Dodaj do ulubionych

mówić czy nie

05.07.06, 11:23
Mam poważne wątpliwości. Dowiedziałam się, że bliski znajomy regularnie
zdradza swoją żonę. Sama byłam w podobnej sytuacji i mam żal do ludzi którzy
wiedzieli, a było ich wielu, że całymi latami nic mi nie powiedzieli, a ja,
durna baba, ufałam gnojowi. Czuję, że oni też w jakiś sposób mnie zdradzali.
Dlatego chciałabym powiedzieć. Tylko jak to zrobić, żeby nie oberwać po głowie
od obu stron za to że się wtrącam w nie swoje sprawy?
Obserwuj wątek
    • ewa2233 Re: mówić czy nie 05.07.06, 11:26
      Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, że dostaniesz po głowie od zdradzanej żony
      za wtrącanie się - to się nie wtrącaj.
      To bardzo śliska sprawa zwłaszcza, jeśli np. nie masz dowodu.
      Dowód to nie to, że np. WIDZIAŁAŚ X z kobietą oraz że X pocałował ją w policzek.
      --------------------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      Życie jest mdłe i znikome,życie się całkiem nie liczy
      bez jakiejś wielkiej niewiadomej,bez tajemnicy.
      • onakona Re: mówić czy nie 05.07.06, 11:29
        mam 100% pewność, że facet ma romans na boku
        • czarna_maruda Re: mówić czy nie 05.07.06, 11:34
          Zgadzam się z ewa
          Musisz mieć niezbite dowody
          I licz się z tym, że jeśli powiesz, a znajoma z tych co "czego oczy nie
          widzą..." może to być koniec waszej znajomości.
          A może ona już wie, tylko się z tym kryje?
          Przemyśl to...
        • nchyb Re: mówić czy nie 05.07.06, 11:44
          100-procentową pewność, że facet żonę zdradza, to możesz mieć, jeżeli z Topbą
          ją zdradza. W innych przypadkach to raczej Twoje przypuszczenia. A w obu
          przypadkach na Twoim miejscu nic bym jednak nie mówiła. No chyba, ze chcesz się
          pochwalić, ze to z Tobą zdradza... wink
    • misia311 Re: mówić czy nie 05.07.06, 11:34
      Byłam w podobnej sytuacji ja Ty - wiedziałam, ale doszłam do wniosku, że to nie
      moja sprawa i nic nie powiedziałam. Sprawa i tak sie wydała. W pierwszym
      odruchu koleżanka miała żal, że jej nic nie powiedziałam. Zapytałam ją wtedy,
      czy gdybym powiedziała, to by mi uwierzyła? Po dłuższym zastanowieniu
      powiedziała, że "Nie". Juz taka natura kobiety, że prędzej uwierzy facetowi niż
      koleżance czy przyjaciółce...
    • aureliana Re: mówić czy nie 05.07.06, 11:54
      dobrze, ze chociaz masz swiadomosc, ze sie wtracasz w nie swoje sprawy.
      wg mnie lepiej nie mowic. paradoksalnie jest to wg mnie okazanie szacunku osobie
      zdradzanej. co za upokorzenei dowiedziec sie tego od znajomej... poza tym osoby
      zdradzane, obyte w temacie zazwyczaj beda sie zarzekac, mowic 'wierzysz
      kolezance/ koledze bardziej niz mi?' ( nie ukrywam, ze ten tekst w 99% dziala) i
      dopoki nie zona nie zlapie ich za reke sie nie przyznaja. i wyjdziesz na ta zla,
      wiec mimo wszystko proponuje milczec. ty byc uwierzyla bez problemu, gdyby ktos
      tobie powiedzial, ze cie facet zdradza? czy uwierzylabys dopiero gdybys sama go
      na tym zlapala?

      onakona napisała:

      Tylko jak to zrobić, żeby nie oberwać po głowie
      > od obu stron za to że się wtrącam w nie swoje sprawy?
      • aureliana errata, osoby z_d_r_a_d_z_a_j_a_c_e of koz 05.07.06, 11:56
        aureliana napisała:

        > dobrze, ze chociaz masz swiadomosc, ze sie wtracasz w nie swoje sprawy.
        > wg mnie lepiej nie mowic. paradoksalnie jest to wg mnie okazanie szacunku osobi
        > e
        > zdradzanej. co za upokorzenei dowiedziec sie tego od znajomej... poza tym osoby
        > zdradzane, obyte w temacie zazwyczaj beda sie zarzekac, mowic 'wierzysz
        > kolezance/ koledze bardziej niz mi?
    • alfama_1 Re: mówić czy nie 05.07.06, 12:01
      Poproś oboje o spotkanie, posadź ich naprzeciwko siebie i opowiedz wszystko, o
      czym wiesz.
      Masz wtedy 100% pewność, że rzucą się na Ciebie - ona Cię podrapie, on zwyzywa
      albo na odwrót po czym wyjdą połączeni wspólną niechęcią do Ciebie.
      Tym sposobem oczyścisz atmosferę i zrobisz dobrze zdradzającej się parze wink))))
      Wszak dla tak szczytnego celu można się czasem poświęcić smile))
    • ewa2233 a co to za 100% pewność? 05.07.06, 12:04
      nakryłaś ich w łóżku, czy ktoś ich widział?

      Nadal utrzymuję, że jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, jak przyjmie to Twoja
      koleżanka - nie mów. Chyba, że możez jej wskazać niezbity dowód na tą zdradę.
      Ale musiałby być to taki dowód, by koleżanka się sama o tym przekonała, a nie
      typu: "jedna pani drugiej pani". I nie chodzi tu o dwuznaczne sytuacje tylko o
      jednoznaczne.
      ----------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      Życie jest mdłe i znikome,życie się całkiem nie liczy
      bez jakiejś wielkiej niewiadomej,bez tajemnicy.
    • iljana Re: to zalezy 05.07.06, 12:15
      jeśli bardzo chcesz, musisz itp... zrób to anonimowo. Mozesz napisac do niego.
      moze sie opamieta. wystarszy ze ktoś wie i żonie powie. A mozesz napisac do
      niej.

      Z mojego kręgu znajomych była taka rodzina. Mąz żył z drugą dziewczyną i nie
      kryl sie z tym. Wszyscy poza zoną wiedzieli. Wszyscy ..i rodzina sad!!??. Ale
      myśleli ze jej to pasuje, bo skoro wszyscy wiedzieli,on sie nie krył totalnie..
      to sądzili że żona dała mu przyzwolenie.

      Dowiedziała sie gdy odszedł... dostała 3 miesiące "psychiatryka".
      Wolala wiedzieć i zrobić to samej- tzn odejść. Wyszłaby z dumą a nie zgnojona.
      Tak uważa. Zerwala kontakt z tymi co wiedzieli, a z rodziną która milczała
      porządnie się rozmówiła.
      • onakona Re: to zalezy 05.07.06, 15:28
        iljana napisała:

        > jeśli bardzo chcesz, musisz itp... zrób to anonimowo.

        to dobry pomysł, zastanawiam się kurczę jak to zrobić. W każdym razie jestem
        pewna (z autopsji niestety), że mówić trzeba. Wszyscy kryją facetowi d***, czuje
        się kompletnie bezkarny i zachwycony sobą, jaki to z niego jurny byczek (bleee),
        a żona nawet nie wiedząc o co chodzi cierpi, bo podskórnie czuje, że coś jest
        nie tak. Sama przez to przeszłam, więc wiem. A im dłużej sprawa sie ciągnie, tym
        mniejsza szansa, że małżeństwo uda się uratować.
        • nchyb anonimy... 05.07.06, 15:31
          > > jeśli bardzo chcesz, musisz itp... zrób to anonimowo.
          >
          > to dobry pomysł, zastanawiam się kurczę jak to zrobić.

          Wytnij literki z gazety, naklej na kartkę, wstęp typu: uprzejmie donoszę.
          Nie zapomnij podpisać - Życzliwa...

          Smutne to, że tak wiele ludzi chce koniecznie żyć życiem innych i na siłę się
          wtrącać. Nie pomożesz, a zaszkodzić możesz wielce. Czy naprawdę na tym Ci
          zależy?...

          > a żona nawet nie wiedząc o co chodzi cierpi, bo podskórnie czuje, że coś jest
          > nie tak. Sama przez to przeszłam, więc wiem.
          Czemu mam wrażenie, że bardziej Ci zależy na tym, by ona też pocierpiała, niż
          by jej małżeństwo trwało?...
          • onakona Re: anonimy... 05.07.06, 15:37
            nchyb napisała:

            > Czemu mam wrażenie, że bardziej Ci zależy na tym, by ona też pocierpiała, niż
            > by jej małżeństwo trwało?..

            przeczytaj, proszę, uważnie mój post, bo mam wrażenie, że czegoś nie rozumiesz
            • nchyb Re: anonimy... 05.07.06, 15:39
              to, ze Twoje małżeństwo przez zdradę rozpadło się, a Ty cierpiałaś, bo nikt Ci
              o niej nie powiedział, nie znaczy, że Twoja znajoma będzie szczęśliwa, gdy ją
              uświadomisz o tej zdradzie. Raczej wdzięczna Ci nie będzie. I dlatego, jeżeli
              nie chcesz jej bardziej unieszczęśliwić, to daj sobie spokój. Jeżeli mają się
              rozstać z powodu zdrady, to prędzej czy później to się stanie. Ale wcale stać
              się nie musi...
              • onakona Re: anonimy... 05.07.06, 15:48
                Moje małżeństwo się nie rozpadło. Sklejamy je właśnie. A gdybym dowiedziała się
                wcześniej, może byłoby mniej do sklejania.
                A nie mówić jest najwygodniej. Niech się kobita sama męczy, podczas gdy chłop
                bezkarnie robi ją w....
                Wiem, że sprawa jest śliska, dlatego się zastanawiam co robić.
                • nchyb Re: anonimy... 05.07.06, 15:50
                  przeszłam różne rzeczy, w różnych związkach. Nie byłam nigy wdzięczna tym
                  którzy informowali mnie o czymś takim. Gdybym może kiedyś nie została
                  uświadomiona, być może moje życie byłoby inne. Czy to lepiej, czy gorzej, nie
                  wiem. Wolałabym jednak, bym decydowała o tym ja, nie inni, chociażby z
                  najlepszymi chęciami...
              • tora99 Re: anonimy... 05.07.06, 16:05
                ja tez wolalabym wiedziec i czulabym sie oszukana gdyby inni przede mna udawali.
                • nchyb Re: anonimy... 05.07.06, 16:10
                  > ja tez wolalabym wiedziec
                  Powiem tak, z doświadczenia, i swojego i wielu znajomych - mówi się, ze chce
                  się wiedzieć, do czasu gdy się nie dowie naprawdę. Wtedy już bywa różnie...

                  A znam wiele przypadków, gdy kobiety krzyczą, ze chciałyby wiedziec, nikt im
                  jednak nie powiedział, mężowie romanse pokończyli, są szczęśliwe małżeństwa i
                  życie toczy się dalej. A gdyby jednak dowiedziały się, byłoby sporo tragedii...

                  A znam i takie przypadki, gdy kobiety chciały wiedzieć. Gdy się dowiedziały -
                  bardzo żałowały. Żałowały bardziej tego, ze wiedzą, niż samej zdrady...
                  Czyli - różnie bywa. Jak to noblistka pisała - tyle o sobie wiemy, ile nas
                  sprawdzono. Oby żadna z nas nie przekonywała się, jak to jest dowiedzieć się...
                  • onakona Re: anonimy... 05.07.06, 16:27
                    nchyb napisała:

                    > A znam i takie przypadki, gdy kobiety chciały wiedzieć. Gdy się dowiedziały -
                    > bardzo żałowały. Żałowały bardziej tego, ze wiedzą, niż samej zdrady...

                    No to już zakrawa na hipokryzję.

                    Jeśli chodzi o moich znajomych, to widzę, że kobieta sie męczy, że nie
                    wyglądają na szczęśliwych, gdy ich widzę razem. Liczę na to, że jeśli sprawa się
                    wyda, facet stuknie się w głupi łeb i zrozumie, co jest dla niego ważne w życiu
                    - żona i dzieci, czy jakaś lafirynda. Boję sie też, że jak sprawa będzie się
                    ciągnąć, coraz trudniej będzie ją odkręcić, np panna po cichu odstawi pigułki...
                    • nchyb Re: anonimy... 05.07.06, 16:33
                      > Jeśli chodzi o moich znajomych, to widzę, że kobieta sie męczy, że nie
                      > wyglądają na szczęśliwych, gdy ich widzę razem.
                      Czy to Twoi bliscy znajomi? PRzyjaciele? Jeżeli tak, wspomnij facetowi, ze go
                      podejrzewasz, spytaj co ma w planach, powiedz, że planujesz powiedzieć o tym
                      jego żonie. (w kryminale facet pewnie byłby na utrzymaniu bogatej zony i po
                      takim tekście by Cię usunął smile)

                      Jęzeli to nie sa bliscy znajomi,a Ty nie możesz patrzeć na to, jak oni się
                      męczą ze sobą, to po prostu daruj sobie wizyty u nich, spotkania z nimi. Ich
                      życie, ich cyrk, ich małpy, ich ewentualne konsekwencje przypuszczalnej
                      zdrady...

                      > Liczę na to, że jeśli sprawa si> ę
                      > wyda, facet stuknie się w głupi łeb i zrozumie, co jest dla niego ważne w
                      życiu
                      > - żona i dzieci, czy jakaś lafirynda.

                      Bardziej prawdopodobne, że jak się wyda, to facet bez problemu i bez skrupułów
                      od żony odejdzie. A tak przy okazji, a może mąż uważa już żonę za wstrętną
                      lafirynde i tylko nie potrafi się jeszcze zdobyć na odejście od niej. Skąd
                      Twoje przekonanie, że powiedzenie poskutkuje zostawieniem kochanki i powrotem
                      marnotrawnego?


                      > > bardzo żałowały. Żałowały bardziej tego, ze wiedzą, niż samej zdrady...
                      >
                      > No to już zakrawa na hipokryzję.
                      z hipkokryzją da się żyć... smile
                      • onakona Re: anonimy... 05.07.06, 16:45
                        nchyb napisała:

                        Skąd
                        > Twoje przekonanie, że powiedzenie poskutkuje zostawieniem kochanki i powrotem
                        > marnotrawnego?

                        Bo w gruncie rzeczy mam go za przyzwoitego faceta, któremu odbiło około 40-tki.
                        Jeśli panna jest zdesperowana i da sobie zrobic dzieciaka będzie duży problem. A
                        to może być kwestią czasu.
                        • nchyb Re: anonimy... 05.07.06, 16:58
                          > Bo w gruncie rzeczy mam go za przyzwoitego faceta, któremu odbiło około 40-
                          tki.

                          No to jest dość prawdopodobne, że jeżeli odbiło tylko, to się moze rozejść po
                          kościach, o ile inni się nie wtrącą i będa z żoną żyli długi i he,he,
                          szczęśliwie. Jeżeli jednak facet zostanie postawiony przed faktem dokonanym,
                          nie będzie musiał wielkich decyzji podejmować i już lawirować między kochanką i
                          żoną, i wexmie sobie model atrakcyjniejszy. A żonie zostanie smutek, żal i
                          wiedza....
                          • onakona Re: anonimy... 05.07.06, 17:03
                            > No to jest dość prawdopodobne, że jeżeli odbiło tylko, to się moze rozejść po
                            > kościach, o ile inni się nie wtrącą i będa z żoną żyli długi i he,he,

                            to mało prawdopodobne, bo:
                            nie da się budować szczęścia na oszustwie (górnolotne, ale prawdziwe) - to raz.
                            Jak mu się teraz upiecze to może zasmakować w podwójnym życiu - to dwa
                            Jeśli zrobi dzieciaka, to będzie prawdziwe nieszczęście, również dla
                            wspomnianego dzieciaka - to trzy
                            • nchyb Re: anonimy... 05.07.06, 17:07
                              > Jeśli zrobi dzieciaka, to będzie prawdziwe nieszczęście, również dla
                              > wspomnianego dzieciaka - to trzy
                              Jak zrobi dzieciaka i zdecyduje się z jego mamusią zostać, to akurat dziecko
                              specjalnie cierpieć nie będzie...

                              Czy to twoi bliscy znajomi =- przyjaciele? Jeżeli tak, zaaranżuj rozmowę z
                              przyjaciółką typu co by było gdyby było... Np. powiedz jej o jakiejś tam
                              znajomej, co to jest zdradzana i czy powiedzieć jej itp itd. I z głupia frant
                              spytaj - a Ty wolałabyś wiedzieć czy nie? Ewentualnie podpytaj, z jakiego
                              powodu im sięnie układa. I dopiero kiey już coś będziesz wedziała - zastanawiaj
                              się, jak dalej postepować.

                              Jeżeli to nie sa bliscy przyjaciele - naprawde, lepiej darować sobie
                              ingerencje...
                              • onakona Re: anonimy... 05.07.06, 17:13
                                dzięki za wszystkie rady i wątpliwości, jeszcze wezmę na wstrzymanie i
                                pomyślę... dalej, cholera, nie jestem pewna co robić
                                • nchyb Re: anonimy... 05.07.06, 17:14
                                  > pomyślę... dalej, cholera, nie jestem pewna co robić
                                  robić tak, by jak najmniej zaszkodzić... komukolwiek...
                              • kawka74 Re: anonimy... 05.07.06, 17:22
                                Jeżeli tak, zaaranżuj rozmowę z
                                > przyjaciółką typu co by było gdyby było... Np. powiedz jej o jakiejś tam
                                > znajomej, co to jest zdradzana i czy powiedzieć jej itp itd.

                                To też jest ryzykowne - teoria to jedno, w praktyce może się okazać, że jest
                                zupełnie inaczej.
                                • nchyb Re: anonimy... 05.07.06, 17:26
                                  > To też jest ryzykowne - teoria to jedno, w praktyce może się okazać, że jest
                                  > zupełnie inaczej.
                                  zgadzam się w stu procentach... wszak tyle o sobie wiemy...
                                  ale zawsze autorka postu na rozmowy straci trochę czasu, będzie miała czas
                                  zastanowić się, ochłonąć, spojrzeć na świat być może z innej perspektywy, a
                                  może w międzyczasie okaże się, że jednak ten mąż wcale nie ukradł roweru, tylko
                                  jemu ukradli... wink
                                  • kawka74 Re: anonimy... 05.07.06, 17:46
                                    W każdym razie wyjawienia prawdy (hmmm... prawdy...) ja bym nie ryzykowała,
                                    wiadomo jak to bywa z tymi, co przynoszą złą nowinę wink
    • elag3 Re: mówić czy nie 05.07.06, 12:32
      najlepiej byłoby zeby dowiedziała się sama. Jeśli to możliwe zaaranżowałabym
      sytuację gdzie sama mogłaby się przekonać o tym. Nie wiem jak blisko znasz się z
      żoną tego gościa.
    • drops27 Re: mówić czy nie 05.07.06, 15:46
      A jak bliska twemu sercu jest kolezanka? Bo jak bliska to ja bym powiedziala,
      delikatnie i zapewnila o 100% dyskrecji. Tylko informacja o niewiernosci bez
      wdawania sie w szczegoly. Reszte niech sobie z mezem wyjasnia. Ja bym chciala
      wiedziec i wolalabym to uslyszec od zaufanej osoby, a nie od np sasiadki.
      • drops27 Re: mówić czy nie 05.07.06, 15:47
        ale jezeli blizszy jest ci facet ktory zdradza to nie mowsmile
    • 76kitka Re: mówić czy nie 05.07.06, 15:49

      ja wiedziałam, że mąż mojej dobrej koleżanki spotyka się z poznanymi przez internet paniami, nie wiem czy Ją zdradził, ale spotykał się bo przyznał sie mojemu mężowi. Nic nie powiedziałam koleżance i bardzo się z tego cieszę. Mogłabym rozwalic cudze małżeństwo, które jest teraz całkiem udane i zgodne. Poprostu Jej mąż zaczął bywac na czatach, w domu żona z dwulatką, w poplamionym zupką dresie. Teraz po kilku latach Ona wróciła do pracy, jest zadbana, córa odchowana, znowu są sobą zafascynowani. Rozmumiem, że Tobie się nie udało, ale nie zawsze tak musi być, czasem zdradzany małżonek potrafi przebaczyć, a o to trudniej, gdy wie, że inni o tym wiedzą, bo go o tym poinformowali. Niektórym bardzo zależy na zdaniu innych ludzi.
    • kawka74 Nie wcinać się między wódkę a zakąskę 05.07.06, 15:57
      Nie ma sposobu na to, żeby powiedzieć i nie oberwać. Nie wiesz, jakie będą
      skutki Twojej interwencji.
      Nie Twoja sprawa i nie mieszaj się do tego.
    • drops27 Re: mówić czy nie 05.07.06, 16:18
      dziwi mnie bardzo postawa wypowiadajacych sie tutaj pan, chyba ze wszystkie
      wypowiedzi to faceci!smile Jak pocieszacie zdradzone przyjaciolki to wszystkie
      jednym chorem mowicie ze faceci to swinie, psy na baby i w ogole nic nie warci.
      jezeli zapytac czy wybaczylybyscie zdrade to 99% powie ze oczywiscie NIE, a tu
      prosze jaka solidarnosc, niech sobie dalej facet babe po rogach wali, a co
      wolno mu prawda?
      Moze porozmawiaj z nim i zrob jak w amerykanskim filmie, powiedz mu: "jezeli ty
      jej nie powiesz to ja bede musiala to zrobic", moze sie facet opamieta?
      • nchyb Re: mówić czy nie 05.07.06, 16:21
        a czy został tu gdzies przedstawiony dowód, ze facet żonę zdradza? Nie, to
        autorka postu twierdzi, ze ma 100% pewności. Czyżby siedziała w trakcie zdrady
        w szafie i fotki robiła?
        • onakona Re: mówić czy nie 05.07.06, 16:29
          nchyb napisała:

          > a czy został tu gdzies przedstawiony dowód, ze facet żonę zdradza? Nie, to
          > autorka postu twierdzi, ze ma 100% pewności. Czyżby siedziała w trakcie zdrady
          > w szafie i fotki robiła?

          Uwierz na słowo - WIEM. I daruj sobie, proszę, swój sarkazm, to wszystko razem
          jest naprawdę mało zabawne.
          • nchyb Re: mówić czy nie 05.07.06, 16:36
            Onakona, ok, wierzę na słowo. WIESZ. Ciesz się więc tą wiedzą.
            Ale to, ze wiesz, nie oznacza że wiesz, co będzie lepsze dla Twojej znajomej -
            dowiedzieć się, czy nie...
            • kawka74 Re: mówić czy nie 05.07.06, 16:43
              > Onakona, ok, wierzę na słowo. WIESZ.
              Swoją drogą, ciekawa jestem, skąd...
              • nchyb Re: mówić czy nie 05.07.06, 16:55
                Kawko, no przeciez prosiła wyraźnie, UWIERZ... smile
                • kawka74 Re: mówić czy nie 05.07.06, 17:00
                  Cholerny pech, ja jestem człowieczkiem małej wiary i nie wierzę nawet prognozie
                  pogody smile
      • kawka74 Re: mówić czy nie 05.07.06, 16:29
        > jezeli zapytac czy wybaczylybyscie zdrade to 99% powie ze oczywiscie NIE, a
        tu
        > prosze jaka solidarnosc, niech sobie dalej facet babe po rogach wali, a co
        > wolno mu prawda?
        Nikt nie napisał, że WOLNO. A kim ja jestem, żeby się wpierniczać w cudze
        życie? A skąd pewność, że zdradza? A skąd wiadomo, jakie będą skutki
        uświadomienia zdradzanej? A skąd wiadomo, że ona nie wie? A może nie chce
        wiedzieć, chociaż czuje?
        A szantaż, jaki proponujesz, to jeden z gorszych pomysłów.
    • gagunia Re: mówić czy nie 05.07.06, 16:23
      Jestem za tym, zeby nie mowic. Znam 2 malzenstwa, gdzie faceci permanentnie
      zdradzaja zony. Unikam wspolnych imprez i spotkan z nimi, bo czuje sie jak
      idiotka. Poza tym nie wiem tak do konca czy one nie wiedza. Moim zdaniem cos im
      w glowach swita, ale nie czuje sie upowazniona do informowania dziewczyn o
      wystepkach ich mezow.
      Osobiscie nie chcialabym sie dowiedziec od osoby trzeciej o zdradzie.
    • dzemma Re: mówić czy nie 05.07.06, 16:29
      ja kiedys powiedziałam mojej przyjaciółce, ze jej chłopak spotyka sie z inna,
      efekt taki, ze ona i tak mu wybaczyła, po tym jak nasłuchała sie cud wyjasnień,
      a on (kolega od lat)nie jest juz moim kolegą - para rozstała sie po latach z
      zupełnie innego powodu. Zreszta po tym jak jej powiedziałam,rozmawialyśmy i
      mówiłam, ze czułam sie zle wiedzac i nie mówiac, a ona na to, ze wolałaby by
      nie wiedzieć! Wybór nalezy do Ciebie
    • zie-lona Re: mówić czy nie 05.07.06, 16:48
      Jeśli byłabyś moją koleżanką to byłabym Ci wdzięczna za taką informację o ile
      byłaby poparta sensownym dowodem. Nie rozumiem jak można spokojnie przyglądać
      się jak druga kobieta jest tak oszukiwana. To o czym piszą przeciwniczki
      ujawnienia prawdy to najzwyklejsze przyzwolenie na hulanki mężczyzny. I takie
      beznadziejne tłumaczenie, - wyszaleje się, skończy romans i dalej będą żyli
      długo i szczęśliwie- Długo może i tak ale kto w tym związku będzie szczęśliwy,
      chyba tylko facet, który za jakiś czas znajdzie sobie kolejny romans bo
      przecież jest bezkarny, a kobieta znów będzie tą frajerką co pierze, gotuje,
      dba o mężusia a o wszystkim dowiaduje się ostatnia. Powiedz jej, co kolwiek się
      nie zdaży ty będeziesz miała czyste sumienie a palant nie będzie się cieszył że
      wszystko uchodzi mu płazem.
      • berecik7 Re: mówić czy nie 05.07.06, 17:06
        Jeśli zdradza z prostytutką doniosłabym ze względu na mozliwość przyniesienia
        do domu hivka.
        W innym przypadku...nie wiem. Wiedziałam o wielu wśród zdradach moich znajomych
        i nigdy nie mówiłam. Po co???
        • janowa Re: mówić czy nie 05.07.06, 17:20
          berecik7 napisała:

          > Jeśli zdradza z prostytutką doniosłabym ze względu na mozliwość przyniesienia
          > do domu hivka.
          -
      • nchyb Re: mówić czy nie 05.07.06, 17:09
        > Jeśli byłabyś moją koleżanką to byłabym Ci wdzięczna za taką informację o ile
        > byłaby poparta sensownym dowodem. Nie rozumiem jak można spokojnie przyglądać
        > się jak druga kobieta jest tak oszukiwana.

        Zielona, podaj adres i dane męża. Pojedziemy, sprawdzimy, jeżeli kochankę
        znajdziemy, nie omieszkamy się Ciebie poinformować. Jeżeli kochanki nie
        znajdziemy, spróbujemy mężowi coś podsunąć. jeżeli da się złapać, z tym większą
        satysfakcją Cię o niecnych postepkach męża poinformujemy. To gdzie mamy
        sprawdzić?... Nie możemy przecież dopuścić, by ewentualne złe zamiary Twojemu
        chłopu uszły płazem, będziesz szczęśliwsza, gdy się dowiesz, że nie możesz na
        nim polegać... wink
    • oza74 Re: mówić czy nie 05.07.06, 18:17
      byłam w podobnej sytuacji jak twoja kolezanka. co parwda od niego się
      dowiedziałam, że jest ktoś inny ale wyjawiłmi to zrywając nasz związek.
      wyżaliłam się koledze, na co mi powiedział jak gdyby nigdy nic, że wiedział o
      tej drugiej i nawet dziwił się,że jesteśmy razem, przecież tak często
      widywałich oboje na osiedlu. dosłownie wbiło mnie to w fotel. na pytanie
      dlaczego nic nie powiedział, usłyszałam, że nie chciał się wtrącać. miałam o to
      żal do niego. wolę prawdę nawet słoną. jeśli twoja koleżanka należy też do
      takich osób to powiedz jej. ale są też osoby, które wolałyby nie wiedzieć i nie
      komplikować sobie życia. musisz dobrze to rozeznać, a potem działac, albo i nie.
      • stokrotka03 Re: mówić czy nie 05.07.06, 18:30
        gdybym to ja byla zdradzona - zakladam 2 wersje :
        1 - zdrada przypadkowa, wodka, panienka itd - nie mowic bo dla mnie malzenstwo
        by sie skonczylo
        2 - wersja kiedy to jest stala kochanka - owszem mowic - rozwiazanie takie samo
        malzestwo skonczone.
        I mialabym wielkie pretensje do swojej przyjaciolki gdyby wiedziala i ukrywala
        cos takiego !!! Chyba czylabym sie podwojnie zdradzona - raz przez niego a dwa
        przez nia !!!
        W tej kwestii nie ma wybacz!!! Nie moglabym zyc z kims takim , a jak sobie
        pomysle i wyobraze swojego meza w ramionach innej to mi sie wymiotowac chce ,
        czulabym obrzydzenie , wstret , odraze, wszystko co najgorsze!!
        Ty znsz sprawe ,sama musisz podjac decyzje a ona napewno nie bedzie prosta.
    • 7marchefka7 Re: mówić czy nie 06.07.06, 01:27
      Moim zdaniem wszystko zalezy od stopnia zazylosci miedzy wami. Jesli to ja bym
      byla ta zdfrazana, to nie wyobrazam sobie dalszej przyjazni z "przyjaciolka",
      ktora wiedziala i nie powiedziala o tak waznej rzeczy.
      Ale je generalnei jestem zwolenniczka tego, zeby wiedziec wiecej niz mniej,
      nawet jesli to "wiecej" boli. Nie kazdy tak ma - ale moja przyjaciolka o tym wie.
      Jesli nie wiesz, jaka bedzie reakcja kobiety - pogadaj z facetem. Powiedz mu, ze
      coraz wiecej osob wie o tym romansie, ty miedzy innymi tez, i zeby sie
      zastanowil, co jego zona na to. I czy woli, zeby dowiedziala sie o tym od
      ciebie, czy od niego.
      Czasami uswiadomienie facetowi, ze jego romans nie jest tajemnica, jest baaardzo
      skuteczna metoda wyleczenia go z kochanki.
      Ale tez powinnas pamietac, ze jakiejkolwiek decyzji nie podejmiesz, to i tak
      ciagle bedziesz sie zastanawiac, czy ta druga mozliwosc nie byla lepsza.
      Znajomym nie zazdrosdzcze tej zdrady, a tobie podejmowania tej decyzji.
    • dorotus76 Re: mówić czy nie 06.07.06, 06:39
      Ja bym wysłała anonim - serio.
      Miałam taką koleżankę, którą chłopak zdradzał cały czas z inną (na moich i
      mojego chłopaka oczach, bo mieszkalismy razem wtedy w Anglii), po prostu
      sprowadzał ją do domu na noc, wszędzie chodzili razem za ręce, nawet chodził z
      nia dzwonić do swojej dziewczyny w Polsce.
      Jemu, a był to nasz stary, dobry kumpel, nawtykaliśmy, ale nic to nie dało, a
      jej nie powiedzieliśmy po powrocie, mieliśmy nadzieję, że to wakacyjny romans i
      że sie dogadają. Nawet przyjechali razem na nasz ślub. Niby między nimi było
      dobrze, ale...myślę, że ona coś czuła, ale bardzo go kochała i nie chciała
      wiedzieć. Mam takie wrażenie.
      Chłopak wyjeżdzał tak co roku na wakacje do Anglii i tam ją zdradzał, potem do
      niej wracał do Polski, trwało to ze 3 lata. W końcu ją zostawił, po studiach,
      zapłakaną. I żałujemy że jej nie powiedzieliśmy, bo przez te 3 lata zdążyłaby
      sobie na nowo ułożyć życie, a tak zmarnowała je na bycie z tym gnojkiem.
    • maallinka Ja osobiscie 06.07.06, 11:04
      wolalabym nie wiedziec jesli ten "zwiazek" na boku bylby krotki i nic dla niego
      nie znaczacy, ale jesli mialby sie kiedys w to zaangazowac to wolalabym
      dowiedziec sie jak najwczesniej, bo potem to juz po ptokach, facetowi na zonie
      nie zalezy, bo juz kocha inna a zona moze sobie grozic rozwodem, jemu to nawet
      bedzie pasowalo.
      Tylko teraz jak ocenic czy ta jego kochanka cos dla niego znaczy czy nie?
      Jesli jestes pewna ze on ja zdradza to moze lepiej zaczac od niego? Napisac do
      niego maila czy cus tam, ze wiesz o tym i owym i ze poki co milczysz ale jesli
      on tego nie skonczy to Ty jej wreszcie powiesz? Jesli facetowi na kochance nie
      zalezy to moze po takiej grozbie ze zona sie dowie przestanie sie z nia widywac
      a jesli nie przestanie to bedzie znaczylo, ze jednak ta kochanica jest dla
      niego wazna. I wtedy powiedziec.
      pozdr.
    • mynia_pynia Re: mówić czy nie 06.07.06, 11:23
      Jabym powiedziała prosto z mostu, widziałam twojego "m" z jakąś panią, i tyle
      na ten temat.
      W razie pytań jak wyglądała, powiedziałabym, że nie wiem kto to jest, bo to
      było przelotne spojrzenie (na zasadzie zauważyłam go tylko jak przechodził).
      I niech robi kobieta co chce, może zabawić się w detektywa, ale to już jej
      sprawa jakie wnioski wyciągnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka