Dodaj do ulubionych

pozory mylą

10.06.06, 00:00
i niby o tym wiem...ale czasem daję się załapać.
Idę sobie z żabą w wózku na spacerek. Na ulicy, którą dopiero odkrywam (a niewiele jest miejsc jeszcze przez nas nie przechodzonym w tej mojej mieścinie) na przeciwko nas idzie pan jakby wczorajszy, w brudnej katanie i starych spodniach. Nie zwróciłam na niego specjalnej uwagi za to on na nas tak. Przystanął i mówi:
-a ja na piwko- i się uśmiecha
więc myślę: kurcze przecie ja ni grosza przy sobie nie mam - a co więcej powiedziałam to na głos (pomijam czy winno się dawać czy nie)
A pan oburzony wyciąga 50 zł z kieszeni i mówi:
- to ja pani mogę dac
a potem to już był tylko oburzony, że za żebraka go wzięłam
Poprosiłam żeby się nie gniewał i takie tam, ale chyba mi nie wybaczył.
Kurcze myślałam, że się pod ziemię zapadnę. Do tej pory jest mi po prostu wstyd. A pan prawdopodobnie chciał po prostu zagajać mamę z dzieckiem tylko głupio zaczął (chyba) bo co innego?
Obserwuj wątek
    • gabrysia_s Re: pozory mylą 10.06.06, 08:21
      Mój mąż doręcza meble min. z Ikea.
      Podjeżdża kiedyś pod blok, a obok auta zaczyna im się kręcić podejrzany facet,
      brudny, w porozciąganych dresowych spodniach i klapkach.
      Mieli już pogonić gościa od samochodu, ale okazało się, że to klient do którego
      przywieżli meble za 5 tys.
      • mama007 Re: pozory mylą 10.06.06, 18:28
        kolega jest kierownikiem EMPiK-u i ostatnio chciał wywalić gościa ze sklepu, bo
        tak stał i patrzył , i kombinował, i wyglądał jakoś dziwnie. już do niego
        podchodził... okazało się (na szczęście w porę), że to szef regionu przyjechał
        na wizytację big_grin
        Aga
    • monia145 Re: pozory mylą 10.06.06, 18:50
      Tak bywa, nie przejmuj sięsmileMnie zawsze takie sytuacje zmuszają do
      przewietrzenia niektórych szufladek w głowiesmile))))))))
      • joanna266 Re: pozory mylą 10.06.06, 19:09
        moj mąz prowadzi firme uslugowa.znajduje sie ona na tym samym palcu gdzie
        mieszkamy.kiedys z samego rana tuz przed otwarciem prrzyjechał klijent.moj maz
        wyskoczyl do niego z rozwianym wlosem w pirzamie.zanim zdązyl cokolwiek
        powiedziec facet do niego"ej ty mozesz szefa zawołac"niezle sie usmialismy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka