Dodaj do ulubionych

zakochałam się:((

07.08.06, 11:23
nie planowałam tego,nie było to zależne ode mnie i nie wiem skąd to się
wzięło... tak po prostu.
mam męża i 4,5 letniego synka w małżeństwie układa się nam tak sobie bez
rewelacji. jak do tej pory gdy koleżanki mówiły mi o takich sytuacjach
myślałam że to nie możliwe tak po prostu się zakochać... a jednak. tak bardzo
jestem zakochana że aż mi się kręci w głowie. wiem wiem zaraz posypią się na
mnie rózgi ale nic na to nie potrafię poradzić tym bardziej że on też jest
zakochany... pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • zuzanna56 Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 11:27
      I co teraz?
      • formacik Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 11:29
        nie wiem co teraz. nie zastanawiałam się jeszcze nad tym. nie jestem gó..arą
        tylko dorosłą kobietą i jak do tej pory niezwykle rozsądną, dlatego nie mogę o
        tym mówic z nikim z moich znajomych. dlatego napisałam tutaj żeby to z siebie
        wyrzucic.
        • shamsa Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 11:30
          przejdzie ci.
    • be.em Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 11:30
      zakochanie czasem się przydajesmile zdrowe jestsmile byle by z tego dzieci nie byłowink
      • formacik Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 11:32
        czyli tez tak miałyście? A JA MYSLAŁAM ŻE TYLKO ZE MNIE TAKA MARSJANKAsmile. OBY
        PRZESZŁO
        • be.em Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 11:33
          wyluzujsmile) ciesz sięsmile niektóre rodzą się i umierają bez motyli w brzuchuwink
        • zuzanna56 Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 11:35
          No mi się to nie zdarzyło ale moim koleżankom i owszem. Ale zwykle im
          przechodziło.
          Może to zwykłe zauroczenie...
      • mlodytatus Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 14:33
        ty i twoje teksty czasami wink
        • zuzanna56 ty i twoje teksty czasami 07.08.06, 19:13
          To do mnie?
    • rita75 Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 11:34
      w małżeństwie układa się nam tak sobie bez
      > rewelacji.

      przynajmniej znana jest przyczyna zakochania smile
      A co do twojego zakochania..
      - staraj sie myslec głową, choc to pewnie trudne, odmienny stan umyslu kiedys
      minie, a to co zostanie, to konsekwencje, ktore bedziesz musiala poniesc.
      • formacik Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 11:38
        motyle w brzuchu... baardzo trafne określeniesmile
        • rita75 Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 11:43

