Dodaj do ulubionych

Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury!

27.06.06, 13:16
Czytając niektóre posty na forum - podnosi mi się cisniemie. Nie znoszę
uogólnień, nie znosze bzdurnych wywodów i porównań jak to w tej Polsce jest
źle, idiotycznie i bez sensu.

Moze taka 'patriotka' jestem.

Nie znoszę tekstów "z zagranicy" na temat "jak to sie w Polsce przegrzewa
dzieci".Teksty na temat czapek lub rajstop...
Co za bzdura! Zdarzają sie patologie - jak wszedzie. Ale nie znam osobiście
żadnej matki która ubierałaby dziecko niestosownie do pogody.

Zastanawiam się ile matek "z zagranicy", które tak twierdzą mieszka np. w
Rosji, ew. w środkowej Kanadzie.
Bo jesli te wywody dotyczą matek zza naszej zachodniej lub południowej granicy
to jakas kompletna pomyłka. Teksty 'z Anglii' juz kompletnie mnie rozbawiają
(kiedy w was była ostatnio zima ze sniegiem i temeraturami ponizej 20st?).

Wiadomo że klimat juz nawet w Niemczech jest o wiele łagodniejszy niz w Polsce
(ba nawet miedzy Wrocławiem i Suwalkami są znaczace równice).
Nie chodzi tu o "jednorazowe lub okresowe temperatury" ale o gólnie o klimat.
Co z tego że na termometrze jest +25 st. a wieje siny pólnocno-wschodni wiatr?


Albo teksty na temat opieki w okresie ciąży:
- "u nas to opieke nad ciężarną sprawuje położna... u nas nie robi się co
miesiąc badań krwi... u nas się nie waży... u nas się nie robi tak często
USG..." - "i u nas jest najniższa umieralność noworodków"

Co za wybitne wnioski!
Ciesze się że mieskam w Polsce i mam własnie te wszystkie badania umożliwione
- i jeszcze wiele więcej.

Uff!!
musiałam sobie obnizyć ciśnienie..



Obserwuj wątek
    • ageminix Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 27.06.06, 13:20
      Ja tez nie znosze uogolnien, a w Twoim poscie ich pelno...Poza tym skad Ci sie
      wzial temat rajstopek i minusowych temperatur na koniec czerwca big_grin
      • xsenna Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 27.06.06, 21:45
        Chyba lekko sie Tobie zagotowala temperaturka pod czacha od tej pogody u was.
    • agaa_p Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 27.06.06, 22:13
      hehe zawsze można zrzucić, że to przez ten upał tongue_out

      mnie tam ciśnienia ani tematy ani odpowiedzi nie podnoszą, bardziej bawią (w sensie właściwym albo ironicznym)-pomijam te neutralne.

      Dziewczyny z zagramanicy (tu napisze, że użyłam zamiast "zagranicy" i jest to prowokacja słowna;P) porównują opiekę czy warunki, z tymi jakie mają gdzieś tam I to chyba naturalne. Nigdzie nie jest napisane, że jest to forum tylko dla Polek mieszkających w Polsce i żadne inne zdania, opinie, doświadczenia nie są mile widziane.

      A w Polsce, owszem wiele jest do naprawy, ale wcale nie jest tak źle, idiotycznie i bez sensu. To też właściwości jednostki.
      • nosmoking1 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 27.06.06, 22:16
        Dziewczyny z zagranicy maja prawo do porownan, zwlaszcza jezeli to co
        zagraniczne jest lepsze, bo trzeba przyznac w Polsce jeszcze wiele jest do
        naprawienia. A Ty chyba masz jakies kompleksy skoro przeszkadza Ci to o czym
        one tam pisza. Po co w ogole to czytasz?
        • monika_irl Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 27.06.06, 23:46
          po cholerę wchodzisz na fora dziewczyn mieszkających zagranicą skoro tak ci nie
          pasuje to co piszą.
          nie czytaj.
          • kokolores Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 00:13
            Dziewczyny mieszkajace za granica sa na (prawie) wszystkich forach.
            :o)
            Koko (pisze z zagranicy)
    • kokolores Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 00:15
      Znaczy sie, dziewczyny mieszkajace w Polsce moga uogolnac/ dyskutowac
      /krytykowac , a te z zagranicy nie ???
      Buaaaa!!!!!! Dobre ,hehe!
      To jest forum DLA KAZDEGO.
      :o)
      Koko
    • figrut Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 00:51
      > Co za bzdura! Zdarzają sie patologie - jak wszedzie. Ale nie znam osobiście
      > żadnej matki która ubierałaby dziecko niestosownie do pogody.
      Jeżeli stosownie do pogody oznacza przykrycie kocykiem pod sam nos [u
      nas widok powszedni - w Polsce mieszkam]w cieplutkie dni, a teraz upały, to
      hmmm... . > Nie chodzi tu o "jednorazowe lub okresowe temperatury"
      ale o gólnie o klimat.
      > Co z tego że na termometrze jest +25 st. a wieje siny pólnocno-wschodni wiatr?
      Jak wieje silny, północno-wschodni wiatr, to temperatura +25 stopni to
      ewenement.
      > Albo teksty na temat opieki w okresie ciąży:
      > - "u nas to opieke nad ciężarną sprawuje położna... u nas nie robi się co
      > miesiąc badań krwi... u nas się nie waży... u nas się nie robi tak często
      > USG..." - "i u nas jest najniższa umieralność noworodków"
      > Moze taka 'patriotka' jestem.
      Ja też patriotka jestem i z Polski bym się nie
      wyprowadziła, ale boli mnie, że ta moja Polska w NIEKTóRYCH sprawach jeszcze w
      średniowieczu siedzi i poprzez nastawienie "to co obce, to głupie" nie przyjmie
      do siebie tego co dobre z innych krajów. Wystarczy chociażby spojżeć na poziom
      bezrobocia w Polsce a w innych krajach {zachodnich} - nadal się będziesz
      upierać, że mimo wszystko nie powinniśmy brać z innych przykładu ?
      >
      > Co za wybitne wnioski!
      A, no wnioski wybitne, jeśli jest najniższa umieralność noworodków,
      to należy brać z tych państw przykład, a nie mówić że to źle.
    • aldona75 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 03:50
      "u nas to opieke nad ciężarną sprawuje położna... u nas nie robi się co
      > miesiąc badań krwi... u nas się nie waży... u nas się nie robi tak często
      > USG..." - "i u nas jest najniższa umieralność noworodków"

      napisze tylko o tym
      moje wlasne spostrzezenia
      jedna ciaze prowadzilam w Polsce i mialam porod w Polsce
      druga ciaza w Szwecji
      chce miec jeszcze jedno dziecko
      badania i usg planuje robic w Polsce
      mam nadzieje, ze uda mi sie urodzic rowniez w Polsce
      do szwedzkich polozonych mam totalny brak zaufania.
      i nie mam zamiaru juz sie z nimi wiecej "spotykac"
      podobno sa bardziej "wyedukowane" niz polskie :o)))
      dobry zart.
      • rita75 Dentysci w UK... 28.06.06, 08:57
        to co napiszę, bedzie jak dowcip...ale samemu zainteresowanemu nie bylo do
        smiechu
        Ostatnio znajomy poddal sie leczeniu dentystycznemu, a ze sprawa byla pilna-
        stalo sie to w UK- w przeciwnym razie pojechalby do Polski, bo taniej.
        Chcialabym zaznaczyc , ze brytyjski lekarz byl dentystą z pelnymi
        kwalifikacjami, przynajmniej w teorii- to znaczy mial dyplomy, pieczatki,
        wlasny gabinet itp wink. Tak wiec znajomy usiadl na fotelu...a lekarz wierci mu i
        wierci...w pewnym momencie (chyba gdy sprawa sie skomplikowala, bo trzeba bylo
        leczyc kanalowo)- przerywa robotę, czyli wiercenie- otwiera podrecznik
        medyczny, szuka tematu.. i gdy pacjent siedzi na fotelu- doksztalca sie w
        materii, jakie kroki przedsięwziąść dalej. dla mnie szok.

        Oosbiscie w Polsce nic takiego mnie nie spotkalo- mozliwosci sa dwie, albo
        lekarze w Polsce sa znacznie bardziej wyedukowani niz brytyjscy, albo idą na
        tak zwany zywiol, i z mniejszym lub wiekszym powodzeniem improwizują- bez
        uciekania sie do podrecznikow medycznych w trakcie roboty.
        • wredna_ja Re: Dentysci w UK... 28.06.06, 09:32
          Oosbiscie w Polsce nic takiego mnie nie spotkalo- mozliwosci sa dwie, albo
          > lekarze w Polsce sa znacznie bardziej wyedukowani niz brytyjscy, albo idą na
          > tak zwany zywiol, i z mniejszym lub wiekszym powodzeniem improwizują- bez
          > uciekania sie do podrecznikow medycznych w trakcie roboty.

          Masz racje...improwizuja wink I jest to nie zawsze dobre w skutkach...
          • jowita771 Re: Dentysci w UK... 28.06.06, 14:05
            a mnie się wydaje, że w większości polscy dentyści są lepszymi fachowcami,
            dlatego też są na zachodzie mile widziani
            • janowa Re: Dentysci w UK... 28.06.06, 19:44
              Tak tak, swietnymi wprost. Dlatego po przyjezdzie do Szwajcarii musialam
              wymienic wszystkie plomby, bo sie za glowy zlapali, jacy "swietni fachowcy" je w
              Polsce zrobili sad Dzieki zle zrobionym plombom zaczely mi sie choroby dziasel.
              Nie liczac juz kasy ile wydalam na te "Swietne" plomby i mojego cierpienia na
              fotelu.
              A porzadnego czyszczenia tez nikt mi w Polsce nie zrobil - 20 minut i po sprawie...
              Moze na zachodzi im sie bardziej chce - bo nic by nie zarobili z takim
              "profesjonalizmem".
              ---
              "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
              bonkreta
              • kokolores Re: Dentysci w UK... 28.06.06, 19:51
                To zle trafilas . Ja jezdze do Polski do dentysty. Jest nia moja kolezanka
                ,ktora znam cale zycie. Jest bardzo dobrym i solidnym stomatologiem .
                A niemiecki dentysta tez chcial mi wszystkie plomby (nawet te nowe) usunac ,bo
                CHCIAL NA MNIE ZAROBIC!
                :o)
                Koko
                • janowa Re: Dentysci w UK... 28.06.06, 19:55
                  To moze rzeczywiscie zle, ale nie trafilam, tylko TRAFIALAM przez 20 lat!
                  Inaczej bym napisala o jednym dentyscie a nie o dentystach sad Szczerze
                  zazdroszcze dobrej kolezanki fachowca...

                  ---
                  "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
                  bonkreta
              • uffa1 Re: Dentysci w UK... 28.06.06, 22:22
                Ponad 4 lata mieszkalam w Szwajcarii (w Bernie) i gdy poszlam do dentysty na
                kontrol ten tez chcial mi wymieniac wszystkie plomby... Prawie sie na to
                zgodzilam, ale poszlam upewnic sie czy dobrze robie do innego dentysty w
                miescie i co sie okazalo... ZE WSZYSTKIE PLOMBY MAM W PORZADKU!!!
                • janowa Re: Dentysci w UK... 29.06.06, 08:24
                  Ja nie mialam w porzadku - wszystkie byly za duze, zle oszlifowane i rozpychaly
                  dziasla, co spowodowalo zapalenie. A jak mi w Polsce krwawily, to dentysci
                  twierdzili, ze widocznie niedokladnie myje, wrrrrr... Teraz mam wreszcie spokoj.

                  ---
                  "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
                  bonkreta
        • izabela_741 Re: Dentysci 30.06.06, 14:31
          Mam porownanie wylacznie z Francja.
          Jestem tez pod wrazeniem obslugi klienta, zarowno u dentysty jak i ginekologow,
          internistow... W wiekszosci leczylam sie prywatnie.
          Jestem pod wrazeniem profilaktyki. Profilaktyka to niemal nie znane slowo w
          polskiej sluzbie zdrowia (niestety). A we Francji kazde zalecenie zaczyna sie
          od sposobu postepowania w warunkach normalnych a potem zalecen dla leczonego
          przypadku.
          Nie chce przez to oczywiscie sprowadzic do zera polskich lekarzy. Aktualnie mam
          swietnego dentyste, przewyzszajacego nawet mozliwosciami diagnostycznymi mojego
          dentyste we Francji (wspolpracuje z innymi gabinetami).
          Co do innych tam np. technicznych mozliwosci, to dentysci i prywatne sieci
          gabinetow lekarskich sa w Polsce lepiej wyposazone. Nie wszystkie, ale... sa.
          • figrut Re: Dentysci 30.06.06, 20:17
            > Jestem pod wrazeniem profilaktyki. Profilaktyka to niemal nie znane slowo w
            > polskiej sluzbie zdrowia (niestety). A we Francji kazde zalecenie zaczyna sie
            > od sposobu postepowania w warunkach normalnych a potem zalecen dla leczonego
            > przypadku.
            Na co mogę w Polsce narzekać, na to ponarzekam, ale na polskich
            dentystów [w większości] nie mogę. Do dentysty chodzę w niedużym mieście
            Inowrocławiu. Ja chodzę do jednej pani stomatolog, bratowe i bracia do trzech
            innych dentystów i żadne z nas za nic w świecie nie chciało by swojego zamienić
            na innego. Na fotelu dentystycznym nie przeźywam żadnych katuszy, leczenie jest
            zawsze dokładne, wypełnienia trzymają się latami, a jeśli coś jest nie tak, to
            dzwonię i moja dentystka prosi mnie, abym za pół godziny do godziny była u niej,
            to zobaczy co się dzieje niezależnie od tego, czy to środek nocy, czy też dzień.
            Jedno nieduże miasto i naprawdę wielu dobrych stomatologów. Jak najbardziej,
            zawsze otrzymuję wyczerpujące informacje na temat profilaktyki.
    • ykke Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 09:12
      Co z tego że na termometrze jest +25 st. a wieje siny pólnocno-wschodni wiatr?
      No i co, że wieje wiatr? To powód by zakładać kurtke, czy sweter na długi
      rękaw? I czapkę jesienno-wiosenną?
      Mirello, to jest prawda. W Polsce dzieci są przegrzewane! Nie wiem jak jest w
      innych panstwach, ale u nas to jest ewidentne. Wiesz, ja nawet nie piszę o tym
      jak dziecko sie gotuje i poci, ale o tym ze jest ubrane nieadekwatnie do
      temperatury i jego organizm nie maszans przygotowac sie do zmian i innych
      warunków, bo ciało wciaz jest chronione przed wiatrem np. Przykłady? Zima,
      wizyta w przychodni. Moje dziecko przygotowane ubraniwo, wiec śmiga w krótkim
      rekawie. Inne dzieci w sweterkach, podkoszulkach tak, jak były ubrane pod
      kurtką. W marketach tak samo. Dzieci w kurtkach i czapkach. A juz plagą są
      wiosenne noworodki i niemowleta . Słonce świeci a tam pod pokrowcem (!!!),
      kocem i spiworkiem zapewne lezy taki nieborak i ryczy. Hmmm, pewnie kolka.
      Jestem przeczulona na tym punkcie i zaraz po problemie tytoniowym jest to drugi
      temat przyprawiajacy mnie o nerwowe kołatanie serca
      • grego11 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 09:54
        Pokrowców to właśnie w anglii jest plaga. Ile razy już widziałam jak te biedne
        dzieci siedzą w tych wózkach przykryte pokrowcami choć nawet nie pada. Mojego
        dziecka nawet jak kropi to nie przykrywam pokrowcem. Wystarczy mi buda od wózka
        i ewentualnie parasolka. Drażni mnie również to spacerowanie z noworodkami i
        niemowlętami w fotelikach samochodowych na spacerze bez możliwości wygody i
        rozprostowania plecków. W Polsce jeszcze tego nie widziałam. Na pewno czy w
        Polsce czy w innych krajach popełnia się jakieś błedy mniejsze czy większe,
        które mogą być rażące dla drugiej osoby.

        Ale każdy wychowuje swoje dziecko tak jak jemu się podoba. I to mi się
        najbardziej podoba w wychowywaniu i pielęgnowaniu, że to ja decyduję.
        I nie krytykujmy przegrzewania dzieci w Polsce choć muszę przyznać, że też to
        zaobserwowałam i nawet moja córcia to odczuła gdy ostatnio przebywałam w Polsce
        i byłam pod nadzorem mojej mamy. Nie krytykujmy bo jestem pewna,że gdyby nasze
        życie inaczej się potoczyło i mieszkałybyśmy w Polsce to na pewno też
        ubierałybyśmy dzieci cieplej. Jest bowiem taka mentalność w Polsce, że dziecko
        się ubiera cieplej o jeden kaftanik czy sweterek od siebie samego
        (tak przeczytałam w poradniku polskim).
        • jowita771 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 14:07
          czy to znaczy, że polskie dzieci są szczególnie mało odporne na chłod?
        • ykke Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 14:34
          >Jest bowiem taka mentalność w Polsce, że dziecko
          się ubiera cieplej o jeden kaftanik czy sweterek od siebie samego
          (tak przeczytałam w poradniku polskim).
          A co mnie obchodz mentalnosc??? Tak sie ubiera moze w zimie, anie na wiosne i w
          lecie.
          > Ale każdy wychowuje swoje dziecko tak jak jemu się podoba. I to mi się
          > najbardziej podoba w wychowywaniu i pielęgnowaniu, że to ja decyduję.
          > I nie krytykujmy przegrzewania dzieci w Polsce
          Dlaczego mam nie krytykować? Jak dziecko sie drze w niebogłosy, ja widze ze
          jest ubrane nieadekwatnie do pogody, upocone i czerwone, to zwrócę uwagę
          rodzicowi delikatnie, tak jak wiekszosc ludzi zrobiłaby to gdyby w zimie
          dziecko było w tenisówkach, czy bez czapki.

          >Drażni mnie również to spacerowanie z noworodkami i
          > niemowlętami w fotelikach samochodowych na spacerze
          Ooo, to mnie tez wpienia niemiłosiernie! W Polsce jest dośc rzadkie, bo
          foteliki ze stelażem sa dosc drogie...
        • nanuk24 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 17:33
          Jest bowiem taka mentalność w Polsce, że dziecko
          > się ubiera cieplej o jeden kaftanik czy sweterek od siebie samego
          > (tak przeczytałam w poradniku polskim).


          O jeden kaftanik wiecej w czasie ZIMY i to wtedy kiedy dziecko jeszcze nie
          chodzi. Kiedy jest cieplo, goraco dziecku nalezy zakladac o jedna warstwe mniej
          niz ma na sobie rodzic! Bo w czasie upalow niemowlakowi, ktore lezy w wozku
          jest bardziej goraco niz osobie, ktora sie rusza.
          • mirella321 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 29.06.06, 13:46
            nanuk24 napisała:

            > Jest bowiem taka mentalność w Polsce, że dziecko
            > > się ubiera cieplej o jeden kaftanik czy sweterek od siebie samego
            > > (tak przeczytałam w poradniku polskim).
            >
            >
            > O jeden kaftanik wiecej w czasie ZIMY i to wtedy kiedy dziecko jeszcze nie
            > chodzi. Kiedy jest cieplo, goraco dziecku nalezy zakladac o jedna warstwe
            mniej niz ma na sobie rodzic! Bo w czasie upalow niemowlakowi, ktore lezy w
            wozku jest bardziej goraco niz osobie, ktora sie rusza.
            >


            Dzięki nanuk24 za trafna uwagę.
            Oto przykład jaki mylnie interpretuje się 'mentalność w Polsce'
          • hanula Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 30.06.06, 02:18
            > Kiedy jest cieplo, goraco dziecku nalezy zakladac o jedna warstwe mniej
            > niz ma na sobie rodzic! Bo w czasie upalow niemowlakowi, ktore lezy w wozku
            > jest bardziej goraco niz osobie, ktora sie rusza.

            W czasie upałów to ja mam na sobie dokładnie jedną warstwę. Gdybym miała dziecku zakładać mniej, musiałoby leżeć gołe. Jak to pogodzić z powszechnymi chyba w większości krajów zachodnich zaleceniami, żeby niemowlę nie było gołe na słońcu, tylko zawsze miało lekką bluzeczkę z długim rękawem?
            • nanuk24 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 30.06.06, 16:08
              Bluzeczke z dlugim rekawem w upaly??
              Ubierz moze na prawie 40 stopniowy upal lekka bluzke z dlugim rekawemsmile
              Jezeli mam na sobie bluzke na ramiaczkach to taka zakladam i dziecku. TYlko
              pielucha i bluzka. Przed poparzeniem slonecznym moze tez krem uchronic.
              • mama5plus Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 30.06.06, 17:09
                Ubierz moze na prawie 40 stopniowy upal lekka bluzke z dlugim rekawemsmile
                > Jezeli mam na sobie bluzke na ramiaczkach to taka zakladam i dziecku. TYlko
                > pielucha i bluzka. Przed poparzeniem slonecznym moze tez krem uchronic.


                A wyobraz sobie, ze w upaly sama tak sie ubieram ;-P
                Coz z tego, ze z dlugim rekawem jesli jest z cieniutkiej bawelny i bardzo
                przewiewna.
                Osobiscie wole to niz tlusta warstwe kremu (na szczescie ostatnimi czasy
                wymyslono cos lepszego ale to ostatnimi_czasy)
                Zreszta kostiumy kapielowe zalecane obecnie dla dzieci( i nie tylko) to tez nie
                powycinane kawalki materialu a zakrywajace duzo wiecej, z rekawkami i nogawkami
                z tkanin ochronnych..
                www.alexandme.com/Alex_and_Me_Baby_UV_Sun_Protective_Hats_s/40.htm
                www.alexandme.com/Kids_UV_Swim_Suits_s/23.htm
                I bynajmniej nie z przeznaczeniem dla o Bible belt wink


                A dziecka w 40stopniowe upaly nie wystawilabym na slonce wiec ani krem ani
                bluzka niepotrzebne wink
        • shady27 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 20:11
          grego11 napisała:

          > Pokrowców to właśnie w anglii jest plaga. Ile razy już widziałam jak te biedne
          >
          > dzieci siedzą w tych wózkach przykryte pokrowcami choć nawet nie pada. Mojego
          > dziecka nawet jak kropi to nie przykrywam pokrowcem. Wystarczy mi buda od wózka
          >
          > i ewentualnie parasolka. Drażni mnie również to spacerowanie z noworodkami i
          > niemowlętami w fotelikach samochodowych na spacerze bez możliwości wygody i
          > rozprostowania plecków. W Polsce jeszcze tego nie widziałam. Na pewno czy w
          > Polsce czy w innych krajach popełnia się jakieś błedy mniejsze czy większe,
          > które mogą być rażące dla drugiej osoby.
          >

          o kochana to gdzie Ty jezdzisz ze nie widzialas? wink ja to widze codziennie, plaga normalnie i tez sie dziwie ze tym dzieciom niewygodnie a mamuski wola w fotelik przyczepiony do stelaza, bo wygodniej tylko komu??? bo napewno nie dziecku
      • jowita771 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 14:11
        chyba coś w tym jest, urodziłam dziecko zimą, koleżnka też, dwa tygodnie po
        mnie. kiedy jej mama dowiedziała się, że wychodzę z córką na dwór, powiedziała,
        że jestem niepoważna, zaziębię dziecko i że jej wnuczek będzie wychodził
        dopiero w maju, bo w kwietniu to jeszcze pogoda zdradliwa.
    • aniaheasley Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 09:40
      Mirella, mieszkalas kiedys za granica? Zeby zobaczyc pewne polskie zachowania
      spoleczne z pelna ostroscia, trzeba czesto wlasnie spojrzec z dystansu -
      geograficznego w tym wypadku. Tak wiec Twoje oburzenie jest zupelnie
      nieuzasadnione. Nie masz mozliwosci spojrzenia z zewnatrz, wiec nie rozumiesz.
    • basia313 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 10:37
      To ja umiescilam linka do "Czy POlki przegrzewaja dzieci?". Zrobilam to glownie
      po to, aby pokazac Polkom ze wlasnie czesto to robia. Wiem, ze pewnie niektore
      mamy poczuly sie tak, jak Mirella, moze powinna choc zdanie dopisac przy linku,
      ktory podawalam, zeby mamy wlasnie tak sie nie poczuly. Ale juz trudno.
      TEn link byl jednak po to, aby pokazac mamom inny punkt widzenia, na wlasnie
      dzieci i sposob ich ubierania. Tak jak jedna z mam juz tu napisala, czasem zeby
      cos zobaczyc trzeba stanac dalej tak zeby widziec calosc. Przyznam, ze zawsze
      mnie denerwowalo, gdy jeszcze mieszkalam w POlsce madrzenie sie Polakow za
      granica. Teraz gdy nie mieszkam w POlsce wlasnie widze (bo patrze z pewniej
      perspektywy i mam tez porownianie do prraktyk innych narodow)ze sa pewne rzeczy
      w polskiej mentalnosci, czy tez zachowania, ktore sa nielogiczne. Przegrzewanie
      dzieci to klasyczny przyklad. PAmietajcie DZIECKO TEZ CZLOWIEK.
      Mysle, ze mimo malenkiej burzy jednak niektore mamy czy moze zwlaszcza babcie
      moze choc troche bardziej sie zastanawia, gdy beda ubierac swoje male pociechy.
      P.S.
      NArzekac na Polske to my narzekamy, ale narzekania na nasze nowe miejsca
      zamieszkania tez nie omijamy. JAk to sie czesto mowi: JAk sobie dobrze
      ponarzekasz, to CI ulzy.
      PRzyjemnego dnia wszystkim mamom POlkom zycze
    • melka_x Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 10:59
      Ale co Cię tak drażni? To, że w Polsce częściej niż gdzie indziej przegrzewa
      się dzieci i że liczba infekcji wywołanych przegrzaniem jest relatywnie wysoka
      to fakt, potwierdzi Ci to każdy pediatra. Jedną z rzeczy, która bardzo zdziwiła
      znajomą Angielkę były widoki niemowlaków przykrytych kocami przy 30 stopniach.
      Bo chyba nie będziesz próbowała udowadniać, że przy 30 stopniach wieje mroźny
      wiatr?wink. Swoją drogą to też polska specjalność, strach przed wiatrem, nawet w
      upalny dzień. A przy okazji zima z 20 stopniowymi mrozami w Anglii była całkiem
      niedawnosmile
      • blige Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 11:17
        jak pieknie i szybciutko i w kilku zdaniach opisalas Poloniesmile)) Gratulacje!
        Probuje tylko zrozumiec co Toba kierowalo. Zazdrosc? hmmm... DZiewczyno
        wyluzuj, a jak Ci cisnienie skacze to nie czytaj!
        A propos przegrzewania: pojechalismy w lipcu ubieglego roku do POlski z
        osmiomiesiecznym wowczas Filipkiem. Temperatura okolo 30 stopni. MAly w body,
        gole nozki, chysteczka na glowie. Kuzynka non stop zakladala mu slarpetki, a ja
        je non stop siagalam. Ona lament, ze Maly sie przeziebismile) Wrocilismy do angli
        i wybralismy sie na grila do znajomych. TEmperatura podobna, ale wieczorem
        zaczelo sie robic chlodno. Zalozylam wiec Filipkowi sweterek i kilka
        strapionych osob pytalo sie czy jemu przypadkiem nie jest za cieplosmile)) Nie
        dogodzisz.
        • xsenna Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 12:00
          Ja mam dwojke dzieci corka urodzila sie w Polsce,a syn juz tu w Irlandii,sa z
          tego samego miesiaca marca.I powiem wam ze on moze dwa razy w swoim zyciu mial
          czapke jak juz tak naprawde wialo,ona dosyc czesto wlasnie byla przegrzewana"bo
          przeciez ma zimne raczki".Teraz ma 6 lat i w jej ubiorze kieruje sie jej
          zdaniem,jesli jest jej zimno to bierze cos wiecej.Syn przy 12 stopniach lata na
          boso i krotki rekaw(takie lato w Irlandii).I serce mnie sie kraja jak pod szkola
          stoja polskie dzieci w zimowych kurtkach i czapkach w czerwcu"bo wieje"a rodzice
          obok na krotki rekaw.Niestety tak bylismy wychowani,ja sama bylam napewno
          przegrzewana bo wiecznie mi zimno.Teraz jestem zdania ze lepiej aby dziecko
          zmarzlo niz zeby je przegrzalo.
          • dzoaann Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 12:11
            Ale tu nie chodzi o to chyba,kto ma rację w ubieraniu dzieci.Tylko założycielce
            wątku przeszkadza,że mama mieszkająca za granicą śmie napisać o tym, czym teraz
            żyje i jakie są jej realia.Zastanawiam się jak ma pisać bez odwołań do
            codzienności.Udawać,że jest w Polsce?A co gdy nie ma jej tam od paru lat i
            wszystko sie pozmieniało?
            Wniosek mi się nasuwa jeden.Mamy z zagranicy nie powinny pisać wcale!!!!
            Bo jeszcze czyjś patrityzm i duma narodowa ucierpi...
            • shady27 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 20:16
              dzoaann napisała:

              > Ale tu nie chodzi o to chyba,kto ma rację w ubieraniu dzieci.Tylko założycielce
              > wątku przeszkadza,że mama mieszkająca za granicą śmie napisać o tym, czym teraz
              > żyje i jakie są jej realia.Zastanawiam się jak ma pisać bez odwołań do
              > codzienności.Udawać,że jest w Polsce?A co gdy nie ma jej tam od paru lat i
              > wszystko sie pozmieniało?
              > Wniosek mi się nasuwa jeden.Mamy z zagranicy nie powinny pisać wcale!!!!
              > Bo jeszcze czyjś patrityzm i duma narodowa ucierpi...
              zapomnialas o zazdrosci wink....tak ja wam zazdroszcze, ze opuscilyscie ten kraj ze zyje wam sie lepiej ale moja zazdrosc jest pozytywna a nie negatywna, tak wiec uwazam ze wiele sie mozna od was nauczyc...ja sama mam rodzine w USA i tak jak sie chowa tam dzieci to niebo a ziemia, wiele rzeczy wprowadzilam w nasze zycie i jedno powiem, moja mama malo zawalu nie dostala jak dowiedziala sie ze synek pije mleko w temp pokojowej i nie nosi czapki
              • wredna_ja Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 20:49
                shady27 napisała:

                moja mama malo zawalu nie dostala jak dowiedziala sie ze sy
                > nek pije mleko w temp pokojowej i nie nosi czapki


                Ooo to to tez smile Podczas odwiedzin z mala w Polsce mialam juz powoli dosc
                pytan i krytycznych spojrzen...bo corcia pila herbatke w temp.pokojowej wink
                Wysluchiwalam,ze zbyt leniwa jestem i nie chce mi sie podgrzac...i ze biedne
                dziecko,przeziebi sie ;-P
                • shady27 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 21:22
                  hehehe jeszcze cos mi sie przypomnialo.....mialo to miejsce pare lat temu, upalny maj a ja i moja mama idziemy na cmentarz, ja ubrana w ktorki rekawek, spodenki i klapki, moja mama jesienny plaszcz i obowiazkowo czapka na glowie bo ta pogoda taka zdradliwa...brrrrr...
                • izabelski Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 29.06.06, 00:31
                  a co powiesz na to - moje dzieci pily i zawsze pija zimna wode smile
                  to dopiero tragedia w Polsce
                  • shady27 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 29.06.06, 09:55
                    powinni Ci odebrac prawa rodzicielskie wink smile)) mnie tez i paru innym mamom narazajacych swoje dzieci na chorobe gardla hihihi
                    • mirella321 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 29.06.06, 13:42
                      Same podajecie idiotyczne przykłady z "własnego ogródka".
                      Same się nakręcacie tymi bzdetami.
                      Ja nigdzie nie powiedziałam ze przykłady przegrzewania dzieci które podajecie sa
                      słuszne - sa jak najbardziej trafne i równiez zal mi tych dzieci.
                      Ale macie po prostu takie pojedyńcze doświadczenia i tyle.
                      A to nie jest ogólna zasada.

                      Tak dla jasności:
                      nie ma zadnej róznicy w dostępie do "fachowej" wiedzy zarówno w Polsce jak i
                      gdziekolwiem indziej. Wystarczą chęci, jak nie ma po polsku to mozna poczytać
                      literaturę chociazby amerykańską lub internet.


                      Jasno widać jakie bywają trudnosci ze zrozumieniem tekstu, jak sie wyłapuje z
                      tekstu tylko pojedyścze słowa i z jaką łatwością tworzą się nadinterpretacje
                      • figrut Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 29.06.06, 15:40
                        > Same podajecie idiotyczne przykłady z "własnego ogródka".
                        To przykład z całej Polski, niestety.
                        Ale macie po prostu takie pojedyńcze doświadczenia i tyle.
                        > A to nie jest ogólna zasada.
                        A może Ty w leśniczówce gdzieś tam w środku lasu mieszkasz, że widok
                        tak dla Polski typowy jest Ci nie znany ?
                      • hanula Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 30.06.06, 02:02
                        > Ale macie po prostu takie pojedyńcze doświadczenia i tyle.
                        > A to nie jest ogólna zasada.

                        Dziwne tylko, że wszystkie mamy podobne spostrzeżenia. Wszystkie mamy mieszkające za granicą natykają się w Polsce na tę jedyną mamę przegrzewającą swoje jedyne dziecko?
                  • amb25 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 01.07.06, 12:00
                    a mój synek juz od wieku ok. 2 lat dostawał lody, wodę z lodówki itp. obojętnie
                    lato czy zima. Nigdy nie mniał problemów z gardłem ani niczego innego. Ale
                    zaczęły je mieć Teściowa i Babka mojego męża jak to zobaczyły - tak się
                    rozgrzały tymi "zwyczajami".smile
                    Prawda, że wiele rzeczy dostrzega się dopiero z pewnego dystansu. Jeśli one są
                    na codzień to ich nie widać.
                    I to prawda, że wiele mam z zagranicy pisze na polskich forach (nie tylko na
                    tym) ale polski to jest jeżyk rodzinny w którym nam pisać najłatwiej, wiele
                    czuje się osamotnionych, a tu mają choc namiastkę Polski. No i mogą ponarzekać
                    (bo przecież my Polacy uwielbiamy narzekać) wymienić się informacjami itp.
                    A co do opieki zdrowotnej - np. w skandynawii opiekę nad pacjentami często w
                    mniej poważnych sprawa prowadzi położna lub pielęgniarka. Ale to nie dlatego, że
                    tak jest lepiej. Po prostu jest mało lekarzy a ich praca jest droga.
                    No i napiszę jeszcze o dentystach. W polsce trafiają się różni dentyści. I
                    dobrzy i źli. Ale czy kiedyś powiedział wam dentysta: "proszę iść do prywatnego
                    dentysty (ubezpieczenie pokryje oczywiście koszty) bo przypadek jest zbyt pilny
                    i skomplikowany " ja się zastanawiam czy on widział próchnicę w całej swojej
                    karierze?. A to było tylko 3 dziury (powstały w ciągu tygodnia) i kilka diur pod
                    plomabami robionymi 2 lata temu w Polsce. smile. Ale mąż chodził do renomowanej
                    kliniki a przed takimi często w Polsce ostrzegają .
              • hanula Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 30.06.06, 02:07
                > zapomnialas o zazdrosci wink.... tak ja wam zazdroszcze,
                > ze opuscilyscie ten kraj, ze zyje wam sie lepiej

                Jednym się żyje lepiej, innym tak samo, jeszcze innym gorzej. Ludzie wyjeżdżają za granicę z różnych względów. Ja wcale nie chciałam przeprowadzać się do Anglii, ale tak mi się życie ułożyło. Tak naprawdę nie ma czego zazdrościć. Pod pewnymi względami jest tu lepiej, pod innymi gorzej. Bilans wychodzi na zero.
            • hanula Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 30.06.06, 02:05
              > Wniosek mi się nasuwa jeden. Mamy z zagranicy nie powinny pisać wcale!!!!

              Faktem jest, że pisując na forach nie-emigracyjnych staram się jak najmniej afiszować z faktem, że nie mieszkam w Polsce. Wiele osób bardzo agresywnie traktuje emigrantów.

              Inna sprawa, że jedyną jak na razie osobą, którą mam w "wygaszonych", jest pewien polski mieszkaniec USA, który przy każdej sposobności pisał o tym, jak to w Stanach jest fantastycznie, a w Polsce beznadziejnie.
              • figrut Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 30.06.06, 02:21
                > Inna sprawa, że jedyną jak na razie osobą, którą mam w "wygaszonych", jest pewi
                > en polski mieszkaniec USA, który przy każdej sposobności pisał o tym, jak to w
                > Stanach jest fantastycznie, a w Polsce beznadziejnie.
                Wiem nawet kto, nie będę się pytać:}}}
    • niki02 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 12:04
      A moja córka ma cztery lata i jak mówi ze jest jej zimno to się ubiera a jak
      gorąco to sama sie rozbiera.Ona wie najlepiej czy jest jej zimno czy nie.A
      forum uwielbiam bo mi dziewczyny pomagacie swoimi odpowiedziami.A ty Mirella321
      nie krytykuj bo nie wiesz jakie naprawde dziewczyny maja tu problemy .Ty tych
      problemów nie znasz i nie zrozumiesz dopoki sama sie nie przekonasz jakie jest
      zycie za granica.
    • suesslein Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 13:26
      Kobieto, wyluzuj nieco. Mam nadzieje, ze nie jestes obecnie w ciazy, bo w tym
      stanie takie skoki cisnienia moga byc bardzo niebezpieczne.
      Rozumiem niejako Twoj gniew na uogolnienia i posty nie po Twojej mysli, ale czy
      warto sie tym az tak podniecac? Nie lubisz, nie czytaj, po co sobie szarpac
      nerwy? Wez w to miejsce dobra ksiazke lub idz na spacer, swieze powietrze
      kazdemu dobrze robi.
      Glowa do gory! Zyje sie raz! A zycie za krotkie na takie tam.....jakby Mis
      Uszatek rzeklsmile
    • mirella321 Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 15:16
      Dziewczyny, nie rozumiem dlaczego się tak bulwersujecie.

      Napisałam swoją opinię, przy czym nie wskazałam nikogo personalnie.
      Dla mnie naprawdę takie ogólne teksty wydają się głupie.
      Nie lepiej napisac po prostu "wg mnie ...w tej Polsce to mam taka denną kuzyknę,
      ciotke babkę, która.."

      Niektóre osoby na tym forum wypisuja takie "madrości" - tylko czy one są zgodne
      z prawdą?
      Tak jak juz pisałam, zdarzją się patologie. Ale to że wy akurat trafiacie na
      takie przypadki to nie znaczy że to standard.
      • aniaheasley Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 17:08
        Mirella, tyle postow, a Ty nadal nie rozumiesz.
        Dopoki mieszkalysmy w Polsce nie bylo widac ze 'Polki przegrzewaja dzieci' bo
        bylysmy same w Polsce i nie widzialysmy zachowan innych nacji, nie moglysmy
        porownac. Teraz z perspektywy zagranicy mozemy stwierdzic, ze rzeczywiscie w
        Polsce dzieci sa przegrzewane, w karykaturalnym wrecz stopniu. I nie, nie jest
        to odosobniony patologiczny przypadek, tylko 'cecha narodowa', wiec uogolnienie
        jest jak najbardziej na miejscu.
        • dorcian Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 29.06.06, 09:30
          Nie pisze czesto, raczej czytam, ale odezwe sie w koncu, bo temat mnie
          rozdraznil. Pisze z zagranicy, wiec moze powinnam napisac tu a nie tam, ale
          chce uswiadomic polskim mamom w Polsce, ze nie maja powodow do kompleksow i
          poczucia, ze gorzej opiekuja sie swoimi dziecmi od mam w UK. Faktem jest, ze
          pierwsza rzecz, jaka mnie uderzyla po przyjezdzie do UK byla wlasnie zwiazana
          ogolnie z tematem dzieci (posiadam jedno w wieku przedszkolno-szkolnym -4.5).
          Przyjechalam w lutym i oto co ujrzalam: marznaca mzawka a niemowle w wozku bez
          skarpet, w cienkim sweterku za to z gilami pod nosem i wydajace odglos
          sapiacego smoka, wlasciwie ze swieca szukac dzieci w tym okresie bez kataru.
          Zgadzam sie, ze zimy tutaj maja sie nijak do polskich, co nie zmienia faktu, ze
          nie jest to Grecja i temperatury spadaja ponizej zera a wiatr czasami wieje
          taki, ze szpik w kosciach zamarza. Moze jednak zamiast rozmawiac o ubiorze
          lepiej zastanowic sie nad stanem zdrowia mlodego pokolenia. W UK bardzo duza
          ilosc dzieci ma astme i to nie dlatego, ze maja alergie lub jakies tam wady
          genetyczne. Maja po prostu permanentny katar ktory z czasem przechodzi w stan
          przewlekly. Moja corka chodzi do przedszkola. W okresie zimowym zlapala angine.
          Poszlam do lekarza po paru dniach utrzymujacej sie temperatury, kiedy juz
          mialam pewnosc, ze to nie zaden przejsciowy wirus. Od lekarza uslyszalam, ze
          moje dziecko przy temperaturze 38.5, swiecacych oczach i niewidzacym wzroku,
          ktoremu juz wlasciwie bylo wszystko jedno, byle tylko pozwolic jej lezec moze
          isc do przedszkola bo nic jej nie jest. Szlag mnie trafil ciezki, poprosilam
          domowego medyka (maz lekarz) zeby odstapil od zasady, ze rodziny sie nie leczy
          i obejrzal wlasne dziecko. Dziecko mialo migdaly jak sliwki z ropnymi
          naciekami. I tu zaczyna sie wlasciwa historia, ktora chce opisac. Po podaniu
          antybiotyku zaistnialo pytanie, co dalej bo oboje pracujemy. Od znajomej
          zasiedzialej juz Polki dowiedzialam sie, ze nic, ona moze isc do przedszkola.
          No i poszla, z flacha antybiotyku po pacha. Pani w przedszkolu wyjela zeszyt,
          zeby zapisac dawke i okazalo sie, ze jest tam juz spora grupka dzieci w takim
          samym stanie. Z goraczka, brakiem apetytu, wrednym samopoczuciem i
          antybiotykiem na deser. Dodam, ze przedszkole przyszpitalne dla pracownikow
          szpitala. Byla to jej najdluzsza angina w karierze przedszkolaka, pozostal
          katar i obawa, ze za chwile bedzie to samo, bo po niej chorowaly w przedszkolu
          nastepne dzieci. Nota bene przychodzace do przedszkola w skarpetkach i
          cienkich bluzeczkach. Tak, przyjezdzaja samochodem - uprzedzam ewentualne
          kontrargumenty, ale samochod nie wjezdza wprost do przedszkola, trzeba sie z
          parkingu kawalek przejsc i tu kolejny widok. Wprost z rozgrzanego samochodu w
          bluzeczce, kurtka w reku mamusi bo to tylko kawalek. Wystarczajacy, zeby wiatr
          wywial resztki odpornosci i chyba zdrowy rozsadek z glow owych mam! I nikt mi
          nie powie, ze jest to zdrowe. W tymze przedszkolu widzialam takze w srodku zimy
          ogloszenie-prosbe do rodzicow z wyjasnieniem, ze na dworze jest zimno, dzieci w
          czasie pobytu w przedszkolu wychodza na dwor wiec panie prosza, zeby zapewnic
          dzieciom odpowiednio cieple okrycie. Przedszkole dla personelu medycznego
          jeszcze raz podkreslam. Kolejny przyklad ubioru - obuwie. W przedszkolu nie
          zmienia sie butow na kapcie. Pomijam brud jaki sie wraz z butami nanosi do
          przedszkola, zgoda z parkingu nie taki znowu hektar do przejscia, chociaz bywa
          mokro i blotniscie. Ale dzieci przebywaja w tym przedszkolu caly dzien w tych
          butach. Nie wydaje mi sie zdrowe dla 4-latka spedzanie calego dnia w butach,
          szczegolnie w zimie (czasami sa to kozaki i to nie tylko w zimie!). Zmienialam
          dziecku buty na kapcie do momentu, kiedy zorientowalam sie, ze jak wychodza na
          dwor, to nikt mojemu dziecku nie przypomni, ze ma z powrotem zalozyc buty
          (potrafi samo, nie potrzebuje pomocy pan). Pddalam sie. Do smrodu przepoconych
          skarpetek musialam sie przyzyczaic, kupilam tez preparat anygrzybiczy na
          wszelki wypadek. To oczywiscie skrajne skrawki z mojego doswiadczenia w temacie
          ubior. Merytorycznie przedszkole jest ok. NIE UOGOLNIAM ze wszystkiem mamy w UK
          przespaly lekcje na temat jak ubrac sie i dziecko stosownie do pory roku, i
          takie uogolnienie w stosunku do mam z Polski tez uwazam za niesprawiedliwe.
          • aniaheasley Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 30.06.06, 15:43
            Dorcian, jedno pytanie, nie lubisz mieszkac w UK i bardzo tesknisz za Polska,
            prawda? Tak myslalam.
      • kokolores Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 28.06.06, 17:09
        Uogolnilas bez sensu .
        Ja rowniez pisze z zagranicy i poczulam sie wywolana do tablicy.
        Kazdy pisze co zaobserwowal i tyle.
        :o)
        Koko
      • wredna_ja Mirella :-) 28.06.06, 17:55
        > Dziewczyny, nie rozumiem dlaczego się tak bulwersujecie.

        Kto sie bulwersuje? Jedyna osoba,ktora ten temat tak zdenerwowal jestes
        Ty....sama napisalas,ze cisnienie Ci sie podnosi jak czytasz takie bzury (?) i
        napisalas co myslisz zeby to cisnienie obnizyc...jak pisalas to najwidoczniej
        bylas wkurzona tym co przeczytalas wink Jestem mama z zagranicy...i tez nie
        zauwazalam wielu spraw dopoki z Polski nie wyjechalam...to po prostu byla dla
        mnie norma smile Ale wszedzie sa wyjatki,nie mozna "wrzucic wszystkich do jednego
        worka" z tym jak postepuja...
    • jeden111 mirella, a ja nie cierpie kombinatorstwa 28.06.06, 21:26
      i co? wolno mi...

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=584&w=42494501&a=42494501
      • jeden111 Re: mirella, a ja nie cierpie kombinatorstwa 28.06.06, 21:29
        tu gdzie mieszkam ;o) takie naduzycia bylyby nie do pomyslenia.....
        • mirella321 Re: mirella, a ja nie cierpie kombinatorstwa 29.06.06, 13:31
          O co ci chodzi?
          Cos ci sie tematy pomyliły.

          pracuję już kilkanascie lat bez przerwy, bez urlopów które mi ciągle sie
          kumulują, bez zwolnień chorobowych na strsze dziecko - bo praca zawsze wazna.
          I corocznie oddaję do ZUSu kilka ładnych tysięcy złotych chorobowego, plus
          tysiące w innych składkach.
          A i tak nie korzystam z publicznej służby zdrowia, i za kazda pierdołe słono płacę.

          Czasami zdarzają się tragiczne sytuacje w pracy a zdrowie i dziecko są dla mnie
          jednak na pierwszym planie.
          Aż taka masochistką nie jestem - nawet w imię "świętych" zasad.
          • jeden111 Re: mirella, a ja nie cierpie kombinatorstwa 29.06.06, 19:18
            gdyby mazdy z takiego zalozenia wychodzil, to prawie wszystkie ciezarne
            siedzialyby cala ciaze w domu. (a tez placily sklatki)

            nie zrozumiemy sie

            mamy inaczej.
    • julex Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 29.06.06, 16:24
      Dorcian - zgadzam sie z Toba niemal w kazdej kwestii, tego co opisalas.
      Mieszkam w UK od poltora roku i tak samo jak Ty jestem przerazona wieloma
      sprawami. Na szczescie za 10 miesiecy wracamy do Polski smile(koniec kontraktu
      meza).Dziewczyny - nie denerwujcie sie, niezaleznie od tego czy mieszkacie w
      Polsce czy za granica. Kazdy ma swoje spostrzezenia i to co jednemu pasuje
      drugiego moze razic. jeszcze sie taki nie urodzil co by kazdemu dogodzil.
      Pozdrawiam smile - Kasia.
    • mama5plus Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 30.06.06, 10:25
      Maly przypominacz. Temat walkowany swego czasu na emamie i bynajmniej nie
      zainicjowany przez emigrantki ;-P
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=13193334&a=13202562
      • dzoaann Re: Wrr... nie mogę, nie mogę - co za bzdury! 01.07.06, 17:08
        jeszcze raz-tu nie chodzi o to kto lepiej wychowuje dzieci,tylko o to,że jak
        mieszkasz za granicą to lepiej o tym nie wspominać,bo to negatywne emocje wzbudza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka