Dodaj do ulubionych

Związki i obowiązki

10.08.06, 16:26
To jest dowód na to, że ludzie powinni zamieszkać ze soba przed ślubem!!!
Obserwuj wątek
    • lukapo Re: Związki i obowiązki 10.08.06, 21:41
      Nie do końca. Z artykułu wynika, że problemy pojawiły się po urodzeniu dziecka.
      Więc żeby przekonać się o predyspozycjach do zgodnego współżycia powinni nie
      tylko mieszkać ze sobą przed ślubem, ale również mieć dziecko. Wtedy dopiero
      mogliby sprawdzić, czy do siebie pasują, czy nie.
      • mysia-mysia Re: Związki i obowiązki 10.08.06, 23:22
        a jak nie pasują do siebie to wyprowadzić się a dziecko zwinąć w kłębek i
        spowrotem do brzucha mamy wink
        • sikorka68 Re: Związki i obowiązki 10.10.06, 00:04
          mysia-mysia napisała:

          > a jak nie pasują do siebie to wyprowadzić się a dziecko zwinąć w kłębek i
          > spowrotem do brzucha mamy wink


          Pewnie, do tego powinno stać się embrionem, a potem podzielić na jajeczko i
          plemniczek.smile))
          • inzynier2 Oboje muszą sobie nawzajem pomagać 10.10.06, 04:16
            Problem jest, że w tej chwili każde z nich myśli tylko o sobie, a nie stara się
            wczuć w sytuacje partnera i mu pomóc. Oczywiście muszą to zrobić oboje. Korzyść
            będzie obopólna, a właściwie to skorzystają na tym trzy osoby - małżonkowie i
            dziecko.
      • sikorka68 Re: Związki i obowiązki 09.10.06, 23:58
        lukapo napisał:

        > Nie do końca. Z artykułu wynika, że problemy pojawiły się po urodzeniu
        dziecka.
        > Więc żeby przekonać się o predyspozycjach do zgodnego współżycia powinni nie
        > tylko mieszkać ze sobą przed ślubem, ale również mieć dziecko. Wtedy dopiero
        > mogliby sprawdzić, czy do siebie pasują, czy nie.

        Rozumiem, że twoim zdaniem, jeżeli do siebie nie pasują, to powinni się
        rozejść. W takim przypadku kobieta zostaje sama z dzieckiem (skoro się
        czepiasz, to sobie idę...) Czegoś chyba nie przemyślałeś, pisząc ten post.
    • zona_mi Re: Związki i obowiązki 10.08.06, 23:35
      To jest dowód na to, że powinni się dobrze poznać i komunikować między sobą.
      • sweety_baby Re: Związki i obowiązki 11.08.06, 02:05
        > To jest dowód na to, że powinni się dobrze poznać i komunikować między sobą.

        Dokładnie. Mieszkanie przed ślubem z kimś nie jest pomocne w podjęciu decyzji o
        małżeństwie, albo "posiadaniu" pociech. Wystarczy spędzić ze sobą wakacje
        (wystarczy miesiąc) - to jest tak jak mieszkanie razem. Trzeba się poznać za
        pomocą rozmów, niejednokrotnie ustalania kompromisów, pogodzić się z tym że
        każde z dwojga ludzi w związku musi mieć swoje obowiązki, ale i potrzeby.

        Ja ze swoim partnerem nie mamy jeszcze dzieci, jesteśmy ze sobą krótko (2 lata),
        ale spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu, często całe dnie. Wiele ze sobą
        rozmawialiśmy i wiele robiliśmy. On pomagał mi odkurzać dom, opiekować się
        ogrodem, a ja zawsze dbałam o to żeby miał swoją ulubioną gazetę i obiad jak
        wróci zmęczony po pracy. Wiecie, że sprzątanie, gotowanie i podcinanie krzewów
        we dwójkę jest znacznie milsze niż tak samemu? Fakt, czasami nie da się robić
        wszystkiego razem, ale starajcie się wykorzystywać nadarzające się okazje (przy
        tym można tez rozmawiać wink) bo wydaje mi się, że to bardzo łączy ludzi... Takie
        "ja sobie, ona/on sobie" nie sprawdza się w związkach, bo związek to partnerstwo
        tak? wink
        • nessuno Re: Związki i obowiązki 09.10.06, 19:14
          Proszę zerknąć na ten wątek
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=27703088&a=27836094
          Pisałem to ponad rok temu, nadal aktualne, a może nawet bardziej.Trzeba kochać i
          chcieć, dawać i otrzymywać.
        • ooolooo Re: Związki i obowiązki 28.01.07, 05:56
          Ja z zona od lat dyskutuje problem zmywania naczyn i sprztania. Mamy bardzo
          zaawansowane negocjacje i syf w domu juz 5 rok. Potega dyskusji jest wielka.
          Oboje oskarzamy sie o lenistwo, ale zadne nie jest na tyle glupie, by sie
          przejac tymi oskarzeniami, uniesc honorem i posprzatac. To ma pewne pozytywy,
          zyjac w takim syfie mam regularny kontakt z alergenami i nie dostaniemy astmy.
          Poza tym dzieci wychowane przez brudasow, maja na zasadzie przekory, sklonnosci
          pedantyczne.
    • bitch.with.a.brain Re: Związki i obowiązki 12.08.06, 11:05
      po prostu niepotrzebnie ta kobieta wracając do pracy dalej uznawala sie za
      odpowiedzialna za dom.Powinna powiedzieć:teraz oboje pracujemy wiec tez oboje
      zajmujemy sie dzieckiem i domem.Jak ona odbiera dziecko to on gotuje obiad.
      Niestety użyty w artykule zwrot :on pomaga w domu dowodzi,że dom ejst
      obowiazkiem kobiety a męzczyzna tylko jej pomaga jak ma ochotę.
      • wj_2000 Porąbało się kobitom we łbach i tyle. 10.10.06, 00:22
        Z tekstu wynika, że ta pani ani nie ma zbyt ciekawej pracy, ani nie zarabia
        wyraźnie wiecej niż kosztuje opiekunka.
        To czy nie lepiej by przedłużyła sobie ten urlop wychowawczy i może urodziła
        jeszcze choc jedno?
        Porąbało się kobitom we łbach i tyle.
        • sikorka68 Re: Porąbało się kobitom we łbach i tyle. 10.10.06, 00:33
          Tobie się "porąbało".
        • stara_dominikowa Re: Porąbało się kobitom we łbach i tyle. 25.06.07, 09:28
          wj_2000 napisał:
          > To czy nie lepiej by przedłużyła sobie ten urlop wychowawczy i może urodziła
          > jeszcze choc jedno?

          a wiesz, że urlop wychowawczy ma się tak do urlopu wypoczynkowego jak kolonia
          karna do kolonii letniej?
    • wenus2006 Re: Związki i obowiązki 12.08.06, 11:08
      fajnie,że znalazłaś ten artykuł - pokażę mężowi
      • roger45 Umowy Partnerskie- zamiast slubow 09.10.06, 17:43
        slub to anachronizm na dzis.
        wszyscy randkuja w sieci.
        najlepiej zawrzec umowe.
        • kabja Re: Umowy Partnerskie- zamiast slubow 09.10.06, 17:49
          Ślub to też swojego rodzaju dobrowolna umowa,że ludzie będą się wspierać w
          każdej sytuacji. Na czym miałaby polegać taka umowa?
          • axxenta Re: Umowy Partnerskie- zamiast slubow 09.10.06, 20:19
            Umowa to idealne rozwiaznie w nowoczesny realiach. Umowy mozna by bylo zawierac
            na z gory ustalony okres czasu np. 1, 5, 10 lat, z mozliwoscia przedluzenia
            umowy na kolejne lata, z tak mozliwoscia, moznaby bylo renegocjowac warunki
            kolejnej umowy na nastepny okres, naprzyklad kto obejmuje jakie obowiazki, np.
            ilosc wypracowanych godzin przy zmywaniu nacyn, gotowaniu, praniu, przydzial na
            wypoczynek, relaks, telewizje..itd Bonusy za wypelnienie zadania ponad
            oczekiwania....... Effekt wprowadzenia tagiego typu umowy sprawilyby ze rynek
            zwiazkow stal by sie bardziej konkurencyjny, przejzysty, jego akcje wzroslyby na
            wartosci. Wartosc akcji zwiazkuw mona byloby mierzyc najnowoczesniejszymi
            metrykami pozyczonymi z dziszejszych gield akcji, tym latwiej mozna by bylo
            znalezc konsumentow zainteresowanych na podpisanie z nami umowy, a ich skoring w
            zwiazkach zblizony do naszego oznaczalby zmniejszenie ryzyka przy zawarcia
            takiego zwiazku. Mozliwosci ktore sa przed nami nie widac konca.
            • teresa.wojt Re: Umowy Partnerskie- zamiast slubow 09.10.06, 22:20
              A co jeśli chcemy wypowiedzieć umowe przed określonym czasem. Dwa tygodnie
              wypowiedzenia? Kochanie za dwa tygodnie mi przejdzie moa miłość do Ciebie,
              przygotuj się na to psychocznie żeby nie było żalu?
              Bzdura.
        • o90 Umowy Partnerskie dla bojazliwych 09.10.06, 21:44
          czyli taki niby slub ale nie slub
          czyli tak niby jestesmy ze soba ale tak jakbysmy kupowali samochod

          politycznie poprawna paranoja

          jak ktos nie dorosl do slubu to umowa partnerska czy jak to sobie chce promowac
          homolobby nie pomoze
          • sir.vimes Re: Umowy Partnerskie dla bojazliwych 10.10.06, 09:39
            Co to jest homolobby?
    • freddy10 Re: Związki i obowiązki 24.09.06, 18:09
      to jest dowod na to ze selekcja doboru partnera powinna byc bardziej
      wnikliwa,malo tego powinnismy dobierac sie na zasadzie podobienstw.zawsze
      latwiej zrozumiec kogos kto zachowuje sie podobnie jak my,a mieszkanie?
      wystarczy poobserwowac partnera w domu rodzinnym,tego typu nawyki raczej
      pozostaja
    • niusianiusia Re: Związki i obowiązki 24.09.06, 22:09
      ja wszystko rozumiem,i zgadzam się, poza jednym. Facet ma naprawdę wredną
      pracę, nerwową i koszmarnie odpowiedzialną, najpierw powinien on zmienic pracę,
      a potem powinni dzielić obowiązki. Albo tak albo nic z tego nie będzie.
    • kabja Re: Związki i obowiązki 09.10.06, 17:28
      Nie, to jest dowód na to,że juz przed slubem ludzie powinni nauczyć się
      rozmawiać. Mam wrażenie,że opisane w artykule małżeństwo wcale ze sobą nie
      rozmawia. Oni się tylko komunikują, a to jest cos zupełnie innego. Rozmowa to
      dialog a nie wytykanie sobie błędów i pretensje o wszystko. W każdym normalnym,
      zdrowym małżeństwie dużo, jesli nie wszystko mozna spokojnie obgadać. Żona
      powinna powiedzieć mężowi, że praca jest dla niej ważna i dlaczego tak jest i
      że niekoniecznie chodzi o zarabianie pieniędzy. poza tym uwazam,że dziecko to
      tylko pretekst do kolejnych sporów i przepychanek. A może najpierw trzeba
      dorosnąć a później brać ślub???
    • heart_of_ice Re: Związki i obowiązki 09.10.06, 19:09
      wszystko ladnie pieknie, ale dla tych biednych malzonkow nie napisano ani slowa
      poradysmile
      "powinni byli uzgodnic wczesniej"
      "dopoki nie uzgodnia to..."

      to oczywiste chyba - nalezalo napisac JAK sie dogadac, a nie, ze nalezy sie
      dogadacsmile

      Pauli
      --
      bywam na Łysej Górzesmile
      • alterpars bo wspolczesny swiat jest dla singli 09.10.06, 19:32
        a nie dla zwiazkow. tyle z kobiety najpierw chca zwiazku a pozniej
        niezaleznosci. Najpierw dziecka a potem facet sie musi udzielac w
        opiece...paranoja. Poza tym jak tej lasce nie pasuje to niech sie wyprowadzi.
        Jeszcze zaden facet chyba sie nie obrazil kiedy kobieta da mu wreszcie spokoj i
        mozliwosc wyrwania kolejnej.
        • marakuja1 Re: bo wspolczesny swiat jest dla singli 09.10.06, 22:38
          alterpars napisał:
          > Jeszcze zaden facet chyba sie nie obrazil kiedy kobieta da mu wreszcie spokoj
          i> mozliwosc wyrwania kolejnej.

          hehehe
          to nie byłoby samobójstw wśród facetów po tym jak babka ich rzuciła
          mój były nachodził mnie jeszcze przez pół roku, zanim uwierzył, że to naprawdę
          koniec
    • axxenta Re: Związki i obowiązki 09.10.06, 19:29
      czy w zwiazkach tak jak w komunizmu jest sprawiedliwie dopiero wtedy jak
      wszystko jest podzielone po "rowno"?

      mysle ze tutaj jest przyklad, gdzie problemem nie jest ruwnosc podzielonych
      obowiazkow, bo podzielenie obowiazkow to sa blache sprawy, przewaznie symptomy
      glebszego problemu. Glebszy problem jest na ogol przewaznie ten sam, okazuje sie
      nim brak wspolnej wizji, celow i spojrzenie w przyszlosc. Malrzenstwo juz jest
      zaliczone, dziecko juz mamy, takze skoro juz wszystko o czym marzylismy jest
      zaliczone, koncentrujmy sie na terazniejszosci i badzmy straznikami
      sprawiedliwosci, mierzymy aby wszystko bylo podzielone po ruwno aby bylo
      (sprawiedliwie), bo sprawiedliwosc jest naszym glownym celem teraz. Kiedy
      powstaje problem ktory zaczyna rozbijac malrzenstwo, kiedy zaczynamy inwestowac
      swoja wpolna energie na mierzeniu sie koncentrowac na mierzeniu
      sprawiedliwosci. i czym jest tego prawdziwa przyczyna? czy jest nia brak
      postawienia sobie dalszych celow? czy cele ktore sobie stawiamy dziela sie na
      osobiste jak i wspolne, czy jedno wyklucza drugie, ktore z nich sa wazniejsze
      dla nas?

      • nameja Nie po równo ale 09.10.06, 19:52
        tak, by nikt nie czuł się pokrzywdzony. POza tym hasło: "kobieta do garów"
        chyba trochę przeterminowane, co?
        • axxenta Re: Nie po równo ale 09.10.06, 20:47
          tak jak powiedzialas, to bardzo istotne zeby nikt nie czul sie pokrzywdzony, dla
          wspolnego i osobistego dobra. Nie uwazam zeby mycie naczyn bylo ponizajace dla
          kogokolwiek, nie myslisz ze to zajecie jest wrecz relaksujace i potrafi dzialac
          jak magiczna tabletka odstresujaca, podobnie zreszta jak szycie na drutach?smile Sa
          tacy dla ktorych zmywanie naczyn jest czysta przyjemnoscia. Prawdziwy facet nie
          czuje sie pokrzywdzony kiedy zmywa naczynia, ani nie schodzi do hasel "kobieta
          do garow", bo nie musi, kobiety lubia byc dominowane przez sprawiedliwych mezczyzn.
          pozdr.
          • sir.vimes Re: Nie po równo ale 10.10.06, 09:41
            Niektórzy mężczyżni też lubią być dominiowani przez sprawiedliwe kobiety. Co to
            za jakieś absurdalne uogólnienia?
    • the.gypsy Związki i obowiązki 09.10.06, 19:51
      z dziewczynami sie mieszka od czasu do czasu.
    • mw1969 E, pitolenie - a mnie żona utrzymuje, de facto ;-) 09.10.06, 20:13
      Od 2003 nie mam stałej pracy, tylko mniejsze lub większe zlecenia
      tłumaczeniowe. A dziecko do przedszkola zawieźć/do domu przywieźć (żonę do/z
      pracy), na spacer wyprowadzić, a obiad upichcić, a pranie rozwiesić/zdjąć, a
      zakupy porobić, a coś w domu naprawić. Jeszce nie prasuję i nie sprzątam, bo
      pani dochodząca nie miałaby nic do roboty wink
      Czasem mojej starej sie znbierze i zrzędzi, że nie biorę się za robote, ale co
      mam zrobić? Pani domu zarabia kasę, a ja jestem jej gosposiem. Z wyższym
      wyształceniem magisterskim to tylko w hipermakecie mógłbym zapieprzać. Dziwne,
      nawet na "recepcję" do zasranej ambasady RFN mnie nie chcieli przyjąć, chociaz
      wymagania językowo-komputerowe to wręcz kosmiczne stawiali, ho, ho... W gruncie
      rzeczy nie moge narzekać - niezła robota zlecona czasem wpadnie, ubezpieczenie
      zdrowotne mam, a do jałmużny, pardon, wieku emerytalnego to i tak nie dożyję,
      bo najpewniej zdechnę po 50-tce (nie wódkę mam na myśli wink )
      Że co? Czy ja się czuje sfrustrowany? A takiego wała! Każdemu mądrali, co to mi
      pieprzy, żebym znalazł jakąś robotę, każę się walić na pysk, bo nie po to człek
      studiował, żeby zapieprzać w ww. wspomnianych miejscach. OK, nie mam stałej
      pracy, ale nieraz jedno parodniowe zlecenie wystarczy za średnią krajową...
      Wady? Hmmm... Siedzę w domu i ludzi nie widzę. Cholerka, trochę człowiek
      dziczeje...
      • ziuta111 Re: E, pitolenie - a mnie żona utrzymuje, de fact 09.10.06, 22:51
        Stary facet z ciebie a pusto pod kopułką, oj pusto.Nieudacznikiem jesteś, albo
        leniuchem i tyle. I nie dorabiaj do tego ideologii. Lubisz być utrzymankiem
        własnej żony to sobie bądź, ale nie myśl, że będziemy cię za to podziwiać.
        • stara_twojej_starej Re: E, pitolenie - a mnie żona utrzymuje, de fact 10.10.06, 01:31
          ziuta111 napisała:

          > Stary facet z ciebie a pusto pod kopułką, oj pusto.Nieudacznikiem jesteś, albo
          > leniuchem i tyle. I nie dorabiaj do tego ideologii. Lubisz być utrzymankiem
          > własnej żony to sobie bądź, ale nie myśl, że będziemy cię za to podziwiać.

          Kłamiesz!
          • mw1969 A właśnie, że nie kłamię! 10.10.06, 01:40
            stara_twojej_starej napisał:

            > ziuta111 napisała:
            >
            > > Stary facet z ciebie a pusto pod kopułką, oj pusto.Nieudacznikiem jesteś,
            > albo
            > > leniuchem i tyle. I nie dorabiaj do tego ideologii. Lubisz być utrzymanki
            > em
            > > własnej żony to sobie bądź, ale nie myśl, że będziemy cię za to podziwiać
            > .
            >
            > Kłamiesz!


            Cholera jasna, co za naród ... Piszę Wam, jak to życie się może ułozyć, a tu
            jakaś oszołomka mnie pod obcas bierze i od leni wyzywa - kłopot ma jakiś z
            czytaniem ze zeruzmieniem? I żebym się jeszcze zachwycał swoją sytuacją! Nie
            jest źle, ale i tak gorzej niż kiedyś. A druga "hrabini" mi kłamstwo zarzuca -
            piszę, jak JEST, kobito! Jeśli moja stara mnie do tej pory nie pogoniła, to
            chyba nawet największy oszołom płci żeńskiej musi uznać, że taki układ jednak
            może funkcjonować - przynajmniej na jakiś czas...
            • sir.vimes Re: A właśnie, że nie kłamię! 10.10.06, 09:46
              Oczywiście, że może funkcjonować.
              Ale nie o to chodzi w tym artykule, tylko o to, by nikt nie wykorzystywał
              partnera i nie zasłaniał się gazetą jak coś jest do zrobienia. Tak zy inaczej
              dom i rodzina to wspólne przedsięwzięcie. Mam nadzieję, że twoja żona coś jednak
              robi w domu. My też przez jakiś czas mieliśmy tak samo i ja jednak angażowałam
              się w domu (np. gotowałam super obiady w weekendy - takie trzy daniowe z deserem
              do wyboru). Opłaciło mi się - nikt nie czuł sie pokrzywdzony. Teraz ja dużo
              mniej pracuję a obowiązki dzielimy nadal. Żadne z nas nigdy nie czuło się
              zaharowane, wykorzystane - po prostu nauczyliśmy się razem współgospodarzyć.
      • bitch.with.a.brain Re: E, pitolenie - a mnie żona utrzymuje, de fact 10.10.06, 00:08
        Nie masz się z czego tlumaczyc. Duzo osób nie pracuje,tylko jak jest to kobieta
        to ok, a jak facet to leń. Bzdura.
        zresztą jak zlecenia wystarczają to lepiej niż gdybyś mial odsiadywac bez sensu
        8 godzin w jakimś biurze
    • ted-47 Re: Związki i obowiązki 09.10.06, 21:11
      Żona powinna być pracowita. To trzeba dopilnować i wyśledzić przed ożenkiem.
      Można coś pomóc w wychowaniu dzieci, ale dobra żona to majątek i zwykle tego
      nawet nie wymaga. Ugotuje, opierze, pomoże się ubrać, zrobi wszystko. To jest
      to, na co trzeba sobie zasłużyć.
      • sikorka68 Re: Związki i obowiązki 10.10.06, 00:28
        ted-47 napisał:

        > Żona powinna być pracowita. To trzeba dopilnować i wyśledzić przed ożenkiem.
        > Można coś pomóc w wychowaniu dzieci, ale dobra żona to majątek i zwykle tego
        > nawet nie wymaga. Ugotuje, opierze, pomoże się ubrać, zrobi wszystko. To jest
        > to, na co trzeba sobie zasłużyć.

        "> Można coś pomóc ..."- ciekawy egzemplarz jesteś, przedpotopowy chyba. Jak
        chce mieć się dobry dom, to oboje muszą na to pracowac. Kobieta, przede
        wszystkim, nie może czuć się meblem, który poprostu jest.
    • petal Związki i obowiązki 09.10.06, 21:29
      no i co?
      gdzie puenta i pozytywne zakończenie?
      jakie jest wyjście z takiej sytuacji?

      nie doszukałam się tu sdposobu rozwiązania takiej sytuacji
      a spodziwałam się
      • pankapsel Re: Związki i obowiązki 09.10.06, 21:39
        chyba mam schzę. od kiedy w związku trzeba na coś zasłużyć?
      • viosna Re: Związki i obowiązki 09.10.06, 21:42
        A mnie się wydaje, że nie ma idealnych rozwiązań. Każdy szuka swojej połówki i z
        nią żyje i sam szuka i błądzismile

    • o90 trzeba myslec najlepiej glowa..................... 09.10.06, 21:42
      zanim sie rozlozy nogi na za 15 trzecia
      lub inaczej widzialy galy co braly

      moi znajomi to chyba jacys dziwni sa
      nie maja takich problemow jak opisywane w gazecie

      jacys tacy normalni
      pewno glosuja na PiS
      • pankapsel Re: trzeba myslec najlepiej glowa................ 09.10.06, 22:04
        chyba na LPR
    • arsen44 Związki i obowiązki 09.10.06, 22:14
      Moja Żona też się ciągle czepia. Np. -lipiec, 35 stopni, siedzimy z kolegą przy
      piwie. Żona wraca z pracy i od progu: Wyrzuć choinkę, wyrzuć choinkę......
      • knik No i co wyrzuciłeś w końcu tę choinkę 09.10.06, 23:07
    • niktszczegolny Związki i obowiązki 09.10.06, 22:30
      Dzięki Bogu nie mam żony...
      • aguskin Re: Związki i obowiązki 28.01.07, 09:53
        nie da się nikogo dobrze poznać ani przed ślubem, ani po,
        ludzie się zmieniają, z wiekiem, pod wpływem doświadczeń,
        czasem dziecko, czasem długi, choroba, strata kogoś, zmienia nas nie do
        poznania,
        trzeba mieć szczęście umieć w porę się dostosować, i zauważać i chciec
        naprawiać złe zmiany,
        dziś bawi nas to a za 5 lat tym gardzimy, no cóż ewolucja trwa
    • catwomen27 Związki i obowiązki 31.01.07, 19:37
      Nie sądzę by był to dowód na to,iż wspólne zamieszkanie przed ślubem jest jakąś
      powinnością lub lepszym rozwiązaniem.Moim skromnym zdaniem,to dowód na to,jak
      bardzo ważne są wspólne,szczere rozmowy o wzajemnych oczekiwaniach i ich
      poszanowaniu,a także o poszanowaniu siebie nawzajem.Ludzie,którzy ślubu nie
      mają często są w takich samych sytuacjach.Problem stanowi niedojrzałość i brak
      przygotowania do obowiązków i ponoszenia odpowiedzialności,nie tylko za
      siebie,ale też za innych.Nie sztuka być razem,gdy wszystko idzie gładko.Sztuka
      być razem,kiedy pojawiają się trudności,a jeszcze większą sztuką jest
      umiejętność wspólnego przezwyciężania tych trudności,nie zapominając przy tym o
      uczuciach drugiej strony i o tym dlaczego kiedyś wybraliśmy siebie nawzajem i
      obdarzyliśmy uczuciem.Trzeba szczerze i z poszanowaniem rozmawiać,a wtedy
      wszystko się ułoży.Pozdrawiam.
    • zojkaojka Re: Związki i obowiązki 31.01.07, 22:20
      aleksok napisała:

      > To jest dowód na to, że ludzie powinni zamieszkać ze soba przed ślubem!!!
      A to jest dowód na czytanie bez zrozumienia. Radzę przeczytać jeszcze razsmile
    • titta Re: Związki i obowiązki 05.05.07, 23:11
      Ktos kiedys powiedzial, ze jakosc czlowieka poznaje sie po tym, co go zniecheca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka