Dodaj do ulubionych

Co byście zrobiły na moim miejscu ?

07.10.06, 21:05
Kiedyś pisałam o problemach z sąsiadami z dołu (strasznie lubią ciszę i moje
dzieci okropnie im przeszkadzają do tego stopnia że niszzą to co mamy na
klatce lub kradną to). Po mojej rozmowie z dzielnicowym, który w efekcie
rozmawiał z nimi było parę miesięcy spokoju. Do dzisiaj. Rano na tablicy
ogłoszeń wisiała kartka następującej treści:
"UWAGA! Pod numerem 5 mieszka MONGOŁ i jego TRZODA, którym się wydaje, że
mieszkają tu sami". A chodzi o to, że moje dzieci śmieja się ichodzą w domu
na czworakach i ci z dołu nie mogą spać do późna. Dla nich żadna poda na
dziecięce zabawy nie jest odpowiednia.
Kartkę zdjęłam i zachowałam. Chcę znów pójść z tym do dzielnicowego tylko
zastanawiam się czy przypdkiem nie pójść do sądu, w końcu jest to publiczne
znieważanie. Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • demarta Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 07.10.06, 21:09
      no przeciez się nie podpisali na tej kartce, więc niczego niestety im nie
      udowodnisz. nie przejmuj sie tym, bo tej nierównej walce nie warto poświęcać
      nerwó i życiowej energii. poproś dzieci, żeby zachowywały się najgłośniej jak
      potrafią i niech się "mili" sąsiedzi wyniosą gdzie pieprz rośnie.
      • kawad Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 07.10.06, 21:23
        no nie, nie podpisali się ale wiem, że to oni. Nawet nie wiesz jak bardzo
        chciałabym, żeby się wynieśli i żeby moi chłopcy nie musieli słyszeć "nie
        biegajcie już bo za bardzo chałasujecie". ja wiem, ze każdy ma prawo do spokoju
        ale od tego jest cisza nocna której bezwzględnie przestrzegam. A jak cały dzień
        eszcz pada to nie da się usadzić dzieci na cały dzien na krzesłach. Nadmiar
        energii muszą gdzieś wyładować no i wtedy biegają po mieszkaniu bo bawią się
        np. w pociąg.
        • syriana Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 07.10.06, 21:29
          z kartką idź do dzielnicowego i ponownie poproś, żeby porozmawiał z sąsiadami
          sama z nimi porozmawiaj, postrasz sądem

          nie upominaj dzieci o ciszę w ciągu dnia!
          nie wierzę, że tak hałasują
          Wy też tam mieszkacie, macie prawo do normalności

          bardzo współczuję
          "anonim" wyjątkowo obrzydliwy
        • demarta Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 07.10.06, 21:32
          ale ty dajesz się terroryzować kretynom i co gorsza dajesz wsobie rozbudzić
          poczucie winy. i w ten sposób twoi sąsiedzi zdają się być skuteczniejsi od
          ciebie i wygrają tą wojnę, jak się bardzo uprą. dobrze wiem, co potrafią małe
          dzieci i nie jest twoją winą posiadanie ich. a skoro sąsiedzi robią z tego
          problem (uwierz mi znam takie historie z autopsji), to najgorsze co możesz
          zrobić, to w duchu przyznać im rację i czuć się winna zaistniałej sytuacji.
          jeśli nie zakłócasz ciszy nocnej między 6.00 a 22.00 to powinnaś gonic ich za
          każdym razem jak zjawiają się z pretensjami. jeśli tego nie robisz dajesz im
          ciche przyzwolenie do jeżdżenia po tobie i oni doskonale wyczuwają twoje
          nastawienie i będą nadal przeciwko tobie robić podchody. jak jeszcze raz
          przyjdą z pretensjami, powiedz im, ze właśnie zastanawiasz się nad sprzedaniem
          mieszkania małzeństwu alkoholików z siódemką dzieci, ich dzieci w ogóle nie
          śpią, a oni chcą z twojego mieszkania zrobić lokalną melinę i że jak już im
          sprzedaż mieszkanko, to sąsiadom dasz o tym znać, żeby się jhuż psychicznie
          przygotowali na jeszcze gorsze życie niż to, które mają z tobą.
          • mara_76 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 09.10.06, 11:40
            jednego nie rozumiem... Dleczego Ci sąsiedzi mają się wyprowadzić ? Bo Ty masz
            dzieci ?? Sorry. Też mam dziecko co nie zmienia faktu, że nie cierpię jak mi
            ktoś lata nad głową waląc piętami w podłogę. A niestety dzieci taki nawyk
            miewają. Naucz dzieci chodzic na pełnej stopie a nie ktokiem marszowym. Naucz
            dzieci szacunku dla innych. Tak samo tam mieszkają, tak samo mają prawo do
            Ciszy i spokoju i do pospania nawet cały dzień. Tłumaczenie "bo dzieci się
            musza wybiegać" nie załatwia sprawy. To zabierz dzieci gdzieś gdzie mogą się
            wybiegać. Daj żyć sasiadom
            • wegatka Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 09.10.06, 12:00
              mara_76 napisała:


              > Tak samo tam mieszkają, tak samo mają prawo do
              > Ciszy i spokoju i do pospania nawet cały dzień.


              Prawo mają, nawet do spania cały dzień, ale do spania w idealnej ciszy mają
              prawo tyko w godzinach ciszy nocnej, a jeśli chcą spać w dzień, to powinni się
              pogodzić z tym, że coś może ich sen zakłócić.
              • michiko takiej odpowiedzi należało sie spodziewać 09.10.06, 13:49
                jakże by inaczej.
                Oczywiście rozumeim, że jek tobie by ktos tupał to komentarz bylby zupełnie
                inny. Miła spokojna i nad wyraz kulturalna wegetka.
                A tak w rzeczywistości to kobieta, która nie ma za grosz szacunku dla innych
                ludzi i ich odczuć.
      • gorgolka Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 07.10.06, 21:44
        marne szanse na zajęcie się tą sprawą przez sąd, ale to że się nie podpisali,
        to jeszcze nic nie znaczy. Z anonimami napisanymi recznie specjaliści sobie
        radzą, znajdą autora.
        Ja bym zachowała kartkę, a w przypadku gdyby się sytuacja powturzyła, to
        poszłabym do dziellnicowego.
      • daria_nowak Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 14:42
        Klasyczna odpowiedz osoby otwartej na innych, skorej do kompromisów, a także nie
        traktującej jednych jak swięte krowy, a innych jak wrogów publicznych...
        A ja bym raczej zapytała o to, co w zdaniu: "A chodzi o to, że moje dzieci
        śmieja się ichodzą w domu
        na czworakach i ci z dołu nie mogą spać do późna." - oznacza do późna? Jeśli po
        22.00 - to sąsiedzi mają rację. Jeśli przed 22.00 to moze poproś dzieciaki, by
        były troszkę ciszej np. po 20. Nie cicho, a ciszej. Mieszkanie w bloku ma plusy
        i minusy. Jednym z minusów jest współistnienie z innymi. Ugiąć powinni sie i oni
        i Wy. Być może sąsiedzi są przewrażliwieni, ale jaki sens ma darcie kotów?
        Na Twoim miejscu postarałabym się jakoś dogadać.
    • iwoniaw Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 07.10.06, 21:30
      Zbierałabym te kartki i nic nie robiła. Są ludzie, którym się nudzi i sprawa w
      sądzie to będzie tylko woda na ich młyn - oni kochają być w centrum wydarzeń, a
      w swym szarym życiu nie mają ku temu okazji. Stąd też próby sprowokowania innych
      (np. w postaci tej kartki).
      Dzieciom pozwoliłabym normalnie żyć - tzn. nie pozwalałabym na rzucanie
      przedmiotami czy głośne wrzaski, ale na normalną zabawę, śmiechy i chodzenie po
      domu - jak najbardziej. Nie można popadać w paranoję, w końcu mieszkanie w bloku
      ma dwie strony; kulturalny człowiek stara się jak najmniej przeszkadzać innym,
      ale nikt normalny nie oczekuje przecież _całkowitej_ izolacji akustycznej. Bo
      się nie da po prostu.
    • kawad Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 07.10.06, 21:42
      kiedys to przychodzili do nas z awanturą ale mążpowiedział, że jak będą nas
      nachodzić to ich oskarży o zakłócanie miru domowego to już nie chodzą tylko
      walą w sufit lub dzwonią domofonem i gadają (też im powiedział ostatnio że jak
      jeszcze raz zadzwonią to on zadzwoni na policję). W sumie wiem, że nie powinnam
      sie przejmować takimi ludźmi ale żal mi moich dzieciaków bo tyłki to mamy już
      obrobione na całe osiedle sad
    • iljana Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 07.10.06, 21:44
      Mam hałasujące dzieci. Według mnie dudnią biegając, drą się, walą zabawkami w
      podłogę. Mnie to przeszkadza, więc ich uciszam, i często myślę, jak czują się
      sąsiedzi z dołu mając takie "stado" piętro wyzej. Uciszam dzieci, kiedy czuję
      że jest głośno. Podpytałam sasiada czy doskieraja mu jakies hałasy od nas.
      Powiedział, ze nie. Cóż, mam dobrze... mój sąsiad trochę niedosłyszy, ale nosi
      aparat... więc najwyraźniej chłopcy nie hałasują nadmiernie.

      Współczuję ci sąsiadów. Znam takich delikwentów, którzy przesadnie zwracają
      uwagę na dźwięki. To taka złośliwość.
      • kawad Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 07.10.06, 21:51
        Najfajniejsze jest to, ze oni są młodzi (tzn ok 30-35 lat) i mają 7 letniego
        synka. Powinni chyba wiedzieć na co stać dzieci, no nie?
        • demarta Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 07.10.06, 22:03
          no dokładnie, dlatego przestań się czuć winna. daj sobie wytłumaczyć, że masz
          sąsiadów idiotów i postaraj się nie przejmować ich uwagami. bo jakbyś się
          zawzięła, to też na siłę mogłabyś znaleźć tysiac powodów dla których oni są
          sąsiadami nie do zniesienia. a to czy gada o tym cała okolica czy pół miej w
          nosie. ty też swoim znajomym możesz poopowiadać o ich kretyńskich wybrykach.
    • sir.vimes Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 07.10.06, 22:10
      Idż do administracji , pokaż toto i opisz sprawę. Do mnie też sąsiadka pisała
      anonimy i wywieszała kartki na klatce. W administracji okazało się, że jest tam
      szeroko znana jako , no cóż, wariatka niemal. Została poinformowana, żę mamy
      wszystkie "anonimy" i wiemy kto jest autorem, administracja też do niej zajrzała
      - i skończyła się zabawa.
      • kawad Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 07.10.06, 22:16
        A wiesz, nie wpadłam na pomysł z administracją. Fajny jest smile Ona mnie kiedyś
        administracją straszyła ale ją wyśmiałam. Generalnie nie należę do osób
        przejmujących sie tym "co ludzie pomyslą" ale ta sprawa wyjątkowo mnie drażni.
        może dlatego, że w sumie często ich widuję i mówimy sobie "dzień dobry"? Chyba
        przestanę odpowiadać na to ich "dzień dobry" smile
        • sir.vimes Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 07.10.06, 22:39
          Fajna.
          A na pomysł z adm. mało osób wpada bo to miejsce jawi się jako moloch pełen
          nonsensownych papierków.
          A co do dzieńdobry - ja mojej sąsiadce mówię z uśmiechemsmile
    • tiramisu.tort Re: kawad 07.10.06, 22:45
      A nie myslałaś o kartce dla nich?
      Coś w podobnym stylu?
      • mongolia4 Re: kawad 08.10.06, 02:57
        My mielismy bardzo milych sasiadow z dwojka lobuzow mieszkajacych nad
        nami.Synek jej miak okolo 2,5roku,a corka 4latka.Czasami szaleli cale boze
        dnie.Trzeba bylo sie przyzwyczaic i tyle.
        • kawad Re: kawad 08.10.06, 08:54
          Moje dzieciaki są w tym samym wieku Tylko to dwóch chłopców. smile
    • edytkus Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 03:29
      ja wiem jak moze halasowac jedno male dziecko (mam czteroletnie) a mimo to dostawalam dzisiaj
      bialej goraczki od "stada dzikich koni" (czyli szalejacego poltoraroczniaka) pietro wyzej i jezdzacego
      czolgu (odkurzacz). Na szczescie to zdarza sie rzadko (chociaz coraz czesciej) i wiem ze my nie
      jestesmy lepsi wiec nie bede sie klocic. Wszystkiemu jest winna akustyka domu. Poprzedni mieszkancy
      mieszkania na gorze skarzyli sie na zbyt glosna muzyke u nas, pomimo ze wg nas poziom glosnosci
      byl w normie. Ktoregos razu jednak majac wlaczone glosniki przy komputerze (czyli male i nieglosne)
      zeszlam pietro nizej do piwnicy, a tam lomoty jak w kamieniolomie - az tak niosl sie dzwiek przez rury
      i puste sciany. Moze postaw sie jednak w sytuacji sasiadow?
      • kawad Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 08:56
        Wiem, że mieszkania są bardzo akustyczne i wiem, że sąsiedzi słyszą moje dzieci
        tak jak ja słyszę dzieci z góry. Oni jednak żądaja aby dzieci były cicho przez
        CAŁY dzień a to jest żądanie nie do spełnienia.
        • lila1974 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 09:05
          Wyślij tych sąsiadów prościuteńko do diaska!
          Możesz im jeszcze pożyczyć, by każde prosiątko z Twojej trzody cmoknęli w
          ryjek - lekcja pogladowa tutaj:
          img204.imageshack.us/my.php?image=frenchkissri4.jpg
          • kawad Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 14:43
            Cuuudowne zdjęcie!! Swoją drogą to nigdy nie wiadomo co dzieciom do głowy
            przyjdzie... smile
            -
            Mama trochę zabiegana smile
    • e-rnama Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 11:16
      Przyklej sobie na drzwiach jakieś ładne zdjęcie w stylu zalinkowanego przez
      lilę1974 smile)) i spróbuj się zdystansowac (to trudne). Wyraźnie dążą do
      konfrontacji i nic nie sprawi im większej przyjemności niż sprawa w sądzie.
      Pomysł z administracją też jest dobry - chyba najlepszy w tej sytuacji.
    • oxygen100 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 19:26
      przemyslalabym i zweryfikowala swoje metody wychowawcze
      • kawad Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 20:48
        No dobrze, ale rozszerz swoją myśl. Czy chodzi Ci o to że dzieciaki mają być
        cicho aby nie zakłócać świętego spokoju sąsiadów? Czy 4 i niespełna 3 latek
        mają cały dzień być spokojni, nie mieć prawa do swobodnego poruszania się po
        domu, śmiechu i bawienia się samochodzikami?
        • oxygen100 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 20:59
          tak wlasnie. Zyjemy niestety wsrod ludzi. dzieci maja prawo do zabawy a
          sasiedzi dos wietego spokoju. Gdybym byla na Twoim miejscu nie pozwolilabym
          dzieciom na glosne zachowanie podczas zabawy. To nie jest straszna trauma
          skrzywiajaca im zycie. Moi rodzice tez tego pilnowali zebysmy bawily sie w
          maire cicho, wiec zadnego wycia, walenia i grania w pilke w domu nie bylo.
          Zaden problem
          • oxygen100 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 21:00
            chyba nie chcialabys zeby sasiedzie w srodku nocy gdy dzieci juz spia bzykali
            sie na tyle glosno zeby nie tylko Was i Wasze dzieci ale i umarlego na nogi
            postawili prawda??smile
        • daria_nowak Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 21:56
          W jednym z postów - zawarłam pytanie - czy możesz na nie odpowiedzieć? Dokłądnie
          pytałam, czy "późno" pojawiające sie w Twoim poście to po czy przed 22.00?
          • kawad Re: daria-nowak 08.10.06, 22:23
            Przepraszam, nie doczytałam. Oni chcą spac do późna w dzień (do 10 lub 11 w
            dzien). Nie lubią wcześnie wstawać. A moje dzieci zasypiają ok 20 wieczorem a
            wstają ok 6 rano ale wtedy przez 3-4 godziny nie ma mowy o ŻADNYCH
            głośniejszych zabawach, bieganiu itp.Jedzą śniadanko, oglądają bajki, czytamy
            książki i zjamujemy się tego typu zabawami. Ale przez cały dzień tak się nie da.
            • daria_nowak Re: daria-nowak 08.10.06, 22:27
              Zdejmi sobie kłopot z głowy. Jeśli sąsiedzi chcą aż takich "luksusów", zawsze
              mogą wyprowadzić sie w Bieszczady. Szkoda nerwówsmile Osobiście, w przypływie
              dobrego humoru dokleiłabym zdjecie zadowolonej rodzinki na wspomnianej kartce -
              takie z uśmiechami od ucha do uchasmile
      • shady27 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 20:52
        zgadzam sie, nie ma nic gorszego jak tupiacy i wrzeszczacy dzieciak pietro wyzej
        • kawad Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 21:00
          Moje dzieci nie wrzeszczą jak opętane. A jesli tupaniem nazywasz bieganie to
          trudno, ale spróbuj wytłumaczyć maluchom, że po domu nie wolno biegać w adnej
          sytuacji i o żadnej porze. Ja uważam to za bezsens. Nie edę chodzić w filcowych
          kapciach na paluszkach żeby sąsiadka mogła spać do 10 rano a potem skupiać się
          (bo w dzień to ponoć jej w tym skupianiu się przeszkadzam). wiem jakie są normy
          zachowania się, prawie od urodzenia mieszkam w bloku wic to dla mnie nie
          nowość. Nowością są sąsiedzi, którym hałas przeszkadza o godzinie 10 , 12, 14,
          16 i 18 czyli przez cały dzień. ie latam po ludziach z awanturami, ze zbyt
          głośno muzykę puszczają, że remonty robią. Z mieszkania korzystam w sposób
          NORMALNY.
          • shady27 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 21:02
            w domu sie nie biega , nie tupie , nie gra w pilke itd. sasiedzi maja prawo do ciszy i spokoju, nie terroryzuj ich swoimi dziecmi. Fakt zachowali sie jak chamy, piszac taka kartke, ale moze nie dalo sie inaczej, w sumie im sie nie dziwie
            • kawad Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 21:10
              W piłkę nie grają, a jeśli chodzi o bieganie to powiedz proszę 2 latkowi żeby
              niebiegł do mnie z pokoju do kuchni gdy ma jakąś pilna sprawę, żeby nie
              podskakiwał z radości (na palcach). Prawo do spokoju makażdy ale dzieci też
              maja swoje prawa i należy to wypośrodkowac co staram sie robić ale jek już
              pisałam KAŻDY hałas im przeszkadza i nie są w stanie zrozumieć, że czasem
              inaczej sie nie da.
              A na czworakach za autkami też nie wolno im chodzić bo kolanami stukają?
              • shady27 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 21:36
                jesli Twoim sasiadom przedzkadza nawet to, ze oddychacie, to nie masz innego wyjscia, albo ich olac albo sie z nimi poklocic. Ja mialam taka wariatke na dole (chora na schizofrenie) to byl koszmar, czlowiek spal a ta wysylala policje, ze niby u nas impreza, k...y mozna bylo dostac, w koncu policjant mi poradzil,zeby jej pogrozic (wariatce i tak nikt nie uwierzy) i tak zrobilam, tyle ze jeszcze kijem po plecach dostala. Jak sie zaczelo tak sie skonczylo - boi sie mnie. Moze u Ciebie by taka metoda zadzialala?
                • kawad Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 21:40
                  Wiesz, zaczynam żałować, że to nie wariaci, też bym mogła po plecach stuknąć.
                  Raz nasłałam na nich dzielnicowego (po kradzieży sanek ) to przez parę miesięcy
                  był spokój. Ale chyba juz zapomnieli czym pachnie szkodzenie ludziom i znów
                  trzeba będzie z dzielnicowym pogadać. Ech takie życie.
                  • babka71 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 09.10.06, 12:21
                    Młode małzeństwo ...Koszmar!!!!!!
                    wprowadzili się niedawno !!!!!!!!...od 5 rano do 10-ej borowanie,
                    sobota .....,LOL !!! stuki, piła ..wywalanie scian remont totalny..., sasiadów
                    się nie wybiera.....
                    p.s serdecznie współczuje..sąsiadów ..Moja rada pogadac z Nimi na spokojnie,
                    jak nie zadziała to niestety trzeba się bronić ...
                • demarta shady 09.10.06, 13:46
                  widzę, ze ty nie zakładasz, że i ciebie może spotkać w zyciu np choroba
                  psychiczna, ona się nie pyta, czy może, tylko poprostu się zdarza, wielu
                  ludziom. chciałabyś z powodu twojej choroby dostać kijem przec plecy? dodatkowo
                  mając świadomosć, ze jak pójdziesz się poskarżyć na policję, to i tak ci nikt
                  nie uwierzy? rozumiem ostre traktowanie takich ludzi po to, zeby zastopować ich
                  czepialstwo w stosunku do nas, ale bić kijem po plecach? nie uważam tego za
                  powód do chwalenia się. ja bym się na twoim miejscu tego wstydziła i wolałabym
                  nikomu o tym nie mówić.
                  • shady27 Doprawdy?? 09.10.06, 13:51
                    to pogadamy jak Ci kiedys bedzie jakis babsztyl grozil, ze cie spali, pobije albo co...poki co nie zrozumiesz mojego zachowania wzgledem tej wariatki, wiec nie wdam sie w dyskusje, powiem tylko jedno, ze przez nia malo sama nie zwariowalam, poczytaj o schizofrenii to zobaczysz co to sa za ludzie
                  • shady27 Re: shady 09.10.06, 14:01
                    demarta napisała:

                    nie uważam tego za
                    > powód do chwalenia się. ja bym się na twoim miejscu tego wstydziła i wolałabym
                    > nikomu o tym nie mówić.

                    niestety nie jestes na moim miejscu. a takich ludzi jak ona powinno sie izolowac. Jedno co osiagnelam to to ze wreszcie ja wzieli na przymusowe leczenie, bo na innego sasiada napadla, wiec byly ku temu podstawy. Teraz sie leczy, mieszka tu nadal (niestety) i jest mila do urzygu (psychotropy dzialaja) ale ja i tak pamietajac tamto nie chce miec z nia nic wspolnego, i mam do tego prawo
                    • demarta Re: shady 09.10.06, 21:01
                      więc podyskutuj ze mną, bo ja również mam taką sąsiadkę. mieszka na moim
                      piętrze.
                      • shady27 Re: shady 09.10.06, 21:16
                        o jezuuuu, no to wiesz co przezylam
              • e-rnama Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 21:50
                Czy Oxygen100 i Shady27 mają dzieci? Bo te komentarze brzmią jak wychodzące od
                osób bezdzietnych, które przeceniają wpływa rodziców na sposób poruszania się
                dziecka po mieszkaniu. Poza tym bywają ludzie, którym przeszkadza gdy woda zbyt
                głośno leje się do wanny piętro wyżej - sąsiedzi Kawad najwyraźniej do takich
                należą.
                • daria_nowak Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 22:01
                  Też możliwe. I mozliwe, ze Ci ludzie są bardzo mocno przewrażliwieni. Ale medal
                  ma dwie strony I Ona i Oni mają swoje prawa w tym domu... I nie ma znaczenie,
                  czy osoby komentujące/mieszkające mają dzieci. Dletego własnie, ze również mają
                  prawa... To nie jest takie proste. Sama zmusiłam sąsiada do wyciszenia
                  mieszkania, bo słuchał muzyki - głośno! Fakt, głównie w dzień, ale wytrzymaj
                  łomot techno przez 10 godzin dziennie, nawet tylko 2 razy w tygodniu... Niby nic
                  złego nie robił, a byłam mu gotowa przegryźć tetnicę... Po pierwszej nocnej
                  imprezie - raz a dobrze z nim porozmawiałam. W efekcie tydzień później
                  mieszkanie było wyciszone...
                  • e-rnama Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 22:11
                    To czy komentujące osoby mają dzieci ważne jest o tyle, że mogą (choć
                    oczywiście nie muszą) nie zdawać sobie sprawy z tego że dziecka nie da się
                    wytresować, aby przez pół dnia siedziało przy stole i patrzyło w sufit. Niby
                    można, ale nie o to chodzi. To samo z jednym - na ogół dwójka jest bardziej
                    rozbiegana niż jedynak, mają więcej pomysłów, chęci do zabawy. To również
                    kwestia temperamentu. Ale jeśli ktoś usiłuje załatwiać sprawy tak jak sąsiedzi
                    Kawad - to ja jestem po stronie Kawad, bo z jej postów wnoszę, że zależy jej na
                    polubownym załatwieniu sprawy a nie eskalacji problemu. Oczywiście nie wiemy
                    jak jest, bo z nimi nie mieszkamy, ale sądząc po tym co Kawad pisze, to raczej
                    kwestia złej woli i braku wyrozumiałości sąsiadów powoduje niesnaski.
                    • daria_nowak Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 22:25
                      Ja też nie mam dzieci. I szczerze przyznam, ze w związku z tym, nie interesuje
                      mnie jaka jest przyczyna hałasów. Pop rostu uważam, ze żyjąc de facto pod jednym
                      dachem, trzeba sie trochę dostosowywać. Gdyby wielodzietna rodzina nie umiała
                      uszanować mojej chęci kompromisu, też robiłabym im piekło. To ich dzieci nie
                      moje, więc z ich powodu nie muszę cierpieć.
                      Natomiast - gdybym spotkała się z życzliwością, napewno strałabym się być
                      bardziej tolerancyjna.
                      • iwles Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 09.10.06, 10:52
                        > Pop rostu uważam, ze żyjąc de facto pod jednym
                        > dachem, trzeba sie trochę dostosowywać.

                        Tylko jakoś nie widzę chęci kompromisu ze strony owych sąsiadów.
                        Dostosowac sie pwinny obie strony.
                        Dlaczego ci sąsiedzi jako jedyni mają mieć słuszną rację ??????
                        i dlaczego cały blok ma sie podporządkowywac ICH woli ?
                        • daria_nowak Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 09.10.06, 10:54
                          Może przeczytaj wszytkie moje posty? Wtedy pytania bedziesz zadawac
                          sensowniejsze. W toku dyskusji uściśliłyśmy kilka faktów...
                  • kawad Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 22:13
                    Po pierwszych problemach kupiłam wykładzinę do edużego pokoju ikorytarza żeby
                    wyciszyć odgłosy. Mój mąż pukał sie w głowę, że baba mi na głowę wchodzi i że
                    jak się dam to będzie gorzej. Chyba miał rację sad
                    • daria_nowak Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 22:22
                      Ale teraz masz argument - chciałaś coś zrobić, żeby sąsiadom było lepiej. Uważam
                      poprostu, ze kartki i takie rzeczy, to zniżanie sie do pewnego poziomu.
                      Sugerowałabym chłodną wyższość. I nie zwracanie uwagi na dziecinne prowokacjesmile
                • shady27 owszem mam dziecko...jedno 08.10.06, 22:04

                • vharia Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 09.10.06, 00:32
                  Ja też mam dzieci a przeszkadzają mi łomoty piętro wyzej, nawet dziecięcego
                  autorstwasmile
                  Generalnie lubię ciszę, szczególnie ranosmile))
    • 1514a Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 19:47
      Jestem tu nowa, odzywałam się może 2 razy. W pełni rozumiem kawad. Mam podobną
      sytuację, z tym, że mieszka podemną kobieta 57 lat której wszystko przeszkadza
      ale tylko u nas. Moje dzieci ( 6 lat i 19 m-cy) nie mogą biegać , śmiać się
      nic. O wszystko awantura, sąsiadka jest wg wszystkich z bloku chora psychicznie
      ale nigdy się nie leczyła. Podsłuchuje pod drzwiami, chodzi boso po klatce,
      oskarża mnie o rzeczy śmieszne( np. spuszczam się na lince po balkonie i pod
      jej nieobecność wchodze do domu, wymazałam jej ściany i filiżanki,zalałam
      wszystko w mieszkaniu i zostały jej dywany, pocięłam jej ubrania itd),
      koszmar.Policja zero pomocy, twierdzą że do nich to nie należy, dzielnicowy nie
      ma już do niej siły bo to co ona wyprawia to śmiech, sam mi powiedział ,żę nikt
      nic nie zrobi w tej sprawie bo nie ma świadków, pomnieważ sąsiedzi boją się ,
      że ona coś może zrobić i nikt mnie nie poprze, a w sądzie bez dowodów nie mam
      szans. Np . powiedziała do dzielnicowego, żę włączam pralke po 23.00 (co jest
      nieprawdą oczywiście bo nie piore o tej porze)nie po to ,żę=eby jej dokuczć ale
      po to żeby obudzić dziecko i żeby ono się darło i jej dokuczało. Paranoja, ale
      cóż różni są ludzie.Przepraszam że tak dużo ale mniej się nie dało, a to tylko
      skrót wszystkiego.
      • tiramisu.tort Re: 1514a 08.10.06, 22:05
        "Policja zero pomocy, twierdzą że do nich to nie należy, dzielnicowy nie
        ma już do niej siły bo to co ona wyprawia to śmiech, sam mi powiedział ,żę nikt
        nic nie zrobi w tej sprawie bo nie ma świadków"

        Zawsze mnie rozśmiesza, jak "dzielnicowy nie ma juz siły". Od tego sa przepisy,
        a nie siła.
        Policja tu po prostu nie ma nic do rzeczy, jeśli nikt nie zgłasza przestępstwa.
        Zgłaszał ktoś?

        To, że ta sasiadka potrzebuje pomocy psychiatry, jest oczywiste. Zgłoś do
        pomocy społecznej,najlepiej pismo zanieś, z opisem co kto i gdzie i kiedy.
        Sprawdzą jakie są możliwości ( a są z pewnościa jakies!), porozumieja się z
        rodziną, albo sami wystąpią do sądu o nakaz leczenia, jesli zajdzie taka
        potrzeba.

        • 1514a Re: 1514a 09.10.06, 10:00
          Wiele razy było zgłaszane na policje, przyjeżdżali i pośmiali się bo będąc u
          szanownej sąsiadki oglądali kapiący wg niej cement z sufitu , nikt tego
          cemoentu poza nią nie widział oczywiśćie.A jeśli chodzi o leczenie to teraz jak
          to pan prawnik powiedział jak chory sam się nie zgłosi to go nie zmuszą, no
          chyba że coś się wydarzy. Takie jest nasze prawo.
    • bea.bea Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 20:56
      na tej samej tablic ogloszeń powiesilabym kartke...
      "Sąsiad , choć swinia swije prawa ma"...i juz bym więcej nie reagowała...
    • oxygen100 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 21:46
      Byc moze Ty widzisz to tak ze dzieci biegaja cicho i skacza na paluszkach.
      Sasiadom to jednak przeszkadza. Czyli Twoje postrzeganie sytuacji nie do konca
      jest obiektywne. Wydaje mi sie ze tylko ludzie naprawde zdesperowani (lub
      popieprzeni) wywieszaja takie kartki. Filozofia wolnoc Tomku w swoim domku nie
      zdaje egzaminu gdy zyje sie wsrod ludzi niestety
      • kawad Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 21:52
        według mnieto oni są popieprzeni bo ja naprawdę się staram. Ale nigdy nie uda
        sie zachować ciszy w 100% no a oni tego nie rozumieją. Skoro ja ma brać pod
        uwag ich uczucie itp, to niech oni biorą pod uwagę moje. troiche wzajemnego
        zrozumienia i bedzie OK. Tylko jak to osiągnąć? Straciłam już nadzieję i ta
        wojna podjazdowa bedzie pewnie trwała aż mi dzieci podrosną (albo ich syn
        zacznie pudszczać głośno muzykę w dzień).
      • tiramisu.tort Re: oxygen 08.10.06, 21:53
        Ale co wynika z Twojego postu?
        Wieszać czy nie wieszać kartkę za kartkę radzisz?
        • oxygen100 Re: oxygen 08.10.06, 21:57
          Niesmile jezeli Twoje dzieci zachowuja sie w ogolnie uznany za norme sposob, w
          dodatku w godzinach nie obejmujacych ciszy nocnej to ok. Jesli sasiedzi sa
          uprzedzeni z jakiegos powodu to juz oni maja problem. Nie wiem co bym zrobila
          na Twoim miejscu. IMO na buractwo raczej nie nalezy odpowiadac buractwem. A nie
          da sie sprawy obrocic w zart?? czy zaprosic ich na drinka czy kawe??
          • kawad Re: oxygen 08.10.06, 22:08
            Na początku chciałam wywiesić też jakąś kartke informującą np że to co robia to
            jest właściwie sprzeczne z prawem ale zrezygnowałam bo po co cała klatka ma
            wiedzieć co ktoś do kogoś ma (choć i tak pewnie wie bo ona szczeka po całym
            osiedlu). Zresztą to do niczego nie doprowadzi. Kartkę zachowałam (bo nie wiem
            cooni jeszcze wymyślą) ale nie odpowiem na nią. W końcu jak piszesz to oni
            zachowali sie jak buraki i liczę że inni sąsiedzi też to buractwo zauważyli. W
            żart to sie raczej obrócić nie da, konflikt trwa już (z różnym nasileniem)
            półtora roku. Szczerze mówiąc nie mam ochoty na kontakty z nimi i zapraszanie
            żeby potem jeszcze pyszczyła ludziom, ze u mnie kurz zobaczyła czy coś takiego.
            • shady27 Re: oxygen 08.10.06, 22:10
              dlatego marzy mi sie domek w lesnej gluszy, z dala od powalonych sasiadow. Nic tylko wspolczuc Ci bardzo takich sasiadow.
            • oxygen100 Re: oxygen 08.10.06, 22:14
              W takim razie ja bym ich ignorowala. Po prostu totalna olewka. Wdawanie sie w
              dyskusje, donosy tylko ich rozku.. a i tobie krwi napsuje. Olanie sprawy to
              chyba najrozsadniejsze wyjscie. Ewentualnei snajpersmile)
    • pandora_ Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 22:10
      Możesz zgłosić wtedy, kiedy będziesz miała ku temu podstawy. Widzisz, oni też
      nie mają podstaw, bo Ciebie też nikomu nie zgłaszają, tylko oczerniają przy
      pomocy anonimów.
      Zrób to, co ja moim sąsiadom z dołu, którzy też potrafili przyjść o 6 rano z
      pretensjami, że dziecko im szura nad głową - a dziecko spało smile - olałam.
      Uspokoili sie sami, szczególnie po tym, jak urodziło im się dziecko, które
      płakało STRASZNIE w porach niesocjalnych i w końcu sąsiadka chyba jakaś wezwała
      pomoc społeczną smile A dzieciak po prostu miał niezłe płuca i lubił sobie
      poryczeć przed spaniem i po obudzeniu...
      • kawad Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 22:17
        Fajni sąsiedzi. ci nasi nasłali na nas policje, że nasz pies o 4 rano szczeka i
        wyje. Hm, dziwne że ja ani mąż tego wycia nocnego nie słyszeliśmy... dobrze, że
        pies nie szczekał praktycznie wcale (zmarł ponad rok temu więc stąd czas
        przeszły), nawet jak ktoś dzwonił do drzwi, bo gabaryty miał potężne i
        niemusiał się głosem wspomagać.Inaczej chyba by go otruli.
    • czajkax2 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 08.10.06, 22:29
      Szczerze nówiac to olałabym sąsiadów. Nie dlatego ze przesadnie zlośliwa
      jestemtongue_outP ale dlatego ze im chyba i tak nie dogodzisz. rozumiem sytuacje,bo
      sama długo wlaczyłam z baaaaaaaaardzo głosnym słuchaniem muzyki u swoich
      sasiadów. Ale ja nie wymagam zeby oni nigdy nie słuchali,tylko zeby w pewnych
      porach jednak ściszyli gosniki. natomiast ty musiałabys na cały dzien zwiazac i
      zakneblowac dzieci zeby sąsiadów usatysfakcjonowac. A tego raczej robic nie
      powinnasbig_grinD.

      Na kartkę bym nie reagowała, ale zachował na wszelki wypadek. Przy najbliższej
      konfrontacji wspomniałabym sąsiadom ze skoro jestescie trzoda to zwyczajów nie
      zmienicie.

      wiesz,ja znajac siebie,po takiej eskalacji problemu przez sąsiadów, zrobiabym
      im jeszcze na złosc. tzn specjalnie pozwalałabym dzieciom szalec do woli, wtedy
      sąsiedzi doceniliby poprzednie warunki. Ale ja to ja. Wredna jestem i tyle.
      • hanka_79 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 09.10.06, 00:12
        Hałasowałabym na maxa!
    • anna_geras Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 09.10.06, 10:33
      kawad napisała:


      > "UWAGA! Pod numerem 5 mieszka MONGOŁ i jego TRZODA, którym się wydaje, że
      > mieszkają tu sami".
      To nastepnym razem dopisz do piatki np dwojke (25)i podpisz nazwiskiem sasiada
      z dolu i juz nie bedzie na Ciebie. A moze pod numerem 25 mieszka jakis osilek i
      obije panu twarz i bedzie spokojwink
      • kawad Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 09.10.06, 12:13
        Fajne, alu u nas jest tylko 12 mieszkań na klatce.
    • berek_76 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 09.10.06, 11:50
      Kawad... nie wiem. Ja na przykład regularnie mam ochotę zabić moich sąsiadów za:
      spuszczanie wody (w nocy koszmarny hałas), szczekanie psa, wiercenie w porach
      dziennego snu moich dzieci. Nie zabijam, bo wiem, że nie robią tego na złość
      mnie. Po prostu mają prawo do własnego życia i dopóki nie naruszają prawa, mogę
      co najwyżej poprosić ich ładnie, żeby coś tam dla mnie zrobili. Np. kiedy Daśka
      była chora, poprosiłam panów remontujących mieszkanie dwa piętra wyżej, żeby
      pomiędzy 13.00 i 15.00 nie hałasowali, bo ona musi się wyspać. Posłuchali i
      jeszcze trzy dni później się pytali, jak się dzidziuś czuje smile

      Ale ponieważ mnie te rozmaite "domowe hałasy" przeszkadzają potwornie, zaczęłam
      się zastanawiać, czy i moje nie przeszkadzają innym. I dlatego tresuje swoje
      dzieci odnośnie łupania buciorami w weekend wczesnym ranem na przykład i tak
      dalej. Mogłabym wyjść z założenia, że to dzieci są i mają prawo, bo przecież od
      6.00 rano wolno hałasować, ale sama chciałam zastrzelić gościa, który sobie o
      7.00 dla rozbudzenia nastawił jakieś gromie "Łups-łups". Więc dzieciom rano
      łomotać nie wolno, na klatce schodowej tym bardziej, wrzeszczeć nie wolno itd.
      jak widzę, że zaraz dom rozniosą, to urządzamy wojnę na poduszki albo wychodzimy
      na dwór.

      I tak sobie myślę, czy nie powinnaś zacząć walki z sąsiadami zmianami u siebie?
      Po pierwsze, będziesz miała poczucie, że jesteś OK, że się starałaś. Po drugie,
      da ci to jakiś argument. Po trzecie, ludzie generalnie reagują lepiej na
      pozytywy niż negatywy.

      Nie wiem, próbowałaś na przykład zapytać sąsiadów - przyjaźnie! - co konkretnie
      w zachowaniu Twoich dzieci przeszkadza im najbardziej? I spróbować to
      wyeliminować? W końcu, kurka wodna, mnie samej jazgoty moich Bab działają na
      nerwy, więc moge sobie wyobrazić, że obcym tym bardziej. Ja nie chciałabym
      słuchać czyich hałasów jak dzień długi...

      Nie twierdzę, że to, co się dzieje, to Twoja wina. Broń Boże. Chodzi mi tylko o
      to, że być może łatwiej wygrasz miodem niż octem.

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • kawad Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 09.10.06, 12:20
        nie hałasują rano, buciorami też nie walą. Nie bawią się piłką chyba że taką
        miękką gumową lekką i to bez odbijania o podłogę i ściany (łapiemy ją lub
        kulamy). Bawią się balonami, które hałasu nie robią. ale nie jestem w stanien
        wyeliminowć bawienia się samochodzikami, chodzeniem za nimi na czworakach bo to
        są najnormalniejsze w świecie czynności, które wykonują dzieci na całym świecie
        (oczywiście jak pisałam nie robimy tego rano). Nie wyeliminuję też drobnych
        sprzeczek o zabawki, upadków zabawek z rączek bo to jest normalne. Wiadomo, że
        dużo łatwiej zapanować nad jednym dzieckiem niż dwoma chłopcami z różnicą wieku
        1,5 roku. Oni się nawzajem nakręcają.
    • faceeet A uwazasz ze 100% jestes w porzadku? 09.10.06, 12:25
      Kiedys mi tez taka jak ty rodzinka halasowala nad glowa. Problem polegal na
      tym, ze mieli jakies panale podlogowe czy inny badziew. Kazdy halas
      zwielokrtonial sie przez to i byl doskonale slyszalny u mnie. Pewnie masz to
      samo. Moze czas pomyslec o wykladzinie/dywanach itp.?
      • burza4 Re: A uwazasz ze 100% jestes w porzadku? 09.10.06, 13:23
        mnie zawsze zastanawia jedno - kto do diabła wymyślił ciszę nocną od 22 do 6
        rano????? taka pora była może adekwatna, kiedy były 2 programy telewizyjne i 1
        film do obejrzenia po dzienniku, który o 22 się kończył, a taka pora wstawania
        była może standardem ze 40 lat temu, kiedy do pracy chodziło się na 7 rano, ale
        teraz??? 6 rano kojarzy mi się nieodmiennie z dojeniem krów, a śmiem twierdzić,
        ze mało osób w blokach tym się zajmujesmile

        wyżej była mowa o tym, że sąsiedzi "chcą spać do późna, do 10-11" - kurcze -
        wcale mi się to nie wydaje specjalnie "późną" porą, jak na kogoś - kto jak
        rozumiem pracuje w domu i w nocy, kiedy jest cisza i można się skupić.

        Niestety ja na ten komfort mogę sobie pozwolić jedynie w weekendy, ale gdyby
        mnie ktoś zerwał o 8 rano w sobotę, bo już mu wolno, bo po ciszy nocnej - to
        też bym robiła drakę, bo te granice czasowe są po prostu idiotyczne.

        Przy tym trzeba pamiętać że większość budynków jest prostu strasznie
        akustyczna - dawniej kiedy pies sąsiada wybierał się na spacer i drobił pod
        drzwiami ze smyczą - u mnie było słychać kanonadę. To samo z muzyką - kiedyś
        krzyczałam z łazienki żeby mąz przyciszył radio, bo w łazience było słychać
        straszne dudnienie basów - tymczasem w salonie słychać było naprawdę cichutkie
        granie! więc fakt, że my nie odnotowujemy hałasu u nas w mieszkaniu nie
        oznacza, że sąsiedzi się czepiają - jest wielce prawdopodobne że u nich słychać
        to bardziej.

        Przy tym jako matka zgodzę się z Oxygen - dziecko naprawdę nie musi latać
        biegiem po mieszkaniu. W żadnym wieku nie jest to konieczne - i nawet 2-
        latkowi da się to z czasem wpoić, tylko nie od razu.
    • vharia Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 09.10.06, 13:36
      A ja podziwiam, ile tu mam jest oburzonych, że "sąsiedzi coś chcą".
      Pomijam, że są (już?) chamscy, ale, że protestują, to ja się nie dziwię.
      Właściwie zastanawiam się, czy należy sie dziwić, bo gdybym przyszła zwrócić
      uwagę, ze nie wytrzymuję dzieciecych tupotów a rodzice, najogólniej, odesłaliby
      mnie na drzewo uświadamiajac, ze takie są "prawa dzieci" to nieco bym sie
      poirytowała.
      Dzieci mają prawa i sąsiedzi też. Może Wasze dzieci budzą ich dziecko?
      Pomyślałaś, ze 7-latek musi wstawac do szkoły i może potrzebuje to odespać w
      weekend?
      Rozsądna była rada, zeby zainwestować w wykładziny i to najlepiej w grube i
      miękkie, jeśli dzieci maja biegać (moje nie musiało biegać w domu, "wybiegiwało"
      się na dworze, ale dobra, różne są dzieciaki).
      Poza tym nie muszą biegać o 7-8-9 rano, Wy jesteście rodzicami i możecie im
      zorganizować cicha zabawę przez te 2 godziny, mozliwosci są tysiace. Ale trzeba
      sie wysilićsmile)))
      • iwoniaw Czytanie ze zrozumieniem cenna umiejętność 09.10.06, 15:35
        autorka wątku chyba wyraźnie napisała, że dzieci nie biegają, nie rzucają piłki
        i nie wrzeszczą. Sąsiadom przeszkadzają dźwięki normalnego życia.
        Też mam dziecko i nie pozwalam mu na szaleństwa w domu, ale _zdarza się_, że coś
        mu upadnie, że raz czy dwa przebiegnie przez pokój (w kapciach, po dywanie), że
        rozpłacze się głośno. Moim sąsiadom jakoś nie przychodzi do głowy zgłaszać
        pretensji, choć na pewno część przynajmniej tych dźwięĸów słyszą, być może
        jeszcze wzmocnionych przez akustykę stropu. Ja też słyszę czasem czyjąś muzykę,
        odkurzacz, dziecko, szczekającego psa, wiertarkę. Takie uroki życia w budynku
        wielorodzinnym. Oczywiście, że nie należy być chamem, co to mysli, że sam
        mieszka na całym osiedlu, ale nie popadajmy w paranoję! Jeśli ktoś pracuje w
        nocy (w domu czy poza domem), a w dzień odsypia, to niech zainwestuje w zatyczki
        do uszu. Trudno przecież, żeby wszyscy sąsiedzi chodzili na palcach cały dzień!
        • vharia Owszem, przydałaby Ci się:))) 09.10.06, 18:30
          iwoniaw napisała:

          > autorka wątku chyba wyraźnie napisała, że dzieci nie biegają,

          Otóż Autorka wątku w kilku miejscach i wyraźnie napisała, że jej dzieci biegająsmile))
          fakt,
          okrasiła to uwagami m/w, że to normalne, ze dzieci mają prawo, ze jak im
          zabroni. A to chyba nie to samo, co nie napisała?
          Wymieniła też kilka innych hałaśliwych czynności, które być moze przestałyby być
          hałaśliwe, gdyby miała coś wyciszajacego na podłodze.

          Osobna sprawą jest dla mnie zachowanie sąsiadów, którzy na normalnych nie
          wygladaja. Trudno przyznac racjekomuś, kto z hałasem radzi sobie kradnąc
          sankismile)), więc jestem w stanie uwierzyć, ze akurat dzieci Autorki niespecjalnie
          zawiniły.
          Co nie zmienia faktu, ze argumentacja typu "takie jest prawo dzieci" "mieszkają
          w bloku, więc niech nie wymagają" "niech ktos zainwestuje w zatyczki" jast,
          powiem to oględnie, nacechowana egoistycznie...
          smile
          • lila1974 vharia 09.10.06, 20:55
            No i co z tego, ze biegają???
            Myślisz, że zakładają holenderskie drewniaki???
            Normalna matka, a za taką uważam autorkę tego postu, sama nie wytrzyma jak jej
            dzieci będą szalały w mieszkaniu, bo tego się po prostu nie da znieść, więc
            śmiem przypuszczać, z edzieciaki przebiegną się po chałupie raz i drugi a nie
            ćwiczą wojskową musztrę przez cały dzień. W dodatku z powstów jasno wynika, z
            eautorka dokłada wszelkich starań, by mieszkanie wyciszyć i nie zatruwać życia
            przewrażliwionej parce.

            Przestać się przejmować, to najlepsze co mozesz zrobić w tej sytuacji. Jesli
            starasz sie ulżyć im w cierpieniu to niedługo sama popadniesz w paranoję.
            Daj sobie na LUZ
    • aga2rk Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 09.10.06, 21:12
      Ja Cię rozumiem bardzo dobrze. Też mam sąsiadkę - wariatkę. Tylko ona mieszka
      nade mną. I też przeszadzały jej normalne odgłosy z mojego mieszkania.
      Uprzedzając Panie, które zakazują swoim dzieciom zabaw we własnym domu i
      szybszego poruszania się po nim wyjaśniam, że poprzez "normalne" rozumiem
      odkurznie w dzień ( 12-18), chodzenie po domu, zabawę 2 i 4 latka...Sąsiadce
      głównie przeszkadzalo zwykłe chodzenie po domu. Twierdziła, że podłoga jej się
      trzęsie. Strasznie waliła czymś w swoją podlogę ( nasz sufit). Po jakimś czasie
      przyznała się, że stuka (wali) kijem od szczotki, skacze itd. Krzyczała, że ona
      już wie co tam u nas się dzieje.Zaczynała walić np po tym jak po 20stej (kiedy
      u mnie dzieci już spały, siedzieliśmy na kanapie i żadne odgłosy nie wydobywały
      się z mieszkania )aż tu nagle mój ok. 5 kg kotek zeskoczył z fotelam i pobiegł
      do kuchni.To tak bardzo owej pani przeszakadzało,że potrafiła ok. godzinę walić
      kijem w podłogę. Kiedyś wyjechaliśmy na narty a z młodszą córką ( 6 m-cy czyli
      nie mogła biegać) została moja mama. Po uśpieniu małej przeszła przez pokój po
      okulary i sąsiadkę rozzłościło to bardzo, ze zaczęła swój "koncert". Mama zna
      ją z czsów mlodości, więc poszła do niej porozmawiać. Dalo to efekt na trochę.
      Później było to samo , ale z czasem coraz rzadziej, aż kobitka uspokoiła się na
      tyle, że odbija jej tak na kwartał.A przysięgsm Wam, myślałam , że zwariuję jak
      tak waliła nam w ten sufit. Zresztą w owych czasach podjęłam decyzję o kupnie
      działki budowlanej. Żadnych więcej sąsiadów!!!
    • kattkak Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 09.10.06, 21:48
      kawad - odpuść sobie, Twoi sąsiedzi znaleźli chyba wdzięczny upust swoich żalów
      i prretensji do Pana Boga że nie mieszkają w domku na skraju lasu. To taki typ
      ludzi, którym zawsze ktoś i coś będzie przeszkadzał. Masz pecha, że trafiło to
      na Ciebie i Twoją rodzinę.

      Mój synek dzisiaj przez pół godziny walił w podłogę, miał atak hinsterii. Nie
      reagowałam, pozwoliłam mu się wypłakać, aby na drugi raz wiedział, że nie ma to
      żadnego efektu. Pewnie zdaniem niektórych powinnam go uciszyć, żeby nie
      zakłócać spokoju sąsiadom.

      Są różne dzieci, jedne spokojne inne trochę nie bardzo spokojna. Zanim pojawił
      się mój synek na świecie też miałam różne teorie o wychowywaniu dzieci.
      Dzisiaj już widzę, że nie wszystkie się sprawdzają.


      • agnes0101 Re: Co byście zrobiły na moim miejscu ? 10.10.06, 09:32
        Dobrze że pojawił się taki wątek, ponieważ sama chciałam prosić Was o radę co
        mam robić. Moi sąsiedzi, póki co nie dopuścili się aż tak drastycznych kroków
        (wywieszanie kartek) ale nie wiem czy kiedyś tego nie zrobią. W każdym razie
        doskonale cię rozumiem Kawad, gdyż mi też zwróciła uwagę na hałasy
        dobiegającego z mojego domu sąsiadka z piętra poniżej. Dodam że przyszła w
        niedzielę o 9 rano. Byłam nieco w szoku i niezareagowałam chyba do końca
        właściwie, bo teraz nieco inaczej bym postąpiłam. W każdym razie to też młoda
        dziewczyna na oko 25-30 lat. Zdaję sobie oczywiście sprawę że moje dziecko ma
        ogromy temperament i nie usieci w spokoju 5 minut ale nie do przesady. Mi
        również przeszkadza wszelkie rodzaju tupanie, walenie klockami etc więc jak
        tylko przesadza natychmiast zwracam mu uwagę. Tak więc myślę że ta moja
        sąsiadka jest trochę przewrażliwiona. Fakt problem może też dotyczyć akustyki
        bloku, bo z tego co wiem wielu sąsiadów narzeka na różne odgłosy. W każdym
        razie przyszła o tej 9-ej rano i zaczęła najpierw przepraszać że przychodzi
        ale "ona już nie może wytrzymać, bo jest strasznie głośnio, że ona to nawet
        słyszy nasze chodzenie". Wie że mamy dziecko etc ale oni też chcą mieć spokój.
        Jako że byłam trochę zszokowana zaczęłam przepraszać, powiedziałam że
        oczywiście postaram się zwracać większą uwagę na szaleństwa dziecka , ale z
        racji tego że jest na tyle małe (niespełna 2-lata) by cokolwiek zrozumieć nie
        wiem czy da się go poskromić. Powiedziała grzecznie do widzenia i poszła. Teraz
        jednak postąpiłabym inaczej. Po pierwsze , to cały tydzień mają spokój bo
        dziecko rano jedzie do babci , wraca wieczorem i idzie spać o 21-wszej więc nie
        ma nawet szans na większe hałasowanie. W weekendy większość dnia nas nie ma ,
        co najwyżej rano jest nieco głośniej ale też nie do przesady. Mały wstaje 7,
        7.30 pije mle i powiedzmy na nogach jest od 8-ej. Napewno jednak o tej porze
        nie wali żadnymi klockami. Troszkę głośniej może być od 9-ej ale też na krótko
        bo o 10 zwykle wychodzimy z domu. Także myślę że przesadzają i następnym razem
        w razie interwencji z ich strony przedstawiłabym wszystko tak jak powyżej, bo
        tak na dobrą sprawę to tego dziecka praktycznie większość czasu nie ma w domu.
        Tak czy siak najważniejszy argument to obowiązująca cisza nocna, która w
        przypadku mojego syna obowiązuje do godz. conajmniej 8-ej rano bo o tej zwykle
        porze tak naprawdę dopiero wstaje z łóżka.
        • kawad Re: historii ciąg dalszy - długie. 10.10.06, 21:11
          troche się tych postów nazbierało więc znów odpowiadam. Proszę czytajcie posty
          bo ja juz kilka razy pisałam o tym, że dywany mam na podłodze, dzieci rano nie
          hałasują bo wiem, że inni jeszcze śpią.
          Dzisiaj niestety był ciąg dalszy historii. Dzieci praktycznie pół dnia nie było
          w domu od ok. 11.00 do 15.30. Po powrocie malowali farbami, potem się myli po
          tym malowaniu, potem moja mama wieszała pranie (ona opiekuje się dziećmi gdy
          jestem w pracy)a oni w tym czasie dowali sie do aut i jeździli nimi po
          mieszkaniu (pchali je na czworakach). Ze trzy razy wjechali nimi do kuchni
          gdzie oczywiście dywanu nie ma. Bawili się ok 30 minut. sąsiadka zaczęła
          dzwonic do drzwi. Mój mąż, który też był w domu nie otworzył i powiedział jej
          żeby odeszła bo wezwie policję. Ona w odpowiedzi zaczęła walić pięściami w
          drzwi. Dzieci przestraszone zaczęły płakać, zwłaszcza starszy któryboi się
          obcych , jest zamknięty w sobie i baaardzo wrażliwy. No to mąż policję wezwał.
          Porozmawiali z moją mama i mężem, potem z sąsiadami i wócili do nas z
          rewelacją, że my ich straszymy że ich zamordujemy. Ręce mi opadły,
          zdenerwowałam się okropnie. Po powrocie z pracy umówiłam się na spotkanie z
          dzielnicowym, powiem o tej kartce i poproszę żeby im wyjaśnił, że albo sobie
          odpuszczą albo podam ivh do sądu za publiczne obrażanie i bedą płacić grzywnę
          itp. Ja moge dużo wytrzymać ale nie zniosę jesli ktoś krzywdzi moje dzieci. w
          tym momencie mam ochotę pozdejmować dywany (ale wiem, ze tego nie zrobię).
          Długie, ale musiałam sie wygadać. dziękuje za cierpliwość.
          • lila1974 Re: historii ciąg dalszy - długie. 12.10.06, 08:40
            Współczuję sąsiadów.
            Myślałam, że są niegroźni, ale widać wariaci w najgorszym wydaniu.
            Z sądem daj sobie spokój, bo latami będziesz się ciągać po nich ale złóżcie na
            policji doniesienie o szykanowaniu i zakłocaniu miru domowego. Niech się
            odpowiednie organa za nich wezmą, to może odpuszczą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka