mysia-mysia
05.09.06, 14:32
W mojej rodzinnej miejscowości mam koleżankę, nie taką bardzo bliską ale dosyć
ją lubię. Koleżanka do niedawna studiowała zaocznie. Nie pracowała i pewnie
nadal nie pracuje (znalezienie tam pracy graniczy z cudem), ma trudną sytuację
finansową i rodzinną. Gdy umawiałyśmy się na jakiś kontakt to zawsze ja
dzwoniłam, ew. ona wcześniej puszczała sygnał (ona musi oszczędzać). Po pewnym
czasie odwiedziłam ją w domu i okazało się że ona nie oszczędza tak na
kontaktach z innymi koleżankami. No ale z tamtymi zna się dłużej, częściej się
kontaktują więc są sobie bliższe.
Niedługo potem przysłała mi sms żebym wyszukała dla niej w necie informacje
potrzebne do pracy dyplomowej (ona nie bardzo ma gdzie korzystać z internetu).
Zajęło mi to kilka godzin (wklejałam wszystko do worda, ujednolicałam czcionkę
itp. - ona nie bardzo ma gdzie korzystać z komputera). Wysłałam mailem. Nie
napisała nawet "dziękuję" i w ogóle się nie odzywała. Po miesiącu pisze znowu
że czegoś tam potrzebuje... Napisałam, że niestety nie mam teraz czasu.
Później znów kilka miesięcy milczenia i od kilku dni puszcza mi sygnały.
Przypuszczam, że chce żebym rozejrzała się dla niej za pracą (miała obronić
się w połowie sierpnia). Nie chce mi się oddzwaniać, nie mam ochoty czuć się
jak jakaś "przynieś, wynieś, pozamiataj". Ale z drugiej strony ona ma naprawdę
trudną sytuację i może powinnam jej pomóc. Zadzwoniły byście na moim miejscu?