Dodaj do ulubionych

co z takim psem? agresja wobec dziecka...

    • michelle28 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 12:20
      Może jakaś dziwna jestem, ale w przypadku kiedy jest zagrożone bezpieczeństwo a
      może i życie dziecka, zastanawianie się nad losem biednej psiny nie ma dla mnie
      większego sensu. Zadaniem rodziców jest eliminowanie niebezpeczeństwa. Nie
      chodzi o to żeby w ogóle nie mieć zwierząt, ale kiedy są tak agresywne jak tu
      opisywany, to naprawdę niepojęte dla mnie co tu niektórzy wypisują. Miłośnicy
      zwierząt, którzy na drugim miejscu chcą stawiać dziecko a nie psa uncertain
      • marta.kunc Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 12:28
        zaraz zaraz. o ile mnie pamiec nie myli to nikt sowie nie doradzal olania
        problemu i czekania na to co przyniesie los.
        • sowa_hu_hu Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 12:30
          no ale radzono mi żbym osobiście zastrzeliła psa smile
          • marta.kunc Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 12:34
            i nie skorzystalas sowa????? no wiesz to sugeruje, ze jestes ZLA MATKA. no ale
            o tym wszyscy wiedza po doglebnej analizie TERAPEUTKI, ktora jest w trakcie
            nauki ASERTYWNOSCI. nie dosc, ze smiesz ukladac sobie zycie bez faceta, ktorego
            nie kochasz to jeszcze kundla nie chcesz ubic. jestes doprawde ZALOSNA. big_grinDDD
            • sowa_hu_hu Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:01
              no właśnie mam zamiar zadzwonić do ex bo on kiedyś myśliwym był - myśle że może
              pożyczy mi strzelby wink a może nawet naumie strzelać co bym nie trafiła w
              sąsiada...
        • michelle28 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:19
          > zaraz zaraz. o ile mnie pamiec nie myli to nikt sowie nie doradzal olania
          > problemu i czekania na to co przyniesie los.
          nie o to chodzi, tylko o rady w których więcej troski o psa niz o dziecko.
          owszem są możliwości szkolenia, pracy nad psem, ale nikt nie da gwarancji że to
          przyniesie zamierzony efekt i pies po takich zachowaniach jak opisane, nie
          zrobi czegośdziecku. zresztą jak autorka w którymś miejscu napisała, że brak
          czasu, że praca, to trudno sobie wyobrazić żeby znalazła go wystaczająco na to
          żeby poświęcić psu tyle uwagi ile by potrzebował. a że jest matką, to dziecku
          nalezy się więcej uwagi i ono powinno być najważniejsze. ale to tylko takie
          moje skromne zdanie wink
          • lola211 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:35
            Czas powinien poswiecic psu wlasciciel- czyli nie Sowa, a jej ojciec.
            Jest za psa odpowiedzialny, problem powstal, gdy w tym domu zjawila sie Sowa i
            jej syn.Jak kazda matka boi sie o swoje dziecko, to zrozumiale.Ale zanim
            podejmie sie ostateczne srodki nalezaloby sie zastanowic, czy jest to
            nieuniknione, czy jednak mozna znaleźc wyjscie z sytuacji bez stosowania
            drastycznych rozwiazan.
            • michelle28 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 14:08
              Ale zanim
              > podejmie sie ostateczne srodki nalezaloby sie zastanowic, czy jest to
              > nieuniknione, czy jednak mozna znaleźc wyjscie z sytuacji bez stosowania
              > drastycznych rozwiazan.

              Pewnie, można się zastanawiać, można próbowac szkolić psa i zmienić go. Ale
              moim zdaniem ryzykowanie zdrowiem dziecka nie ma żadnego sensu. Nie chodzi o to
              żeby go od razu usypiać, można szukać innych rozwiązań. Jedno jest dla mnie
              jasne ten pies i dziecko pod jednym dachem to bardzo złe rozwiązanie.
              • lola211 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 15:39
                O tym wlasnie pisze- o szukaniu innych rozwiazan.
    • michalina7 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:14
      Uśpiłabym.
      • joasiiik25 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:25
        nie wyobrazam sobie trzymac psa, ktory jest agresywny dla domownikow...a tym
        bardziej dla dziecka
        moi rodzice maja owczarka (ma 13 lat) i wychowal sie z dziecmi...nigdy nie bylo
        z jego strony zachowan "niebezpiecznych" dla domownikow...mimo,iz jest dosc
        agresywnym psem dla obcych.
        Spokojnie syn moze sie z nim bawic,ale koniecznie pod okiem doroslego.
        Sowo zastanow sie czy zdrowie Twojego syna jest najwazniejsze dla Ciebie czy
        milosc do psa
        • michelle28 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:33
          > nie wyobrazam sobie trzymac psa, ktory jest agresywny dla domownikow...a tym
          > bardziej dla dziecka
          > Sowo zastanow sie czy zdrowie Twojego syna jest najwazniejsze dla Ciebie czy
          > milosc do psa
          Dokładnie tak samo uważam i nie pojmuję uwielbienia dla zwierząt, które
          przewyższa zdrowy rozsądek i stawia je na pierwszym miejscu.
          • lola211 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:36
            Widocznie ten pies nie jest tak agresywny jak Wam sie wydaje.
            • joasiiik25 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:39
              sowa sama napisala,ze sie obawia...
              wiec widocznie sa przeslanki ku temu,ze jest to AGRESYWNY pies
              malo tego stwaza zagrozenie dla DOMOWNIKOW a to juz nie dobrze
            • michelle28 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:42
              Trudno żeby wiedzieć jak bardzo jest agresywny jak się go nie zna. Opiera się
              na postach Sowy i tym że skoro utworzyła ten wątek to jest zachowanie psa jest
              dla Niej problemem.
        • trzeci.koniec.kija Ostatnie trzy grosze 11.10.06, 13:45
          Uważam za niedojrzałość, głupotę i absolutny brak wyobraźni jeżeli ktoś stawia
          dobro jakiegokolwiek zwierzęcia nad bezpieczeństwo dziecka.

          W życiu nie pozwoliłabym sobie na próby i kolejne eksperymentowanie "a może się
          uda psa wychować" w sytuacji, kiedy pies ma 6 lat i nic do tej pory nie skutkowało.

          Nie miałabym żadnych skrupułów aby pozbyć się zwierzęcia, które zagraża ŻYCIU
          lub ZDROWIU mojego dziecka.

          Baby, priorytety Wam się poprzestawiały????????

          P.S. Sowa, powiedz ojcu swojego dziecka, że pies z którym mały przebywa na
          codzień stwarza dla niego niebezpieczeństwo. Ciekawa jestem jego reakcji.
          Zastanów się też, jak już nic nie przemawia do Ciebie, jak się zachowa ojciec,
          jeżeli jego syna skrzywdzi pies u Ciebie na posesji. Wtedy pozostanie życzyć
          powodzenia w sądzie.
          • liwilla1 Re: Ostatnie trzy grosze 11.10.06, 13:47
            a ja ci sekunduje big_grin bo przeczytalam wszystkie twoje ostatnie posty i triss mnie
            nie przekona, ze nie masz racji.
            • maniusza hmmmm... 11.10.06, 14:30
              przebrnęłam przez te wszystkie posty i powiem jedno. Nie wiem jak można
              ryzykowac zycie czy zdrowie dziecka dla psa?? jakikolwiek by to nie był
              ukochany pies, na miłośc Boską!!! biedny piesek, nie mozna mu zrobić krzywdy
              ani wydac bo będzie mu smutno, ale na pewno nie będzie smutno dzieciaczkowi z
              blizną na pół twarzy...
              sorry sowa za obrazowośc, to nie było do Ciebie tylko do zagorzałych obrończyń
              piesków. Ja kocham zwierzeta ale wiecie co... nieskończenie bardziej kocham
              moje dziecko
              tyle mojego zdania teraz mnie szarpcie wink
              • sowa_hu_hu nie mam zamiary ryzykowac zdrowia czy zycia... 11.10.06, 14:41
                mojego dziecka... i bardzo prosze mi nie wmawiać takich bzdur!
                • maniusza Re: nie mam zamiary ryzykowac zdrowia czy zycia.. 11.10.06, 14:44
                  nosz kurnia sowa przeca pisałam że to nie do Ciebie!!!! tylko do obrończyń
                  uciśnionych piesków!!
                  a Ciebie przepraszałam li tylko za drastyczność opisu smile
                  • sowa_hu_hu maniusza 11.10.06, 14:47
                    ale moja odp też nie była do ciebie smile
                    tylko tak mi sie napisała akurat pod twoim postem....
                    • maniusza Re: maniusza 11.10.06, 14:49
                      no tośmy se pogadały big_grin

                      a moim zdaniem - jeśli kochasz synka - a nie mam najmniejszej watpliwości że
                      tak jest - nie ryzykuj.
          • joasiiik25 Re: Ostatnie trzy grosze 11.10.06, 13:48
            kij brawo!!!!!
            • marta.kunc a jak tam opinia kwiatu polskiwj nauki? 11.10.06, 13:57
              trzeci koniec kija, podziel sie z nami maluczkimismile
              • trzeci.koniec.kija Re: a jak tam opinia kwiatu polskiwj nauki? 11.10.06, 13:59
                Dorośnij
                • marta.kunc trzeci koniec kija:) 11.10.06, 14:22
                  jestes taka drobiazgowa w zadaniu dowodow, cytatow i innych. tak doskonale
                  umiesz zanalizowac kazdego po zaledwie kilku postach. masz w zanadrzu jedyna
                  prawde na kazda okazje.
                  ale przyparta do muru, kiedy oczekuje sie od ciebie postepowania jakiego
                  wymagasz od innych piszesz: dorosnij???? smile)))))
                  jestes niezwykle wiarygodna osoba. prawdziwie dojrzala i kompetentna.
                  poucz sie tej asertywnosci jeszcze. poucz sie pilnie zanim zaczniesz znow
                  wydawac sady i pouczac innych mentorskim tonem pierwszorzednego buca.
                  kwiat(o ile istnieje poza twoja wyobraznia) zapewne uswiadomil cie jakie bzedy
                  wypisujesz. ale przyznac sie do bledu??? ty???
                  liczylam, ze wybrniesz z tego z twarza. przeliczylam sie. schowaj atrape
                  mieczyka do pochewki i przestan wszystkich traktowac z gory.
                  • trzeci.koniec.kija Re: trzeci koniec kija:) 11.10.06, 14:31
                    Usłyszałam to, co kazdy normalny lekarz weterynarii powie Ci od razu. Należy
                    natychmiast pozbyć się psa. A w przypadku, kiedy jest dziecko w domu, to z
                    agresywnych zwierząt można sobie pozwolić na agresywnego chomika.

                    Oszczędzę epitetów jakimi zostały określone nawiedzone tabuny "miłośników
                    zwierząt", którzy w swoim zaślepieniu gotowi są przedkładać ich dobro nad dobro
                    człowieka. Do epitetów się dołączam.

                    Nie mam zamiaru dalej dyskutować z chamem, który wyłazi z Ciebie wraz z rozwojem
                    wątku. Miłego dnia.
                    • marta.kunc Re: trzeci koniec kija:) 11.10.06, 14:45
                      konkrety kochana. nazwiska. opinia na temat kastracji itd. i rozumiem, ze
                      powiedzieli, ze wtorna socjalizacja nie istnieje?

                      nie dyskutuj, twoje pozerka i belkot rozsypaly sie jak za dotknieciem
                      czarodziejskiej rozdzki moja droga.

                      nikt nie radzil sowie, by zatrzymala psa za wszelka cene. jedynie ty blysnelas
                      intelektem radzac by go bez wahania zabila. po kiego szukac nowego wlasciciela?
                      mozna od razu zastrzelic.
                      • joasiiik25 Re: ... 11.10.06, 14:49
                        przeciez nie da sie zmienic psu charakteru....
                        nawet zmiana wlasciciela, szkolenia itp nie wplyna na jego zachowanie
                        moze ograniczyc kontakt dziecka z psem?
                        • sowa_hu_hu Re: ... 11.10.06, 14:50
                          i co? ograniczac ten kontakt całe życie???

                          to żadne rozwiązanie...
                          • joasiiik25 Re: ... 11.10.06, 14:53
                            wlasnie zadne rozwiazanie
                            ja bym nie pytala sie co zrobic tylko bym zrobila co uwazam za sluszne
                            tu chodzi o zdrowie Twojego syna....
                            • sowa_hu_hu Re: ... 11.10.06, 14:55
                              ale to nie mój pies i nie moge tak po prostu sama zadecydowac
                              • joasiiik25 Re: ... 11.10.06, 14:57
                                TO POROZMAWIAJ Z OJCEM
                                mieszkacie wszyscy pod jednym dachem wiec tez masz decydujacy glos w sprawie
                                psa zwlaszcza,ze fakt faktem stwarza on zagrozenie dla dziecka i reszty
                                domownikow
                        • sowa_hu_hu Re: ... 11.10.06, 14:51
                          poza tym ja bym chciała żeby mój pies miał psa prawdziwego przyjaciela...
                          nawet jakby nasz pies przeszedł super szkolenie to i tak zawsze bym sie bała...
                          • joasiiik25 Re: ... 11.10.06, 14:54
                            sowa_hu_hu napisała:

                            > poza tym ja bym chciała żeby mój pies miał psa prawdziwego przyjaciela...
                            > nawet jakby nasz pies przeszedł super szkolenie to i tak zawsze bym sie
                            bała...
                            >
                            > 555555555555555555
                            rozumie ze chodzilo Ci o slowo SYN
                            • sowa_hu_hu Re: ... 11.10.06, 14:55
                              tak smile
                              • joasiiik25 Re: ... 11.10.06, 15:00
                                pamietaj ze jestes MATKA i to TY odpowiadasz za bezpieczenstwo, dobro Twojego
                                dziecka
                                • sowa_hu_hu Re: ... 11.10.06, 15:01
                                  joasik ja to wiem ,więc spokojnie smile
                                  • joasiiik25 Re: ... 11.10.06, 15:03
                                    wiem ze wiesz
                                    ale czasami brakuje nam sily przebicia, checi dzialania
                                    wtedy to co wiemy teoretycznie w praktyce nas przerasta....
                                    takie jest zycie niestety
                                    • malgog tak sobie myślę 11.10.06, 15:36
                                      czytam tą pasjonującą dyskusję od wczoraj i zadaję sobie pytanie
                                      czego sowa oczekujesz ?
                                      wszystkie możliwe propozycje już padły i żadna Cię nie zadowala
                                      zastrzelić psa, pozbyć się w inny sposób, szkolić...itd.
                                      każda propozycja ma jakieś ale ...

                                      jest agresywny pies, którego boi się twoje dziecko, którego obawiasz się Ty i
                                      oczekujesz, że forumowiczki podsuną Ci złoty środek ?

                                      jakiego rozwiązania i jakiej odpowiedzi oczekujesz ?

                                      wiele osób, do których ja też się zaliczam uważa, że Twój ojciec jest jedyną
                                      osobą, która w tej sytuacji może podjąc jakieś kroki i przedsięwziąć
                                      jakiekolwiek działania bo to jest jego pies i tylko On może zdecydować czy go
                                      zastrzelić czy przytulić, pogłaskać i szkolić (wiem, wiem, pisałaś, że
                                      szkolenie nic nie da a odstrzał psa to głupi pomysł !!????)

                                      nasze gdybania i dyskusje o kant d..y potłuc
                                      bo tak naprawdę rzuciłaś hasło, temat dyskusji i absolutnie nie akcepujesz
                                      proponowanych rozwiązań

                                      więc porozmawiaj z ojcem i zdaj nam relację
                                      • sowa_hu_hu Re: tak sobie myślę 11.10.06, 16:50
                                        a ja sobie myśle że gadasz bzdury...
                                        przeczytaj raz jeszcze całą dyskusje to może zauważysz czy faktycznie pewne
                                        rozwiązania mi spasowały czy tez nie...
                                        a jesli przeczytałaś uwaznie i takie są twoje wnioski to cóż... kłócić sie nie
                                        będe...
    • mathiola wyrzucilabym psa z domu n/t 11.10.06, 14:52
      • lola211 Re: wyrzucilabym psa z domu n/t 11.10.06, 15:40
        Na szczescie ten pies z Toba nie mieszka.
        • tornadooo Nie rozumiem... 11.10.06, 16:09
          czego oczekujesz? Przeczytania informacji w stylu, nie martw się, będzie dobrze,
          trzeba tylko nauczyć psa...?
          Przecież to bezsens.Zamiast tracić czas na dyskusję na forum,pojeździła bym po
          lekarzach wet., porozmawiała z ojcem... W ogóle nie rozumiem tego postu. Na
          Twoim miejscu nawet bym się nie zastanawiała... przecież w jednym domu nie może
          być agresywny pies i na dodatek dziecko! Przecież to chore!! Na co będziesz
          czekać, aż pogryzie małego?? A później będziesz sobie pluć w twarz i pisać
          kolejnego posta:miałyście rację, źle zrobiłam, i pewnie: to wina ojca, bo nie
          chciał nic z psem zrobić....
          A co jest ważniejsze? Zwierzę? Czy dziecko? WŁASNE dziecko?
          • sowa_hu_hu Re: Nie rozumiem... 11.10.06, 16:53
            widze że nie można na tym forum napisać kompletnie nic!

            naprawde nie rozumiesz po co napisałam????????????? zeby sie poradzić kobieto
            droga!
            sama bym nie wpadła np na to ze psa mozna oddac ludziom którzy będą go
            chcieli "tresować"...
            a tutaj dowiedziałam sie wielu cennych rzeczy...

            z weterynarzem juz o tym gadałam i to dawno temu
            z ojcem też

            więc czego sie czepiasz?

            a skoro nie widzisz sensu to po prostu nie pisz i masz problem z glowy
            • tornadooo Re: Nie rozumiem... 11.10.06, 16:57
              To tym bardziej nie rozumiem...
              Bo skoro już wszystkiego! się dowiedziałaś,rozmawiałaś z wetem, ojcem... i nic??
              I nic nie postanowiłaś, żadnych kroków żeby dziecko było bezpieczne? Tylko
              pytasz się dalej na forum, zamiast zrobić coś konkretnego.
              • sowa_hu_hu Re: Nie rozumiem... 11.10.06, 17:00
                tzn co konkretnego mam zrobić? tak z dnia na dzień? przeciez kuźwa mówie że to
                nie mój pies... musze z ojcem to porządnie przedyskutować - a przez telefon
                robić tego nie będe... więc TEJK IT IZI
                • tornadooo Re: Nie rozumiem... 11.10.06, 17:05
                  Może się czepiam, ale w takim razie dlaczego nie porozmawiasz z ojcem zamiast
                  tracić czas na forum i pisanie takich postów?
                  Już byś dawno znała wyjście z sytuacji.
                  • sowa_hu_hu Re: Nie rozumiem... 11.10.06, 17:15
                    moze dlatego ze ojciec od rana do nocy jest poza domem
                    • marta.kunc zapraszam na weterynarie. 11.10.06, 17:32
                      zapraszam na forum weterynaria.
                      odnosnie kastracji jest tak jak pisalam w nadgorliwie wykasowanym przez
                      moderatorow poscie.
                      inne rzeczy sie rowniez zgadzaja. nikt (ja rowniez) nie twierdzil, ze istnieje
                      100% pewnosc co do poprawy psa. ale istnieje SZANSA na to, bez wzgledu na to
                      czy nad psem bedzie pracowal obecny czy tez (hipotetyczny) przyszly wlasciciel.
                      LEKARKA PODPISUJACA SIE IMIENIEM I NAZWISKIEM NIE ZASUGEROWALA NATYCHMIASTOWEGO
                      USPIENIA PSA. najwyrazniej jest popieprzona milosniczka zwierzat.
                      • marta.kunc link do forum 11.10.06, 17:33
                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=525
                      • trzeci.koniec.kija Nie ma to jak relatywność 11.10.06, 17:53
                        Pisząc na 'weterynarię', szanowna poprzedniczka, "zapomniała" podać kilku dość
                        ważnych szczegółów prezentując obraz jako animalistyczną sielankę. Pozwoliłam
                        sobie uzupełnić wątek.
                        • marta.kunc Re: Nie ma to jak relatywność 11.10.06, 18:28
                          a gdzie twoim zdaniem nakreslilam tam obraz sielanki? papisalam 3 konkretne
                          pytania i uzyskalam konkretne odpowiedzi.
                          nie przeklejalam postu sowy bo gdyby chciala to by to sama zrobila. raczej ty
                          zrobilas z psa zabojce. to jest forum experckie gdzie licza sie konkrety a nie
                          sensacja. twierdzilas, ze kastracja eliminuje agresje - i sie mylilas.
                          twierdzilas, ze z 6 letnim psem nie da sie nic zrobic - tez pomylka. i zwroc
                          uwage, ze fakt, iz pies znal dziecko wczesniej nijak sie ma do sytuacji, w
                          ktorej to dziecko zajmuje miejsce w 'stadzie' na stale.
                          • marta.kunc relatywność trzeciego kija :))) 11.10.06, 18:32
                            tam juz nie jestes taka wyrywna ze stwierdzeniami, ze psa nalezalo by
                            zastrzelicsmile i dopiero tam jako alternatywe odstrzalu podajesz oddanie psa.
                            miotasz sie kochanienkasmile proba wdrapania sie na pozycje forumowego guru nie
                            powiodla sie. wez to na klate po prostu smile
                            • trzeci.koniec.kija ... 11.10.06, 18:38
                              Nie wiem, jakimi Ty kategoriami myślisz. Dla mnie sprawa jest prosta od samego
                              początku:

                              a) 10 minut po tym, jak pies przewróciłby moje dziecko i stał nad nim warcząc
                              osobiście bym go zastrzeliła
                              b) a jeżeli nie, to w pół godziny później uśpiłby go lekarz weterynarii

                              Miotasz się, wyzywasz, cieszysz nie wiadomo z czego. Clue sytuacji to fakt, że
                              jutro możesz się dowiedzieć, że Marcel ma na twarzy 30 szwów. DLa Ciebie jest to
                              ryzyko, które warto ponieść w imię dobra pieska.

                              A mnie nawet w najczarniejszym śnie nie przyszłoby do głowy tak idiotyczne
                              przestawienie priorytetów.
                              • marta.kunc Re: ... 12.10.06, 10:35
                                a jakby cie twoje dziecko uderzylo to bys mu raczki obciela tak? bo w zyciu
                                trzeba byc twardym zdaje sie ?

                                clue sytuacji to to, ze nalezy sie zachowac przyzwoicie. i jesli czasu lub
                                checi na szkolenie brak, to trzeba znalezc psu nowego opiekuna a do tego czasu
                                psa i dziecko izolowac.

                                ja sie nie miotam w odroznieniu od ciebie. od poczatku mowie to samo.
                                obnazanie pozerki i glupoty cieszy mnie zawsze. szczegolnie w przypadku takich
                                nadetych, osadzajacych wszystko i wszystkich matron jak ty.
        • mathiola na szczescie 11.10.06, 18:30
          dzieki temu nie musze sie obawiac ze pogryzie/zagryzie ktorekolwiek z moich
          dzieci.
          • pola_negri Re: na szczescie 12.10.06, 09:43
            sowo, nie dałam rady przeczytać całej dyskusji. mam pytanie: skoro pies należy
            do Twojego ojca, a Ty mieszkasz z rodzicami, to dlaczego to rodzice mają się
            dostosowywać do Ciebie i Twojego syna? wydaje mi się, że we własnym domu można
            mieć nawet 10 pytonów i nikomu nic do tego? czy pies ma być wyeliminowany
            dlatego, że dziadkowie mieszkają ze swoim wnukiem? wydaje mi się, że decyzję o
            posiadaniu psa podjęli samodzielnie, ale nikt nie konsulował z nimi pojawienia
            się wnuka? moja rada: daj Tacie spokój, on już swoje dziecko/dzieci odchował,
            niech cieszy się życiem i ma psa, którego na pewno kocha. na pewno z chęcią
            będzie odwiedzał wnuka nawet codziennie w osobnym domu, a potem, po całym dniu w
            pracy, spokojnie wracał do swojego psa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka