Dodaj do ulubionych

Cesarka a bezpieczeństwo dziecka...

    • sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 12:21
      Obserwuję rozwój wątku i postanowiłam dorzucić swoje 3 grosze.

      Najpierw w odpowiedzi na pytanie autorki wątku:

      Mój syn został skaleczony skalpelem podczas porodu (cc oczywiście). Przecięcie
      było na policzku. Lekarze od początku bagatelizowali problem, mówiąc, że to
      tylko drapnięcie i nie będzie nic widać. Po 4 latach widać. Nie jest to duża
      blizna, taka biała kreska, ale jednak jest. Jest bardziej widoczna latem, gdy
      małemu opali się buźka. I, jak mi się wydaje, rośnie razem z dzieckiem. Do tej
      pory myślałam, że skaleczenie dziecka podczas porodu, to sporadyczny przypadek.
      Jak widzę z wypowiedzi na forum, tak nie jest. Poza tym nie znam żadnego dziecka
      po cc, któremu by się coś wydarzyło. Ale nie znam też osobiście przypadku, aby
      po porodzie naturalnym coś się dziecku stało. Dwie moje znajome miały duże
      problemy z naturalnym urodzeniem i dzieci były im siłą wypychane z brzuchów. Ale
      wyobraźcie sobie, że żadnemu z tych dzieci nic się nie stało. Jedynym znanym mi
      przykładem uszkodzenia dziecka podczas porodu naturalnego, jestem ja sama. Ponoć
      jak się rodziłam, to złamał mi się obojczyk. Ale do końca nie wiadomo, czy
      nastąpiło to podczas porodu, czy też później na skutek niewłaściwego wzięcia
      dziecka.
      Ciąg dalszy w kolejnym poście...
      • sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 12:35
        A teraz odnośnie dyskusji, który rodzaj porodu jest "lepszy":

        Uważam, że cc powinno wykonywać się ze wskazań lekarskich, ale myślę też, że nie
        można zabronić kobiecie decydowania o tym, czy ma rodzić w taki, czy w taki
        sposób. Jeśli chce być pocięta, uważa, że będzie to lepsze dla niej i dla
        dziecka – proszę bardzo. Uważam jednak, że kobieta decydująca się na cc (o ile
        nie ma do tego wskazań medycznych, a więc konieczności) powinna zdawać sobie w
        pełni sprawę z tego na co się decyduje. Nie jest prawdą, że jest to najlepszy
        sposób na urodzenie dziecka. Jeśli kobieta boi się bólu, może zażyczyć sobie
        znieczulenie i urodzić naturalnie. Znam osobę, która rodziła ze znieczuleniem i
        bardzo sobie to chwali. Tymczasem cc to nie jest zabieg kosmetyczny, to poważna
        operacja i wiążą się z nią zagrożenia, tak jak z każdą operacją. Nie pamiętam,
        kto to powiedział, ale zdanie to zapadło mi w pamięć: "Gdyby rodzenie przez cc
        było lepszym rozwiązaniem niż poród naturalny, to natura wyposażyła by nas w
        suwaki na brzuchach". Moim zdaniem coś w tym jest. Oczywiście poważne
        komplikacje (łącznie ze śmiercią niestety) mogą nastąpić także w przypadku
        porodu naturalnego. Niestety, nie wiem, co mówią statystyki na ten temat. Znam
        kobiety, które rodziły w bólach przez kilkanaście godzin, znam też takie, które
        miały krótkie i łatwe porody (jedna z nich opowiadała, że podczas porodu cały
        czas czekała, kiedy będzie ten wielki ból, a w między czasie urodziła syna smile).
        Znam takie, które cc przeszły bardzo dobrze, wróciły do domu po kilku dniach i
        deklarują, że jeśli kiedykolwiek będą jeszcze w życiu rodzić, to tylko przez cc.
        I znam ... siebie i wiem, jak po cc cierpiałam. Począwszy od tego, że cewnik
        wcale nie był zakładany w znieczuleniu, ale przed, a skończywszy na licznych
        zastrzykach, kroplówkach, sączącej się ranie i potwornym bólu głowy. Z powodu
        komplikacji przebywałam w szpitalu jeszcze 2 tygodnie po porodzie. Ból głowy po
        znieczuleniu (w kręgosłup – nie wiem, jak to się fachowo nazywa, w każdym razie
        cały czas podczas porodu byłam przytomna) był tak okropny, że nie mogłam jeść,
        poruszać się, ani zajmować się dzieckiem. Jak szłam do toalety trzymałam się
        ściany, bo bałam się, że nie dam rady dojść. Z bólu robiło mi się ciemno przed
        oczami. Myślałam, że umrę. Nigdy więcej w życiu nie przeżyłam czegoś podobnego i
        jestem przekonana dziewczyny, że jeśli nie miałyście takich doświadczeń, to nie
        jesteście w stanie sobie tego wyobrazić, a ja słowami nie potrafię tego opisać.
        Kobiety, które w tym samym czasie rodziły siłami natury, w dobrej formie
        wychodziły z maleństwami do domu. Przychodziły kolejne, rodziły i wracały do
        domów. A ja leżałam pod kroplówką i miałam wszystkiego dość. Jak ja żałowałam,
        że nie dane było mi urodzić siłami natury. Myślałam sobie: "Czym jest
        kilkanaście godzin bólu w porównaniu z kilkunastoma dniami bólu?" Gdy wreszcie
        poczułam się trochę lepiej sama zapragnęłam wrócić już do domu. Wiedziałam, że w
        szpitalu nie wytrzymam już ani dnia dłużej. I wypisałam się, mimo iż z rany
        ciągle sączyła mi się zółto-czerwona ciecz. Dojście do jako takiej formy zajęło
        mi kolejne 2 tygodnie. A miejsce przecięcia przez długi jeszcze czas bolało mnie
        gdy się poruszałam. Jeszcze teraz czasami daje znać o sobie.
        Po co to piszę? Żeby dać świadectwo tego, że nie zawsze jest wszystko ok., że
        cesarka też może być traumatycznym przeżyciem i też może wiązać się z dużym
        cierpieniem. Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło, że mam wspaniałe
        dziecko, ale panicznie boję się tego, że kiedyś w przyszłości mogłabym raz
        jeszcze przechodzić przez cc. Podobnie, jak boi się moja koleżanka, która
        rodziła naturalnie i której dziecko było wypychane z brzucha. Prawdopodobnie z
        powodu tego strachu obydwie nie zostaniemy więcej matkami...
        • sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 12:48
          Nie napisałam tego wszystkiego po to, żeby Was dziewczyny straszyć, ale po to,
          żeby pokazać, że każda kobieta jest inna. I każdy poród jest inny. I nie można
          uogólniać, stwierdzeniami, co jest lepsze, a co gorsze, co boli, a co nie boli
          itp. To, że ktoś chwali sobie cc, to nie znaczy, że jest to najlepsza i
          najbezpieczniejsza metoda rodzenia dzieci. Osobiście, gdyby nie było ku temu
          powodów medycznych, nigdy nie pozwoliłabym się pokroić. Ale to tylko moje
          zdanie. Decyzję każda z nas musi podjąć sama.
          W każdym razie w świetle moich doświadczeń, gdyby ktoś mi powiedział, że miałam
          szczęście, bo lekarze oszczędzili mi bólu związanego z porodem naturalnym, chyba
          po prostu parsknęłabym śmiechem.
          • gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 12:52
            Zgadzam sie z tym co napisalas w 100%
        • janowa Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 14:08
          Wspolczuje przezyc. Mysle, ze nie ma reguly, wszystko zalezy od organizmu
          rodzacej, lekarzy, poloznej i poziomu opieki medycznej i troche od losu...

          Teraz mala dygresja na temat:
          "Gdyby rodzenie przez cc było lepszym rozwiązaniem niż poród naturalny, to
          natura wyposażyła by nas w suwaki na brzuchach".
          -
          • sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 14:22
            janowa napisała:

            > Teraz mala dygresja na temat:
            > "Gdyby rodzenie przez cc było lepszym rozwiązaniem niż poród naturalny, to
            > natura wyposażyła by nas w suwaki na brzuchach".
            > -
            • wszystkienikizajete Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 14:52
              Śmieszny ten argument z suwakiem na brzuchu. Równie dobrze można zapytać czemu
              natura nie wyposażyła nas w suwaki na kroczu. skoro musimy być "tam" nacinane?

              Uważam,że niestety poród "nauralny" przestał być niestety w ścisłym z nią
              (naturą) związku. Czytałam kiedys artykuł na ten temat.
              Po pierwsze - pozycja w czasie porodu (w większości szpitali niestety)
              zupełnie nienaturalna,
              po drugie - moc wspomagaczy - oksytocyny, masaże szyjki, dolargany, (nie neguję
              ich przydatności, wykazuje jedynie "wspomaganie natury")itd.
              po trzecie - kobiety w procesie ewolucji (rodzimy coraz mniej dzieci, i coraz
              później!), mają inną budowę ciała - m.in. coraz węższe biodra,a na skutek
              dobrego odżywiania, witamin, ogólnie rozumianego dbania o siebie w ciąży,
              dzieci rodzą się duże i pojawiają się dysproporcje...
              po czwarte - nacinanie krocza - czy to takie naturalne nacinanie krocza, lub
              jego pękanie czasem wraz z szyjką?

              To nie są moje argumenty, choć po części nie odmawiam im słuszności, niestety,
              nie pamiętam autora artykułu.

              Co do cesarki - powtarzam - na drugi dzień wstałam, cewnik NIC nie bolał,
              karmiłam od początku, zero mdłości, bólów głowy, blizna prawie niewidoczna )
              czasem leko ja czuję na zmianę pogody).
              • weronikarb Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 14:54
                po co cewnik??? Gdzie jest zakładany ??? Niewiem nie miałam a wszyscy o nim
                pisza
                • wszystkienikizajete Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 15:12
                  weronikarb- ja miałam cewnik założony na czas c.c., i po około dobie zdjęty -
                  dlatego, że nie od razu oczywiście mogłam chodzić do toalety. W niektórych
                  szptalach zakładają, w innych pielęgniarki pomagają w siusianiu (basen). Pewnie
                  zależy to od szpitala.
    • miirabelka Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 13:41
      Jako autorka wątku czuję się zobowiązana do krótkiego komentarzasmile
      Otóż sally_zielona chyba nigdzie nie napisałam, że poród przez cc jest zawsze
      najlepszym rozwiązaniem dla kobiety, przeciwnie wspomniałam, że zdaję sobie
      sprawę z tego, że jest to poważna operacja i jako taka może miec różny przebieg
      i bardzo Ci współczuję, że musiałaś się tyle nacierpiecsad
      Wątek założyłam ponieważ byłam ciekawa ile znacie przypadków cc, które skończyły
      się komplikacjami dla DZIECKA. Wkleiłam też fragment wypowiedzi lekarza(i jego
      opinia nie jest wyjątkiem), który dla kobiet po leczeniu in vitro zaleca cc,
      jako BEZPIECZNIEJSZE dla upragnionego dziecka, więc moim zdaniem musiał swój
      pogląd wygłaszac w oparciu o jakąś wiedzę, doświadczenia.
      I jeszcze jedno, gabi683 napisała
      „.A powiedz mi ile szwów jest po cc i ile bólu po porodzie i do tego
      zkładanie cewnika co jest bardzo bolesne.Zbieranie na wymioty po cc i straszny
      ból glowy .”
      Szwów wprawdzie nie liczyłam, ale bólu nie odczuwałam(byłam środkach
      przeciwbólowych)cewnik miałam zakładany w znieczuleniu, na wymioty mi się nie
      zbierało i bólu głowy nie odczuwałam. Tak, więc bardzo proszę bez uogólnieńsmile
      I na zakończenie, gabi683 Twoje zdanie na temat „mody” na cc:
      „Ale w ostanim czasie to sie zrobila moda na cc a tego nie popieram !”
      zupełnie mnie nie interesuje, gdyby było inaczej, inny byłby też tytuł wątkusad
      Cieszę się jednak, że póki co, głównie dzięki prywatnym klinikom, kobieta ma
      prawo wyboru sposobu w jaki chce urodzic dziecko i oby to się nie zmieniłosmile

      ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
      • sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 14:15
        Miirabelko, nie miałam na myśli, że to Ty napisałaś, że poród przez cc jest
        zawsze najlepszym rozwiązaniem dla kobiety. Nie zarzucam ci niczego. Gdyby Twój
        wątek nie rozwinął się w kierunku dyskusji na tamat wyższości jednych porodów
        nad drugimi, to poprzestałabym tylko na pierwszym wpisie. A tak, to mnie
        poniosło smile Ze względu na moje przeżycia jestem czuła na tego typu dyskusje.
        Szczególnie, gdy zaczynają się przepychanki słowne w stylu:
        "Ja to wstałam tyle dni po porodzie"
        "A ja to tyle"
        "Wcale nieprawda, że boli, bo ja..."
        "Ból głowy i mdłości, to tylko po narkozie, a, że po zzo to bzdura"
        "zakładanie cewnika to w znieczuleniu"
        "ja miałam tyle szwów, a ty to pewnie tyle"
        "w ogóle w znieczuleniu to nic nie boli"
        "dziecko po cc jest super zdrowe, ja czułam się bardzo dobrze, od początku byłam
        samodzielna, nie miałam problemów z laktacją i w ogólne wszystko było ok, a te,
        które rodzą naturalnie, to masochistki"
        itd.
        To oczywiście nie są ścisłe cytaty (uprzedzam, gdyby ktoś chciał zadać pytanie,
        gdzie to wyczytałam).

        Pozdrawiam serdecznie

        Sally
        • sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 14:18
          Dodam jeszcze, że w moim przypadku cc było wykonywane właśnie ze względu na
          dobro DZIECKA. Istniało bowiem duże zagrożenie dla jego zdrowia.

          Sally
          • roksi23 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 18:08
            sally mam pytanie,kiedy miałaś cc
            • sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 18:15
              4 lata temu.
              • roksi23 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 18:30
                dziwi mnie że nie miałaś znieczulenia przy cewniku,widocznie trafiłaś na
                kiepski personel szpitala.
                • sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 19:27
                  Możliwe. Nie wiem, jak jest na porodówkach w innych szpitalach. Nie wiem, czy to
                  dobre porównanie, ale jak mój dziadek trafił do szpitala (oczywiście z całkiem
                  innego powodu niż poród i na całkiem inny oddział smile) i był cewnikowany, to z
                  tego co wiem, też odbywało się to "na żywca". Może, co szpital to obyczaj?
                  Cewnikowanie nie było tak bardzo bolesne, raczej nieprzyjemne, ale dało się
                  przeżyć. Tymniemniej, wolałabym więcej tego nie przeżywać.

                  Dziewczyny, czy jestem tu jedyną osobą, która miała zakładany cewnik bez
                  znieczulenia?

                  Mam też pytanie do tych pań, które wstawały kilka godzin po operacji: czy nie
                  kazano Wam leżeć "plackiem" przez 24 h ??? A jakie miałyście znieczulenie? Mnie
                  tłumaczono, że właśnie ze względu na znieczulenie trzeba leżeć i broń Panie Boże
                  głowy nie podnosić.

                  Sally
                  • gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 19:35
                    Byłm u mojej kolezanki w szpitlu jest właśnie po cc ,i lekarze wręcz każa Jej
                    lezec i głowy nie wolno Jej ponosic .A z tego co tu cztam to juz po 4 dnaich
                    niektóre leca do domu jak po porodzie natralnym winkNo ale ja jako laik nie
                    powinnm sie wypowiadac wink
                    Moje dzieciaczki
                    • roksi23 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 19:49
                      rodziłam w Krakowie na Zeromskiego,dziecko dostałam zaraz jak znalazłam sie na
                      sali pooperacyjnej.Z łóżka wstałam po 10 godz(nie ja jedyna).Ze szpitala
                      wyszłam po 4 dobach,dziewczyny ktore mają 2 cc zostają 5,ja nie mam złych
                      wspomnień jestem zadowolona.
                      Co do nie naturalności cc,to moze sie nie leczmy ,nie zazywajmy tabletek
                      przeciwbólowych bo to też nie naturalne,głupie porównanie ale ten sam temat
                    • weronikarb Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 10:03
                      powiem ci inny przykład:
                      szwagierka miała rozbijane laserem kamienie, dostała "głupiego jasia", lekarz
                      pwoiedział jej że przez pół roku nie wolno jej dzwigać. Przez 4 m-ce nawet
                      swoją wtedy 3 m-ną córeczkę nei wzięła na ręce tylko siedziała i ktoś musiał
                      jej podać..........

                      Także są różni ludzie i różne szpitale .....
                    • lila1974 Gabi 19.04.06, 23:01
                      Po cc już tej samej nocy zlazłam z wyra, a nad ranem przytargałam łóżeczko z
                      Koniczyną z innej sali. W domu czułam się o niebo lepiej po cc niż po porodzie
                      siłami natury.
                      • gabi683 Re: Gabi 20.04.06, 09:53
                        lila1974 napisała:

                        > Po cc już tej samej nocy zlazłam z wyra, a nad ranem przytargałam łóżeczko z
                        > Koniczyną z innej sali. W domu czułam się o niebo lepiej po cc niż po
                        porodzie
                        > siłami natury.

                        Silna babeczka z Ciebiesmile
                  • aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 22:18
                    sally_zielona napisała:

                    > Dziewczyny, czy jestem tu jedyną osobą, która miała zakładany cewnik bez
                    > znieczulenia?
                    >
                    > Mam też pytanie do tych pań, które wstawały kilka godzin po operacji: czy nie
                    > kazano Wam leżeć "plackiem" przez 24 h ??? A jakie miałyście znieczulenie? Mnie
                    > tłumaczono, że właśnie ze względu na znieczulenie trzeba leżeć i broń Panie Boż
                    > e
                    > głowy nie podnosić.
                    >
                    > Sally
                    >
                    >

                    Ja miałam bardzo ciężki poród zakończony cesarką (nikt nie zauważył
                    niewspółmierności pomiedzy mną a główką Julki - więc dziecko nie mogąc wyjść
                    dołem urodziło sie praktycznie do brzucha). Cała operacja (ratowanie mi życia)
                    trwała prawie 4 godziny!!! Po 7-miu dniach druga operacja bo zrobili błąd przy
                    pierwszej. Ale cewnikowana byłam zawsze bez znieczulenia i nie wspominam tego
                    źle. Po takiej skomplikowanej cesarce kazano mi wstać po jakiś 8-9 godzinach
                    (znieczulenie było ogólne). Kazda z nas jest inna, ma inny próg bólu, inaczej
                    pewne rzeczy odbiera dlatego nie zabraniajmy matce decydować (jesli chce mieć
                    cesarke na zyczenie to jej i tylko jej sprawa).
                    Ja bedę namawiała swoją córkę aby nie decydowała sie rodzić sn ale decyzję
                    podejmie ona sama.
                    Pozdrawiam
                    • roksi23 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 07:37
                      Kazda z nas jest inna, ma inny próg bólu, inaczej
                      > pewne rzeczy odbiera dlatego nie zabraniajmy matce decydować (jesli chce mieć
                      > cesarke na zyczenie to jej i tylko jej sprawa).
                      aniald1 i masz racje bezsensowne jest takie wykłócanie,bo jak wiadomo kazdy
                      decyduje o sobie.I tak jedna jest zadowolona z psn następna nie,to samo przy
                      cc,można by pisać w kółko.
                      • gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 08:14
                        Ale skąd rodząc pierwasze dziecko mozna mieć w 100%pewnośc ze cc jest
                        najelpsze ,a nie poród natralny skoro nigdy sie nie rodziło ?A pozatym mysle ze
                        duzo kobiet sie nasłucha bredni o porodzie naturalnym ze ,tak strasznie boli i
                        niewiadomo co jeszcze ,ze mloda kobieta jest tak wstraszona ze wybira cc bo
                        podobno to nie boli .Strach ma wielkie oczysmilePozatym urodzilm troje dzieci za
                        kazdym razem bylo inaczej.Tak jak kazdy poród jest mało przewidywalny bo nie
                        wiadomo co moze sie przytrafic w trakcie!Trzeba miec świadomość a nie zgory
                        zakładac ze cos jest złe ,ja moglm zdecydowac sie na cc ale tego nie
                        zrobiłam.Bo uwazam ze jest to nienauralne.Ale odrazu mowie ,to jest tylko moje
                        zdanie nikogo nie namawiam do niczego.
                        • astra161 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 08:49
                          A czy przeciskanie się przez drogi rodne, a często wyciskanie dziecka na siłę
                          jest mniejszym szokiem niz wyjęcie przez cc??Jakies bzdury niektóre z was piszą
                          bo to naprawde mija sie z logiką...
                          • gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 09:22
                            astra161 napisała:

                            > A czy przeciskanie się przez drogi rodne, a często wyciskanie dziecka na siłę
                            > jest mniejszym szokiem niz wyjęcie przez cc??Jakies bzdury niektóre z was
                            piszą
                            >
                            > bo to naprawde mija sie z logiką...

                            Kobieto o czym Ty piszesz nasłuchalas sie opowieści dziwnej tresci,rodzilm
                            troje dzieci i nikt mi dziecka nie wyciskał .Dzieci moje rodzily sie naturalne
                            bez problemow.A kanał rodny jest do tego aby moglo dziecko sie urodzicsmileMija
                            sie z logika to ze dziecko rodzi sie nauralnie ,co za logika pozazdrościć smile
                            • aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 10:23
                              Gabi, Ty masz chyba głębokie przeswiadczenie, że urodzenie trójki dzieci
                              "naturalnie" daje Ci prawo generalizowania. Każdy poród jest inny i każda
                              kobieta jest inna.

                              > A kanał rodny jest do tego aby moglo dziecko sie urodzicsmile

                              Widzę, że teoretycznie jestes wyszkolona. A słyszałaś o czymś takim jak
                              niewspółmierność?
                            • astra161 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 11:18
                              Twoich dzieci nikt nie wyciskał gratuluję,a ja leżalam 5 miesięcy na patologii
                              ciąży w renomowanym szpitalu,i wierz mi że takie praktyki nie są czymś
                              niespotykanym.
                              • miirabelka aniald1 i astra161 :) 14.04.06, 11:25
                                Dziewczyny szkoda czasu, gabi683 urodziła TRóJKę dzieci "naturalnie"
                                i WIE co mówi wink)))))
                                Pozdrawiamsmile
                                ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
                            • kai_30 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 20:55
                              Urodziłam dwoje dzieci naturalnie, i pierwszego syna ze mnie wyciskano. Ważył
                              4200, obwód główki 38 cm. Efekt - złamana kość ogonowa u mnie. Klinika w Poznaniu.

                              Drugi syn - 4300, obwód główki co prawda 36 cm, ale obwód klaty 38 smile Urodziłam
                              naturalnie, tym razem nic mi się nie stało, jeśli nie liczyć koszmarnego cięcia
                              i dodatkowo samoistnych pęknięć. A przy porodzie byłam cewnikowana - nie mam
                              pojęcia dlaczego, nie byłam w stanie zapytać.

                              Oba moje porody wspominam jak najgorszy koszmar, i po jednym, i po drugim bardzo
                              długo dochodziłam do siebie. Jeśli zdecyduję się kiedyś na trzecie, nie będę już
                              rodzić naturalnie, nawet nie o to chodzi, że z powodu naprawdę traumatycznych
                              przeżyć, ale z wskazań medycznych - miałam konizację.
                          • sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 09:34
                            Nie chcę być odbierana jako osoba, która zabrania kobietom decydowania o tym,
                            czy mają mieć cc czy nie. Nie o to chodzi. Uważam nawet, że kobieta powinna mieć
                            prawo podjąć taką decyzję. Ale nie może decydować się dlatego, że boi się bólu
                            czy martwi się o bezpieczeńswo dziecka, a najbliższe znajome przekonują, że jest
                            to super rozwiązanie, bo one szybko wróciły do formy, a ich dzieciaczki ładniej
                            wyglądały niż te po psn. Kobieta musi zdawać sobie sprawę z tego, że skutkiem cc
                            mogą być poważne komplikacje. I to nie tylko wtedy, gdy cc jest wykonywane
                            szybko w czasie niespodziewanych komplikacji przy porodzie, ale też, gdy jest to
                            planowana cesarka. Należy przekalkulować ryzyko, plusy i minusy. Bardzo
                            współczuję dziewczynom, które najpierw próbowały rodzić naturalnie, namęczyły
                            się, nacierpiały, a koniec końców i tak miały cesarkę. Chyba żadna z nas tu nie
                            kwestionuje, że cc jest konieczne, jeśli są ku temu wskazania medyczne i często
                            ratuje życie. Ale decydować się na cc w przypadku gdy wszystko wskazuje na to,
                            że poród może zakończyć się naturalnie? Oczywiście zaraz mi odpowiecie, że do
                            końca wszystko może wyglądać ok, a komplikacje mogą nastąpić dopiero przy samym
                            porodzie. Oczywiście, że tak może być, czego przykładami są liczne wpisy
                            dziewczyn w tym wątku. Ale jeżeli z medycznego punktu widzenia wydaje się, że
                            wszystko będzie ok (dziecko prawidłowo ułożone, nie za wielkie, matka zdrowa,
                            młoda, odpowiednio zbudowana itd.) a kobieta mimo to decyduje się na cc, to tak
                            na prawdę nigdy się nie dowie, czy np. nie należy do tych szczęśliwych, które
                            mają szybkie i łatwe porody. A naraża się na komplikacje. I nie mówmy tu tylko o
                            różnym poziomie odporności na ból.
                            A co do tego, że dziecko jest lepiej przygotowane do życia poza ciałem matki,
                            jeśli rodzi się siłami natury, to i ja o tym czytałam. Niestety nie wiem, czy
                            uda mi się odnaleźć źródło tej informacji. Ale postaram się.
                            I jeszcze dla ostatecznego wyjaśnienia: mój wpis jest tylko głosem w dyskusji.
                            Podkreślam: nie namawiam nikogo do danego rodzaju porodu, nie linczuję tych,
                            które miały cc na życzenie i nie zabraniam kobietom podejmować takich decyzji.

                            Sally
                            • aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 10:34
                              sally_zielona napisała:

                              >Ale decydować się na cc w przypadku gdy wszystko wskazuje na to,
                              że poród może zakończyć się naturalnie?

                              Zgadzam się z Tobą, że nie można odmawiać prawa o decydowaniu o sobie i o
                              dziecku matce. Jednak załączona powyżej Twoja wypowiedź (jej fragment) burzy mój
                              spokój.
                              Nigdy nie wiadomo czy poród może zakończyć sie "naturalnie". Lekarze to nie
                              jasnowidze. Ja - czyli okaz zdrowia, ciążą książkowa, żadnych problemów, wyniki
                              świetne, wzrost słuszny, budowa ciała prawidlowa itd. Wszystko wskazywało na to,
                              że spokojnie urodze sn i ....... nic z tego (ledwo mnie odratowali bo lekarze
                              będąc niesamowicie nastawieni na poród sn nie chcieli podjąć decyzji o cesarce -
                              dzieki temu też Julka bedzie jedynaczką).
                              • sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 11:30
                                Oczywiście, że nigdy nie wiadomo, co też napisałam. Poza tym też jestem
                                przypadkiem, który miał rodzić naturalnie. A gdy przyszło co do czego okazało
                                się, że moje ciało nie chce współpracować. Nie miałam wcale akcji porodowej.
                                Będąc już długo po terminie, w szpitalu czekałam na poród. I nic. Nawet
                                "wspomagacze" nie zadziałały tak jak powinny. W końcu nie można było czekać
                                dłużej. A poza tym dziecko było duże i przy mojej reakcji organizmu (a raczej
                                jaj braku) było ryzyko, że kiedy w końcu się urodzi, to może być poważnie
                                uszkodzone. Zdałam się na lekarzy i ich doświadczenie. Powiedzieli "Trzeba ciąć"
                                to ja na to "Dobrze", chociaż całą ciążę przygotowywałam się do pn. Czytałam
                                literaturę, chodziłam do "szkoły rodzenia", ćwiczyłam oddechy itd. Gdyby nie to,
                                że była taka konieczność, nigdy nie zdecydowałabym się na cc. Takie są moje
                                odczucia i nic na to nie poradzę. Stąd to pytanie, które zacytowałaś. Nie jestem
                                przekonana, czy zakładanie z góry, że coś może się nie powieść podczas porodu
                                naturalnego i decydowanie się na cc, to na pewno dobre rozwiązanie. Bo równie
                                dobrze może się nie poszczęścić przy cesarce. Takie są moje odczucia. W Twoim
                                przypadku myślę, że był to ewidentny błąd lekarzy. Wcześniej powinni zadecydować
                                o cc, a nie na siłę kazać rodzić naturalnie.

                                Sally
                  • weronikarb Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 10:00
                    Sally ja miałam znieczulenie w kręgosłup (3 ukłucia dość nieprzyjemne choć nie
                    bolały)
                    Cewnika niemiałam, podawali basen.
                    Wstałam ok 15, a na stół trafiłam o 8.30 - tego samego dnia oczywiście.
                    Nic o głowie nie mówili, wręcz przeciwnie nastawiali sie na to abym jak
                    najszybciej zaczęła się ruszać.

                    Czy pozostał ból głowy niewiem, bo jestem migrenowcem smile
                  • ulus Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 17.04.06, 19:35
                    Miałam cc, bo była taka konieczność i też cewnik miałam zakładany chwilę przed
                    tym jak mnie znieczulono i nie jest to przyjemne doznanie.
                    Po znieczuleniu w kręgosłup też leżałam 24 h plackiem, właśnie m. in. dlatego,
                    aby uniknąć bólów głowy. CC nie wspominam dobrze, odczuwałam straszny ból już
                    jak mnie wieźli z operacyjnej i jeszcze dłuższy czas. A dziecko miało
                    zachłystowe zapalenie płuc, bo napiło się podczas cc wód płodowych.
                    Porodu "naturalnego" nie przeżyłam , więc trudno mi powiedzieć, co "lepsze".
    • przeciwcialo Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 09:17
      Chyba 2 lub 3 lata temu kobieta zmarła po cc. Osierociła 2 dzieci.
      To operacja z czasami nieprzewidywalnymi konsekwencjami. Rzecz miała miejsce w
      Szpitalu chyba Narutowicza. Trzeba by poszukać w archiwum.
      • cota Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 09:39
        Wiecie co nie chce mi się czytać całej dyskusji,bo domyślam się w jakim klimacie
        jest utrzymany wątek cc-psn. Przekonyanie jednych przez drugich i owdrotnie. A
        nie może tak być, że każda rodzi jak chce i reszcie nic do tego?? Czy naprawdę
        musimy innych uszczęśliwiać naszym światopoglądem? czy komuś będzie lepiej jeśli
        nawróci zwolenniczkę cc na psn lub odwrotnie?? ja naprawdę nie jetem w stanie
        tego pojąć. Ja akurat chce mieć cc, ale nie ma nic do mam wybierających pn, nie
        chcę nikogo nawracać, przekonywać..dla mnie mama może urodzić naturalnie, w
        wodzie, z zzo, cc, a nawet na Kasprowym Wierchu, jeśli ma takowe życzenie. I
        naprawðe nie jestem w stanie pojąć tego nawracania, krytykowania czyjegoś
        wyboru; te że masochistki, naturalnie, a te że chcą dziurę w brzuchu,
        jeżżżżżuuuu...co komu do tego??? A zarówno przez cc, jak i pn mogą być
        komplikacje, tutaj w tej dziedzinie, tutaj w tej. Nie ma jasnych danych, iż ten
        i tylko ten poród jest na 100% bezpieczniejszy dla dziecka/matki w każdym
        aspekcie. Trzeba wziąć wady/zalety poszczególnych rozwiązań i zaakceptować
        możliwe korzyści/możliwe powikłania.
        A co do tego przekomarzania się co jest lepsze..no naprawdę nie rozumiem, co
        było pierwsze jajko, czy kura? Niech każdy robi i żyje jak chce, co komu do tego?
        • janowa Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 09:54
          Jedno mnie zastanawia - nie spotkalam sie z ostrym krytykowaniem wyboru psn
          przez mamy, ktore mialy cc. Natomiast w druga strone czesto leca epitety...
          Przykre to, bo tez nie rozumiem, co komu przszkadza, jak ktoras przyszla mama
          chce miec cc i juz? To jej cialo i jej dziecko.

          ---
          "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
          fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
          kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
          • miirabelka janowa:) 14.04.06, 11:28
            Ciekawe i bardzo trafne spostrzeżenie, podpisuję się pod nimsmile)


            ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
            • sally_zielona Re: janowa:) 14.04.06, 17:30
              Janowa napisała:

              >Jedno mnie zastanawia - nie spotkalam sie z ostrym krytykowaniem wyboru psn
              >przez mamy, ktore mialy cc. Natomiast w druga strone czesto leca epitety...
              >Przykre to, bo tez nie rozumiem, co komu przszkadza, jak ktoras przyszla mama
              >chce miec cc i juz? To jej cialo i jej dziecko.

              Mirrabelka napisała:

              >Ciekawe i bardzo trafne spostrzeżenie, podpisuję się pod nimsmile)

              Ej, dziewczyny, chyba jesteście przewrażliwione. Przecież oprócz Gabi683, która
              jest zdecydowaną przeciwniczką cc na życzenie i mnie, która mam co do słuszności
              takiej decyzji wątpliwości, to większość osób piszących w tym wątku jest właśnie
              za cesarką. Także za cesarką na życzenie. Co do epitetów, to padło stwierdzenie,
              sugerujące, że te, co rodzą naturalnie, to masochistki. A na Gabi683 za jej
              poglądy, to po prostu gromy lecą. Więc wydaje mi się, że, przynajmniej w tym
              wątku, sytuacja jest odwrotna – ostra krytyka psn a nie cc.

              Sally
              • janowa Re: janowa:) 14.04.06, 19:20
                Nie mialam na mysli tylko tego watku, ale ogolna tendencje. Watki na temat cc
                pojawiaja sie regularnie na wielu forach o macierzynstwie czy zdrowiu.
                Co do krytyki psn to ja jej nie zauwazylam, a ten jeden epitet byl chyba
                podyktowany emocjami z powodu wypowiedzi gabi wlasnie.

                Tak czy siak takie wlasnie odnosze wrazenie gdziekolwiek czytam dyskusje na
                temat porodow.

                ---
                "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
              • miirabelka sally_zielona 15.04.06, 18:09
                Mam jedno pytanie, tak z czystej ciekawoścismile
                Moja pierwsza ciąża była wynikiem długoletniego leczenia i zabiegu in vitro.
                Kiedy zastanawiałam się nad rodzajem porodu, kilku lekarzy i położnych
                przekonywało mnie, że w moim wypadku nie będę miała problemów z "załatwieniem"
                sobie cesarki nawet w państwowym szpitalu. Mówili, że rozumieją, iż mogę się
                bac utraty tak upragnionego dziecka. Czy gdybym była Twoją bliską koleżanką
                namawiałabyś mnie na poród naturalny? A jeśli tak, to jakbyś się czuła gdybym
                straciła to dziecko, ponieważ okazałoby się, że było np.okręcone pępowiną(kilka
                przykładów w tym wątku pokazuje,że nie jest to znowu takie rzadkie). Czy
                bierzesz pod uwagę, że kiedyś Twoja koleżanka "agitowana" przez Ciebie może miec
                uzasadnione pretensje, że coś poszło źle przy porodzie naturalnym, a gdyby nie
                posłuchała się Ciebie wybrałaby cc. Oczywiście możesz powiedziec, że cc też może
                się źle skończyc, ale mimo wszystko, uważam, że to powinna byc samodzielna
                decyzja koleżanki. Ja szczerze mówiąc, bałabym się brac na siebie taką
                odpowiedzialnośc, bo jak widac na przykładzie tego wątku poród naturalny nie
                zawsze jest najszczęśliwszym rozwiązaniem.


                ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
                • sally_zielona Re: sally_zielona 15.04.06, 19:09
                  Zaspokoję Twoją ciekawość smile Odpowiedź brzmi : prawdopodobnie nie. Piszę
                  "prawdopodobnie" bo tak do końca nie wiem, jak bym się zachowała w takiej
                  sytuacji. Nikt nie wie, dopóki się w danej sytuacji nie znajdzie. Możemy tylko
                  teorytyzować. Więc raczej bym Cię nie namawiała. A wiesz dlaczego? Bo sama piszesz:
                  > kilku lekarzy i położnych
                  > przekonywało mnie, że w moim wypadku nie będę miała problemów z "załatwieniem"
                  > sobie cesarki nawet w państwowym szpitalu.
                  Więc w Twoim przypadku wybranie cc to nie była jakaś fanaberia ani zachcianka,
                  ale konsultowałaś swoją decyzję z lakarzami i położnymi, a więc osobami
                  najbardziej kompetentnymi jeśli chodzi o poród. Oni poradzili Ci, żebyś
                  zdecydowała się na cc. Ponadto sugerowali, że nie będziesz mieć z tym problemów
                  nawet w państwowym szpitalu. Więc rozumiem, że w Twoim przypadku można mówić o
                  wskazaniach medycznych do cc. Więc jest to zupełnie inna sytuacja.
                  Co do dalszej części Twojego wpisu - NIGDY NIKOGO bym nie namawiała i nigdy nie
                  namawiałam na psn. Ostateczną decyzję ZAWSZE musi podjąć ciężarna. Ale
                  namawiałabym ją do konsultacji z lekarzami, do poczytania fachowej literatury i
                  do dokładnego przemyślenia swojej decyzji. Bo chciałbym, żeby moja koleżanka
                  zdawała sobie sprawę z tego, że jeżeli ktoś wspomina dobrze cc, to nie znaczy,
                  że musi tak być w jej przypadku i ona musi zdawać sobie z tego sprawę. Ale
                  decyzję ostateczną musi podjąć SAMA. Nie można tu mówić o braniu czegokolwiek na
                  sumienie. Bo tak naprawdę mamy tylko dwie wykluczające się możliwości: albo psn
                  albo cc. Jak zdecyduje się na jedno, to nigdy człowiek się nie dowie, co by było
                  gdyby wybrał drugie rozwiązanie. I nigdy nie wiadomo, czy, gdyby wybrało się
                  drugie rozwiązanie to byłoby lepiej czy gorzej.

                  Ponieważ jak zwykle się rozpisałam, to ciąg dalszy w kolejnym wpisie.

                  Sally
                  • sally_zielona Re: sally_zielona 15.04.06, 19:37
                    Napisałam wcześniej:
                    >Gdyby moja koleżanka lub ktoś jeszcze
                    >bliższy, ktoś, kogo kocham, decydował się na cc na życzenie, a ja byłabym >pewna,
                    >że będzie to zagrożeniem jej zdrowia czy życia, to owszem namawiałabym ją do
                    >zmiany decyzji.

                    To jest zdanie warunkowe o konstrukcji: GDYBY zaistniał jeden warunek i GDYBY
                    zaistniał drugi warunek TO coś miało by miejsce. W tym przypadku drugim
                    warunkiem było to, że musiałabym być PEWNA. Ale to sytuacja czysto hipotetyczna,
                    takie trochę filozofowanie, bo ja takiej całkowitej pewności nigdy mieć nie będę.
                    Więc pozwólcie, że skoryguję to zdanie: namawiałabym ją do poważnego
                    zastanowienia się nad tą decyzją. A gdyby koleżanka odpowiedziała mi, że liczy
                    się dziecko i tylko dziecko i ona zdaje sobie sprawę z tego, że sama może
                    umrzeć, to uszanowałabym jej decyzję i modliła się aby wszystko dobrze się
                    skończyło. Gdyby moja koleżanka była np. alergiczką i istniało by
                    przypuszczenie, że może być uczulona na środek znieczulający albo narkozę, to
                    radziłabym jej konsultację z lekarzem, który zleciłby być może wykonanie
                    dodatkowych badań i który później traktowałby ją jako pacjentkę z grupy
                    podwyższonego ryzyka. Czy byłoby to wtrącanie się w życie koleżanki, czy tylko
                    troska o nią? Tym bardziej, gdybym wiedziała, że decyzję o cc podjęła na skutek
                    mody, czy namowy kogoś innego. Podobnie bym zaregowała, gdyby koleżanka miała
                    problemy z krzepliwością krwi no i nie wiem z czym jeszcze, chwilowo nic nie
                    przychodzi mi do głowy. Przedewszystkim namawiałabym ją na konsultacje z
                    lekarzem. Może nawet nie z jednym, a z kilkoma. I wspierałabym ją w trudnych
                    chwilach. Czy to takie dziwne? Czy to jest wtrącanie się w cudze sprawy? Dla
                    mnie to przejaw troski o bliską osobę. Podtrzymuję moje zdanie, że są sytuacje,
                    w których, tak zwane wtrącanie się jest w pełni uzasadnione.

