o co chodzi???

31.07.06, 19:27
luzne spostrzezenia,jestem w niemczech rodzice na luzie- bawia sie z dziecmi,tarzaja po trawie , usmiechaja.dzieciaki wesole umorusane ,z taka "ikra".wracam do pl na wakacje i co widze?rodzice siedza odpacykowani na lawkach ,sztywno i co chwila wrzask "gdzie leziesz?!!!,zaraz spadniesz, ja ci zaraz dam!" "zobacz jaka ty brudna!" no i podstawa " a gdzie czapka?!!!!!!!" czapka to wrecz swietosc!a no i oczywiscie zar sie z nieba leje ,dzieciak dopiero co bawi sie w najlepsze "chodz na zupe!"rodzice w pl staja jak straznicy nawet przy 4 i 5 latkach zeby pomoc wejsc na mala drabinke pohustac,nieustannie kwoktajac zrzedzac i dogadujac! co jest? jak dzis 6 latka nie umiala wejsc na niska hustawke ,to wymieklam.....
    • demonii Re: o co chodzi??? 31.07.06, 19:29
      Chyba trochę uogólniasz... nie wszyscy tacy są tongue_out
    • mlodytatus Re: o co chodzi??? 31.07.06, 19:30
      tak ci sie zdarzylo? bo nie rozumiem. moze mi tlumacz po niemiecku? wtedy
      toprozumiem na 100%
    • a.lenard Re: o co chodzi??? 31.07.06, 19:34
      dobre, ubawiłam się, ale w tym jest dużo prawdy smile moja córa ma 16 miesięcy i
      ja nie jestem przewrażliwiona na jej punkcie. Ale byłam w odwiedzinach u
      siostry i ona ma ogród do którego się wchodzi po dwóch stopniach, sporo kwiatów
      ogrodzonych dużymi kamieniami i na końcu ogrodu domek z gankiem. Puszczałam ją
      samą ale patrzyłam co robi, siedząc spokojnie. Moja siostra skwitowała: "nie
      moge patrzeć jak ona sama wszędzie wchodzi, idę do domu". Śmiać mi się z niej
      chciało, tym bardziej ze wychowała już dwójkę dzieci. Co chwila podskakiwała
      i " o Boże!, o jejkuś, zaraz spadnie, przewróci się !"
      • lotos.flower Re: o co chodzi??? 31.07.06, 19:41
        ja przyznam sie że miałam okres kiedy próbowałam uwiązać przy sobie Julkę. Nie
        zdawałam sobie sprawy ze tak sie zachowuję (a krytykowałam innych tongue_out) efekt był
        taki ze Julka jeszcze dobitniej domagała sie wolności. I tak kółko się
        zamykało. W końcu sie ocknęłam, wprowadziłam kilka podstawowych zasad (np. o
        nie wybieganiu na ulicę, nawet jeśli jest pusta) I tak krok po kroczku Julka
        stała sie bardziej radosna a mniej rozstrzepana. A nasze spacerki sa
        spontaniczne smile. Teraz sama sie pilnuje. Ja tylko mam na nią oko i czuwam w
        razie czego.
        • mlodytatus Re: o co chodzi??? 31.07.06, 19:43
          no to swietnie. naprawde milo takiecos czytac smile
    • mamazuzika Re: o co chodzi??? 31.07.06, 19:37
      taa chcialabym zeby to byla mniejszosc!jak jakas mama czyta ksiazke ,zerkajac na pocieche i nie biegnie na kazdy kwik ,to wszyscy maja mord w oczach i rzucaja sobie wymowne spojrzenia.to takaa moja opinia i nie prosze zeby ktos sie z nia zgadzal czy nie,tyle
    • deyani Re: o co chodzi??? 31.07.06, 20:10
      Mnie niefrasobliwosc naszych zachodnich sasiadow w opiece nad dziecmi raczej
      malo zachwyca.
      Wychodze ze sklepu, a w przejsciu leza blizniaki, tak na oko z czteroletnie.
      spodobalo mi sie to ale musialam juz wyjsc, wiec grzecznie i z usmiechem mowie
      przeprazsam. dzieci nic, opiekun patrzy, tez nic. Mowie entszuldigung, dzieci
      leza, opiekun nic. lagodnie wzielam jedno dziecko na rece tlumaczac, ze nie dam
      rady preskoczyc ich dwoch. dzieciak w ryk, opiekun siedzi i sie gapi. wyszlam,
      postawilam chlopca na ziemi i dopiero sam pobiegl do ojca, czy dziadka. drugi
      pozostal lezac.
      Albo na plazy. dziecko bez przymusowej czapki spalo 4 godziny na sloncu.

      Fajnie, ze dzieciaki maja ikre i tyle swobody, ale opiekunowie powinni byc
      troche bardziej myslacy. My moze jestesmy za wielkie sztywniary i za bardzo
      ograniczamy dzieciom wolnosc, ale u nich to juz jest przeginanie w druga strone.
      • gamma76 Re: o co chodzi??? 31.07.06, 20:19
        Nie jestem typem matki-kwoki, podchodze raczej na luzie do zabaw dzieci, co do
        czapki to nie za bardzo rozumiem o co ci chodzi. Ale... dzieci są różne, moze
        twoje bawi sie spokojnie i nic sobie nie zrobi, ale np. moje to istny szatan.
        Uwierz mi, że inaczej byś patrzyła na zabawy dziecka, gdybyś spędziła dwie doby
        w szpitalu z dzieckiem (wstrząśnienie mózgu). A on po prostu bawił sie z
        kuzynem, tylko nieszczęśliwie spadł z łózka..Nie było mnie przy nim może minutę.
    • anet333 Chodzi o to, ze... 31.07.06, 20:40
      ... moze w Niemczech masz wyluzowanych znajomych a w Polsce
      sztywniakow-straznikow? Bo zareczam, ci ze znane mi matki-polki pozwalaja swoim
      dzieciom bawic bez przeszkod na hustawce itd itp. Nie znosze takich uogolnien! A
      to akurat, ze dzieciak przerywa zabawe na obiad - to juz tylko dla jego zdrowia
      i energii na dalsza zabawe ( rozumiem, ze w Niemczech dzieci bawia sie w
      najlepsze podgryzajac li i jedynie chipsy i lizaki i inne cuda, a zupa to
      przezytek zacofanej Polski?)
    • monia145 Re: o co chodzi??? 31.07.06, 20:46
      Jak ja kocham takie uogólnieniasad
      Czy wszyscy znani Ci niemieccy rodzice sa tacy cool i na luzie, a polscy to
      banda sztywniaków wrzeszczących na swoje pociechy? Watpię....
      • jarzebina_cz Re: o co chodzi??? 31.07.06, 21:09
        Autorka wątku była chyba na naszym podwórku wink)) Czapka rzecz święta. Ilekroć
        młody był na dworze bez nakrycia głowy - słyszałam - a gdzie to dziecko ma
        czapkę? On jest za mały żeby chodzić bez czapki, etc. Siedzące na ławce mamusie
        zajęte plotami wydają komendy typu "nie biegaj", "nie ruszaj", "zostaw"; na
        mnie wchodzącą z młodym do pisakownicy i budującą zamki czy zbierającą ferajnę
        i organizującą zabawy i konkursy - patrzą jak na nawiedzoną...
    • mamazuzika Re: o co chodzi??? 31.07.06, 22:24
      jarzebina- dokladnie o to mi chodzilosmile
    • onika27 Re: o co chodzi??? 31.07.06, 22:43
      No wiec naleze do tej w polowie wyluzowanej czesci bo mój młody bez czapki nie
      wychodzi z domu a rozbiera sie po powrocie do majtek w przedpokoju a potem od
      razu do wanny odmaczać brud po zabawie inaczej nie zejdziesmile a dlaczego czapka
      wam przeszkadza chyba to zdrowo?
    • anna-pia tak, tak... 01.08.06, 00:29
      a w Belgii rodzice siedzą przy piwie, dzieci latają luzem po północy, a potem
      jak policja pyta, kiedy matka ostatni raz dziecko widziała, to ta mówi "miedzy
      północą a czwartą rano"
      a dzieco zdążyło paść ofiarą pedofila

      to ja już wolę matki-Polki wink

      ps. chyba masz kompleksy, co?
      • guderianka trawka?zielona? 01.08.06, 08:36
        moze dlatego ze na naszych placach nie ma trawy a jak jest to za przeproszeniem
        zaminowana- bo pieskach nie łaska posprzatac
        p.s. moja cora przychodzi z dworu zawsze konkrtenie brudna-idzie na dwór sie
        bawic a nie uwazac na ubranko. a z gąbki czernidło leciwink
        • zonka77 nie przeginać w żadną stronę 01.08.06, 10:10
          Z naszą córką potrafimy się bawić - i na trawie się przewracać i na rolkach szaleć.
          Na wszystko jest czas i miejsce. Jeśli idziemy się bawić - to się bawimy.
          Jeśli idziemy do restauracji - jesteśmy grzeczni.
          Nakrycie głowy nakładam jeśli jest mocne słońce a mała przebywa na nim dłużej.
          Nie biegam za nią po placu zabaw ale też nie udaję że nie widzę jeśli jest
          niegrzeczna albo ktoś jest bardzo niegrzeczny w stosunku do niej (nie reaguję
          natychmiast ale wtedy kiedy uznam że to konieczne)
          No cóż...może uważam że rolą rodzica jest wychowywać?
    • lucerka Re: o co chodzi??? 01.08.06, 10:21
      Moje wrazenia sa identyczne z wrazeniami autorki watku. Matki w Polsce (nie
      mylic z Matkami Polkami) siedza na laweczkach i pokrzykuja co jakis czas a matki
      i tatusiowie w Niemczech aktywnie uczestnicza w zabawie z dziecmi. Mieszkam w
      Niemczech od paru lat i nie zauwazylam, aby dzieci byly tu zle karmione (chipsy
      itd.) - jak to stwierdzila jena z przedmowczyn.
      Jak w kazdym kraju sa oczywiscie nieliczne wyjatki.
      • monia145 Re: o co chodzi??? 01.08.06, 10:32
        Prosze wytłumacz mi coś , bo nie rozumiem.
        Czy rodzice w Niemczech aktywnie spedzaja czas nawet z 5 czy 6-latkiem w
        piaskownicy? Wchodzą i co? Zamiast pozolić na samodzielne, twórcze zabawy
        dzieci we własnym gronie, organizują im czas?
        Mam 6-letniego syna. Doskonale bawi sie z innymi dziećmi, nie potrzebuje mojej
        kwoczej nadopiekuńczości w piaskownicy. Potrafi zorganizować sobie zabawę bez
        mojej podpowiedzi. Co innego, jesli dziecko sie nudzi, nalezy oczywiście
        wkroczyć z inicjatywą, ale kiedy bawi się i ta zabawa sprawia mu radość,
        absurdem jest dla mnie na siłę udowadnianie jaka ze mnie świetna matka poprzez
        tarzanie się z nim w trawie.
        • lucerka Monia 01.08.06, 10:57
          monia145 napisała:

          > Prosze wytłumacz mi coś , bo nie rozumiem.
          > Czy rodzice w Niemczech aktywnie spedzaja czas nawet z 5 czy 6-latkiem w
          > piaskownicy? Wchodzą i co? Zamiast pozolić na samodzielne, twórcze zabawy
          > dzieci we własnym gronie, organizują im czas?

          Mialam na mysli sytuacje n a p l a c u z a b a w, np. wspolne budowanie z
          gliny, piasku, gra w pilke, siatke. Jak niemieccy rodzice o r g a n i z u j a
          czas swoim dzieciom to inna sprawa. Nie bede sie wypowiadala co do grupy
          wiekowej dzieci, ktore bawia sie tam z doroslymi, bo nie wiem jaka byla srednia
          wieku.
          Ten post nie byl napisany po to by kogokolwiek skrytykowac. Nie rozumiem
          poruszenia jakie wywoluje porownanie zagranicznego placu zabaw z polskim. Ja np.
          jestem ciekawa jak to wyglada w Rosji, czy CHinach, czy Hiszpanii i nie
          przyszloby mi do glowy obruszac sie.

          > absurdem jest dla mnie na siłę udowadnianie jaka ze mnie świetna matka poprzez
          > tarzanie się z nim w trawie.

          No wlasnie - mam wrazenie, ze ci rodzice tutaj i ich dziecie c h c a spedzac
          czas zabawy razem (oczywiscie nie 100% czasu tylko jego czesc) i umieja sie z
          tego wspolnie cieszyc. Nikt nie robi nic na sile.

          To co u Ciebie bylo by wymuszone nie jest wymuszone u innych rodzicow. Co nie
          znaczy, ze jeses gorsza, czy gorzej sie zajmujesz dzieckiem.

          Ja np. nie rozmawiam calymi dniami z moim 6 misiecznym synem (jak to robia inni
          i niemieccy i polscy rodzice), bo 1. nie umiem gugac z niemowletam 2. on
          (jeszcze) milczy i glupio sie czuje uprawiajac monologi. I byloby dla mnie takim
          samym absurdem gdybym mu cos opowiadala, bo inni tak robia.
          • melka_x organizowanie czasu dzieciom 01.08.06, 11:13
            A później te dzieci rodziców, co im cały czas organizują, gdy rodzice zajęci,
            snują się i jęczą "nudzi mi się, mamo zrób coś". Dla rozwoju dziecka, jego
            wyobraźni oraz umiejętności społecznych bardzo ważne jest, żeby nauczyło się
            bawić samemu, lub z innymi dziećmi, ale bez dorosłego.
            • lucerka Re: organizowanie czasu dzieciom 01.08.06, 11:21
              Idzie babcia po ciemku a dziadek tez ma sandaly...
          • monia145 Lucerka! 01.08.06, 13:27
            Wiesz, czytając post załozycielski, jakoś nie dostrzegłam , aby autorce tak
            naprawdę chodziło o takie spędzanie czasu, o jakim Ty piszesz. Bo co tam było?
            To, ze rodzice w Niemczech potrafią wzbudzić uśmiech na twarzy dziecka poprzez
            tarzanie sie w trawie, a polscy są tak drętwi, ze jedyne co potrafią to
            pokrzykiwać na dzieci i przerywać zabawe w najlepszym momencie. Pytam, gdzie w
            Polsce autorka poczyniła takie obserwacje? I jakiej grupy wiekowej dotyczyła ta
            obserwacja? Bo jak słusznie zauważyłaś przedział wiekowy jest istotnym faketem
            w tej dyskusji. Inaczej spędza sie czas z 2-latkiem, inaczej z 6-latkiem.
            Jeśli zas chodzi o granie w piłkę siatkową, nozną itp. to rzeczywiście jest to
            aktywana forma spędzania czasu tylko, czy jest aby jakas nowośći zabawa
            zarezerwowana dla Niemców? Zaobserwować tez mozna to w Polsce, naprawdę. Jesli
            wychodzę z dzieckiem, aby grać z nim w cokolwiek to to robię, jesli idę do
            piaskownicy, to on znajduje sobie sam kolegów i bawia sie wspólnie. I tyle.
      • anet333 Re: o co chodzi??? 01.08.06, 11:48
        Nie stwierdzilam, ze dzieci w Niemczech sa zle karmione. Zapytalam tylko autorke
        postu, czy dobrze wnioskuje z jej wypowiedzi, ze dzieciom w Niemczech nie ma sie
        prawa przerwac zabawy na takie "glupie" matczyne pomysly jak obiad? I tak sie po
        prostu zastanwiam w jaki sposob ci wzorowi rodzice niemieccy rozwiazuja problem
        glodnego dziecka nie przerywajac mu bron boze zabawy ( czy chipsy? czy lizaki?
        czy cola? czy piasek z piaskownicy? czy moze po prostu obfite sniadanie ktore
        musi wystarczyc do czasu kiedy dziecko uzna, ze moze wracac do domu spac?). Bo
        jak rozumiem zabawa w Niemczech- rzecz swieta i dla rodzicow i dziecismile
        • lucerka Re: o co chodzi??? 01.08.06, 11:53
          Czemu wnioskujesz, ze zabawa w Niemczech to rzecz swieta? I, ze niemieccy
          rodzice sa wzorowi? Nie doczytalam sie tutaj takich sugestii.
          • anet333 Re: o co chodzi??? 01.08.06, 12:09
            Wnizoskuje z tego, ze autorka postu podziwia niemieckich rodzicow i ich
            podejscie do zabawy swoich pociech. Jednoczesnie pisze o tym, ze rodzice polscy
            maja do wyzej wymienionego podejscie glupie i bezmyslne. Stad moj wniosek:
            rodzice w Niemczech sa wzorem do nasladowania wedlug mamyzuzika. Wnisoek wedlug
            mnie narzucajacy sie samsmile A to, ze zabawa to rzecz swieta wniskuje z tego, ze
            autorke postu oburza fakt, ze polskie matki maja "czelnosc" przerywac dzieciom
            zabawe na obiad, czego jak mniemam w Niemczech nie ma sie prawa czynic ?smile
            Wszytko wytlumaczylam jak nalezy?
            • lucerka Re: o co chodzi??? 01.08.06, 12:30
              Jednoczesnie pisze o tym, ze rodzice polscy
              > maja do wyzej wymienionego podejscie glupie i bezmyslne.

              Mam wrazenie, ze czytalysmy dwa rozne posty.
              • anet333 Re: o co chodzi??? 01.08.06, 12:35
                Mozliwe.
    • aga_p26 Re: o co chodzi??? 01.08.06, 12:20
      no chyba jak dziecko idzie do kałuży to warto je zawrócić niż zaraz iść do domu
      je przebrać!?
    • anet333 Re: o co chodzi??? 01.08.06, 12:32
      A tak wogole, to gdy jeszcze raz przeczytalam sobie post mamyzuzika to doszlam
      do wniosku, ze autorka pisze, zeby pisac i swoje jakies uprzedzenia artykulowac
      bo tak naprawde nie ma pojecia o czym mowi. Bo raz pisze, ze
      > rodzice siedza odpacykowani na lawkach ,sztywno i co chwila wrzask "gdzie
      leziesz?!!!,zaraz spadniesz, ja ci zaraz dam!" "zobacz jaka ty brudna!"> a
      chwile pozniej: <rodzice w pl staja jak straznicy nawet przy 4 i 5 latkach zeby
      pomoc wejsc na mala drabinke pohustac>. Czyli co, siedza na lawce i maja w dupie
      czy staja i nadzoruje nieustannie? No i jeszcze smieszne jest to, ze mamazuzika
      wyszydza "czapke - rzecz swieta" chociaz jak sama pisze "zar sie z nieba leje"
      smile)))))

    • 76kitka Re: o co chodzi??? 01.08.06, 14:57
      Nie ryzykowałabym tarzania się po trawie w polskim parku, wiem dziecko brudne to dziecko szczęśliwe, ale chyba nie o ten rodzaj brudu tu chodzi. Ja się z moim synkiem bawię, muszę zjadać te pyszności, które mi moje dziecię z piasku przygotowuje i chwalić, że smaczne, albo kupować w Jego sklepie lody, grać w berka, udawać samolot i konia, grać w starego niedźwiedzia i ojca Wirgiliusza, w łapki, podskakiwać, stać na jednej nodze i robić fikołki. Moje dziecko jest jedynakiem i jestem Jego kompanem do zabawy. A na parkowym placu zabaw tez się z małym bawię, bo po pierwsze nie wiem, czy nie sypnie komuś w oczka piachem, ma dopiero dwa latka, a takiemu szkrabowi wszystko może przyjśc do głowy, a po drugie często inne dzieci nie są skore do zabawy wspólnej. Nam się czasem poszczęści i spotkamy kolege, z którym można się pobawić, poślizgać, pobiegać, wtedy się trochę wycofuję i tylko obserwuję jak sobie organizują zabawę.
    • mamazuzika Re: o co chodzi??? 01.08.06, 19:36
      ha widze ze lucerka i jarzebina ,jedyne zrozumialy o co mi chodzilo ,a reszta ,coz ,proponuje uwazniej przeczytac postsmile
      • anet333 Re: o co chodzi??? 01.08.06, 23:51
        Zdaje sie, ze wszyscy zrozumieli post, ale tylko dwie osoby sie z tym co
        napisalas zgodzily. ot co.
Pełna wersja