Dodaj do ulubionych

Fakty z "Faktu"....

26.09.06, 10:12
Dzisiejszy "Fakt" podaje, że córka Giertycha chodzi do prywatnej szkoły, do
zerówki. Oczywiscie wszystko w konwencji- pana ministra stać a biedne dzieci
to.....- no kuźwa i co z tego? Nie dziwię się mu, że posłał dzieciaka do
takiej szkoły, sama tez bym posłała gdybym znalazła dobrą i w przystępnej
ceniesmileA pewnie nie znajdę, więc syn pójdzie do państwowej, ale jakoś nie
razi mnie prywatna edukacja córek i synów ministrów czy sołtysówsmile
Czy te pismaki naprawdę tylko z takich wiadomości żyją?
Kiedyś podobna historia była z wnuczką Millera....
Obserwuj wątek
    • g0sik Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 10:20
      Ekskluzywna szkoła za 590 zł miesięcznie........Pomijam fakt, że podobnie płaci
      się za edukację dziecka w państwowym przedszkolu. Tu nie chodzi o to czy go
      stać czy nie, bo na takie czesne stać wielu rodziców tylko o to, że jako
      minister pokazuje, że nie ma zaufania do placówek, którymi zarządza. I to tylko
      potwierdza jego brak kompetencji, o czym wiemy chyba wszyscy...
    • magdalenkaaa78 Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 10:21
      Mnie za to dziwi wysokość czesnego w tej szkole. To nie jest jakaś wygórowana
      stawka, znam dużo droższe przedszkola. I uważam, że coś nie tak: Niby najlepsza
      szkoła w miescie a czesne...
      • paraga Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 10:41
        Prywatna czy państwowa - i tak podlega Ministerstwu Edukacji. Tak jak
        przedszkola prywatne i nie prywatne. A żłobki prywatne czy nie - Ministerstwu
        Zdrowia. To tak na marginesie.
        • mama-nesika Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 10:46
          Tu sie nie zgodzę. Owszem, teoretycznie placówki niepubliczne (np. przedszkole) podlegaja Ministerstwu, jednak w praktyce dyrektor takiego przedszkola może w charakterze nauczyciela zatrudnic nawet krawca a kurator może jedynie zasugerowac, "byłoby lepiej, gdyby...".
    • melka_x Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 10:47
      Nie cenię sobie Giertycha - delikatnie mówiącwink - i nie wierzę, że uda mu się
      zreformować szkolnictwo w dobrym kierunku. To jednak czy jego córka chodzi do
      prywatnej czy publicznej szkoły to zupełnie inna sprawa, nie obchodzi mnie to.
      Nawet gdyby Giertych był Supermanem, oczekiwanie, żeby przez jakieś 10 miesięcy
      odrobił lata zaniedbać w polskiej edukacji jest eee... no... szalone.
      Szczególnie przy tych środkach, które na to są.
      • verdana Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 10:58
        Gdyby Giertych był ministrem czegokolwiek innego - zgoda.
        Natomiast minister edukacji, ktory posyła dziecko do prywatnej szkoły jest
        niewiarygodny. Oznacza to, ze sam uwaza, iż państwowe szkolnictwo, ktorym
        zarządza, jest "dla plebsu".
        To tak, jakby dyrektor wielkiego koncernu samochodowego jeździł wyłącznie
        samochodami konkurencji. Czy ktokolwiek mialby zaufanie do samochodów
        produkowanych przez jego koncern? Nie. Czy ktokolwiek uwierzyłby, że całą
        energię poswięca na to, by produkowane przez niego samochody były dobre i
        bezpieczne? Też nie.
        • melka_x Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 11:05
          Moim zdaniem oznacza to tylko tyle, że uważa, że polskie szkolnictwo jest w
          fatalnym stanie. Gdyby obecna koalicja rządziła od powiedzmy 2 kadencji,
          wprowadziła wiele reform, wymieniła sporą część kadry itd i po tym wszysktim
          minister edukacji posłałby swoje dzieci do prywatnych placówek to zgodziłabym
          się z Tobą Verdano. Ale dopiero wtedy.

          Zresztą uważam, że rządzący podkładają się w tylu sprawach, że naprawdę jest
          wystarczająco dużo powodów, by walić w nich zasłużenie. A to jest moim zdaniem
          populistyczny zarzut, wiadomo że Fakt celuje w segment o stosunkowo niskich
          dochodach i informacja o prywatnej szkole, do której chodzi córka Giertycha
          wywoła w czytelnikach, których na to nie stać sporą złość.
      • alfama_1 Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 11:02
        > oczekiwanie, żeby przez jakieś 10 miesięcy
        > odrobił lata zaniedbać w polskiej edukacji jest eee... no... szalone.
        > Szczególnie przy tych środkach, które na to są.

        Problem w tym, że obawiam się, że zrobi 10 kroków w tył zamiast 1 do przodu.

        Uważam, że coś jest nie w porządku jeśli minister edukacji nie ufa szkołom
        państwowym na tyle, żeby posłać tam swoje dziecko.
    • mama_kotula Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 11:09
      monia145 napisała:
      > Czy te pismaki naprawdę tylko z takich wiadomości żyją?
      > Kiedyś podobna historia była z wnuczką Millera....

      Fakt kierowany jest do określonego targetu, który karmi się takimi informacjami.
      Zauważ, że nawet używane tam słownictwo jest nacechowane emocjonalnie,
      przeważnie pejoratywnie - nigdy nie widziałam tak "urzędnik", zawsze "urzędas".
      Fakt działa jako medium opiniotwórcze, poza tym pisze o tym, o czym ludzie chcą
      czytać. Podsyca negatywną opinię pt. "politycy to sępy, krętacze, którzy
      wykorzystują wszystko, a my biedni, uczciwie pracujący szaraczkowie musimy na to
      patrzeć".

      Dlatego wielkim powodzeniem cieszą się tam artykuły typu "polityk X wysyła
      dziecko do prywatnej szkoły (w domyśle: za nasze pieniądze!!!)" albo "pani
      polityk Y kupuje buty na bazarku za 50 zł (w domyśle: brawo!!! władza nie
      uderzyła jej do głowy)", ewentualnie "pani prezydentowa teraz już sama nosi
      siatki z zakupami (w domyśle: ha, dobrze jej tak, niech zobaczy, jak to jest)".
      • melka_x Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 11:18
        mama_kotula napisała:

        > Dlatego wielkim powodzeniem cieszą się tam artykuły typu "polityk X wysyła
        > dziecko do prywatnej szkoły (w domyśle: za nasze pieniądze!!!)" albo "pani
        > polityk Y kupuje buty na bazarku za 50 zł (w domyśle: brawo!!! władza nie
        > uderzyła jej do głowy)", ewentualnie "pani prezydentowa teraz już sama nosi
        > siatki z zakupami (w domyśle: ha, dobrze jej tak, niech zobaczy, jak to
        > jest)".

        Pewnie z tego powodu Jolanta Kwaśniewska zapytana czy ma pomoc domową, zaczęła
        pleść duby smalone o tym, że pani Stasia (czy jak jest tam jest) to wcale nie
        gosposia, ale przyjaciółka rodziny, z którąż to eks prezydentowa radośnie, bo
        towarzysko sobie sprząta czy lepi pierożkibig_grin. To przecież takie sympatyczne i
        ciepłe; przychodzi do Was z towarzyską wizytą przyjaciółka rodziny, a Wy jej
        wręczacie mopbig_grin
      • alfama_1 Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 11:24
        Fakt jak każda gazeta, jest kierowany do określonego targetu. Narzuca to
        zarówno tematykę, jak i formę przekazu. Niezależnie od tego, jestem w stanie
        sobie wyobrazić ten temat poruszony w Polityce tylko w innej formie.
        Od osoby publicznej, zwłaszcza ministra edukacji, wymaga się innych standardów.
        Niezależnie od formy przekazu, ja rozumiem tę informację tak, że pan nie ufa
        szkolnictwu państwowemu na tyle, żeby edukować tam swoje dziecko podczas gdy
        większość dzieci chodzi do szkół państwowych. Podatki idą m.in. na szkoły
        państwowe oraz na pensję ministra po to żeby również teraz (nie za kilka lat)
        dzieci mogły uczyć się w przyzwoitych warunkach.
        • mama_kotula Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 11:58
          alfama_1 napisała:
          > Niezależnie od formy przekazu, ja rozumiem tę informację tak, że pan nie ufa
          > szkolnictwu państwowemu na tyle, żeby edukować tam swoje dziecko podczas gdy
          > większość dzieci chodzi do szkół państwowych.

          Ja natomiast rozumiem to w ten sposób, że każdy ma prawo wybrać taką szkołę,
          jaka mu się podoba i na jaką go stać.

          Dokładnie wiadomo, że w szkołach publicznych są gorsze warunki (chodzi mi
          głównie o przepełnienie klas, naukę na kilka zmian - często do wieczora).
          W imię czego synek czy tam córka pana ministra ma się poświęcać i np. zostawać w
          szkole do 18.00, skoro jego rodziców stać na to, aby zapewnić mu lepsze warunki
          (czyli naukę do południa w szkole prywatnej), w imię wyższej idei? Żeby ktoś nie
          zarzucił ojcu, że nie ma zaufania do publicznego szkolnictwa? Śmieszne.
          To, że synek czy tam córka pana ministra będzie chodzić do szkoły prywatnej,
          publicznej, czy w ogóle nie będzie chodzić do szkoły, nie ma żadnego wpływu na
          zmianę sytuacji w szkolnictwie publicznym w Polsce. Informowanie o tym ma
          wyłącznie wpływ na opinię publiczną hm..., bez urazy, pewnego targetu.
          • alfama_1 Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 12:09
            > Dokładnie wiadomo, że w szkołach publicznych są gorsze warunki (chodzi mi
            > głównie o przepełnienie klas, naukę na kilka zmian - często do wieczora).
            > W imię czego synek czy tam córka pana ministra ma się poświęcać i np.
            zostawać w szkole do 18.00, skoro jego rodziców stać na to, aby zapewnić mu
            lepsze warunki (czyli naukę do południa w szkole prywatnej), w imię wyższej
            idei? Żeby ktoś nie zarzucił ojcu, że nie ma zaufania do publicznego
            szkolnictwa? Śmieszne.

            Mnie to nie śmieszy. Minister jest wybrany (poniekąd) przez społeczeństwo.
            Rozumiem, że sytuacja w szkole państwowej za którą zgodził się wziąć
            odpowiedzialność obejmując świadomie tę funkcję jest delikatnie ujmując nie
            bardzo komfortowa? Czyli minister ma tego świadomość i nie chce posyłać tam
            swojego dziecka. Tym samym daje sygnał: szkola publiczna nie jest dobrym
            miejscem do nauki dla (mojego - twojego) dziecka.

            > To, że synek czy tam córka pana ministra będzie chodzić do szkoły prywatnej,
            > publicznej, czy w ogóle nie będzie chodzić do szkoły, nie ma żadnego wpływu na
            > zmianę sytuacji w szkolnictwie publicznym w Polsce.

            I wcale nie mam złudzeń, że będzie kiedykolwiek miało. Chodzi o przekaz
            społeczny.

            > Informowanie o tym ma wyłącznie wpływ na opinię publiczną hm..., bez urazy,
            pewnego targetu.

            "Bez urazy"? Nie ma sprawy, ja Faktu nie czytam a moje zdanie o aktualnym
            ministrze edukacji niewiele jest w stanie zmienić smile
            • mama_kotula Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 12:17
              Alfama, a powiedz mi szczerze, czy ty być w imię swojego dobrego PR wysłała
              dziecko do szkoły publicznej na drugą czy trzecią zmianę? Dziecko, które nie ma
              wpływu na to, że jesteś ministrem edukacji? Powiesz dziecku tak "kochanie,
              pójdziesz do szkoły publicznej, będziesz chodzić na 14.00 i zostawać tam do
              19.00, bo tatuś nie może popsuć sobie PR, a twoje chodzenie do szkoły prywatnej
              może popsuć przekaz społeczny, chyba to jesteś w stanie zrozumieć?". No sorry,
              ale dla mnie jest to nieco nieprawdopodobne.

              Przekaz społeczny jest taki, jakim go odczytuje społeczeństwo. Społeczeństwo
              ZAWSZE będzie się doszukiwało drugiego dna.
              • alfama_1 Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 12:27
                Ja bym wysłała do takiej szkoły, jaką bym uważała za odpowiednią ale też nie
                obejmowałabym funkcji ministry smile edukacji bo uważam, że to jednak duża
                odpowiedzialność. Polityk, mimo tego co możemy oglądać, jest zawodem zaufania
                publicznego i obowiązują go inne standardy. Przynajmniej powinny.
                Czy chodzenie do szkoły na 14 jest nieodpowiednie dla dziecka? Jeśli tak,
                dlaczego ma miejsce? I kto, jeśli nie ME może przyczynić się w dużym stopniu do
                zmiany takiej sytuacji?
                • mama_kotula Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 12:33
                  alfama_1 napisała:

                  > Czy chodzenie do szkoły na 14 jest nieodpowiednie dla dziecka? Jeśli tak,
                  > dlaczego ma miejsce? I kto, jeśli nie ME może przyczynić się w dużym stopniu
                  do zmiany takiej sytuacji?

                  I wracamy do punktu wyjścia.
                  Chodzenie do szkoły na 14.00 jest nieodpowiednie, ponieważ szczyt możliwości
                  poznawczych i intelektualnych dziecka przypada na godziny przedpołudniowe (to
                  jeden z powodów, dla których nauka powinna odbywać się przed południem).
                  Czy uważasz, że jeśli minister Giertych wyśle swoje dziecko, aby chodziło do
                  szkoły na 14.00, zmieni to tę sytuację?

                  Kluczowa jest kwestia: czy a) minister Giertych wysyła dziecko do szkoły
                  prywatnej i jednocześnie coś robi w kierunku zmian w szkolnictwie publicznym,
                  czy b) minister Giertych posyła dziecko do szkoły prywatnej i ma w dupie
                  sytuację w szkolnictwie publicznym (a z racji funkcji, mieć nie może).
                  Fakt, zamieszczając tę informację, dążył do ugruntowania opinii publicznej jako
                  opinii b) i jak widać, udało mu się.
                  • alfama_1 Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 12:42
                    > Chodzenie do szkoły na 14.00 jest nieodpowiednie, ponieważ szczyt możliwości
                    > poznawczych i intelektualnych dziecka przypada na godziny przedpołudniowe

                    Zgadzam się.
                    Nie chciałabym, żeby zabrzmiało to populistycznie ale wiele jest dzieci, które
                    na 14 chodzić muszą. Mogę zrozumieć oburzenie "opinii publicznej", z której to
                    podatków minister może posłać swoje dziecko do szkoły prywatnej żeby nie było
                    narażone na (nie)przyswajanie wiedzy w nieodpowiednich porach.
                    Społeczeństwo ma prawo patrzeć na ręce wybranym przez siebie reprezentantom
                    mimo, że dziś brzmi to groteskowo.
                    • mama_kotula Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 12:52
                      alfama_1 napisała:

                      > Mogę zrozumieć oburzenie "opinii publicznej", z której to
                      > podatków minister może posłać swoje dziecko do szkoły prywatnej żeby nie było
                      > narażone na (nie)przyswajanie wiedzy w nieodpowiednich porach.

                      Alfama, ja też rozumiem to oburzenie.
                      Wynika ono głównie ze skrótu myślowego "minister posyła dziecko do szkoły za
                      moje podatki", które - jak się zgodzisz - budzi niezdrowe emocje.
                      Dlaczego budzi emocje? Bo nasuwa proste skojarzenie "my płacimy za prywatną
                      szkołę dziecka pana ministra". Zonk. Za szkołę płaci pan minister z własnej
                      pensji, na którą - uwaga! - pracuje, czyli - poświęca swój czas, poświęca
                      umiejętności, itd. (o wynikach pracy nie mówię, bo to już inna bajka).

                      Analogicznie: lekarz z państwowej służby zdrowia posyła dziecko do prywatnej
                      szkoły za pieniądze podatników, urzędnik państwowy wysyła dziecko do prywatnej
                      szkoły za pieniądze podatników, nauczyciel szkoły publicznej wysyła dziecko do
                      prywatnej szkoły za pieniądze podatników. Nikt się nie oburza?

                      A w sumie... to sobie problem wymyślamy na siłę, imho big_grinDD i sama się sobie
                      dziwię, że się w dyskusję wciągnęłam smile)
                      • alfama_1 Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 12:58
                        > A w sumie... to sobie problem wymyślamy na siłę, imho big_grinDD i sama się sobie
                        > dziwię, że się w dyskusję wciągnęłam smile)

                        No to zdrówko za miłościwie nam panujących wink
    • malomi Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 11:51
      Płaci taką kwotę, bo są zniżki dla rodzin wielodzietnych, do których ta rodzina
      się zalicza.
      Szkoła Państwowa w Łomiankacha (gdzie szanowny minister mieszka) jest w takim
      stanie, że dzieciaki w liczbie około 40 chodzą na druga zmianę. Wyobrażacie
      sobie taka ilość dzieciaków siedzących do późnego wieczora? A jak rozwiązać
      sprawę odprowadzania dziecka na 13? Świetlica od 8?
      zreszta możecie poczytać:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=229&w=49251776&v=2&s=0
      • iwles Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 13:00
        > Płaci taką kwotę, bo są zniżki dla rodzin wielodzietnych, do których ta
        rodzina
        >
        > się zalicza.


        Giertych?
        Przecież on ma 2 dzieci...........
        • malomi Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 13:39
          Ta informacja, którą zaczerpnęłam z innego forum. Nie jestem fanką Giertycha i
          szczerze mówiąc nie orientuję się w jego sytuacji rodzinnej zbyt dobrzesmile
    • g0sik Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 12:55
      >Mogę zrozumieć oburzenie "opinii publicznej", z której to
      >podatków minister może posłać swoje dziecko do szkoły prywatnej żeby nie było
      >narażone na (nie)przyswajanie wiedzy w nieodpowiednich porach.

      I głównie o to chodzi. W dodatku o wyborze tego Pana na ministra nie
      zdecydowały jego kwalifikacje tylko układy. Na miejscu jego jakże niewielkiego
      elektoratu poczułabym się nieźle wydymana....
      A społeczeństwo musi płacić podatki na marną edukację, służbę zdrowia i
      przyszłe (wirtualne) emerytury....i dorzucić obowiązkowo na prywatną edukację i
      służbę zdrowia dla pana ministra i jego świty.....
      • mama_kotula Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 13:00
        g0sik napisała:

        >..i dorzucić obowiązkowo na prywatną edukację i
        > służbę zdrowia dla pana ministra i jego świty.....

        O, o właśnie o to mi chodzi. Kreowanie emocji opinii publicznej.
        Podatek idzie na - uwaga! - p.e.n.s.j.ę dla pana ministra. Nie dopłacamy
        specjalnego domiaru podatkowego na "szkołę prywatną dla małej Giertychówny".

        Co minister zrobi z tą pensją - jego osobista sprawa. Jakby nie wysłał dziecka
        do szkoły prywatnej, miałby te 590zł w kieszeni i mógłby sobie za to kupić np.
        500 opakowań tik-taków.

        Hehe, z moich postów wychodzę na wojującą zwolenniczkę pięknego Romana big_grinDD,
        oświadczam wszem i wobec, że pana Romana osobiście nie trawię, jakby co.
        Drażni mnie tylko wyciąganie idiotycznych wniosków z artykułów z brukowych gazet.
        • verdana Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 13:03
          Minister, zostając ministrem wie, ze to odbije się na jego rodzinie. Moim
          zdaniem, obowiazkiem ministra edukacji jest edukowanie dzieci w szkolach
          publicznych (no i nie badźmy naiwne - jego dziecko nie bedzie uczylo sie na
          druga zmianę).
          Minister, który nie ma dzieci w zwykłej szkole, stwierdza wszem i wobec, że
          zwykla szkoła nie nadaje się do posłania do niej dziecka. Traci tez szanse na
          lepsze poznanie funkcjonowania szkół publicznych.
          • iwles Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 13:08
            > Traci tez szanse na
            > lepsze poznanie funkcjonowania szkół publicznych.


            A może on n i e chce lepiej poznać, jak funkcjonują szkoły publiczne?
            Może już ma pewne wyobrażenie i to mu wystarcza?
          • mama_kotula Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 13:12
            verdana napisała:

            > Traci tez szanse na
            > lepsze poznanie funkcjonowania szkół publicznych.

            Verdana, czy chciałabyś poznawać funkcjonowanie szkoły publicznej kosztem
            swojego dziecka?
            Wiadomo, że najlepiej się coś poznaje "od środka", ale w przypadku tej dyskusji
            i tak mam poczucie, że to niepotrzebne tworzenie problemów i bezproduktywne
            bicie piany.
          • malila Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 13:14
            verdana napisała:

            > Moim
            > zdaniem, obowiazkiem ministra edukacji jest edukowanie dzieci w szkolach
            > publicznych

            A ministrowi zdrowia nie wolno zrobić dziecku prywatnie usg? Osobiście wolę,
            jak zrobi prywatnie niż jakby miał korzystać z państwowej specjalnej lecznicy
            dla rządzących.
            • alfama_1 Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 13:19
              > A ministrowi zdrowia nie wolno zrobić dziecku prywatnie usg?

              Jeśli zrobi USG prywatnie bo zbyt długo musiałby czekać na termin (jak
              większość) to OK.
              Jeśli dlatego bo uważa, że panstwowo jest gorzej wykonane, to nie jest w
              porządku.
              Przypadek ME wydaje mi się bliższy tej drugiej sytuacji.
              • mama_kotula Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 13:21
                alfama_1 napisała:

                > > A ministrowi zdrowia nie wolno zrobić dziecku prywatnie usg?
                >
                > Jeśli zrobi USG prywatnie bo zbyt długo musiałby czekać na termin (jak
                > większość) to OK.
                > Jeśli dlatego bo uważa, że panstwowo jest gorzej wykonane, to nie jest w
                > porządku.
                > Przypadek ME wydaje mi się bliższy tej drugiej sytuacji.

                No więc możemy sobie dyskutować, nie znając intencji Romana.

                Mógł mieć 1500 powodów, aby posłać dziecko do sżkoły prywatnej (choćby:
                najlepszy przyjaciel dziecka chodzi do tej szkoły, szkoła znajduje się
                naprzeciwko domu itd.), minister też człowiek, o dziwo big_grinDDD
                • alfama_1 Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 13:26
                  > minister też człowiek, o dziwo big_grinDDD

                  Dla wyborców przede wszystkim osoba publiczna odpowiedzialna w tym momencie za
                  sytuację polskiego szkolnictwa. Ale ja znów o tym samym... smile
          • mama_kotula Jeszcze jedno 26.09.06, 13:19
            verdana napisała:

            > Moim zdaniem, obowiazkiem ministra edukacji jest edukowanie dzieci w szkolach
            > publicznych

            Idąc tym tropem: lekarz pracujący wyłącznie państwowo (np. w szpitalu) powinien
            leczyć swoje dzieci wyłącznie w placówkach państwowych, prawda?
            • alfama_1 Re: Jeszcze jedno 26.09.06, 13:23
              A jednak się właczę smile

              > Idąc tym tropem: lekarz pracujący wyłącznie państwowo (np. w szpitalu)
              powinien
              > leczyć swoje dzieci wyłącznie w placówkach państwowych, prawda?

              Lekarz nie, jego decyzyjność w sprawach służby zdrowia w Polsce jest zapewne
              niewielka tak samo jak nauczyciela w szkole w kwestiach szkolnictwa. Minister
              tak.
              • mama_kotula Re: Jeszcze jedno 26.09.06, 13:39
                alfama_1 napisała:

                > A jednak się właczę smile
                >
                > > Idąc tym tropem: lekarz pracujący wyłącznie państwowo (np. w szpitalu)
                > powinien
                > > leczyć swoje dzieci wyłącznie w placówkach państwowych, prawda?
                >
                > Lekarz nie, jego decyzyjność w sprawach służby zdrowia w Polsce jest zapewne
                > niewielka tak samo jak nauczyciela w szkole w kwestiach szkolnictwa. Minister
                > tak.

                A zatem minister zdrowia powinien leczyć dzieci tylko w placówkach państwowych?
                W imię budowania dobrego przekazu społecznego?
                Nie, żebym miała coś przeciwko placówkom państwowym (bo leczę dzieci wyłącznie w
                takich - z własnego wyboru), ale wychodzę z założenia: każdy robi tak, jak chce,
                i na ile go stać. Minister również.

                Dyskusja zeszła oczywiście na boczny tor, czy ktoś jeszcze pamięta, że chodziło
                o poziom i tematykę artykułów z Fucktu? big_grinDDD
                • alfama_1 Re: Jeszcze jedno 26.09.06, 13:44
                  Tak uważam, minister powinien leczyć państwowo a jeśli tego nie robi, prasa i
                  opinia publiczna ma prawo to wypunktować i zapytać dlaczego.
                  I bardzo jestem ciekawa jaka by była argumentacja.
        • alfama_1 Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 13:08
          > Hehe, z moich postów wychodzę na wojującą zwolenniczkę pięknego Romana big_grinDD

          Nie tam, ja tak nie zrozumiałam.
          Jakby co to ja też nie jestem zwolenniczką urawniłowki oraz tabloidów, tylko
          odpowiedzialności za swoje decyzje oraz kontrolnej funkcji prasy.
    • g0sik Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 13:47
      >A zatem minister zdrowia powinien leczyć dzieci tylko w placówkach państwowych?

      To nie byłoby wcale takie głupie....jakby poczekał na wizytę u specjalisty pół
      roku albo i dłużej to wiele rzeczy by zrozumiał. I mam na myśli zwykłą
      przychodnię a nie MSWiA gdzie na jedno stęknięcie ministra bądź kogoś z rodziny
      cały szpital postawiony jest w stan gotowości...
      • mama_kotula Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 14:05
        g0sik napisała:

        > >A zatem minister zdrowia powinien leczyć dzieci tylko w placówkach państwo
        > wych?
        >
        > To nie byłoby wcale takie głupie....jakby poczekał na wizytę u specjalisty pół
        > roku albo i dłużej to wiele rzeczy by zrozumiał.

        Ale zapewniam cię, że pan minister jest świadomy tych rzeczy i je rozumie.
        Tylko nie bardzo wiem, co by zmieniło w sytuacji służby zdrowia, gdy jedno
        dziecko pana ministra poczekałoby na wizytę pół roku (podobnie jak nie wiem,
        jaki wpływ na sytuację w polskim szkolnictwie publicznym miałoby chodzenie małej
        Giertychówny na trzecią zmianę).
        • iwles Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 14:30
          (podobnie jak nie wiem,
          > jaki wpływ na sytuację w polskim szkolnictwie publicznym miałoby chodzenie
          małe
          > j
          > Giertychówny na trzecią zmianę).


          Może taką, że zamiast tworzyć nowe bezsensowne przedmioty i wydłużać czas
          dzieci w szkole - podjąłby jakieś inne decyzje, bardziej przydatne w
          szkolnictwie ?

          Skoro do tej pory nie zrozumiał, że w polskim szkolnictwie są poważniejsze
          problemy niż historia Polski i historia powszechna jako jeden przedmiot.... to
          może doświadczenie "na własnej skórze" by zmieniło jego podejście ?
          • mama_kotula Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 14:53
            iwles napisała:

            > (podobnie jak nie wiem,
            > > jaki wpływ na sytuację w polskim szkolnictwie publicznym miałoby chodzeni
            > e
            > małe
            > > j
            > > Giertychówny na trzecią zmianę).
            >
            >
            > Może taką, że zamiast tworzyć nowe bezsensowne przedmioty i wydłużać czas
            > dzieci w szkole - podjąłby jakieś inne decyzje, bardziej przydatne w
            > szkolnictwie ?

            Iwles, ale jak już ktoś napisał (Verdana zdaje się), córka pana ministra z
            pewnością nie chodziłaby na tę nieszczęsną trzecią zmianę, więc idąc tym tropem,
            pan minister nie "poznałby niedogodności szkolnictwa publicznego" i nie miałoby
            to większego wpływu na jego decyzje.


            > Skoro do tej pory nie zrozumiał, że w polskim szkolnictwie są poważniejsze
            > problemy niż historia Polski i historia powszechna jako jeden przedmiot.... to
            > może doświadczenie "na własnej skórze" by zmieniło jego podejście ?
            Jak wyżej smile)

            Cały czas powtarzam: dlaczego pan minister ma coś tam osiągać czy rozumieć
            kosztem własnego dziecka, które nie ma żadnego wpływu na to, że jego tatuś pełni
            taką wysoką funkcję?
            • iwles Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 15:00
              Chyba już się czepiam, ale ja po prostu nie trawię tego faceta.
              Co decyzja - to kula w płot.
              Właśnie przed chwilą czytałam o "giertychowskich tabelach" dla maturzystów....
              i zbiera mi się na .....błeeeeeee
    • melka_x Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 13:51
      Mama_kotula powiedziała w sumie wszystko, co ja mogłabym powiedzieć i podobnie
      jak ona zaznaczam, że nie kieruje się osobistym sentymentem, bo naprawdę nie
      cenię Giertycha. Dorzucę tylko w odpowiedzi na post Verdany, że zdecydowanie
      uczciwszym wyjściem jest wysłanie dziecka do prywatnej szkoły niż wykorzystanie
      swojej funkcji, żeby dziecko nie trafiło do grupy chodzącej na II zmianę.
    • iwles A czemu chodzi do szkoły a nie do przedszkola ? 26.09.06, 13:55

    • joasia1234 Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 14:47
      nie rozumiem, co ma piernik do wiatraka. minister też człowiek i może posyłać
      swoje dziecko do jakiej szkoły chce, skoro go na to stać. można by się czepiać
      gdyby sam poszedł do prywatnej szkołysmile a tak trudno, żeby coś udowadniał
      wykorzystując do tego swoje dziecko, to nie dziecka wina, że tatuś jest
      ministrem. żyjemy mam nadzieję w wolnym kraju i każdy w swoim życiu prywatnym
      może robić, co mu się podoba (w granicach prawa oczywiściesmileto tyle w kwestii
      artykułu, a romana i tak nie trawięsmile
      • iwles Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 14:57
        Niby masz rację - wolny kraj - wolny wybór.

        Ale czy z wielkim apetytem i bez nutki podejrzeń zjadłabys obiad przygotowany
        przez kogoś, kto razem z Tobą tego obiadu nie zje, tylko taką samą potrawę
        przynosi sobie z restauracji ?
        • mama_kotula Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 15:04
          iwles napisała:

          > Niby masz rację - wolny kraj - wolny wybór.
          >
          > Ale czy z wielkim apetytem i bez nutki podejrzeń zjadłabys obiad przygotowany
          > przez kogoś, kto razem z Tobą tego obiadu nie zje, tylko taką samą potrawę
          > przynosi sobie z restauracji ?

          Iwles, ale taka analogia jest imho przesadzona.
          Myślę, że wszyscy się nieco zagalopowaliśmy w opiniach.
          Załóżmy, że pan Roman posyła dziecko do prywatnej szkoły z powodu, jaki
          opisujecie, czyli dlatego, iż uważa, że w szkołach publicznych jest gorzej,
          niższy poziom, gorsze warunki. I co z tego? Jeszcze raz zapytam: czy w imię
          wyższej idei ma się poświęcać 6-latka, która zdaje sobie sprawę z tego, że
          tatusia stać na szkołę prywatną i tej wyższej idei (czyli budowania wizerunku
          pana ministra czy formułowania przekazu społecznego) za Chiny nie pojmie? No
          sorry, ale mnie się to w głowie nie mieści.
          • isma Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 15:12
            Poza tym, to moze byc kwestia nie tylko prostej "lepszosci" albo "gorszosci".
            Mozna sobie, powiedzmy, wybrac dla swego dziecka szkole wyznaniowa. A byc
            ministrem edukacji swiatopogladowo neutralnym (no, ale to akurat nie Roman), co
            przeciez jest jak najbardziej sluszne i zbawienne.
            Nie chcielibysmy chyba, zeby wszystkie szkoly byly wyznaniowe, ale ze minister
            edukacji sobie dziecko do takiej posle, to chyba jakiejs nieodwracalnej szkody
            dla ojczyzny nie wywola?
          • iwles Re: Fakty z "Faktu".... 27.09.06, 07:57
            I oto mi właśnie dokładnie chodziło smile

            Nie o to, gdzie pośle do szkoły swoje dzieci p. G. (jestem jak najdalsza od
            ingerowania w czyjeś życie), tylko, że jest to wyraźny przekaz, iż w
            państwowych szkołach dzieje się źle. "Jeśli chcecie, aby wasze dzieci odebrały
            dobre wykształcenie - róbcie to co ja - zapisujcie dzieci do szkół prywatnych" -
            ja to tak rozumuję.

            Ja wiem, że mnie nie będzie stać na prywatną szkołę i dlatego Giertych (w moich
            oczach) zupełnie stracił wiarygodność jako minister edukacji.

            I to tyle. I niech się nie dziwi, że duża część społeczeństwa będzie odbierała
            tak samo jak ja smile
        • joasia1234 Re: Fakty z "Faktu".... 26.09.06, 15:12
          to już trochę daleko idące porównanie, bo jakby na to nie patrzeć Roman nam
          tego obiadku nie ugotował, obiadek gotowany był juz od wielu lat. I nie
          oszukujmy się, żaden minister nie dokona cudu i w ciągu kilku miesięcy bycia
          ministrem rewolucji w szkole nie zrobi. A tak swoją drogą przecież wszędzie są
          szkoły prywatne i państwowe i nikt się nie burzy, jak "wielcy tego świata" tam
          swoją dziatwę posyłają. A u nas robi się z tego wielkie halo. Stać go to niech
          sobie posyła. Kropka. Ja mogę oceniać tylko jego pracę jako ministra... ale
          wolę tego nie robićsmile
          • iwles Re: Fakty z "Faktu".... 27.09.06, 00:50
            nie
            > oszukujmy się, żaden minister nie dokona cudu i w ciągu kilku miesięcy bycia
            > ministrem rewolucji w szkole nie zrobi.

            a jednak smile
            Giertychowi udało się zrobić rewolucję maturalną. I to w kilka tygodni, a nie
            miesięcy.
          • iwles Re: Fakty z "Faktu".... 27.09.06, 08:00
            joasia1234 napisała:

            > to już trochę daleko idące porównanie, bo jakby na to nie patrzeć Roman nam
            > tego obiadku nie ugotował,


            E no......
            Roman dostał tylko wyposażoną kuchnię, przyprawy i potrawy.

            Resztę - czyli zupkę to już zrobił sam. A właściwie nie zupkę - tylko niezły
            bigosik smile
    • paszczakowna1 Re: Fakty z "Faktu".... 27.09.06, 01:02
      Jak nie znoszę Giertycha, tak mnie to nie gorszy. Pomijając wszystko inne,
      Giertych (oby!) za czas niedługi ministrem edukacji być przestanie. W imię
      lepszego PR-u miałby zapisywać dziecko do szkoły państwowej, aby po paru
      miesiącach fundowac jej stres zmiany szkoły na tę "właściwą" społeczną?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka