monia145
02.10.06, 19:48
Byłam z dzieckiem u ortopedy, bo rośnie mi mężczyzna z wyjatkowo koślawymi
nogami i przeciwdziałam temu wynaturzeniu już od jakiegos czasu. Umówiłam się
na wizytę w szpitalu, gdzie pracuję. Stoimy pod gabinetem, mały zawzięcie
liczy dzrzwi w korytarzu( chyba ze sto razy powtórzył ich liczbę). Czekająca
obok kobieta ze starszą dziewczynką przygląda mi się ciekawie, mojemu
uniformowi( w miejscu gdzie pracuję nauczyciele noszą "mundurki"),
identyfikatorowi i z niedowierzaniem w głosie pyta " To pracownicy szpitala
nie sa obsługiwani poza kolejnością?". Odpowiadam, że nie mam pojecia, ale ja
nie widze powodu, abym nie mogła poczekac na swoją kolejkę, przyspieszać
termin wizyty, bo sa bardziej potrzebujący ode mnie i mojego dziecka......a
ona na to, że pierwszy raz widzi, jak ktos nie korzysta z "PRZYWILEJÓW"......
Nawet sie nie dziwię takiemu postrzeganiu świata.........