kiranna Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 21:15 skoro h&m z gory zaklada, ze klient kradnie, to zaluje w takim razie, ze nie zlozylam na nich skargi do sadu grodzkiego za probe oszustwa. bodajze 2 lata temu (pisalam o tym na forum) w h&m w jankach podmieniono mi metki przy kasie w sprytny sposob, wykorzystujac to ze dziecko odwrocilo moja uwage. w domu zorientowalam sie, ze zaplacilam wiecej niz powinnam, a spodenki na ktorych na 100% byla metka z cena nagle okazaly sie bez metki w torbie wrzucono metke z innej pary spodni, sporo drozszych i z nowej kolekcji w zupelnie innym rozmiarze, a ja mialam tylko rzeczy z wyprzedazy dla malego dziecka. zwrocono mi roznice, ale teraz zaluje, ze nie pociagnelam sprawy dalej, bo to akurat byla ewidentna proba oszustwa i nie bylo mowy o pomylce kasjera. kiedys byl watek na ktoryms forum o kradziezach w hipermarketach i okazalo sie, ze najwiecej kradnie sam personel, glownie ochrona -- wszystkiego dobrego kiranna Odpowiedz Link Zgłoś
cyborgus Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 21:16 jasne ze cos moze sie w wozku zaplatac, czy to tak trudno sobie wyobrazic? zaraz policja? mi sie nieraz w sklepie zdarzylo ze to pani kasjerka zapomniala jakas moja reklamowke wlozyc z powrotem do mojego wozka - i co tez mialam policje wzywac ze mnie okradli? moze nastepnym razem tak zrobie.... nic ma nic gorszego niz nadgorliwosc... Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa alez jest 16.08.06, 21:18 zlodziejstwo,a w jesgo nastepstwie pieniacwo forumowe, jaka to ona ucicniona przez szwedzkich krwiopijcow ))) Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Kraxa 16.08.06, 22:01 Ty juz lepiej siedź cicho, zmieniasz zdanie co rusz ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa zdania nie zmienam 16.08.06, 22:25 chcialam byc mila w koncu dla Ciebie, ale prosze nie poczytuj sobie tego za sukces [przekonania mnie do swojej mocno naciaganej teorii, jakkolwiek gorliwie ja wyznajesz ;-DDD Odpowiedz Link Zgłoś
a.lenard Re: zdania nie zmienam 16.08.06, 22:37 może kobiecina była naprawdę niewinna i nie chciała nic ukraść, ale jej błąd był w tym , że nie sprawdziła wózka przed wyjściem ze sklepu !!!!! Ja przed kasą oglądam cały wózek , kosz , budkę i dziecko czy czegoś sobie nie przywłaszczyło. Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: zdania nie zmienam 17.08.06, 00:02 nie wiem, kto jest bardziej gorliwy, ja, dopuszczając możliwość nieumyślnego wyniesienia czegoś ze sklepu, czy Ty, kategorycznie tę możliowosć odrzucając Odpowiedz Link Zgłoś
annas82 Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 21:27 Moje dziecko tez permanentnie lapie towary z polek ale jeszcze niec (chyba) nie wynioslysmy bez placenia jakkolwiek podpisuje sie pod brakiem wyrozumialosci ochroniarzy osatnio robilysmy zakupy w jednym z hipermarketow a mala jest na etapie wyciagania raczek po wszystkie picie jakie zobaczy wiec otworzylam sok na sklepie ale w kasie specjelnie sama podalam pani kartonik. Ku mojemu zdziwieniu zaraz za kasa zaczepil nas ochroniarz i kazal pokazac paragon (mialysmy tam moze z 5 artykulow) i patrzy pare minpo tym czasie a soczku to chyba tutaj nie ma na co ja mu (z satysfakcja) jest i pokazuje palcem na wydruk. byl wielcezawiedziony... Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 21:30 bata22 napisała: >Przejrzenie nagrań z systemu monitoringu >sklepu wystarczyłoby, aby przekonać się w jaki sposób przedmiot rzekomej >kadzieży znalazł się w wózku Nie zawsze. Przy parametrach typu kiepska kamera i niefortunne ustawienie moze nie byc widac. Co nie zmienia faktu, iz dziwne jest iz - jak rozumiem- w ogole nie przejrzano nagrania, by to sprawdzic. No chyba , ze nagrania w ogole nie istnieja, a kamery zainstalowano tylko dla picu. Odpowiedz Link Zgłoś
shamsa Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 21:34 slyszalam, ze matki z wozkami to grupa ryzyka w sklepach (tzn ze zlodziejki). mam to w d..e jezeli w sklepie nie ma koszykow recznych i musze zakupy upychac gdzie sie da. moge sobie wyobrazic, ze dziecko cos wezmie, a ja roztrzepaniec tego nie zauwaze. z tego powodu przed kasa zawsze sprawdzam caly wozek. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandrynka pewnie już nie czytacie wszystkiego 16.08.06, 21:43 bo wątek długaśny się zrobił, ale przypomniała mi się moja sytuacja, chyba z czerwca. Byłam w arkadii w jakimś sklepie, nie pamiętam nazwy. Duży, ciuchy dla całej rodziny, akcesoria. Łażę, szperam, oglądam - bez dziecka byłam. Dobra, nic mi w oko nie wpadło, wychodzę. BIIIIP BIIIIIP! Zaskoczenie, o co chodzi? Nawet nic nie kupowałam żeby przeoczyć klips czy nie rozmagnesować. Ochroniarz podchodzi, ja zaskoczona otwieram torbę pokazując mój śmietnik i mocno zastanawiam się co jest grane. W torbie oczywiście nic nie ma, patrzymy się na siebie, już chcę się rozbierać aż tu nagle inna klientka przechodząca obok mnie mówi - na kapturze! I wiecie co? Sama zastanawiam się jak to możliwe - na kapturze wisiała na malutkim wieszaczku apaszka. Ot tak po prostu sobie wisiała z tyłu, czego nie widziałam ja ani ochroniarz )) Głupio mi było jak cholera, ale przecież do jasnej anielki, nie powiesiłam jej sobie tam sama! Albo mi ktoś psikusa zrobił (?) albo schyliłam się przy półce, wstałam i zahaczyłam. Nie wiem, nieważne. Na szczęście nie kazali mi płacić bo nie w moim guście była a o swojej kleptomanii nic nie wiem... I teraz czytam i czytam i szczerze mówiąc niedobrze mi się robi. Gdyby niektóre z Was (wiem, że to nieładnie tak w przestrzeń, ale nie podam konkretnie nicków bo nie chce mi się szukać) tamtędy przechodziły pewnie pomyślałyby: a to łachudra, spryciara jedna, kanciara i złodziejka, sposób na kradzież znalazła, gdyby nie zapiszczało chustka byłaby jej a tak może udawać niewiniątko... I tak dalej. Żałosne. Ja nie przeczę, że złodzieje ISTNIEJĄ i mogą to być również matki z małymi dziećmi, nawet w czasie akcji (a nawet szczególnie z maluchami coby uwagę odwrócić bądź liczyć na ulgowe traktowanie) ALE sęk w tym, że staram się nie traktować każdego jako potencjalnego złodzieja. Jakie życie musi być straszne, ciągła paranoja! - otaczają nas złodzieje i malwersanci, aferzyści i kanalie... Współczuję takiego odbioru świata, to musi być bardzo wyczerpujące... Odpowiedz Link Zgłoś
bata22 Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 22:02 Oj baby, jak zawsze: wrzaski piski rwanie włosów hehehe Rzucanie insynuacji i domysłów w nicosc, zamiast mnie wprost zapytać To zabawne np ze mozna wogóle pomyśleć iż upowszechniam pismo bez zgody i wiedzy samej zainteresowanej chyba nawet nie wpadłabym na to. Dobre Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję iż komuś sie przysłuży jednak ta historia Odpowiedz Link Zgłoś
zawsze-w-drodze Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 22:19 Przeczytałam cały wątek - osobiście skłaniam się ku wersji, że coś tam (bielizna) wpadło do wózka przypadkowo. Jakby jednak nie było - reakcja ochrony i personelu była po prostu głupia - i to nie z punktu widzenia klientki (potencjalnej złodziejki) a z punktu widzenia właściciela sklepu. Przy okazji drobiazgu za który bohaterka wątku chciała zapłacić doczekał się antyreklamy u kilkuset sygnatariuszek cytowanego pisma i kilkunastu/kilkudziesięciu czytelniczek forum. Pomyślcie same - ile z nas zawaha się teraz przed wizytą w H&M, ile nie wejdzie, ile wejdzie z negatywnym nastawieniem, ile wreszcie straci na tym właściciel. A można było tego uniknąć a nawet zyskać sympatię forumowioczek (wyobraźcie sobie inny post o tej samej historii - "przypadkowo miałam coś w wózku a oni byli tacy mili, nie robili problemu, teraz będę tam kupować zawsze"). Myślę, że mądry właściciel postąpił by tak nie wnikając czy była to próba kradzieży czy roztargnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
inia25 Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 14:17 zawsze-w-drodze napisała: > Pomyślcie same - ile z nas zawaha się teraz przed wizytą w > H&M, ile nie wejdzie, ile wejdzie z negatywnym nastawieniem, jestem pewna, że tylko osoba poszkodowana (Pani Małgosia zdaje się) he he he h eh idę o zakłąd, że zadna z dziewczyn która tu zadeklarowała że już więcej nie zrobi zakupów w HM, nie wdroży w życie swojej deklaracji)))) Odpowiedz Link Zgłoś
inia25 Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 22:08 nie mam siy czytać całego wątku, ale już po połowie uśmiałam się setnie Jujtro poprobuje czy uda mi się "wpadnąć" coś do zamkniętej budki wózka)))))) he he he he BTW czy poszkodowana Panie wie, że podałaś do publicznej wiadomości jej dane? Odpowiedz Link Zgłoś
inia25 Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 22:10 już doczytałam odpowiedz na moje pytanie w ostatnim poscie autorki watku)) Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 22:15 Inia, a dlaczego zaraz do zamkniętej? Odpowiedz Link Zgłoś
fordka1 Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 22:25 Szczyt głupoty głupich ochroniarzy!!! Do dziewczyn, ktore tak szczerze wątpią, ze przez przypadek moze cos takiego sie zdarzyc, to mam nadzieję, ze kiedys w zyciu tez was spotka sytuacja podobna. Moj mały tez kiedys sobie wynisół ze sklepu NIKE czapkę w rekach i o dziwo bramka nie zadzialała, bo chyba było za nisko, a ja nie zauwazylam, bo bylam skupiona na zakupach. Dopiero pare krokow dalej zobaczylam, ze synek coś dzierży w dłoni czego nie kupiłam - odniosłam, przeprosiłam i było po sprawie. Wiem, jak sie czuje osoba, ktora Bogu ducha winna posądzona jest o najgorsze rzeczy. Mam wrazenie, ze niektore z was tak kipiące wątpliwościami, ze to nie przypadek, gdyby mogły pierwsze rzuciłyby kamieniem i napluły w twarz tej kobiecie - TAKIE SĄ UCZCIWE, PORZĄDNE I ŚWIĘTE!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa cholera jak niektorym trudno uwierzyc 16.08.06, 22:32 Mam wrazenie, ze niektore z was tak kipiące wątpliwościami, ze to nie > przypadek, gdyby mogły pierwsze rzuciłyby kamieniem i napluły w twarz tej > kobiecie - TAKIE SĄ UCZCIWE, PORZĄDNE I ŚWIĘTE!!! ze ktos moze byc normalnie uczciwy( rozumiem, ze w pale im sie nie miesci), i latwosc wyjscia przez bramke z nieodmagnesowanym towarem nie stanowi dla niego kryterium oceny sklepu. Cudowny byl ten argument- "ile z Was zastanowi sie teraz czy pojac do hennesa" jasne,te co chce cos latwo zwedzic lepiej niech nie traca czasu a pojda na lowy gdzie indziej.... Odpowiedz Link Zgłoś
zawsze-w-drodze Re: cholera jak niektorym trudno uwierzyc 16.08.06, 23:55 Kraxa - widzć masz problemy ze zrozumieniem słowa pisanego - zatem jeszcze raz, bardzo wyraźnie i powoli: piszę z punktu widzenia właściciela sklepu - dla niego strata wynikająca z ewentualnej kradzieży jest niczym w porównaniu ze stratą wynikającą ze złego PR (wg zasady, że niezadowolony klient powie o tym 10 osobom - a tu wielu, wielu więcej). Dlatego większość firm usługowych i handlowych przestrzega zasady, że klient ma zawsze rację - to się po prostu opłaca. Oczywiście nie mówimy o ewidentnych przypadkach kradzieży ani o osobach którym notorycznie coś się w wózku "zaplątuje". Twierdzę, że w przypadku wątpliwym i do tego w przypadku, gdy klient chce zapłacić za ten towar, dla sklepu, jego wizerunku i obrotów znacząco korzystniej byłoby załatwić sprawę polubownie i z uśmiechem. Tak jak załatwiają takie przypadki w większości sklepów. Odpowiedz Link Zgłoś
pracownik_h_and_m Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 00:01 Tak się składa, drogie oburzone mamy, że jestem pracownikiem H&M jak również matką. Po pierwsze NIGDY nie zdażyło mi się by "przypadkiem" coś zaplątało mi się w wózku... Po drugie wiem jakie łzawe i ckliwe historyjki potrafią wymyślac osoby złapane z naszym towarem, które w trakcie rozprawy okazuja się wieeeeele razy notowane za kradzieże... Więc nie dziwcie się postawie H&M, takie są rutyny a od rostrzygania wątpliwości - sąd... Nie wolno mi opisywac sposobów, w jaki "przypadkowo" nasz towar opuszcza sklep, ale wierzcie mi, CZĘSTO są to osoby, o których nigdy w życiu nie powiedziałybyście że to notoryczny "kleptoman". Wiele miłych, sympatycznych pań po pięcdziesiątce, eleganckich, widziałam... Więc nie unoście się tak, dla Was to po prostu kolejna historia pt. "Jak to matki z wózkami są prześladowane". Wierzcie, mi że nie... Teorie spiskowe pozostawmy posłom z Samoobrony Pracownicy postąpili zgodnie z regułami, co drugi "klient" złapany na kradzieży chce zapłacic za skradziony towar... Od rozstrzygania jest sąd A że ww. pani Małgorzata zgodziła się na rewizję... Cóż, mogła się nie zgadzac i poczekac na policję. Jej sprawa. Dla mnie to kolejna próba wyłudzenia kasy od kogoś (czyli od H&M) a nuż się uda, trzeba tylko podnieśc wielki lament... ŻAŁOSNE!!! PS. Gdyby nie było złodziei, nie byłoby takich rutyn postępowania, drogie Panie... Do każdej kradzieży wzywamy policję. Koniec, kropka! Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 00:07 Takiego właśnie kategorycznego podejścia wobec klienta uczą was na szkoleniach dla personelu? "Koniec, kropka!" Hitler Jugend normalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandrynka Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 00:33 cóż, pani "koniec, kropka", nie pozostaje mi nic innego jak życzyć... dobrej nocy I... drobiazgowej kontroli i sądu i ostracyzmu na forum, jak niechcący majty zaplączą się... I tu pole do popisu wyobraźni bądź do eksploracji bogatego doświadczenia jako pracownika notorycznie okradanego h&m. Aaaaa: A że ww. pani Małgorzata zgodziła się na rewizję... Cóż, mogła się nie zgadzac > i poczekac na policję. Jej sprawa. nie, nie jej sprawa, pracownik/wynajęta ochrona przekroczyła swoje uprawnienia. I kij z tym, czy wiedziała o tym, czy nie - należy się nagana. Conajmniej, bo o uprawnieniach ochrony trąbi się nie od dziś, ale ci i tak robią swoje. Czyżby uczuli się od najlepszych, pani "koniec, kropka"? Drogi pracowniku h and m, ja nie przeczę, że trzeba reagować, że kradzieże istnieją. Ale podejście do każdego klienta, do każdej roztargnionej osoby jak do ZŁODZIEJA to chyba zboczenie zawodowe... I nigdy nie mów nigdy... Odpowiedz Link Zgłoś
kiranna do pracownika h_and_m 17.08.06, 08:11 wczoraj opisalam moja histore zakupow w h&m gdzie wasz pracownik (mezczyzna) ewidentnie probowal mnie oszukac (czyt. okrasc) w jankach na te sama sume, ok 30zl. probowal to niewlasciwe slowo - okradl, lecz na szczescie zorientowalam sie w domu i jestem na tyle niewygodnym klientem, ze dochodze swoich praw, chocby dla zasady. stracilam pieniadze na ponowny dojazd do waszego sklepu i czas. pozostal niesmak, bo pieniadze owszem zwrocono, ale nikt nie powiedzial przepraszam, a nawet nie zadawano wiele pytan, po prostu zwrocono roznice tak jakby taka sytuacja zdarzyla sie nie po raz pierwszy nie sporzadzono zadnego raportu, nie skserowano mojego rachunku. czy w takim razie powinnam uwazac, ze wszyscy pracownicy h&m kradna? w tym przypadku nie bylo mowy o pomylce! Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandrynka Re: do pracownika h_and_m 17.08.06, 10:09 opisalam moja histore zakupow w h&m gdzie wasz pracownik (mezczyzna) > ewidentnie probowal mnie oszukac jak tak czytam to zastanawia mnie jedna sytuacja: w h i m wisiała spódnica przeceniona na 50% z kwoty 119 pln. Chodziłam z nią sobie i gdzieś mi się jej metka zawieruszyła. Poprosiłam obsługę żeby sprawdziła ile ta spódnica kosztowała przed przeceną (do ubrania była teraz przyczepiona tylko czerwona metka 50%, miałam kilka innych rzeczy i już mi się myliły, co za ile). Jakież było moje zdziwienie kiedy mi powiedziano, że cena podstawowa to 129 pln... Wiem, że było mniej bo tą metkę później znalazłam. I ja się pytam - o co chodzi? Na jakiej podstawie ustala się ceny ciuchów bez metki? - to był ostatni egzemplarz w sklepie... Ech, cuda wianki... Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 08:33 > Dla mnie to kolejna próba wyłudzenia kasy od kogoś (czyli od H&M) a nuż się > uda, trzeba tylko podnieśc wielki lament... > ŻAŁOSNE!!! Nie przesądzając kwestii z tego wątku, forma Twojego postu potwierdza zdanie o nieuprzejmości personelu w tych sklepach i zapewne upewni wiele foremek, żeby H&M omijać z daleka. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 09:21 melka_x napisała: > > Nie przesądzając kwestii z tego wątku, forma Twojego postu potwierdza zdanie o > nieuprzejmości personelu w tych sklepach i zapewne upewni wiele foremek, żeby > H&M omijać z daleka. otoz zastanawiam sie tez, czy zalogowany pracownik hm ma jakiekolwiek pelnomocnictwo czy inne upowaznienie zeby w imieniu i pod szyldem firmy wlasnie taka tresc i w taka forme ubierac badz co badz publicznie Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 09:16 jesli wszyscy pracownicy sa tacy jak ten to goraco współczuje firmie i jej klientkom! Odpowiedz Link Zgłoś
noddy Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 00:15 Kurcze, głupia sprawa. Moje dziecko 'ukradło' firmową zabawkę w Tesco. Takiego pluszaka, ale za 40 złotych. Alarm zawył, my zobaczylismy, że ma coś pod pupą i oddaliśmy kasjerce. Ochroniarz to widział i nic nie zrobił. Moze znacie maila tych z H&M to zasypiemy ich mailami? Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 00:39 Jakoś nie mogę uwierzyć w to, że kobieta chciała ukraść te majtki. Nie wierzę z jednego powodu - musiałaby być niespełna rozumu, licząc na to, że bramka nie zapiszczy, skoro nie usunęła klipsa z majtek. A poza tym pracownikom sklepu musiało bardzo zależeć na wmówieniu kradzieży tej kobiecie, skoro nikt nie pokwapił się o sprawdzenie nagrań z monitoringu, które, być może, wyjaśniłyby całą sprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
dariamax Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 02:57 weżcie równiez pod uwage to, że np w gdańskiej Matarni w H&M wieszaki sa tak poustawiane,że trudno przejechać wózkiem bo zaczepia sie ubrania z jednej albo drugiej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
zawsze-w-drodze Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 10:17 Do pracownika H&M: Twój sposób myślenia jest z punktu widzenia Twojego pracodawcy po prostu nieopłacalny i przez to głupi. Wyobraź sobie możliwe hipotetyczne rozwiązanioa: 1. Pani Małgorzata kupiła towar za 300 złotych z hakiem i przez przypadek "zaplątały jej się te nieszczęsne majtki. Nie zamierzała ich ukraść. Po kontroli pracownikk zgadza się na dopłatę - Pani Małgorzata wydaje w H&M jeszcze dwaqdzieścia czy trzydzieści złotych, wychodzi, zapomina o sprawie i pewnie jeszcze nie raz do sklepu wraca - wydając kolejne pieniądze. Może nawet ciepło myśli o wyrozumiałych ochroniarzach i dzieli się tym odczuciem z innymi potencjalnymi klientami - jest szansa, że obroty wzrosną. 2. Intencje Pani Małgorzaty jak wyżej, nieprzejednany ochroniarz, policja i sąd - klientka wydaje mniej - nie dopłaca za bieliznę i prawdopodobnie już nigdy do sklepu nie wejdzie i nic nie kupi. Co więcej pisze list i zbiera podpisy stu kilkunasu osób - część z nich pewnie też do sklepu już nie pójdzie. Do sprawy sądowej, a nawet grubo po, Pani Małgorzata będzie wszem i wobec opowiadać o afroncie jaki ją spotkał - czysty czarny PR - co zniechęci kolejnych potencjalnych klientów - obroty przez to spadną. 3. Pani Małgorzata chciała ukraść tą bieliznę - ochroniarz pozwala jednak zapłacić - sklep zyskuje dodatkowy obrót, nie traci innych klientów, a potencjalna złodziejka już wie, że ochrona jest czujna i już tu nie wróci (kolejny podobny "przypadek" nie byłby już zapewne przez pracowników tak wyrozumiale potraktowany). 4. Intencje klientki nieczyste a ochroniarz wzywa policję - złodziejka już nie wróci ale nie zapłaciła za towar (mniejszy obrót) i narobiła szumu odstraszając innych klientów i wpływając negatywnie na wizerunek marki. Jak widać pracownik wybrał najgorsze wyjście. To są PODSTAWY PR. Dziwię się, że jakikolwiek pracownik firmy handlowej (nawet magazynier czy sprzątaczka) tego nie rozumie. Oczywiście centrala pewnie będzie chciała to nadrobić. Podejrzewam, że Pani MAłgorzata dostanie list z przeprosinami i jakiś bon na zakupy ale mleko się już wylało... Odpowiedz Link Zgłoś
pracownik_h_and_m Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 11:36 Sorry, ale skoro dajecie sobie prawo do wyrażania swoich opinii nie odbierajcie go innym tylko dlatego, że mam inne zdanie... Wierzcie mi, pracując w sklepie (tym czy jakimkolwiek innym) napatrzec się można do woli na pomysłowośc klientów... A jeśli jeszcze pracownik w jakimś sklepie ma odpowiedzialnośc materialną to nie dziwcie się "stanowczego" podejścia do tematu... Ciekawe, czy gdybyście pracowały w jakimś sklepiku czy innym miejscu gdzie ginie towar i musiały oddawac np.połowę CIĘŻKO(!!!) zarobionej pensji to też tak pobłażliwie byście podchodziły do potencjalnych złodziei. Bo każdy kto wynosi ze sklepu niezapłacony towar jest POTENCJALNYM złodziejem. A "koniec i kropka" piszę zawsze, szkoda tylko, że głównie do tego się odnosiłyście zamiast SPRÓBOWAC spojrzec na sytuację p. Małgorzaty z mojego punktu widzenia. To jest MOJE zdanie a nie wszystkich pracowników H&M. Jako pracownik tejże firmy chciałam byście przeczytały opinię kogoś, kogo często spotykają takie sytuacje. I jak to wygląda z drugiej strony. Ale widac zbyt dużo wymagam... Napisałabym "koniec i kropka" ale daruję sobie tym razem Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 11:45 Bo sięza chwile zaplacze... ze śmiechu. Gdzie w cytowanym liscie była mowa o jakichkowliek pieniądzach "odszkodowaniu " itd. Oj slaby ten wizerunek marki , bardzo slaby, nic dziwnego skoro "koniec i kropka" to podejście do klienta. Odpowiedz Link Zgłoś
zawsze-w-drodze Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 11:56 Rozumiem żal - to oczywiste. Rozumiem też, że w głębi ducha możesz brać tą panią i wszystkich innych za potencjalnych złodziei. Nie mam nic przeciwko bramkom, kontrolom i sprawdzaniu wózka, gdy alarm piszczy. Ja piszę o sytuacji, gdy towar si.ę odnalazł a klient chce zapłacić - nikt nie poniósł (jeszcze) strat i nie musi nic za swojej pensji dopłacać. Twoje podejście - a także podejście ochroniarzy/pracowników H&M z omawianego tu przypadku sprawiło jednak, że największe i co gorsza niewymierne straty poniesie właściciel sklepu (zmniejszenie obrotów, pogorszenie ciężko wypracowywanego wizerunku marki). Dlatego gdybyś pracował/a u mnie a ja usłyszałabym takie wypowiedzi dostałabyś poważne upomnienie i "wygawor". Pracowników zachowujących się tak jak w przypadku Pani Małgorzaty - zwolniłabym. I to nie ze względu na szacunek dla matek z wózkami, wiarę w uczciwość klienta, czy zasady dobrego wychowania. Tylko i wyłącznie ze względu na wynik finansowy - biznes jest biznes... A swoją drogą konkurencja H&M ma powód do uśmiechu a jego służby PR kwaśne miny, zgryz i sporo roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
kiranna Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 12:04 pracownik_h_and_m napisała: >Ciekawe, czy gdybyście pracowały w jakimś sklepiku czy > innym miejscu gdzie ginie towar i musiały oddawac np.połowę CIĘŻKO(!!!) > zarobionej pensji to też tak pobłażliwie byście podchodziły do potencjalnych > złodziei. Bo każdy kto wynosi ze sklepu niezapłacony towar jest POTENCJALNYM > złodziejem. zgadzam sie, ale nazwijmy rzecz po imieniu. pracownik H&M, ktory odcina metke przy kasie, a na jej miejsce do torby klienta wrzuca metke z innego, drozszego towaru, tez jest ZLODZIEJEM, wiec czemu nikt nie wezwal ochrony, nie sporzadzil jakiegoklowiek raportu, itp, gdy sprawa wyszla na jaw? solidarnosc kolezenska? po drugie, zgadzam sie z zawsze-w-drodze. zrobiliscie sobie czarny PR za 30zl, ktory moze kosztowac was w rezultacie znacznie wiecej. po trzecie, to przykre jak Polak traktuje Polaka, jak zwyklego potencjalnego zlodzieja, a potem oburzamy sie, gdy Niemcy wypuszczaja reklame typu tej z Mediamarkt zlodzieje sa i beda, to prawda, ale nie kazdy klient jest potencjalnym zlodziejem! warto o tym pamietac. Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 12:08 Nikt Ci nie odbiera prawa do własnej opinii. Wyraziłaś ją jednak w mało uprzejmej formie (punkt widzenia części foremek nazwałaś żałosnym i podkreśliłaś to jeszcze kilkoma wykrzyknikami, a wyrażenie 'koniec i kropka' jasno sugeruje, że nie ma zamierzasz przemyśleć innych opinii). Skoro przedstawiasz się jako pracowniczka sklepu nie dziw się, że odstraszasz uczciwych klientów. Ty masz prawo do kategorycznych opinii, braku uprzejmości i przypisywaniu bohaterce zamieszanie złych intencji, ja mam prawo z tego powodu zrezygnować z zakupów w sklepie, w którym pracujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa retoryka "Polak Polaka..." 17.08.06, 12:38 jest rozwalajaca...Jak w Alternatywach, "badz mezczyzna, badz Polaaaakiem...";- DDDDD Samoobrona rulez Odpowiedz Link Zgłoś
ochotka69 Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 12:56 Ja miałam dwa zdarzenia w H&M. Pierwsze 7 lat temu w Hamburgu, chyba jeszcze wtedy w Polsce nie było tych sklepów kupiłam bluzke zapłaciłam i wyszłam a w domu zauważyłam ze przy nowym nabytku wisi mi klips zabezpieczający. Sama nie wiem jakim cudem wyszłam bo jak następnego dnia udałam sie do sklepu zeby sprzedawczyni zdjeła mi zabezpieczenie odezwał sie sygnał. Wyjaśniłam pokazując paragon ze sprzedający nie zdjął mi klipsa przy zakupie poprzedniego dnia, pani nawet nie zerknęła na paragon grzecznie przeprosiła i podała "uwolnioną" bluzke. Drugie "starcie" w H&M miałam w Poznaniu, kupowalismy jakies ciuchy, przymierzalismy zobaczyłam fajną gumkę do włosow dałam mezowi zeby trzymał. Podchodzimy do kasy, podajemy pani 2 koszule, spodnie, sukienkę, mąż w kieszeni miał na szczęscie kase bo jak sie okazało ulokował również tam moje gumki. Zaczelismy sie smiac ze kleptoman z niego i itp. a pani do do nas: "teraz mamy takie procedury ze nawet do 6 złotych wzywamy Policje". Mielismy szczescie, gdyby nie portfel w kieszeni to tez byśmy mieli taki "dym". Dziwie sie tylko bo przeciez powyzej chyba 100 złotych nie ma sprawy w sądzie, a przynajmniej kiedys tak było. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Skoro tak traktuje się w H&M klienta 17.08.06, 12:48 to ja bardzo dziękuję za wspólpracę. A powiem szczerze, że zawsze gdy jestem w Warszawie byłam u Was i coś kupowałam. Od dziś ani ja, ani żadna z moich koleżanek tam zakupów robic nie będzie. Wiem, że możecie mieć nas głeboko gdzieś, ale to tylko świadczy o tym, jak dbacie o klientów i jak Wam na nich zależy i na opinii także. Jesteś tego dobitnym przykładem. Koniec i kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 14:22 Wobec tego potencjalnym złodziejem jest też każdy kasjer, który na swoją korzyść myli się w rachunku. Rozumiem Twój punkt widzenia, ale trudno mi go podzielać, bo mam wrażenie, że tacy złapani na nieświadomym wynoszeniu jakiegoś towaru muszą zapłacić za wszystkich niezłapanych złodziei. Jeśli miałabym porównywać tę sytuację do tego, co się dzieje na lotnisku, to IMO dużo lepiej niż narkotyki pasuje tu scyzoryk (bo brzęczy). Ludziom zdarza się przez pomyłkę zostawić w bagażu podręcznym scyzoryk czy nożyczki, ale nikt ich nie traktuje jak potencjalnych terrorystów. Zwyczajnie się ten scyzoryk czy nożyczki konfiskuje i po sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
wlasna_firma Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 14:56 > Wobec tego potencjalnym złodziejem jest też każdy kasjer, który na swoją > korzyść myli się w rachunku. Tak właśnie jest. Rozumiem Twój punkt widzenia, ale trudno mi go podzielać, bo mam wrażenie, że > tacy złapani na nieświadomym wynoszeniu jakiegoś towaru muszą zapłacić za > wszystkich niezłapanych złodziei. Nie, muszą zapłacić za towar, który chcieli wynieść, za pozostały skradziony towar płaci sprzedawca albo właściciel sklepu ponieważ towar nie bierze się znikąd, żeby został zaoferowany w sklepie, musi zostać zakupiony przez właściciela w hurtowni albo u producenta. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ronka druga strona medalu 17.08.06, 13:28 Wieczna Gosia napisała ,że wpadło jej 6 czapek i poszła oddać je na drugi dzień. Pani ją ochrzaniła więc teraz Gosia posiedzi przy kawie i pomyśli czy coś oddać co wpadło do koszyka przypadkiem Mam takie pytanko do wszystkich obrończyń: Czy p.Małgosia skoro taka uczciwa oddałaby na drugi dzień bieliznę która wpadła do budki (bramki nie wyły bo klips sie odczepił) ? Ot taka dywagacja bo widzę że kilka uczciwych mamuś miało taką sytuację i nie wróciło z towarem z powrotem do sklepu. Druga sprawa to pod listem zabrano podpisy 112 MAM.Czyli bezdzietne nie kradną i nie przekazują złych nawyków swoim latoroślom)) Teraz powstała nagonka i żadna "uczciwa inaczej" nie kupi nic w H&M. Czyli rozumiem,że teraz przenosimy się do Orsay albo 5-10-15,Monari. Czekam na post pt:"Wyło w Lidlu a ja zapomniałam o 1 śliwce pod podusią córuni" ))) Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: druga strona medalu 17.08.06, 13:45 a-ronka napisała: > Ot taka dywagacja bo widzę że kilka uczciwych mamuś miało taką sytuację i nie > wróciło z towarem z powrotem do sklepu. Przeczytałam cały wątek, ale nie zauważyłam, żeby ktoś pisał o takiej sytuacji. Możesz mi wskazać te kilka mamuś? Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: druga strona medalu 17.08.06, 13:49 Własnie. A ja mam pytanie jak wlascicielki sklepów zareagowalyby konkretnie na opisana sytuację? Odpowiedz Link Zgłoś
wlasna_firma Re: druga strona medalu 17.08.06, 14:03 Mogę wezwać policję bo formalnie to próba kradzieży ale mogę zareagować tak jak mi się podoba czyli np. puścić panią wolno, nie kazać płacić za towar, uznać jej tłumaczenia. Gdyby to było pierwszy raz, ja bym pewnie uznała bo miękka jestem moje dziecko też kiedyś coś wyniosło (oddałam do sklepu) ale zwracałabym większą uwagę na kolejne wizyty tej pani. Zresztą zdarza się, że dzieci coś "wyprowadzają" ze sklepu a rodzice odnoszą. Dodaję, że moi pracownicy płacą za "braki" a do takiej sytuacji byłabym wzywana i rozpatrywałabym ją osobiście. Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: druga strona medalu 17.08.06, 15:59 a-ronka napisała: > > Mam takie pytanko do wszystkich obrończyń: > Czy p.Małgosia skoro taka uczciwa oddałaby na drugi dzień bieliznę która wpadła > > do budki (bramki nie wyły bo klips sie odczepił) ? O to już musisz się spytać samę panią Małgosię. > Ot taka dywagacja bo widzę że kilka uczciwych mamuś miało taką sytuację i nie > wróciło z towarem z powrotem do sklepu. A które mamusie? Możesz podać przykłady? > Druga sprawa to pod listem zabrano podpisy 112 MAM.Czyli bezdzietne nie kradną > i nie przekazują złych nawyków swoim latoroślom)) Myślę, że to wynika raczej z tego, że sprawa była rozcząsana na forum dla MAM. > Teraz powstała nagonka i żadna "uczciwa inaczej" nie kupi nic w H&M. > Czyli rozumiem,że teraz przenosimy się do Orsay albo 5-10-15,Monari. Jak tam chceta, możesz sie przenieść jeśl taka wola ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: druga strona medalu 17.08.06, 16:58 druga strona medalu jest taka, ze ja równiez kiedyś wyniosłam towar ze sklepu) oczywiście wczesniej za niego zapłaciłam. po kilku dniach chciałam założyć córeczce strój a tu się okazuje, ze jest w nim klips, który przy bramce po prostu nie zawył. Pojechałam do sklepu, pokazałam paragon, wezwano kierownika, kazano mi się tłumaczyć, w końcu się wkurzyłam i powiedziałam, ze skoro ochrona szwankuje nie znaczy, ze jestem złodziejką. A tak właśnie zostałam potraktowana, jak złodziejka. Odpowiedz Link Zgłoś
molowiak Re: druga strona medalu 18.08.06, 09:29 ja kiedyś wydłubywałam klips z torebki nożem, bo zauważyłam go dopiero jak wyrzuciłam paragon a cieżko to cholerstwo zdjąć Odpowiedz Link Zgłoś
wlasna_firma Wózek dobrym narzędziem ;) 17.08.06, 13:40 Jestem właścicielką sklepu dziecięcego. Nie twierdzę, że pani Małgorzacie nie mogło się coś zawinąć w wózku i że zrobiła to celowo. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że na osoby z wózkami zwracamy podwójnie uwagę bo jakoś dziwnym trafem po takich wizytach dosyć często zostają nam puste wieszaki. Kradną również zaprzyjaźnione ze sklepem dzieci, stałe klientki, nobliwe panie. Na niektórych mamy oko bo znamy ich z tej strony. Moi pracownicy mają odpowiedzialność finansową za skradziony towar, niezależnie od tego czy został wyprowadzony w wózku, czy za pazuchą. Odpowiedz Link Zgłoś
jusienka Re: Wózek dobrym narzędziem ;) 17.08.06, 14:10 Mi sie w H&M w Szczecinie przytrafila niemal identyczna sytuacja, z wyjatkiem tego, ze zupelnie nic tego dnia tam nie kupowalam. Mala przyczepila bluzke na wieszaku do wozka, jak to ja zwykle robilam z ubraniami, ktore chcialam kupic. Tym razem Maja postanowila sama zrobic zakupy. Nie widzialam tego. Dopiero przy wyjsciu zabrzeczalo. Ochroniarz i sprzedawca podeszli do sprawy z usmiechem i zrozumieniem. Bez zadnych klopotow oddalam ubranko, przeprosilam, Maja dostala cukierka i poszlysmy dalej. Sa ludzie i ludzie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: i takim sposobem przez jednego nadgorliwego 17.08.06, 15:17 ochroniarza ucerpi sieć sklepów Ja tam nadal zamierzam chodzić do H&M'a Odpowiedz Link Zgłoś
mijaczek Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 17.08.06, 17:38 POl roku temu. H&M w Krakowiew M1. Chodze po sklepie z Emka, wybieram ciuchy... Emka po jakims czasie ma juz dosc... znajduje jej jaka grzechotke na polce, podaje, zeby sie uspokoila na chwile... kupujemy dalej... Podjezdzam do kasy, zauwazam na stoliku wylozone boskie spodnie, tabliczka informuje mnie o promocji - 69PLN za super bojowki, moj maz stoi w kolejce do kasy, ja pedze szybciorem przymierzyc portki, wygladaja super, wiec pakuje do wozka i idziemy do kasy... rachunek opiewa na 540 PLN!!! cos mi nie pasuje, patrze na rachunek, spodnie jednak kosztowaly 120PLN, prosze o rozmowe z menadzerem sklepu, zaprowadzam go do stolika, pokazuje mu spodnie i cene przy spodniach, on mi mowi, ze cena ta dotyczy innego towaru, nie wystawionego na "promocyjnym stoliku", ja mu mowie, ze mnie to guzik obchodzi i chce, zeby spodnie sprzedano mi za 69 PLN, tak jak widnieje na tabliczce [w USA jest normalna praktyka, ze jesli to sklep popelnia blad w "oznakowaniu" towaru to musi poniesc za to konsekwensje i sprzedac klientowi produkt za cene "omylkowa"]. Pan mi mowi, ze "eee... sorry, ale sie nie da", wiec ja wsciekla mowie mu, ze moze sobie te spodnie wsadzic, a on mi na to, ze jak chce, to musze z powrotem stac w dlugasnej koljece, zeby spodnie zwrocic... tak sie wkurzylam, ze mialam ochote mu napluc w twarz, ale maz kazal mi sie uspokoic i machnac reka na to wszystko. Wychodzimy ze sklepu i nagle odzywa sie alarm. Nasz wozek w 80% sklepow uruchamia alarmy, wiec srednio sie tym przejelam... moj maz jednak zaczyna przeszukiwac nasz wozek i znajduje nieszczesna grzechotke, ktora dalam emce do zabawy, a ona w koncu wyrzucila grzechotke za siebie i nie widzialam jej, bo opierala sie o nia... wrocilismy sie do sklepu, zeby oddac zabawke i uslyszalam kilka "ciekawych" stwierdzen pod swoim adresem... Nosz koooorva mac! To ja wydaje w tym sklepie tyle kasy, ze sie w glowie nie miesci [na dzieciece ciuszki], a oni mysla, ze chcialam im zakosic jakas durna grzechotke, na ktorej alarm byl wiekszy niz ona sama... Bez kitu... Bez komentarza... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 17.08.06, 17:55 > moj maz jednak zaczyna > przeszukiwac nasz wozek i znajduje nieszczesna grzechotke, ktora dalam emce do > zabawy, a ona w koncu wyrzucila grzechotke za siebie i nie widzialam jej, bo > opierala sie o nia... Nie rozumiem. Dałaś dziecku towar z półki do zabawy i przed pójściem do kasy nie odniosłaś go na miejsce, bo "nie widziałaś", że wpadło za dziecko? Mam rozumieć, że zapomniałaś o tym, że dałaś dziecku grzechotkę do zabawy?? Odpowiedz Link Zgłoś
mijaczek Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 17.08.06, 19:07 otoz to, zapomnialam o tym, ze dalam dziecku grzechotke do zabawy, poniewaz w w/w sklepie spedzilam prawie godzine... kazdy moze podejsc do tematu po swojemu, dla mnie jednak to, co jest wazne to, ze jesli ktos jest uczciwy to wie o tym... co do dawania dziecku zabawek z polek - zawsze to robie - jesli Emce spodoba sie jakas zabawkai widze, ze sie nia bawi to jej ja kupie, jesli nie - odkladam na polke, jesli np. zdarzy jej sie wsadzic zabawke do buzi, rowniez ja kupie, no coz, zdarzylo sie, jesli kupuje dla malej krzeselko do karmienia, ide do sklepu, wkladam Emke do wszystkich krzeselek i sprawdzam, ktore mi pasuje...kiedy kupowalam jej entertainment center, rowniez zabralam ja do sklepu, wsadzilam do kazdego na 5 minut i patrzylam, w ktorym bawi sie najlepiej... Nie kupuje zabawek dla siebie, tylko dla mojego dziecka, wiec chce wiedziec czy ona sie bedzie w ogole tym bawic... Co do mojego stosunku do manadzera w/w sklepu to po twarzy tego goscia widzialam, ze jest swiadomy swojego bledu, tylko nie chcial kasy na tym stracic, natomiast podejscie do mnie bylo o tyle karygodne, ze w miejscu, w ktorym wydaje pieniadze powinno sie mnie traktowac o wiele lepiej! Odpowiedz Link Zgłoś
wlasna_firma Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 17.08.06, 19:37 mijaczek napisała: > natomiast podejscie do mnie bylo o tyle karygodne, ze w miejscu, w ktorym wydaj> e> pieniadze powinno sie mnie traktowac o wiele lepiej! A ja uważam, że każdego klienta powinno się dobrze traktować, niezależnie od tego, czy i ile wydaje pieniędzy. Uważam również, że ten szacunek powinien być obopólny. Oczywiście znam i stosuję "klient nasz pan" ale wierzcie mi, zachowanie niektórych klientów pozostawia wiele do życzenia. Sprzedawca postąpił tak, że pewnie więcej nie zechcsz wejść do tego sklepu ale myślę, że długo bym musiała uspokajać pracownika, któremu ktoś powiedział, że > moze sobie te spodnie wsadzic, bo sprzedawca to też człowiek i to, że płacisz pieniądze nie oznacza, że możesz za te kilka złotych "napluć mu w twarz". Dobrze, że mąż Cię powstrzymał. > Emka po jakims czasie ma juz dosc... znajduje jej jaka grzechotke na polce, podaje, zeby sie uspokoila na chwile... Poza tym jeśli chcesz żeby Twoje dziecko bawiło się grzechotką to najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdybyś dała mu swoją albo kupiła na miejscu. Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że właściciel płaci ze swojej kieszeni za zabawki, które dziecko bierze do zabawy, wymiętosi a potem odkłada - albo jak widać nie? Odpowiedz Link Zgłoś
mijaczek Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 17.08.06, 20:26 Oczywiscie, zgadzam sie, kazdy klient zasluguje na odpowiednie traktowanie, ale chyba sama wiesz, ze z tym roznie bywa a najczesciej jest tak, ze klienci wydajacy wieksza ilosc gotowki sa traktowani z dodatkowym "usmiechem"... co do sklepu i zachowania menadzera tego sklepu - uwielbiam ciuchy z H&M, zarowno dla mnie, jak i mojego meza i coreczki i bede nadal go odwiedzac, jednak na pewno nie uwierze w zadna promocje, dopoki nie upewnie sie, ze to na pewno promocja, a nie nabieranie... przyznam szczerze, ze nie powiedzialam w twarz temu kolesiowi, ze wypchal sie tymi spodniami, tylko bardzo zdenerwowanym tonem powiedzialam, ze chce w takim razie zwrotu pieniedzy za spodnie, ktore mialy mnie kosztowac prawe polowe taniej... w myslach natomiast wpychalam te spodnie facetowi przez dziurke w nosie i rowniez w myslach plulam mu w twarz... co do zabawek - juz napisalam - jesli zabawka ma jakiekolwiek slady uzytkowania po tym jak moja coreczka pobawi sie nia kilka minut - kupuje ja! na polke z powrotem odkladam tylko taka zabawke, ktora jest absolutnie nienaruszona... jesli emka wepchnie sobie cos do buzi lub zrzuci na ziemie lub "wymietoli" biore wtedy delikwenta i kupuje, nigdy w zyciu nie odlozylabym zabawki ociekajacej slina mojej corki lub czegos, co np. moja cora by zepsula! Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 18.08.06, 00:07 mijaczek napisała: > co do zabawek - juz napisalam - jesli zabawka ma jakiekolwiek slady uzytkowania > po tym jak moja coreczka pobawi sie nia kilka minut - kupuje ja! na polke z > powrotem odkladam tylko taka zabawke, ktora jest absolutnie nienaruszona... > jesli emka wepchnie sobie cos do buzi lub zrzuci na ziemie lub "wymietoli" bior > e > wtedy delikwenta i kupuje, nigdy w zyciu nie odlozylabym zabawki ociekajacej > slina mojej corki lub czegos, co np. moja cora by zepsula! Pomysl, ze po i przed Emką dana zabawką bawiły sie inne dzieci.. Odpowiedz Link Zgłoś
mijaczek Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 18.08.06, 16:23 marghe_72 napisała: > > Pomysl, ze po i przed Emką dana zabawką bawiły sie inne dzieci.. > Przed - raczej nie, Po - mozliwe... Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 18.08.06, 00:05 mijaczek napisała: > POl roku temu. H&M w Krakowiew M1. Chodze po sklepie z Emka, wybieram ciuchy... > Emka po jakims czasie ma juz dosc... znajduje jej jaka grzechotke na polce, > podaje, zeby sie uspokoila na chwile... kupujemy dalej... > Podjezdzam do kasy, zauwazam na stoliku wylozone boskie spodnie, tabliczka > informuje mnie o promocji - 69PLN za super bojowki, Ja bym na Twoim miejscu następnym patrzyła na metki a nie na tabliczkę i nie dawała dziecku do reki zabawek nie kupionych Odpowiedz Link Zgłoś
mijaczek Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 18.08.06, 16:32 marghe_72 napisała: > Ja bym na Twoim miejscu następnym patrzyła na metki a nie na tabliczkę Sluchaj, to jest polityka sklepu... oglaszaja promocje, chca przyciagnac klienta, wielkimi "malymi" cenami, chca, zebys sie skusila... to jest ich marketing. ja ide na ich promocje, ale pod waunkiem, ze nie konczy sie ona w przymierzalni sklepu, a przy kasie dowiaduje sie, ze cos tam jednak nie jest na przecenie... > i nie dawała dziecku do reki zabawek nie kupionych Wszystkie mamy sa takie swiete, a ich dzieci ulozone... byla tu juz kiedys podobna dyskusja... dotyczaca supersamow spozywczych i dawaniu niezaplaconego jedzenia swoim dzieciom... inna czesc mam chyba woli, zeby ich dzieci plakaly i krzyczaly jak one buszuja po wieszakach... czasami jak jestes na zakupach i masz 5 zabawek ze soba to po jakims czasie twoje dziecko juz nie chce na nie patrzec... co robisz jesli jestes w sklepie z artykulami dla dzieci? Moze przerywasz zakupy, lecisz do innego sklepu, kupujesz zabawke, wracasz do poprzedniego i zaczynasz zakupy od nowa? jesli widzisz zabawki naokolo siebie i wiesz, ze chocby przez sam fakt, ze twoje dziecko nie zna jeszcze tej zabawki bedziesz miala 5 minut na spokojne dokonczenie zakupow, to co robisz? moze i mialabym ochote kupic jej ta grzechotke, ale po tym jak zostalam potraktowana odechcialo mi sie wszystkiego... ale wy oczywiscie widzicie tylko moja arogancje i jak ja smialam naskoczyc na jakiegos Bogu ducha winnego menadzera, ktory zamiast kontrolowac sklep siedzi sobie na zapleczu i wpierdziela paczki? Odpowiedz Link Zgłoś
molowiak Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 18.08.06, 09:34 > w USA jest > normalna praktyka, ze jesli to sklep popelnia blad w "oznakowaniu" towaru to > musi poniesc za to konsekwensje i sprzedac klientowi produkt za cene > "omylkowa" w Polsce jest taka "teoria" o "praktykę" trzeba walczyć ja jak na razie mam na tym polu same sukcesy Odpowiedz Link Zgłoś
mijaczek Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 18.08.06, 16:16 molowiak napisała: > > w Polsce jest taka "teoria" o "praktykę" trzeba walczyć ja jak na razie > mam na tym polu same sukcesy > otoz to, trzeba walczyc, a niestety jak opisujesz ta walke to potem ci ludzi mowia, zes swinia, prostak i cham... wiem, ze to moze smieszny przyklad, ale tydzien temu pojechalam do sklepu po zakupy [w Stanach], mieli promocje - kup jedno opakowanie boczku, drugie dostaniesz za darmo. kupilam. przy kasie okazalo sie, ze policzono mi za dwa opakowania. kasjer poprosil menadzera, dostalam OBA opakowania za darmo i jeszcze przeprosiny... a w Polsce... przepraszam, ale czasami mialam wrazenie, ze to ja powinnam sie cieszyc, ze ktos laskawie zechcial jakas usluge dla mnie wykonac... Odpowiedz Link Zgłoś
novembre Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 18:56 Zakupy to sie trzyma w koszyku, nie w wozku. Jesli sie na dany ciuch jeszcze nie zdecydowalam, to go trzymam w rece albo przewieszam przez ramie, zeby nie zapomniec sie zdecydowac, biore czy nie. Nie wiem, czy tamta pani naprawde chciala cos ukrasc, nie bylo mnie tam. Ochrona sie zachowala, jak sie zachowala. Nauczka na przyszlosc. A potem sie dziwicie, ze sklepy nie wpuszczaja z wozkami..? nov. Odpowiedz Link Zgłoś
jayin Bata :-) 17.08.06, 23:23 bata22 napisała: > Witam wszystkie mamy. Przesyłam tresc listu który zostanie dziś wysłany do > Zarządu H&M. Pod rozwagę Dzień dobry, psze pani Nie wiedziałam, że tutaj też akcja przejdzie. Mam nadzieję, że to wywoła chociaż jakieś "przeprosiny" ze strony H&M - conajmniej za poziom "ochroniarzy" zatrudnianych u nich (nie tylko u nich - czasami zdarzają się i w innych sklepach tacy goscie, że szkoda gadać... ajkju na poziomie 10-letniego Wielbiciela Stiwena Sigala - "sprawiedliwym być! łapać złoczyńcow! ja tu rządzę!" :=) Tyle, że jak widać - jeśli ludzie nie znają osobiście kogoś, to łatwo uznać sprawę za total absurd i naciąganie. Albo po prostu JESZCZE nie trafiła im się taka sytuacja :=) Odpowiedz Link Zgłoś
a-ronka Re: Bata :-) 18.08.06, 09:02 No cóż. Niektóre mamy są poprostu uczciwe))))) Zdarzyło się mamie,że wpadło do budki to trzeba było przekonywać ochronę,personel no a teraz sędziego a nie nas. Nie znamy,nie widziałyśmy wyraziłyśmy tylko swoje zdania.Ktoś kto nie ma nic na sumieniu nie szuka poparcia u obcych))))) Odpowiedz Link Zgłoś
connie1 Re: Bata :-) 18.08.06, 09:24 A tak na logike moze pokretna. Gdyby to rzeczywiscie byla proba kradziezy mysliecie ,ze dana osoba pisalaby do zarządu sklepu i gdzie indziej upowszechniajac dana sytuację? Odpowiedz Link Zgłoś
jayin Re: Bata :-) 18.08.06, 12:18 a-ronka napisała: > No cóż. > Niektóre mamy są poprostu uczciwe))))) > Zdarzyło się mamie,że wpadło do budki to trzeba było przekonywać > ochronę,personel no a teraz sędziego a nie nas. sęk w tym, że policja się przekonała do wersji wydarzeń, zasugerowala rozwiazanie "pani płaci, wy "umarzacie" problem", ale ochrona+sprzedawczyni nie. nie chcieli przyjąć zapłaty, bo "procedury". i wynikła sprawa sądowa. > Nie znamy,nie widziałyśmy wyraziłyśmy tylko swoje zdania.Ktoś kto nie ma nic na sumieniu nie szuka poparcia u obcych))))) wiesz, nie chodzi o szukanie poparcia u obcych - bo poparcie u znajomych jest. tylko BYĆ MOZE i inni ludzie byli w podobnych sytuacjach i nic z tym nie zrobili. różnie mozna sytuacje oceniac, ale mimo wszystko samo zachowanie ochroniarza w takiej sytuacji pozostawia WIELE do zyczenia :=) Odpowiedz Link Zgłoś
anieees jestem w szoku!!! 18.08.06, 09:25 Dzięki Bogu, że moja córeczka juz nie chce jeździć w wózku - przynajmniej nie będę z podwójną czujnością obserwowana przez sprzedawców i ochronę ( skandal!)jako osoba z grupy "wiekszego ryzyka". Nigdy niczego nie ukradłam i nigdy czegoś podobnego nie zrobię i nie wyobrażam sobie że mozna coś takiego zrobić! Ale rozumiem,że zdarzają się takie sytuacje, oczywiście zasługujące na potępienie. Robię czesto zakupy w L'Eclercu i zawsze wożąc dziecko w wózku zakupowym daję małej do rączki bułeczkę, synowi otwieram soczek i ZAWSZE PłACę ZA TO PRZY KASIE,( bułeczka zjedzona a sok wypity ( zachowuję butelkę) czy opakowanie po zjedzonym ciasteczku). Nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi.A ja oczywiście przed pierwszymi zakupami zapytałam kogoś z obsługi czy mogę tak robić i "przytaknięto" mi. Zdarzyło mi się parę razy,że Mała złapała coś do rączki a potem wylądowało to w wózeczku z boku przy jej pupie, co odkryłam przed kasą gdy dokłądnie przeszukiwałam wózek- właśnie w celu sprawdzenia, czy Mała czegoś nie złapała, gdyż naprawdę wystarczy moment aby dziecko coś złapało i gdzieś w wózeczku zapodziało. Gdybym nie przeszukała wózka to napewno co najmniej parę razy alarm by zawył! I tak dla informacji osób, które nie mają dzieci a wymądrzają się, że to niemożliwe aby coś samo wpadło do budki: JEST TO MOZLIWE. Dzieci naprwdę potrafią zaskoczyć a niektórych rzeczy nie da się przewidzieć. A czasem trudno, zwłaszcza gdy tłok a dziecko marudzi okiełznać wszystko... Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: List otwarty do H&M 18.08.06, 10:20 Czytam sobie ten watek i czegos nie rozumiem. To czy pani kradla, czy nie kradla rozstrzygnie sad i argumenty z watku na zasadzie wlasnego 'widzimisię' foremek nie maja najmniejszego znaczenia, bo nikt tak naprawde nie wie jak bylo. Ta czesc dyskusji jest w oczywisty sposob absurdalna, natomiast ja bym chciala pojac po ki czort, ze tak powiem, jest ten caly list, ktory nie zawiera zadnego sensownego uzasadnienia. Wrecz przeciwnie - udowadnia w sposob bezposredni, ze matki z dziecmi to jakas lepsza rasa zdaniem autorki i podpisanych. Na przyklad jakie znaczenie ma miec argument, ze to cale potraktowanie przez ochroniarzy dotyczylo matki z dzieckiem? : "wyraz naszemu oburzeniu i zdziwieniu sposobem traktowania kobiet z dziećmi" Wynika z tego, ze gdyby matka byla bez dziecka lub bylby to facet, nie byloby problemu lub bylby znacznie mniejszy. Dalej: "Prawie każdej matce, która wybiera się na zakupy z dzieckiem w wózku zdarzyło się lub zdarzy..." To w ogole jest bez sensu - co za "prawie kazdej"? A skad takie dane? To jakies wolne wnioski nic nie wnoszace do tematu, szczegolnie, ze nie mozna tego w ogole stwierdzic. Nastepnie: "Trudno także zrozumieć podejrzewanie młodej matki o złą wolę i zamiar dokonania kradzieży, w przypadku, gdy deklaruje ona natychmiastowe uregulowanie należności za niezawinione i będące wynikiem zbiegu okoliczności zatrzymanie rzeczy z nienaruszonymi zabezpieczeniami w wózku dziecięcym, uprzednio dokonujac zakupów na wysoką kwotę." Powyzsze zdanie to stek bzdur: 'podejrzewanie mlodej matki' no sorry ale mloda matka nie jest w niczym lepsza ani swietsza niz stara matka, ojciec czy brat - uczciwosc ma z pelnionej funkcji wynikac?? Bo ona 'deklaruje chec zaplacenia' - kazdy rozsadny zlodziej zadeklaruje chec zaplacenia, zeby sie ze sklepu zmyc i wiecej nie wracac, chec zaplacenia nie jest dowodem na uczciwosc "niezawinione i będące wynikiem zbiegu okoliczności zatrzymanie" - to jest wydanie wyroku uniewinniajacego pania i niby na jakiej podstawie stwierdza tu sie przypadek? przeciez wylacznie na podstawie relacji 'poszkodowanej', a wiec rowniez rzecz nieuzasadniona, nieudowodniona, czysty domysl i lanie wody I zeby nie przeciagac: dokonanie zakupow na jakakolwiek kwote nie ma tu nic do rzeczy, gdyby nie chodzilo o kwoty, to by ludzie tak sie nie rzucali na promocje i wyprzedaze z 15%rabatem To ze gacie czy co tam mialy klipsa rowniez nie jest dowodem na to, ze ktos nie mial na nie chetki majac np nadzieje, ze ochrona uzna, ze to wozek dzwoni i nie ma co robic rabanu, bo pani obladowana. Mi w niektorych sklepach telefon czy inny drobiazg czesto reaguje z tymi bramkami i puszczaja mnie bez sprawdzania- pani mogla na to liczyc wlasnie. A na koniec pani pisze, ze sklep ma byc przyjazny klientowi typu matka z dzieckiem, a wiec daje wyraznie do zrozumienia, ze matka z dzieckiem zyczy sobie byc traktowana niczym swieta krowa - matki z dziecmi po prostu z definicji nie kradna. Podsumowujac calosc list jest do bani i stanowi liste roszczen i pretensji, czyniac z pani matki zaocznie 'ofiare' w co gleboko wierzy autorka listu i osoby podpisane i ok, tylko co to ma niby wniesc do sprawy? W czym pomoc? Bo ja rozumiem spokojne przedstawienie sprawy, probe dialogu na rzeczowe argumenty, spokojne uswiadomienie sieci h&m, ze takie rzeczy moga sie zdarzyc itd. Ale rzucanie sie z piana i lista oczekiwan zrownujac druga strone z ziemia raczej zaszkodzi niz pomoze. Przeciez efektem ma byc poprawa uslug h&m a nie wojna, prawda? A Wyscie sie rzucily jak do walki na smierc i zycie. Gdzie tu jakis element negocjacji? Ja tu widze nieobiektywna histerie i nic wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: List otwarty do H&M 18.08.06, 13:10 I tu Ci przyznam racje Kasik. List jest beznadziejnie napisany. Odpowiedz Link Zgłoś
pola731 Re: List otwarty do H&M 18.08.06, 16:34 Mam 33 lata , dwójkę dzieci 12 i 7 lat ( więc zakupy z dziećmi "zdarza" mi się robić) i od 14 lat prowadzę własny sklep ze wszystkim co do fotografowania.... to tytułem wstępu. Przez te 14 lat zdarzyły mi sie 3 (trzy) przypadki m .innymi kiedy kobieta z 3 dzieci -1 małe w wózku i 2 w wieku ok 6-8 robiła zakupy . Nie pamiętam już co kupowała ale zamieszanie wokół nie było spore ( dzieci jak " żywe srebro"). Widziałam jak dzieci oglądały różne latarki , baterie ( wiszą na gondolach i klient może je obejrzeć - dodam że z reguły kolejka się nie ustawia ). Byłam miła i cierpliwa - sama mam dzieci - pani zapłaciła i wyszli ze sklepu. Pech chciał,że zostawiła na ladzie rękawiczki i za nią wyszłam - mocno się zdziwiłam gdy całe towarzystwo 30 m od sklepu oglądało łupy z mojego sklepu: 3 latarki i słuchawki do magnetofonu To jeden epizod z zaczerpniętych z MOJEGO doświadczenia. Więcej nie ma co pisać . Cały czas jednak wierzę w uczciwość ludzi , gondole stoją tak jak stały ,wręcz dostawiłam nowe półki z ramkani i albumami by o każdą rzecz nie musieć prosić chcąc ją zobaczyć, w drzwiach nadal nie ma bramek i muszę przyznać że ja LUBIĘ po prostu moich klientów. Czarne owce zdarzają się wszędzie - i wśród matek z dziećmi , i bez dzieci ,i nauczycieli , prawników , lekarzy..... Nie popieram zachowania personelu sklepu - ale pamiętajmy o jednym : NAS TAM NIE BYŁO. Pozdrawiam . Odpowiedz Link Zgłoś
agamagda Zauważyłście??? 18.08.06, 14:26 Szanowne Panie, Mam wrażenie, że nikt tutaj nie zauważył, że sytuacja opisana w pierwszym poście nie ma nic wspólnego z dzieckiem tej pani, ani wynoszeniem przez niego czegokolwiek. Przyznam szczerze, uważam, za nieuczciwe wprowadzenie celowej konfuzji między sytuacją matek maluchów, które faktycznie mogą nieświadomie i niejako poza ich wolą znaleźć się w sytuacji gdzie dzieciak włożył jakiś towar do kieszeni, a sytuacją gdzie dorosła kobieta, która jest także matką, świadomie wybierająca parę rzeczy zapomina za jedną zapłacić. (może się zdarzyć, nie w tym rzecz) Zawarcie takiego tekstu w pierwszym poście Jako matki i uczestniczki społeczności internetowej, chciałybyśmy dać wyraz naszemu oburzeniu i zdziwieniu sposobem traktowania kobiet z dziećmi w H&M. Mogło to przytrafić się każdej z nas. Prawie każdej matce, która wybiera się na zakupy z dzieckiem w wózku zdarzyło się lub zdarzy, że dziecko niepostrzeżenie wrzuci do wózka jakiś przedmiot lub przez przypadek może coś do niego wpaść. W większości sklepów spotykamy się w takich sytuacjach ze zrozumieniem i życzliwością. Niestety w przypadku sklepu H&M zabrakło jednego i drugiego. Zastanawia nas, czy zawinił brak wyobraźni twórców procedur czy bezmyślne trzymanie się tychże procedur przez pracowników sklepu. Trudno także zrozumieć podejrzewanie młodej matki o złą wolę i zamiar dokonania kradzieży, w przypadku, gdy deklaruje ona natychmiastowe uregulowanie należności za niezawinione i będące wynikiem zbiegu okoliczności zatrzymanie rzeczy z nienaruszonymi zabezpieczeniami w wózku dziecięcym, uprzednio dokonujac zakupów na wysoką kwotę. Przejrzenie nagrań z systemu monitoringu sklepu wystarczyłoby, aby przekonać się w jaki sposób przedmiot rzekomej kradzieży znalazł się w wózku. Tymczasem pracownicy H&M wykazali sie całkowitym brakiem chęci wyjaśnienia sytuacji w sposób polubowny, zasłaniajac sie sztywnymi procedurami potraktowali panią Małgorzatę Szegdę jak pospolitego przestępcę. Jest wręcz celowym wprowadzaniem w błąd, nawet, z jednej strony, jeśli problem dzieci i ich dopilnowania w sklepie naprawdę istnieje, a z drugiej strony zachowanie ochrony sklepu było absurdalne. Tyle, że sytuacja tej pani jest nieadekwatna do kierunku, w jakim poszła dyskusja. Co gorsza, podejrzewam, że celowo zostało to tak przedstawione. Odpowiedz Link Zgłoś
kasik751 Re: Zauważyłście??? 19.08.06, 17:52 No wlasnie - masz oczywiscie racje. Mysle, ze jest to blad niezamierzony, a wynikajacy ze swietego oburzenia i zarazem przekonania autorki i obronczyn 'jak to naprawde bylo', bez chwili zastanowienia sie nad sytuacja w roznych aspektach. Tak po prostu MUSIALO byc, ale to przeciez niewazne. Pojedziemy po HM, zagrozimy, ze straca rzesze klientow (akurat!) i jeszcze beda nas przepraszac. Ale jak sie chce cos zalatwic, to troche cienka strategia. Odpowiedz Link Zgłoś
annawereda Re: List otwarty do H&M 19.08.06, 19:10 to ze byla pani z dzieckiem to nie wyklucza pani z podejrzenia o kradziez. bardzo czesto zlodzieje przychodza krasc cala rodzina, bardzo czesto matki wykorzystuja wozek do kradziezy a samo nigdy nie wpadnie do wozka, wchodzac z dzieckiem z wozkiem to pani ponosi odpowiedzialnosc za dziecko i to co wklada do wozka. Prosze sie postawic w roli pracownika H&M, ktory takich zatrzyman ma 5 dziennie i kazdy tlumaczy sie w ten sam sposob "przypadkiem wpadlo i moze za to zaplacic" jak zostanie zatrzymana.Wedla prawa to jest pani wina a cala procedura ztrzymania zostala zalatwiona zgodnie z obowiazujacyi przepisami. Dla mnie sprawa jest przegrana. Odpowiedz Link Zgłoś
yosmum Re: List otwarty do H&M 20.08.06, 00:16 A ja się dziwiłam, jak to możliwe że w szale zakupów niektóre matki gubią swoje dzieci... Nie zapomnę jak jedna z nich po odnalezieniu dziewczynki (ok. 3 lat) zaczęła w szale bic ją po twarzy... Z całej kolejki matek z dziecmi nie zareagowała ŻADNA, tylko ja... (( I wierzcie mi, to się często zdarza! jak widac można zgubic dziecko ale można też coś "znalezc" w wozku... Definicja kradzieży w sklepie to próba wyniesienia towaru poza obszar sklepu. Powyższa sytuacja była więc z definicji próbą kradzieży. Personel ma widac takie zasady, że do każdej kradziezy wzywa policję - TO ICH PRAWO!!! To, że ta pani była z dzieckiem, że jest matką, ani trochę jej nie usprawiedliwia!!! Skoro matki są takie uczciwe i wspaniałe z definicji, to czemu znajdujemy dzieci w beczkach z kapustą??? Może skrajne to porównanie ale zrozumcie w końcu (czas najwyższy drogie panie) że posiadanie potomstwa nie zwalnia was z obowiązku myślenia i odpowiedzialności za własne czyny i waszych dzieci. próba usprawiedliwienia powyższej sytuacji faktem, że ta pani jest matka i chciala zaplacic za majteczki jest śmieszne. 90% złodziei chce zapłacic za skradziony towar a potem okazuje sie, że to piata sprawa w sadzie za kradziez... Mam nadzieję, że H&M nie będzie nawet próbowało w jakikolwiek sposob rekompensowac tej pani "strat moralnych" bo zadnych nie poniosla. Wręcz przeciwnie, H&M powinno wystapic o wplate np. na dom dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
kolor201 Re: List otwarty do H&M 20.08.06, 01:47 ojej ale rozkrecilyscie temat .Hmmm moj synal jak byl mlodszy(ma4l)ciagle cos dorzucal do koszyka albo do reklamowek.My zaraz wyciagalismy spowrotem ale...Pare razy wrzucil cos o czym pojecia nie mielismy bo nie widzielismy.A raczej nie upilnowalismy!!!Fakt faktem ukradlismy np.swinke skarbonke o wymiarach moze 6na6cm ktora synal wrzucil do reklamowki zaczepionej do wozka swej siostrzyczki.Nie wiem kiedy nie wiem jak to zrobil ale swinke znalazlam w domu przy wyciaganiu rzeczy z tejze reklamowki juz po polozeniu dzieci spac czyli moze po 3godz.Swinka byla gliniana bez ceny bez alarmu.Zwariowalam jak ja zobaczylam.Pytam meza a to co)i w smiech bo co mozna zrobic po fakcie?Nie pojade tam spowrotem(do innego miasta)zeby oddac swinke!A synal nie pamietal nawet o tym ze swinke wrzucil nam.Innym razem cukierki potem gumisie jakies.Ehh tlumaczenia godzinne a on ciagle to samo.Ale!To synek i mial 2 moze 3 latka! Mnie sie nigdy jakos nie zapomnialo o rzeczy ktora mi wpadla w oko i mialam ja kupic(no chyba ze wogole jej do reki nie wezme).Nigdy w zyciu nie ukradlam nic i nie wiem jakie maja sposoby na kradziez ci co to robia.Jednak faktem jest ze ta kobieta zostala zatrzymana przez ochrone-a ochrona nie stoi w drzwiach i nie pilnuje tylko obserwuje gdzies z daleka drzwi i jak cos nietak to dobiega.wiec skoro rozpatrujemy ta sytuacje ja bym pomyslala tak:piszczy alarm-kobieta orjentuje sie i cofa-ochrona dochodzi/dobiega-kobieta sprawdza dokladnie co jest-ochrona wraz z nia.Znajduja wspolnie towar ukryty kobieta ze zdziwiona mina odwaznie kroczy do kasy usmiechajac sie ze zapomniala i o tym.Ochrona sie usmiecha odprowadza pania do kasy.II druga wersja hmmm:piszczy bramka- ochrona reaguje-kobieta wystraszona idzie do przodu(przyspiesza) lub stoi- ochrona prosi o powrot w celu sprawdzenia-znajduje bielizne w budce-kobieta zaczyna sie tlumaczyc panikowac ze nie chciala ze wpadlo ze chciala kupic ze zaplaci-ochrona zna sposoby tlumaczen i zachowan ludzi w takiej sytuacji wiec moga miec watpliwosci co do zamierzen kobiety.No a kazda sama sobie stworzy swoja i tyle.Ja uwazam ze powinnam miec to w nosie bo niekazda na forum jest ta dobra!!!To wirtualny swiat i nie kazdy moze byc kim sobie chce.co innego znac sie dlugo z realnego swiata.Wtedy mozna uwierzyc kobiecie w jej wersje zdazen i pomoc w jakis sposob.Kazdy placi za swoje bledy.oj sie rozpisalam Odpowiedz Link Zgłoś
kolor201 Re: List otwarty do H&M 20.08.06, 01:51 To wirtualny swiat i nie kazdy moze byc kim sobie chce.co innego znac sie dlugo z realnego swiata.Wtedy mozna uwierzyc kobiecie w jej wersje zdazen i pomoc w jakis sposob.Kazdy placi za swoje bledy.oj sie rozpisalam usppp mialo byc ze kazdy moze tutaj sobie byc kim chce!!! Odpowiedz Link Zgłoś
delfinmm Re: List otwarty do H&M 20.08.06, 11:08 Moj synek ostatnio w sklepie DZIECKO sciagnal sobie kolorowa paczke z dzieciecymi rajstopkami...tez nie zauwazylam bo ogladalam kombinezon dla niego... Na szczescie Panie tylko sie usmialy....moze dlateo,ze byly rozowe w kwiatuszki....Chyba nie podejrzewaly,ze w takie mozna ubrac chlopczyka...)) Odpowiedz Link Zgłoś