          > motyle w brzuchu... baardzo trafne określeniesmile

          i tego sie trzymaj...
          Znam osobę, ktora dala sie temu poniesc i bardzo teraz zaluje.
    • adsa_21 Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 11:41
      no i co zamierzasz z tym zrobic?
      • zuzanna56 Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 11:48
        A twój obiekt zakochania?
    • siasiuszek Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 11:55
      Nie przejmuj się zakochanie jak grypa prędzej czy później przechodzi. Najlepiej
      się odizolować od źródła, bo wiadomo, co z oczu to i z serca. I ci zazdrosne aż
      się rozmarzyłam, ale głupstw nie rób, bo możesz później żałować. Czy ten
      mężczyzna też ma żonę i dzieci?
    • gerandia Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 11:56
      Ja mialam podobna sytuacje tylko u mnie to nie bylo zakochanie tylko
      zafascynowanie moze zauroczenie bylam juz mezatka troche nudy wkradlo sie w moj
      zwiazek i pojawil sie ON (tez zonaty z dwojka dzieci) czule slowka drobne
      prezeciki mile smsy nie wiem jak by sie to skonczylo gdyby nie fakt ze zaszlam
      w ciaze musialam to skonczyc choc bylo ciezko ale ta sytuacja uzmyslowila mi co
      moglam stracic i ciesze sie ze tak to sie skonczylo nieraz jeszcze powracam
      myslami do tamtych chwil milo bylo ale rodzina jest najwazniejsza przemysl
      wszystko bo pozniej nie bedzie juz odwrotu
      Pozdrawiam wiem co czujesz!!!!!
      • formacik obiekt zakochania 07.08.06, 12:34
        obiekt zakochania ma zone i dziecko. niestety zmuszona jestem do widywania się
        z nim codziennie ponieważ z nim pracuję. jest też zakochany, chociaż w pracy
        trzymamy dystans żeby nikt się nie domyslił. nie zrobiłam żadnego głupstwa jak
        na razie to tylko miłe maile, sms, telefony gdy można porozmawiać...
        • honi_29 Re: obiekt zakochania 07.08.06, 12:39
          No to ładnie...Nie wytrzymacie długo z ukrywaniem swojego uczucia,bo to
          nierealne w tej sytuacji.Zawsze może ktoś zauważyć spojrzenia,uśmiechy i pewne
          gesty,które znaczą o jednym:"oni mają romans".Jestem pewna,że koleżanki z pracy
          będą w siódmym niebie,bo staniesz się i Ty i On doskonałą pożywką do
          ploteczek.Oj jakie to ciekawe...
          Sama też byłam zakochana będąc mężatką,ale zdałam sobie sprawę,że jednak mi się
          tylko wydawałowinkTrwało do dość długo,nie potrafiłam przestać,ale w końcu
          powiedziałam:stop!To zauroczenie,a zauroczenie mija ...
        • be.em Re: obiekt zakochania 07.08.06, 12:40
          u mnie z flirtu w pracy wyszło małżeństwowink
          • rita75 Re: obiekt zakochania 07.08.06, 12:45
            na szczescie jestes szczesliwa...
            Moja znajoma po takim flircie w pracy zostawila meza, zalegalizowala zwiazek z
            kochankiem, ktory tez sie rozwiodl- a teraz jest sama- drugi mezus skoczyl na
            nastepny kwiatek- tzn. wrócił do tego co lubi i do czego ma ciagoty.
            Po tym wszytskim, dziewczyna chciala wrocic do meza numer jeden, zrozumiala co
            stracila, a byc moze dlatego ze usunął jej się grunt pod nogami, ale byly małż
            pokazal jej drzwi
            • be.em Re: obiekt zakochania 07.08.06, 12:47
              mój też by mi pokazałsmile dlatego TERAZ jestem grzeczna, aż sama się sobie
              dziwięwink
            • mama.igora Re: obiekt zakochania 07.08.06, 13:32
              rita75 napisała:

              > na szczescie jestes szczesliwa...
              > Moja znajoma po takim flircie w pracy zostawila meza, zalegalizowala zwiazek z
              > kochankiem, ktory tez sie rozwiodl- a teraz jest sama- drugi mezus skoczyl na
              > nastepny kwiatek- tzn. wrócił do tego co lubi i do czego ma ciagoty.
              > Po tym wszytskim, dziewczyna chciala wrocic do meza numer jeden, zrozumiala co
              >

              I dobrze zrobił!!!
              > stracila, a byc moze dlatego ze usunął jej się grunt pod nogami, ale byly małż
              > pokazal jej drzwi
        • mama.igora Re: obiekt zakochania 07.08.06, 13:26
          formacik napisała:

          > obiekt zakochania ma zone i dziecko. niestety zmuszona jestem do widywania się
          > z nim codziennie ponieważ z nim pracuję. jest też zakochany, chociaż w pracy
          > trzymamy dystans żeby nikt się nie domyslił. nie zrobiłam żadnego głupstwa jak
          > na razie to tylko miłe maile, sms, telefony gdy można porozmawiać...

          Hmmm, i puść tu chłopa do roboty...
    • gerandia Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 12:39
      jak w malzenstwie jest nie za ciekawie to wlasnie takie rzeczy najbardziej na
      nas dzialaja tym bardziej ze mezowi nie przyjdzie nawet do glowy zeby napisac
      cos milego
      • mama.igora Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 13:35
        gerandia napisała:

        > jak w malzenstwie jest nie za ciekawie to wlasnie takie rzeczy najbardziej na
        > nas dzialaja tym bardziej ze mezowi nie przyjdzie nawet do glowy zeby napisac
        > cos milego



        Ojej! Nie jest za ciekawie! Co to oznacza??? Małżeństwo zawsze ma chłodnierjszą
        temperaturę niż pełen nowości, ryzyka romans, w ogóle świeży związek. Ale ten
        nowy związek z czasem też przygasa. Porównywanie męża i gościa który smsy z
        komplementami śle i nie rozmawia o teściowej, kupie dziecka i kredytach z mężem,
        nawet fajnym troszke nie ma sensu. nie sądzicie?
        Formacik, a co ty masz na myśli, mówiąc, że w małżeństwie bez rewelacji?
        • honi_29 Idź na całość,wygrasz zonka ;-) 07.08.06, 13:37
          No co?Kot w worku też się czasem trafia.Chciaż przeważnie w worku znajdują się
          jądra wink
    • oxygen100 Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 12:46
      to szybko skonsumuj i napisz czy byl wart grzechutongue_out
      • formacik skonsumować? 07.08.06, 12:51
        chyba nie warto aż tak daleko brnąć...(?)
        • oxygen100 Re: skonsumować? 07.08.06, 12:58
          no pewnie raz to nie zdradatongue_out

          -
          • formacik do oxygen100 07.08.06, 13:00
            a wiesz to ze swojego doświadczenia czy tylko tak doradzasz dla kupy śmiechu?
          • mama.igora Re: skonsumować? 07.08.06, 13:37
            oxygen100 napisała:

            > no pewnie raz to nie zdradatongue_out
            >
            > -
        • be.em Re: skonsumować? 07.08.06, 13:01
          pytanie co z tego wyniknie i ja się będziesz z tym czuła, albo on?
          • formacik Re: skonsumować? 07.08.06, 13:04
            nie mam pojęcia jak bym się z tym czuła - nigdy nie byłam w takiej sytuacji. na
            pewno nie wyniknęło by z takiego obrotu sprawy nic dobrego ale .... może warto
            pójść na maksa
            • rita75 Re: skonsumować? 07.08.06, 13:06

              .... może warto
              > pójść na maksa

              jak masz slabą psychikę i resztki uczuc dla meza- bedziesz sie czula jak szambo
              moralne
            • be.em Re: skonsumować? 07.08.06, 13:06
              hmm.. nie moja rolą radzic ani osądzaćsmile jeśli miałby być przelotny romans bez
              konsekwencji i potrafiłabyć przejść nad tym do porządku dziennego, to czemu
              nie..? wink)) gdyby miało to być błędem życiowym, krzywdą i wyrzutami sumienia do
              końca życia to szkoda zachodusmile
          • joanna266 Re: skonsumować? 07.08.06, 13:08
            wszystko jest super i motylki w brzuchu i czekanie na telefon i maile i
            miekkie kolana jak sie go widzi.a gdy pojdziesz z nim do lozka czar wielce
            prawdopodobne ze prysnie.a wtedy zostana wyrzuty sumienia,i nic juz nigdy nie
            bedzie takie samo.ja odradzam choc sama mialam ochote kilka razy na skok w
            bok.tym bardziej ze u nas w firmie pracuje naprawde fajny chlopak ,widuje go
            codziennie itd.kiedys zaczelismy gadac na gg i tak w tym gadaniu przeszlismy to
            gdybania coby bylo gdyby.bylo sympatycznie,byl dreszczyk emocji.az on zaczał
            brac to na powaznie i musiałam uciac naszą zazyla znajomosc internetowa.w pracy
            wszystko pozostało tak jak bylo czyli kontakty bardzo kumplowskie i pracownicze
            nic pozatym.i dobrze bo teraz wiem ze bardzo ym żałowała.ale w moim przypadku
            to nie była miłosc tylko fascynacja erotyczna.potrafie to odroznicwink
            • formacik Re: skonsumować? 07.08.06, 13:16
              nie odczuwam fascynacji erotycznej tylko prawdziwe zakochanie... nawet przez
              chwilę (wcześniej) nie pomyślałam żeby pójść z nim do łóżka. ale teraz myślę.
              • honi_29 dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:20
                Taaa,bzyknijcie się na kserokopiarce,a potem nam opowiesz jak było wink
                Prawdopodobnie po akcie konsumpcji będziesz mocno rozczarowana,a potem
                zaczniesz se pluć w brodę,że dałaś się przelecieć byle łachudrze wink
                P.S
                Moherowe berety łączcie siętongue_out
                • be.em Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:21
                  może być mega kochankiem!!! smile nie przekreślajwink
                  • honi_29 Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:30
                    Chciałam ją tylko zniechęcić.Be.em wszystko zepsułaś paplucho jedna wink
                    • be.em Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:30
                      upsssmile) sorrysmile)
                      • honi_29 Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:31
                        Teraz to sorry...
                        • be.em Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:34
                          kiedy sama myśl o tym przyjemna taka.. ksero..kochanek.. mniam, mniamwink)
                          • formacik Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:37
                            wyluzujcie trochę z tą agresją i kpinami. napisałam tylko co czuję a tu od razu
                            jakieś głupie komentarze. ale czego się było spodziewać - głodny zawsze o
                            chlebie niestety.
                            • be.em Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:39
                              eee.. bez obrazy.. z siebie kpimy przecieżsmile nie z Ciebiesmile Ty dorosła jesteś -
                              zrobisz co uważaszsmile
                              • honi_29 Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:40
                                My nie kpimy z Ciebie,tylko z biurowych romansów,prawda Be.em?
                                • be.em Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:40
                                  rzecz jasna!!! smile
                                  • formacik Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:42
                                    teraz to dopiero zaczną się trafne komentarze: to mój kierownik.
                                    • be.em Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:44
                                      dobra! przyznaję, ja poszłam do łóżka z własnym handlowcemwink byłam dyrektorem
                                      sprzedażywink
                                      • honi_29 Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:46
                                        Wstydź się,wykorzystałaś go sexualnie,a potem perfidnie wywaliłaś z robotywink
                                        Pamiętam...

                                        P.S
                                        Sorry Be.em,ale rozbrykałam się jak mały źrebaczek
                                        • be.em Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:51
                                          pudlo!!! wyszłam za niego za mążwink)

                                          he, he..
                                          • honi_29 Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:53
                                            No ale mówiłaś,że mąż był Twoim przełożonym.A łe,oszukujesz wink
                                            • be.em Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:54
                                              neee... ja jegowink zresztą co za różnica..? łóżkiem się skończyłowink raz on na
                                              górze raz ja na dolewink
                                              • honi_29 Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:55
                                                Nie pisz nic więcej Be.em bo mama.igora wszystko widzi i zaraz Cię
                                                zlinczuje.Jak mogłaś bezwstydnico?wink
                                                • be.em Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 07.08.06, 13:56
                                                  nie wiemwink choroba jakaś..? smile
                                                • mama.igora Re: dla pań o mocnych nerwach ;-) 08.08.06, 11:59
                                                  honi_29 napisała:

                                                  > Nie pisz nic więcej Be.em bo mama.igora wszystko widzi i zaraz Cię
                                                  > zlinczuje.Jak mogłaś bezwstydnico?wink

                                                  No właśnie, ja już nie mogę z tą be.em, co za wstrętna dziewucha!!!wink gdzie są
                                                  goryle, wyprowadzić tę panią!!!!
                                                  tongue_out
            • mama.igora Re: skonsumować? 07.08.06, 13:42
              Joanna 266 dokładnie! Poza tym xczy ja się mylę, czy ty masz przykre
              doświadczenia ze zdradą/sad
              Aha, formacik, na co ty liczysz, że on dla ciebie żonę i dzieci zostawi?? Nie
              bądż naiwna.
              • formacik Re: skonsumować? 07.08.06, 13:43
                cholera ja na nic nie liczę. niczego od niego nie wymagam. przejdzie mi.
                przestańcie już się czepiać.
              • honi_29 Re: skonsumować? 07.08.06, 13:44
                Jak kierownik to ksero odpada.Tylko jego ogromny,skórzany i miękki fotel.Tylko
                uważaj,żeby włosy nie wpadły Ci w niszczarkę(chyba,że masz krótką
                fryzurkę).Matko,ta to ma szczęście, no nie Be.em?wink
                • be.em Re: skonsumować? 07.08.06, 13:46
                  i na asystentkę uważaj, one są pieklnie zazdrosne hieny jednewink
                • mama.igora Re: skonsumować? 08.08.06, 12:00
                  honi_29 napisała:

                  > Jak kierownik to ksero odpada.Tylko jego ogromny,skórzany i miękki fotel.Tylko
                  > uważaj,żeby włosy nie wpadły Ci w niszczarkę(chyba,że masz krótką
                  > fryzurkę).Matko,ta to ma szczęście, no nie Be.em?wink

                  Wymiękam!!!!
                  Fryzurkę na głowie czy na dole? Bo jak pipkę wkręci to kiepsko... tam taka
                  unerwiona skóra. Ała
              • be.em joaśka!!!! 07.08.06, 13:45
                joanno!!! zdradziłaś męża..?!! oj nieładnie!!! smile chcesz pogadać na priv z
                mamą igora..? smile
                • joanna266 Re: joaśka!!!! 07.08.06, 14:23
                  nie seksiłam sie odkad jestem zona z innym faciem niz mój mąz.oczywiscie mowie
                  o jawiewink))
                • mama.igora Re: joaśka!!!! 08.08.06, 12:02
                  be.em napisała:

                  > joanno!!! zdradziłaś męża..?!! oj nieładnie!!! smile chcesz pogadać na priv z
                  > mamą igora..? smile

                  Dobrze mówi! ktoś tu musi pilnować porządku i ładu moralnego.
                  pozdrawiam,Giertychowa
              • joanna266 zdrady fizycznej sie nie dopusciłam;-) 07.08.06, 14:22

                • be.em Re: zdrady fizycznej sie nie dopusciłam;-) 07.08.06, 14:23
                  nieważne czy się czy nie, ważne czy dopuściłaśwink
                • joanna266 Re: zdrady fizycznej sie nie dopusciłam;-) 07.08.06, 14:24
                  be.em ty okrutnico.jak moj mąz wlezie na forum i to przeczyta to wiesz co
                  bedzie.
                  • be.em Re: zdrady fizycznej sie nie dopusciłam;-) 07.08.06, 14:35
                    jak to co? mam żólte papiery! leczę się od urodzenia, mam schizy, paranoje,
                    kiłę i rozdwojenie jaxni i wargiwink odpuściwink
                    • joanna266 Re: zdrady fizycznej sie nie dopusciłam;-) 07.08.06, 14:48
                      kiedys sie zaloguje po innym nickiemwink))))
    • twarz2 Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 13:15
      Może jestem staromodna - ale skoro ma żonę i dziecko to zostaw go w spokoju.
      Jak Ty byś się czuła gdyby to Towjemu mężowi ktoś d... zawracał?
      A jak to taka wielka miłość - to najpierw uregulujcie sprawy z obecnymi partnerami
      To co robicie/chcecie robić teraz to świństwo i brak szacunku dla współmażonków.
      To moje zdanie - miałam prawo wyrazić i nie zamierzam wchodzic z nikim w dyskusje.
    • oxygen100 Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 13:23
      to zalezy czego oczekujesz od potencjalnego oblapnika. Bo jesli milosci i
      uwielbienia to polecam raczej paluszek lub specjalne urzadzenie smile) jesli
      chcesz sie zabawic bez wyrzutow sumienia i dolowania sie i wmawainia sobie jaka
      z Ciebie dziwka mozesz sprobowac. Twoj stosunek do potencjalnej konsumpcji i
      siebie samej po tym akcie zalezy tylko od Ciebie
    • formacik Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 13:31
      fajna opcja bzyknięcia się na kserokopiarce - na pewno skorzystam smile))
      • be.em Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 13:34
        idź na calość!! smile)
        • mama.igora Re: zakochałam się:(( 08.08.06, 12:05
          be.em napisała:

          > idź na calość!! smile)
          be.em, jestem z Toba, ale nie rób sobie z tego jaj. Trzeba dziewczynę
          prostować, a nie w ramiona kierownika co ją potem wyp**** pchać.
      • oxygen100 Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 13:37
        a tak powaznei nie maczaj swego piora w biurowym kalamażu. Jesli ow obiekt
        westchnien jest twoim kolega z pracy odpusc sobie, powzdychaj za jakis czas Ci
        przejdzie. Co zrobisz jesli za jakis czas np. on zostanie Twoim przelozonym a
        wasze stosunki ulegna ochlodzeniu?? Bedzie tylko kwas. Lepiej chlopaka na
        romans poszukaj w rynsztoku lub bibliotece. Nigdy w pracy!!!tongue_out
        • mama.igora Re: zakochałam się:(( 08.08.06, 12:06
          oxygen100 napisała:

          > a tak powaznei nie maczaj swego piora w biurowym kalamażu. Jesli ow obiekt
          > westchnien jest twoim kolega z pracy odpusc sobie, powzdychaj za jakis czas Ci
          > przejdzie. Co zrobisz jesli za jakis czas np. on zostanie Twoim przelozonym a
          > wasze stosunki ulegna ochlodzeniu?? Bedzie tylko kwas. Lepiej chlopaka na
          > romans poszukaj w rynsztoku lub bibliotece. Nigdy w pracy!!!tongue_out

          O przepraszam, ja pracuję w bibliotece!!!!
          I żaden fajny tu nie bywa!wink
          • oxygen100 Re: zakochałam się:(( 08.08.06, 12:11
            O przepraszam, ja pracuję w bibliotece!!!!
            > I żaden fajny tu nie bywa!wink

            znaczy ze facetow na niezobowiazujacy romans nalezy zdecydowanie szukac w
            rynsztokutongue_outtongue_out
            • mama.igora Re: zakochałam się:(( 08.08.06, 12:19
              joł, tylko rynsztok pozostaje;-(
    • mama.igora Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 13:40
      Formacik, pomyśl o synku. Gdyby rozumiał, wiedział, co by czuł...
      Nie rób tego. jak nie pasuje ci mąż to odejdź, a nie rogi przyprawiać. A może z
      mężem pogadaj, że ci czegoś brak.
      Tylko kiepsko, że w robocie sie z kochasiem widujesz.
      • be.em Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 13:41
        wyluzuj kobietosmile jak hormony buzują to stadao mężów i synków nie zatrzymawink
    • siasiuszek Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 13:56
      Odkąd formacik napisała ze tamten ma zonę i dziecko, co niektóre zaczęły się
      jej czepiać ze, co najmniej chce uwodzić żonatego. Zapominając o tym, że nie
      widomo, kto kogo uwodzi, może nawzajem może niechcący, i że formacie tego nie
      chciała. Oj mamuśki jak tylko się dowiadujecie ze mężczyzna żonaty to od razu
      na kobietę napadacie i zakładacie ze to jej wina. Czyżbyście aż tak bardzo bały
      się o swoich mężusiów?
      • be.em Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 13:57
        tak jest!! wina po obu stronachsmile chociaż takie polskie słowiańskie przyslowie:
        jak suka nie da -pies nie weźmie, skąd..? smile
        • siasiuszek Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 14:04
          To jest głupie przysłowie
          • be.em Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 14:06
            wiemsmile też go nie lubięsmile
            • oxygen100 Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 14:07
              ale cos w tym jesttongue_out
              • be.em Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 14:08
                no jest.. smile
                • mama.igora Re: zakochałam się:(( 08.08.06, 12:07
                  Jasne że jest, baba daje lub nie daje. To prosty atawizm
                  • siasiuszek Re: zakochałam się:(( 08.08.06, 12:12
                    A chłop nie daje? Baba przecież sobie sama nie weźmie.
    • hony Re: zakochałam się:(( 07.08.06, 21:52
      ojjjjj....jak bym chciała tak czuć takie zakochanie jak tywink ale jeszcze
      bardziej się tego boję, bo mojego mężusia tak normalnie bardzo bardzo kocham i
      jestem bardzo szczęśliwa. Ale te motyle.....
      • oxygen100 Re: zakochałam się:(( 08.08.06, 09:16
        a ja tych motyli nigdy nie lubilam. Bo zawsze wiedzialam ze wtedy rozsadek
        idzie sie ..... (nie wolno przeklinac bo wytna). Motyle to namacalna oznaka ze
        z czlowiekiem dzieje sie cos glupiego a ja wole miec wszytsko pod kontrola.
        • formacik Re: zakochałam się:(( 08.08.06, 10:55
          a ja lubie te motylki...
    • roszpunka7 Re: zakochałam się:(( 08.08.06, 13:06
      rozumiem cie, przechodzilam przez coś podobnego.
      do seksu nie doszlo, ale całowalismy się kilka razy. mąz sie nie dowiedział.
      i wiesz co, nie warto. mam teraz niesmak jak myślę o tamtym czasie.
      wolałabym miec czystą karte. mąż mi ufa, ja tego nadużylam.
      uczucie oczywiście przyminęlo, bo każde zakochanie kiedyś mija.

      przeczekaj. popatrz na męża świeżym okiem... zróbcie razem coś fajnego.
      trzymaj się!
      • formacik Re: zakochałam się:(( 09.08.06, 08:36
        smile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka