos mniej
        szkodliwego - kiedys obiło mi sie o uszy, ze tym medium jest alkohol z
        barwnikiem
        • zonka77 moja córka pogryzła termometr i... 09.03.06, 10:37
          I nic się nie stało.Ale był to dla mnie horror. Moja 4 letnia wtedy córka
          zobaczyła na kreskówce gdzieś że temperaturę się mierzy w buzi. Była akurat
          przeziębiona więc termometr leżał na wierzchu - leżał wysoko, za wysoko aby
          mogła dostać bo zawsze pilnowałam żeby termometr nie był w jej zasięgu.
          Jednak tego dnia przyszli panowie podłączyć nam dekoder. Mieliśmy dekoder swój -
          leżał na półce wysoko a na nim właśnie termometr. Córka siedziała przed
          komputerem a ja rozmawiałam z facetemi od tv. Jeden z nich zciągnął dekoder
          kiedy bylam zajęta rozmową a termometr położył na niższej półce (potem
          odtwarzalam jak mogło dojść do tego że córcia dorwała termometr i doszliśmy z
          mężem jak to musiało być)
          No a mała jak tylko zobaczyla termometr postanowiła zmierzyć sobie gorączkę...sama.

          Ja nic nie widziałam, zapomniałam że ten termometr leżał na dekoderze,nie
          widziałam że facet położył go niżej, córka przed kompem siedziała a ja poszłam
          robić herbatę. W pewnym momencie mała poleciała do łazienki, puściła wodę i
          zaczęła pluć do umywalki. Pobieglam za nią z pytaniem "co się stało?" Nie
          chciała odpowiedzieć, poszłam do pokoju tam gdzie siedziała zobaczyć czy czegoś
          nie brała do buzi i zamarłam na widok jaki tam był. Na biurku leżał rozwalony
          termometr, wszędzie były kuleczki rtęci a najgorsze było to że część kuleczek
          pływała w ślinie.
          Nigdy wcześniej ani później tak się nie bałam. Byłam przekonana że mała połkneła
          rtęć i zaraz umrze. Całe życie mnie uczono że rtęć to straszna trucizna.

          Zadzwoniłam na pogotowie.Wykrzyczałam co się stało i co mam robić??. Pani ze
          stoickim spokojem powiedziała że uspokoić się i zabrać dziecko do lekarza.
          Myślałam że umre - jak to do lekarza zabrać, przecież rtęć połknęło!! Pani
          stwierdziła że nie może mi udzielić żadnych informacji i że mam córkę do lekarza
          zabrać. Chwyciłam małą i jak stałyśmy tak wyleciałymy z domu, bach do auta i
          popędziłyśmy do najbliższego szpitala (prokocim). Nie wiedziałam jak tam
          dojechać jak najszybciej, nie znałam okolicy (świeżo po przeprowadzce) ale
          panowie od tv, (też cali przerażeni) poprowadzili nas swoim samochodem.Kiedy
          dojechaliśmy Podziękowałamm im i pognałam z córką na izbę przyjęć. Caly czas
          pytałam ją czy ją coś nie boli. Córka była nieco przestraszona ale wyglądała
          dobrze i kompletnie nic jej nie bylo. Ja mimo to i tak byłam śmiertelnie
          przerażona. Wpadłyśmy do tego szpitala i podleciałam do pierwszej lepszej
          pielęgniarki i tłumaczę jej z płaczem co się stalo. Pielęgniarka ze spokojem
          mówi mi żebym poczekała, pyta czy mala ma rany na lub w ustach - a ja krzyczę że
          co tam rany że mala chyba rtęć połkneła. Pielęgniarka na to że co tam rtęć że
          waniejsze rany. Ja zgłupiałam w tym momencie - ludzie jak to, przecież rtęć to
          trucizna okropna!
          Usiadłam z corką tuląc ją i wreszcie zawołał nas lekarz. Weszłyśmy do gabinetu,
          tłumaczę co się stało i wtedy wreszcie mi to wytłumaczyli.

          Otóż rtęć, zwłaszcza w maleńkiej ilości połknieta jest kompletnie nieszkodliwa!!!

          Zostaje wydalona z organizmu z kupką.

          Bardziej niebezpieczne są ewentualne odłamki szkła z termometru. w rtęci owszem
          bardzo trujące są ...OPARY.

          !!!Dlatego bardzo ważne jest żeby pomieszczenie w którym termometr się rozbił
          porządnie wywietrzyć i najlepiej nie spać tam tego dnia. Rtęć posprzątaną trzeba
          dobrze zabezpieczyć, w szpitalu polecali ją zanieść do jakiś służb sanitarnych,
          my ją z mężem zapakowaliśmy w kilkanaście worków poobklejanych warstwowo taśmą!!!

          W szpitalu jeszcze zrobiono małej prześwietlenie żeby sprawdzić czy są szkielka
          jakieć połkniete i czy wogóle połkneła tą rtęć (Świeciły by bardzo najmniejsze
          drobinki na zdjęciu podobno)
          I okazało się że nic nie połknęła - buzia była w porządku, żadnych szkielek,
          zdjęcie też ok. Przez parę dni obserowałam jeszcze czy w kupce nie ma krwi
          (ewentualne szkiełka) ale nic się nie działo.
          Od tego dnia wiem jedno - niegdy nie wiesz na co stać Twoje dziecko. Wszystkie
          środki czystości, proszlki i niebezpieczne substancje mam teraz w szafie na
          górnej półce. Termometr mam już elektroniczny wink
          Córki teraz 5 letniej nawet w domu pilnuję - np. jak coś się smaży czy gotuje ma
          zakaz wstępu do kuchni( możliwość oparzenia)Troszkę jestem przewrażliwiona
          pewnie teraz ale takiego strachu nie chcę już nigdy więcej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka