michelle28 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 12:20 Może jakaś dziwna jestem, ale w przypadku kiedy jest zagrożone bezpieczeństwo a może i życie dziecka, zastanawianie się nad losem biednej psiny nie ma dla mnie większego sensu. Zadaniem rodziców jest eliminowanie niebezpeczeństwa. Nie chodzi o to żeby w ogóle nie mieć zwierząt, ale kiedy są tak agresywne jak tu opisywany, to naprawdę niepojęte dla mnie co tu niektórzy wypisują. Miłośnicy zwierząt, którzy na drugim miejscu chcą stawiać dziecko a nie psa Odpowiedz Link Zgłoś
marta.kunc Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 12:28 zaraz zaraz. o ile mnie pamiec nie myli to nikt sowie nie doradzal olania problemu i czekania na to co przyniesie los. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 12:30 no ale radzono mi żbym osobiście zastrzeliła psa Odpowiedz Link Zgłoś
marta.kunc Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 12:34 i nie skorzystalas sowa????? no wiesz to sugeruje, ze jestes ZLA MATKA. no ale o tym wszyscy wiedza po doglebnej analizie TERAPEUTKI, ktora jest w trakcie nauki ASERTYWNOSCI. nie dosc, ze smiesz ukladac sobie zycie bez faceta, ktorego nie kochasz to jeszcze kundla nie chcesz ubic. jestes doprawde ZALOSNA. DDD Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:01 no właśnie mam zamiar zadzwonić do ex bo on kiedyś myśliwym był - myśle że może pożyczy mi strzelby a może nawet naumie strzelać co bym nie trafiła w sąsiada... Odpowiedz Link Zgłoś
michelle28 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:19 > zaraz zaraz. o ile mnie pamiec nie myli to nikt sowie nie doradzal olania > problemu i czekania na to co przyniesie los. nie o to chodzi, tylko o rady w których więcej troski o psa niz o dziecko. owszem są możliwości szkolenia, pracy nad psem, ale nikt nie da gwarancji że to przyniesie zamierzony efekt i pies po takich zachowaniach jak opisane, nie zrobi czegośdziecku. zresztą jak autorka w którymś miejscu napisała, że brak czasu, że praca, to trudno sobie wyobrazić żeby znalazła go wystaczająco na to żeby poświęcić psu tyle uwagi ile by potrzebował. a że jest matką, to dziecku nalezy się więcej uwagi i ono powinno być najważniejsze. ale to tylko takie moje skromne zdanie Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:35 Czas powinien poswiecic psu wlasciciel- czyli nie Sowa, a jej ojciec. Jest za psa odpowiedzialny, problem powstal, gdy w tym domu zjawila sie Sowa i jej syn.Jak kazda matka boi sie o swoje dziecko, to zrozumiale.Ale zanim podejmie sie ostateczne srodki nalezaloby sie zastanowic, czy jest to nieuniknione, czy jednak mozna znaleźc wyjscie z sytuacji bez stosowania drastycznych rozwiazan. Odpowiedz Link Zgłoś
michelle28 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 14:08 Ale zanim > podejmie sie ostateczne srodki nalezaloby sie zastanowic, czy jest to > nieuniknione, czy jednak mozna znaleźc wyjscie z sytuacji bez stosowania > drastycznych rozwiazan. Pewnie, można się zastanawiać, można próbowac szkolić psa i zmienić go. Ale moim zdaniem ryzykowanie zdrowiem dziecka nie ma żadnego sensu. Nie chodzi o to żeby go od razu usypiać, można szukać innych rozwiązań. Jedno jest dla mnie jasne ten pies i dziecko pod jednym dachem to bardzo złe rozwiązanie. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 15:39 O tym wlasnie pisze- o szukaniu innych rozwiazan. Odpowiedz Link Zgłoś
michalina7 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:14 Uśpiłabym. Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:25 nie wyobrazam sobie trzymac psa, ktory jest agresywny dla domownikow...a tym bardziej dla dziecka moi rodzice maja owczarka (ma 13 lat) i wychowal sie z dziecmi...nigdy nie bylo z jego strony zachowan "niebezpiecznych" dla domownikow...mimo,iz jest dosc agresywnym psem dla obcych. Spokojnie syn moze sie z nim bawic,ale koniecznie pod okiem doroslego. Sowo zastanow sie czy zdrowie Twojego syna jest najwazniejsze dla Ciebie czy milosc do psa Odpowiedz Link Zgłoś
michelle28 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:33 > nie wyobrazam sobie trzymac psa, ktory jest agresywny dla domownikow...a tym > bardziej dla dziecka > Sowo zastanow sie czy zdrowie Twojego syna jest najwazniejsze dla Ciebie czy > milosc do psa Dokładnie tak samo uważam i nie pojmuję uwielbienia dla zwierząt, które przewyższa zdrowy rozsądek i stawia je na pierwszym miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:36 Widocznie ten pies nie jest tak agresywny jak Wam sie wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:39 sowa sama napisala,ze sie obawia... wiec widocznie sa przeslanki ku temu,ze jest to AGRESYWNY pies malo tego stwaza zagrozenie dla DOMOWNIKOW a to juz nie dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
michelle28 Re: co z takim psem? agresja wobec dziecka... 11.10.06, 13:42 Trudno żeby wiedzieć jak bardzo jest agresywny jak się go nie zna. Opiera się na postach Sowy i tym że skoro utworzyła ten wątek to jest zachowanie psa jest dla Niej problemem. Odpowiedz Link Zgłoś
trzeci.koniec.kija Ostatnie trzy grosze 11.10.06, 13:45 Uważam za niedojrzałość, głupotę i absolutny brak wyobraźni jeżeli ktoś stawia dobro jakiegokolwiek zwierzęcia nad bezpieczeństwo dziecka. W życiu nie pozwoliłabym sobie na próby i kolejne eksperymentowanie "a może się uda psa wychować" w sytuacji, kiedy pies ma 6 lat i nic do tej pory nie skutkowało. Nie miałabym żadnych skrupułów aby pozbyć się zwierzęcia, które zagraża ŻYCIU lub ZDROWIU mojego dziecka. Baby, priorytety Wam się poprzestawiały???????? P.S. Sowa, powiedz ojcu swojego dziecka, że pies z którym mały przebywa na codzień stwarza dla niego niebezpieczeństwo. Ciekawa jestem jego reakcji. Zastanów się też, jak już nic nie przemawia do Ciebie, jak się zachowa ojciec, jeżeli jego syna skrzywdzi pies u Ciebie na posesji. Wtedy pozostanie życzyć powodzenia w sądzie. Odpowiedz Link Zgłoś
liwilla1 Re: Ostatnie trzy grosze 11.10.06, 13:47 a ja ci sekunduje bo przeczytalam wszystkie twoje ostatnie posty i triss mnie nie przekona, ze nie masz racji. Odpowiedz Link Zgłoś
maniusza hmmmm... 11.10.06, 14:30 przebrnęłam przez te wszystkie posty i powiem jedno. Nie wiem jak można ryzykowac zycie czy zdrowie dziecka dla psa?? jakikolwiek by to nie był ukochany pies, na miłośc Boską!!! biedny piesek, nie mozna mu zrobić krzywdy ani wydac bo będzie mu smutno, ale na pewno nie będzie smutno dzieciaczkowi z blizną na pół twarzy... sorry sowa za obrazowośc, to nie było do Ciebie tylko do zagorzałych obrończyń piesków. Ja kocham zwierzeta ale wiecie co... nieskończenie bardziej kocham moje dziecko tyle mojego zdania teraz mnie szarpcie Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu nie mam zamiary ryzykowac zdrowia czy zycia... 11.10.06, 14:41 mojego dziecka... i bardzo prosze mi nie wmawiać takich bzdur! Odpowiedz Link Zgłoś
maniusza Re: nie mam zamiary ryzykowac zdrowia czy zycia.. 11.10.06, 14:44 nosz kurnia sowa przeca pisałam że to nie do Ciebie!!!! tylko do obrończyń uciśnionych piesków!! a Ciebie przepraszałam li tylko za drastyczność opisu Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu maniusza 11.10.06, 14:47 ale moja odp też nie była do ciebie tylko tak mi sie napisała akurat pod twoim postem.... Odpowiedz Link Zgłoś
maniusza Re: maniusza 11.10.06, 14:49 no tośmy se pogadały a moim zdaniem - jeśli kochasz synka - a nie mam najmniejszej watpliwości że tak jest - nie ryzykuj. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.kunc a jak tam opinia kwiatu polskiwj nauki? 11.10.06, 13:57 trzeci koniec kija, podziel sie z nami maluczkimi Odpowiedz Link Zgłoś
trzeci.koniec.kija Re: a jak tam opinia kwiatu polskiwj nauki? 11.10.06, 13:59 Dorośnij Odpowiedz Link Zgłoś
marta.kunc trzeci koniec kija:) 11.10.06, 14:22 jestes taka drobiazgowa w zadaniu dowodow, cytatow i innych. tak doskonale umiesz zanalizowac kazdego po zaledwie kilku postach. masz w zanadrzu jedyna prawde na kazda okazje. ale przyparta do muru, kiedy oczekuje sie od ciebie postepowania jakiego wymagasz od innych piszesz: dorosnij???? ))))) jestes niezwykle wiarygodna osoba. prawdziwie dojrzala i kompetentna. poucz sie tej asertywnosci jeszcze. poucz sie pilnie zanim zaczniesz znow wydawac sady i pouczac innych mentorskim tonem pierwszorzednego buca. kwiat(o ile istnieje poza twoja wyobraznia) zapewne uswiadomil cie jakie bzedy wypisujesz. ale przyznac sie do bledu??? ty??? liczylam, ze wybrniesz z tego z twarza. przeliczylam sie. schowaj atrape mieczyka do pochewki i przestan wszystkich traktowac z gory. Odpowiedz Link Zgłoś
trzeci.koniec.kija Re: trzeci koniec kija:) 11.10.06, 14:31 Usłyszałam to, co kazdy normalny lekarz weterynarii powie Ci od razu. Należy natychmiast pozbyć się psa. A w przypadku, kiedy jest dziecko w domu, to z agresywnych zwierząt można sobie pozwolić na agresywnego chomika. Oszczędzę epitetów jakimi zostały określone nawiedzone tabuny "miłośników zwierząt", którzy w swoim zaślepieniu gotowi są przedkładać ich dobro nad dobro człowieka. Do epitetów się dołączam. Nie mam zamiaru dalej dyskutować z chamem, który wyłazi z Ciebie wraz z rozwojem wątku. Miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.kunc Re: trzeci koniec kija:) 11.10.06, 14:45 konkrety kochana. nazwiska. opinia na temat kastracji itd. i rozumiem, ze powiedzieli, ze wtorna socjalizacja nie istnieje? nie dyskutuj, twoje pozerka i belkot rozsypaly sie jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki moja droga. nikt nie radzil sowie, by zatrzymala psa za wszelka cene. jedynie ty blysnelas intelektem radzac by go bez wahania zabila. po kiego szukac nowego wlasciciela? mozna od razu zastrzelic. Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: ... 11.10.06, 14:49 przeciez nie da sie zmienic psu charakteru.... nawet zmiana wlasciciela, szkolenia itp nie wplyna na jego zachowanie moze ograniczyc kontakt dziecka z psem? Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: ... 11.10.06, 14:50 i co? ograniczac ten kontakt całe życie??? to żadne rozwiązanie... Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: ... 11.10.06, 14:53 wlasnie zadne rozwiazanie ja bym nie pytala sie co zrobic tylko bym zrobila co uwazam za sluszne tu chodzi o zdrowie Twojego syna.... Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: ... 11.10.06, 14:55 ale to nie mój pies i nie moge tak po prostu sama zadecydowac Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: ... 11.10.06, 14:57 TO POROZMAWIAJ Z OJCEM mieszkacie wszyscy pod jednym dachem wiec tez masz decydujacy glos w sprawie psa zwlaszcza,ze fakt faktem stwarza on zagrozenie dla dziecka i reszty domownikow Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: ... 11.10.06, 14:51 poza tym ja bym chciała żeby mój pies miał psa prawdziwego przyjaciela... nawet jakby nasz pies przeszedł super szkolenie to i tak zawsze bym sie bała... Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: ... 11.10.06, 14:54 sowa_hu_hu napisała: > poza tym ja bym chciała żeby mój pies miał psa prawdziwego przyjaciela... > nawet jakby nasz pies przeszedł super szkolenie to i tak zawsze bym sie bała... > > 555555555555555555 rozumie ze chodzilo Ci o slowo SYN Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: ... 11.10.06, 15:00 pamietaj ze jestes MATKA i to TY odpowiadasz za bezpieczenstwo, dobro Twojego dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: ... 11.10.06, 15:03 wiem ze wiesz ale czasami brakuje nam sily przebicia, checi dzialania wtedy to co wiemy teoretycznie w praktyce nas przerasta.... takie jest zycie niestety Odpowiedz Link Zgłoś
malgog tak sobie myślę 11.10.06, 15:36 czytam tą pasjonującą dyskusję od wczoraj i zadaję sobie pytanie czego sowa oczekujesz ? wszystkie możliwe propozycje już padły i żadna Cię nie zadowala zastrzelić psa, pozbyć się w inny sposób, szkolić...itd. każda propozycja ma jakieś ale ... jest agresywny pies, którego boi się twoje dziecko, którego obawiasz się Ty i oczekujesz, że forumowiczki podsuną Ci złoty środek ? jakiego rozwiązania i jakiej odpowiedzi oczekujesz ? wiele osób, do których ja też się zaliczam uważa, że Twój ojciec jest jedyną osobą, która w tej sytuacji może podjąc jakieś kroki i przedsięwziąć jakiekolwiek działania bo to jest jego pies i tylko On może zdecydować czy go zastrzelić czy przytulić, pogłaskać i szkolić (wiem, wiem, pisałaś, że szkolenie nic nie da a odstrzał psa to głupi pomysł !!????) nasze gdybania i dyskusje o kant d..y potłuc bo tak naprawdę rzuciłaś hasło, temat dyskusji i absolutnie nie akcepujesz proponowanych rozwiązań więc porozmawiaj z ojcem i zdaj nam relację Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: tak sobie myślę 11.10.06, 16:50 a ja sobie myśle że gadasz bzdury... przeczytaj raz jeszcze całą dyskusje to może zauważysz czy faktycznie pewne rozwiązania mi spasowały czy tez nie... a jesli przeczytałaś uwaznie i takie są twoje wnioski to cóż... kłócić sie nie będe... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: wyrzucilabym psa z domu n/t 11.10.06, 15:40 Na szczescie ten pies z Toba nie mieszka. Odpowiedz Link Zgłoś
tornadooo Nie rozumiem... 11.10.06, 16:09 czego oczekujesz? Przeczytania informacji w stylu, nie martw się, będzie dobrze, trzeba tylko nauczyć psa...? Przecież to bezsens.Zamiast tracić czas na dyskusję na forum,pojeździła bym po lekarzach wet., porozmawiała z ojcem... W ogóle nie rozumiem tego postu. Na Twoim miejscu nawet bym się nie zastanawiała... przecież w jednym domu nie może być agresywny pies i na dodatek dziecko! Przecież to chore!! Na co będziesz czekać, aż pogryzie małego?? A później będziesz sobie pluć w twarz i pisać kolejnego posta:miałyście rację, źle zrobiłam, i pewnie: to wina ojca, bo nie chciał nic z psem zrobić.... A co jest ważniejsze? Zwierzę? Czy dziecko? WŁASNE dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: Nie rozumiem... 11.10.06, 16:53 widze że nie można na tym forum napisać kompletnie nic! naprawde nie rozumiesz po co napisałam????????????? zeby sie poradzić kobieto droga! sama bym nie wpadła np na to ze psa mozna oddac ludziom którzy będą go chcieli "tresować"... a tutaj dowiedziałam sie wielu cennych rzeczy... z weterynarzem juz o tym gadałam i to dawno temu z ojcem też więc czego sie czepiasz? a skoro nie widzisz sensu to po prostu nie pisz i masz problem z glowy Odpowiedz Link Zgłoś
tornadooo Re: Nie rozumiem... 11.10.06, 16:57 To tym bardziej nie rozumiem... Bo skoro już wszystkiego! się dowiedziałaś,rozmawiałaś z wetem, ojcem... i nic?? I nic nie postanowiłaś, żadnych kroków żeby dziecko było bezpieczne? Tylko pytasz się dalej na forum, zamiast zrobić coś konkretnego. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: Nie rozumiem... 11.10.06, 17:00 tzn co konkretnego mam zrobić? tak z dnia na dzień? przeciez kuźwa mówie że to nie mój pies... musze z ojcem to porządnie przedyskutować - a przez telefon robić tego nie będe... więc TEJK IT IZI Odpowiedz Link Zgłoś
tornadooo Re: Nie rozumiem... 11.10.06, 17:05 Może się czepiam, ale w takim razie dlaczego nie porozmawiasz z ojcem zamiast tracić czas na forum i pisanie takich postów? Już byś dawno znała wyjście z sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: Nie rozumiem... 11.10.06, 17:15 moze dlatego ze ojciec od rana do nocy jest poza domem Odpowiedz Link Zgłoś
marta.kunc zapraszam na weterynarie. 11.10.06, 17:32 zapraszam na forum weterynaria. odnosnie kastracji jest tak jak pisalam w nadgorliwie wykasowanym przez moderatorow poscie. inne rzeczy sie rowniez zgadzaja. nikt (ja rowniez) nie twierdzil, ze istnieje 100% pewnosc co do poprawy psa. ale istnieje SZANSA na to, bez wzgledu na to czy nad psem bedzie pracowal obecny czy tez (hipotetyczny) przyszly wlasciciel. LEKARKA PODPISUJACA SIE IMIENIEM I NAZWISKIEM NIE ZASUGEROWALA NATYCHMIASTOWEGO USPIENIA PSA. najwyrazniej jest popieprzona milosniczka zwierzat. Odpowiedz Link Zgłoś
trzeci.koniec.kija Nie ma to jak relatywność 11.10.06, 17:53 Pisząc na 'weterynarię', szanowna poprzedniczka, "zapomniała" podać kilku dość ważnych szczegółów prezentując obraz jako animalistyczną sielankę. Pozwoliłam sobie uzupełnić wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.kunc Re: Nie ma to jak relatywność 11.10.06, 18:28 a gdzie twoim zdaniem nakreslilam tam obraz sielanki? papisalam 3 konkretne pytania i uzyskalam konkretne odpowiedzi. nie przeklejalam postu sowy bo gdyby chciala to by to sama zrobila. raczej ty zrobilas z psa zabojce. to jest forum experckie gdzie licza sie konkrety a nie sensacja. twierdzilas, ze kastracja eliminuje agresje - i sie mylilas. twierdzilas, ze z 6 letnim psem nie da sie nic zrobic - tez pomylka. i zwroc uwage, ze fakt, iz pies znal dziecko wczesniej nijak sie ma do sytuacji, w ktorej to dziecko zajmuje miejsce w 'stadzie' na stale. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.kunc relatywność trzeciego kija :))) 11.10.06, 18:32 tam juz nie jestes taka wyrywna ze stwierdzeniami, ze psa nalezalo by zastrzelic i dopiero tam jako alternatywe odstrzalu podajesz oddanie psa. miotasz sie kochanienka proba wdrapania sie na pozycje forumowego guru nie powiodla sie. wez to na klate po prostu Odpowiedz Link Zgłoś
trzeci.koniec.kija ... 11.10.06, 18:38 Nie wiem, jakimi Ty kategoriami myślisz. Dla mnie sprawa jest prosta od samego początku: a) 10 minut po tym, jak pies przewróciłby moje dziecko i stał nad nim warcząc osobiście bym go zastrzeliła b) a jeżeli nie, to w pół godziny później uśpiłby go lekarz weterynarii Miotasz się, wyzywasz, cieszysz nie wiadomo z czego. Clue sytuacji to fakt, że jutro możesz się dowiedzieć, że Marcel ma na twarzy 30 szwów. DLa Ciebie jest to ryzyko, które warto ponieść w imię dobra pieska. A mnie nawet w najczarniejszym śnie nie przyszłoby do głowy tak idiotyczne przestawienie priorytetów. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.kunc Re: ... 12.10.06, 10:35 a jakby cie twoje dziecko uderzylo to bys mu raczki obciela tak? bo w zyciu trzeba byc twardym zdaje sie ? clue sytuacji to to, ze nalezy sie zachowac przyzwoicie. i jesli czasu lub checi na szkolenie brak, to trzeba znalezc psu nowego opiekuna a do tego czasu psa i dziecko izolowac. ja sie nie miotam w odroznieniu od ciebie. od poczatku mowie to samo. obnazanie pozerki i glupoty cieszy mnie zawsze. szczegolnie w przypadku takich nadetych, osadzajacych wszystko i wszystkich matron jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola na szczescie 11.10.06, 18:30 dzieki temu nie musze sie obawiac ze pogryzie/zagryzie ktorekolwiek z moich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
pola_negri Re: na szczescie 12.10.06, 09:43 sowo, nie dałam rady przeczytać całej dyskusji. mam pytanie: skoro pies należy do Twojego ojca, a Ty mieszkasz z rodzicami, to dlaczego to rodzice mają się dostosowywać do Ciebie i Twojego syna? wydaje mi się, że we własnym domu można mieć nawet 10 pytonów i nikomu nic do tego? czy pies ma być wyeliminowany dlatego, że dziadkowie mieszkają ze swoim wnukiem? wydaje mi się, że decyzję o posiadaniu psa podjęli samodzielnie, ale nikt nie konsulował z nimi pojawienia się wnuka? moja rada: daj Tacie spokój, on już swoje dziecko/dzieci odchował, niech cieszy się życiem i ma psa, którego na pewno kocha. na pewno z chęcią będzie odwiedzał wnuka nawet codziennie w osobnym domu, a potem, po całym dniu w pracy, spokojnie wracał do swojego psa. Odpowiedz Link Zgłoś