Dodaj do ulubionych

ale sie zdenerwowalam...

19.03.06, 17:32
syn 3 dni temu pozyczyl odtwarzacz mp3-Creativa koledze.Nie pierwszemu
lepszemu ale sasiadowi z bloku,z ktorym chodzil 6 lat do podstawowki a teraz
do gimnazjum.Znam go osobiscie,bywa u nas w domu-pozzyczyl na jeden
dzien.Minely trzy-syn sie upominal,dzwonil-tamten sie wykrecal,zwodzil.Potem
sie okazalo,ze kolega pozyczyl ow odtwarzacz nastepnemu/nie wiem jakim
prawem?/Dzisiaj przyszedl do syna kolejny kolega z jego Creativa-ktora dostal
od ow kolegi-DO SPRZEDANIA-a pieniedzmi maja sie podzielic na pol.Jestem w
szoku,stram sie uczyc dziecko dzielic z innymi,rozumie,ze nie kazdego stac na
wszystko ale okazuje sie,ze nie mozna nikomu ufac.Kolega niby cos sobie
chcial poprzegrywac a prawda jest niestety okrpna.Co sie dzieje teraz z
dziecmi skoro w taki sposob potrafia sie zachowac?Nie wiem co zrobic ale na
pewno nie pozostawie sprawy bez echa.Teraz nie odbiera telefonu,nie ma nikogo
u niego w domu,ale w koncu bedzie musial jakos to wyjasnic.Jestem ciekawa co
wymysli?...
Obserwuj wątek
    • courtney Re: ale sie zdenerwowalam... 19.03.06, 17:39
      Ja osobiscie uwazam ze zawiniłas rowniez Ty, nie zaprotestowałas gdy dziecko
      pozyczyczało koledze odtwarzacz, rozumiem ze uczysz syna by dzielił sie z
      innymi ale są jakies granice!Co innego pozyczyc ksiązke a co innego drogi
      sprzet czy samochód!
    • blu-velvet Re: ale sie zdenerwowalam... 19.03.06, 17:45
      owszem nie zaprotestowalam bo synowi tez zdarza sie pozyczyac rozne przedmioty-
      jeden ma to drugi tamto-uwazam,ze dzieci powinny jakos sie wspomagac/oczywiscie
      w miare rozsadku/ale pilnuje,ze gdy cos pozyczy dbal o to bardziej niz o swoje
      a juz chyba nogi z d... bym wyrwala jakby wpadl na pomysl taki jak jego kolega
      • gugus2004 Re: ale sie zdenerwowalam... 19.03.06, 17:56
        Tez za dziecka porzyczalismy sasiadom otwarzacz i zawsze oddawali .Jestem za
        tym zeby pomagac tym co nie maja, tylko to smutne ,ze nawet wlasnemu sasiadowi
        nie mozna zaufac.Wyjasnij sprawe i porozmawiaj delikatnie z jego rodzicami ,bo
        moze chlopak ma jakies problemy.
        • verdana Re: ale sie zdenerwowalam... 19.03.06, 18:17
          Odtwarzacz jest syna, wiec ma prawo go pożyczac, słusznie matka sie nie wtrąca.
          A chłopakom, ktorzy przynieśli odtwarzacz do sprzedania zagroziłabym, że
          zawiadomie policje. A może nawet nie tyle bym zagroziła, ile zawiadomila.
          • falka32 Re: ale sie zdenerwowalam... 19.03.06, 18:38
            nie rozumiem:
            - kolega przyszedł z tym odtwarzaczem i próbował go sprzedać właścicielowi czyli
            twojemu synowi?
            Wiedząc, że to jego czy nie wiedząc?
            Czy dostał go od tego sąsiada do sprzedania, dowiedział się czyj to odtwarzacz i
            przyszedł go oddać?
    • blu-velvet Re: ale sie zdenerwowalam... 19.03.06, 18:48
      troche zagmatwalam-ale to z nerwow-przyszedl zupelnie inny kolega,ktory
      wiedzial,ze to odtwarzacz mojego syna-przyszedl oddac i poinformowal skad go ma
      i ze dostal go do sprzedania/ma wieksze grono znajomych/Po prostu uczciwy
      kolega w przeciwienstwie do tego,ktory pozyczyl.Tamtan na razie nie wie,ze
      odtwarzcz wrocil do Oskara/mojego syna/nadal mysli,ze uda sie go sprzedac i
      bedzie mial z tego pieniadze.A jeszcze wyjasnie,ze nie wtracam sie do syna
      rzeczy-ma 15 lat-jest na tyle duzy i odpowiedzialny,ze wie jak sie powinien
      zachowac.Tym bardziej,ze odtwarzacz kupil sobie sam za
      wlasnorecznie"zarobione"pieniadze/Owszem poinformowal mnie,ze pozycza ale
      uwazam,ze to jego sprawa.
      zmiana nika z edytatar
      Moja Wikusia
      img64.imageshack.us/img64/6881/signavikicopy5ke.jpg
      • astra161 Re: ale sie zdenerwowalam... 19.03.06, 22:14
        Po prostu młody złodziej i oszust,nazwijmy rzeczy po imieniu!nie zostawiaj tego
        tak absolutnie,rodzice tego gnoja muszą wiedzieć co zrobił,chyba że to jakaś
        szumowina,wtedy lepiej od razu zgłosić na policje.No mnie to też ruszyło a
        rzadko mnie coś ekscytuje na forum,zgroza!
      • niepytana Re: ale sie zdenerwowalam... 19.03.06, 22:19
        Normalnie jungla to jest. Wiesz co. To w takim razie i Ty zrob jak w jungli.
        Powiedz ze kupisz/odkupisz ten odtwarzacz i jak gosc przyjdzie do Was do domu
        Wam go sprzedac to poprostu odbierz fizycznie odtwarzacz (albo Twoj maz) i
        wywal goscia na zbite lico. Niewazne czy to ten kolega, czy kolegi kolega, czy
        jeszcze trzeci kolega, ktory moze i jest niewinny. Niech sie ten passer sam
        licytuje ze zlodziejami jak sie z takowymi zadaje. Zycze powodzenia w jungli.
        • rita75 Re: ale sie zdenerwowalam... 19.03.06, 22:22
          > Normalnie jungla to jest.


          hę?
          • niepytana Re: ale sie zdenerwowalam... 19.03.06, 22:25
            Wybaczcie, dzungla z 'z' z kropeczka. Tylko nie mam polskich znakow i mi sie
            czasem pisownia machlaczy jak wyzej wink
        • blu-velvet niepytana 19.03.06, 22:34
          ja mam juz ten odtwarzacz w domu-przyniosl inny kolega bo wiedzial,ze to Oskara-
          ten ktory pozyczyl a potem chcial sprzedac jeszcze o tym nie wie-mysli,ze ten
          ktory oddal nam odtwarzacz dal znowu tam komus/ewentualnemu kupujacemu/Ach-
          pogmatwane to-zbyt wielu kolegow w to jest zamieszanych i dlatego post taki
          nieczytelny-ale dzieki za rade-
          • niepytana Re: niepytana 19.03.06, 22:51
            Ok, zrozumialam teraz. Ale to faktycznie dolujaca sytuacja. No bo komu tu ufac
            teraz??? Serdecznie wspolczuje i naprawde nie wiem co doradzic w takiej
            sytuacji. Pozdrawiam.
    • blu-velvet zastanawia mnie 19.03.06, 22:21
      co sie teraz dzieje z tymi dziecmi-jestem przerazona bo tez mam dorastajacego
      syna i najnormalniej w swiecie martwie sie o niego.Ten kolega to koles z
      zupelnie tzw. normalnej rodziny,zawsze poprawnie sie zachowywal jak do nas
      przychodzil-nie,nie moglam do tej pory nic zlego na jego temat
      powiedziec.Zastanawia mnie jakie wartosci teraz sa wazne dla dziecka-bo skoro
      zycza sie cos od dobrego znajomego z mysla,ze juz mu sie tego nie odda-to cos
      jest nie tak.Kolega juz nie jest kolega?Mozna zrobic swinstwo i wcale sie tym
      nie przejac?
      • gorgolka Re: zastanawia mnie 19.03.06, 22:37
        a czy ten kolega który w końcu przyniósł, to zostawił u was czy zabrał z
        powrotem??
        Ja bym zrobiła dym u tego sąsiada, łącznie z groźbą wezwania policji, w każdym
        razie rodzicom bym powiedZiała
        tragedia, ja rozumiem że można a nawet trzeba nieufać obcym, ale kolega
        wieloletni, sąsiad to niby sprawdzony, pewnie też bym pożyczyła w ciemno.
        Mieliście szczęście, że jeden uczciwy pośrednik się znalazł

        Napisz jak sie skończyło!!!!!!!!
        • psylwia Re: zastanawia mnie 19.03.06, 22:59
          nie wiem na ile jesteś w tym momencie zdeterminowana , ale moim zdaniem
          powinnaś powiadomić policję, chłopak pewnie będzie kłamał i wszystko zwali na
          kogoś innego np. na tego , któremu on pożyczył. Nie jestem zdziwiona tą całą
          sytuacją pracuję z młodzieżą i niestety takie rzeczy zdarzają się ciągle. I to
          nie tylko wśród młodzieży z rodzin patologicznych, ale i takich zwykłych , po
          których dzieciach nigdy bym się tego nie spodziwała.
          • blu-velvet psylwia 19.03.06, 23:08
            cenie sobie Twoja rade bo skoro pracujesz z mlodzieza to faktycznie jestes
            najlepiej poinformowana.Mysle jednak,ze skoro mam juz odtwarzacz w domu to
            powinnam te sprawe najpierw zalatwic z rodzicami chlopaka-nie wiem jeszcze co
            zrobie-zobacze jak sie sprawa dalej potoczy-jutro do niego sie wybiore i
            zobacze jak bedzie "krecil"zeby wybrnac z tej sytuacji,pozdrawiam
    • chicarica Re: ale sie zdenerwowalam... 19.03.06, 22:51
      A ja bym chyba jednak zawiadomiła policję, być może gościu więcej rzeczy w ten
      sposób opchnął. Zero tolerancji dla złodziei.
      • psylwia Re: ale sie zdenerwowalam... 20.03.06, 01:07
        o to mi właśnie chodzi, jasne , że to mało przyjemne - bo to sąsiedzi i
        mieszkacie tyle lat blisko siebie i znacie się. Jeśli rodzice mają na niego
        wpływ i są w stanie go kontrolować to OK(orientować się ile ma pieniędzy i skąd)
        Może rodzice staną na wysokości zadania, tak byłoby najlepiej, ale niektórzy
        modzi ludzie ( nie wiem jak jest tu)wymagają większej kontroli- z zewnątrz.
        Chodzi gó..e o to , żeby nie poczuł się bezkarny.
        napisz jak sprawa się wyjaśniła
    • edytkus Re: ale sie zdenerwowalam... 20.03.06, 05:03
      Skoro oszust nie wie ze odtwarzacz wrocil do wlasciciela mozesz pojsc do niego i zazadac zwrotu,
      najlepiej w obecnosci jego rodzicow. A moze temu chlopakowi ktos odtwarzacz podkradl i postanowil
      sprzedac na niego zwalajac, a chlopak was unika bo mu zwyczajnie glupio? Jesli myslisz ze jego
      rodizce to ludzie na poziomie porozmawiaj najpeirw z nimi, niech oni sprawe wyjasnia.
    • polka33 Re: ale sie zdenerwowalam... 20.03.06, 08:36
      A swoją drogą ciekawa jestem co Twój syn myśli o tej sytuacjismile
    • dorotadu Re: ale sie zdenerwowalam... 20.03.06, 09:57
      na Twoim miejscu zakazałabym przyprowadzać synowi tego kolege do domu
    • blu-velvet zaluje,ze nie poszlam od razu na policje 20.03.06, 16:55
      rano dodzwonilam sie w koncu do "kolegi"na moje stanowcze zadanie zwrotu
      odpowiedzial,ze przyniesie po szkole.W szkole biegal po wszystkich kolegach z
      pytaniem gdzie jest odtwarzacz-juz sam sie tak zaplatal,ze nie wiedzial kto w
      tej chwili moze go miec,koledzy odsylali go co rusz to do nastepnego.W koncu
      wpadl na genialny pomysl,ze temu ktory niby powinien miec odtwarzacz/ten,ktory
      oddal go Oskarowi/zaplaci 50 zl tylko niech mu juz go odda.Tamtam chcial
      pieniadze od razu a poniewaz "kolega" ich nie posiadal zaproponowal jakies
      zlote lancuszki swojej mamy.Umowili sie po lekcjach u mojego syna.Przyszedl-
      przyniosl lancuszek zloty.Powiedzialam mu wtedy prawde,wzielam lancuszek i
      poszlam do jego rodzicow.No i coz...okazalo sie,ze...sie wpier...am w nieswoje
      sprawy.Pani potraktowala mnie ...no trudno mi to opisac,w/g niej nic sie nie
      stalo bo przeciez mam odtwarzacz.Lancuszek-mimo,ze jej wcale jej
      nie "ruszyl".No po prostu dziewczyny rece mi opadly-szkoda po prostu bylo dalej
      ciagnac ta rozmowe-powiedzialam,ze powiadomie o tej sprawie wychowawce-pani
      stwierdzila,ze tez ja to nie obchodzi.Niech sobie sami radza ze swoim dzieckiem-
      coz mozna wymagac skoro ma taki przyklad w domu.Beznadzieja.

      Syn nie chce komentowac calej sprawy-stwierdzil jedynie,ze ma po prostu o
      jednego kolege mniej i ze na przyszlosc zastanowi sie powaznie zanim cos komus
      pozyczy.
      Dziekuje Wam za odzew-pozdrawiam.
      • astra161 Re: zaluje,ze nie poszlam od razu na policje 20.03.06, 22:24
        Boże!czyli rodzinka też patologiczna....czyli mamy wytłumaczenie,pewnie sami
        rodzice są oszustami,a może nawet popierają to co synuś robi.I co zamierzasz?
        zostawisz to tak?czy zrobisz dym?Ja bym chyba porozmawiała z dyrektorem w
        szkole,lub z mądrym nauczycielem.Chyba nie może czuć sie bezkarny?
        • blu-velvet Re: zaluje,ze nie poszlam od razu na policje 20.03.06, 22:33
          zamierzam poruszyc tę sprawę z wychowawcą-niech doradzi co z tym fantem zrobić
          bo widzę,że na rodziców nie ma co liczyć.Chlopak najwyrazniej ma jakies
          problemy,gdzieś sie pogubił/wiem,że nachodza go jacyś inni i straszą-nie
          wiem,moze jest w cos zaplątany i sam nie wie jak z tego wybrnąć a jak widac na
          najbliższych nie ma co liczyć/Kombinuje więc i chyba sam sobie nie zdaje sprawy
          z tego co robi.Przeprosił owszem ale był taki jakiś zastraszony-sama nie wiem
          co o tym myśleć.Nie wiem jak rodzice mogą nie zwrocic uwagi no to,że cos sie
          dzieje niedobrego z dzieckiem?
          • polka3 Re: zaluje,ze nie poszlam od razu na policje 21.03.06, 08:53
            Mogłabys sie też z tą sprawą udac do psychologa,albo pedagoga szkolnego-o ile
            to jest jakaś przytomna osoba,może chłopak potrzebuje pomocy.Jeśli jednak
            psycholog jest beznadziejny, to lepiej tego nie robić, bo może jeszcze
            chłopakowi zaszkodzić, a efekt bedzie odwrotny od zamierzonego.
    • 76kitka Re: ale sie zdenerwowalam... 21.03.06, 09:05
      Moim zdaniem powinnaś rozmawiać z rodzicami tego chłopca.
    • kawad Re: ale sie zdenerwowalam... 21.03.06, 09:34
      Uważam, że powinnaś zgłosić sprawę na policję. Wychowawcę też warto powiadomić
      ale nie jest pewne czy będzie potrafił zareagować. Jak sama widzisz rozmowa
      wychowawcy z rodzicami nic nie da więc tym bardziej policja powinna zostać
      powiadomiona.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka