venussjanka
31.07.06, 22:42
WItam
a... zacznę od poczatku.Urodziłam się 18 lat po bracie,który jest oczkiem w
głowie mamy,kiedy wpadł ze swoją obecną żona a wtedy 19 letnią dziewczyną
zorganizowała bajkowy ślub,kupiła mieszkanie,pomogła założyć firmę, gotowała
codzień obiadki(Tak do dziś).Kiedy brat sprzedał mieszkanie pomogła
zainwestować kasę w dom,zrobiła z rudery pałac warty 250 000 ale interesy nie
powiodły się,kasa topniała mama dokładała,dług rósł,komornik zabrał dom.A co
mama?Kupiła im mieszkanie.Szwagierka ma dwie lewe ręce,nie robi praktycznie
nic,namówiła brata do kupna rudery za niby okazyjną cenę,mama zgodziła się
wziążć kredyt,który oni mieli spłacać,oczywiście nie płacą,potem samochód z
Niemiec-raty spłaca kto?MAMA,i jeszcze parę kredytów na remont domu.Teraz
matka jest spłukana,jest nam ciężko...W Październiku wzięłam slub,tylko
cywilny bo nie było nas stać,mieszkamy u mnie razem z matką i ojcem,czasem
jest dobrze ale czasem jak pomyślę ile mój brat przechulał kasy a ja nie mam
nic to coś mnie za gardło ściska...Ale w końcu do rzeczy-mąż pracuje po 10
czasem 12 godzin dziennie,często na nocki,jest to firma produkująca meble,dużo
roboty,często długie trasy,zarabia 1000 zł. ja nie pracuję,ciągle szukam
pracy,siedząc w domu dużo się nasłucham złego o mężu... Otóż jutro właśnie
brat przeprowadza się do nowego domu i poprosił męża żeby mu pomógł, i właśnie
przed chwilą usłyszałam od mamy coś co zwaliło mnie z nóg... powiedziała mi że
mój mąż to h..j leniwy,że trzeba się go prosić o pomoc,że nic nie robi,że nie
pomaga w domu...to zabolało tak jakby ktoś wepchnął nóż w serce po samą
rękojeść i przekręcił mocno... może to i prawda bo nie robi za dużo w domu,ale
skoro ja siedzę i nic nie robię to przynajmniej mogę o dom zadbać.Wciąż mamy
za mało pieniędzy żeby się wyprowadzić,a teściowie...uważają mnie za nieroba i
darmozjada.Ukończyłam LO o profilu językowym,maturę zdawałąm tylko pisemnie z
j.polskiego-z reszty zwolniona-olimpiady,dostałam się na wymarzone
studia-oinżynieria środowiska,po czym przerwałam je-zrobiłam to dla męża,na
tym kierunku był facet który bezpamiętnie zakochał się we mnie,nie chcąc
stracić meża porzuciłam studia...potem pracowałam w firmir brata,a w sumie to
on przepisał ją na mnie-żeby komornik nie mógł nic mu zabrać,dług w ZUSIE
narosł do 320000 i teraz kiedy podejmę pracę to będą mi ściągać i jak tu mieć
motywację?Wiem że on tych piebniędzy nie zapłaci,Bogu dzięki że z konta męża
nie zabierają,bo jeszcze intercyzy nie mamy podpisanej.Łzy zalewają mi
klawiaturę,więc przeprasza za błedy i chaos w składni...czy przegrałam
życie?Jeżeli ktoś przeczytał do końca to dziękuję,poczułam się lepiej...
Pozdrawiam gorąco