sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 12:21 Obserwuję rozwój wątku i postanowiłam dorzucić swoje 3 grosze. Najpierw w odpowiedzi na pytanie autorki wątku: Mój syn został skaleczony skalpelem podczas porodu (cc oczywiście). Przecięcie było na policzku. Lekarze od początku bagatelizowali problem, mówiąc, że to tylko drapnięcie i nie będzie nic widać. Po 4 latach widać. Nie jest to duża blizna, taka biała kreska, ale jednak jest. Jest bardziej widoczna latem, gdy małemu opali się buźka. I, jak mi się wydaje, rośnie razem z dzieckiem. Do tej pory myślałam, że skaleczenie dziecka podczas porodu, to sporadyczny przypadek. Jak widzę z wypowiedzi na forum, tak nie jest. Poza tym nie znam żadnego dziecka po cc, któremu by się coś wydarzyło. Ale nie znam też osobiście przypadku, aby po porodzie naturalnym coś się dziecku stało. Dwie moje znajome miały duże problemy z naturalnym urodzeniem i dzieci były im siłą wypychane z brzuchów. Ale wyobraźcie sobie, że żadnemu z tych dzieci nic się nie stało. Jedynym znanym mi przykładem uszkodzenia dziecka podczas porodu naturalnego, jestem ja sama. Ponoć jak się rodziłam, to złamał mi się obojczyk. Ale do końca nie wiadomo, czy nastąpiło to podczas porodu, czy też później na skutek niewłaściwego wzięcia dziecka. Ciąg dalszy w kolejnym poście... Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 12:35 A teraz odnośnie dyskusji, który rodzaj porodu jest "lepszy": Uważam, że cc powinno wykonywać się ze wskazań lekarskich, ale myślę też, że nie można zabronić kobiecie decydowania o tym, czy ma rodzić w taki, czy w taki sposób. Jeśli chce być pocięta, uważa, że będzie to lepsze dla niej i dla dziecka – proszę bardzo. Uważam jednak, że kobieta decydująca się na cc (o ile nie ma do tego wskazań medycznych, a więc konieczności) powinna zdawać sobie w pełni sprawę z tego na co się decyduje. Nie jest prawdą, że jest to najlepszy sposób na urodzenie dziecka. Jeśli kobieta boi się bólu, może zażyczyć sobie znieczulenie i urodzić naturalnie. Znam osobę, która rodziła ze znieczuleniem i bardzo sobie to chwali. Tymczasem cc to nie jest zabieg kosmetyczny, to poważna operacja i wiążą się z nią zagrożenia, tak jak z każdą operacją. Nie pamiętam, kto to powiedział, ale zdanie to zapadło mi w pamięć: "Gdyby rodzenie przez cc było lepszym rozwiązaniem niż poród naturalny, to natura wyposażyła by nas w suwaki na brzuchach". Moim zdaniem coś w tym jest. Oczywiście poważne komplikacje (łącznie ze śmiercią niestety) mogą nastąpić także w przypadku porodu naturalnego. Niestety, nie wiem, co mówią statystyki na ten temat. Znam kobiety, które rodziły w bólach przez kilkanaście godzin, znam też takie, które miały krótkie i łatwe porody (jedna z nich opowiadała, że podczas porodu cały czas czekała, kiedy będzie ten wielki ból, a w między czasie urodziła syna ). Znam takie, które cc przeszły bardzo dobrze, wróciły do domu po kilku dniach i deklarują, że jeśli kiedykolwiek będą jeszcze w życiu rodzić, to tylko przez cc. I znam ... siebie i wiem, jak po cc cierpiałam. Począwszy od tego, że cewnik wcale nie był zakładany w znieczuleniu, ale przed, a skończywszy na licznych zastrzykach, kroplówkach, sączącej się ranie i potwornym bólu głowy. Z powodu komplikacji przebywałam w szpitalu jeszcze 2 tygodnie po porodzie. Ból głowy po znieczuleniu (w kręgosłup – nie wiem, jak to się fachowo nazywa, w każdym razie cały czas podczas porodu byłam przytomna) był tak okropny, że nie mogłam jeść, poruszać się, ani zajmować się dzieckiem. Jak szłam do toalety trzymałam się ściany, bo bałam się, że nie dam rady dojść. Z bólu robiło mi się ciemno przed oczami. Myślałam, że umrę. Nigdy więcej w życiu nie przeżyłam czegoś podobnego i jestem przekonana dziewczyny, że jeśli nie miałyście takich doświadczeń, to nie jesteście w stanie sobie tego wyobrazić, a ja słowami nie potrafię tego opisać. Kobiety, które w tym samym czasie rodziły siłami natury, w dobrej formie wychodziły z maleństwami do domu. Przychodziły kolejne, rodziły i wracały do domów. A ja leżałam pod kroplówką i miałam wszystkiego dość. Jak ja żałowałam, że nie dane było mi urodzić siłami natury. Myślałam sobie: "Czym jest kilkanaście godzin bólu w porównaniu z kilkunastoma dniami bólu?" Gdy wreszcie poczułam się trochę lepiej sama zapragnęłam wrócić już do domu. Wiedziałam, że w szpitalu nie wytrzymam już ani dnia dłużej. I wypisałam się, mimo iż z rany ciągle sączyła mi się zółto-czerwona ciecz. Dojście do jako takiej formy zajęło mi kolejne 2 tygodnie. A miejsce przecięcia przez długi jeszcze czas bolało mnie gdy się poruszałam. Jeszcze teraz czasami daje znać o sobie. Po co to piszę? Żeby dać świadectwo tego, że nie zawsze jest wszystko ok., że cesarka też może być traumatycznym przeżyciem i też może wiązać się z dużym cierpieniem. Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło, że mam wspaniałe dziecko, ale panicznie boję się tego, że kiedyś w przyszłości mogłabym raz jeszcze przechodzić przez cc. Podobnie, jak boi się moja koleżanka, która rodziła naturalnie i której dziecko było wypychane z brzucha. Prawdopodobnie z powodu tego strachu obydwie nie zostaniemy więcej matkami... Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 12:48 Nie napisałam tego wszystkiego po to, żeby Was dziewczyny straszyć, ale po to, żeby pokazać, że każda kobieta jest inna. I każdy poród jest inny. I nie można uogólniać, stwierdzeniami, co jest lepsze, a co gorsze, co boli, a co nie boli itp. To, że ktoś chwali sobie cc, to nie znaczy, że jest to najlepsza i najbezpieczniejsza metoda rodzenia dzieci. Osobiście, gdyby nie było ku temu powodów medycznych, nigdy nie pozwoliłabym się pokroić. Ale to tylko moje zdanie. Decyzję każda z nas musi podjąć sama. W każdym razie w świetle moich doświadczeń, gdyby ktoś mi powiedział, że miałam szczęście, bo lekarze oszczędzili mi bólu związanego z porodem naturalnym, chyba po prostu parsknęłabym śmiechem. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 12:52 Zgadzam sie z tym co napisalas w 100% Odpowiedz Link Zgłoś
janowa Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 14:08 Wspolczuje przezyc. Mysle, ze nie ma reguly, wszystko zalezy od organizmu rodzacej, lekarzy, poloznej i poziomu opieki medycznej i troche od losu... Teraz mala dygresja na temat: "Gdyby rodzenie przez cc było lepszym rozwiązaniem niż poród naturalny, to natura wyposażyła by nas w suwaki na brzuchach". - Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 14:22 janowa napisała: > Teraz mala dygresja na temat: > "Gdyby rodzenie przez cc było lepszym rozwiązaniem niż poród naturalny, to > natura wyposażyła by nas w suwaki na brzuchach". > - Odpowiedz Link Zgłoś
wszystkienikizajete Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 14:52 Śmieszny ten argument z suwakiem na brzuchu. Równie dobrze można zapytać czemu natura nie wyposażyła nas w suwaki na kroczu. skoro musimy być "tam" nacinane? Uważam,że niestety poród "nauralny" przestał być niestety w ścisłym z nią (naturą) związku. Czytałam kiedys artykuł na ten temat. Po pierwsze - pozycja w czasie porodu (w większości szpitali niestety) zupełnie nienaturalna, po drugie - moc wspomagaczy - oksytocyny, masaże szyjki, dolargany, (nie neguję ich przydatności, wykazuje jedynie "wspomaganie natury")itd. po trzecie - kobiety w procesie ewolucji (rodzimy coraz mniej dzieci, i coraz później!), mają inną budowę ciała - m.in. coraz węższe biodra,a na skutek dobrego odżywiania, witamin, ogólnie rozumianego dbania o siebie w ciąży, dzieci rodzą się duże i pojawiają się dysproporcje... po czwarte - nacinanie krocza - czy to takie naturalne nacinanie krocza, lub jego pękanie czasem wraz z szyjką? To nie są moje argumenty, choć po części nie odmawiam im słuszności, niestety, nie pamiętam autora artykułu. Co do cesarki - powtarzam - na drugi dzień wstałam, cewnik NIC nie bolał, karmiłam od początku, zero mdłości, bólów głowy, blizna prawie niewidoczna ) czasem leko ja czuję na zmianę pogody). Odpowiedz Link Zgłoś
weronikarb Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 14:54 po co cewnik??? Gdzie jest zakładany ??? Niewiem nie miałam a wszyscy o nim pisza Odpowiedz Link Zgłoś
wszystkienikizajete Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 15:12 weronikarb- ja miałam cewnik założony na czas c.c., i po około dobie zdjęty - dlatego, że nie od razu oczywiście mogłam chodzić do toalety. W niektórych szptalach zakładają, w innych pielęgniarki pomagają w siusianiu (basen). Pewnie zależy to od szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
miirabelka Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 13:41 Jako autorka wątku czuję się zobowiązana do krótkiego komentarza Otóż sally_zielona chyba nigdzie nie napisałam, że poród przez cc jest zawsze najlepszym rozwiązaniem dla kobiety, przeciwnie wspomniałam, że zdaję sobie sprawę z tego, że jest to poważna operacja i jako taka może miec różny przebieg i bardzo Ci współczuję, że musiałaś się tyle nacierpiec Wątek założyłam ponieważ byłam ciekawa ile znacie przypadków cc, które skończyły się komplikacjami dla DZIECKA. Wkleiłam też fragment wypowiedzi lekarza(i jego opinia nie jest wyjątkiem), który dla kobiet po leczeniu in vitro zaleca cc, jako BEZPIECZNIEJSZE dla upragnionego dziecka, więc moim zdaniem musiał swój pogląd wygłaszac w oparciu o jakąś wiedzę, doświadczenia. I jeszcze jedno, gabi683 napisała „.A powiedz mi ile szwów jest po cc i ile bólu po porodzie i do tego zkładanie cewnika co jest bardzo bolesne.Zbieranie na wymioty po cc i straszny ból glowy .” Szwów wprawdzie nie liczyłam, ale bólu nie odczuwałam(byłam środkach przeciwbólowych)cewnik miałam zakładany w znieczuleniu, na wymioty mi się nie zbierało i bólu głowy nie odczuwałam. Tak, więc bardzo proszę bez uogólnień I na zakończenie, gabi683 Twoje zdanie na temat „mody” na cc: „Ale w ostanim czasie to sie zrobila moda na cc a tego nie popieram !” zupełnie mnie nie interesuje, gdyby było inaczej, inny byłby też tytuł wątku Cieszę się jednak, że póki co, głównie dzięki prywatnym klinikom, kobieta ma prawo wyboru sposobu w jaki chce urodzic dziecko i oby to się nie zmieniło ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 14:15 Miirabelko, nie miałam na myśli, że to Ty napisałaś, że poród przez cc jest zawsze najlepszym rozwiązaniem dla kobiety. Nie zarzucam ci niczego. Gdyby Twój wątek nie rozwinął się w kierunku dyskusji na tamat wyższości jednych porodów nad drugimi, to poprzestałabym tylko na pierwszym wpisie. A tak, to mnie poniosło Ze względu na moje przeżycia jestem czuła na tego typu dyskusje. Szczególnie, gdy zaczynają się przepychanki słowne w stylu: "Ja to wstałam tyle dni po porodzie" "A ja to tyle" "Wcale nieprawda, że boli, bo ja..." "Ból głowy i mdłości, to tylko po narkozie, a, że po zzo to bzdura" "zakładanie cewnika to w znieczuleniu" "ja miałam tyle szwów, a ty to pewnie tyle" "w ogóle w znieczuleniu to nic nie boli" "dziecko po cc jest super zdrowe, ja czułam się bardzo dobrze, od początku byłam samodzielna, nie miałam problemów z laktacją i w ogólne wszystko było ok, a te, które rodzą naturalnie, to masochistki" itd. To oczywiście nie są ścisłe cytaty (uprzedzam, gdyby ktoś chciał zadać pytanie, gdzie to wyczytałam). Pozdrawiam serdecznie Sally Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 14:18 Dodam jeszcze, że w moim przypadku cc było wykonywane właśnie ze względu na dobro DZIECKA. Istniało bowiem duże zagrożenie dla jego zdrowia. Sally Odpowiedz Link Zgłoś
roksi23 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 18:08 sally mam pytanie,kiedy miałaś cc Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 18:15 4 lata temu. Odpowiedz Link Zgłoś
roksi23 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 18:30 dziwi mnie że nie miałaś znieczulenia przy cewniku,widocznie trafiłaś na kiepski personel szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 19:27 Możliwe. Nie wiem, jak jest na porodówkach w innych szpitalach. Nie wiem, czy to dobre porównanie, ale jak mój dziadek trafił do szpitala (oczywiście z całkiem innego powodu niż poród i na całkiem inny oddział ) i był cewnikowany, to z tego co wiem, też odbywało się to "na żywca". Może, co szpital to obyczaj? Cewnikowanie nie było tak bardzo bolesne, raczej nieprzyjemne, ale dało się przeżyć. Tymniemniej, wolałabym więcej tego nie przeżywać. Dziewczyny, czy jestem tu jedyną osobą, która miała zakładany cewnik bez znieczulenia? Mam też pytanie do tych pań, które wstawały kilka godzin po operacji: czy nie kazano Wam leżeć "plackiem" przez 24 h ??? A jakie miałyście znieczulenie? Mnie tłumaczono, że właśnie ze względu na znieczulenie trzeba leżeć i broń Panie Boże głowy nie podnosić. Sally Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 19:35 Byłm u mojej kolezanki w szpitlu jest właśnie po cc ,i lekarze wręcz każa Jej lezec i głowy nie wolno Jej ponosic .A z tego co tu cztam to juz po 4 dnaich niektóre leca do domu jak po porodzie natralnym No ale ja jako laik nie powinnm sie wypowiadac Moje dzieciaczki Odpowiedz Link Zgłoś
roksi23 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 19:49 rodziłam w Krakowie na Zeromskiego,dziecko dostałam zaraz jak znalazłam sie na sali pooperacyjnej.Z łóżka wstałam po 10 godz(nie ja jedyna).Ze szpitala wyszłam po 4 dobach,dziewczyny ktore mają 2 cc zostają 5,ja nie mam złych wspomnień jestem zadowolona. Co do nie naturalności cc,to moze sie nie leczmy ,nie zazywajmy tabletek przeciwbólowych bo to też nie naturalne,głupie porównanie ale ten sam temat Odpowiedz Link Zgłoś
weronikarb Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 10:03 powiem ci inny przykład: szwagierka miała rozbijane laserem kamienie, dostała "głupiego jasia", lekarz pwoiedział jej że przez pół roku nie wolno jej dzwigać. Przez 4 m-ce nawet swoją wtedy 3 m-ną córeczkę nei wzięła na ręce tylko siedziała i ktoś musiał jej podać.......... Także są różni ludzie i różne szpitale ..... Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 Gabi 19.04.06, 23:01 Po cc już tej samej nocy zlazłam z wyra, a nad ranem przytargałam łóżeczko z Koniczyną z innej sali. W domu czułam się o niebo lepiej po cc niż po porodzie siłami natury. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Gabi 20.04.06, 09:53 lila1974 napisała: > Po cc już tej samej nocy zlazłam z wyra, a nad ranem przytargałam łóżeczko z > Koniczyną z innej sali. W domu czułam się o niebo lepiej po cc niż po porodzie > siłami natury. Silna babeczka z Ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 13.04.06, 22:18 sally_zielona napisała: > Dziewczyny, czy jestem tu jedyną osobą, która miała zakładany cewnik bez > znieczulenia? > > Mam też pytanie do tych pań, które wstawały kilka godzin po operacji: czy nie > kazano Wam leżeć "plackiem" przez 24 h ??? A jakie miałyście znieczulenie? Mnie > tłumaczono, że właśnie ze względu na znieczulenie trzeba leżeć i broń Panie Boż > e > głowy nie podnosić. > > Sally > > Ja miałam bardzo ciężki poród zakończony cesarką (nikt nie zauważył niewspółmierności pomiedzy mną a główką Julki - więc dziecko nie mogąc wyjść dołem urodziło sie praktycznie do brzucha). Cała operacja (ratowanie mi życia) trwała prawie 4 godziny!!! Po 7-miu dniach druga operacja bo zrobili błąd przy pierwszej. Ale cewnikowana byłam zawsze bez znieczulenia i nie wspominam tego źle. Po takiej skomplikowanej cesarce kazano mi wstać po jakiś 8-9 godzinach (znieczulenie było ogólne). Kazda z nas jest inna, ma inny próg bólu, inaczej pewne rzeczy odbiera dlatego nie zabraniajmy matce decydować (jesli chce mieć cesarke na zyczenie to jej i tylko jej sprawa). Ja bedę namawiała swoją córkę aby nie decydowała sie rodzić sn ale decyzję podejmie ona sama. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
roksi23 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 07:37 Kazda z nas jest inna, ma inny próg bólu, inaczej > pewne rzeczy odbiera dlatego nie zabraniajmy matce decydować (jesli chce mieć > cesarke na zyczenie to jej i tylko jej sprawa). aniald1 i masz racje bezsensowne jest takie wykłócanie,bo jak wiadomo kazdy decyduje o sobie.I tak jedna jest zadowolona z psn następna nie,to samo przy cc,można by pisać w kółko. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 08:14 Ale skąd rodząc pierwasze dziecko mozna mieć w 100%pewnośc ze cc jest najelpsze ,a nie poród natralny skoro nigdy sie nie rodziło ?A pozatym mysle ze duzo kobiet sie nasłucha bredni o porodzie naturalnym ze ,tak strasznie boli i niewiadomo co jeszcze ,ze mloda kobieta jest tak wstraszona ze wybira cc bo podobno to nie boli .Strach ma wielkie oczyPozatym urodzilm troje dzieci za kazdym razem bylo inaczej.Tak jak kazdy poród jest mało przewidywalny bo nie wiadomo co moze sie przytrafic w trakcie!Trzeba miec świadomość a nie zgory zakładac ze cos jest złe ,ja moglm zdecydowac sie na cc ale tego nie zrobiłam.Bo uwazam ze jest to nienauralne.Ale odrazu mowie ,to jest tylko moje zdanie nikogo nie namawiam do niczego. Odpowiedz Link Zgłoś
astra161 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 08:49 A czy przeciskanie się przez drogi rodne, a często wyciskanie dziecka na siłę jest mniejszym szokiem niz wyjęcie przez cc??Jakies bzdury niektóre z was piszą bo to naprawde mija sie z logiką... Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 09:22 astra161 napisała: > A czy przeciskanie się przez drogi rodne, a często wyciskanie dziecka na siłę > jest mniejszym szokiem niz wyjęcie przez cc??Jakies bzdury niektóre z was piszą > > bo to naprawde mija sie z logiką... Kobieto o czym Ty piszesz nasłuchalas sie opowieści dziwnej tresci,rodzilm troje dzieci i nikt mi dziecka nie wyciskał .Dzieci moje rodzily sie naturalne bez problemow.A kanał rodny jest do tego aby moglo dziecko sie urodzicMija sie z logika to ze dziecko rodzi sie nauralnie ,co za logika pozazdrościć Odpowiedz Link Zgłoś
aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 10:23 Gabi, Ty masz chyba głębokie przeswiadczenie, że urodzenie trójki dzieci "naturalnie" daje Ci prawo generalizowania. Każdy poród jest inny i każda kobieta jest inna. > A kanał rodny jest do tego aby moglo dziecko sie urodzic Widzę, że teoretycznie jestes wyszkolona. A słyszałaś o czymś takim jak niewspółmierność? Odpowiedz Link Zgłoś
astra161 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 11:18 Twoich dzieci nikt nie wyciskał gratuluję,a ja leżalam 5 miesięcy na patologii ciąży w renomowanym szpitalu,i wierz mi że takie praktyki nie są czymś niespotykanym. Odpowiedz Link Zgłoś
miirabelka aniald1 i astra161 :) 14.04.06, 11:25 Dziewczyny szkoda czasu, gabi683 urodziła TRóJKę dzieci "naturalnie" i WIE co mówi ))))) Pozdrawiam ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ Odpowiedz Link Zgłoś
kai_30 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 20:55 Urodziłam dwoje dzieci naturalnie, i pierwszego syna ze mnie wyciskano. Ważył 4200, obwód główki 38 cm. Efekt - złamana kość ogonowa u mnie. Klinika w Poznaniu. Drugi syn - 4300, obwód główki co prawda 36 cm, ale obwód klaty 38 Urodziłam naturalnie, tym razem nic mi się nie stało, jeśli nie liczyć koszmarnego cięcia i dodatkowo samoistnych pęknięć. A przy porodzie byłam cewnikowana - nie mam pojęcia dlaczego, nie byłam w stanie zapytać. Oba moje porody wspominam jak najgorszy koszmar, i po jednym, i po drugim bardzo długo dochodziłam do siebie. Jeśli zdecyduję się kiedyś na trzecie, nie będę już rodzić naturalnie, nawet nie o to chodzi, że z powodu naprawdę traumatycznych przeżyć, ale z wskazań medycznych - miałam konizację. Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 09:34 Nie chcę być odbierana jako osoba, która zabrania kobietom decydowania o tym, czy mają mieć cc czy nie. Nie o to chodzi. Uważam nawet, że kobieta powinna mieć prawo podjąć taką decyzję. Ale nie może decydować się dlatego, że boi się bólu czy martwi się o bezpieczeńswo dziecka, a najbliższe znajome przekonują, że jest to super rozwiązanie, bo one szybko wróciły do formy, a ich dzieciaczki ładniej wyglądały niż te po psn. Kobieta musi zdawać sobie sprawę z tego, że skutkiem cc mogą być poważne komplikacje. I to nie tylko wtedy, gdy cc jest wykonywane szybko w czasie niespodziewanych komplikacji przy porodzie, ale też, gdy jest to planowana cesarka. Należy przekalkulować ryzyko, plusy i minusy. Bardzo współczuję dziewczynom, które najpierw próbowały rodzić naturalnie, namęczyły się, nacierpiały, a koniec końców i tak miały cesarkę. Chyba żadna z nas tu nie kwestionuje, że cc jest konieczne, jeśli są ku temu wskazania medyczne i często ratuje życie. Ale decydować się na cc w przypadku gdy wszystko wskazuje na to, że poród może zakończyć się naturalnie? Oczywiście zaraz mi odpowiecie, że do końca wszystko może wyglądać ok, a komplikacje mogą nastąpić dopiero przy samym porodzie. Oczywiście, że tak może być, czego przykładami są liczne wpisy dziewczyn w tym wątku. Ale jeżeli z medycznego punktu widzenia wydaje się, że wszystko będzie ok (dziecko prawidłowo ułożone, nie za wielkie, matka zdrowa, młoda, odpowiednio zbudowana itd.) a kobieta mimo to decyduje się na cc, to tak na prawdę nigdy się nie dowie, czy np. nie należy do tych szczęśliwych, które mają szybkie i łatwe porody. A naraża się na komplikacje. I nie mówmy tu tylko o różnym poziomie odporności na ból. A co do tego, że dziecko jest lepiej przygotowane do życia poza ciałem matki, jeśli rodzi się siłami natury, to i ja o tym czytałam. Niestety nie wiem, czy uda mi się odnaleźć źródło tej informacji. Ale postaram się. I jeszcze dla ostatecznego wyjaśnienia: mój wpis jest tylko głosem w dyskusji. Podkreślam: nie namawiam nikogo do danego rodzaju porodu, nie linczuję tych, które miały cc na życzenie i nie zabraniam kobietom podejmować takich decyzji. Sally Odpowiedz Link Zgłoś
aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 10:34 sally_zielona napisała: >Ale decydować się na cc w przypadku gdy wszystko wskazuje na to, że poród może zakończyć się naturalnie? Zgadzam się z Tobą, że nie można odmawiać prawa o decydowaniu o sobie i o dziecku matce. Jednak załączona powyżej Twoja wypowiedź (jej fragment) burzy mój spokój. Nigdy nie wiadomo czy poród może zakończyć sie "naturalnie". Lekarze to nie jasnowidze. Ja - czyli okaz zdrowia, ciążą książkowa, żadnych problemów, wyniki świetne, wzrost słuszny, budowa ciała prawidlowa itd. Wszystko wskazywało na to, że spokojnie urodze sn i ....... nic z tego (ledwo mnie odratowali bo lekarze będąc niesamowicie nastawieni na poród sn nie chcieli podjąć decyzji o cesarce - dzieki temu też Julka bedzie jedynaczką). Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 11:30 Oczywiście, że nigdy nie wiadomo, co też napisałam. Poza tym też jestem przypadkiem, który miał rodzić naturalnie. A gdy przyszło co do czego okazało się, że moje ciało nie chce współpracować. Nie miałam wcale akcji porodowej. Będąc już długo po terminie, w szpitalu czekałam na poród. I nic. Nawet "wspomagacze" nie zadziałały tak jak powinny. W końcu nie można było czekać dłużej. A poza tym dziecko było duże i przy mojej reakcji organizmu (a raczej jaj braku) było ryzyko, że kiedy w końcu się urodzi, to może być poważnie uszkodzone. Zdałam się na lekarzy i ich doświadczenie. Powiedzieli "Trzeba ciąć" to ja na to "Dobrze", chociaż całą ciążę przygotowywałam się do pn. Czytałam literaturę, chodziłam do "szkoły rodzenia", ćwiczyłam oddechy itd. Gdyby nie to, że była taka konieczność, nigdy nie zdecydowałabym się na cc. Takie są moje odczucia i nic na to nie poradzę. Stąd to pytanie, które zacytowałaś. Nie jestem przekonana, czy zakładanie z góry, że coś może się nie powieść podczas porodu naturalnego i decydowanie się na cc, to na pewno dobre rozwiązanie. Bo równie dobrze może się nie poszczęścić przy cesarce. Takie są moje odczucia. W Twoim przypadku myślę, że był to ewidentny błąd lekarzy. Wcześniej powinni zadecydować o cc, a nie na siłę kazać rodzić naturalnie. Sally Odpowiedz Link Zgłoś
weronikarb Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 10:00 Sally ja miałam znieczulenie w kręgosłup (3 ukłucia dość nieprzyjemne choć nie bolały) Cewnika niemiałam, podawali basen. Wstałam ok 15, a na stół trafiłam o 8.30 - tego samego dnia oczywiście. Nic o głowie nie mówili, wręcz przeciwnie nastawiali sie na to abym jak najszybciej zaczęła się ruszać. Czy pozostał ból głowy niewiem, bo jestem migrenowcem Odpowiedz Link Zgłoś
ulus Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 17.04.06, 19:35 Miałam cc, bo była taka konieczność i też cewnik miałam zakładany chwilę przed tym jak mnie znieczulono i nie jest to przyjemne doznanie. Po znieczuleniu w kręgosłup też leżałam 24 h plackiem, właśnie m. in. dlatego, aby uniknąć bólów głowy. CC nie wspominam dobrze, odczuwałam straszny ból już jak mnie wieźli z operacyjnej i jeszcze dłuższy czas. A dziecko miało zachłystowe zapalenie płuc, bo napiło się podczas cc wód płodowych. Porodu "naturalnego" nie przeżyłam , więc trudno mi powiedzieć, co "lepsze". Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 09:17 Chyba 2 lub 3 lata temu kobieta zmarła po cc. Osierociła 2 dzieci. To operacja z czasami nieprzewidywalnymi konsekwencjami. Rzecz miała miejsce w Szpitalu chyba Narutowicza. Trzeba by poszukać w archiwum. Odpowiedz Link Zgłoś
cota Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 09:39 Wiecie co nie chce mi się czytać całej dyskusji,bo domyślam się w jakim klimacie jest utrzymany wątek cc-psn. Przekonyanie jednych przez drugich i owdrotnie. A nie może tak być, że każda rodzi jak chce i reszcie nic do tego?? Czy naprawdę musimy innych uszczęśliwiać naszym światopoglądem? czy komuś będzie lepiej jeśli nawróci zwolenniczkę cc na psn lub odwrotnie?? ja naprawdę nie jetem w stanie tego pojąć. Ja akurat chce mieć cc, ale nie ma nic do mam wybierających pn, nie chcę nikogo nawracać, przekonywać..dla mnie mama może urodzić naturalnie, w wodzie, z zzo, cc, a nawet na Kasprowym Wierchu, jeśli ma takowe życzenie. I naprawðe nie jestem w stanie pojąć tego nawracania, krytykowania czyjegoś wyboru; te że masochistki, naturalnie, a te że chcą dziurę w brzuchu, jeżżżżżuuuu...co komu do tego??? A zarówno przez cc, jak i pn mogą być komplikacje, tutaj w tej dziedzinie, tutaj w tej. Nie ma jasnych danych, iż ten i tylko ten poród jest na 100% bezpieczniejszy dla dziecka/matki w każdym aspekcie. Trzeba wziąć wady/zalety poszczególnych rozwiązań i zaakceptować możliwe korzyści/możliwe powikłania. A co do tego przekomarzania się co jest lepsze..no naprawdę nie rozumiem, co było pierwsze jajko, czy kura? Niech każdy robi i żyje jak chce, co komu do tego? Odpowiedz Link Zgłoś
janowa Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 09:54 Jedno mnie zastanawia - nie spotkalam sie z ostrym krytykowaniem wyboru psn przez mamy, ktore mialy cc. Natomiast w druga strone czesto leca epitety... Przykre to, bo tez nie rozumiem, co komu przszkadza, jak ktoras przyszla mama chce miec cc i juz? To jej cialo i jej dziecko. --- "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć kilka instrumentów" Aleksander Spoerl Odpowiedz Link Zgłoś
miirabelka janowa:) 14.04.06, 11:28 Ciekawe i bardzo trafne spostrzeżenie, podpisuję się pod nim) ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: janowa:) 14.04.06, 17:30 Janowa napisała: >Jedno mnie zastanawia - nie spotkalam sie z ostrym krytykowaniem wyboru psn >przez mamy, ktore mialy cc. Natomiast w druga strone czesto leca epitety... >Przykre to, bo tez nie rozumiem, co komu przszkadza, jak ktoras przyszla mama >chce miec cc i juz? To jej cialo i jej dziecko. Mirrabelka napisała: >Ciekawe i bardzo trafne spostrzeżenie, podpisuję się pod nim) Ej, dziewczyny, chyba jesteście przewrażliwione. Przecież oprócz Gabi683, która jest zdecydowaną przeciwniczką cc na życzenie i mnie, która mam co do słuszności takiej decyzji wątpliwości, to większość osób piszących w tym wątku jest właśnie za cesarką. Także za cesarką na życzenie. Co do epitetów, to padło stwierdzenie, sugerujące, że te, co rodzą naturalnie, to masochistki. A na Gabi683 za jej poglądy, to po prostu gromy lecą. Więc wydaje mi się, że, przynajmniej w tym wątku, sytuacja jest odwrotna – ostra krytyka psn a nie cc. Sally Odpowiedz Link Zgłoś
janowa Re: janowa:) 14.04.06, 19:20 Nie mialam na mysli tylko tego watku, ale ogolna tendencje. Watki na temat cc pojawiaja sie regularnie na wielu forach o macierzynstwie czy zdrowiu. Co do krytyki psn to ja jej nie zauwazylam, a ten jeden epitet byl chyba podyktowany emocjami z powodu wypowiedzi gabi wlasnie. Tak czy siak takie wlasnie odnosze wrazenie gdziekolwiek czytam dyskusje na temat porodow. --- "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć kilka instrumentów" Aleksander Spoerl Odpowiedz Link Zgłoś
miirabelka sally_zielona 15.04.06, 18:09 Mam jedno pytanie, tak z czystej ciekawości Moja pierwsza ciąża była wynikiem długoletniego leczenia i zabiegu in vitro. Kiedy zastanawiałam się nad rodzajem porodu, kilku lekarzy i położnych przekonywało mnie, że w moim wypadku nie będę miała problemów z "załatwieniem" sobie cesarki nawet w państwowym szpitalu. Mówili, że rozumieją, iż mogę się bac utraty tak upragnionego dziecka. Czy gdybym była Twoją bliską koleżanką namawiałabyś mnie na poród naturalny? A jeśli tak, to jakbyś się czuła gdybym straciła to dziecko, ponieważ okazałoby się, że było np.okręcone pępowiną(kilka przykładów w tym wątku pokazuje,że nie jest to znowu takie rzadkie). Czy bierzesz pod uwagę, że kiedyś Twoja koleżanka "agitowana" przez Ciebie może miec uzasadnione pretensje, że coś poszło źle przy porodzie naturalnym, a gdyby nie posłuchała się Ciebie wybrałaby cc. Oczywiście możesz powiedziec, że cc też może się źle skończyc, ale mimo wszystko, uważam, że to powinna byc samodzielna decyzja koleżanki. Ja szczerze mówiąc, bałabym się brac na siebie taką odpowiedzialnośc, bo jak widac na przykładzie tego wątku poród naturalny nie zawsze jest najszczęśliwszym rozwiązaniem. ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: sally_zielona 15.04.06, 19:09 Zaspokoję Twoją ciekawość Odpowiedź brzmi : prawdopodobnie nie. Piszę "prawdopodobnie" bo tak do końca nie wiem, jak bym się zachowała w takiej sytuacji. Nikt nie wie, dopóki się w danej sytuacji nie znajdzie. Możemy tylko teorytyzować. Więc raczej bym Cię nie namawiała. A wiesz dlaczego? Bo sama piszesz: > kilku lekarzy i położnych > przekonywało mnie, że w moim wypadku nie będę miała problemów z "załatwieniem" > sobie cesarki nawet w państwowym szpitalu. Więc w Twoim przypadku wybranie cc to nie była jakaś fanaberia ani zachcianka, ale konsultowałaś swoją decyzję z lakarzami i położnymi, a więc osobami najbardziej kompetentnymi jeśli chodzi o poród. Oni poradzili Ci, żebyś zdecydowała się na cc. Ponadto sugerowali, że nie będziesz mieć z tym problemów nawet w państwowym szpitalu. Więc rozumiem, że w Twoim przypadku można mówić o wskazaniach medycznych do cc. Więc jest to zupełnie inna sytuacja. Co do dalszej części Twojego wpisu - NIGDY NIKOGO bym nie namawiała i nigdy nie namawiałam na psn. Ostateczną decyzję ZAWSZE musi podjąć ciężarna. Ale namawiałabym ją do konsultacji z lekarzami, do poczytania fachowej literatury i do dokładnego przemyślenia swojej decyzji. Bo chciałbym, żeby moja koleżanka zdawała sobie sprawę z tego, że jeżeli ktoś wspomina dobrze cc, to nie znaczy, że musi tak być w jej przypadku i ona musi zdawać sobie z tego sprawę. Ale decyzję ostateczną musi podjąć SAMA. Nie można tu mówić o braniu czegokolwiek na sumienie. Bo tak naprawdę mamy tylko dwie wykluczające się możliwości: albo psn albo cc. Jak zdecyduje się na jedno, to nigdy człowiek się nie dowie, co by było gdyby wybrał drugie rozwiązanie. I nigdy nie wiadomo, czy, gdyby wybrało się drugie rozwiązanie to byłoby lepiej czy gorzej. Ponieważ jak zwykle się rozpisałam, to ciąg dalszy w kolejnym wpisie. Sally Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: sally_zielona 15.04.06, 19:37 Napisałam wcześniej: >Gdyby moja koleżanka lub ktoś jeszcze >bliższy, ktoś, kogo kocham, decydował się na cc na życzenie, a ja byłabym >pewna, >że będzie to zagrożeniem jej zdrowia czy życia, to owszem namawiałabym ją do >zmiany decyzji. To jest zdanie warunkowe o konstrukcji: GDYBY zaistniał jeden warunek i GDYBY zaistniał drugi warunek TO coś miało by miejsce. W tym przypadku drugim warunkiem było to, że musiałabym być PEWNA. Ale to sytuacja czysto hipotetyczna, takie trochę filozofowanie, bo ja takiej całkowitej pewności nigdy mieć nie będę. Więc pozwólcie, że skoryguję to zdanie: namawiałabym ją do poważnego zastanowienia się nad tą decyzją. A gdyby koleżanka odpowiedziała mi, że liczy się dziecko i tylko dziecko i ona zdaje sobie sprawę z tego, że sama może umrzeć, to uszanowałabym jej decyzję i modliła się aby wszystko dobrze się skończyło. Gdyby moja koleżanka była np. alergiczką i istniało by przypuszczenie, że może być uczulona na środek znieczulający albo narkozę, to radziłabym jej konsultację z lekarzem, który zleciłby być może wykonanie dodatkowych badań i który później traktowałby ją jako pacjentkę z grupy podwyższonego ryzyka. Czy byłoby to wtrącanie się w życie koleżanki, czy tylko troska o nią? Tym bardziej, gdybym wiedziała, że decyzję o cc podjęła na skutek mody, czy namowy kogoś innego. Podobnie bym zaregowała, gdyby koleżanka miała problemy z krzepliwością krwi no i nie wiem z czym jeszcze, chwilowo nic nie przychodzi mi do głowy. Przedewszystkim namawiałabym ją na konsultacje z lekarzem. Może nawet nie z jednym, a z kilkoma. I wspierałabym ją w trudnych chwilach. Czy to takie dziwne? Czy to jest wtrącanie się w cudze sprawy? Dla mnie to przejaw troski o bliską osobę. Podtrzymuję moje zdanie, że są sytuacje, w których, tak zwane wtrącanie się jest w pełni uzasadnione. Sally Odpowiedz Link Zgłoś
miirabelka Re: sally_zielona 15.04.06, 22:43 sally_zielona napisała: "gdyby koleżanka odpowiedziała mi, że liczy się dziecko i tylko dziecko i ona zdaje sobie sprawę z tego, że sama może umrzeć, to uszanowałabym jej decyzję i modliła się, aby wszystko dobrze skończyło. się " Właśnie takiej odpowiedzi oczekiwałam Mój post miał na celu przekonanie Cię - i uwierz, że nie ma w Tym ani trochę złośliwości - żebyś uważała, aby w takich sytuacjach się nie "zagalopowac", a w emocjach jak wiadomo o to nie trudno i wtedy może się okazac, że ta hipotetyczna koleżanka, nie będzie wiedziała, czego ONA tak naprawdę chce i chcąc nie chcąc wzięłabyś na siebie odpowiedzialnośc za jej (a tak naprawdę Twoją)decyzję. Cieszę się też, że w Twojej wypowiedzi pojawiła się następująca poprawka: "Więc pozwólcie, że skoryguję to zdanie: namawiałabym ją do poważnego zastanowienia się nad tą decyzją." zwłaszcza w połączeniu z uzasadnieniem w postaci przykładów zagrożeń jakie może nieśc ze sobą cc, spowodowanych stanem zdrowia(alergie, krzepliwośc). Twoje wypowiedzi dzięki temu łagodnieją i łatwiej w nich odnaleźc przejaw troski o koleżankę, a nie walkę z cc dla zasady ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: sally_zielona 16.04.06, 12:11 Miirabelko, chyba nie czytałaś lub raczej nie kojarzysz wszystkich moich wypowiedzi. Bynajmniej nie mam Ci tego za złe, bo wątek już tak się rozbudował i tyle osób brało udział w dyskusji, że sama, mimo iż śledzę rozwój wątku od jego powstania, to już się nie bardzo orientuję co i kto powiedział. Nie jestem osobą walczącą z cc dla zasady, co nie raz już podkreślałam. Mam liczne wątpliwości, mam niemiłe doświadczenia, ale nie walczę z cc. Nie o to chodzi. Zauważyłam, że w tym wątku wypowiadają się w większości osoby, które popierają cc. Ale są to raczej kobiety, które miały ciężkie porody z komplikacjami zakończone cc. Albo takie, które prawie od początku wiedziały, że muszą mieć cc ze względów medycznych. Dlatego często pada argument, że cc uratowało życie dziecka. Nie zauważyłam, albo może nie pamiętam, czy wypowiadały się kobiety, które miały cc na życzenie. Mam na myśli zdrowe kobiety, z prawidłową ciążą, które mogłyby rodzić naturalnie, a które nie podjęły tej próby, bo zdecydowały się zapłacić za cesarkę. Myślę, że ich zdanie w dyskusji byłoby bardzo cenne. Czy z perspektywy czasu uważają, że postąpiły dobrze, czy wręcz przeciwnie. I drugie spostrzeżenie. Zadałaś mi Miirabelko wcześniej pytanie: >Czy gdybym była Twoją bliską koleżanką >namawiałabyś mnie na poród naturalny? A jeśli tak, to jakbyś się czuła gdybym >straciła to dziecko (...) >Czy bierzesz pod uwagę, że kiedyś Twoja koleżanka "agitowana" przez Ciebie może miec >uzasadnione pretensje, że coś poszło źle przy porodzie naturalnym, a gdyby nie >posłuchała się Ciebie wybrałaby cc. (...) >Ja szczerze mówiąc, bałabym się brac na siebie taką >odpowiedzialnośc, (...) Tymczasem we wcześniejszych wpisach kilkakrotnie przewinęło się stwierdzenie, że ktoś, opierając się na własnych przykrych doświadczeniach z porodem naturalnym, będzie swoją córkę namawiał do cc. I wtedy ani Ty, ani nikt inny nie zauważył, że jest to także branie ogromnej odpowiedzialności na swoje barki. Nikt nie zapytał, czy gdyby córka namówiona na cc zmarła podczas operacji, albo jej skutkiem byłyby liczne zrosty, które utrudniałyby zajście w kolejną ciążę, to matka (czy inna osoba, która ją namówiła na cc) nie miałaby wyrzutów sumienia? Jak więc widzisz "zagalopowac" się w emocjach można w obydwie strony. Sally PS. Jak już pisałam gdzieś wcześniej, czytałam kiedyś o tym, dlaczego poród naturalny jest lepszy dla dziecka od cc (oczywiście, jeśli chodzi o zdrowe dziecko i prawidłowo przebiegający poród naturalny). Niestety, nie pamiętam dokładnie tego tekstu, ani nie pamiętam gdzie go czytałam. Ale gdy uda mi się go odnaleźć to napiszę, jeśli jeszcze cały czas jesteś zainteresowana tym tematem. Odpowiedz Link Zgłoś
miirabelka Re: sally_zielona 16.04.06, 15:59 Widzisz sally moja pierwsza ciąża była wynikiem kilkuletniego leczenia i lekarze twierdzili, że nie będę miała problemów z załatwieniem cc, chociaż żaden z nich nie namawiał mnie do tego! Druga ciąża to efekt tylko naszych starań, bez udziału lekarzy Przebiegała prawidłowo, ja jestem osobą zdrową tak, więc w żaden sposób nie kwalifikowałabym się do cc w szpitalu państwowym. Jestem, więc takim interesującym Cię przypadkiem Decyzję o cc podjęłam dobrowolnie i zapłaciłam za nie w prywatnej klinice. W umówiony dzień pojechałam do kliniki, spotkałam się z poznanym wcześniej lekarzami i położnymi i w takiej spokojnej atmosferze, bez stresu, krzyków i bólu za to śmiejąc się i żartując, przywitaliśmy na świecie mojego synka. Wiem, że dla niektórych brzmi to nazbyt bajkowo, ale ja naprawdę nic nie upiększam, co więcej mój pierwszy poród różnił się tylko tym, że urodziłam dziewczynkę, a nie chłopca no i postanowiła ona stac się prezentem urodzinowym tatusia więc poród odbył się kilka dni wcześniej, niż to było zaplanowane, reszta bez zmian Od początku nie brałam porodu naturalnego pod uwagę. Dlaczego? Wiele artykułów, programów oraz doświadczeń znajomych, w których poród naturalny był, nie zawsze, ale wystarczająco często, albo przyczyną poważnych powikłań i upośledzeń dzieci, albo w najlepszym razie powodem traumatycznych przeżyc rodzących, które wspominały go jak najgorszy horror. Dwa z wielu przykładów: Moja koleżanka rodząca naturalnie w czasie przeciągającego się porodu, nie miała siły przec. To, co zapamiętała z sali porodowej to darcie się lekarzy i położnych zadających jej znane powszechnie pytanie: „Czy chce pani udusic własne dziecko!!!” i przerażenie w ich oczach ponieważ mieli świadomośc, że na cesarkę jest już za późno. Program, w którym pokazywano dziecko poważnie upośledzone w wyniku niedotlenienia, które urodziło się w szpitalu wyróżnionym w akcji rodzic po ludzku. Jego mama opowiadała z bólem, że w czasie porodu czuła, że coś złego się dzieje i błagała o cesarkę, ale DWÓCH lekarzy zdecydowało za nią, że urodzi naturalnie. Znając przykłady z tego wątku o dzieciach owiniętych pępowiną decyzję podjęłabym jeszcze szybciej, wówczas znałam tylko jeden taki przypadek i myślałam, że zdarza się to bardzo rzadko. Pozdrawiam PS.Czy myślisz, że gdyby Twój poród przez cc wyglądał inaczej, trochę inny byłby też Twój pogląd na cc? Wiem, że to trochę takie gdybanie, ale jestem ciekawa, co o tym myślisz ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ Odpowiedz Link Zgłoś
danik1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 16.04.06, 20:58 janowa napisała: > Jedno mnie zastanawia - nie spotkalam sie z ostrym krytykowaniem wyboru psn > przez mamy, ktore mialy cc. Natomiast w druga strone czesto leca epitety... > Przykre to, bo tez nie rozumiem, co komu przszkadza, jak ktoras przyszla mama > chce miec cc i juz? To jej cialo i jej dziecko. Tez na to zwrocilam uwage i nawet zaczelam pisac post w tej sprawie ale zrezygnowalam. Odpowiedz Link Zgłoś
danik1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 16.04.06, 22:11 Miirabelko dziekuje Ci za ten watek. Ja staram sie teraz o drugie dziecko juz dwa lata a ze zdecydowalam sie wreszcie na iui, wiec mam nadzieje byc wkrotce w upragnionej ciazy i wlasnie zastanawiam sie jaki rodzaj porodu wybrac. Jestem juz po jednej cesarce. Ten watek przechylil szale mojej niepewnosci na cc wlasnie ze wzgledow bezpieczenstwa zarowno dziecka jak i mojego. Moj pierwszy porod trwal 10,5 godzin, akcja nie postepowala i dziecko zaczynalo sie dusic. Na szczescie nie rodzilam w Polsce (wybaczcie ale nie mam zaufania do polskich lekarzy) i decyzja o cc zostala podjeta na czas dzieki czemu teraz moge sie cieszyc zdrowym synkiem. Obserwujac i czytajac na temat porodow to wlasnie przy psn jest najwiecej wypadkow albo po cesarkach ktore za pozno zastaly wykonane. Nie powinno tak byc a dzieje sie tak dlatego glownie za sprawa tzw. bledow lekarskich. Niedouczeni, leniwi lekarze biora na siebie odpowiedzialnosc za zdrowie matki i dziecka a nastepnie nic sobie z tego nie robia. Ile mamy obecnie przykladow na zrozpaczonych rodzicow, ktorzy przy zdrowo przebiegajacej ciazy czekali na zdrowe dziecko i ilu bezczelnych lekarzy ktorzy przy wyraznej swojej winie zapieraja sie, ze nie maja sobie nic do zarzucenia. Jak napisalam wyzej, nie mieszkam w Polsce, ale z Polski wywiozlam traumatyczne przezycia zwiazane z porodem i tak sie to za mna ciagnie. Mozemy sie tu licytowac czy psn czy cc jest lepszym rozwiazaniem, ale prawda jest, ze dopoki w szpitalach popelnianych jest tyle bledow i tyle ludzich dramatow mozna tam spotkac to powinno sie miec prawo wyboru. Tym bardziej, ze przy porodzie "naturalnym" najczesciej trafiamy na "przypadkowych" lekarzy i pielegniarki a przy cc za ktore placimy mozemy sie spodziewac lepszej opieki, wiekszego zainteresowania nasza osoba, przynajmniej tego oczekujemy bo tu chodzi o bezpieczenstwo najwyzszego dobra, dobra jakim jest zdrowie nasze i naszego dziecka. Nawet przy porodach sn kobiety oplacaja sobie polozne albo nawet lekarzy bo wybieraja bezpieczenstwo i o to tu chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
weronikarb Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 10:13 no właśnie, zgadzam sie w 100% moja d.... mój problem. Jednak jak narazie niemożliwy do wykonania. A co najgorsze, lekarze trzymają się rękami i nogami aby tylko były naturalne. Nawet ja miałam skierowanie od specjalisty że tylko cc, a oni tydzień mnie przetrzymali, bo niby to ich specjalista ma zbadać mnei czy faktycznie musi być cc. Jestem jednooczna i było ryzyko, że przy zbyt dużym wysiłku mogę osłabić zdrowe oko I jak tu sie nie wkurzać Odpowiedz Link Zgłoś
earl.grey Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 10:14 to ja jeszcze tylko w temacie wątku. nie znam żadnego przypadku uszkodzenia dziecka po cc, znam kilka w najbliższej rodzinie uszkodzeń po psn. A dziecko koleżanki zostało draśnięte nożyczkami podczas nacinania krocza przy psn, blizna jest mała, ale widoczna. Mój lekarz pediatra ma specjalizację drugiego stopnia z neurologii dziecięcej i to on, ze względu na bezpieczeństwo dziecka (ale nie matki!), doradzał mi cc. Cały czas pracuje z dziećmi z porażeniami, niedotlenionymi itp. Wiekszośc z tego to skutki psn, ale gwoli ścisłości trzeba dodać, że on twierdzi, że powikłania przy psn w dużej mierze wynikają z jego niewłaściwego prowadzenia (pozycja leżąca przy parciu, przyspieszanie porodu, stosowanie zabronionego zabiegu Kristelera), jednak tego w polskich szpitalach trudno jest uniknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 17:37 Mam takie głupawe skojarzenie: a gdyby którejś zachciało się rodzić np. ustami i znalazłaby szalonego lekarza, który zgodziłby się poprowadzić taki poród i jeszcze przekonywał, że to jest możliwe, to też należałoby stwierdzić, że niech rodzi, jak chce, a reszcie nic do tego? Czy raczej przekonać ją, że nie jest to najlepszy pomysł (a więc przekonać do swojego światopoglądu). Ale to tylko takie sobie skojarzenie, niezupełnie na temat Sally Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 18:49 sally_zielona napisała: > Mam takie głupawe skojarzenie: a gdyby którejś zachciało się rodzić np. ustami > i > znalazłaby szalonego lekarza, który zgodziłby się poprowadzić taki poród i > jeszcze przekonywał, że to jest możliwe, to też należałoby stwierdzić, że niec > h > rodzi, jak chce, a reszcie nic do tego? Czy raczej przekonać ją, że nie jest to > najlepszy pomysł (a więc przekonać do swojego światopoglądu). Ale to tylko taki > e > sobie skojarzenie, niezupełnie na temat > > Sally > > > Taka mysl o rodzeniu ustami tak samo przyszla mi do głowy Ale po namisle stwierdzilam ze lepiej tego nie pisac bo by mnie zagryzły Odpowiedz Link Zgłoś
janowa Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 19:29 Tiaaaa... moze jeszcze spod pachy, albo uchem?... O czym ty mowisz, bo nie rozumiem? Probujesz powiedziec, ze wybor porodu to jakas fanaberia? A moze, ze takie kobiety, ktore wybieraja cc sa glupie? Wyjasnij prosze, co chcialas tym porownaniem wyrazic. Gdyby cc bylo takim zagrozeniem dla zycia i zdrowia, to nie mozna byloby wybrac takiej opcji za pieniadze. Odszkodowania (na zachodzie oczywiscie, nie u nas) skutecznie odstraszylyby chetnych lekarzy, nie uwazasz? Jeszcze raz podkreslam, kazda kobieta powinna miec prawo decydowania o SWOIM ciele. To, ze jest w ciazy, nie zmienia faktu, ze w dalszym ciagu jest to JEJ cialo. I do tego sie ten problem sprowadza, a nie do wyzszosci jednego porodu nad drugim. Po co obrazac te kobiety, ktore chca miec cc? Czy to ma powstrzymac kogokolwiek? --- "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć kilka instrumentów" Aleksander Spoerl Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 09:10 Oj, Janowa, wyluzuj trochę Jak już napisałam skojarzenie głupawe, ale przyszło mi do głowy i chciałam się z Wami nim podzielić. Przede wszystkim chciałam wywołać uśmiech na Waszych twarzach To, co napisałaś to już nadinterpretacja mojego tekstu. Skojarzenie rodzenia innymi otworami ciała niż ten naturalny przyszło mi do głowy po tekstach typu: "nikomu nic to tego", "Nie wtrącać się w cudze sprawy", "moja d... mój problem", "każdy ma prawo decydować o sobie sam", "nie przekonywać innych do swoich poglądów", "nie powinno nas obchodzić jak czy gdzie kto chce rodzić" itd. (to oczywiście znowu nie są ścisłe cytaty). I to wszystko jest prawdą. Ale jestem w stanie zrozumieć osoby, które zaciekle bronią swoich racji, bo są przekonane o ich słuszności. Jestem w stanie zrozumieć ich chęć "nawracania" innych. Bo są przekonane o swojej racji. Ja takiego silnego przekonania nie mam. Dlatego nie namawiam. Ja tylko wyrażam swoje wątpliwości. Ale gdybym wiedziała o kobiecie, która chce rodzić wspomnianymi ustami (spod pachy, uchem - do wyboru), to zrobiłabym wszystko aby ją odwieść od tego pomysłu. Bo wiem, że zakończyłby się tragicznie. I gdybym tylko mogła coś zrobić w tej sprawie, to bym zrobiła. Sumienie nie pozwalałoby mi patrzeć obojętnie z boku. I raczej nie przekonywały by mnie argumenty, że to jej ciało i może z nim zrobić co zachce, a innym nic do tego. W kolejnym wątku koleżanka podała przykład sąsiadki uprawiającej seks. Oczywiście, że nie możemy się wtrącać w tak intymne sprawy. Ale gdyby skutkiem tego uprawiania seksu sąsiadka np. była systematycznie okaleczana, to, wybaczcie, ale ja bym zaingerowała. Mam nadzieję, że rozumiecie, co miałam na myśli. I mam nadzieję, że autorka wątku wybaczy, że dyskusja rozwinęła się w zupełnie innym kierunku, niż to było w temacie. Sally PS. A za pieniądze można wszystko, albo chociaż bardzo dużo. Można sobie np. rękę kazać odjąć albo wszczepić rogi. Więc to chyba nie jest dobry argument. Odpowiedz Link Zgłoś
janowa Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 10:00 Rozumiem reakcje w sprawie okaleczanej sasiadki. Nie rozumiem reakcji w sprawie cc - to nie jest okaleczanie. W koncu jest to technika skutecznie i powszechnie stosowana i gdyby byla az tak niebezpieczna, jak to sie probuje wmowic, to bylyby znacznie ostrzejsze limity. A tak naprawde limitem jest jedynie kasa, bo przy naturalnym potrzebna jest wlasciwie tylko polozna (jezeli nie ma komplikacji), a przy cc z zalozenia sa minimum 3-4 osoby. Owszem, ta operacja jak kazda niesie ze soba pewne ryzyko, ale niech kazdy je sobie skakuluje sam. Mozna przedstawic swoje racje, ale zacieklosci juz nie rozumiem, a wszelkie "nawracanie" budzi moj sprzeciw po prostu. I nie wiem dlaczego sumienie mialoby ci przeszkadzac w tym, ze twoja kolezanka ma cc... Co do twojej analogii z porodem ustami- jezeli miala byc smieszna to ok, juz sie "luzuje" ) Ja ja odebralam w inny sposob, ale przyjmuje do wiadomosci twoje wyjasnienie. --- "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć kilka instrumentów" Aleksander Spoerl Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 11:25 Rety, Janowa, a gdzie ja napisałam, że sumienie miałoby mi przeszkadzac w tym, ze moja kolezanka miała cc ????????? Czytasz chyba co 10 zdanie wyrwane z kontekstu i nie rozumiesz o czym piszę. A może ja mam taki pokrętny sposób przedstawiania myśli, że jest to niezrozumiałe? No, sama nie wiem. Nie rozumiem tego naskakiwania na mnie. Nie raz chyba w tym wątku pisałam już, że jestem za tym, żeby kobieta mogła decydować o tym, czy ma mieć cc, czy nie. Tylko, że powinna zdawać sobie sprawę z wszystkich konsekwencji swojej decyzji. Nie można gloryfikować cc, jaka to wspaniała metoda rodzenia, bezbolesna i w ogóle the best. Bo nie zawsze jest tak różowo, czego sama jestm przykładem. To i tylko to próbuję przekazać w swoich wypowiedziach. Ja, osobiście (podkreślam - osobiście) raczej nie zdecydowałabym się na cc (jeśli nie byłoby ku temu wskazań medycznych oczywiście). Dlatego wyrażam pewne zdziwienie, że jednak dziewczyny się decydują, na, jak to było określane w tym wątku, pokrojenie brzucha. Wyrażam zdziwienie, bo ja bym takiej decyzji nie podjęła. Chyba mogę się dziwić? Mogę mieć wątpliwości? Ale to nie znaczy, że komukolwiek cokolwiek zabraniam, że potępiam, uważam takie kobiety za głupie itd., itp. Gdybym była przekonana, co do nazwijmy to "szkodliwości" cc na życzenie, to bym to dobitnie wyrażała. A tak, piszę tylko o moich wątpliwościach, odczuciach, przemyśleniach. Chyba mi wolno? Ale jestem tolerancyjna i dopuszczam myśl, że ktoś może mieć ściśle sprecyzowane poglądy i je wyrażać. To jest w końcu forum. To jest dyskusja. Każdy może przytoczyć swoje argumenty. I jeszcze co do niewtrącania się w cudze sprawy. Jeśli przykład z porodem ustami był zbyt abstrakcyjny, to przytoczę inny. Gdyby moja koleżanka lub ktoś jeszcze bliższy, ktoś, kogo kocham, decydował się na cc na życzenie, a ja byłabym pewna, że będzie to zagrożeniem jej zdrowia czy życia, to owszem namawiałabym ją do zmiany decyzji. A nawet, gdyby nie chodziło o zagrożenie zdrowia (załóżmy, że kobieta jest zdrowa, ciąża baz powikłań)to i tak namawiałabym ją do poważnego przemyślenia sprawy, poczytania literatury związanej z cc, skonsultowania decyzji z lekarzami, aby nie była to pochopna decyzja ale przemyślana. Powiecie: nie moja sprawa, wtrącam się. A ja powiem, że los najbliższych osób nie jest mi obojętny. I nie uważałabym mojej ingerencji za wtrącanie się, lecz, za przejaw miłości bliźniego. Po prostu są sytuacje, w których, moim zdaniem, wtrącanie się i nawracanie jest w pełni uzasadnione. Sally Odpowiedz Link Zgłoś
janowa Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 16.04.06, 15:32 Sally, chyba teraz ty powinnas wyluzowac Czemu uwazasz, ze na ciebie naskakuje? Ja tylko pisze, ze nie rozumiem twojego punktu widzenia. Na tym chyba polega dyskusja? O sumieniu pisalas, moze zle zrozumialam kontekst. Tak czy siak, mozemy sobie pogadac, ale nie ma sie co unosic W twoich wypowiedziach pozniejszych jestes mniej radykalna i tu juz moge sie z toba zgodzic. Oczywiscie, ze w sytuacji, kiedy wiemy o konkretnym zagrozeniu zwiazanym z cc nalezy o tym porozmawiac, przedstawic ryzyko itd. --- "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć kilka instrumentów" Aleksander Spoerl Odpowiedz Link Zgłoś
cota Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 10:12 A ja niestety nijak nie jestem w stanie pojąć ludzi nawracających na swój, jedynie słuszny światopogląd. No po prostu nie rozumiem. Będą przez to szczęśliwszsi? Że ktoś żyje zgodnie z ich przekonaniami?? A co do jeszcze sąsiadki z seksem. Jeśli mąż ją przy tym leje to należy interweniować (dalibóg, ile jest takich osób), ale jeśli jest sado-maso to znowu ją uszczęśliwiamy swoją ingerencją..A poza tym seks z bijącym ją mężem to raczej z przymusu, a nie pamiętam, aby ktoś kogoś na sięł brał do cc. Jesli to jej wybór to nadal uwążam, że nic nam do tego. Możemy wyrazić włąsne zdanie, ale nawracać?? Sami prorokowie.. Odpowiedz Link Zgłoś
earl.grey Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 11:14 no moja kuzynka, w dodatku niepełnoletnia, okalecza się dla seksu - pozakładała sobie kolczyki we wszystkich możliwych miejscach, w tym w brodawkach sutkowych i w języku (strasznie niszczy sobie zęby). Ale jej chłopak zachwycony. Przeciwniczki okaleczania zapraszam do interwencji. Ja tam uważam, że mnie nic do tego, skoro naprawdę oboje tak lubią, chcoiaż nie powiem, dziwne mi się wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 11:30 A kuzynce też powiedziałaś, że wydaje Ci się to dziwne, czy tylko nam na forum? Sally Odpowiedz Link Zgłoś
earl.grey Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 11:59 próbowałam ją wypytać, dlaczego to ma być niby tak fajnie. Ale nic fajnego nie zauważyłam. Każda pozostała przy swoim zdaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
earl.grey Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 12:00 ale w każdym razie byłam daleka od namawiania jej do rezygnacji z kolczyków, chociaz ja bym sobie nawet w uszach nie założyła, bo to również uważam za okaleczanie. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 15.04.06, 12:59 Ja wam zycze Wesołych Swiat Gabi Odpowiedz Link Zgłoś
cota Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 20:33 Moim zdaniem - jeśli hipotetycznie byłaby taka możliwość rodzenia ustami, nosem, uszami - to reszcie nic do tego. czy interesujecie się czy sąsiadka i jak uprawia seks z mężęm? czy dziś pości? czy chodzi do kościoła? a może miała operację plastyczną?? o byłaby dopiero gratka! To się nazywa wścibstwo. I nie chodzi tu o to, jak pisze dalej gabi, że nie napisze co myśli bo gromy polecą, chodzi tutaj o drobne wypośrdkowanie - p pierwsze nie wsadzanie nosa w nie swoje sprawy, po drugie jeśli wyopiwadmy jakiś osąd to wskazane pod naszą kwestią typu: nie zrobię sobie operacji plastycznej, bo...a nie "jak głupia ta Kowalska, cycki chce sobie poprawić, we łbie jej się poprzewracało itd". Taka dyskretna róznica. Reasumując: nos w swoje sprawy. Ponadto zadziwiająca jest waleczność i braku tolerancji np. w wyborze porodu, a ileż się słyszy o np. malteretowanych dzieciach i co wtedy mówią sąsiadki?? ja nie wiem, ja nie słyszałam, to nie moja sprawa. Może tutaj skierować wścibstwo i waleczność? Odpowiedz Link Zgłoś
aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 10:36 przeciwcialo napisała: > Chyba 2 lub 3 lata temu kobieta zmarła po cc. Osierociła 2 dzieci. > To operacja z czasami nieprzewidywalnymi konsekwencjami. Rzecz miała miejsce w > Szpitalu chyba Narutowicza. Trzeba by poszukać w archiwum. Nie znam sprawy ale jestem przekonana, że zmarła bo zaczęła rodzić sn i za późno zrobiono cesarkę. Zmarła w nastepstwie psn (poprzez cc tylko chciano ratowac jej życie). Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 11:38 Też nie znam sprawy. Możliwe, że Twoje przypuszczenia są prawidłowe. Ale można przecież umrzeć z powodu powikłań pooperacyjnych (także po cc), chociażby zatoru, czy zakażenia. Różnie bywa. Gwoli ścisłości czytałam o 2 przypadkach śmierci matki po pn (tylko czytałam, nie znam sprawy). Całe szczęście, że takie tragedie to sporadyczne przypadki. Sally Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 11:51 To była planowana cesarka. Jakies komplikacje oddechowe i krążeniowe się zrobiły. Na forum małopolskim był artykuł z gazety na ten temat. Może to rzadkie ale się zdażyło. Ja szczęsliwie 2 cc przeżyłam ale przed drugą operacją bałam się wariacko. Odpowiedz Link Zgłoś
aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 14:50 Faktycznie każda operacja obciążona jest niebezpieczeństwem powikłań ale po tym co przeszłam (nie życze nawet najgorszemu wrogowi) bedę namawiała córkę na cc (jesli się komuś to nie podoba to trudno). Wszyscy byli i są w szoku jak dziecko po takim porodzie jak mój może rozwijać się tak świetnie i być takie zdrowe i bystre. W moim przypadku poród "naturalny" to koszmar ale dziekuję Bogu, że istnieje cc. Gdy w końcu zapadła decyzja o cc odczułam ulgę choć całą ciąże nastawiałam się na psn. Dzis zdaję sobie sprawę jak wiele zalezy od lekarzy obecnych przy porodzie (a na to nie zawsze mamy wpływ) Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 15:08 Po piersze ja nikogo nie obarazilam a zdanie swoje moge miec Po drugie nikogo nie namawiam i nie mowie ze cc jest straszne ,tylko uwazm ze nie powinno sie robic tego zabiegu na zyczenia!Bo ciąza to nie choroba i trzeba miec swiadomośc ze cc to jest operacja i nie jest to naturalne aby kroic sobie brzuch bo mi sie tak podoba!I powiem jedno gdyby była konieczność wykonanie cc w celu ratowania zycia Mojego czy Mojego dziecka bez chwili wachania bym sie na nia zgodziła.Rodziłm ostanie swoje dziecko bez bolu 15 minut i bez znieczulenia zycze kazdej mamie takiego porodu jak moj Odpowiedz Link Zgłoś
aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 15:27 Masz prawo mieć własne zdanie ale pozwól innym mieć też własne (sprzeczne czasem z Twoim) zdanie. gabi683 napisała: > Bo ciąza to nie choroba Nie cytuj takich oklepanych frazesów!!!! Bawią mnie takie stwierdzenia - z reguły używają ich osoby, ktore nie mają konkretnych argumentów. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 18:59 aniald1 napisała: > Masz prawo mieć własne zdanie ale pozwól innym mieć też własne (sprzeczne czase > m > z Twoim) zdanie. > > gabi683 napisała: > > Bo ciąza to nie choroba > > Nie cytuj takich oklepanych frazesów!!!! Bawią mnie takie stwierdzenia - z > reguły używają ich osoby, ktore nie mają konkretnych argumentów. Mam prawo pisac to co chce a Tobie nic do tegoI decydowac o tym co napisze ,nie obrazam ,nie czepiam sie wrazam swoje zdanie Ale jak widze Ty za wszelka cene chcesz ludzia wmowic ze cc jest najlepsze.I jak ktos sie nie zgadza z tym co piszesz to zaczynasz wrczec jak piesek spuszczony z łańcucha Szkoda ze nie potrafisz rozmawiac i nie szanujesz zdania innych.Mimo wszyko zycze Wesolych Swiat Odpowiedz Link Zgłoś
janowa Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 14.04.06, 19:32 gabi683 napisała: > Mam prawo pisac to co chce a Tobie nic do tegoI decydowac o tym co > napisze ,nie obrazam ,nie czepiam sie wrazam swoje zdanie Ale jak widze Ty za > > wszelka cene chcesz ludzia wmowic ze cc jest najlepsze.I jak ktos sie nie > zgadza z tym co piszesz to zaczynasz wrczec jak piesek spuszczony z łańcucha > Szkoda ze nie potrafisz rozmawiac i nie szanujesz zdania innych.Mimo wszyko > zycze Wesolych Swiat Wiesz co gabi? Przeczytaj dokladnie to co sama napisalas. Zastanow sie nad tym. I zastosuj. Bedzie o niebo latwiej z toba rozmawiac... Nie wiem, o co kruszysz kopie --- "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć kilka instrumentów" Aleksander Spoerl Odpowiedz Link Zgłoś
aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 18.04.06, 10:01 gabi683 napisała: > Mam prawo pisac to co chce a Tobie nic do tegoI decydowac o tym co > napisze ,nie obrazam ,nie czepiam sie wrazam swoje zdanie Ale jak widze Ty za > > wszelka cene chcesz ludzia wmowic ze cc jest najlepsze.I jak ktos sie nie > zgadza z tym co piszesz to zaczynasz wrczec jak piesek spuszczony z łańcucha > Szkoda ze nie potrafisz rozmawiac i nie szanujesz zdania innych. Gabi, umiejętność czytania za zrozumieniem jest bardzo ważna (kto tu nie potrafi rozmawiać i nie szanuje swoich adwersarzy?)!!!!! Ja nikogo nie namawiam do cc. Przedstawiłam tylko bardzo ogólnikowo swój pogląd na tą sprawę. Sprowadziłaś jednak rozmowę na tak niski poziom, na którym ja już nie dyskutuję. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 19.04.06, 21:11 aniald1 napisała: > gabi683 napisała: > > > Mam prawo pisac to co chce a Tobie nic do tegoI decydowac o tym co > > napisze ,nie obrazam ,nie czepiam sie wrazam swoje zdanie Ale jak widze > Ty za > > > > wszelka cene chcesz ludzia wmowic ze cc jest najlepsze.I jak ktos sie nie > > > zgadza z tym co piszesz to zaczynasz wrczec jak piesek spuszczony z łańcu > cha > > Szkoda ze nie potrafisz rozmawiac i nie szanujesz zdania innych. > > Gabi, umiejętność czytania za zrozumieniem jest bardzo ważna (kto tu nie potraf > i > rozmawiać i nie szanuje swoich adwersarzy?)!!!!! Ja nikogo nie namawiam do cc. > Przedstawiłam tylko bardzo ogólnikowo swój pogląd na tą sprawę. Sprowadziłaś > jednak rozmowę na tak niski poziom, na którym ja już nie dyskutuję. Nie odwracaj kota ogonemDałas sie poprostu sprowokowac i tyle nie potrafisz rozmawiac. Odpowiedz Link Zgłoś
aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 19.04.06, 22:28 > gabi683 napisała: > Nie odwracaj kota ogonemDałas sie poprostu sprowokowac i tyle nie potrafisz >rozmawiac. Gabi, czy Ty rozumiesz znaczenie używanych przez siebie słów? Gdzie dałam się sprowokować? Proponuję lekturę "Słownika języka polskiego". Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 19.04.06, 22:38 aniald1 napisała: > > gabi683 napisała: > > Nie odwracaj kota ogonemDałas sie poprostu sprowokowac i tyle nie potra > fisz > >rozmawiac. > > Gabi, czy Ty rozumiesz znaczenie używanych przez siebie słów? Gdzie dałam się > sprowokować? Proponuję lekturę "Słownika języka polskiego". > Pozdrawiam Co Zmijko jestes z siebie zadowolona Odpowiedz Link Zgłoś
aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 19.04.06, 22:46 gabi683 napisała: >Co Zmijko jestes z siebie zadowolona I właśnie o tym mówię. Odpowiedz Link Zgłoś
miirabelka aniald1:) 19.04.06, 22:52 aniald1 odpuśc szkoda Twojego czasu, różnica poziomów aż nazbyta widoczna Na Twoją korzyśc żeby była jasnośc Pozdrawiam ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: aniald1:) 20.04.06, 06:51 miirabelka napisała: > aniald1 odpuśc szkoda Twojego czasu, różnica poziomów aż nazbyta widoczna > Na Twoją korzyśc żeby była jasnośc > Pozdrawiam > ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥ > 829; A Twoj poziom jest naprawde wysoki Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 20.04.06, 06:54 aniald1 napisała: > gabi683 napisała: > >Co Zmijko jestes z siebie zadowolona > > I właśnie o tym mówię. A Ja o tym mówie ze czepialstwo jest wstretna wadą Odpowiedz Link Zgłoś
aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 20.04.06, 09:48 > gabi683 napisała: > Ja o tym mówie ze czepialstwo jest wstretna wadą Ponownie proponuję dokładną lekturę "Słownika języka polskiego". A poza tym Gabi, najpierw zauważ swoje wady i niedoskonałości a potem wytykaj wyimaginowane "wady" innym. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 20.04.06, 09:54 aniald1 napisała: > > gabi683 napisała: > > Ja o tym mówie ze czepialstwo jest wstretna wadą > > Ponownie proponuję dokładną lekturę "Słownika języka polskiego". A poza tym > Gabi, najpierw zauważ swoje wady i niedoskonałości a potem wytykaj wyimaginowan > e > "wady" innym. A Ja Ci proponuje wyluzju troszke bo sie spocisz Odpowiedz Link Zgłoś
aniald1 Re: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka... 20.04.06, 10:06 > gabi683 napisała: > A Ja Ci proponuje wyluzju troszke bo sie spocisz Gabi, Ciebie i Twoją, delikatnie powiedziawszy, niesłowność pamietam z innego forum (tam Ci nie zaufałam i dobrze zrobiłam). A teraz wiem jeszcze, że masz paskudny, niewyparzony język. Resztę zostawiam bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Ciąża nie choroba 18.04.06, 11:44 Ciąż to nie choroba a niebycie w ciązy nie jest patologią. Zdanie z wykładu z fizjologii na AM. Więc to nie wytarty frazes a fakt. Ale fizjologia jest dynamiczna i może się szybko stac patologią. Odpowiedz Link Zgłoś
mkolaczynska Re: Ciąża nie choroba 18.04.06, 18:24 Gorzej jak z fizjologią Ci nie do twarzy i nie chcesz jej zaakceptować. Co ci wtedy pozostaje przywiązanie pacjentce nóg do fotelika i skakanie po brzuchu? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Ciąża nie choroba 19.04.06, 21:12 przeciwcialo napisała: > Ciąż to nie choroba a niebycie w ciązy nie jest patologią. > Zdanie z wykładu z fizjologii na AM. Więc to nie wytarty frazes a fakt. Ale > fizjologia jest dynamiczna i może się szybko stac patologią. Zgadzam sie w 100% Odpowiedz Link Zgłoś
cota Mała lekcja tolerancji 14.04.06, 20:36 gabi683 napisała: > Po piersze ja nikogo nie obarazilam a zdanie swoje moge miec > Po drugie nikogo nie namawiam i nie mowie ze cc jest straszne ,tylko uwazm ze > nie powinno sie robic tego zabiegu na zyczenia! Własnie o tym napisałam powyżej. Napisz lepiej: ja nie zrobię cc na życzenie, ale reszta kobiet: nie mam nic przeciwko Bo ciąza to nie choroba i trzeba > > miec swiadomośc ze cc to jest operacja i nie jest to naturalne aby kroic sobie > brzuch bo mi sie tak podoba! I tutaj dodam: i dla mnie nie jest to naturalne...ale nie ma nic przeciwko, aby ktoś sobie zrobił cc/kroił brzuch itd. I powiem jedno gdyby była konieczność wykonanie cc > w celu ratowania zycia Mojego czy Mojego dziecka bez chwili wachania bym sie na > > nia zgodziła.Rodziłm ostanie swoje dziecko bez bolu 15 minut i bez znieczulenia > > zycze kazdej mamie takiego porodu jak moj dziękuję Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 przeciwcialo 14.04.06, 15:43 w mojej rodzinie wydarzyla sie tego typu tragedia. Moja ciocia (lekarz) rodzila poprzez planowane, cesarskie ciecie. Po operacjji juz sie nie wybudzila. Przyczyną smierci byl zator w trakcie Osierocila czworo dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: przeciwcialo 14.04.06, 19:00 rita75 napisała: > w mojej rodzinie wydarzyla sie tego typu tragedia. > Moja ciocia (lekarz) rodzila poprzez planowane, cesarskie ciecie. Po operacjji > juz sie nie wybudzila. Przyczyną smierci byl zator w trakcie Osierocila czworo > dzieci. Bardzo mi przykro ..... Odpowiedz Link Zgłoś