Dodaj do ulubionych

List otwarty do H&M

    • kiranna Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 21:15
      skoro h&m z gory zaklada, ze klient kradnie, to zaluje w takim razie, ze nie
      zlozylam na nich skargi do sadu grodzkiego za probe oszustwa. bodajze 2 lata
      temu (pisalam o tym na forum) w h&m w jankach podmieniono mi metki przy kasie w
      sprytny sposob, wykorzystujac to ze dziecko odwrocilo moja uwage. w domu
      zorientowalam sie, ze zaplacilam wiecej niz powinnam, a spodenki na ktorych na
      100% byla metka z cena nagle okazaly sie bez metki wink w torbie wrzucono metke
      z innej pary spodni, sporo drozszych i z nowej kolekcji w zupelnie innym
      rozmiarze, a ja mialam tylko rzeczy z wyprzedazy dla malego dziecka. zwrocono
      mi roznice, ale teraz zaluje, ze nie pociagnelam sprawy dalej, bo to akurat
      byla ewidentna proba oszustwa i nie bylo mowy o pomylce kasjera.
      kiedys byl watek na ktoryms forum o kradziezach w hipermarketach i okazalo sie,
      ze najwiecej kradnie sam personel, glownie ochrona wink

      --
      wszystkiego dobrego smile
      kiranna
    • cyborgus Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 21:16
      jasne ze cos moze sie w wozku zaplatac, czy to tak trudno sobie wyobrazic?
      zaraz policja?

      mi sie nieraz w sklepie zdarzylo ze to pani kasjerka zapomniala jakas moja
      reklamowke wlozyc z powrotem do mojego wozka - i co tez mialam policje wzywac
      ze mnie okradli? moze nastepnym razem tak zrobie....

      nic ma nic gorszego niz nadgorliwosc...
      • kraxa alez jest 16.08.06, 21:18
        zlodziejstwo,a w jesgo nastepstwie pieniacwo forumowe, jaka to ona ucicniona
        przez szwedzkich krwiopijcow wink)))
        • umasumak Kraxa 16.08.06, 22:01
          Ty juz lepiej siedź cicho, zmieniasz zdanie co rusz ;-D
          • kraxa zdania nie zmienam 16.08.06, 22:25
            chcialam byc mila w koncu dla Ciebie, ale prosze nie poczytuj sobie tego za
            sukces [przekonania mnie do swojej mocno naciaganej teorii, jakkolwiek gorliwie
            ja wyznajesz ;-DDD
            • a.lenard Re: zdania nie zmienam 16.08.06, 22:37
              może kobiecina była naprawdę niewinna i nie chciała nic ukraść, ale jej błąd
              był w tym , że nie sprawdziła wózka przed wyjściem ze sklepu !!!!! Ja przed
              kasą oglądam cały wózek , kosz , budkę i dziecko czy czegoś sobie nie
              przywłaszczyło.
            • umasumak Re: zdania nie zmienam 17.08.06, 00:02
              nie wiem, kto jest bardziej gorliwy, ja, dopuszczając możliwość nieumyślnego
              wyniesienia czegoś ze sklepu, czy Ty, kategorycznie tę możliowosć odrzucając wink
    • annas82 Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 21:27
      Moje dziecko tez permanentnie lapie towary z polek ale jeszcze niec (chyba) nie
      wynioslysmy bez placenia jakkolwiek podpisuje sie pod brakiem wyrozumialosci
      ochroniarzy osatnio robilysmy zakupy w jednym z hipermarketow a mala jest na
      etapie wyciagania raczek po wszystkie picie jakie zobaczy wiec otworzylam sok na
      sklepie ale w kasie specjelnie sama podalam pani kartonik. Ku mojemu zdziwieniu
      zaraz za kasa zaczepil nas ochroniarz i kazal pokazac paragon (mialysmy tam moze
      z 5 artykulow) i patrzy pare minpo tym czasie a soczku to chyba tutaj nie ma na
      co ja mu (z satysfakcja) jest i pokazuje palcem na wydruk. byl wielcezawiedziony...
    • vibe-b Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 21:30
      bata22 napisała:

      >Przejrzenie nagrań z systemu monitoringu
      >sklepu wystarczyłoby, aby przekonać się w jaki sposób przedmiot rzekomej
      >kadzieży znalazł się w wózku

      Nie zawsze. Przy parametrach typu kiepska kamera i niefortunne ustawienie moze
      nie byc widac.
      Co nie zmienia faktu, iz dziwne jest iz - jak rozumiem- w ogole nie przejrzano
      nagrania, by to sprawdzic. No chyba , ze nagrania w ogole nie istnieja, a
      kamery zainstalowano tylko dla picu.
    • shamsa Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 21:34
      slyszalam, ze matki z wozkami to grupa ryzyka w sklepach (tzn ze zlodziejki).
      mam to w d..e jezeli w sklepie nie ma koszykow recznych i musze zakupy upychac
      gdzie sie da. moge sobie wyobrazic, ze dziecko cos wezmie, a ja roztrzepaniec
      tego nie zauwaze. z tego powodu przed kasa zawsze sprawdzam caly wozek.
    • aleksandrynka pewnie już nie czytacie wszystkiego 16.08.06, 21:43
      bo wątek długaśny się zrobił, ale przypomniała mi się moja sytuacja, chyba z
      czerwca. Byłam w arkadii w jakimś sklepie, nie pamiętam nazwy. Duży, ciuchy dla
      całej rodziny, akcesoria. Łażę, szperam, oglądam - bez dziecka byłam. Dobra,
      nic mi w oko nie wpadło, wychodzę. BIIIIP BIIIIIP! Zaskoczenie, o co chodzi?
      Nawet nic nie kupowałam żeby przeoczyć klips czy nie rozmagnesować. Ochroniarz
      podchodzi, ja zaskoczona otwieram torbę pokazując mój śmietnik i mocno
      zastanawiam się co jest grane. W torbie oczywiście nic nie ma, patrzymy się na
      siebie, już chcę się rozbierać wink aż tu nagle inna klientka przechodząca obok
      mnie mówi - na kapturze! I wiecie co? Sama zastanawiam się jak to możliwe - na
      kapturze wisiała na malutkim wieszaczku apaszka. Ot tak po prostu sobie wisiała
      z tyłu, czego nie widziałam ja ani ochroniarz smile)) Głupio mi było jak cholera,
      ale przecież do jasnej anielki, nie powiesiłam jej sobie tam sama! Albo mi ktoś
      psikusa zrobił (?) albo schyliłam się przy półce, wstałam i zahaczyłam. Nie
      wiem, nieważne. Na szczęście nie kazali mi płacić bo nie w moim guście była a o
      swojej kleptomanii nic nie wiem...

      I teraz czytam i czytam i szczerze mówiąc niedobrze mi się robi. Gdyby niektóre
      z Was (wiem, że to nieładnie tak w przestrzeń, ale nie podam konkretnie nicków
      bo nie chce mi się szukać) tamtędy przechodziły pewnie pomyślałyby: a to
      łachudra, spryciara jedna, kanciara i złodziejka, sposób na kradzież znalazła,
      gdyby nie zapiszczało chustka byłaby jej a tak może udawać niewiniątko... I tak
      dalej.
      Żałosne.
      Ja nie przeczę, że złodzieje ISTNIEJĄ i mogą to być również matki z małymi
      dziećmi, nawet w czasie akcji (a nawet szczególnie z maluchami coby uwagę
      odwrócić bądź liczyć na ulgowe traktowanie) ALE sęk w tym, że staram się nie
      traktować każdego jako potencjalnego złodzieja. Jakie życie musi być straszne,
      ciągła paranoja! - otaczają nas złodzieje i malwersanci, aferzyści i kanalie...
      Współczuję takiego odbioru świata, to musi być bardzo wyczerpujące...
    • bata22 Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 22:02
      Oj baby, jak zawsze: wrzaski piski rwanie włosów hehehe

      Rzucanie insynuacji i domysłów w nicosc, zamiast mnie wprost zapytać smile

      To zabawne np ze mozna wogóle pomyśleć iż upowszechniam pismo bez zgody i
      wiedzy samej zainteresowanej smile

      chyba nawet nie wpadłabym na to. Dobre wink

      Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję iż komuś sie przysłuży jednak ta
      historia smile
      • zawsze-w-drodze Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 22:19
        Przeczytałam cały wątek - osobiście skłaniam się ku wersji, że coś tam
        (bielizna) wpadło do wózka przypadkowo. Jakby jednak nie było - reakcja ochrony
        i personelu była po prostu głupia - i to nie z punktu widzenia klientki
        (potencjalnej złodziejki) a z punktu widzenia właściciela sklepu. Przy okazji
        drobiazgu za który bohaterka wątku chciała zapłacić doczekał się antyreklamy u
        kilkuset sygnatariuszek cytowanego pisma i kilkunastu/kilkudziesięciu
        czytelniczek forum. Pomyślcie same - ile z nas zawaha się teraz przed wizytą w
        H&M, ile nie wejdzie, ile wejdzie z negatywnym nastawieniem, ile wreszcie
        straci na tym właściciel. A można było tego uniknąć a nawet zyskać sympatię
        forumowioczek (wyobraźcie sobie inny post o tej samej historii - "przypadkowo
        miałam coś w wózku a oni byli tacy mili, nie robili problemu, teraz będę tam
        kupować zawsze"). Myślę, że mądry właściciel postąpił by tak nie wnikając czy
        była to próba kradzieży czy roztargnienie.
        • inia25 Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 14:17
          zawsze-w-drodze napisała:

          > Pomyślcie same - ile z nas zawaha się teraz przed wizytą w
          > H&M, ile nie wejdzie, ile wejdzie z negatywnym nastawieniem,


          jestem pewna, że tylko osoba poszkodowana (Pani Małgosia zdaje się) he he he h
          eh idę o zakłąd, że zadna z dziewczyn która tu zadeklarowała że już więcej nie
          zrobi zakupów w HM, nie wdroży w życie swojej deklaracjismile))))
    • inia25 Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 22:08
      nie mam siy czytać całego wątku, ale już po połowie uśmiałam się setniesmile
      Jujtro poprobuje czy uda mi się "wpadnąć" coś do zamkniętej budki wózkasmile))))))
      he he he he

      BTW czy poszkodowana Panie wie, że podałaś do publicznej wiadomości jej dane?
      • inia25 Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 22:10
        już doczytałam odpowiedz na moje pytanie w ostatnim poscie autorki watkusmile))
      • umasumak Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 22:15
        Inia, a dlaczego zaraz do zamkniętej?
    • fordka1 Re: List otwarty do H&M 16.08.06, 22:25
      Szczyt głupoty głupich ochroniarzy!!!

      Do dziewczyn, ktore tak szczerze wątpią, ze przez przypadek moze cos takiego
      sie zdarzyc, to mam nadzieję, ze kiedys w zyciu tez was spotka sytuacja
      podobna. Moj mały tez kiedys sobie wynisół ze sklepu NIKE czapkę w rekach i o
      dziwo bramka nie zadzialała, bo chyba było za nisko, a ja nie zauwazylam, bo
      bylam skupiona na zakupach. Dopiero pare krokow dalej zobaczylam, ze synek coś
      dzierży w dłoni czego nie kupiłam - odniosłam, przeprosiłam i było po sprawie.

      Wiem, jak sie czuje osoba, ktora Bogu ducha winna posądzona jest o najgorsze
      rzeczy. Mam wrazenie, ze niektore z was tak kipiące wątpliwościami, ze to nie
      przypadek, gdyby mogły pierwsze rzuciłyby kamieniem i napluły w twarz tej
      kobiecie - TAKIE SĄ UCZCIWE, PORZĄDNE I ŚWIĘTE!!!
      • kraxa cholera jak niektorym trudno uwierzyc 16.08.06, 22:32






        Mam wrazenie, ze niektore z was tak kipiące wątpliwościami, ze to nie
        > przypadek, gdyby mogły pierwsze rzuciłyby kamieniem i napluły w twarz tej
        > kobiecie - TAKIE SĄ UCZCIWE, PORZĄDNE I ŚWIĘTE!!!


        ze ktos moze byc normalnie uczciwy( rozumiem, ze w pale im sie nie miesci), i
        latwosc wyjscia przez bramke z nieodmagnesowanym towarem nie stanowi dla niego
        kryterium oceny sklepu. Cudowny byl ten argument- "ile z Was zastanowi sie
        teraz czy pojac do hennesa" jasne,te co chce cos latwo zwedzic lepiej niech nie
        traca czasu a pojda na lowy gdzie indziej....
        • zawsze-w-drodze Re: cholera jak niektorym trudno uwierzyc 16.08.06, 23:55
          Kraxa - widzć masz problemy ze zrozumieniem słowa pisanego - zatem jeszcze raz,
          bardzo wyraźnie i powoli: piszę z punktu widzenia właściciela sklepu - dla
          niego strata wynikająca z ewentualnej kradzieży jest niczym w porównaniu ze
          stratą wynikającą ze złego PR (wg zasady, że niezadowolony klient powie o tym
          10 osobom - a tu wielu, wielu więcej). Dlatego większość firm usługowych i
          handlowych przestrzega zasady, że klient ma zawsze rację - to się po prostu
          opłaca. Oczywiście nie mówimy o ewidentnych przypadkach kradzieży ani o osobach
          którym notorycznie coś się w wózku "zaplątuje". Twierdzę, że w przypadku
          wątpliwym i do tego w przypadku, gdy klient chce zapłacić za ten towar, dla
          sklepu, jego wizerunku i obrotów znacząco korzystniej byłoby załatwić sprawę
          polubownie i z uśmiechem. Tak jak załatwiają takie przypadki w większości
          sklepów.
    • pracownik_h_and_m Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 00:01
      Tak się składa, drogie oburzone mamy, że jestem pracownikiem H&M jak również
      matką.
      Po pierwsze NIGDY nie zdażyło mi się by "przypadkiem" coś zaplątało mi się w
      wózku...
      Po drugie wiem jakie łzawe i ckliwe historyjki potrafią wymyślac osoby złapane
      z naszym towarem, które w trakcie rozprawy okazuja się wieeeeele razy notowane
      za kradzieże... Więc nie dziwcie się postawie H&M, takie są rutyny a od
      rostrzygania wątpliwości - sąd... Nie wolno mi opisywac sposobów, w
      jaki "przypadkowo" nasz towar opuszcza sklep, ale wierzcie mi, CZĘSTO są to
      osoby, o których nigdy w życiu nie powiedziałybyście że to
      notoryczny "kleptoman". Wiele miłych, sympatycznych pań po pięcdziesiątce,
      eleganckich, widziałam...
      Więc nie unoście się tak, dla Was to po prostu kolejna historia pt. "Jak to
      matki z wózkami są prześladowane". Wierzcie, mi że nie... Teorie spiskowe
      pozostawmy posłom z Samoobrony wink
      Pracownicy postąpili zgodnie z regułami, co drugi "klient" złapany na kradzieży
      chce zapłacic za skradziony towar... Od rozstrzygania jest sąd
      A że ww. pani Małgorzata zgodziła się na rewizję... Cóż, mogła się nie zgadzac
      i poczekac na policję. Jej sprawa.
      Dla mnie to kolejna próba wyłudzenia kasy od kogoś (czyli od H&M) a nuż się
      uda, trzeba tylko podnieśc wielki lament...
      ŻAŁOSNE!!!

      PS. Gdyby nie było złodziei, nie byłoby takich rutyn postępowania, drogie
      Panie... Do każdej kradzieży wzywamy policję. Koniec, kropka!
      • umasumak Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 00:07
        Takiego właśnie kategorycznego podejścia wobec klienta uczą was na szkoleniach
        dla personelu?
        "Koniec, kropka!"

        Hitler Jugend normalnie.
      • aleksandrynka Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 00:33
        cóż, pani "koniec, kropka", nie pozostaje mi nic innego jak życzyć... dobrej
        nocy smile I... drobiazgowej kontroli i sądu i ostracyzmu na forum, jak niechcący
        majty zaplączą się... I tu pole do popisu wyobraźni bądź do eksploracji
        bogatego doświadczenia jako pracownika notorycznie okradanego h&m.

        Aaaaa:
        A że ww. pani Małgorzata zgodziła się na rewizję... Cóż, mogła się nie zgadzac
        > i poczekac na policję. Jej sprawa.

        nie, nie jej sprawa, pracownik/wynajęta ochrona przekroczyła swoje uprawnienia.
        I kij z tym, czy wiedziała o tym, czy nie - należy się nagana. Conajmniej, bo o
        uprawnieniach ochrony trąbi się nie od dziś, ale ci i tak robią swoje. Czyżby
        uczuli się od najlepszych, pani "koniec, kropka"?
        Drogi pracowniku h and m, ja nie przeczę, że trzeba reagować, że kradzieże
        istnieją. Ale podejście do każdego klienta, do każdej roztargnionej osoby jak
        do ZŁODZIEJA to chyba zboczenie zawodowe...
        I nigdy nie mów nigdy...
      • kiranna do pracownika h_and_m 17.08.06, 08:11
        wczoraj opisalam moja histore zakupow w h&m gdzie wasz pracownik (mezczyzna)
        ewidentnie probowal mnie oszukac (czyt. okrasc) w jankach na te sama sume, ok
        30zl. probowal to niewlasciwe slowo - okradl, lecz na szczescie zorientowalam
        sie w domu i jestem na tyle niewygodnym klientem, ze dochodze swoich praw,
        chocby dla zasady. stracilam pieniadze na ponowny dojazd do waszego sklepu i
        czas. pozostal niesmak, bo pieniadze owszem zwrocono, ale nikt nie powiedzial
        przepraszam, a nawet nie zadawano wiele pytan, po prostu zwrocono roznice tak
        jakby taka sytuacja zdarzyla sie nie po raz pierwszy wink nie sporzadzono zadnego
        raportu, nie skserowano mojego rachunku. czy w takim razie powinnam uwazac, ze
        wszyscy pracownicy h&m kradna? w tym przypadku nie bylo mowy o pomylce!
        • aleksandrynka Re: do pracownika h_and_m 17.08.06, 10:09
          opisalam moja histore zakupow w h&m gdzie wasz pracownik (mezczyzna)
          > ewidentnie probowal mnie oszukac

          jak tak czytam to zastanawia mnie jedna sytuacja: w h i m wisiała spódnica
          przeceniona na 50% z kwoty 119 pln. Chodziłam z nią sobie i gdzieś mi się jej
          metka zawieruszyła. Poprosiłam obsługę żeby sprawdziła ile ta spódnica
          kosztowała przed przeceną (do ubrania była teraz przyczepiona tylko czerwona
          metka 50%, miałam kilka innych rzeczy i już mi się myliły, co za ile). Jakież
          było moje zdziwienie kiedy mi powiedziano, że cena podstawowa to 129 pln...
          Wiem, że było mniej bo tą metkę później znalazłam. I ja się pytam - o co
          chodzi? Na jakiej podstawie ustala się ceny ciuchów bez metki? - to był ostatni
          egzemplarz w sklepie...
          Ech, cuda wianki...
      • melka_x Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 08:33
        > Dla mnie to kolejna próba wyłudzenia kasy od kogoś (czyli od H&M) a nuż się
        > uda, trzeba tylko podnieśc wielki lament...
        > ŻAŁOSNE!!!

        Nie przesądzając kwestii z tego wątku, forma Twojego postu potwierdza zdanie o
        nieuprzejmości personelu w tych sklepach i zapewne upewni wiele foremek, żeby
        H&M omijać z daleka.
        • moofka Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 09:21
          melka_x napisała:


          >
          > Nie przesądzając kwestii z tego wątku, forma Twojego postu potwierdza zdanie
          o
          > nieuprzejmości personelu w tych sklepach i zapewne upewni wiele foremek, żeby
          > H&M omijać z daleka.



          otoz
          zastanawiam sie tez, czy zalogowany pracownik hm ma jakiekolwiek pelnomocnictwo
          czy inne upowaznienie zeby w imieniu i pod szyldem firmy wlasnie taka tresc i w
          taka forme ubierac badz co badz publicznie
      • connie1 Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 09:16
        jesli wszyscy pracownicy sa tacy jak ten to goraco współczuje firmie i jej
        klientkom!
    • noddy Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 00:15
      Kurcze, głupia sprawa.
      Moje dziecko 'ukradło' firmową zabawkę
      w Tesco. Takiego pluszaka, ale za 40 złotych.
      Alarm zawył, my zobaczylismy, że ma coś pod pupą i oddaliśmy kasjerce.
      Ochroniarz to widział i nic nie zrobił.
      Moze znacie maila tych z H&M to zasypiemy ich mailami?
      • wegatka Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 00:39
        Jakoś nie mogę uwierzyć w to, że kobieta chciała ukraść te majtki. Nie wierzę z
        jednego powodu - musiałaby być niespełna rozumu, licząc na to, że bramka nie
        zapiszczy, skoro nie usunęła klipsa z majtek. A poza tym pracownikom sklepu
        musiało bardzo zależeć na wmówieniu kradzieży tej kobiecie, skoro nikt nie
        pokwapił się o sprawdzenie nagrań z monitoringu, które, być może, wyjaśniłyby
        całą sprawę.
        • dariamax Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 02:57
          weżcie równiez pod uwage to, że np w gdańskiej Matarni w H&M wieszaki sa tak
          poustawiane,że trudno przejechać wózkiem bo zaczepia sie ubrania z jednej albo
          drugiej strony.
          • zawsze-w-drodze Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 10:17
            Do pracownika H&M: Twój sposób myślenia jest z punktu widzenia Twojego
            pracodawcy po prostu nieopłacalny i przez to głupi. Wyobraź sobie możliwe
            hipotetyczne rozwiązanioa:
            1. Pani Małgorzata kupiła towar za 300 złotych z hakiem i przez
            przypadek "zaplątały jej się te nieszczęsne majtki. Nie zamierzała ich ukraść.
            Po kontroli pracownikk zgadza się na dopłatę - Pani Małgorzata wydaje w H&M
            jeszcze dwaqdzieścia czy trzydzieści złotych, wychodzi, zapomina o sprawie i
            pewnie jeszcze nie raz do sklepu wraca - wydając kolejne pieniądze. Może nawet
            ciepło myśli o wyrozumiałych ochroniarzach i dzieli się tym odczuciem z innymi
            potencjalnymi klientami - jest szansa, że obroty wzrosną.
            2. Intencje Pani Małgorzaty jak wyżej, nieprzejednany ochroniarz, policja i
            sąd - klientka wydaje mniej - nie dopłaca za bieliznę i prawdopodobnie już
            nigdy do sklepu nie wejdzie i nic nie kupi. Co więcej pisze list i zbiera
            podpisy stu kilkunasu osób - część z nich pewnie też do sklepu już nie pójdzie.
            Do sprawy sądowej, a nawet grubo po, Pani Małgorzata będzie wszem i wobec
            opowiadać o afroncie jaki ją spotkał - czysty czarny PR - co zniechęci
            kolejnych potencjalnych klientów - obroty przez to spadną.
            3. Pani Małgorzata chciała ukraść tą bieliznę - ochroniarz pozwala jednak
            zapłacić - sklep zyskuje dodatkowy obrót, nie traci innych klientów, a
            potencjalna złodziejka już wie, że ochrona jest czujna i już tu nie wróci
            (kolejny podobny "przypadek" nie byłby już zapewne przez pracowników tak
            wyrozumiale potraktowany).
            4. Intencje klientki nieczyste a ochroniarz wzywa policję - złodziejka już nie
            wróci ale nie zapłaciła za towar (mniejszy obrót) i narobiła szumu odstraszając
            innych klientów i wpływając negatywnie na wizerunek marki.
            Jak widać pracownik wybrał najgorsze wyjście. To są PODSTAWY PR. Dziwię się, że
            jakikolwiek pracownik firmy handlowej (nawet magazynier czy sprzątaczka) tego
            nie rozumie. Oczywiście centrala pewnie będzie chciała to nadrobić.
            Podejrzewam, że Pani MAłgorzata dostanie list z przeprosinami i jakiś bon na
            zakupy ale mleko się już wylało...
            • pracownik_h_and_m Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 11:36


              Sorry, ale skoro dajecie sobie prawo do wyrażania swoich opinii nie odbierajcie
              go innym tylko dlatego, że mam inne zdanie...
              Wierzcie mi, pracując w sklepie (tym czy jakimkolwiek innym) napatrzec się
              można do woli na pomysłowośc klientów... A jeśli jeszcze pracownik w jakimś
              sklepie ma odpowiedzialnośc materialną to nie dziwcie się "stanowczego"
              podejścia do tematu... Ciekawe, czy gdybyście pracowały w jakimś sklepiku czy
              innym miejscu gdzie ginie towar i musiały oddawac np.połowę CIĘŻKO(!!!)
              zarobionej pensji to też tak pobłażliwie byście podchodziły do potencjalnych
              złodziei. Bo każdy kto wynosi ze sklepu niezapłacony towar jest POTENCJALNYM
              złodziejem.
              A "koniec i kropka" piszę zawsze, szkoda tylko, że głównie do tego się
              odnosiłyście zamiast SPRÓBOWAC spojrzec na sytuację p. Małgorzaty z mojego
              punktu widzenia.
              To jest MOJE zdanie a nie wszystkich pracowników H&M. Jako pracownik tejże
              firmy chciałam byście przeczytały opinię kogoś, kogo często spotykają takie
              sytuacje. I jak to wygląda z drugiej strony. Ale widac zbyt dużo wymagam...

              Napisałabym "koniec i kropka" ale daruję sobie tym razem smile
              • connie1 Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 11:45
                Bo sięza chwile zaplacze... ze śmiechu.
                Gdzie w cytowanym liscie była mowa o jakichkowliek
                pieniądzach "odszkodowaniu " itd. Oj slaby ten wizerunek marki , bardzo slaby,
                nic dziwnego skoro "koniec i kropka" to podejście do klienta.
              • zawsze-w-drodze Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 11:56
                Rozumiem żal - to oczywiste. Rozumiem też, że w głębi ducha możesz brać tą
                panią i wszystkich innych za potencjalnych złodziei. Nie mam nic przeciwko
                bramkom, kontrolom i sprawdzaniu wózka, gdy alarm piszczy. Ja piszę o sytuacji,
                gdy towar si.ę odnalazł a klient chce zapłacić - nikt nie poniósł (jeszcze)
                strat i nie musi nic za swojej pensji dopłacać. Twoje podejście - a także
                podejście ochroniarzy/pracowników H&M z omawianego tu przypadku sprawiło
                jednak, że największe i co gorsza niewymierne straty poniesie właściciel sklepu
                (zmniejszenie obrotów, pogorszenie ciężko wypracowywanego wizerunku marki).
                Dlatego gdybyś pracował/a u mnie a ja usłyszałabym takie wypowiedzi dostałabyś
                poważne upomnienie i "wygawor". Pracowników zachowujących się tak jak w
                przypadku Pani Małgorzaty - zwolniłabym. I to nie ze względu na szacunek dla
                matek z wózkami, wiarę w uczciwość klienta, czy zasady dobrego wychowania.
                Tylko i wyłącznie ze względu na wynik finansowy - biznes jest biznes... A swoją
                drogą konkurencja H&M ma powód do uśmiechu a jego służby PR kwaśne miny, zgryz
                i sporo roboty.
              • kiranna Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 12:04
                pracownik_h_and_m napisała:

                >Ciekawe, czy gdybyście pracowały w jakimś sklepiku czy
                > innym miejscu gdzie ginie towar i musiały oddawac np.połowę CIĘŻKO(!!!)
                > zarobionej pensji to też tak pobłażliwie byście podchodziły do potencjalnych
                > złodziei. Bo każdy kto wynosi ze sklepu niezapłacony towar jest POTENCJALNYM
                > złodziejem.

                zgadzam sie, ale nazwijmy rzecz po imieniu. pracownik H&M, ktory odcina metke
                przy kasie, a na jej miejsce do torby klienta wrzuca metke z innego, drozszego
                towaru, tez jest ZLODZIEJEM, wiec czemu nikt nie wezwal ochrony, nie sporzadzil
                jakiegoklowiek raportu, itp, gdy sprawa wyszla na jaw? solidarnosc kolezenska?
                po drugie, zgadzam sie z zawsze-w-drodze. zrobiliscie sobie czarny PR za 30zl,
                ktory moze kosztowac was w rezultacie znacznie wiecej.
                po trzecie, to przykre jak Polak traktuje Polaka, jak zwyklego potencjalnego
                zlodzieja, a potem oburzamy sie, gdy Niemcy wypuszczaja reklame typu tej z
                Mediamarkt wink zlodzieje sa i beda, to prawda, ale nie kazdy klient jest
                potencjalnym zlodziejem! warto o tym pamietac.
              • melka_x Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 12:08
                Nikt Ci nie odbiera prawa do własnej opinii. Wyraziłaś ją jednak w mało
                uprzejmej formie (punkt widzenia części foremek nazwałaś żałosnym i
                podkreśliłaś to jeszcze kilkoma wykrzyknikami, a wyrażenie 'koniec i kropka'
                jasno sugeruje, że nie ma zamierzasz przemyśleć innych opinii). Skoro
                przedstawiasz się jako pracowniczka sklepu nie dziw się, że odstraszasz
                uczciwych klientów. Ty masz prawo do kategorycznych opinii, braku uprzejmości i
                przypisywaniu bohaterce zamieszanie złych intencji, ja mam prawo z tego powodu
                zrezygnować z zakupów w sklepie, w którym pracujesz.
                • kraxa retoryka "Polak Polaka..." 17.08.06, 12:38
                  jest rozwalajaca...Jak w Alternatywach, "badz mezczyzna, badz Polaaaakiem...";-
                  DDDDD

                  Samoobrona rulez
                • ochotka69 Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 12:56
                  Ja miałam dwa zdarzenia w H&M.
                  Pierwsze 7 lat temu w Hamburgu, chyba jeszcze wtedy w Polsce nie było tych
                  sklepów kupiłam bluzke zapłaciłam i wyszłam a w domu zauważyłam ze przy nowym
                  nabytku wisi mi klips zabezpieczający. Sama nie wiem jakim cudem wyszłam bo jak
                  następnego dnia udałam sie do sklepu zeby sprzedawczyni zdjeła mi
                  zabezpieczenie odezwał sie sygnał. Wyjaśniłam pokazując paragon ze sprzedający
                  nie zdjął mi klipsa przy zakupie poprzedniego dnia, pani nawet nie zerknęła na
                  paragon grzecznie przeprosiła i podała "uwolnioną" bluzke.

                  Drugie "starcie" w H&M miałam w Poznaniu, kupowalismy jakies ciuchy,
                  przymierzalismy zobaczyłam fajną gumkę do włosow dałam mezowi zeby trzymał.
                  Podchodzimy do kasy, podajemy pani 2 koszule, spodnie, sukienkę, mąż w kieszeni
                  miał na szczęscie kase bo jak sie okazało ulokował również tam moje gumki.
                  Zaczelismy sie smiac ze kleptoman z niego i itp. a pani do do nas: "teraz mamy
                  takie procedury ze nawet do 6 złotych wzywamy Policje". Mielismy szczescie,
                  gdyby nie portfel w kieszeni to tez byśmy mieli taki "dym".

                  Dziwie sie tylko bo przeciez powyzej chyba 100 złotych nie ma sprawy w sądzie,
                  a przynajmniej kiedys tak było.
              • iwles Skoro tak traktuje się w H&M klienta 17.08.06, 12:48
                to ja bardzo dziękuję za wspólpracę.
                A powiem szczerze, że zawsze gdy jestem w Warszawie byłam u Was i coś kupowałam.
                Od dziś ani ja, ani żadna z moich koleżanek tam zakupów robic nie będzie.
                Wiem, że możecie mieć nas głeboko gdzieś, ale to tylko świadczy o tym, jak
                dbacie o klientów i jak Wam na nich zależy i na opinii także.
                Jesteś tego dobitnym przykładem.
                Koniec i kropka.
              • malila Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 14:22
                Wobec tego potencjalnym złodziejem jest też każdy kasjer, który na swoją
                korzyść myli się w rachunku.
                Rozumiem Twój punkt widzenia, ale trudno mi go podzielać, bo mam wrażenie, że
                tacy złapani na nieświadomym wynoszeniu jakiegoś towaru muszą zapłacić za
                wszystkich niezłapanych złodziei.
                Jeśli miałabym porównywać tę sytuację do tego, co się dzieje na lotnisku, to
                IMO dużo lepiej niż narkotyki pasuje tu scyzoryk (bo brzęczysmile). Ludziom zdarza
                się przez pomyłkę zostawić w bagażu podręcznym scyzoryk czy nożyczki, ale nikt
                ich nie traktuje jak potencjalnych terrorystów. Zwyczajnie się ten scyzoryk czy
                nożyczki konfiskuje i po sprawie.
                • wlasna_firma Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 14:56
                  > Wobec tego potencjalnym złodziejem jest też każdy kasjer, który na swoją
                  > korzyść myli się w rachunku.

                  Tak właśnie jest.

                  Rozumiem Twój punkt widzenia, ale trudno mi go podzielać, bo mam wrażenie, że
                  > tacy złapani na nieświadomym wynoszeniu jakiegoś towaru muszą zapłacić za
                  > wszystkich niezłapanych złodziei.

                  Nie, muszą zapłacić za towar, który chcieli wynieść, za pozostały skradziony
                  towar płaci sprzedawca albo właściciel sklepu ponieważ towar nie bierze się
                  znikąd, żeby został zaoferowany w sklepie, musi zostać zakupiony przez
                  właściciela w hurtowni albo u producenta.
    • a-ronka druga strona medalu 17.08.06, 13:28
      Wieczna Gosia napisała ,że wpadło jej 6 czapek i poszła oddać je na drugi dzień.
      Pani ją ochrzaniła więc teraz Gosia posiedzi przy kawie i pomyśli czy coś oddać
      co wpadło do koszyka przypadkiemsmile

      Mam takie pytanko do wszystkich obrończyń:
      Czy p.Małgosia skoro taka uczciwa oddałaby na drugi dzień bieliznę która wpadła
      do budki (bramki nie wyły bo klips sie odczepił) ?
      Ot taka dywagacja bo widzę że kilka uczciwych mamuś miało taką sytuację i nie
      wróciło z towarem z powrotem do sklepu.
      Druga sprawa to pod listem zabrano podpisy 112 MAM.Czyli bezdzietne nie kradną
      i nie przekazują złych nawyków swoim latoroślomsmile))
      Teraz powstała nagonka i żadna "uczciwa inaczej" nie kupi nic w H&M.
      Czyli rozumiem,że teraz przenosimy się do Orsay albo 5-10-15,Monari.
      Czekam na post pt:"Wyło w Lidlu a ja zapomniałam o 1 śliwce pod podusią córuni"
      smile)))
      • wegatka Re: druga strona medalu 17.08.06, 13:45
        a-ronka napisała:

        > Ot taka dywagacja bo widzę że kilka uczciwych mamuś miało taką sytuację i nie
        > wróciło z towarem z powrotem do sklepu.


        Przeczytałam cały wątek, ale nie zauważyłam, żeby ktoś pisał o takiej sytuacji.
        Możesz mi wskazać te kilka mamuś?
        • connie1 Re: druga strona medalu 17.08.06, 13:49
          Własnie. A ja mam pytanie jak wlascicielki sklepów zareagowalyby konkretnie na
          opisana sytuację?
          • wlasna_firma Re: druga strona medalu 17.08.06, 14:03
            Mogę wezwać policję bo formalnie to próba kradzieży ale mogę zareagować tak jak
            mi się podoba czyli np. puścić panią wolno, nie kazać płacić za towar, uznać
            jej tłumaczenia. Gdyby to było pierwszy raz, ja bym pewnie uznała bo miękka
            jestem wink moje dziecko też kiedyś coś wyniosło (oddałam do sklepu) ale
            zwracałabym większą uwagę na kolejne wizyty tej pani. Zresztą zdarza się, że
            dzieci coś "wyprowadzają" ze sklepu a rodzice odnoszą.
            Dodaję, że moi pracownicy płacą za "braki" a do takiej sytuacji byłabym wzywana
            i rozpatrywałabym ją osobiście.
      • umasumak Re: druga strona medalu 17.08.06, 15:59
        a-ronka napisała:


        >
        > Mam takie pytanko do wszystkich obrończyń:
        > Czy p.Małgosia skoro taka uczciwa oddałaby na drugi dzień bieliznę która
        wpadła
        >
        > do budki (bramki nie wyły bo klips sie odczepił) ?

        O to już musisz się spytać samę panią Małgosię.


        > Ot taka dywagacja bo widzę że kilka uczciwych mamuś miało taką sytuację i nie
        > wróciło z towarem z powrotem do sklepu.

        A które mamusie? Możesz podać przykłady?


        > Druga sprawa to pod listem zabrano podpisy 112 MAM.Czyli bezdzietne nie
        kradną
        > i nie przekazują złych nawyków swoim latoroślomsmile))

        Myślę, że to wynika raczej z tego, że sprawa była rozcząsana na forum dla MAM.
        > Teraz powstała nagonka i żadna "uczciwa inaczej" nie kupi nic w H&M.

        > Czyli rozumiem,że teraz przenosimy się do Orsay albo 5-10-15,Monari.

        Jak tam chceta, możesz sie przenieść jeśl taka wola ;-D
      • pade Re: druga strona medalu 17.08.06, 16:58
        druga strona medalu jest taka, ze ja równiez kiedyś wyniosłam towar ze
        sklepusmile) oczywiście wczesniej za niego zapłaciłam. po kilku dniach chciałam
        założyć córeczce strój a tu się okazuje, ze jest w nim klips, który przy bramce
        po prostu nie zawył. Pojechałam do sklepu, pokazałam paragon, wezwano
        kierownika, kazano mi się tłumaczyć, w końcu się wkurzyłam i powiedziałam, ze
        skoro ochrona szwankuje nie znaczy, ze jestem złodziejką. A tak właśnie
        zostałam potraktowana, jak złodziejka.
        • molowiak Re: druga strona medalu 18.08.06, 09:29
          ja kiedyś wydłubywałam klips z torebki nożem, bo zauważyłam go dopiero jak
          wyrzuciłam paragon a cieżko to cholerstwo zdjąć smile
    • wlasna_firma Wózek dobrym narzędziem ;) 17.08.06, 13:40
      Jestem właścicielką sklepu dziecięcego.
      Nie twierdzę, że pani Małgorzacie nie mogło się coś zawinąć w wózku i że
      zrobiła to celowo.
      Z doświadczenia mogę powiedzieć, że na osoby z wózkami zwracamy podwójnie uwagę
      bo jakoś dziwnym trafem po takich wizytach dosyć często zostają nam puste
      wieszaki. Kradną również zaprzyjaźnione ze sklepem dzieci, stałe klientki,
      nobliwe panie. Na niektórych mamy oko bo znamy ich z tej strony.
      Moi pracownicy mają odpowiedzialność finansową za skradziony towar, niezależnie
      od tego czy został wyprowadzony w wózku, czy za pazuchą.
      • jusienka Re: Wózek dobrym narzędziem ;) 17.08.06, 14:10
        Mi sie w H&M w Szczecinie przytrafila niemal identyczna sytuacja, z wyjatkiem
        tego, ze zupelnie nic tego dnia tam nie kupowalam. Mala przyczepila bluzke na
        wieszaku do wozka, jak to ja zwykle robilam z ubraniami, ktore chcialam kupic.
        Tym razem Maja postanowila sama zrobic zakupy. Nie widzialam tego. Dopiero przy
        wyjsciu zabrzeczalo. Ochroniarz i sprzedawca podeszli do sprawy z usmiechem i
        zrozumieniem. Bez zadnych klopotow oddalam ubranko, przeprosilam, Maja dostala
        cukierka i poszlysmy dalej. Sa ludzie i ludzie.
        Pozdrawiam.
        • marghe_72 Re: i takim sposobem przez jednego nadgorliwego 17.08.06, 15:17
          ochroniarza ucerpi sieć sklepów

          Ja tam nadal zamierzam chodzić do H&M'a
          • mijaczek Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 17.08.06, 17:38
            POl roku temu. H&M w Krakowiew M1. Chodze po sklepie z Emka, wybieram ciuchy...
            Emka po jakims czasie ma juz dosc... znajduje jej jaka grzechotke na polce,
            podaje, zeby sie uspokoila na chwile... kupujemy dalej...
            Podjezdzam do kasy, zauwazam na stoliku wylozone boskie spodnie, tabliczka
            informuje mnie o promocji - 69PLN za super bojowki, moj maz stoi w kolejce do
            kasy, ja pedze szybciorem przymierzyc portki, wygladaja super, wiec pakuje do
            wozka i idziemy do kasy... rachunek opiewa na 540 PLN!!! cos mi nie pasuje,
            patrze na rachunek, spodnie jednak kosztowaly 120PLN, prosze o rozmowe z
            menadzerem sklepu, zaprowadzam go do stolika, pokazuje mu spodnie i cene przy
            spodniach, on mi mowi, ze cena ta dotyczy innego towaru, nie wystawionego na
            "promocyjnym stoliku", ja mu mowie, ze mnie to guzik obchodzi i chce, zeby
            spodnie sprzedano mi za 69 PLN, tak jak widnieje na tabliczce [w USA jest
            normalna praktyka, ze jesli to sklep popelnia blad w "oznakowaniu" towaru to
            musi poniesc za to konsekwensje i sprzedac klientowi produkt za cene
            "omylkowa"]. Pan mi mowi, ze "eee... sorry, ale sie nie da", wiec ja wsciekla
            mowie mu, ze moze sobie te spodnie wsadzic, a on mi na to, ze jak chce, to musze
            z powrotem stac w dlugasnej koljece, zeby spodnie zwrocic... tak sie wkurzylam,
            ze mialam ochote mu napluc w twarz, ale maz kazal mi sie uspokoic i machnac reka
            na to wszystko.
            Wychodzimy ze sklepu i nagle odzywa sie alarm. Nasz wozek w 80% sklepow
            uruchamia alarmy, wiec srednio sie tym przejelam... moj maz jednak zaczyna
            przeszukiwac nasz wozek i znajduje nieszczesna grzechotke, ktora dalam emce do
            zabawy, a ona w koncu wyrzucila grzechotke za siebie i nie widzialam jej, bo
            opierala sie o nia...
            wrocilismy sie do sklepu, zeby oddac zabawke i uslyszalam kilka "ciekawych"
            stwierdzen pod swoim adresem...
            Nosz koooorva mac! To ja wydaje w tym sklepie tyle kasy, ze sie w glowie nie
            miesci [na dzieciece ciuszki], a oni mysla, ze chcialam im zakosic jakas durna
            grzechotke, na ktorej alarm byl wiekszy niz ona sama...
            Bez kitu...
            Bez komentarza...
            • mama_kotula Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 17.08.06, 17:55
              > moj maz jednak zaczyna
              > przeszukiwac nasz wozek i znajduje nieszczesna grzechotke, ktora dalam emce do
              > zabawy, a ona w koncu wyrzucila grzechotke za siebie i nie widzialam jej, bo
              > opierala sie o nia...
              Nie rozumiem. Dałaś dziecku towar z półki do zabawy i przed pójściem do kasy nie
              odniosłaś go na miejsce, bo "nie widziałaś", że wpadło za dziecko? Mam rozumieć,
              że zapomniałaś o tym, że dałaś dziecku grzechotkę do zabawy??
              • mijaczek Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 17.08.06, 19:07
                otoz to, zapomnialam o tym, ze dalam dziecku grzechotke do zabawy, poniewaz w
                w/w sklepie spedzilam prawie godzine...
                kazdy moze podejsc do tematu po swojemu, dla mnie jednak to, co jest wazne to,
                ze jesli ktos jest uczciwy to wie o tym...
                co do dawania dziecku zabawek z polek - zawsze to robie - jesli Emce spodoba sie
                jakas zabawkai widze, ze sie nia bawi to jej ja kupie, jesli nie - odkladam na
                polke, jesli np. zdarzy jej sie wsadzic zabawke do buzi, rowniez ja kupie, no
                coz, zdarzylo sie, jesli kupuje dla malej krzeselko do karmienia, ide do sklepu,
                wkladam Emke do wszystkich krzeselek i sprawdzam, ktore mi pasuje...kiedy
                kupowalam jej entertainment center, rowniez zabralam ja do sklepu, wsadzilam do
                kazdego na 5 minut i patrzylam, w ktorym bawi sie najlepiej...
                Nie kupuje zabawek dla siebie, tylko dla mojego dziecka, wiec chce wiedziec czy
                ona sie bedzie w ogole tym bawic...
                Co do mojego stosunku do manadzera w/w sklepu to po twarzy tego goscia
                widzialam, ze jest swiadomy swojego bledu, tylko nie chcial kasy na tym stracic,
                natomiast podejscie do mnie bylo o tyle karygodne, ze w miejscu, w ktorym wydaje
                pieniadze powinno sie mnie traktowac o wiele lepiej!
                • wlasna_firma Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 17.08.06, 19:37
                  mijaczek napisała:

                  > natomiast podejscie do mnie bylo o tyle karygodne, ze w miejscu, w ktorym
                  wydaj> e> pieniadze powinno sie mnie traktowac o wiele lepiej!

                  A ja uważam, że każdego klienta powinno się dobrze traktować, niezależnie od
                  tego, czy i ile wydaje pieniędzy. Uważam również, że ten szacunek powinien być
                  obopólny. Oczywiście znam i stosuję "klient nasz pan" ale wierzcie mi,
                  zachowanie niektórych klientów pozostawia wiele do życzenia.

                  Sprzedawca postąpił tak, że pewnie więcej nie zechcsz wejść do tego sklepu ale
                  myślę, że długo bym musiała uspokajać pracownika, któremu ktoś powiedział, że

                  > moze sobie te spodnie wsadzic,

                  bo sprzedawca to też człowiek i to, że płacisz pieniądze nie oznacza, że możesz
                  za te kilka złotych "napluć mu w twarz". Dobrze, że mąż Cię powstrzymał.

                  > Emka po jakims czasie ma juz dosc... znajduje jej jaka grzechotke na polce,
                  podaje, zeby sie uspokoila na chwile...

                  Poza tym jeśli chcesz żeby Twoje dziecko bawiło się grzechotką to najlepszym
                  rozwiązaniem byłoby, gdybyś dała mu swoją albo kupiła na miejscu. Czy naprawdę
                  tak trudno zrozumieć, że właściciel płaci ze swojej kieszeni za zabawki, które
                  dziecko bierze do zabawy, wymiętosi a potem odkłada - albo jak widać nie?
                  • mijaczek Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 17.08.06, 20:26
                    Oczywiscie, zgadzam sie, kazdy klient zasluguje na odpowiednie traktowanie, ale
                    chyba sama wiesz, ze z tym roznie bywa a najczesciej jest tak, ze klienci
                    wydajacy wieksza ilosc gotowki sa traktowani z dodatkowym "usmiechem"...

                    co do sklepu i zachowania menadzera tego sklepu - uwielbiam ciuchy z H&M,
                    zarowno dla mnie, jak i mojego meza i coreczki i bede nadal go odwiedzac, jednak
                    na pewno nie uwierze w zadna promocje, dopoki nie upewnie sie, ze to na pewno
                    promocja, a nie nabieranie...

                    przyznam szczerze, ze nie powiedzialam w twarz temu kolesiowi, ze wypchal sie
                    tymi spodniami, tylko bardzo zdenerwowanym tonem powiedzialam, ze chce w takim
                    razie zwrotu pieniedzy za spodnie, ktore mialy mnie kosztowac prawe polowe
                    taniej... w myslach natomiast wpychalam te spodnie facetowi przez dziurke w
                    nosie i rowniez w myslach plulam mu w twarz...

                    co do zabawek - juz napisalam - jesli zabawka ma jakiekolwiek slady uzytkowania
                    po tym jak moja coreczka pobawi sie nia kilka minut - kupuje ja! na polke z
                    powrotem odkladam tylko taka zabawke, ktora jest absolutnie nienaruszona...
                    jesli emka wepchnie sobie cos do buzi lub zrzuci na ziemie lub "wymietoli" biore
                    wtedy delikwenta i kupuje, nigdy w zyciu nie odlozylabym zabawki ociekajacej
                    slina mojej corki lub czegos, co np. moja cora by zepsula!
                    • marghe_72 Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 18.08.06, 00:07
                      mijaczek napisała:


                      > co do zabawek - juz napisalam - jesli zabawka ma jakiekolwiek slady
                      uzytkowania
                      > po tym jak moja coreczka pobawi sie nia kilka minut - kupuje ja! na polke z
                      > powrotem odkladam tylko taka zabawke, ktora jest absolutnie nienaruszona...
                      > jesli emka wepchnie sobie cos do buzi lub zrzuci na ziemie lub "wymietoli"
                      bior
                      > e
                      > wtedy delikwenta i kupuje, nigdy w zyciu nie odlozylabym zabawki ociekajacej
                      > slina mojej corki lub czegos, co np. moja cora by zepsula!


                      Pomysl, ze po i przed Emką dana zabawką bawiły sie inne dzieci..
                      • mijaczek Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 18.08.06, 16:23
                        marghe_72 napisała:

                        >
                        > Pomysl, ze po i przed Emką dana zabawką bawiły sie inne dzieci..
                        >

                        Przed - raczej nie,
                        Po - mozliwe...
            • marghe_72 Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 18.08.06, 00:05
              mijaczek napisała:

              > POl roku temu. H&M w Krakowiew M1. Chodze po sklepie z Emka, wybieram
              ciuchy...
              > Emka po jakims czasie ma juz dosc... znajduje jej jaka grzechotke na polce,
              > podaje, zeby sie uspokoila na chwile... kupujemy dalej...
              > Podjezdzam do kasy, zauwazam na stoliku wylozone boskie spodnie, tabliczka
              > informuje mnie o promocji - 69PLN za super bojowki,

              Ja bym na Twoim miejscu następnym patrzyła na metki a nie na tabliczkę
              i nie dawała dziecku do reki zabawek nie kupionych
              • mijaczek Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 18.08.06, 16:32
                marghe_72 napisała:


                > Ja bym na Twoim miejscu następnym patrzyła na metki a nie na tabliczkę

                Sluchaj, to jest polityka sklepu... oglaszaja promocje, chca przyciagnac
                klienta, wielkimi "malymi" cenami, chca, zebys sie skusila... to jest ich
                marketing. ja ide na ich promocje, ale pod waunkiem, ze nie konczy sie ona w
                przymierzalni sklepu, a przy kasie dowiaduje sie, ze cos tam jednak nie jest na
                przecenie...


                > i nie dawała dziecku do reki zabawek nie kupionych


                Wszystkie mamy sa takie swiete, a ich dzieci ulozone... byla tu juz kiedys
                podobna dyskusja... dotyczaca supersamow spozywczych i dawaniu niezaplaconego
                jedzenia swoim dzieciom... inna czesc mam chyba woli, zeby ich dzieci plakaly i
                krzyczaly jak one buszuja po wieszakach... czasami jak jestes na zakupach i masz
                5 zabawek ze soba to po jakims czasie twoje dziecko juz nie chce na nie
                patrzec... co robisz jesli jestes w sklepie z artykulami dla dzieci? Moze
                przerywasz zakupy, lecisz do innego sklepu, kupujesz zabawke, wracasz do
                poprzedniego i zaczynasz zakupy od nowa? jesli widzisz zabawki naokolo siebie i
                wiesz, ze chocby przez sam fakt, ze twoje dziecko nie zna jeszcze tej zabawki
                bedziesz miala 5 minut na spokojne dokonczenie zakupow, to co robisz? moze i
                mialabym ochote kupic jej ta grzechotke, ale po tym jak zostalam potraktowana
                odechcialo mi sie wszystkiego...
                ale wy oczywiscie widzicie tylko moja arogancje i jak ja smialam naskoczyc na
                jakiegos Bogu ducha winnego menadzera, ktory zamiast kontrolowac sklep siedzi
                sobie na zapleczu i wpierdziela paczki?
            • molowiak Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 18.08.06, 09:34
              > w USA jest
              > normalna praktyka, ze jesli to sklep popelnia blad w "oznakowaniu" towaru to
              > musi poniesc za to konsekwensje i sprzedac klientowi produkt za cene
              > "omylkowa"

              w Polsce jest taka "teoria" smile o "praktykę" trzeba walczyć smile ja jak na razie
              mam na tym polu same sukcesy smile
              • mijaczek Re: Moje dziecko tez cos wynioslo z H&M 18.08.06, 16:16
                molowiak napisała:


                >
                > w Polsce jest taka "teoria" smile o "praktykę" trzeba walczyć smile ja jak na razie
                > mam na tym polu same sukcesy smile
                >

                otoz to, trzeba walczyc, a niestety jak opisujesz ta walke to potem ci ludzi
                mowia, zes swinia, prostak i cham...
                wiem, ze to moze smieszny przyklad, ale tydzien temu pojechalam do sklepu po
                zakupy [w Stanach], mieli promocje - kup jedno opakowanie boczku, drugie
                dostaniesz za darmo. kupilam. przy kasie okazalo sie, ze policzono mi za dwa
                opakowania. kasjer poprosil menadzera, dostalam OBA opakowania za darmo i
                jeszcze przeprosiny...

                a w Polsce... przepraszam, ale czasami mialam wrazenie, ze to ja powinnam sie
                cieszyc, ze ktos laskawie zechcial jakas usluge dla mnie wykonac...
    • novembre Re: List otwarty do H&M 17.08.06, 18:56
      Zakupy to sie trzyma w koszyku, nie w wozku.
      Jesli sie na dany ciuch jeszcze nie zdecydowalam, to go trzymam w rece albo
      przewieszam przez ramie, zeby nie zapomniec sie zdecydowac, biore czy nie.
      Nie wiem, czy tamta pani naprawde chciala cos ukrasc, nie bylo mnie tam.
      Ochrona sie zachowala, jak sie zachowala.
      Nauczka na przyszlosc.

      A potem sie dziwicie, ze sklepy nie wpuszczaja z wozkami..?
      nov.
    • jayin Bata :-) 17.08.06, 23:23
      bata22 napisała:

      > Witam wszystkie mamy. Przesyłam tresc listu który zostanie dziś wysłany do
      > Zarządu H&M. Pod rozwagę smile

      Dzień dobry, psze pani smile
      Nie wiedziałam, że tutaj też akcja przejdzie.
      Mam nadzieję, że to wywoła chociaż jakieś "przeprosiny" ze strony H&M - conajmniej za poziom "ochroniarzy" zatrudnianych u nich (nie tylko u nich - czasami zdarzają się i w innych sklepach tacy goscie, że szkoda gadać... ajkju na poziomie 10-letniego Wielbiciela Stiwena Sigala - "sprawiedliwym być! łapać złoczyńcow! ja tu rządzę!" :=)

      Tyle, że jak widać - jeśli ludzie nie znają osobiście kogoś, to łatwo uznać sprawę za total absurd i naciąganie.

      Albo po prostu JESZCZE nie trafiła im się taka sytuacja :=)
      • a-ronka Re: Bata :-) 18.08.06, 09:02
        No cóż.
        Niektóre mamy są poprostu uczciwesmile)))))
        Zdarzyło się mamie,że wpadło do budki to trzeba było przekonywać
        ochronę,personel no a teraz sędziego a nie nas.
        Nie znamy,nie widziałyśmy wyraziłyśmy tylko swoje zdania.Ktoś kto nie ma nic na
        sumieniu nie szuka poparcia u obcychsmile)))))
        • connie1 Re: Bata :-) 18.08.06, 09:24
          A tak na logike moze pokretna. Gdyby to rzeczywiscie byla proba kradziezy
          mysliecie ,ze dana osoba pisalaby do zarządu sklepu i gdzie indziej
          upowszechniajac dana sytuację?
        • jayin Re: Bata :-) 18.08.06, 12:18
          a-ronka napisała:

          > No cóż.
          > Niektóre mamy są poprostu uczciwesmile)))))
          > Zdarzyło się mamie,że wpadło do budki to trzeba było przekonywać
          > ochronę,personel no a teraz sędziego a nie nas.

          sęk w tym, że policja się przekonała do wersji wydarzeń, zasugerowala rozwiazanie "pani płaci, wy "umarzacie" problem", ale ochrona+sprzedawczyni nie. nie chcieli przyjąć zapłaty, bo "procedury". i wynikła sprawa sądowa.


          > Nie znamy,nie widziałyśmy wyraziłyśmy tylko swoje zdania.Ktoś kto nie ma nic na sumieniu nie szuka poparcia u obcychsmile)))))

          wiesz, nie chodzi o szukanie poparcia u obcych - bo poparcie u znajomych jest.
          tylko BYĆ MOZE i inni ludzie byli w podobnych sytuacjach i nic z tym nie zrobili.

          różnie mozna sytuacje oceniac, ale mimo wszystko samo zachowanie ochroniarza w takiej sytuacji pozostawia WIELE do zyczenia :=)
      • anieees jestem w szoku!!! 18.08.06, 09:25
        Dzięki Bogu, że moja córeczka juz nie chce jeździć w wózku - przynajmniej nie
        będę z podwójną czujnością obserwowana przez sprzedawców i ochronę (
        skandal!)jako osoba z grupy "wiekszego ryzyka". Nigdy niczego nie ukradłam i
        nigdy czegoś podobnego nie zrobię i nie wyobrażam sobie że mozna coś takiego
        zrobić! Ale rozumiem,że zdarzają się takie sytuacje, oczywiście zasługujące na
        potępienie.
        Robię czesto zakupy w L'Eclercu i zawsze wożąc dziecko w wózku zakupowym daję
        małej do rączki bułeczkę, synowi otwieram soczek i ZAWSZE PłACę ZA TO PRZY
        KASIE,( bułeczka zjedzona a sok wypity ( zachowuję butelkę) czy opakowanie po
        zjedzonym ciasteczku). Nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi.A ja oczywiście przed
        pierwszymi zakupami zapytałam kogoś z obsługi czy mogę tak robić i
        "przytaknięto" mi.
        Zdarzyło mi się parę razy,że Mała złapała coś do rączki a potem wylądowało to w
        wózeczku z boku przy jej pupie, co odkryłam przed kasą gdy dokłądnie
        przeszukiwałam wózek- właśnie w celu sprawdzenia, czy Mała czegoś nie złapała,
        gdyż naprawdę wystarczy moment aby dziecko coś złapało i gdzieś w wózeczku
        zapodziało. Gdybym nie przeszukała wózka to napewno co najmniej parę razy alarm
        by zawył! I tak dla informacji osób, które nie mają dzieci a wymądrzają się, że
        to niemożliwe aby coś samo wpadło do budki: JEST TO MOZLIWE. Dzieci naprwdę
        potrafią zaskoczyć a niektórych rzeczy nie da się przewidzieć. A czasem trudno,
        zwłaszcza gdy tłok a dziecko marudzi okiełznać wszystko...

    • kasik751 Re: List otwarty do H&M 18.08.06, 10:20
      Czytam sobie ten watek i czegos nie rozumiem.
      To czy pani kradla, czy nie kradla rozstrzygnie sad i argumenty z watku na
      zasadzie wlasnego 'widzimisię' foremek nie maja najmniejszego znaczenia, bo
      nikt tak naprawde nie wie jak bylo. Ta czesc dyskusji jest w oczywisty sposob
      absurdalna, natomiast ja bym chciala pojac po ki czort, ze tak powiem, jest ten
      caly list, ktory nie zawiera zadnego sensownego uzasadnienia.
      Wrecz przeciwnie - udowadnia w sposob bezposredni, ze matki z dziecmi to jakas
      lepsza rasa zdaniem autorki i podpisanych.
      Na przyklad jakie znaczenie ma miec argument, ze to cale potraktowanie przez
      ochroniarzy dotyczylo matki z dzieckiem? :
      "wyraz naszemu oburzeniu i zdziwieniu sposobem traktowania kobiet z dziećmi"

      Wynika z tego, ze gdyby matka byla bez dziecka lub bylby to facet, nie byloby
      problemu lub bylby znacznie mniejszy.
      Dalej:
      "Prawie każdej matce, która wybiera się na zakupy z dzieckiem w wózku zdarzyło
      się lub zdarzy..."

      To w ogole jest bez sensu - co za "prawie kazdej"? A skad takie dane? To jakies
      wolne wnioski nic nie wnoszace do tematu, szczegolnie, ze nie mozna tego w
      ogole stwierdzic.
      Nastepnie:
      "Trudno także zrozumieć podejrzewanie młodej matki o złą wolę i zamiar
      dokonania kradzieży, w przypadku, gdy deklaruje ona natychmiastowe uregulowanie
      należności za niezawinione i będące wynikiem zbiegu okoliczności zatrzymanie
      rzeczy z nienaruszonymi zabezpieczeniami w wózku dziecięcym, uprzednio
      dokonujac zakupów na wysoką kwotę."

      Powyzsze zdanie to stek bzdur: 'podejrzewanie mlodej matki' no sorry ale mloda
      matka nie jest w niczym lepsza ani swietsza niz stara matka, ojciec czy brat -
      uczciwosc ma z pelnionej funkcji wynikac??
      Bo ona 'deklaruje chec zaplacenia' - kazdy rozsadny zlodziej zadeklaruje chec
      zaplacenia, zeby sie ze sklepu zmyc i wiecej nie wracac, chec zaplacenia nie
      jest dowodem na uczciwosc
      "niezawinione i będące wynikiem zbiegu okoliczności zatrzymanie" - to jest
      wydanie wyroku uniewinniajacego pania i niby na jakiej podstawie stwierdza tu
      sie przypadek? przeciez wylacznie na podstawie relacji 'poszkodowanej', a wiec
      rowniez rzecz nieuzasadniona, nieudowodniona, czysty domysl i lanie wody

      I zeby nie przeciagac: dokonanie zakupow na jakakolwiek kwote nie ma tu nic do
      rzeczy, gdyby nie chodzilo o kwoty, to by ludzie tak sie nie rzucali na
      promocje i wyprzedaze z 15%rabatem smile To ze gacie czy co tam mialy klipsa
      rowniez nie jest dowodem na to, ze ktos nie mial na nie chetki majac np
      nadzieje, ze ochrona uzna, ze to wozek dzwoni i nie ma co robic rabanu, bo pani
      obladowana. Mi w niektorych sklepach telefon czy inny drobiazg czesto reaguje z
      tymi bramkami i puszczaja mnie bez sprawdzania- pani mogla na to liczyc wlasnie.
      A na koniec pani pisze, ze sklep ma byc przyjazny klientowi typu matka z
      dzieckiem, a wiec daje wyraznie do zrozumienia, ze matka z dzieckiem zyczy
      sobie byc traktowana niczym swieta krowa - matki z dziecmi po prostu z
      definicji nie kradna.
      Podsumowujac calosc list jest do bani i stanowi liste roszczen i pretensji,
      czyniac z pani matki zaocznie 'ofiare' w co gleboko wierzy autorka listu i
      osoby podpisane i ok, tylko co to ma niby wniesc do sprawy?
      W czym pomoc?
      Bo ja rozumiem spokojne przedstawienie sprawy, probe dialogu na rzeczowe
      argumenty, spokojne uswiadomienie sieci h&m, ze takie rzeczy moga sie zdarzyc
      itd. Ale rzucanie sie z piana i lista oczekiwan zrownujac druga strone z ziemia
      raczej zaszkodzi niz pomoze. Przeciez efektem ma byc poprawa uslug h&m a nie
      wojna, prawda? A Wyscie sie rzucily jak do walki na smierc i zycie. Gdzie tu
      jakis element negocjacji? Ja tu widze nieobiektywna histerie i nic wiecej.
      • umasumak Re: List otwarty do H&M 18.08.06, 13:10
        I tu Ci przyznam racje Kasik. List jest beznadziejnie napisany.
      • bladaewa Re: List otwarty do H&M 18.08.06, 13:15
        kasik751 - trafne podsumowanie
        • pola731 Re: List otwarty do H&M 18.08.06, 16:34
          Mam 33 lata , dwójkę dzieci 12 i 7 lat ( więc zakupy z dziećmi "zdarza" mi się
          robić) i od 14 lat prowadzę własny sklep ze wszystkim co do fotografowania....
          to tytułem wstępu.
          Przez te 14 lat zdarzyły mi sie 3 (trzy) przypadki m .innymi kiedy kobieta z 3
          dzieci -1 małe w wózku i 2 w wieku ok 6-8 robiła zakupy . Nie pamiętam już co
          kupowała ale zamieszanie wokół nie było spore ( dzieci jak " żywe srebro").
          Widziałam jak dzieci oglądały różne latarki , baterie ( wiszą na gondolach i
          klient może je obejrzeć - dodam że z reguły kolejka się nie ustawia ). Byłam
          miła i cierpliwa - sama mam dzieci - pani zapłaciła i wyszli ze sklepu. Pech
          chciał,że zostawiła na ladzie rękawiczki i za nią wyszłam - mocno się zdziwiłam
          gdy całe towarzystwo 30 m od sklepu oglądało łupy z mojego sklepu: 3 latarki i
          słuchawki do magnetofonusad To jeden epizod z zaczerpniętych z MOJEGO doświadczenia.
          Więcej nie ma co pisać . Cały czas jednak wierzę w uczciwość ludzi , gondole
          stoją tak jak stały ,wręcz dostawiłam nowe półki z ramkani i albumami by o każdą
          rzecz nie musieć prosić chcąc ją zobaczyć, w drzwiach nadal nie ma bramek i
          muszę przyznać że ja LUBIĘ po prostu moich klientów. Czarne owce zdarzają się
          wszędzie - i wśród matek z dziećmi , i bez dzieci ,i nauczycieli , prawników ,
          lekarzy..... Nie popieram zachowania personelu sklepu - ale pamiętajmy o jednym
          : NAS TAM NIE BYŁO. Pozdrawiam .
    • agamagda Zauważyłście??? 18.08.06, 14:26
      Szanowne Panie,
      Mam wrażenie, że nikt tutaj nie zauważył, że sytuacja opisana w pierwszym
      poście nie ma nic wspólnego z dzieckiem tej pani, ani wynoszeniem przez niego
      czegokolwiek.
      Przyznam szczerze, uważam, za nieuczciwe wprowadzenie celowej konfuzji między
      sytuacją matek maluchów, które faktycznie mogą nieświadomie i niejako poza ich
      wolą znaleźć się w sytuacji gdzie dzieciak włożył jakiś towar do kieszeni, a
      sytuacją gdzie dorosła kobieta, która jest także matką, świadomie wybierająca
      parę rzeczy zapomina za jedną zapłacić. (może się zdarzyć, nie w tym rzecz)
      Zawarcie takiego tekstu w pierwszym poście
      Jako matki i uczestniczki społeczności internetowej, chciałybyśmy dać
      wyraz naszemu oburzeniu i zdziwieniu sposobem traktowania kobiet z dziećmi w
      H&M. Mogło to przytrafić się każdej z nas. Prawie każdej matce, która wybiera
      się na zakupy z dzieckiem w wózku zdarzyło się lub zdarzy, że dziecko
      niepostrzeżenie wrzuci do wózka jakiś przedmiot lub przez przypadek może coś
      do niego wpaść. W większości sklepów spotykamy się w takich sytuacjach ze
      zrozumieniem i życzliwością. Niestety w przypadku sklepu H&M zabrakło jednego
      i drugiego. Zastanawia nas, czy zawinił brak wyobraźni twórców procedur czy
      bezmyślne trzymanie się tychże procedur przez pracowników sklepu. Trudno
      także zrozumieć podejrzewanie młodej matki o złą wolę i zamiar dokonania
      kradzieży, w przypadku, gdy deklaruje ona natychmiastowe uregulowanie
      należności za niezawinione i będące wynikiem zbiegu okoliczności zatrzymanie
      rzeczy z nienaruszonymi zabezpieczeniami w wózku dziecięcym, uprzednio
      dokonujac zakupów na wysoką kwotę. Przejrzenie nagrań z systemu monitoringu
      sklepu wystarczyłoby, aby przekonać się w jaki sposób przedmiot rzekomej
      kradzieży znalazł się w wózku. Tymczasem pracownicy H&M wykazali sie
      całkowitym brakiem chęci wyjaśnienia sytuacji w sposób polubowny, zasłaniajac
      sie sztywnymi procedurami potraktowali panią Małgorzatę Szegdę jak
      pospolitego przestępcę.


      Jest wręcz celowym wprowadzaniem w błąd, nawet, z jednej strony, jeśli problem
      dzieci i ich dopilnowania w sklepie naprawdę istnieje, a z drugiej strony
      zachowanie ochrony sklepu było absurdalne.
      Tyle, że sytuacja tej pani jest nieadekwatna do kierunku, w jakim poszła
      dyskusja.
      Co gorsza, podejrzewam, że celowo zostało to tak przedstawione.
      • kasik751 Re: Zauważyłście??? 19.08.06, 17:52
        No wlasnie - masz oczywiscie racje. Mysle, ze jest to blad niezamierzony, a
        wynikajacy ze swietego oburzenia i zarazem przekonania autorki i obronczyn 'jak
        to naprawde bylo', bez chwili zastanowienia sie nad sytuacja w roznych
        aspektach. Tak po prostu MUSIALO byc, ale to przeciez niewazne. Pojedziemy po
        HM, zagrozimy, ze straca rzesze klientow (akurat!) i jeszcze beda nas
        przepraszac. Ale jak sie chce cos zalatwic, to troche cienka strategia.
    • annawereda Re: List otwarty do H&M 19.08.06, 19:10
      to ze byla pani z dzieckiem to nie wyklucza pani z podejrzenia o kradziez.
      bardzo czesto zlodzieje przychodza krasc cala rodzina, bardzo czesto matki
      wykorzystuja wozek do kradziezy a samo nigdy nie wpadnie do wozka, wchodzac z
      dzieckiem z wozkiem to pani ponosi odpowiedzialnosc za dziecko i to co wklada do
      wozka. Prosze sie postawic w roli pracownika H&M, ktory takich zatrzyman ma 5
      dziennie i kazdy tlumaczy sie w ten sam sposob "przypadkiem wpadlo i moze za to
      zaplacic" jak zostanie zatrzymana.Wedla prawa to jest pani wina a cala procedura
      ztrzymania zostala zalatwiona zgodnie z obowiazujacyi przepisami. Dla mnie
      sprawa jest przegrana.
      • yosmum Re: List otwarty do H&M 20.08.06, 00:16
        A ja się dziwiłam, jak to możliwe że w szale zakupów niektóre matki gubią swoje
        dzieci... Nie zapomnę jak jedna z nich po odnalezieniu dziewczynki (ok. 3 lat)
        zaczęła w szale bic ją po twarzy... Z całej kolejki matek z dziecmi nie
        zareagowała ŻADNA, tylko ja... sad(( I wierzcie mi, to się często zdarza!
        jak widac można zgubic dziecko ale można też coś "znalezc" w wozku... smile
        Definicja kradzieży w sklepie to próba wyniesienia towaru poza obszar sklepu.
        Powyższa sytuacja była więc z definicji próbą kradzieży. Personel ma widac
        takie zasady, że do każdej kradziezy wzywa policję - TO ICH PRAWO!!! To, że ta
        pani była z dzieckiem, że jest matką, ani trochę jej nie usprawiedliwia!!!
        Skoro matki są takie uczciwe i wspaniałe z definicji, to czemu znajdujemy
        dzieci w beczkach z kapustą??? Może skrajne to porównanie ale zrozumcie w końcu
        (czas najwyższy drogie panie) że posiadanie potomstwa nie zwalnia was z
        obowiązku myślenia i odpowiedzialności za własne czyny i waszych dzieci. próba
        usprawiedliwienia powyższej sytuacji faktem, że ta pani jest matka i chciala
        zaplacic za majteczki jest śmieszne. 90% złodziei chce zapłacic za skradziony
        towar a potem okazuje sie, że to piata sprawa w sadzie za kradziez...
        Mam nadzieję, że H&M nie będzie nawet próbowało w jakikolwiek sposob
        rekompensowac tej pani "strat moralnych" bo zadnych nie poniosla. Wręcz
        przeciwnie, H&M powinno wystapic o wplate np. na dom dziecka.
        • kolor201 Re: List otwarty do H&M 20.08.06, 01:47
          ojej ale rozkrecilyscie temat .Hmmm moj synal jak byl mlodszy(ma4l)ciagle cos
          dorzucal do koszyka albo do reklamowek.My zaraz wyciagalismy spowrotem
          ale...Pare razy wrzucil cos o czym pojecia nie mielismy bo nie widzielismy.A
          raczej nie upilnowalismy!!!Fakt faktem ukradlismy np.swinke skarbonke o
          wymiarach moze 6na6cm ktora synal wrzucil do reklamowki zaczepionej do wozka
          swej siostrzyczki.Nie wiem kiedy nie wiem jak to zrobil ale swinke znalazlam w
          domu przy wyciaganiu rzeczy z tejze reklamowki juz po polozeniu dzieci spac
          czyli moze po 3godz.Swinka byla gliniana bez ceny bez alarmu.Zwariowalam jak ja
          zobaczylam.Pytam meza a to cosmile)i w smiech bo co mozna zrobic po fakcie?Nie
          pojade tam spowrotem(do innego miasta)zeby oddac swinke!A synal nie pamietal
          nawet o tym ze swinke wrzucil nam.Innym razem cukierki potem gumisie jakies.Ehh
          tlumaczenia godzinne a on ciagle to samo.Ale!To synek i mial 2 moze 3 latka!
          Mnie sie nigdy jakos nie zapomnialo o rzeczy ktora mi wpadla w oko i mialam ja
          kupic(no chyba ze wogole jej do reki nie wezme).Nigdy w zyciu nie ukradlam nic
          i nie wiem jakie maja sposoby na kradziez ci co to robia.Jednak faktem jest ze
          ta kobieta zostala zatrzymana przez ochrone-a ochrona nie stoi w drzwiach i nie
          pilnuje tylko obserwuje gdzies z daleka drzwi i jak cos nietak to dobiega.wiec
          skoro rozpatrujemy ta sytuacje ja bym pomyslala tak:piszczy alarm-kobieta
          orjentuje sie i cofa-ochrona dochodzi/dobiega-kobieta sprawdza dokladnie co
          jest-ochrona wraz z nia.Znajduja wspolnie towar ukryty kobieta ze zdziwiona
          mina odwaznie kroczy do kasy usmiechajac sie ze zapomniala i o tym.Ochrona sie
          usmiecha odprowadza pania do kasysmile.II druga wersja hmmm:piszczy bramka-
          ochrona reaguje-kobieta wystraszona idzie do przodu(przyspiesza) lub stoi-
          ochrona prosi o powrot w celu sprawdzenia-znajduje bielizne w budce-kobieta
          zaczyna sie tlumaczyc panikowac ze nie chciala ze wpadlo ze chciala kupic ze
          zaplaci-ochrona zna sposoby tlumaczen i zachowan ludzi w takiej sytuacji wiec
          moga miec watpliwosci co do zamierzen kobiety.No a kazda sama sobie stworzy
          swoja i tyle.Ja uwazam ze powinnam miec to w nosie bo niekazda na forum jest ta
          dobra!!!To wirtualny swiat i nie kazdy moze byc kim sobie chce.co innego znac
          sie dlugo z realnego swiata.Wtedy mozna uwierzyc kobiecie w jej wersje zdazen i
          pomoc w jakis sposob.Kazdy placi za swoje bledy.oj sie rozpisalamindifferent
          • kolor201 Re: List otwarty do H&M 20.08.06, 01:51
            To wirtualny swiat i nie kazdy moze byc kim sobie chce.co innego znac
            sie dlugo z realnego swiata.Wtedy mozna uwierzyc kobiecie w jej wersje zdazen i
            pomoc w jakis sposob.Kazdy placi za swoje bledy.oj sie rozpisalamindifferent

            usppp mialo byc ze kazdy moze tutaj sobie byc kim chce!!!
    • delfinmm Re: List otwarty do H&M 20.08.06, 11:08
      Moj synek ostatnio w sklepie DZIECKO sciagnal sobie kolorowa paczke z
      dzieciecymi rajstopkami...tez nie zauwazylam bo ogladalam kombinezon dla
      niego... Na szczescie Panie tylko sie usmialy....moze dlateo,ze byly rozowe w
      kwiatuszki....Chyba nie podejrzewaly,ze w takie mozna ubrac chlopczyka...wink))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka