karin.dsi
27.09.06, 11:07
Mój synek ma 11 m-cy i uwielbia dzieci. Kiedy widzi dzieci, woła je, uśmiecha
się do nich, chce prawie wyskoczyć z wózka. Mój synek jest jedynakiem i nie
mamy wokół rodziny (poza teściami) ani towarzystwa przyjaciół z małymi
dziećmi. Ale w pobliżu naszego domu jest żłobek. Zdecydowaliśmy się z mężem (
mój mąż jest psychologiem, pracował długo z dziećmi w poradni), że zapiszemy
go do żłobka w wymiarze 2-3 dni w tygodniu, na 3-4 godz. Maluszek jest
zachwycony. Panie w żłobku bardzo go chwalą, ślicznie się bawi, same
opiekunki mówią nam, że on bardzo ciągnie do dzieci. W żłobku przebywa nie
więcej niż 4 godz., a w tygodniu 3 dni. Grupa nie jest duża, panie są
przemiłe, dzieci jedzą obiadki a także (sama widziałam) gerberki i danonki na
deser.
Pragnę zaznaczyć, że od czasu jak poszedł do żłobka, nauczył się ładnie
gaworzyć i samodzielnie pić z butelki.
Ja rozpoczynam studia od października ( filologię, dwa języki) i czas kiedy
maluch jest w żłobku chcę przeznaczyć na naukę.
Tymczasem moi teściowie obrazili się na nas, nazwali mnie ZŁĄ MATKĄ,
nieodpowiedzialną, itp.zrobili potężną awanturę. Zaznaczam, ze nigdy nie byli
w żłobku, nie mają pojęcia jak tam jest a mimo to nas oceniają.
Proszę o opinię te mamy, które posyłją dzieci do żłobka albo do prywatnych
placówek- czy jesteście zadowolone z tych decyzji?
Bo ja jestem z mojej decyzji zadowolona i postanawiam, że będę jej bronić.