lusia64 02.08.06, 12:38 Czytałam w wątku o powrocie do pracy że niektóre kobiety nie wracają tam ze względu na dodatkową pensję tylko mają inne powody. Ile musiałby zarabiać mąż żebyście chciały zostać w domu? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
luxure Re: Po co pracować? 02.08.06, 12:43 Bez względu na to ile by mój mąż zarabiał nie chciałabym "siedzieć" w domu. Kobieta powinna pracować. Chociażby dla zdrowia psychicznego. Ja bym w domu zwariowała. Ale są kobiety które mogłyby i nie chcą wracać do pracy i należy taką decyzję uszanować. Odpowiedz Link Zgłoś
elena70 Re: Po co pracować? 02.08.06, 12:44 Gdyby mój mąż zarabiał 5-6 tysięcy siedziałabym w domu. Lubię dbać o dom i do higieny psychicznej praca wcale nie jest mi potrzebna. Odpowiedz Link Zgłoś
chmurka_257 Re: Po co pracować? 02.08.06, 12:49 Ja siedze w domu juz drugi rok i nawet nie mysle zeby isc gdzies do pracy .fajnie jest w domciu bo mam czas dla dziecka ,na bieganie z odkurzaczem i szmatka ,na gotowanie i spacerki ,wszystko na spokojnie)a to co mi maz teraz przynosi w zupelnosci starcza na godziwe zycie) Odpowiedz Link Zgłoś
lusia64 Re: Po co pracować? 02.08.06, 12:56 Co to jest godziwe życie? Dwa tysiące czy osiem tysięcy? Czy bycie w domu to twój wybór czy konieczność? Odpowiedz Link Zgłoś
chmurka_257 Re: Po co pracować? 02.08.06, 13:03 Godziwe zycie to takie ze starcza na wszystko i jeszcze mozesz odlozyc.a siedze w domu bo sama tak zdecydowalam ,tak jest lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: Po co pracować? 02.08.06, 13:26 Raczej nie chciałabym nie pracować. Lubię moją pracę. Też bym chciała żeby starczyło mi na godziwe życie wg definicji Chmurki. Dla mnie żebym zdecydowała się nie pracować to mąż musiałby zarabiać 7-8 tysięcy. Niestety tyle aż nie zarabia i dlatego również pracuję. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Po co pracować? 02.08.06, 12:54 maz musialby zarabiac wystarczajaco, co do sumy, to mi sie czesto zmienia do higieny praca w sensie pieniadz nie jest mi potrzebna, natomiast praca w sensie dzialalnosc poza domowa- jest mi bardzo potrzebna. Tak samo z szacunkiem- nie jest mi potrzebny szacunek w sensie pensja na konto, ale szacunek w sensie- zauwazam twoja prace, jestes dobra itd Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: Po co pracować? 02.08.06, 12:56 czasem pracuje sie po to zeby sie dowartosciowac,miec kontakt z ludzmi,po prostu oderwac sie od spraw domowych.ja to wszystko mam siedząc z dziecmi w domu i jednoczesnie pomagając męzowi prowadzic firme.dodatkowo oczywiscie maz bez problemu utrzymywałby nasza piatke sam)) Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Po co pracować? 02.08.06, 13:23 Nawet gdybym miała miliony na koncie, pracowalabym. Pewnie przede wszystkim w swoim biznesie i dla frajdy, ale jednak. Bycie w domu to nie dla mnie. I dziwi mnie, ze niektorzy nie rozumieja, ze czesto kobiety pracuja, bo CHCĄ, a nie dlatego, że musza. Juz dawno skonczyly sie czasy, ze praca kobiet to tylko ratowanie domowego budzetu zbyt slabo zasilanego przez mezczyzne. Odpowiedz Link Zgłoś
mama.tadka Re: Po co pracować? 02.08.06, 13:26 Pracowalabym zawsze, bo w życiu nigdy nic nie wiadomo i nie można opierać się tylko na jednym źródle (w sensie osoby) utrzymania. Odpowiedz Link Zgłoś
izabela_741 Re: Po co pracować? 02.08.06, 13:34 Zostac z malym dzieckiem? Wystarczy - wystarczajaco na zycie. Zostac generalnie w domu? Baaardzo duzo. Musialby mi wplacac na 3 filar czy wykupic jakas polise czy inne fundusze. A ja z domu, w wolnych chwilach, oddawalabym sie dla higieny umyslowej jakims wolontariatom. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Po co pracować? 02.08.06, 13:41 lusia64 napisała: > Czytałam w wątku o powrocie do pracy że niektóre kobiety nie wracają tam ze > względu na dodatkową pensję tylko mają inne powody. Ile musiałby zarabiać mąż > żebyście chciały zostać w domu? źle postawione pytanie optymalnie byłoby gdybym była rentierem i miała stały dochód z własnego majątku - jeśliby mąż dobrze zarabiał, to wystarczyłoby mi z 5 tysięcy. Same zarobki męża, nawet wysokie - niosą ze sobą element ryzyka że znikną wraz z facetem. chętnie bym rzuciła pracę w diabły. Bynajmniej nie po to żeby "siedzieć" w domu, ale żeby nie musieć żyć z wywalonym językiem wiecznie i wszędzie się spiesząc. Już się sprawdziłam, udowodniłam że potrafię, czegoś się dorobiłam, kariera mnie nie już kręci, nie chce mi się po prostu użerać z bzdetami. Guzik mnie obchodzą sukcesy, podwyżka, obchodzi mnie mój czas i sprawy prywatne. Natomiast chęć rezygnacji z pracy zdecydowanie nie oznacza, że miałabym ochotę cokolwiek w domu robić, nie mylmy pojęć! Odpowiedz Link Zgłoś
lusia64 Re: Po co pracować? 02.08.06, 13:50 Same zarobki męża, nawet wysokie - niosą ze sobą element ryzyka że > znikną wraz z facetem. > Też tak uważam. Zastanawiałam się tylko czy można spokojnie żyć z jednej pensji? Np w Niemczech można a w Polsce gdy facet przeciętnie zarabia 3-4 tysiące i ma 4 osobową rodzinę, żona musi pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: Po co pracować? 02.08.06, 13:52 nmoze jestem naiwna ale jakos nie przyszło mi nigdy do głowy ze moj maz wyrzuci mnie wraz z dziecmi z domu i tym samym odetnie nam dochody.chyba nie wychodzilabym za mąz za faceta co do ktorego miałabym podobne watpliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
mama.tadka Re: Po co pracować? 02.08.06, 14:29 A tego, że zachoruje, będzie mial wypadek, umrze (tfu tfu) też nie bierzesz pod uwagę? Odpowiedz Link Zgłoś
lusia64 Re: Po co pracować? 02.08.06, 14:30 mama.tadka napisała: > A tego, że zachoruje, będzie mial wypadek, umrze (tfu tfu) też nie bierzesz pod > > uwagę? No własnie. Pewnie ma duże ubezpieczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: Po co pracować? 02.08.06, 14:33 ja wogóle wyszłam za maz dla kasy i oczywiscie ze maz musi miec duze ubezpieczenie a ja kochanka na wypadek gdy maz zaniemoze Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Po co pracować? 02.08.06, 14:41 Poczytaj forum dla samotnych matek. Tam są dziesiątki kobiet, które żyły w takim samym przekonaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: Po co pracować? 02.08.06, 14:43 wiesz jakos sie o to zostanie bez niczego nie obawiam.naiwna jestem moze.ale dobrze mi z tym. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: Po co pracować? 02.08.06, 14:51 niestety nie moge brac sobie do serca rad crises poniwaz ufam mojemu męzowi.dla mnie idzie to nieodłącznie w parze z miloscia.jestesmy pod tym wzgledem strasznie staroswieccy)) Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Po co pracować? 02.08.06, 15:23 joanna266 napisała: > nmoze jestem naiwna ale jakos nie przyszło mi nigdy do głowy ze moj maz wyrzuci > mnie wraz z dziecmi z domu i tym samym odetnie nam dochody.chyba nie > wychodzilabym za mąz za faceta co do ktorego miałabym podobne watpliwosci. tak, to jest naiwność życie niestety dość brutalnie weryfikuje takie poglądy. Wątpliwości co do partnera można nie mieć - ale lepiej nie stwarzać po prostu okazji - niezależnie od pokładanych w nim uczuć. Strzeżonego pan bóg strzerze Prawdziwe oblicze partnera najczęściej poznaje się dopiero przy rozstaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Po co pracować? 02.08.06, 13:53 Wydaje mi się, że przeciętny zarobek jest niższy niż 3-4 tysiące ale mogę się mylić. Niemniej to za mało, żeby 4 osoby w miarę bezproblemowo funkcjonowały. Co do Niemiec, jakoś Niemki nie palą się do tego, żeby mieć dzieci i przyrost naturalny w tym kraju również jest b. niski. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Po co pracować? 02.08.06, 13:45 Nie ma takiej kwoty. Za żadne skarby nie zrezygnowałabym z możliwości zarabiania własnych, nawet niewielkich, pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
lidkakn Re: Po co pracować? 02.08.06, 14:25 Ja również. Obecnie mam wakacje i siedzę w domku z dziećmi. Jest fajnie, dzieciaki dopilnowane, mąż też. ALe ja z chęcią za miesiąc wrócę do pracy. Realizuję się w niej. Swoją drogą, na bieganie z odkurzaczem i szmatką też znajduję czas. Odpowiedz Link Zgłoś
abosa Re: Po co pracować? 02.08.06, 13:59 Bo daje niezależność, satysfakcję, komfort, jakiego nie zapewni mi życie bez pracy zawodowej; Nie zrezygnowałabym z pracy, bez względu na wys. pensji męża. Za to, gdyby mój mąż zarabiał więcej, być może pozwoliłabym sobie na wzięcie rocznego (a może dłuższego) wychowawczego. Jaka to miałaby być kwota? myślę, że ok. 6 tys. zł. Wróciłam do pracy wcześniej, niż bym chciała. Nie było nacisków ze strony pracodawcy, ale wiedziałam, że pracy jest b. dużo i jestem potrzebna. Ewentualna utrata pracy, z którą musiałabym się liczyć (jestem realistką) idąc na urlop wych. pozbawiłaby mnie: 1.pensji, 2.komfortu, o którym wyżej wspomniałam. Gdyby mąż zarabiał wspomnianą wyżej kwotę, pewnie byłabym gotowa zaryzykować utratę komfortu i pensji. Ale z całą pewnością, nie zrezygnowałabym z pracy bezterminowo. Na marginesie: to pytanie (najpierw wspominasz o istnieniu "innych powodów" a za chwilę pytasz: za ile zostałybyście w domu?) zostało zadane tak, jakbyś w gruncie rzeczy nie wierzyła w istnienie tych innych powodów. Skojarzyło mi się to ze stwierdzeniem mojego kuyzyna (dot. zupełnie innego tematu): "Po co czytać książkę, jak można obejrzeć film?" Nie przyjmował żadnych argumentów, DLA NIEGO one były zupełnie bez znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
4dzieciimy Re: Po co pracować? 02.08.06, 14:11 Mój mąż zarabia dużo, jeżeli nie bardzo dużo. W zupełności starcza nam na utrzymanie naszej rodziny, kosztowne przyjemności i jeszcze sporo zostaje. Ja nie mam potrzeby wychodzenia do pracy, malowania się godzinę, zastanawiania się jaki kostiumik jutro założę. Ale mam potrzebę pracy. Dzięki temu mam świadomość że wieloletnia nauka nie poszła w las, że jestem doceniana nie tylko za porządek w domu i smaczny obiad. aldi Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: Po co pracować? 02.08.06, 14:17 ja mimo iz siedze w domu mam potrzebe malowania sie,zastanawiania sie co załoze oraz na co bym chciała pojechac do kina.jak dla mnie pracowanie i siedzenie w domu pod tym wzgledem niczym sie nie roznia)) Odpowiedz Link Zgłoś
4dzieciimy Re: Po co pracować? 02.08.06, 14:23 joanna266 napisała: > > oraz na co bym chciała pojechac do kina.jak dla mnie pracowanie i siedzenie w > domu pod tym wzgledem niczym sie nie roznia)) Jak dla mnie kino nie ma tu nic do rzeczy. Odpalam samochód, wsiadam i jestem, a jak nie mam czasu to idę następnego dnia. Z pracą tak nie ma. A co do różnicy, to w moim przypadku jest zasadnicza. Ale to chyba zależy od tego co się robi i w jakim zawodzie się pracuje. Ja nie dałabym rady spędzić życia na zabawie z dziećmi, lataniu ze szmatką, odkurzaczem i łyżką wazową. Ale to dobrze że każdy robi to co lubi. Świat przynajmniej nie jest nudny. aldi Odpowiedz Link Zgłoś
luxure Re: 4dzieciimy 02.08.06, 14:38 Moja szefowa ma 4 dzieci. Jest bardzo dobrą gospodynią, matka, i bardzo konkretna w pracy. Jak sie chce i przy dobrej organizacji wszystko mozna pogodzić. Siebie juz sobie nie wyobrażam z czwórką dzieci, i jeszcze praca ale widocznie mam słabą wyobraźnie Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: 4dzieciimy 02.08.06, 15:00 lusia64 napisała: > Masz 4 dzieci i pracujesz? i nie narzeka Odpowiedz Link Zgłoś
4dzieciimy Re: moofka 02.08.06, 15:05 Moofka, oszczędź sobie ironię. Ten wątek jest na inny temat, a ty naprawdę nie jesteś zabawna. Dla niewtajemniczonych: forumowałyśmy kiedyś z moofką na zupełnie inny temat (właśnie narzekania), ale w moofkowej główce się sie mieści, że to już drugi wątek. pozdrawiam aldi Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: moofka 02.08.06, 15:08 4dzieciimy napisała: ale w moofkowej główce się sie mieści, że to już drugi > wątek. sie sie miesci watwk drugi temat podobny Odpowiedz Link Zgłoś
4dzieciimy Re: 4dzieciimy 02.08.06, 15:06 lusia64 napisała: > Masz 4 dzieci i pracujesz? Podziwiam. Mam 4 dzieci, pracuję w domu jakieś 5-6 godzin dziennie. pozdrawiam aldi Odpowiedz Link Zgłoś
ula_max Nie ma takich pieniędzy na świecie. 02.08.06, 14:35 Pracuję zawodowo bo kocham to robić. Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: Nie ma takich pieniędzy na świecie. 02.08.06, 15:12 Ja pracowac lubie, swoja prace lubie, za duzo wysilku wlozylam we wlasna edukacje (wyjazd za granice, doktorat), zeby teraz powiesic dyplom na scianie, jak mam duze mozliwosci. Moglabym spokojnie byc w domu, bo maz zarabia wystarczajaco duzo, ale ja zarabiam wiecej od niego, ale potrzebuje stymulacji intelektualnej i w pracy ja dostaje. Poza tym mam alergie na prace domowe, ktorych oprocz gotowania nie znosze, i na dluzsza mete doprowadzilyby mnie do depresji , wiec pracujac stac mnie na zatrudnienie ludzi, ktorzy roboty domowe za mnie robia: sprzatanie, pranie, gotowanie w teygodniu itd. tak sie urzadzilam A ja dzieki temu po pracy poswiecam swoj czas w 100% synowi i mezowi, bo nie musze robic innych rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Nie ma takich pieniędzy na świecie. 02.08.06, 15:37 zastanawia mnie taka jednostajna perspektywa - albo pracuję zawodowo albo jeżdżę na ścierce - a innej opcji nie ma???? skoro omawiamy sytuację, kiedy mąż świetnie zarabia i żona nie musi pracować jeśli jej się nie chce, bo jego pensja wystarcza na wszystkie potrzeby rodziny - to zakładam że stać go również na wynajęcie pomocy domowej - to naprawdę nie są kokosy. znam kobiety, które nie pracują, a nie muszą ganiać z odkurzaczem, a czas poświęcają na rzeczy, które im sprawiają przyjemność. Jak marzyć, to na maksa Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: Nie ma takich pieniędzy na świecie. 02.08.06, 15:46 co tu duzo krycdo mnie trzy razy w tygodniu przychodzi pani Madzia i pomaga mi ogarnac domowy sajgon.co jakis czas wpada tez pani ktora myje okna.ale jeszcze pół roku temu tak samo jak i teraz mialam troje dzieci i radzilam sobie z nimi oraz z domem sama.i bardzo sobie to chwaliłam.tylko czasem nachodzi mnie refleksja czy gdybym wychodziła z domu rano a wracala o 16 byłabym szczęsliwsza??? Odpowiedz Link Zgłoś
mamaivcia Re: Nie ma takich pieniędzy na świecie. 02.08.06, 22:37 pewnie pisałabyś wątki w stylu: ja w pracy, dziecko w domu z nianią co robić pomocy już nie wytrzymuję psychicznie !!!!!!!!! sory drogie mamy - wiem, że to złośliwe z mojej strony ale nie rozumiem dlaczego te, które wybrały pracę z różnych względów przekonują = napadają te, które zostają w domu o słuszności swojej decyzji i vice versa ja wybrałam bycie w domu z dzieckiem, mimo że robiłam to co uwielbiam i zarabiałam 6,5 brutto mam taką możliwość bo mój mąż prowadzi firmę i z tego korzystam ! Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Nie ma takich pieniędzy na świecie. 02.08.06, 15:48 > znam kobiety, które nie pracują, a nie muszą ganiać z odkurzaczem, a czas > poświęcają na rzeczy, które im sprawiają przyjemność. Jak marzyć, to na maksa no przeciez burza ja tez o tym napisalam- ze potrzebe realizacji mam i to duza a potrzebe zarabiania tak naprawde mam ze wzgledu na okolicznosci- jest praca, placa, za to co lubie w dodatku. Ale to co lubie rownie dobrze moglabym robic za free Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Nie ma takich pieniędzy na świecie. 02.08.06, 16:15 no tak, mi do altruistki baaardzo daleko. Potrzeba realizacji dawno mi przeszła - po prostu już wiem, że umiem, pracy się nie boję, ale właśnie przez to mam tak olewczy stosunek do osiągnięć. Co więcej mogę odkryć w pracy fajnego? co najwyżej wlepią mi awans i dorzucą roboty, dziękuję bardzo. Kolejny projekt będzie tylko kolejnym projektem, choćby nie wiem jak dużym jakoś nie czuję już bluesa, zrobię swoje i robię to dobrze, ale szczerze mówiąc - mam to w głębokim poważaniu. Optymalne dla mnie byłaby działalność, gdzie sterowałabym czasem dowolnie - jak mi się nudzi, to godzinkę popracuję, jak nie - to nie, bez ciśnienia i terminów. Marzenie ściętej głowy od jakiejkolwiek pracy odstręcza mnie jedno - trzeba, jasny gwint, rano wstawać!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: Nie ma takich pieniędzy na świecie. 02.08.06, 16:57 No widzisz sa ludzie, dla ktorych praca to pasja, wyzywaja sie w niej, spelniaja i realizuja, a sa tacy, dla ktorych praca to zarabianie na placenie rachunkow, a wyzywaja sie poza praca: hobby, ksiazki, no kazdy cos ma. Mnie jeszcze praca daje strukture, organizuje dzien, im wiecej mam zajec, nie tych samych jak np. obowiazki domowe, tym lepiej sie organizuje. Daje mi poczucie bezpieczenstwa, ze jak ktores z nas straci prace, to drugie spokojnie moze utrzymac rodzine. Daje mi poczucie realizacji, jak to dobrze otrzymac pochwaly, podwyzke i niedlugo awans, bo wiesz, ze zrbilas cos dobrego. Dla mnie jeszcze troche nadrzedny cel, pracuje nad udoskonalaniem pewnych lekow, wiec moze troche doloze sie do ludzkosci. Ot taki ideal.... Pracujac zawodow, jestem teraz lepsza i cierpliwsza matka i dobrym pracownikiem, bo dzien mam podzielony na 2 bloki. A do dziecka tez trzeba rano wstawac, ba, nie tylko rano, ale i w nocy. Jak przejde na emeryture, tez nie bede siedziec w domu i zawracac d.y swojemu doroslemu dziecku, tylko na pewno wciagne sie w jakis woluntariat. Mam juz kilka na oku, ktore na razie wspieram tylko finansowo. Tak jak moja tesciowa, ktora jest teraz na emeryturze bardziej zajeta, niz byla jak pracowala, nigdy jej nie ma w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Po co pracować? 02.08.06, 14:57 Nie ma takich pieniędzy. Dla mnie praca spełnia trzy podstawowe wartości: - pozwala mi na niezalezność i tą materialną i tą duchową - pozwala mi czuć się cząstka społeczeństwa, tak jak obecność w wyborach itp. - daje mi poczucie samorealizacji. Żadne pieniądze zarobione przez mojego męża nie dały by mi tego. Odpowiedz Link Zgłoś
jklk Re: Po co pracować? 02.08.06, 15:41 Nie ma takich pieniędzy, za które zgodziłabym się siedzieć w domu! Nie ma i już. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarazydwa1 Re: Po co pracować? 02.08.06, 18:01 Lada dzień urodzę drugie dziecko i planuję zostać 3 lata na wychowawczym. Potem chcę wrócić do pracy - głównie ze względów finansowych. Ale gdyby mąż zarabiał tak 6 tys to chetnie zostałabym w domu na stałe. Najważniejsza dla mnie jest rodzina a bez pracy umiałabym żyć co nie oznacza, że mając te 6 tys siedziałabym na tyłku w domu, latała ze ścierą, pichciła, zajmowała się 24h/dobę dziećmi i czekała na męża. Jak dzieci poszłyby do przedszkola, szkoły poświęcałabym czas temu co poza domem mnie fascynuje a na co brakuje mi obecnie czasu. Co do realizowania się zawodowego to zawsze marzyła mi się pomoc biednym dzieciom - np. pozyskiwac sponsorów, założyć stołówki dla dzieci, jakieś pozaszkolne zajęcia dla uczniów podstawówek, zatrudnianie tam wykwalifikowanych bezrobotnych - tak, żeby dzieciaczki miały gdzie zjeść i spędzić wolny czas zamiast głodne szwedać się po ulicach. Chyba takie zajęcie sprawiałoby mi największą satysfakcję. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: Po co pracować? 02.08.06, 18:05 hmmm... mam wrazenie ze w tej kwestii nie zawsze o pieniadze chodzi. czasem w gre wchodza tez wlasne ambicje, chec rozwoju, chec wyrwania sie z domu, zaspokojenia potrzeb towarzyskich etc, etc. Moj maz zarabia duuzo. Ja wychowuje 4-letniego syna i blizniaki 2-mce. I pracuje w domu. Pewnie ze tez dla samej frajdy posiadania wlasnych pieniedzy, ale jednak bardzo liczy sie fakt, ze moge sie wykazac - i to w jak ekstremalnych warunkach!! Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Po co pracować? 02.08.06, 18:30 Nie ma takiej kasy (nie ma też z resztą męża. Lubie mieć własną kasę i nie cierpię tego uczucia, gdy jej nie mam. Poza tym lubię miny ludzi na widok efektów mojej pracy Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Po co pracować? 03.08.06, 17:51 mathiola napisała: > jakie miny? zdziwione Odpowiedz Link Zgłoś
aetas najlepiej tyle, ile Mel Gibson... 03.08.06, 18:14 i dziesięcioro dzieci, tylko, żeby mi je ktoś urodził za mnie... Odpowiedz Link Zgłoś
mamamonika Re: Po co pracować? 02.08.06, 20:34 Wielokrotnie tu padało "nie ma takich pieniędzy". Dla mnie też. Samo dbanie o dom po prostu by mi nie wystarczyło, żeby się poczuć zrealizowanym człowiekiem. Pozbawiona zajęcia natychmiast znalazłabym sobie nowe. Widocznie słowo "praca" dla wielu z nas ma zupełnie inne zabarwienie - dla niektórych oznacza przykry kierat, dla innych - realizację i coś, co się bardzo lubi Dobrze, że więcej tutaj tych drugich P.s. ja mam też czwórkę dzieciaków Odpowiedz Link Zgłoś
monika291 Re: Po co pracować? 02.08.06, 22:12 Poprostu super jest rozmawiac o tematach nie tylko dotyczacych gospodarstwa domowego ale o audytach wew i zew o klientach o fakturach ( czy należało wystawic czy nie) czy przeksięgowac czy nie ,uwielbia zgiełk panujacy w biurze kupki papierów do przerobienia i dzwoniący tel stacjonarny jednoczesnie z komórką i pytania na gg i skype i co 10 min spawdzac meila a tam 15 wiadomości nie przeczytanych -to jest boskie.Ja przez prace mam napęd życiowy i to jest ważne strasznie.Niektórym jest to poprostu potrzebne do szczęscia.Pracując jestem naprawde szczęśliwa(ponoc widac to po mnie) Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: Po co pracować? 02.08.06, 23:43 Przerobilam sytuacje przebywania w domu na dobrym utrzymaniu i zdecydowanie mi to szczescie nie dawalo. Potrzebuje swoich wyzwan i sukcesow z innej dziedziny niz ciasto bez zakalca. Odpowiedz Link Zgłoś
niepytana KIEDY pracowac? 02.08.06, 23:48 Matka trojki "niepracujaca" - moj dzien: Zaczac od wczoraj. Bylo party na blocku (kilka ulic z jednego ~subdivision~), kto mieszka w Ameryce to chyba wie "National Night Out". W calym kraju wszyscy robia takie block parties w ten dzien. Muzyka, piwo, gry, lody, grill, rzucanie balonami z woda, hooye, muje, dzikie weze, smalec, mydlo i powidlo, kleszcze i hooy wie co jeszcze. To do 10 wieczor. Syn zlapal jeszcze wieczorem w domu szczoteczke do zebow, extra majtki, pijama i jakies tam swoje PS2 sprzety i polecial spac do kolegi z ulicy kilka domow dalej. Maz wykapal corke #2, a ja corke #3. 11 wieczor jeszcze posiedzielismy przed domem na lawce i o polnocy koniec dnia. Rano wstala corka #3 (12mos) i jej siostra #2 (4.5lat). Umylam zeby i dalam Ashley (#3) butelke. Maz w tym czasie wzial szybki prysznic. Potem maz siadl do telefonu do pracy. Ja mu szybko powiedzialam zeby zadzwonil do LifeTime (nasz fitness center) i zarezerwowal miejsce na 3 dla najmlodszej do pokoju dla babies (starsze dzieci biora bez rezerwacji) i sama weszlam pod prysznic. 9:00 - robie sniadanie (szybkie - platki owsiane express, i toasty i dzem, kawa i sok pomaranczowy) bo maz nie mogl przywiezc nic na sniadanie bo mu zeszlo dlugo na telefonie i wlasnie wtedy pomagal Chenille (#2) myc zeby. Ja z rozpedu robie sniadanie rowniez dla syna, ktorego nie ma w domu bo spal u kolegi, i przypominam sobie o tym dopiero jak prosze Chenille zeby powiedziala bratu (Joshua - #1 - 10lat) ze ma umyc zeby, na co ona mi mowi ze Josh od wczoraj wieczor jest u Cody w domu. 9:30 - Maz sprzata po sniadaniu, wstawia naczynia do zmywarki i ubiera dziewczyny w cokolwiek im wczesniej przygotowalam. A ja siadam do biura i zaczyna sie... W 30 minut robie ~invoices~ co chyba jest po polsku faktury, i ~contract proposals~ co nie wiem w ogole jak jest po polsku. Wkladam to wszystko na PDF i emailuje do wszystkich co trzeba. W czasie tego idzie kupa faxow i dzwoni stacjonarny telefon. Moja mama z Kanady dzwoni i mowi ze musi moj doktor email wyslac do FedEx z nowym listem ze ja mam cukrzyce i potrzebuje insuline i jestem obywatel Kanady i moge leki sprowadzac z Kanady do US. W ten sposob jest dla nas 4X taniej. Zamiast $1000 na 6 miesiecy jest troche ponad $250. Wdech. W tym samym czasie dzwoni cell i moja kolezanka czy chce z nia isc na kawe do Starbucks co sie wlasnie otworzyl kolo nas, a potem na basen na jej country club na golf course (ona ma tam przynaleznosc, my nie). Oczywiscie z nia nie ide, bo zaraz po tych pomylonych zajeciach busniessowych mam jechac na zakupy i kupic sobie hurtowo 10 biustonoszy bo wiecznie wszystkie mam w praniu i extra pijama z tych samych powodow co biustonosze. Odkladam cell i w tym samym momencie dzwoni od nowa. To inna sasiadka co Chenille jest zaproszona do jej corki na urodziny w ta sobote. Okazuje sie ze jej corka ma dzisiaj prawdziwe urodziny i ona zaprosila dzieci ze swojej drugiej Bunko grupy (Bunko - babska gra ktora mamy rowniez na naszej ulicy) i chce wiedziec czy Chenille by przyszla tez. Zaczyna sie wszystko o 11. No oczywiscie Chenille juz skacze z nogi na noge bo chce isc, wiec sie godze. Wskakuje w jakies ubranie i do samochodu, po drodze zatrzymuje sie przed domem gdzie Joshua spedzil noc i mowie ze jak on bedzie gotowy zeby przyjsc do domu to moze przyjsc po nie zamknelam drzwi na klucz i garaz tez otwarty, a maz juz za 5 minut jedzie dopilnowac business wiec nikogo nie bedzie w domu. Potem podjezdzam pod dom sasiadki gdzie Chenille idzie na te podwojne urodziny i ja tam zostawiam, a sama puszczam sie pedem po te biustonosze. W centrum handlowym spotykam meza gdzie mamy razem lunch i on mi mowi ze na 3 nie dalo sie zarezerwowac dla Ashley miejsca w LifeTime tylko na 5. Wracam do domu o 2. Klade Ashley spac. Za godzine przychodzi Chenille, ktora wysylam po Josha bo jeszcze nie przyszedl do domu. Josh przychodzi i bierze prysznic, Ashley wstaje i dostaje yogurt, dzieciaki sie troche bawia razem. Ja siadam przed komputer. Gram troche w Poker (Texas hold'em)i zagladam na forum i to widze i sie nadziwic nie moge. Ja sie pytam. Gdzie jest czas na chodzenie z odkurzaczem, szmatka czy lyzka wazowa. Nie ma czasu kupic jedzenia, czy gotowanie. Jak ma mnie dowartosciowac to robienie faktury i te zoo z kilkoma telefonami na raz???. Apropos. Jest juz za dwadziescia 5 i maz dzwonil zeby mu zapakowac rzeczy na fitness i na basen i tam sie spotkamy bo do domu juz nie zdazy. Aha, no i insuline mam wziac bo odrazu stamtad jedziemy cos zjesc. RATUNKU. Jak ja sie nie dowartosciuje jak mi karta w Poker idzie, to juz naprawde nic mnie nie dowartosciuje, a juz tymbardziej telefony, emails i faktury z ktorych bardzo chetnie zrezygnuje na rzecz ugotowania obiadu i serwowania jedzenia na lyzce wazowej. No to lece. Pa. PS. Jutro idziemy wieczorem na baseball gre. W piatek mam lekcje plywania dla Ashley. W sobote sa urodziny Kalli... Lyzka wazowa, odkurzacz, taaaa.... Tylko kiedy??? Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Re: KIEDY pracowac? 02.08.06, 23:53 ja bym chciała pracować. Wcześnie zaczęłam prace, godziłam ze studiami i studium i było mi dobrze. Teraz mam już dość siedzenia w domu. Ale nie mogę pracowac ze względu na opieke nad dzieckiem. A marze o tym by się wyrwać. Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: Po co pracować? 03.08.06, 08:26 Jeśli małż dostanie pewną pracę za 3-4 tysiące netto, to wracam natychmiast i gęby nie wystawiam z domu choćby przez rok. I zaprzysiegam się niniejszym że nie przetłumaczę w tym okresie ani jednego słowa i nie udzielę nikomu ani jednej lekcji. Tylko na litość Boską, niech tak się wreszcie stanie... Bo póki co to ja przynoszę do domu te 3-4 tysiące netto które wystarczą na życie bez siwienia, opłacenie wynajmowanego mieszkania itp., ale zamienię się z największą radością bo coraz częsciej na pysk padam. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: Po co pracować? 03.08.06, 08:42 Pozdrawiam cię. Też jestem anglistką i mam dużo godzin w szkole. Pracuję już 13 lat i jest to szkoła niepubliczna więc moja pensja nie jest taka zła jak na szkołę - coś koło 2500. Rozumiem cię doskonale bo czasami nie mam już ochoty odezwać się po angielsku choc to mój ukochany język. Czasami kojarzy mi się po prostu z pracą. Życzę aby mąż dostał pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: Po co pracować? 03.08.06, 08:54 Ja robię kursy w firmach przez pośrednika i obsługuję biuro tłumaczeń, w ramach własnej dzialalności wszystko... dodatkowo jeszcze są inne projekty typu tłumaczenia dla własnych klientów oraz kursy dla własnych klientów, po prostu mi czasu brakuje - w biurze tłumaczeń jestem 40 godzin w tygodniu, z kursów chwalebnie sa wakacje więc tylko (!) trzy grupy dwa razy w tyg. każda, w dwóch fimrach mi zostały, ale z kolei najechało sporo klientów zagraniczncyh z zapotrzebowaniem na tłumaczenia ustne i pisemne, już freelancerów o wsparcie poprosiłam, bo nie wyrabiam. Wracam do domu i lecę na ryjek - czasem od razu się chowam w sypialni z nadzieją że nie znajdzie mnie żadne z dzieci ani mąż... P.S. Skąd wiedziałaś ze jestem anglistką właśnie?? Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: Po co pracować? 03.08.06, 09:01 Już wcześniej gdzieś to pisałaś. A ja z racji sympatii do tej samej profesjii zapamiętałam. Też kiedyś pracowałam na kursach i sobie chwaliłam. Nie myślałam nawet że będę chciała pracować w szkole. Ale od 7 lat mam tylko szkołę i max 2 korepetycje w tygodniu i jestem zadowolona. Chyba się starzeję. Odpowiedz Link Zgłoś
piastka Re: Po co pracować? 03.08.06, 09:11 Paza tym, co pisałyście: siedząc w domu traci się dystans do wielu rzeczy... Obserwowałam to zjawisko u kilku znajomych. Chociaż oczywiście to nie jest reguła. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 do niepytana i nie tylko 04.08.06, 10:58 Świetnie to opisałaś A tak w ogóle to potrzeba samorealizacji, własnych pieniędzy itp, itd to fakty nad którymi nie ma co dyskutować. Jednak ilekroć jestem w super-hiper (markecie)i patrzę na pół żywe kasjerki (hałas, gorąc), albo słuchając opowieści znajomej, że nóg już nie czuje , a pierogi śnią się jej po nocach (pracuje przy taśmie lepiąc pierogi), tudzież innej, która ledwo już na oczy patrzy w zastraszającym tempie wklepując do kompa faktury i przelewy przez 8 godz.(no, minus 2x15 min) to jakoś mi trudno uwierzyć w tę tęsknotę za pracą (zarobkową a nie tą, co nam przyniesie stysfakcję). Każda z nich w diabły rzuciłaby swoja pracę, ale inna na ne nie czeka, a męża zarobki nie wystarczają na życie. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: do niepytana i nie tylko 04.08.06, 11:15 bo mi sie w ogole wydaje ze sa takie zawody co rozwijaja- ale wiekszosc to szara wyrobnicza masa. Oczywiscie ze w azdym zawodzie mozna znalesc sopelnienie i nie da sie powiedziec ze ta praca to fajna a tamta to wyrobnictwo(np ballada o czesku piekarzu hehe)bo jestesmy rozni i realizujemy sie w rozny sposob. Ale terminu wypalenie" nie wymyslono w naszych czasach. Odpowiedz Link Zgłoś
gusik123 Re: do niepytana i nie tylko 04.08.06, 11:42 wieczna-gosia napisała: >ale wiekszosc to szar > a wyrobnicza masa. No właśnie i nawet wykształcenie nie zawsze tu rolę odgrywa. Więc tutejsze rozważania to pewien stopień abstrakcji. Tęsknimy wszystkie do pewnych spraw,bo taka natura człowieka, ale to nie ma takiego prostego przełożenia typu: samorealizacja w pracy kontra monotonia (a czasami pogarda) w domu. > jestesmy rozni i realizujemy sie w rozny sposob. A do tego: różną mamy witalność, zdrowie, siły, samozaparcie, umiejętność dzielenia wielu obowiązków, no i różne dzieci, i meżów. >Ale terminu wypalenie" nie > wymyslono w naszych czasach. To może jaksś szczepionkę wynaleziono by na tę przypadłość; przydałaby się, oj przydała ... Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: do niepytana i nie tylko 04.08.06, 11:53 ja mam wrażenie, że jest to również kwestia pewnej perspektywy i czasu. Inaczej się patrzy na te same rzeczy na początku kariery, inaczej - po parunastu latach pracy. Do pewnego czasu moj stosunek do pracy był nieomal bałwochwalczy - uwielbiałam to co robię, życie w pełnym pędzie - jak ktoś wyżej napisał - 100 telefonów dziennie, rozwiązywanie problemów itd. I nagle przyszło otrzeźwienie - po kiego czorta ja się tak spalam? przecież to taki sam kierat jak wzmiankowane lepienie pierogów na taśmie, niby to lubię, niby fajnie, niby zarabiam - ale czy moje życie ma się kręcić dookoła pracy? bo siłą rzeczy tak się właśnie działo - w najlepszym wypadku byłam w domu o 18- tej, biegiem po dziecko, biegiem po zakupy, potem nadal telefony i sprawy służbowe a wieczorem myślenie jak tu rozwiązać jakiś problem. Kurcze - a gdzie w tym wszystkim czas dla siebie? z trudem wygospodarowane wieczorem dwie godziny mi nie wystarczają. moja pasja i zaangażowanie w pracy skończyło się na arytmii serca. To mi uświadomiło, że organizm ma swoje prawa i są ważniejsze sprawy niż praca. Chciałabym zwolnić, przestać żyć z wywalonym językiem. Nie mam najmniejszej ochoty zajmować się domem, dziecko duże i opieki nie wymaga - w uropie najbardziej lubię to że nie muszę się nigdzie spieszyć, dzień płynie spokojnie, nikt nic nie chce, ja nic nie muszę... Sąsiedzi przeprowadzają się z Warszawy do małego miasta - są zachwyceni tym wolniejszym tempem życia, spokojem, brakiem ciśnienia, powrotem z pracy o 16- tej a nie 20-tej. Zazdroszczę im Odpowiedz Link Zgłoś
niepytana Re: do niepytana i nie tylko 07.08.06, 01:14 > ale czy moje życie ma się kręcić dookoła pracy? A no wlasnie. Najwazniejsze jest sobie uswiadomic ze pracowac trzeba zeby zyc, a nie zyc zeby pracowac. Oczywiscie praca przy domu i dzieciach jako w sumie radosc i szczescie to w tym momencie niby jakas abstrakcja hehehehe. Ale koniec z koncem jak to podsumuje, to naprawde wole spedzac wiekszosc mojego czasu nawet urabiajac rece po lokcie z ludzmi ktorych kocham niz z ludzmi z ktorymi akurat przyszlo mi siedziec w biurze od 9 do 5. Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: do niepytana i nie tylko 07.08.06, 08:47 niepytana napisała: naprawde wole spedzac wiekszosc mojego czasu > nawet urabiajac rece po lokcie z ludzmi ktorych kocham niz z ludzmi z ktorymi > akurat przyszlo mi siedziec w biurze od 9 do 5. Myślę że wiele kobiet wolałoby spędzić czas z tymi osobami które kochają czyli z własnymi dziećmi (szczególnie gdy są małe) ale Niestety w Polsce zwykle trudno jest przeżyć z pensji męża. Odpowiedz Link Zgłoś
be.em Re: Po co pracować? 07.08.06, 08:52 czasem chciałabym siedzieć w domu z dzieckiem, a czasem bogu dziękuję, ze mam pracę wolę pracować jednakdla kasy i dla samej siebie Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: Po co pracować? 07.08.06, 09:09 be.em napisała: > czasem chciałabym siedzieć w domu z dzieckiem, a czasem bogu dziękuję, ze mam > pracę > > wolę pracować jednakdla kasy i dla samej siebie > Ja też. Odpowiedz Link Zgłoś