                    Sally
                    • miirabelka Re: sally_zielona 15.04.06, 22:43
                      sally_zielona napisała:
                      "gdyby koleżanka odpowiedziała mi, że liczy się dziecko i tylko dziecko i ona
                      zdaje sobie sprawę z tego, że sama może umrzeć, to uszanowałabym jej decyzję i
                      modliła się, aby wszystko dobrze skończyło. się "
                      Właśnie takiej odpowiedzi oczekiwałamsmile
                      Mój post miał na celu przekonanie Cię - i uwierz, że nie ma w Tym ani trochę
                      złośliwoścismile - żebyś uważała, aby w takich sytuacjach się nie "zagalopowac", a
                      w emocjach jak wiadomo o to nie trudno i wtedy może się okazac, że ta
                      hipotetyczna koleżanka, nie będzie wiedziała, czego ONA tak naprawdę chce i
                      chcąc nie chcąc wzięłabyś na siebie odpowiedzialnośc za jej
                      (a tak naprawdę Twoją)decyzję.
                      Cieszę się też, że w Twojej wypowiedzi pojawiła się następująca poprawka:
                      "Więc pozwólcie, że skoryguję to zdanie: namawiałabym ją do poważnego
                      zastanowienia się nad tą decyzją."
                      zwłaszcza w połączeniu z uzasadnieniem w postaci przykładów zagrożeń jakie może
                      nieśc ze sobą cc, spowodowanych stanem zdrowia(alergie, krzepliwośc).
                      Twoje wypowiedzi dzięki temu łagodnieją i łatwiej w nich odnaleźc przejaw troski
                      o koleżankę, a nie walkę z cc dla zasadysmile


                      ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
                      • sally_zielona Re: sally_zielona 16.04.06, 12:11
                        Miirabelko, chyba nie czytałaś lub raczej nie kojarzysz wszystkich moich
                        wypowiedzi. Bynajmniej nie mam Ci tego za złe, bo wątek już tak się rozbudował i
                        tyle osób brało udział w dyskusji, że sama, mimo iż śledzę rozwój wątku od jego
                        powstania, to już się nie bardzo orientuję co i kto powiedział. Nie jestem osobą
                        walczącą z cc dla zasady, co nie raz już podkreślałam. Mam liczne wątpliwości,
                        mam niemiłe doświadczenia, ale nie walczę z cc. Nie o to chodzi.
                        Zauważyłam, że w tym wątku wypowiadają się w większości osoby, które popierają
                        cc. Ale są to raczej kobiety, które miały ciężkie porody z komplikacjami
                        zakończone cc. Albo takie, które prawie od początku wiedziały, że muszą mieć cc
                        ze względów medycznych. Dlatego często pada argument, że cc uratowało życie
                        dziecka. Nie zauważyłam, albo może nie pamiętam, czy wypowiadały się kobiety,
                        które miały cc na życzenie. Mam na myśli zdrowe kobiety, z prawidłową ciążą,
                        które mogłyby rodzić naturalnie, a które nie podjęły tej próby, bo zdecydowały
                        się zapłacić za cesarkę. Myślę, że ich zdanie w dyskusji byłoby bardzo cenne.
                        Czy z perspektywy czasu uważają, że postąpiły dobrze, czy wręcz przeciwnie.
                        I drugie spostrzeżenie. Zadałaś mi Miirabelko wcześniej pytanie:
                        >Czy gdybym była Twoją bliską koleżanką
                        >namawiałabyś mnie na poród naturalny? A jeśli tak, to jakbyś się czuła gdybym
                        >straciła to dziecko (...)
                        >Czy bierzesz pod uwagę, że kiedyś Twoja koleżanka "agitowana" przez Ciebie może
                        miec
                        >uzasadnione pretensje, że coś poszło źle przy porodzie naturalnym, a gdyby nie
                        >posłuchała się Ciebie wybrałaby cc. (...)
                        >Ja szczerze mówiąc, bałabym się brac na siebie taką
                        >odpowiedzialnośc, (...)
                        Tymczasem we wcześniejszych wpisach kilkakrotnie przewinęło się stwierdzenie, że
                        ktoś, opierając się na własnych przykrych doświadczeniach z porodem naturalnym,
                        będzie swoją córkę namawiał do cc. I wtedy ani Ty, ani nikt inny nie zauważył,
                        że jest to także branie ogromnej odpowiedzialności na swoje barki. Nikt nie
                        zapytał, czy gdyby córka namówiona na cc zmarła podczas operacji, albo jej
                        skutkiem byłyby liczne zrosty, które utrudniałyby zajście w kolejną ciążę, to
                        matka (czy inna osoba, która ją namówiła na cc) nie miałaby wyrzutów sumienia?
                        Jak więc widzisz "zagalopowac" się w emocjach można w obydwie strony.

                        Sally

                        PS. Jak już pisałam gdzieś wcześniej, czytałam kiedyś o tym, dlaczego poród
                        naturalny jest lepszy dla dziecka od cc (oczywiście, jeśli chodzi o zdrowe
                        dziecko i prawidłowo przebiegający poród naturalny). Niestety, nie pamiętam
                        dokładnie tego tekstu, ani nie pamiętam gdzie go czytałam. Ale gdy uda mi się go
                        odnaleźć to napiszę, jeśli jeszcze cały czas jesteś zainteresowana tym tematem.
                        • miirabelka Re: sally_zielona 16.04.06, 15:59
                          Widzisz sally moja pierwsza ciąża była wynikiem kilkuletniego leczenia i lekarze
                          twierdzili, że nie będę miała problemów z załatwieniem cc, chociaż żaden z nich
                          nie namawiał mnie do tego!
                          Druga ciąża to efekt tylko naszych starań, bez udziału lekarzysmile Przebiegała
                          prawidłowo, ja jestem osobą zdrową tak, więc w żaden sposób nie kwalifikowałabym
                          się do cc w szpitalu państwowym. Jestem, więc takim interesującym Cię
                          przypadkiemsmile Decyzję o cc podjęłam dobrowolnie i zapłaciłam za nie w prywatnej
                          klinice. W umówiony dzień pojechałam do kliniki, spotkałam się z poznanym
                          wcześniej lekarzami i położnymi i w takiej spokojnej atmosferze, bez stresu,
                          krzyków i bólu za to śmiejąc się i żartując, przywitaliśmy na świecie mojego
                          synka. Wiem, że dla niektórych brzmi to nazbyt bajkowo, ale ja naprawdę nic nie
                          upiększam, co więcej mój pierwszy poród różnił się tylko tym, że urodziłam
                          dziewczynkę, a nie chłopca no i postanowiła ona stac się prezentem urodzinowym
                          tatusiasmile więc poród odbył się kilka dni wcześniej, niż to było zaplanowane,
                          reszta bez zmiansmile
                          Od początku nie brałam porodu naturalnego pod uwagę. Dlaczego? Wiele artykułów,
                          programów oraz doświadczeń znajomych, w których poród naturalny był, nie zawsze,
                          ale wystarczająco często, albo przyczyną poważnych powikłań i upośledzeń dzieci,
                          albo w najlepszym razie powodem traumatycznych przeżyc rodzących, które
                          wspominały go jak najgorszy horror.
                          Dwa z wielu przykładów:
                          Moja koleżanka rodząca naturalnie w czasie przeciągającego się porodu, nie miała
                          siły przec. To, co zapamiętała z sali porodowej to darcie się lekarzy i
                          położnych zadających jej znane powszechnie pytanie: „Czy chce pani udusic własne
                          dziecko!!!” i przerażenie w ich oczach ponieważ mieli świadomośc, że na cesarkę
                          jest już za późno.
                          Program, w którym pokazywano dziecko poważnie upośledzone w wyniku
                          niedotlenienia, które urodziło się w szpitalu wyróżnionym w akcji rodzic po
                          ludzku. Jego mama opowiadała z bólem, że w czasie porodu czuła, że coś złego się
                          dzieje i błagała o cesarkę, ale DWÓCH lekarzy zdecydowało za nią, że urodzi
                          naturalnie.
                          Znając przykłady z tego wątku o dzieciach owiniętych pępowiną decyzję podjęłabym
                          jeszcze szybciej, wówczas znałam tylko jeden taki przypadek i myślałam, że
                          zdarza się to bardzo rzadko.
                          Pozdrawiamsmile
                          PS.Czy myślisz, że gdyby Twój poród przez cc wyglądał inaczej, trochę inny byłby
                          też Twój pogląd na cc? Wiem, że to trochę takie gdybanie, ale jestem ciekawa, co
                          o tym myśliszsmile

                          ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
          • danik1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 16.04.06, 20:58
            janowa napisała:

            > Jedno mnie zastanawia - nie spotkalam sie z ostrym krytykowaniem wyboru psn
            > przez mamy, ktore mialy cc. Natomiast w druga strone czesto leca epitety...
            > Przykre to, bo tez nie rozumiem, co komu przszkadza, jak ktoras przyszla mama
            > chce miec cc i juz? To jej cialo i jej dziecko.

            Tez na to zwrocilam uwage i nawet zaczelam pisac post w tej sprawie ale
            zrezygnowalam.
            • danik1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 16.04.06, 22:11
              Miirabelko dziekuje Ci za ten watek. Ja staram sie teraz o drugie dziecko juz
              dwa lata a ze zdecydowalam sie wreszcie na iui, wiec mam nadzieje byc wkrotce w
              upragnionej ciazy i wlasnie zastanawiam sie jaki rodzaj porodu wybrac. Jestem
              juz po jednej cesarce. Ten watek przechylil szale mojej niepewnosci na cc
              wlasnie ze wzgledow bezpieczenstwa zarowno dziecka jak i mojego. Moj pierwszy
              porod trwal 10,5 godzin, akcja nie postepowala i dziecko zaczynalo sie dusic.
              Na szczescie nie rodzilam w Polsce (wybaczcie ale nie mam zaufania do polskich
              lekarzy) i decyzja o cc zostala podjeta na czas dzieki czemu teraz moge sie
              cieszyc zdrowym synkiem. Obserwujac i czytajac na temat porodow to wlasnie przy
              psn jest najwiecej wypadkow albo po cesarkach ktore za pozno zastaly wykonane.
              Nie powinno tak byc a dzieje sie tak dlatego glownie za sprawa tzw. bledow
              lekarskich. Niedouczeni, leniwi lekarze biora na siebie odpowiedzialnosc za
              zdrowie matki i dziecka a nastepnie nic sobie z tego nie robia. Ile mamy
              obecnie przykladow na zrozpaczonych rodzicow, ktorzy przy zdrowo przebiegajacej
              ciazy czekali na zdrowe dziecko i ilu bezczelnych lekarzy ktorzy przy wyraznej
              swojej winie zapieraja sie, ze nie maja sobie nic do zarzucenia. Jak napisalam
              wyzej, nie mieszkam w Polsce, ale z Polski wywiozlam traumatyczne przezycia
              zwiazane z porodem i tak sie to za mna ciagnie. Mozemy sie tu licytowac czy psn
              czy cc jest lepszym rozwiazaniem, ale prawda jest, ze dopoki w szpitalach
              popelnianych jest tyle bledow i tyle ludzich dramatow mozna tam spotkac to
              powinno sie miec prawo wyboru. Tym bardziej, ze przy porodzie "naturalnym"
              najczesciej trafiamy na "przypadkowych" lekarzy i pielegniarki a przy cc za
              ktore placimy mozemy sie spodziewac lepszej opieki, wiekszego zainteresowania
              nasza osoba, przynajmniej tego oczekujemy bo tu chodzi o bezpieczenstwo
              najwyzszego dobra, dobra jakim jest zdrowie nasze i naszego dziecka. Nawet przy
              porodach sn kobiety oplacaja sobie polozne albo nawet lekarzy bo wybieraja
              bezpieczenstwo i o to tu chodzi.
        • weronikarb Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 10:13
          no właśnie, zgadzam sie w 100% moja d.... mój problem. Jednak jak narazie
          niemożliwy do wykonania. A co najgorsze, lekarze trzymają się rękami i nogami
          aby tylko były naturalne. Nawet ja miałam skierowanie od specjalisty że tylko
          cc, a oni tydzień mnie przetrzymali, bo niby to ich specjalista ma zbadać mnei
          czy faktycznie musi być cc. Jestem jednooczna i było ryzyko, że przy zbyt dużym
          wysiłku mogę osłabić zdrowe oko sad I jak tu sie nie wkurzać smile
        • earl.grey Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 10:14
          to ja jeszcze tylko w temacie wątku. nie znam żadnego przypadku uszkodzenia
          dziecka po cc, znam kilka w najbliższej rodzinie uszkodzeń po psn. A dziecko
          koleżanki zostało draśnięte nożyczkami podczas nacinania krocza przy psn, blizna
          jest mała, ale widoczna. Mój lekarz pediatra ma specjalizację drugiego stopnia z
          neurologii dziecięcej i to on, ze względu na bezpieczeństwo dziecka (ale nie
          matki!), doradzał mi cc. Cały czas pracuje z dziećmi z porażeniami,
          niedotlenionymi itp. Wiekszośc z tego to skutki psn, ale gwoli ścisłości trzeba
          dodać, że on twierdzi, że powikłania przy psn w dużej mierze wynikają z jego
          niewłaściwego prowadzenia (pozycja leżąca przy parciu, przyspieszanie porodu,
          stosowanie zabronionego zabiegu Kristelera), jednak tego w polskich szpitalach
          trudno jest uniknąć.
        • sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 17:37
          Mam takie głupawe skojarzenie: a gdyby którejś zachciało się rodzić np. ustami i
          znalazłaby szalonego lekarza, który zgodziłby się poprowadzić taki poród i
          jeszcze przekonywał, że to jest możliwe, to też należałoby stwierdzić, że niech
          rodzi, jak chce, a reszcie nic do tego? Czy raczej przekonać ją, że nie jest to
          najlepszy pomysł (a więc przekonać do swojego światopoglądu). Ale to tylko takie
          sobie skojarzenie, niezupełnie na temat smile

          Sally
          • gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 18:49
            sally_zielona napisała:

            > Mam takie głupawe skojarzenie: a gdyby którejś zachciało się rodzić np.
            ustami
            > i
            > znalazłaby szalonego lekarza, który zgodziłby się poprowadzić taki poród i
            > jeszcze przekonywał, że to jest możliwe, to też należałoby stwierdzić, że
            niec
            > h
            > rodzi, jak chce, a reszcie nic do tego? Czy raczej przekonać ją, że nie jest
            to
            > najlepszy pomysł (a więc przekonać do swojego światopoglądu). Ale to tylko
            taki
            > e
            > sobie skojarzenie, niezupełnie na temat smile
            >
            > Sally
            >
            >
            > Taka mysl o rodzeniu ustami tak samo przyszla mi do głowy winkAle po namisle
            stwierdzilam ze lepiej tego nie pisac bo by mnie zagryzływink
          • janowa Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 19:29
            Tiaaaa... moze jeszcze spod pachy, albo uchem?... O czym ty mowisz, bo nie
            rozumiem? Probujesz powiedziec, ze wybor porodu to jakas fanaberia? A moze, ze
            takie kobiety, ktore wybieraja cc sa glupie? Wyjasnij prosze, co chcialas tym
            porownaniem wyrazic.

            Gdyby cc bylo takim zagrozeniem dla zycia i zdrowia, to nie mozna byloby wybrac
            takiej opcji za pieniadze. Odszkodowania (na zachodzie oczywiscie, nie u nas)
            skutecznie odstraszylyby chetnych lekarzy, nie uwazasz?

            Jeszcze raz podkreslam, kazda kobieta powinna miec prawo decydowania o SWOIM
            ciele. To, ze jest w ciazy, nie zmienia faktu, ze w dalszym ciagu jest to JEJ
            cialo. I do tego sie ten problem sprowadza, a nie do wyzszosci jednego porodu
            nad drugim. Po co obrazac te kobiety, ktore chca miec cc? Czy to ma powstrzymac
            kogokolwiek?

            ---
            "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
            fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
            kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
            • sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 09:10
              Oj, Janowa, wyluzuj trochę smile Jak już napisałam skojarzenie głupawe, ale
              przyszło mi do głowy i chciałam się z Wami nim podzielić. Przede wszystkim
              chciałam wywołać uśmiech na Waszych twarzach smile To, co napisałaś to już
              nadinterpretacja mojego tekstu.
              Skojarzenie rodzenia innymi otworami ciała niż ten naturalny przyszło mi do
              głowy po tekstach typu: "nikomu nic to tego", "Nie wtrącać się w cudze sprawy",
              "moja d... mój problem", "każdy ma prawo decydować o sobie sam", "nie
              przekonywać innych do swoich poglądów", "nie powinno nas obchodzić jak czy gdzie
              kto chce rodzić" itd. (to oczywiście znowu nie są ścisłe cytaty). I to wszystko
              jest prawdą. Ale jestem w stanie zrozumieć osoby, które zaciekle bronią swoich
              racji, bo są przekonane o ich słuszności. Jestem w stanie zrozumieć ich chęć
              "nawracania" innych. Bo są przekonane o swojej racji. Ja takiego silnego
              przekonania nie mam. Dlatego nie namawiam. Ja tylko wyrażam swoje wątpliwości.
              Ale gdybym wiedziała o kobiecie, która chce rodzić wspomnianymi ustami (spod
              pachy, uchem - do wyboru), to zrobiłabym wszystko aby ją odwieść od tego
              pomysłu. Bo wiem, że zakończyłby się tragicznie. I gdybym tylko mogła coś zrobić
              w tej sprawie, to bym zrobiła. Sumienie nie pozwalałoby mi patrzeć obojętnie z
              boku. I raczej nie przekonywały by mnie argumenty, że to jej ciało i może z nim
              zrobić co zachce, a innym nic do tego.
              W kolejnym wątku koleżanka podała przykład sąsiadki uprawiającej seks.
              Oczywiście, że nie możemy się wtrącać w tak intymne sprawy. Ale gdyby skutkiem
              tego uprawiania seksu sąsiadka np. była systematycznie okaleczana, to,
              wybaczcie, ale ja bym zaingerowała.
              Mam nadzieję, że rozumiecie, co miałam na myśli. I mam nadzieję, że autorka
              wątku wybaczy, że dyskusja rozwinęła się w zupełnie innym kierunku, niż to było
              w temacie.

              Sally

              PS. A za pieniądze można wszystko, albo chociaż bardzo dużo. Można sobie np.
              rękę kazać odjąć albo wszczepić rogi. Więc to chyba nie jest dobry argument.
              • janowa Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 10:00
                Rozumiem reakcje w sprawie okaleczanej sasiadki. Nie rozumiem reakcji w sprawie
                cc - to nie jest okaleczanie.
                W koncu jest to technika skutecznie i powszechnie stosowana i gdyby byla az tak
                niebezpieczna, jak to sie probuje wmowic, to bylyby znacznie ostrzejsze limity.
                A tak naprawde limitem jest jedynie kasa, bo przy naturalnym potrzebna jest
                wlasciwie tylko polozna (jezeli nie ma komplikacji), a przy cc z zalozenia sa
                minimum 3-4 osoby. Owszem, ta operacja jak kazda niesie ze soba pewne ryzyko,
                ale niech kazdy je sobie skakuluje sam. Mozna przedstawic swoje racje, ale
                zacieklosci juz nie rozumiem, a wszelkie "nawracanie" budzi moj sprzeciw po
                prostu. I nie wiem dlaczego sumienie mialoby ci przeszkadzac w tym, ze twoja
                kolezanka ma cc...

                Co do twojej analogii z porodem ustami- jezeli miala byc smieszna to ok, juz sie
                "luzuje" smile) Ja ja odebralam w inny sposob, ale przyjmuje do wiadomosci twoje
                wyjasnienie.

                ---
                "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
                • sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 11:25
                  Rety, Janowa, a gdzie ja napisałam, że sumienie miałoby mi przeszkadzac w tym,
                  ze moja kolezanka miała cc ????????? Czytasz chyba co 10 zdanie wyrwane z
                  kontekstu i nie rozumiesz o czym piszę. A może ja mam taki pokrętny sposób
                  przedstawiania myśli, że jest to niezrozumiałe? No, sama nie wiem.
                  Nie rozumiem tego naskakiwania na mnie. Nie raz chyba w tym wątku pisałam już,
                  że jestem za tym, żeby kobieta mogła decydować o tym, czy ma mieć cc, czy nie.
                  Tylko, że powinna zdawać sobie sprawę z wszystkich konsekwencji swojej decyzji.
                  Nie można gloryfikować cc, jaka to wspaniała metoda rodzenia, bezbolesna i w
                  ogóle the best. Bo nie zawsze jest tak różowo, czego sama jestm przykładem. To i
                  tylko to próbuję przekazać w swoich wypowiedziach. Ja, osobiście (podkreślam -
                  osobiście) raczej nie zdecydowałabym się na cc (jeśli nie byłoby ku temu wskazań
                  medycznych oczywiście). Dlatego wyrażam pewne zdziwienie, że jednak dziewczyny
                  się decydują, na, jak to było określane w tym wątku, pokrojenie brzucha. Wyrażam
                  zdziwienie, bo ja bym takiej decyzji nie podjęła. Chyba mogę się dziwić? Mogę
                  mieć wątpliwości? Ale to nie znaczy, że komukolwiek cokolwiek zabraniam, że
                  potępiam, uważam takie kobiety za głupie itd., itp.
                  Gdybym była przekonana, co do nazwijmy to "szkodliwości" cc na życzenie, to bym
                  to dobitnie wyrażała. A tak, piszę tylko o moich wątpliwościach, odczuciach,
                  przemyśleniach. Chyba mi wolno? Ale jestem tolerancyjna i dopuszczam myśl, że
                  ktoś może mieć ściśle sprecyzowane poglądy i je wyrażać. To jest w końcu forum.
                  To jest dyskusja. Każdy może przytoczyć swoje argumenty.
                  I jeszcze co do niewtrącania się w cudze sprawy. Jeśli przykład z porodem ustami
                  był zbyt abstrakcyjny, to przytoczę inny. Gdyby moja koleżanka lub ktoś jeszcze
                  bliższy, ktoś, kogo kocham, decydował się na cc na życzenie, a ja byłabym pewna,
                  że będzie to zagrożeniem jej zdrowia czy życia, to owszem namawiałabym ją do
                  zmiany decyzji. A nawet, gdyby nie chodziło o zagrożenie zdrowia (załóżmy, że
                  kobieta jest zdrowa, ciąża baz powikłań)to i tak namawiałabym ją do poważnego
                  przemyślenia sprawy, poczytania literatury związanej z cc, skonsultowania
                  decyzji z lekarzami, aby nie była to pochopna decyzja ale przemyślana.
                  Powiecie: nie moja sprawa, wtrącam się. A ja powiem, że los najbliższych osób
                  nie jest mi obojętny. I nie uważałabym mojej ingerencji za wtrącanie się, lecz,
                  za przejaw miłości bliźniego. Po prostu są sytuacje, w których, moim zdaniem,
                  wtrącanie się i nawracanie jest w pełni uzasadnione.

                  Sally
                  • janowa Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 16.04.06, 15:32
                    Sally, chyba teraz ty powinnas wyluzowac smile Czemu uwazasz, ze na ciebie
                    naskakuje? Ja tylko pisze, ze nie rozumiem twojego punktu widzenia. Na tym chyba
                    polega dyskusja? O sumieniu pisalas, moze zle zrozumialam kontekst. Tak czy
                    siak, mozemy sobie pogadac, ale nie ma sie co unosic smile
                    W twoich wypowiedziach pozniejszych jestes mniej radykalna i tu juz moge sie z
                    toba zgodzic. Oczywiscie, ze w sytuacji, kiedy wiemy o konkretnym zagrozeniu
                    zwiazanym z cc nalezy o tym porozmawiac, przedstawic ryzyko itd.

                    ---
                    "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                    fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                    kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
              • cota Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 10:12
                A ja niestety nijak nie jestem w stanie pojąć ludzi nawracających na swój,
                jedynie słuszny światopogląd. No po prostu nie rozumiem. Będą przez to
                szczęśliwszsi? Że ktoś żyje zgodnie z ich przekonaniami?? A co do jeszcze
                sąsiadki z seksem. Jeśli mąż ją przy tym leje to należy interweniować (dalibóg,
                ile jest takich osób), ale jeśli jest sado-maso to znowu ją uszczęśliwiamy swoją
                ingerencją..A poza tym seks z bijącym ją mężem to raczej z przymusu, a nie
                pamiętam, aby ktoś kogoś na sięł brał do cc. Jesli to jej wybór to nadal uwążam,
                że nic nam do tego. Możemy wyrazić włąsne zdanie, ale nawracać?? Sami prorokowie..
                • earl.grey Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 11:14
                  no moja kuzynka, w dodatku niepełnoletnia, okalecza się dla seksu - pozakładała
                  sobie kolczyki we wszystkich możliwych miejscach, w tym w brodawkach sutkowych i
                  w języku (strasznie niszczy sobie zęby). Ale jej chłopak zachwycony.
                  Przeciwniczki okaleczania zapraszam do interwencji. Ja tam uważam, że mnie nic
                  do tego, skoro naprawdę oboje tak lubią, chcoiaż nie powiem, dziwne mi się wydaje.
                  • sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 11:30
                    A kuzynce też powiedziałaś, że wydaje Ci się to dziwne, czy tylko nam na forum?

                    Sally
                    • earl.grey Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 11:59
                      próbowałam ją wypytać, dlaczego to ma być niby tak fajnie. Ale nic fajnego nie
                      zauważyłam. Każda pozostała przy swoim zdaniu.
                    • earl.grey Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 12:00
                      ale w każdym razie byłam daleka od namawiania jej do rezygnacji z kolczyków,
                      chociaz ja bym sobie nawet w uszach nie założyła, bo to również uważam za
                      okaleczanie.
                      • gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 12:59
                        Ja wam zycze Wesołych Swiat smile
                        Gabi
          • cota Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 20:33
            Moim zdaniem - jeśli hipotetycznie byłaby taka możliwość rodzenia ustami, nosem,
            uszami - to reszcie nic do tego. czy interesujecie się czy sąsiadka i jak
            uprawia seks z mężęm? czy dziś pości? czy chodzi do kościoła? a może miała
            operację plastyczną?? o byłaby dopiero gratka! To się nazywa wścibstwo. I nie
            chodzi tu o to, jak pisze dalej gabi, że nie napisze co myśli bo gromy polecą,
            chodzi tutaj o drobne wypośrdkowanie - p pierwsze nie wsadzanie nosa w nie swoje
            sprawy, po drugie jeśli wyopiwadmy jakiś osąd to wskazane pod naszą kwestią
            typu: nie zrobię sobie operacji plastycznej, bo...a nie "jak głupia ta Kowalska,
            cycki chce sobie poprawić, we łbie jej się poprzewracało itd". Taka dyskretna
            róznica. Reasumując: nos w swoje sprawy.
            Ponadto zadziwiająca jest waleczność i braku tolerancji np. w wyborze porodu, a
            ileż się słyszy o np. malteretowanych dzieciach i co wtedy mówią sąsiadki?? ja
            nie wiem, ja nie słyszałam, to nie moja sprawa. Może tutaj skierować wścibstwo i
            waleczność?
      • aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 10:36
        przeciwcialo napisała:

        > Chyba 2 lub 3 lata temu kobieta zmarła po cc. Osierociła 2 dzieci.
        > To operacja z czasami nieprzewidywalnymi konsekwencjami. Rzecz miała miejsce w
        > Szpitalu chyba Narutowicza. Trzeba by poszukać w archiwum.

        Nie znam sprawy ale jestem przekonana, że zmarła bo zaczęła rodzić sn i za późno
        zrobiono cesarkę. Zmarła w nastepstwie psn (poprzez cc tylko chciano ratowac jej
        życie).
        • sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 11:38
          Też nie znam sprawy. Możliwe, że Twoje przypuszczenia są prawidłowe. Ale można
          przecież umrzeć z powodu powikłań pooperacyjnych (także po cc), chociażby
          zatoru, czy zakażenia. Różnie bywa. Gwoli ścisłości czytałam o 2 przypadkach
          śmierci matki po pn (tylko czytałam, nie znam sprawy). Całe szczęście, że takie
          tragedie to sporadyczne przypadki.

          Sally
        • przeciwcialo Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 11:51
          To była planowana cesarka. Jakies komplikacje oddechowe i krążeniowe się
          zrobiły. Na forum małopolskim był artykuł z gazety na ten temat.
          Może to rzadkie ale się zdażyło. Ja szczęsliwie 2 cc przeżyłam ale przed drugą
          operacją bałam się wariacko.

          • aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 14:50
            Faktycznie każda operacja obciążona jest niebezpieczeństwem powikłań ale po tym
            co przeszłam (nie życze nawet najgorszemu wrogowi) bedę namawiała córkę na cc
            (jesli się komuś to nie podoba to trudno). Wszyscy byli i są w szoku jak dziecko
            po takim porodzie jak mój może rozwijać się tak świetnie i być takie zdrowe i
            bystre. W moim przypadku poród "naturalny" to koszmar ale dziekuję Bogu, że
            istnieje cc. Gdy w końcu zapadła decyzja o cc odczułam ulgę choć całą ciąże
            nastawiałam się na psn. Dzis zdaję sobie sprawę jak wiele zalezy od lekarzy
            obecnych przy porodzie (a na to nie zawsze mamy wpływ)
            • gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 15:08
              Po piersze ja nikogo nie obarazilam a zdanie swoje moge miec wink
              Po drugie nikogo nie namawiam i nie mowie ze cc jest straszne ,tylko uwazm ze
              nie powinno sie robic tego zabiegu na zyczenia!Bo ciąza to nie choroba i trzeba
              miec swiadomośc ze cc to jest operacja i nie jest to naturalne aby kroic sobie
              brzuch bo mi sie tak podoba!I powiem jedno gdyby była konieczność wykonanie cc
              w celu ratowania zycia Mojego czy Mojego dziecka bez chwili wachania bym sie na
              nia zgodziła.Rodziłm ostanie swoje dziecko bez bolu 15 minut i bez znieczulenia
              zycze kazdej mamie takiego porodu jak mojsmile
              • aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 15:27
                Masz prawo mieć własne zdanie ale pozwól innym mieć też własne (sprzeczne czasem
                z Twoim) zdanie.

                gabi683 napisała:
                > Bo ciąza to nie choroba

                Nie cytuj takich oklepanych frazesów!!!! Bawią mnie takie stwierdzenia - z
                reguły używają ich osoby, ktore nie mają konkretnych argumentów.
                • gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 18:59
                  aniald1 napisała:

                  > Masz prawo mieć własne zdanie ale pozwól innym mieć też własne (sprzeczne
                  czase
                  > m
                  > z Twoim) zdanie.
                  >
                  > gabi683 napisała:
                  > > Bo ciąza to nie choroba
                  >
                  > Nie cytuj takich oklepanych frazesów!!!! Bawią mnie takie stwierdzenia - z
                  > reguły używają ich osoby, ktore nie mają konkretnych argumentów.

                  Mam prawo pisac to co chce a Tobie nic do tegosmileI decydowac o tym co
                  napisze ,nie obrazam ,nie czepiam sie wrazam swoje zdanie winkAle jak widze Ty za
                  wszelka cene chcesz ludzia wmowic ze cc jest najlepsze.I jak ktos sie nie
                  zgadza z tym co piszesz to zaczynasz wrczec jak piesek spuszczony z łańcuchawink
                  Szkoda ze nie potrafisz rozmawiac i nie szanujesz zdania innych.Mimo wszyko
                  zycze Wesolych Swiatsmile
                  • janowa Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 19:32
                    gabi683 napisała:

                    > Mam prawo pisac to co chce a Tobie nic do tegosmileI decydowac o tym co
                    > napisze ,nie obrazam ,nie czepiam sie wrazam swoje zdanie winkAle jak widze Ty za
                    >
                    > wszelka cene chcesz ludzia wmowic ze cc jest najlepsze.I jak ktos sie nie
                    > zgadza z tym co piszesz to zaczynasz wrczec jak piesek spuszczony z łańcuchawink
                    > Szkoda ze nie potrafisz rozmawiac i nie szanujesz zdania innych.Mimo wszyko
                    > zycze Wesolych Swiatsmile

                    Wiesz co gabi? Przeczytaj dokladnie to co sama napisalas. Zastanow sie nad tym.
                    I zastosuj. Bedzie o niebo latwiej z toba rozmawiac... Nie wiem, o co kruszysz
                    kopie sad

                    ---
                    "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                    fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                    kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
                  • aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 18.04.06, 10:01
                    gabi683 napisała:

                    > Mam prawo pisac to co chce a Tobie nic do tegosmileI decydowac o tym co
                    > napisze ,nie obrazam ,nie czepiam sie wrazam swoje zdanie winkAle jak widze Ty za
                    >
                    > wszelka cene chcesz ludzia wmowic ze cc jest najlepsze.I jak ktos sie nie
                    > zgadza z tym co piszesz to zaczynasz wrczec jak piesek spuszczony z łańcuchawink
                    > Szkoda ze nie potrafisz rozmawiac i nie szanujesz zdania innych.

                    Gabi, umiejętność czytania za zrozumieniem jest bardzo ważna (kto tu nie potrafi
                    rozmawiać i nie szanuje swoich adwersarzy?)!!!!! Ja nikogo nie namawiam do cc.
                    Przedstawiłam tylko bardzo ogólnikowo swój pogląd na tą sprawę. Sprowadziłaś
                    jednak rozmowę na tak niski poziom, na którym ja już nie dyskutuję.
                    • gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 19.04.06, 21:11
                      aniald1 napisała:

                      > gabi683 napisała:
                      >
                      > > Mam prawo pisac to co chce a Tobie nic do tegosmileI decydowac o tym co
                      > > napisze ,nie obrazam ,nie czepiam sie wrazam swoje zdanie winkAle jak widze
                      > Ty za
                      > >
                      > > wszelka cene chcesz ludzia wmowic ze cc jest najlepsze.I jak ktos sie nie
                      >
                      > > zgadza z tym co piszesz to zaczynasz wrczec jak piesek spuszczony z łańcu
                      > chawink
                      > > Szkoda ze nie potrafisz rozmawiac i nie szanujesz zdania innych.
                      >
                      > Gabi, umiejętność czytania za zrozumieniem jest bardzo ważna (kto tu nie
                      potraf
                      > i
                      > rozmawiać i nie szanuje swoich adwersarzy?)!!!!! Ja nikogo nie namawiam do cc.
                      > Przedstawiłam tylko bardzo ogólnikowo swój pogląd na tą sprawę. Sprowadziłaś
                      > jednak rozmowę na tak niski poziom, na którym ja już nie dyskutuję.

                      Nie odwracaj kota ogonemwinkDałas sie poprostu sprowokowac i tyle nie potrafisz
                      rozmawiac.
                      • aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 19.04.06, 22:28
                        > gabi683 napisała:
                        > Nie odwracaj kota ogonemwinkDałas sie poprostu sprowokowac i tyle nie potrafisz
                        >rozmawiac.

                        Gabi, czy Ty rozumiesz znaczenie używanych przez siebie słów? Gdzie dałam się
                        sprowokować? Proponuję lekturę "Słownika języka polskiego".
                        Pozdrawiam
                        • gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 19.04.06, 22:38
                          aniald1 napisała:

                          > > gabi683 napisała:
                          > > Nie odwracaj kota ogonemwinkDałas sie poprostu sprowokowac i tyle nie potra
                          > fisz
                          > >rozmawiac.
                          >
                          > Gabi, czy Ty rozumiesz znaczenie używanych przez siebie słów? Gdzie dałam się
                          > sprowokować? Proponuję lekturę "Słownika języka polskiego".
                          > Pozdrawiam
                          Co Zmijko jestes z siebie zadowolonawink
                          • aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 19.04.06, 22:46
                            gabi683 napisała:
                            >Co Zmijko jestes z siebie zadowolonawink

                            I właśnie o tym mówię.
                            • miirabelka aniald1:) 19.04.06, 22:52
                              aniald1 odpuśc szkoda Twojego czasu, różnica poziomów aż nazbyta widocznasad
                              Na Twoją korzyśc żeby była jasnoścsmile
                              Pozdrawiamsmile
                              ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
                              • gabi683 Re: aniald1:) 20.04.06, 06:51
                                miirabelka napisała:

                                > aniald1 odpuśc szkoda Twojego czasu, różnica poziomów aż nazbyta widocznasad
                                > Na Twoją korzyśc żeby była jasnoścsmile
                                > Pozdrawiamsmile
                                > ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥
                                > 829;
                                A Twoj poziom jest naprawde wysokiwink
                            • gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 20.04.06, 06:54
                              aniald1 napisała:

                              > gabi683 napisała:
                              > >Co Zmijko jestes z siebie zadowolonawink
                              >
                              > I właśnie o tym mówię.
                              A Ja o tym mówie ze czepialstwo jest wstretna wadą wink
                              • aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 20.04.06, 09:48
                                > gabi683 napisała:
                                > Ja o tym mówie ze czepialstwo jest wstretna wadą wink

                                Ponownie proponuję dokładną lekturę "Słownika języka polskiego". A poza tym
                                Gabi, najpierw zauważ swoje wady i niedoskonałości a potem wytykaj wyimaginowane
                                "wady" innym.
                                • gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 20.04.06, 09:54
                                  aniald1 napisała:

                                  > > gabi683 napisała:
                                  > > Ja o tym mówie ze czepialstwo jest wstretna wadą wink
                                  >
                                  > Ponownie proponuję dokładną lekturę "Słownika języka polskiego". A poza tym
                                  > Gabi, najpierw zauważ swoje wady i niedoskonałości a potem wytykaj
                                  wyimaginowan
                                  > e
                                  > "wady" innym.
                                  A Ja Ci proponuje wyluzju troszke bo sie spociszwink
                                  • aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 20.04.06, 10:06
                                    > gabi683 napisała:
                                    > A Ja Ci proponuje wyluzju troszke bo sie spociszwink

                                    Gabi, Ciebie i Twoją, delikatnie powiedziawszy, niesłowność pamietam z innego
                                    forum (tam Ci nie zaufałam i dobrze zrobiłam). A teraz wiem jeszcze, że masz
                                    paskudny, niewyparzony język. Resztę zostawiam bez komentarza.
                • przeciwcialo Ciąża nie choroba 18.04.06, 11:44
                  Ciąż to nie choroba a niebycie w ciązy nie jest patologią.
                  Zdanie z wykładu z fizjologii na AM. Więc to nie wytarty frazes a fakt. Ale
                  fizjologia jest dynamiczna i może się szybko stac patologią.
                  • mkolaczynska Re: Ciąża nie choroba 18.04.06, 18:24
                    Gorzej jak z fizjologią Ci nie do twarzy i nie chcesz jej zaakceptować.
                    Co ci wtedy pozostaje przywiązanie pacjentce nóg do fotelika i skakanie po
                    brzuchu?
                  • gabi683 Re: Ciąża nie choroba 19.04.06, 21:12
                    przeciwcialo napisała:

                    > Ciąż to nie choroba a niebycie w ciązy nie jest patologią.
                    > Zdanie z wykładu z fizjologii na AM. Więc to nie wytarty frazes a fakt. Ale
                    > fizjologia jest dynamiczna i może się szybko stac patologią.

                    Zgadzam sie w 100%
              • cota Mała lekcja tolerancji 14.04.06, 20:36
                gabi683 napisała:

                > Po piersze ja nikogo nie obarazilam a zdanie swoje moge miec wink
                > Po drugie nikogo nie namawiam i nie mowie ze cc jest straszne ,tylko uwazm ze
                > nie powinno sie robic tego zabiegu na zyczenia!

                Własnie o tym napisałam powyżej. Napisz lepiej: ja nie zrobię cc na życzenie,
                ale reszta kobiet: nie mam nic przeciwko
                Bo ciąza to nie choroba i trzeba
                >
                > miec swiadomośc ze cc to jest operacja i nie jest to naturalne aby kroic sobie
                > brzuch bo mi sie tak podoba!
                I tutaj dodam: i dla mnie nie jest to naturalne...ale nie ma nic przeciwko, aby
                ktoś sobie zrobił cc/kroił brzuch itd.
                I powiem jedno gdyby była konieczność wykonanie cc
                > w celu ratowania zycia Mojego czy Mojego dziecka bez chwili wachania bym sie na
                >
                > nia zgodziła.Rodziłm ostanie swoje dziecko bez bolu 15 minut i bez znieczulenia
                >
                > zycze kazdej mamie takiego porodu jak mojsmile
                dziękuję
          • rita75 przeciwcialo 14.04.06, 15:43
            w mojej rodzinie wydarzyla sie tego typu tragedia.
            Moja ciocia (lekarz) rodzila poprzez planowane, cesarskie ciecie. Po operacjji
            juz sie nie wybudzila. Przyczyną smierci byl zator w trakcie Osierocila czworo
            dzieci.
            • gabi683 Re: przeciwcialo 14.04.06, 19:00
              rita75 napisała:

              > w mojej rodzinie wydarzyla sie tego typu tragedia.
              > Moja ciocia (lekarz) rodzila poprzez planowane, cesarskie ciecie. Po
              operacjji
              > juz sie nie wybudzila. Przyczyną smierci byl zator w trakcie Osierocila
              czworo
              > dzieci.
              Bardzo mi przykro .....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka