Dodaj do ulubionych

"robimy" sobie malenstwo:)

08.05.06, 21:51
przepraszam za "robimy" ale jakos ciezko inaczej to okreslicsmile
w kazdym razie mimo naszej bardzo ciezkiej sytuacji, braku wlasnego
miszkania, braku w sparcia od rodziny z mojej strony, braku samochodu, braku
czegokolwiek postanowilismy jednak.. ja mam 20 lat a luby 26 i nie chcemy
czekac, moglibysmy pewnie ale wiemy oboje, ze nigdy nie zarobimy na dziecko,
i bedziemy je odklada, odkladac.. az padnie mi 30 jemu 36 i plemniki beda
nawalac (on pracuje w chwmikaliach) wiemy a jak juz malenstwo bedzie to
zrobimy wszystko by mialo dobrze i bedziemy mieli dla kogo zycsmile
Obserwuj wątek
    • antyka Re: "robimy" sobie malenstwo:) 08.05.06, 21:58
      a kto je utrzyma?
      Panstwo, czy rodzice?
      • kulawa.stonka Re: "robimy" sobie malenstwo:) 08.05.06, 22:06
        gratuluję pomysłu...
        A potem co???? Do pomocy społecznej???? "bo mi się należy, bo biedna
        jestem!!!" ???
        pytam się!
    • triss_merigold6 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 08.05.06, 22:04
      Bardzo pięknie. Uwielbiam takie wyluzowane niunie. Potem szlochają na forum,
      że: mieszkają ze starymi a ci bywają niefajni; na nic nie wystarcza; do pracy
      nie pójdą bo nie...
      Swoją drogą masz interesujące założenie, że nigdy nie zarobicie na nic. Ciekawe
      dlaczego?
      • rybka0001 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 16:57
        niemasz prawa ich osądzac ciekawe jak ty żyjesz
      • wiki.25 [...] 09.05.06, 21:47
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • mama_kotula Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 23:17
          wiki.25 napisała:

          > takie zołzy jak ty powinny w ogóle nie zabierać głosu ! Ja życzę im jak
          > najlepiej i wierze, że poradzą sobie smile

          A ja mam pełne prawo podejrzewać, że jednak sobie nie poradzą.
          Jeśli w tej chwili mają bardzo złą sytuację (a nie powiesz mi, że mieszkanie w
          kawalerce w 4 osoby za 800 zł to jest dobra sytuacja, nieprawdaż?), po
          sprowadzeniu na świat dziecka sytuacja się nie zmieni, o ile nie zmieni się
          podejście. Ale: dziewczyna, która będzie w ciąży, do pracy raczej nie pójdzie.
          Nie ma też większych widoków na to, aby mąż dostał od razu pracę za 2000 netto
          (choć w niektórych i wycieczki do Tajlandii ponoć rozdają nowym pracownikom...).
          Skończy się na pukaniu do drzwi MOPS-u i innych tym podobnych organizacji. Z
          premedytacją, dodam.
          I ja też autorce życzę jak najlepiej. Duuużo zdrowego rozsądku przede wszystkim.
    • milko2411 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 08.05.06, 22:19
      Jeśli jesteś pewna,że to TEN facet,to do dzieła.

      Ja miałam 20lat jak wyszłam za mąż (on 26),byłam baardzooo zakochana....a po
      3latach się rozwiodłam,bo mieliśmy wszystko oprócz dziecka.Jak się okazało moj
      nie miał ochoty na bycie tatą.Jedynie chciał być szczęśliwym posiadaczem
      czworonoga.Od 8, lat jestem szczęśliwą kobietką,od 7 szczęśliwą mamuśką kochanej
      córci,i już za chwilkę znowu będzie córcia.Nie martw się kasą,i innymi
      rzeczami-będą dzieci,to i na resztę się znajdzie,młodzi jesteście,wszystko po
      malutku (a... jeszcze dwa psy mam)
      • ppaula2 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 08.05.06, 22:26
        zupełnie popieram przedmówczynię!!!
        Ja miałam niewiele ponad 19 lat jak urodziłam mojego synka!!! Z jego ojcem
        rozstałam się po niespełna 3 latach małżeństwa. I mogę powiedzieć, że żałuję
        wszystkiego ale nie tego, że mam dziecko. On jest najwspanialszym cudem jakiego
        mam. To właśnie dzięki niemu do czegoś doszłam bo wiedziałam, że mam dla kogo.
      • rytr Re: "robimy" sobie malenstwo:) 08.05.06, 22:32
        NIE NO LUDZIE!!!
        naprawde mnie szokuja obyczaje na tym formu!!
        Dziewczyna chce miec dziecko, jej facet najwyrazniej tez, a tu plaskiem w
        morde!!
        Kurde, ja mam male poklady empatii w sobie (prawie wcale) ale jakos nie moge
        zrozumiec takiego najezdzania na ludzi!
        Mam dziecko, drugie w drodze. TEZ NIE MAMY SWOJEGO MIESZKANIA (ale nie mieszkam
        z rodzicami). Samochod dostalismy w prezencie pol roku temu (dziecko ma 5,5
        lat) wczesniej jezdzilismy pociagami a potem pozyczona lada. dziecko mialam na
        studiach, maz ciagle studiuje.
        ALE NIE KORZYSTALAM Z POMOCY SPOLECZNEJ poza okresem, kiedy moja corka byla
        bardzo ciezko chora i wymagala specjalistycznej opieki przez 2 lata. I na
        koncu - ta opieka spoleczna PO TO JEST, zeby pomagac w trudnych sytuacjach.
        Lepiej by bylo, gdyby byla ograniczona do minimum, ale jest jaka jest. I
        rodzice autorki watku placili podatki na rzecz OS, jej chlopak PRACUJE, wiec
        tez placi podatki i do cholery, te smutne 50 zl rodzinnego chyba jej nie
        uratuja???? Skoro decyduje sie na dziecko (co w dzisiejszych czasach nie nalezy
        do najmodniejszych decyzji) to brawo dziewczyno, urodz, wychowaj zdrowo i niech
        Wam sie powodzi.
        Moze te Panie, ktore tak na Ciebie naskoczyly czegos Ci zazdroszcza?
        • milko2411 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 08.05.06, 22:45
          Oj,jednak są tu normalne kobiety,a już myślałam,że tylko ją popieram.Ciekawe czy
          one miały już wszystko(mieszkania,kasę i inne pierdoły)zanim zaszły w
          ciążę.Ciężko jest teraz to fakt,ale mając takie podejście do życia, to kiedy
          powinno się rodzić dzieci???Jak będzie bliżej do emerytury?
          • szpilki Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 09:51
            tak, miały wszystko (miedszkanie, kase, samochód i inne pierdoły), w ciąże
            zaszłam w wieku 26 lat.
    • deela Re: "robimy" sobie malenstwo:) 08.05.06, 22:42
      aa gratuluje pomyslu, zeby wam czasem bokiem nie wyszedl, ciekawe ze ja nie
      moglam sobie byc na tyle nieodpowiedzialna zeby cos takiego sobie "zrobic"
      nadal nie mam wszystkiego co chcialam miec, ale na dziecko moge
      sobie "pozwolic" a ty co? co ty w zyciu masz? przywyknij do tego bo wiecej moze
      nie byc indifferent jestem zalamana taka postawa, luzara, nic nie ma i dziecku tez nic
      nie da
      • rytr Re: "robimy" sobie malenstwo:) 08.05.06, 23:08
        deela napisała:

        > co ty w zyciu masz? przywyknij do tego bo wiecej moze
        > nie byc indifferent
        Bez jaj. ja kiedy mialam pierwsze dziecko, mialam prawie nic, poza spora doza
        inteligencji. Tak tak, wbrew pozorom nie tylko dziewczyny z marginesu
        spolecznego, glupie i puste rodza dzieci w wieku 20 lat (ja akurat w wieku 22)
        teraz jednak MAM co nieco i wszystko idzie tak jak powinno.
        MAM MAM MAM... A masz kobieto troche pogody ducha? A masz milosc? A masz
        zainteresowania (nie pytam juz o PASJE, no chyba ze pasje gromadzenia majatku)?
        Co masz poza kasa, ktorej "i tak nie masz tyle, ile bys chciala"?


        >jestem zalamana taka postawa, luzara, nic nie ma i dziecku tez nic
        > nie da

        Ja jestem zalamana taka postawa. Przy jej postawie DA DZIECKU na pewno MILOSC.
        I nie boj sie, mysle ze na podstawowe artykuly dla dziecka tez bedzie ja stac.
        Dziecko, jezeli sie go nie traktuje jak arcyksiecia bombaju, ktory musi miec
        wszystko "firmowe" (smoczek za 200 zl, to jest to, nie????) bo inaczej "nic mu
        sie nie daje" - takie dziecko, normalne, nie kosztuje zbyt wiele. I zawsze
        smiac mi sie chce gdy czytam w pisemkach kolorowych dla przyglupow ile to
        trzeba wydac na wyprawke dla dziecka. Mnie sie jakos udalo o polowe mniej niz
        nijnizsze wskazniki. Moja siostra urodzi za 2 miesiace i tez jakos sobie daje
        rade, mimo ze ma... 22 lata!!!!
        szlag mnie trafia.
        • deela Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 08:53
          rytr napisała:

          > MAM MAM MAM... A masz kobieto troche pogody ducha? A masz milosc? A masz
          > zainteresowania (nie pytam juz o PASJE, no chyba ze pasje gromadzenia majatku)?

          a wez mi laskawie piokaz w ktorym miejscu ja napisalam ze chodzi o majatek? akurat pisalam o tym ze chcialam jeszcze sie uczyc zrobic doktorat np itp a pieniadze? powiedzialam ze stac mnie na dziecko, a wiecej od zycia nie wymagam, nie jestem pasjonatka kolekcjonowania rzeczy, ale wkurza mnie ze niektorzy "robia" sobie dziecko i mysla ze jakos to bedzie bo mnie nie stac na taka nieodpowiedzialnosc, wolalabym umrzec niz nie miec co dac swojemu jesc
          > Co masz poza kasa, ktorej "i tak nie masz tyle, ile bys chciala"?
          >
          >
          > >jestem zalamana taka postawa, luzara, nic nie ma i dziecku tez nic
          > > nie da
          >
          > Ja jestem zalamana taka postawa. Przy jej postawie DA DZIECKU na pewno MILOSC.
          > I nie boj sie, mysle ze na podstawowe artykuly dla dziecka tez bedzie ja stac.
          > Dziecko, jezeli sie go nie traktuje jak arcyksiecia bombaju, ktory musi miec
          > wszystko "firmowe" (smoczek za 200 zl, to jest to, nie????) bo inaczej "nic mu
          > sie nie daje" - takie dziecko, normalne, nie kosztuje zbyt wiele. I zawsze
          > smiac mi sie chce gdy czytam w pisemkach kolorowych dla przyglupow ile to
          > trzeba wydac na wyprawke dla dziecka. Mnie sie jakos udalo o polowe mniej niz
          > nijnizsze wskazniki. Moja siostra urodzi za 2 miesiace i tez jakos sobie daje
          > rade, mimo ze ma... 22 lata!!!!
          > szlag mnie trafia.

          a mnie szlag trafia jak potem slysze piski, nie mam w co ubrac nie mam co dac jesc jakie to wszystko drogie itp, pewnie zawsze jest opieka spoleczna, z moich psiakrew podatkow!
          wkurza mnie ze zarabiam na swoje dziecko i na dzieci takich wyluzowanych panienek
          • deela Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 09:02
            > rytr napisała:

            > > Co masz poza kasa, ktorej "i tak nie masz tyle, ile bys chciala"?

            aha a poza tym KASY to ja akurat nie mam szczegolnie, co nie zmienia faktu że dla dziecka starczy, ale przynajmniej skonczylam sie uczyc i pracuje
            • ppaula2 [...] 09.05.06, 09:26
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • deela Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 09:30
                akurat jestem malowiele starsza od ciebie bo mam 26 lat wiec nie wymawiaj mi tu od dewotek w dodatku starych, poradzilas sobie i super ze trafilo na twarda babe, a jak nie trafi?
          • rytr Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 20:38
            > a wez mi laskawie piokaz w ktorym miejscu ja napisalam ze chodzi o majatek?
            >akurat pisalam o tym ze chcialam jeszcze sie uczyc zrobic doktorat np itp a
            >pieniadze?

            Czyli rozumiem, ze jak matka nie ma doktoratu, to "nie ma co dziecku dac"?

            >ale wkurza mnie ze niektorzy "robia" sobie dziecko i mysla ze jakos to bedzie
            >bo mnie nie stac na taka nieodpowiedzialnosc, wolalabym umrzec niz nie miec co
            >dac swojemu jesc

            Wiesz co. Obawiam sie, ze jezeli ktos swiadomie decyduje sie na dziecko, to
            jednak nie ryzykuje, ze nie bedzie mial mu co jesc dac. Takie przypadki to albo
            przezywaja ludzie ktorym dziecko sie "trafilo" albo tacy, ktorym wyjatkowo
            zycie w d... dalo mimo dobrych poczatkow. Tak tez moze byc.

            >a mnie szlag trafia jak potem slysze piski, nie mam w co ubrac nie mam co dac
            >jesc jakie to wszystko drogie itp, pewnie zawsze jest opieka spoleczna, z
            >moich psiakrew podatkow!
            >wkurza mnie ze zarabiam na swoje dziecko i na dzieci takich wyluzowanych panien

            Sorry, ale z doswiadczenia wiem, ze narzekaja na drozyzne itp czesciej ludzie,
            ktorym sie w glowach pooprzewracalo i maja poczucie, ze jak zabawka nie ma
            napisu Chicco to juz nie nadaje sie dla ich dziecka.
            Oczywiscie sa ludzie i ludzie. ALe jednak przypominam, ze autorka watku ma
            pracujacego meza. Malo jest rodzin, gdzie tylko jedna osoba pracuje??? I
            sadzisz ze wszystkie one sa na Twoim garnuszku? I wogole na jakiej podstawie
            sadzisz, ze "bedziesz musiala zarabiac na dziecko wyluzowanej panny"? Nic nie
            widzialam w jej postach na temat planow korzystania z OS.
            I zycze, zebys ani Ty, ani nikt z Twojej rodziny nigdy nie musial z OS
            korzystac, a wierz mi ze to sie moze kazdemu przydazyc.
    • goche Re: "robimy" sobie malenstwo:) 08.05.06, 22:47
      Oczywiście! Dlaczego macie rezygnowac z realizacji marzeń? W końcu ile ludzi
      żyje w Polsce luksusowo w ogóle, a w wieku 20 lat? Ci, których wyposażą
      rodzice smile Nawet jak miałabyś mieszkanie i samochód i co tam jeszcze, zawsze
      można miec większe, lepszy samochód, lepsze kosmetyki, dalsze podróże... A
      potem robi się późno i refleksja, po co to wszystko, skoro nie ma tego, co
      najważniejsze w życiu. Są pieniądze a nie ma radości życia. Dziecku trzeba dac
      przede wszystkim miłośc, a nie pieniądze. A na godne życie Wam starczy bez
      obaw.W razie dramatu, ja swoich podatków Wam nie żałuję wink
    • wanielka Re: "robimy" sobie malenstwo:) 08.05.06, 23:33
      jak tak czytam ten wątek, to dochodzę do wniosku, że jak sie nie ma WŁASNEGO
      mieszkania, samochodu, odpowiedniego "zaplecza" to nie powinno się mieć
      dzieci... żal mi tych z was, które tak myślą. po prostu wygoda... i nie mówcie
      mi, że dziecko TYLE kosztuje... bo to nie jest prawdą. a przy jednym i drugie
      wyrośnie, a przy dwójce - trzecie. dzieci to dar i cud i żadne pieniądze go nie
      zastąpią. życzę powodzenia w "robieniu" dzidziusia... niech was Bóg błogosławi
      i od głupoty niektórych strzeże smile
      • mamamareczka Re: "robimy" sobie malenstwo:) 08.05.06, 23:46
        zgadzam się z poprzedniczką
        i zyczę udanych staranek
        pozdrawim
        • syla113 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 11.05.06, 13:56
          z moich obserwacji wynika ze im kto ma wiecej kasy tym wiecej jadu , czy zeby
          miec dziecko trzeba miec swoje mieszkanie?swoj samochod?duzo zarabiac??
          moi rodzicie mieszkali z tesciami przez 3 lata po oim urodzeniu , cale zycie
          pracowali i powoli sie dorabiali majac dwojke dzieci i nie bylo takich durnych
          problemow typu -musi byc wozek za 1000, wyprawka za 2000, prywatny lekarz,
          zabawki markowe itp . to jest chore.
          • mama_kotula Re: "robimy" sobie malenstwo:) 11.05.06, 14:16
            syla113 napisała:

            > z moich obserwacji wynika ze im kto ma wiecej kasy tym wiecej jadu , czy zeby
            > miec dziecko trzeba miec swoje mieszkanie?swoj samochod?duzo zarabiac??
            > moi rodzicie mieszkali z tesciami przez 3 lata po oim urodzeniu , cale zycie
            > pracowali i powoli sie dorabiali majac dwojke dzieci i nie bylo takich durnych
            > problemow typu -musi byc wozek za 1000, wyprawka za 2000, prywatny lekarz,
            > zabawki markowe itp . to jest chore.

            Syla, a kto tu pisze o markowych zabawkach, wózku za 1000, wyprawce za 2000,o
            prywatnym lekarzu?
            I o dużym zarabianiu?
            Autorka wątku napisała w innym wątku, że mieszkają z teściami i żyją w 4 osoby
            za 800 zł w kawalerce (ile razy już to w tym wątku zostało powtórzone, nie mam
            pojęcia). Dziecko, które przyjdzie na świat w takich warunkach nie będzie miało
            zapewnione minimum życiowego. Nikt nie mówi, że trzeba mieć luksusy, co by
            zdecydować się na dziecko, ale imho "robienie" sobie dzidziusia żyjąc w takiej
            nędzy to nie odwaga, ale głupota i nieodpowiedzialność.
            Miłością się nie wyżywisz.
    • iwonaw10 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 00:15
      A ja mogę wam powiedzieć tak:
      Po tym jak wyszłam za mąż chcieliśmy mieć dziecko, ale stwierdziliśmy że męża
      praca narazie była kiepska, ja nie miałam umowy i też zarabiałam grosze, więc
      przekładaliśmy to z roku na rok z nadzieją "na lepsze czasy". I tak minął
      rok...dwa...trzy i żadnej widocznej poprawy. I co? Ile jeszcze mieliśmy czekać?
      Wieczność? Postanowiliśmy wreszcie postarać się o dzidziusia. W dalszym ciągu
      nie jest nam łatwo, czasy się nie zmieniły a nasze pensje nie wzrosły. Z
      drżeniem serca myślimy jak to będzie za miesiąc kiedy dzidzia przyjdzie na
      świat, ale z całą pewnością jesteśmy dobrej myśli. Nasi znajomi też nie należą
      do bogaczy a dają sobie radę! Poza tym - co z tego, że będę opływać w
      bogactwa...jak nie poznam co to prawdziwe szczęście- dziecko? Przecież to jest
      największy skarb!
    • iwona-arch Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 01:19
      Ja mam 22 lata.Za 2 mies.zostane mamą.Zdecydowalismy sie na dziekco calkiem
      swiadomie...wzielam dziekanke na studiach..mój kochany nie pracowal..ja tez na
      utrzymaniu rodziców..i jakos udalo nam sie stanac na nogi.Mieszkamy teraz w
      Irlandii,nie wzięlismy od nikogo ani grosza..zyjemy sobie calkiem nieźle..moze
      nie mamy swojego wlasnego mieszkania czy samochodu..ale mamy siebie..swoja
      miłosc..i naszego syneczka który juz tak niedlugo sie pojawi...nie wyobrazam
      sobie innej decyzji..niczego nie zaluje..ciesze sie z kazdego dnia..i jestem
      najszczesliwsza osóbka na swiecie...Uwazam ze to indywidualan sprawa kiedy ktos
      czuje..ze wlasnie teraz chce zalozyc rodzine...czy to 20 czy 40 latka...jezeli
      bardzo tego pragniemy..to wlasnie to bedzie dla nas najlepsze!!!A czekając na
      stworzenie lepszych warunków...dorobienie sie fortuny..mozemy stracic cos
      bardziej cennego..
      • wiotka_trzpiotka Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 06:10
        jestem w szoku
        dwoje nieudaczników, którzy nie potrafią zadbać sami o siebie "robi" sobie
        jeszcze dziecko
        a mądre mamusie to popierają, bo się jakoś wychowa
        no, ludzie!
        • milko2411 do wiotki_trzepotki 09.05.06, 06:22
          Chyba lewą nogą wstałaś albo pochopnie ludzi oceniasz.Bo ludzi w ich wieku
          raczej nie można nazywać nieudacznikami-to pasuje bardziej do kogoś kto ma co
          najmniej 40-dychy na karku i faktycznie się niczego nie dorobił a przed nimi
          dużo czasu
          • truscaveczka Re: do wiotki_trzepotki 09.05.06, 07:47
            A może naucz się czytać? Wiotka trzpiotka to nie trzepotka.

            A my poczekaliśmy, odłożyliśmy trochę kasy i pół roku temu urodziłam, mając 27
            lat. Czy to tak późno? A przynajmniej wiem, że mnie stać nie tylko na pieluszki,
            ale i na fajny wyjazd z dzieckiem, na zapewnaienie sobie dobrego odżywiania przy
            karmieniu piersią i - najważniejsze - że nie będziemy się kłócić z mężem o brak
            kasy, a to rozwaliło niejeden związek. Rozsądek przede wszystkim. Bo z takich
            dzieci, których rodzice zapracowują się, żeby przeżyć, nic dobrego nie wyrasta.
            Tak więc uważam za nieodpowiedzialność takie podejście, jak autorki pierwszego
            postu i jej zwolenniczek.
          • wiotka_trzpiotka Re: do wiotki_trzepotki 09.05.06, 09:57
            mają też czas na dziecko
            dla mnie ktoś, kto nic nie zdobył jest nieudacznikiem niezależnie od wieku-
            zresztą z takim podejściem i do czterdziestki nic nie osiągną - zwłaszcza jeśli
            narobią sobie dzieciaków
            nawet na tym forum często wypowiadają się kobitki, które nie dostały nic od
            nikogo - ciężko pracowały, brały kredyty, kombinowały i mają mieszkanie,
            samochód, oszczędności- wszystko się da
            kiedy chciałam mieć mieszkanie nie siedziałam i nie czekałąm tylko poszłam do
            pracy
            i dopiero potem zdecydowałam się na dziecko- zresztą urodziałam je przed 25.
            rokiem życia- nie jest to zgrzybiała starość
            nie wstałam lewą nogą
            oceniam ludzi według siebie- tak już mam
    • kostka25 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 07:58
      strasznie mi żal że u większości dziewczyn forsa bierze górę. Ja mam 25 lat,
      mój mąż 29 i mając 20 lat byliśmy biedni jak myszy, więc też odwlekaliśmy z
      zajściem, bo brak pieniędzy bo brak pracy. Strasznie dziś tego myślenia żałuję.
      Kiedy teraz mamy pieniądze, prace i w miarę ustawiliśmy się, to mamy inny
      problem właśnie taki że w styczniu poroniłam w 19 tyg.ciąży. Przez to co się
      stałao zminiłam nastawienie do życia. Bo nie pieniądze są ważne, tylko zdrowie,
      miłość i rodzina. Jeśli to jest to i wszystko można przezwyciężyć.
      Tylko dlaczego ludzie po przejściach to zaczynają rozumieć.
      • szarlotka13 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 10:38
        Dokładnie kostka. Ja byłam/jestem w podobnej sytuacji. Pracowałam w dużej
        zachodniej firmie za niezłą kasę. Decyzję o dziecku odkładaliśmu bo jeszcze
        można kupić samochód, spłacić mieszkanie, wyjechać... tak przez parę lat. W
        końcu decyzja o dziecku i... poronienie, utrata pracy, no i 28 lat na karku.
        Teraz leżę i pachnę no i czekam na dwie kreski na teście ciążowym.
    • kamilka27 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 08:11
      Ja z moim mezem jestesmy 7 lat po slubie ja obecnie mam 27 lat maz 31 lat a ja
      jestem w 16 tyg ciaży i jest to nasze Pierwsze ukochane maleństwo. Tez
      odkladalismy decyzje o dziecku przez te wszytskie lata ze wzgledu na kase i moje
      zaczete studia.potem jak skonczylam studia to maz starcil prace potem ja i tak
      ciagle cos. Od 7 lat mieszkamy z meza rodzicami w jednym pokoju i powiedzielismy
      dostyc!!!Nigdy nie bedzie odpowiedni moment na to aby zapewnic wszystko dziecku
      i za pierwszym razem sie udalo!!!jesetemy szczesliwi, od rodziców dostaniemy
      drugi pokoj, a to ze moj maz zostanie ojcem zmotywowało go do rozpoczecia budowy
      domu i podjecia dodatkowej pracy. Mysle ze bedzie dobrze, mam tylko obawy czy
      moj pracodawca przyjmie po macierzynskim, ale jak nie to poszukam innej pracy,
      nie mam wyjscia. pozdrawim cie!!!
      • doral2 [...] 09.05.06, 08:29
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • koza_w_rajtuzach Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 08:43
      Jeśli pomimo braku własnego mieszkania macie gdzie mieszkać, macie tam
      odpowiednie warunki, to bierzcie się do dzieła smile.
      Nie wiem dlaczego niektórzy tak na Was naskoczyli. A ile jest 30-letnich
      kobiet, które mieszkają u rodziców, czy też teściów, które nie dorobiły się
      własnego samochodu, a decydują się na macierzyństwo? Może w ogóle nie powinny
      mieć dzieci?
      Ja w wieku 19-tu lat zaczęłam starać się o dziecku, w wieku 20 zaciążyłam, a w
      wieku 21 urodziłam wink. I czuję się ze swoim mężem i córeczką najszczęśliwsza na
      świecie. Mąż mówi, że jeszcze przydałby mu się syn, ale to jeszcze nie
      teraz.. wink
      • mathiola Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 08:59
        Jesli facet odpowiedzialny i bedzie umial zarobic na rodzine, to o co chodzi?
        Bo nie rozumiem...
        Moje dziecko bylo troszke niezaplanowae, wstrzymywalismy sie z decyzja wlasnie
        dlatego, ze nie byl to finansowo szczesliwy czas, ja nie pracowalam, maz
        pracowal, ale to co zarobil szlo glownie na rachunki i dlugi i oplaty i
        zobowiazania... Postanowilismy, ze najpierw uporzadkujemy sytuacje, a potem
        dopiero dziecko. Stalo sie inaczej, troche z naszej winy, nie zabezpieczylismy
        sie jak trzeba. I co z tego?
        Pewnie ze mialam obawy ja to bedzie i kto mu da jesc, jak sobie damy rade itp.
        Tez nie mielismy mieszkania, samochodu, mebli, wynajmowalismy mieszkanie o
        nienajwyzszym standarcie, a cala rodzina daaaleko...
        Teraz nie wyobrazam sobie, ze mogloby stac sie w moim zyciu inaczej. Kiedy
        pojawia sie dziecko, przewartosciowuje sie cale zycie czlowieka. Przez 3
        pierwsze lata nie mialam pieniedzy, zeby kupic sobie fajne ciuchy, nie moglam
        meblowac mieszkania, jak moje rowiesnice, nie moglam jezdzic na wczasy, urlopy
        i wycieczki, nasze zycie bylo dosc ubogie, ale dawalismy sobie rade. Mojemu
        synkowi niczego nie brakowalo, a to, ze ja chodzilam w jednych spodniach poki
        sie nie podarly, to byl skutek uboczny calej sytuacji smile)
        I nagle, jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki, cala sytuacja ulegla
        zmianie. Przeprowadzilismy sie, maz dostal awans, zarabia 3 razy wiecej niz
        wtedy, stac nas na to, zeby zaczac budowac dom. A moj syn jest dla mnie calym
        moim zyciem. I nigdy nie byl wyrzutem sumienia pod tytulem: kto go wychowa.
        A teraz spodziewamy sie blizniakow i moim zmartwieniem jest nie to, czy
        bedziemy mieli za co je wychowac, tylko czy oby na pewno sama dam rade z dwoma
        szkrabami. Chociaz wiem, ze dam, bo ZAWSZE mozna dac sobie rade jesli na
        swiecie pojawia sie dziecko. A los zmienny jest i pelen niespodzianek. smile)))
        Wiec njesli jestes PEWNA na 1000 procent, ze to ten facet, wiesz ze jest
        odpowiedzialny i rozumie, co do faceta nalezy, kiedy pojawia sie dziecko...
        Tylko trzymac kciuki zeby wam wyszlo
    • hoshi74 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 08:58
      kobietko,
      masz dopiero 20 lat, mozesz spokojnie jeszcze poczekac smile moze wasza sytuacja
      sie poprawi i nie wszystko bedzie tak czarno wygladalo?
      ja mam 32lata, moj przyszly maz 39 i zaciazylam bez problemow przy pierwszej
      probie smile
      mamy mieszkanie, auto, oboje dobra prace, ale dla pocieszenia powiem Ci, ze ja
      tez sie boje, ze nam bedzie ciezej, ale wiem, ze my damy rade. jednak bedac na
      Twoim miejscu poczekalabym z dzieckiem, wierz mi, ze bedziesz chciala dac mu
      wszystko to co najlepsze, a jak nie bedziesz mogla, to i Ciebie i ojca bedzie
      to strasznie bolalo, no chyba, ze wyciagniecie bezradnie raczki do
      naszego "prorodzinnego" panstwa i dostaniecie jakies marne grosze... zastanow
      sie i nie spiesz sie, bo masz czas. wiedz jeszcze, ze ciaza niestety tez sporo
      kosztuje...
      pozdrawiam.
      • mathiola Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 09:05
        > ja mam 32lata, moj przyszly maz 39 i zaciazylam bez problemow przy pierwszej
        > probie smile

        No to masz szczescie, bo znam kobiete (bliska mi bardzo) ktora ma prawie 30 lat
        i nie zaciazyla ani przy pierwszej probie ani przy dziesiatej, a teraz okazalo
        sie ze ma problem z plodnoscia. To, ze mama mojego kolegi urodzila dziecko w
        wieku prawie 50 lat tez nie znaczy, ze kazda kobieta, ktora w wieku 50 lat
        zechce byc mama, moze nia byc.

        P.S. Ta dziewczyna z problemem plodnosci najpierw postanowila miec mieszkanie,
        samochod i oszczednosci na koncie, potem dziecko. Klasyczny przypadek.
        A ja uwazam, ze pojawienie sie instynktu macierzynskiego jest ciut wazniejsze w
        podejmowaniu decyzji o dziecku, niz pelne konto - oczywiscie w granicach
        rozsadku, bo jesli sypie juz przykladami - wlasnie sie dowiedzialam, ze dwa
        niebieskie ptaki z naszej ulicy, ktorych jedynym zrodlem utrzymania jest
        zbiorka zlomu i emerytura babci, beda mieli 4 dziecko... A szczesliwy tatus
        zarzeka sie, ze bedzie dotad robil, az zrobi corke... Ten przypadek przekonuje
        mnie o przymusowej kastracji.
        • hoshi74 do mathiola 09.05.06, 09:34
          na brak instynktu macierzynskiego nigdy nie narzekalam, a to ze sie on pojawil
          kilkanascie lat temu, to jeszcze nie powod, zeby natychmiast rodzic dzieci!
          trzyba tym dzieciom jeszcze zapewnic jakies przyzwoite warunki do zycia i
          rozwoju! chyba zgodzisz sie ze mna, prawda?
          nie mowie, ze ona ma czekac az do 30tki, ale troche czasu jeszcze ma i w tym
          czasie ich sytuacja moze sie poprawic, moga sobie i dzieciom zapewnic wiekszy
          komfort, nie tylko fizyczny, ale przede wszystkim psychiczny.

          pozdrawiam
          • mathiola Re: do mathiola 09.05.06, 11:57
            Oczywiscie ze sie z toba zgadzam, napisalam przeciez ze instynkt macierzynski
            tak, ale w granicach rozsadku. Tez nie popieram postawy: Jakos tam bedzie,
            dziecko sie wychowa. Ale mam alergie rowniez na postawe: najpierw mieszkanie,
            samochod, dobra praca, oszczednosci, potem dziecko, bo jemu trzeba zapewnic Bog
            wie co. To nie taka kolej rzeczy, dziecko nie potrzebuje Bog wie czego tylko
            bezpieczenstwa i milosci, jesli chodzi o strone materialna, mysle ze normalni
            ludzie, myslacy i odpowiedzialni zrobia wszystko, zeby zapewnic dziecku to, co
            najwazniejsze. A czekanie, "az sie dorobie" czesto konczy sie wielka tragedia,
            kiedy okazuje sie, ze magiczna 30 zostala przekroczona a pojawil sie problem z
            plodnoscia.
            Jak w kazdewj dziedzinie zycia stawiam na rozsadek. To wszystko.
        • tiuia Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 17:07
          > P.S. Ta dziewczyna z problemem plodnosci najpierw postanowila miec mieszkanie,
          > samochod i oszczednosci na koncie, potem dziecko.

          A co jesli problem z plodnoscia u tej dziewczyny nie jest skutkiem tego, ze
          odkladala zajscie w ciaze, tylko miala do tego predyspozycje od poczatku?
          Poniewaz sie nie starala o dziecko, to oczywiscie mogla o tym nie wiedziec.
          Prawie 30 lat, to nie jest strasznie dojrzaly wiek, jesli chodzi o rozpoczynanie
          staran o dzieci. Problemy rozpoczynaja sie ok 35 roku zycia najczesciej.
          A podejscie do zycia tej dziewczyny bylo rozsadne. Przeciez lepiej jest poczekac
          chwilke, pooszczedzac, zabezpieczyc sie troche na okazje ciazy, i wtedy probowac.
          Inna sprawa, ze nie nalezy przeginac ani w jedna strone, ani w druga. Wiadomo,
          ze jesli mloda siksa bez dachu nad glowa i pracy zajdzie w ciaze, jest to z jej
          strony nierozsadne. I wiadomo rowniez, ze jesli pani biznesswoman bedzie
          odkladac urodzenie dziecka do 40-tki, to zachowuje sie nierozsadnie.

          Pozdrawiam!
          • tiuia Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 17:08
            Zapomnialam jeszcze dodac, ze ja mam 31 lat i wlasnie jestem w ciazy z moim
            pierwszym dzieckiem. I naprawde dopiero teraz czuje sie przygotowana do
            macierzynstwa.
            Pozdrawiam!
            • mathiola Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 17:22
              Alez my mowimy o dwoch roznych sprawach! Ja nie przekonuje, ze przed 30
              koniecznie TRZEBA zrobic sobie dzieco. Jesli dopiero teraz jestes na to
              przygotowana, to wszystko z toba w porzadku!
              Ja mowie wlasnie o ekstremalnych sytuacjach, kiedy dziewczyna zapiera sie
              rekoma i nogami, ze dziecko teraz nie, bo: najpierw status materialny (a nie
              dlatego, ze teraz jeszcze nie jest gotowa), a potem placz, bo teraz to juz moze
              miec to dziecko, bo na nie zarobila, ale za to okazalo sie, ze bez leczenia ani
              rusz. I dobrze jesli ona jest kolo 30-tki, to jeszcze ma czas. A jesli ma 36
              lat? A leczenie zajmie jej np. 8 lat?
              Ja naprawde nie probuje glosic jakichs rewolucyjnych pogladow - nie napadam na
              dziewczyny, ktore w wieku ok. 30 lat dopiero dojrzewaja do macierzynstwa, sama
              mialam 26 kiedy urodzilam swojego synka, ale nie lubie tez napadania na te,
              ktore jednak chca miec dziecko wczesniej, mimo iz nie zarobily jeszcze na
              najdrozszy wozek na rynku.
          • mathiola Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 17:16
            Nigdzie nie napisalam ze ta nieplodnosc wynikla z odkladania, nawet wiem, ze
            tak nie bylo. Chodzi mi jedynie o to, ze czasem warto zastanowic sie, czy
            mieszkanie i samochod mozna zdobyc nieco pozniej, a najpierw sprawdzic, czy
            MOGE miec dzieci, a jesli nie, to leczyc sie, bo potem na leczenie zostaje
            coraz mniej czasu.
    • mama_kotula Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 09:06
      Do wszystkich, które wcześniej poparły autorkę wątku:
      Czy wy wiecie na przykład, jak mieszka się z kilkumiesięcznym dzieckiem w domu
      bez wody i gazu, bo nie było z czego opłacić rachunków? gdzie oprócz was trojga
      mieszka jeszcze 3 osoby w dwóch pokojach?
      Czy wiecie na przykład, jak się nagle orientuje, że dziecko wyrosło z wszystkich
      śpioszków i nie ma się za co kupić nowych, więc obcina się stopy w starych i
      zakłada skarpetki?
      A czy wiecie, jak fajnie się wstaje w zimie rano o piątej, aby dojść piechotą do
      pracy na drugim końcu miasta na godzinę siódmą, bo nie ma pieniędzy na bilet
      miesięczny?
      Albo jak trzeba obejść pół osiedla, aby pożyczyć od któregoś z sąsiadów
      pieniądze na wykupienie antybiotyku dla dziecka?
      Nie wiecie?
      A ja wiem.
      Przy sytuacji, jaką opisuje autorka, jest to wielce prawdopodobne.
      Nie życzę tego nikomu.
      A autorce życzę nieco zdrowego rozsądku.
      • deela Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 09:08
        wlasnie, moi rodzice tez doskonale wiedza jak to jest i NIGDY by mi tego nie zyczyli, tylko ze wtedy byly inne czasy, przynajmniej praca byla a teraz?
      • rytr Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 20:51
        mama_kotula napisała:

        > Do wszystkich, które wcześniej poparły autorkę wątku:
        > Czy wy wiecie na przykład, jak mieszka się z kilkumiesięcznym dzieckiem w domu
        > bez wody i gazu, bo nie było z czego opłacić rachunków? gdzie oprócz was
        trojga
        > mieszka jeszcze 3 osoby w dwóch pokojach?

        Nie, az takiej sytuacji nie znam. Ale znam niewiele mniej popaprana. Roznica
        polega na tym, ze ja mojej pierwszej corki nie planowalam. Moze jestm naiwna
        (podobno jestem) ale wydaje mi sie, ze jezeli ktos cos PLANUJE, to zaklada
        jakis margines ryzyka a jednoczesnie w jakims stopniu wie co robi.

        > Przy sytuacji, jaką opisuje autorka, jest to wielce prawdopodobne.
        > Nie życzę tego nikomu.
        > A autorce życzę nieco zdrowego rozsądku.
        Moze tak, moze nie. Jednak wydaje mi sie, ze chyba az tak nie. Facet pracuje,
        dziewczyna studiuje. Czemu od razu zakladac ze musi im sie popaprac? Bo nie
        maja mieszkania i samochodu? Powtorze. Wciaz nie mam jednego a drugie mam od
        niedawna. i jakos nie czuje sie specjalnie malo rozsadna.
    • kaszmir18 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 09:32
      NO I BARDZO DOBRZE! JAK SIE KOCHACIE , TO MIMO TYCH ZLYCH POSTOW, ZYCZE CI
      POWODZENIA, I ABYSCIE PAMIETALI ZE NAJWAZNEIJSZE EST WASZE UCZUCIE I OCZYWICIE
      DZIECKOsmilesmile
      POWODZENIAsmile
      • hoshi74 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 09:37
        jasne! najwazniejsze jest uczucie i dziecko! a jak nie bedzie miala co do gara
        wlozyc, co dziecku ubrac, albo z czego za prad zaplacic to co bedzie
        najwazniejsze?

        wiecej rozsadku, drogie panie!
        • koza_w_rajtuzach Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 10:16
          hoshi74 napisała:

          > jasne! najwazniejsze jest uczucie i dziecko! a jak nie bedzie miala co do
          gara
          > wlozyc, co dziecku ubrac, albo z czego za prad zaplacic to co bedzie
          > najwazniejsze?
          >
          > wiecej rozsadku, drogie panie!

          Chyba nieuważnie przeczytałaś post. Przecież mąż "niesprawiedliwe" pracuje więc
          sądzę, że mają co do garnka włożyć.
    • tappo Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 09:33
      Kobiety z takim właśnie podejściem do rzeczy później lądują w pomocy społecznej
      i wszyscy podatnicy muszą na nie łożyć kaskę. Wykazujesz się całkowitym brakiem
      odpowiedzialności. Czy nie lepiej byłoby poczekać np. trzy lata i ten czas
      poświęcić na poprawę warunków materialnych?
      • katrint Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 09:56
        20 lat i już koniecznie musicie teraz?Oczywiście,że nie trzeba mieć wszystkiego
        ale może chociaż jakieś podstawy?Jakąś pracę?Zwykłe przyzwoite warunki żeby
        leków dla dziecka nie trzeba było brać na krechę w aptece?
        Wasza sprawa ale zastanówcie się.Miłość oczywiście jest najważniejsza ale
        uwierz mi, przy braku podstawowych srodków do zycia najpiękniejszą miłość
        trafia szlag i zostaje żal, a jeszcze jak popatrzysz na tą małą istotkę,której
        daliście życie i nie potraficie zapewnić niczego więcej to....serce się kraje
        • guderianka witaj w świecie konsumpcjonizmu 09.05.06, 10:06
          który równiez na forum daje o sobie znac,,,o nie-nigdzie przed nim nie
          uciekniesz -zawsze się znajdą tacy i TAKIE które będą wierzyc ze pieniadze
          dają szczeście, ze wazniejsze jest miec niz byc. bądż silna w swej decyzji a
          zobaczysz że bedzie dobrze-rób dzieciaka i oby byl zdrowy.jak pewnie zauwazylas
          wiele dziewczyn z forum równiez nie miało "nic" a teraz ma "wszystko" wiesz
          dlaczego?dlatego że dziecko to wiatr w żagle-to nowe siły, entuzjazm, chęć
          robienia czegos dla kogos. i jesli jestescie silni to wam tez sie uda. moja
          historia niewiele rózni sie od histori innych-pierwsze dziecko urodziłam mając
          20lat-klasyczna wpadka, szybki ślub.ja dopiero zaczełam prace -koniec 1roku
          studiów-on bez wykstzałcenia i bez pracy a tylko z pieknymi oczyma.perspektyw
          na mieszkanie-ZERO. po roku od slubu rozwód-brak pieniędzy (marny wychowawczy
          300zł)i ....dałam rade. dziś mam 26 lat, cudownego drugiego męza, drugie 4tyg
          malenstwo,własne 4pokojowe mieszkanie, własny 2lteni samochód, oszczednosci na
          koncie, dobra prace, skonczone studia....i przede wszystkim jestem szczesliwa.
          dzieki starszej córce -nota bene niepełnosprawna co bys nie myslała ze w zyciu
          tak lekkowink-mam ogromne siłe, hart ducha i determinacje by dzieci miały
          wszystko-wszystko co duchowe i emocjonalne i wszystko co materialne. jasne ze
          nie stac nas na wszystko ale co wazne-stac nas na jedzenie i leki a
          reszta.,.....jakos sie układa. tobie równiez tego zycze!!
    • niesprawiedliwe do wszytskich! 09.05.06, 09:58
      dziekuje za wszytskie postysmile

      do mam na nie: powiem tylko tak, nasza sytuacja nie jest az tak na NIC ze nie
      bedzie na gaz, na prad, na jedzenie! haaloo.. bez przesady, po prostu nie stac
      nas na wlasne mieszkanie, a takie pojawi sie dopiero gdy cos sie "zwolni",
      przykro mi ze musze tak mowic ale miaszkanie, zwykla gowniana kawalerka
      kosztuje 50 tys, musielibysmy chyba z 15 lat odkladac!! chybe bede wtedy
      za "stara"..

      chce byc dla mojego dziecka oparciem i przyjaciolka a nie "starym mamutem co
      to na chate nie pozwala kolezanki sprowadzic" (tak teraz mowi sie o matce a co
      bedzie za 20 lat??), kurcze moja mama urodzila mnie jak miala 33 lata i nie
      chce byc taka jak ona, ma teraz 53 i bardziej nadaje sie na babcie niz matke,
      ma stare poglady, "za moich czasow" (no faktycznie byly to inne czasy)
      chce aby moja mama doswiadczyla tego szczescia jakiego moja babcia i ja nie
      zaznalysmy.. chce by moje dziecko mialo babcie, dziadka - ja nie mialam ani
      jednej babci i zadnego dziadka i to jest bardzo smutne jak sie ich nie ma. czy
      to zle? wiem ze bedzie zla jak.. ale wiem ze jak wezmie wnuka na rece to go
      pokochasmile

      ja studiuje wieczorowo facet pracuje dziennie, dziecko zalezy w jaki dzien
      ladowalo by na godzine-dwie u mojej mamy, ale nie codziennie, to chyba nie jest
      az takie przestepstwo? napewno milo bedzie jak ktos pomoze finansowo, ale jak
      nie to trudno damy rade, ja zamierzam zaczac udzielac korepetycji, cos z tego
      na pweno zarobie, moj facet nie zarabia duzo ale na chleb bedzie! a na leki, no
      coz po cos te kilka tysiecy podatku moja mama placi rocznie, prawda?

      a mamom ktore mnie wsieraly bardzo dziekuje za mile odpowiedzismile
      • wiotka_trzpiotka Re: do wszytskich! 09.05.06, 10:06
        tak naprawdę to nie chodzi tu o ciebie i twoją konkretną sytuację, która nie
        jest zresztą taka zła- ródź, wychowuj, życzę wszystkiego najlepszego
        problemem są posty typu "nieważne, że nie masz co do gara włożyć- to nie twoja
        wina- jakoś to będzie" pisane przez mamuśki siedzące przy komputerkach i
        popijających kawkę + ciasteczka, kiedy mężusiowie w pracy
        i bzdury typu- najważniejsza jest wasza miłość
        obudźcie się, baby, prawdziwe życie jest gdzie indziej!
        • mama_kotula Re: do wszytskich! 09.05.06, 10:11
          wiotka_trzpiotka napisała:
          > problemem są posty typu "nieważne, że nie masz co do gara włożyć- to nie twoja
          > wina- jakoś to będzie" pisane przez mamuśki siedzące przy komputerkach i
          > popijających kawkę + ciasteczka, kiedy mężusiowie w pracy
          > i bzdury typu- najważniejsza jest wasza miłość
          > obudźcie się, baby, prawdziwe życie jest gdzie indziej!

          Taaaak.
          Zgadzam się w całej rozciągłości.
          Bo ta "wasza miłość" w sytuacji, gdy nie ma co do garnka włożyć, jest narażona
          na ciężką próbę, i wtedy dopiero się okazuje, czy to tak naprawdę "na dobre i na
          złe, w szczęściu i nieszczęściu"...
          Odrobina realizmu nie zawadzi.
          • wiotka_trzpiotka Re: do wszytskich! 09.05.06, 10:14
            no!
          • koza_w_rajtuzach Re: do wszytskich! 09.05.06, 10:31
            Ej, ale z tego co wiem to nigdzie nie jest napisane, że nie mają co do garnka
            włożyć.
            Mój mąż też rewelacyjnie nie zarabia. Prawo jazdy kupiliśmy, samochód używany
            też (choć na raty), mieszkanie dostaliśmy, bo sami pewnie też byśmy nigdy na
            nie nie zarobili. Ale stać nas na opłacanie rachunków, włożenie codziennie coś
            do garnka, kupienie leków dla dziecka, pójście do restauracji od czasu do
            czasu, czy kupienie nowych ubrań.
            Wyprawkę dla dziecka kompletowałam od 5-ego miesiąca ciąży, aby nie odczuć tych
            wydatków po kieszeni. Bez pomocy rodziny moje dziecko ma wszystko co jest dla
            niej potrzebne, ale ja z mężem nie narzekamy, choć naprawdę nie mamy dużych
            dochodów. Głodni i goli nie chodzimy, a przy okazji jesteśmy szczęśliwi, bo
            mamy cudowną córeczkę.
            • mama_kotula Koza_w_rajtuzach 09.05.06, 10:55
              Przeczytaj, w jakim tonie jest pisany post tytułowy.
              "Bardzo zła sytuacja", "nie mamy wsparcia", "nigdy nie zarobimy na dziecko" - a
              jednak je robimy, nie wiem, z przekory? Żeby zły los oszukać? Żeby udowodnić
              sobie, że jednak się da, a potem cóż, "jakoś to będzie"?
              Autorka wątku ma wybór. Jej wybór, jej decyzja i nie zamierzam jej negować.
              Z tym, że jakbym ja miała taki wybór - czyli miała 20 lat i nie była w ciąży -
              spróbowałabym coś z tą złą sytuacją zrobić. Wziąć urlop na studiach i wyjechać
              do pracy za granicę, poszukać taniego kąta? Cokolwiek, aby zmienić sytuację, aby
              mieć nieco większe poczucie bezpieczeństwa. Bo to jest najważniejsze - poczucie
              bezpieczeństwa.
              Wiem, wiem, łatwo mi teraz pisać, choć sama byłam w bardzo podobnej sytuacji
              (pierwsze dziecko urodziłam w wieku 22 lat, na studiach, mieszkając z mężem i
              jego rodziną). Podjęłam taką decyzję, ale teraz tego żałuję. Nie, nie żałuję, że
              mam dziecko. Żałuję, że byłam głupia, że nie myślałam długofalowo, tylko na
              zasadzie "a właśnie, że chcę mieć dzidziusia, jakoś dam sobie radę", bzykałam
              się bez zabezpieczenia.
              • koza_w_rajtuzach Re: Koza_w_rajtuzach 09.05.06, 11:21
                Może masz rację..
                W sumie autorka postu wydaje się być jeszcze dość dziecinna. Chce mieć teraz
                dziecko, żeby nie być starym mamutem, który nie pozwala na chatę koleżanki
                sprowadzać.. wink Ale z drugiej strony może zabrakło jej z matką większej
                bliskości, zrozumienia, dlatego chce mieć dziecko, aby dać mu wszystko to,
                czego sama nie miała..
                Ja wiem sama po sobie, że bym zwariowała gdybym miała do 30-tki czekać na
                dziecko. Widząc małe dzieci było mi smutno, czułam tęsknotę do posiadania
                własnego maluszka.. Bałam się, że prędzej czy później porwę jakieś dziecko, bo
                zwariuję dłużej. Dlatego ja rozumiem autorkę i mam nadzieję, że jej sytuacja
                jest rzeczywiście taka, że może już sobie na to dziecko pozwolić.
                • cota Re: Koza_w_rajtuzach 09.05.06, 11:59
                  Ja się tak wtrącę, z tzw. innej beczki - ale Twoja dziewczynka jest taka
                  śliczna..ja też czekam na dziewczynkę.
        • rytr Re: do wszytskich! 09.05.06, 20:55
          > "nieważne, że nie masz co do gara włożyć- to nie twoja
          > wina- jakoś to będzie" pisane przez mamuśki siedzące przy komputerkach i
          > popijających kawkę + ciasteczka, kiedy mężusiowie w pracy
          > i bzdury typu- najważniejsza jest wasza miłość
          > obudźcie się, baby, prawdziwe życie jest gdzie indziej!
          obudzona jestem bardzo. Zycie znam rowniez od bardzo zlych jego stron. I
          niestety, ale milosc jest bardzo bardzo wazna. Kiedy moja corka walczyla o
          zycie w szpitalu mi zycie (moze nie doslownie ale prawie) uratowala milosc.
          Dziecku mysle ze w duzym stopniu tez.
          I akurat to ja jestem w pracy (w tej chwili dwie godziny po pracy) a maz na
          uczelni.
      • shamsa Re: do wszytskich! 09.05.06, 10:23
        > chce byc dla mojego dziecka oparciem i przyjaciolka a nie "starym mamutem co
        > to na chate nie pozwala kolezanki sprowadzic"
        no wiesz, to raczej nie zalezy od wieku.
        • katrint Re: do wszytskich! 09.05.06, 10:31
          To teraz mało rozumiem w czym tkwi twój problem, w pierwszym poście piszesz o
          braku wsparcia ze strony rodziny i o tym ,że nigdy nie zarobicie na
          dziecko.Kolejny post jest jednak nieco inny.Dziwne.....
        • triss_merigold6 Re: do wszytskich! 09.05.06, 10:32
          Koleżanka najwyraźniej żyje w świecie w którym 30+ letnie kobiety dostają
          automatycznie solidnej nadwagi, trwałej "baranka" i poglądów rodem z klimatów
          pani Dulskiej.wink
          Koleżankę to najpierw dziecko musi mieć gdzie sprowadzić np. do własnego
          pokoju...
          • hoshi74 Re: do wszytskich! 09.05.06, 10:39
            usciski dla rozsadnych, ktorym rozumku nie ubylo smile
            a w szczeglnosci sciskam wszystkie mmlode mamy po 30tce smile
            • deela Re: do wszytskich! 09.05.06, 10:40
              troche inaczej to zabrzmialo w pierwszym poscie, a jednak mysle ze 20 lat to troche mało, instynkt to nie wszystko, ale ostatecznie to wasza decyzja
            • shamsa Re: do wszytskich! 09.05.06, 10:41
              hoshi, ty stary mamucie big_grin
              • hoshi74 Re: do wszytskich! 09.05.06, 10:47
                smile)
                • cota Re: do wszytskich! 09.05.06, 11:14
                  ja także jestem starym mamutem wink) pierwsza ciąża i minęła 30-stka. Akurat
                  uogólnienie, iż jak ktoś ma ponad 50-tkę ma już skostaniałe poglądy itd.
                  Dziewczyno zachowaj umiar w swoich poglądach, zresztą zobaczysz jak czas szybko
                  leci, ani się obejrzysz jak będziesz miała trzydziestkę, tak, tak..gderam Ci to
                  ja..skostaniała baba big_grin
                  A poza tym moja mama urodziła moją siostrę w wieku 39 lat, mimo wcześniejzych
                  starań, po ciężkim porodzie - wcześniej się nie udało - i odmłodniała, ma
                  młodsze poglądy i styl od wielu jej rówieśniczek, a moja siostra (młodsza ode
                  mnie o 15 lat) jest wychowywana w znacznie liberalniejszym klimacie. I jeszcze
                  jedna strona medalu 20 lat to faktycznie wcześnie, może starjacie się
                  ustabilizować? Bo niestety Twoje swtierdzenie, iż płacąc podatki coś Ci się
                  należy od państwa jest trochę infantylne i nie do końca przystaje do
                  rzeczywistośći...Chodzi o wypośrodkowanie - niekoniecznie doczekać do własnego
                  mieszkania, ale trochę zaoszczędzić pięniedzy, lekko się ustabilizować. Ale
                  zrobicie jak chcecie.
                  Pozdrawiam mamucio smile
            • kasiak37 Re: hoshi 09.05.06, 13:40
              no wlasnie tak czytam i juz kilka razy mialam napisac ale...robie to teraz,po
              usciskach dla mlodych mam po 30smile.ciekawi mnie czy to dziecko 20-letnie za 15
              lat czyli majace lat 35 powie ze jest juz na to "za stare".to po pierwsze.po
              drugie,zeby dla dziecka byc oparciem i przyjaciolka nie trzeba byc wyluzowana
              20-letnia mama,wrecz przeciwnie-ta mama moze kiedys miec pretensje,ze skonczyla
              jej sie wolnosc.po trzecie-ciekawe czy majac 33 lata sama siebie nazwie
              mamutem,co oczywiscie moze sie zdarzycsmile.po czwarte-zeby przyprowadzic kolezanke
              do siebie to faktycznie trzeba miec ja gdzie przyprowadzic.to tyle.pozdrawiam
              wszystkie"mamuty"smilehehehe...a do autorki-mam 37 lat,przezylam wiele i to wcale
              nie najlepszego i ciekawe czy moj 18-letni syn(notabene tylko 2 lata mlodszy niz
              autorka!!!)nazwal by mnie mamutemsmile
      • bergosia Re: do wszytskich! 09.05.06, 11:03
        Masz trochę idealistyczne podejście do relacji matka - córka. I schematyczne.
        To czy się dogadują, nie zależy od wieku, ale od charakterów i od tego, czy się
        matce chce, ma czas, nie jest wiecznie zapracowaną, zestresowaną problemami
        także materialnymi kobietą. To jedno.
        Mój znajomy powiedział: dzieci biedne są brzydkie ( tylko mnie nie zjedzcie od
        razu ) i jest w tym trochę prawdy, bo są smutne, czasem niedożywione, ubrane
        może czysto, ale mniej kolorowo, nie mają zabawek. To oczywiście nie jest
        najważniejsze. Ale niestety nie jest też zupełnie nieistotne. Dziecko
        wcześniej, czy później będzie musiało znaleźć się w grupie rówieśników i
        zmierzyć z tym, że w tej grupie zajmie takie, a nie inne miejsce. Bo takie jest
        życie.
        Jeśli sobie jakoś radzicie i wasza sytuacja materialna jest w miarę stabilna,
        to nie pisz, że ,, nigdy nie będzie was stać na dziecko'' , bo wprowadzasz nas
        w błąd. Chodziło ci zapewne o to, że nigdy nie będzie was stać, na zapewnienie
        mu luksusu ( a to nie jest warunek konieczny ).
        Natomiast, jeśli ktoś nie ma własnych dochodów, żyje na cudzym utrzymaniu, to
        świadome staranie się o dziecko najmądrzejsze nie jest - bez względu na wiek i
        ogrom uczucia. Bo miłością samą się dziecka nie nakarmi.
        Ja jestem późnym dzieckiem moich rodziców, ale w życiu nie przyszłoby mi do
        głowy nazwać mamy starym mamutem - to myślę kwestia szacunku i wychowania.
        Ten ich wiek miał oczywiście swoje minusy - ojca już dawno z nami nie ma na
        przykład.
        Więc w żadną stronę nie należy przesadzać - oczywiście nie na wszystko mamy
        wpływ - ale zawsze starać się kierować rozsądkiem.
      • iwles do wszytskich! - do niesprawiedliwie - szczególnie 10.05.06, 13:22
        No wiesz, już chciałam napisać coś w Twojej obronie, ale tym "mamutem" (czyli
        mamą 30+) mnie obraziłaś...

        Myślałam, że masz inne powody, aby zostać mamą, niż strach przed
        zostaniem "mamutem" i zapewnieniem dziecku towarzystwa babć, prababć i dziadków
        i pradziadków.


        Poza tym - jedna mała nielogiczność. W 1 poście piszesz, że nie możesz liczyć
        na pomoc swojej rodziny, a tu, proszę - już teraz liczysz na to,że Twoja mama
        będzie dziennie 1-2 godz. zajmować się dzieckiem.
        I na pewno zmieni swoje nastawienie, gdy zobaczy wnuka. Skąd wiesz ?
    • katrint Re: jeśli chodzi o zgrzybiałe mamuty:))) 09.05.06, 11:19
      to dla mnie przykład dziewczyny,która ma 20 lat, studiuje i ma zycie przed sobą
      a mimo wszystko stwierdza,że nigdy nie zarobi na dziecko-to jest przykład
      przedwczesnej starości, jak widać niektórych dopada tuż po osiagnięciu
      dojrzałości.
      • cota Re: jeśli chodzi o zgrzybiałe mamuty:))) 09.05.06, 11:26
        Hej katrint - trochę masz rację - ja wieku 20lat miałam wrażenie, iż życie
        przede mną, że mi się uda i byłam i jestem pozytywnie nastawiona - wierzyłam, zę
        będę miała mieszkanie, samochód, praće i tak powoli się stawało. A teraz marzy
        mi się domek i wierzę, iż uda mi się go mieć big_grin
        • katrint Re: Cota 09.05.06, 11:40
          ... mi się też marzy domek.....a w wieku 20 lat też miałam masę planów i
          marzeń, które udało mi się spełnić przed emeryturąsmile)))Więc nie rozumiem skąd u
          20 latki taki pesymizm??
          • cota Re: Cota 09.05.06, 11:44
            No, nie? już nie mówiąc, iż cały czas wierzę, iż wygram w totka, może ta
            kumulacja jest właśnie moja? wink)
            • deela Re: Cota 09.05.06, 11:49
              podziele sie z toba :F bo to moja kumulacja tongue_out
              • cota Re: Cota 09.05.06, 11:51
                No niech Ci będzie big_grin chyba ma być 12 mln, myślę, iż 6 mln mi starczy...na
                waciki oczywiście wink)
                • deela Re: Cota 09.05.06, 11:55
                  jakies tanie z Biedronki <rotfl>
      • mathiola Podsumowaie 09.05.06, 12:02
        Ale macie problem.
        Te ktore sa na nie beda na nie, zeby nie wiem co powiedzialy im te co sa na
        tak, ktore z pewnoscia beda na tak nawet zeby te na nie argumenty ze zlota im
        wytoczyly...
        Wrzuccie na luz i niech kazdy zyje tak, jak uwaza, a zycie i tak najlepiej
        weryfikuje wszystkie poglady.
    • kawka74 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 11:21
      Jedna rzecz mnie intryguje - dlaczego zakładasz, że nigdy nie zarobicie na
      dziecko? Dlaczego nie możecie poczekać czterech, pięciu lat, żeby coś zrobić ze
      swoim życiem? 25 lat to nie grób, do czego Ci tak spieszno? Zamierzacie tak
      trwać jeszcze długie lata?
      • mama_kotula Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 11:58
        kawka74 napisała:

        > Jedna rzecz mnie intryguje - dlaczego zakładasz, że nigdy nie zarobicie na
        > dziecko?

        To postawa asekuracyjna, aby się nie starać mieć więcej smile, tak sądzę.
        Zakładam, że i tak nie zarobię więcej, więc mam to gdzieś, nie będę szukać pracy
        bo i tak nie zarobię więcej, i tak mnie nie będzie stać na dziecko. Z góry
        założone i powtórzone 500 razy, w końcu staje się prawdą.
        • kawka74 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 13:25
          Zamiast wziąć się do roboty i poczekać cierpliwie, lepiej urodzić dziecko i
          wtedy używać go jako tarczy przeciw wszelkim propozycjom pracy, zarobienia na
          siebie...(nie zrobię, nie pójdę, nie wyjdę, nie zacznę... - bo mam dziecko)?
          Mam szczerą nadzieję, że tak nie jest. Tak czy inaczej, uważam, że sytuacja
          bohaterki nie przemawia na korzyść macierzyństwa tu, teraz, za wszelką cenę, bo
          cena może być wysoka. Lepiej jeszcze trochę poczekać.
        • rybka0001 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 17:01
          bądzcie dobrej myśli to wspaniale ze postanowiliscie miec dzidzusia my sadzimy
          tak samo ze powinno byc dobrze a wiem ze bedzie gratylacje zycze wam powodzenia
        • rytr Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 20:59
          > Zakładam, że i tak nie zarobię więcej, więc mam to gdzieś, nie będę szukać
          >pracy
          > bo i tak nie zarobię więcej, i tak mnie nie będzie stać na dziecko. Z góry
          > założone i powtórzone 500 razy, w końcu staje się prawdą.

          Wydaje mi sie, ze jak ktos tak mysli, to nie studiuje. A juz raczej na pewno
          nie zaocznie (czy tam wieczorowo). Bo po co? Ale moge sie mylic.
    • gaja78 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 11:58
      Takie kontrowersyjne wątki są świadectwem tzw. "kultury biedy". To zjawisko
      znane socjologom. Polega na przenoszeniu biedy z pokolenia na pokolenie. Dzieci
      z ubogich rodzin, gdzie rodzice nie rwą się zbytnio do pracy i mają postawę
      roszczeniową wobec państwa, robią tak samo gdy dorosną. Nie dbają o swoje
      wykształcenie, robią dzieci bez widoków na pracę. I mówią "jakoś to będzie,
      przecież pieniądze nie są w życiu najważniejsze". Smutne to bardzo sad
      • koza_w_rajtuzach Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 21:22
        > Takie kontrowersyjne wątki są świadectwem tzw. "kultury biedy". To zjawisko
        > znane socjologom. Polega na przenoszeniu biedy z pokolenia na pokolenie.
        Dzieci
        > z ubogich rodzin, gdzie rodzice nie rwą się zbytnio do pracy i mają postawę
        > roszczeniową wobec państwa, robią tak samo gdy dorosną. Nie dbają o swoje
        > wykształcenie, robią dzieci bez widoków na pracę. I mówią "jakoś to będzie,
        > przecież pieniądze nie są w życiu najważniejsze". Smutne to bardzo sad

        Eee tam, ale przecież nigdzie nie jest napisane, że autorka wątku "klepie
        biedę". Po prostu nie stać jej na kupienie mieszkania. Miejmy nadzieję, że ma
        pieniądze na utrzymanie siebie i dziecka.
        A co do wykształcenia, to autorka wątku studiuje. Pisała przecież.
        A co powiesz o mnie? Mam 21 lat, skończone jedynie liceum i trzy miesięczne
        dziecko, bo to je wybrałam zamiast studiowania. Na jakiś czas zrezygnowałam też
        z pracy, żeby zająć się dla mnie ważniejszymi sprawami niż dodatkowa pensja.
        Ale są rzeczy ważniejsze niż pieniądze. Pewnie, że jak nie ma się co do garnka
        włożyć, to głupotą jest świadomie decydować się na dziecko, ale nigdzie nie
        jest napisane, że autorka jest w tak beznadziejnej sytuacji.
        Nie każdy kto decyduje się w młodym wieku na dziecko pochodzi z ubogiej
        rodziny. Ja pochodzę z bogatej.
        • triss_merigold6 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 21:55
          Byłoby dziwne gdybyś studiowała nie mając matury, nieprawdaż?
          Autorka klepie biedę. Mieszkanie w kawalerce z teściami + dochód 800 zł
          miesięcznie na 2 osoby to BIEDA.
        • caysee Re: "robimy" sobie malenstwo:) 10.05.06, 21:34
          > włożyć, to głupotą jest świadomie decydować się na dziecko, ale nigdzie nie
          > jest napisane, że autorka jest w tak beznadziejnej sytuacji.

          Ona SAMA napisala, ze jest beznadziejnej sytuacji.
          Mieszkanie z rodzicami chlopaka w kawalerce i 800zl na dwie osoby to nie jest wg
          ciebie beznadziejna sytuacja? W takie warunki nalezy dziecko sprowadzac?
    • reniatoja Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 12:01
      Ja zaszłam w ciąze w podobnych okolicznościach, jakie opisujesz, nie mieliśmy
      nic, po prsotu nic, jeśli chodzi o zabezpieczenie finansowe, ja się jeszcze
      uczyłam, też miałam 20 lat, mieszkaliśmy na wynajętych 17 metrach, ale byliśmy
      mega szczęśliwi, zakochani i chcieliśmy naszego dziecka jeszcze zanim się
      poczęło. I wiesz, nie miałam zadnej pomocy ze strony babci czy ciotki, bo
      mieszkaliśmy sami za granicą, nikogo tu nie mieliśmy, ale nigdy nie zabrakło
      nam niczego, wszystko udało sie pogodzić, jeśli chodzi o materialną stronę
      życia to "dorobiliśmy się" przez te 11 lat z dzickiem więcej niż niejedna
      bezdzietna para, nigdy nie czułam nawet przez moment, że to był błąd, wiec ja
      mogę tylko przyklasnąć Waszemu pomysłowi. I ani państwo, ani rodzice nie
      utrzymywali nigdy nas czy naszego dziecka. W moim życiu taki pomysł się
      sprawdził, nigdy nie załowałam, a teraz, na zupełnie innych "zasadach" bedzie
      drugie dziecko, też chciane, wyczekane, ale poczęte z rozsądku, że tak powiem,
      przy pełnym zapleczu finansowym i lokalowym, a ja bedę trzy lata w domu,
      zamiast biec do pracy i na wyklady miesiac po porodzie, wiec to będzie całkiem
      inaczej smile Powodzenia i podjęcia słusznej decyzji zyczę.
    • azja811 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 12:38
      Radzilabym się poważnie zastanowić,a decyzję o maciezyństwie odlożyć na parę
      lat.Nikt nie każe ci czekać do 30-tki,ale najpierw poukładaj sobie życie,wex
      sie za naukę,skoncz studia,znajdź pracę.Tak będzie lepiej dla Ciebie i dziecka.
      • rytr Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 21:05
        > Radzilabym się poważnie zastanowić,a decyzję o maciezyństwie odlożyć na parę
        > lat.Nikt nie każe ci czekać do 30-tki,ale najpierw poukładaj sobie życie,wex
        > sie za naukę,skoncz studia,znajdź pracę.Tak będzie lepiej dla Ciebie i
        >dziecka.

        Powiem jeszcze sobie tak.
        Moge zalozyc, ze za wieloma takimi postami kryje sie zyczliwosc. Pewnie tak. Za
        niektorymi nie wiem co sie kryje, ale osobiscie mi sie to nie podoba. Sama
        uwazam, ze pewnie sporo racji w takich opcjach jest, ale z drugiej strony nie
        sadze, aby zawsze i wszedzie "odkladanie" musialo byc dowodem rozsadku. Bywa
        roznie. Ludzie sa rozni i na podstawie kilku zdan w sieci nie mnie ich oceniac.
        Pewnie jestem tendencyjna, bo sama wykazalam sie brakiem rozsadku i nie
        zrobilam aborcji, zeby "dokonczyc studia, wziac sie za nauke, znalezc prace,
        kupic mieszkanie, samochod, zrobic doktorat, kupic psa". MOze to i gorzej dla
        mnie i dziecka. Moze, ale jakos ja tego nie widze. Ale ja jestem w tej sytuacji
        tendencyjna, przeciez z dzieckiem robilam studia (o maly wlos doktoratu, tylko
        ze znalazlam dobra i ciekawa prace i na nia sie zdecydowalam), z dzieckiem
        mieszkalam po wynajetych mieszkaniach, czesciej gotujac zupke niz kupujac
        gerberka. Co za brak rozsadku.
    • lemurka3 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 14:24
      Mam 26 lat, ustabilizowaną sytuację zyciową, dobra pracę , skończone studia,
      cudownego męża, własne mieszkanie... no i mogła bym wyliczać jeszcze wiele
      rzeczy, które sa na +, ale... nie mogę się zdecydować na podjecie decyzji o
      ciaży. Jestem straszną asekurantką i zawsze zastanawiam się nad konsekwencjami
      i tak poważne sprawy musze przemyśleć. Marzy mi się tzw wpadka smile. Mąż jest jak
      najbardziej za, ale człowiek przyzwyczaił sie do beztroskiego życia,
      stabilności finansowej, wolnego czasu, życia we dwoje. Z drugiej strony mam
      straszną chcęć zostac matką, ale nie mogę zdobyc sie na zaprzestanie stosowania
      antykoncepcji. Ustaliliśmy sobie że we wrześniu zaczynamy starania ale
      strasznie się boję tego co będzie później. Nie dziwię się "luzackiemu"
      podejściu autorki, bo moje tez jest dziwne - skrajnie różne. Pewnie waham się,
      bo mam teoretycznie jeszcze czas.
    • marghe_72 Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 22:31
      niesprawiedliwe napisała:

      > przepraszam za "robimy" ale jakos ciezko inaczej to okreslicsmile
      > w kazdym razie mimo naszej bardzo ciezkiej sytuacji, braku wlasnego
      > miszkania, braku w sparcia od rodziny z mojej strony, braku samochodu, braku
      > czegokolwiek postanowilismy jednak.. ja mam 20 lat a luby 26 i nie chcemy
      > czekac, moglibysmy pewnie ale wiemy oboje, ze nigdy nie zarobimy na dziecko,
      > i bedziemy je odklada, odkladac.. az padnie mi 30 jemu 36 i plemniki beda
      > nawalac (on pracuje w chwmikaliach) wiemy a jak juz malenstwo bedzie to
      > zrobimy wszystko by mialo dobrze i bedziemy mieli dla kogo zycsmile


      między 20 a 30 jest masa czasu
      na pracę, mieszkanie i wiele innych istotnych .. dla dziecka również .. spraw
    • g0sik Re: "robimy" sobie malenstwo:) 09.05.06, 23:24
      Tak się rodzi patologia. Jak napisała Triss, panna mieszka z teściami w
      kawalerce i ich dochód to całe 800 zł. Nie wiem czy się śmiać czy płakać, bo
      przy takich dochodach to wegetacja a nie życie! No ale to poniżej minimum
      socjalnego więc opieka na pewno dorzuci co miesiąc pare groszy...
      Co tam, że nie ma co do gara włożyć - będzie dziecko to się coś wykombinuje!
      Czy nie lepiej myśleć głową a nie doopą?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka