Kobietki, chciałam zapytać, jak to u Was z hormonami? To znaczy, jak Wam skaczą i wzmaga Wam się agresja, to co robicie? Ja zawsze szaleję na 1-2 dni przed okresem i, choć normalnie jestem opanowana, to wtedy lepiej nie wchodzić mi w drogę... Ostatnio tak się w kurzyłam na mojego chłopa, że cisnęłam w niego zafajdaną pieluchą naszego synka, którego akurat przewijałam...Cud, że go nie wymazałam, jakoś - cholera - źle rzuciłam

Potem naturalnie mi przeszło. A Wy? jakie macie doświadczenia w tej materii?