Dodaj do ulubionych

Problem na basenie

12.10.06, 12:51
Moja córa od paru tygodni uczeszcza na nauke pływania.Zawoze ja na basen w
budynku szkoly.Dzieci w przedziale wiekowym na oko 5- 9 lat.Jest wejscie na
pietro, gdzie znajduje sie przeszklony "balkon" skad mozna dzieci
obserwowac.Teoretycznie, bo w praktyce zabrania sie rodzicom tam wejscia, ale
ten zakaz jest lamany.Najbardziej kwasi sie pani sprzatajaca, ktora czasami
akurat o tej porze zmywa podłoge, ale nie zawsze.Rodzice wchodza w obuwiu
zmiennym, stad argument brudzenia odpada.Niby chodzi o to, ze dzieci sie
rozpraszaja, bo machaja do rodziców w trakcie plywania.Szczerze powiedziawszy
nie zauwazylam, by czesto sie tak dzialo, dzieci jesli juz pomachaja to
stojac "na brzegu"i to sporadycznie.Nie ma sprawy- tłumacze dziecku, zeby mi
nie machalo i dla mnie sprawa jest zalatwiona.
Nie zamierzam sie co kilka dni uzerac z obsluga, nie lubie takich sytuacji,
ale nie chce sie podporzadkowac takim nieuzasadnionym (nie tylko moim
zdaniem ) przepisom.A moze o czyms nie wiem, sa jakies inne racjonalne
argumenty przemawiajace za zakazem?
Nie mam poki mozliwosci rozmawiac z dyrekcja, bo nie pracuja o tej porze, nie
moglam sie tez skontaktowac telefonicznie.

A moze rodzice(w tym ja) jestesmy przewrazliwieni i powinnismy spokojnie bez
nadzoru pozostawic dzieci- 7 sztuk pod okiem 1 instruktora? Bylibyscie
spokojni? Bo glownie chodzi o to, zeby widziec, ze dziecko nie uleglo
jakiemus wypadkowi oraz jak mu nauka idzie.

Bede wdzieczna za opinie, zanim przystapie do działaniasmile.
Obserwuj wątek
    • joasiiik25 Re: Problem na basenie 12.10.06, 12:58
      wydaje mi sie,ze jeden instruktor na 7 dzieci to za malo...
      mj kolega prowadzi WODNE PRZEDSZKOLE wraz z druga dziewczyna, maja grupe 8
      osobowa (dziecko+ rodzic)
      rodzice cwicza razem z dzieckiem,ucza sie plywac i biora udzial w wodnych grach
      i zabawach
      instruktorzy wszystko nadzoruja, pomagaja....
      • lola211 Re: Problem na basenie 12.10.06, 13:07
        Tez mi sie tak wydaje, no ale jest jak jest.Corka postepy robi, instruktor
        wedlug mnie jest ok, tylko prawda jest taka, ze gdyby cos sie dzialo, to jednak
        moze on nie zauwazyc.Ja zecydowanie wole widziec swoje dziecko przebywajace w
        wodzie, ale wiem, ze nie kazdy rodzic widzi taka potrzebe, ufajac ratownikom.
        • joasiiik25 Re: Problem na basenie 12.10.06, 13:12
          jakchcesz to sie moge dokladnie wypytac ile dzieci musi przypadac na 1
          instruktora
          odp przesle Ci emailem lub napisze tu
          szkoda,ze nie napisalas o tym wczesniej bo wlasnie z nim dzis rozmawialam ,ale
          moze uda mi sie go jeszcze zlapacsmile
          • lola211 Re: Problem na basenie 12.10.06, 14:03
            Bede wdzieczna, dzieki.
        • pade Re: Problem na basenie 12.10.06, 13:22
          Lola, u nas w szkole basen jest obowiązkowy. Klasa podzielona na dwie grupy, w
          każdej po 11 dzieci. Jeden instruktor na grupę. I nie wpuszczaja tam rodziców,
          zresztą wcale się nie dziwię bo to przecież lekcja.Wyobrażasz sobie tabuny
          rodziców przychodzących do szkoły na basen, żeby dziecko poobserwować? Może
          troszkę przesadzasz z tą ostrożnością? Instruktorzy chyba wiedzą co robią?
          • lola211 Re: Problem na basenie 12.10.06, 14:02
            W trakcie lekcji jest to niemozliwe, choc nie do konca, bo wiem, ze rodzice
            przychodzili.Ale nasza sytuacja jest inna- wykupuje dziecku lekcje, zajecia sa
            wieczorami, nikogo oprócz kilku rodziców na balkonie nie ma.Komu to tak
            naprawde przeszkadza?
            • bea.bea Re: Problem na basenie 12.10.06, 14:14
              no cuz w pewnym stopniu moge sie zgodzić z pade...ale...

              lola ma 100% w drugim przypadku....co innego szkola..dziecko 8 letnie rozbierze
              sie samo...wejdzie pod prysznic umyje...i w druga strone równiez...

              ale 4 czy 5cio latek..??

              ja równiez prowadze dziecko na podobny basen ( jak piszesz to mamwrażenie , ze
              na ten sam..smile)
              i do tego moje dziecko ma 3 lata...
              wiec jakos nie potrafie wyobrazic sobie pozegnania z 3,4,czy nawet 5cio latkiem
              przed drzwiami sztni...
              mam dośc zdolne dziecko , ale nie rozbierze sie sam...nie wsadzi rzeczy do torby
              i inie schowa jej do szafki...
              pod prysznicem tez sobie nie poradzi , poniewaz ktoś wymyslił takie urzadzenie
              które trzeba cały czas cisnąc by leciała woda i do tego na dość duzej wysokości...
              moje dziecko woła siusiu w basenie...ale zanim nauczy sie iść samo do kibelka w
              szatni ,zrobić i wrócic na basen...trzeba czasu do nauki...

              jestem po jednej awanturze z paniami szatniarkami....ale powiem ci ...mam je w
              D... i robie swoje...

              a jedno jest pewne....( na basen chodziłam już 30 lat temu..) i zawsze pani
              sprzataczka była wszechwładna i wszechmocna....smile))
              • bea.bea Re: Problem na basenie 12.10.06, 14:24
                jesli chodzi o instruktora to , mam takie zdanie
                niech ma nawet 20 dzieci, jesli potrafi to sensownie ogarnąć...ale
                ale zauwazyłam ,że na basenie na który chodzi mój syn , jest dwoje instruktorów
                , jeden ma 5 dzieci drógi 6.... oboje z dzieciakami siedzą w wodzie..a dzieciaki
                wiadomo..troje z przodu jedno z tyłu jedno z boku....
                jestem ratownikiem , i w tym całym interesie btak mi osoby która z brzegu
                miałaby na oku całe towarzystwo na raz....
                a bo to jedno zanurkuje, drugiemu spadnie rekawek, itp...to moje spostrzezenie...
                • lola211 Re: Problem na basenie 12.10.06, 14:30
                  O to wlasnie mi chodzi.Instruktor sila rzeczy nie jest w stanie miec wszystkich
                  jednoczesnie na oku.Roznie bywa.Przyznaje, ze nie jestem z tych mama, ktore
                  calkowicie spokojnie i na luzie bede w tym czasie piły kawe nie martwiac sie o
                  dziecko.Nie trzese sie nad nia, ale- skoro mam mozliwosc obserwowania to w imie
                  czego mam z tego nie korzystac? Bo pani sprzatczce to nie na reke?
              • lola211 Re: Problem na basenie 12.10.06, 14:26
                Bea- tu akurat jest mozliwosc towarzyszenia w szatni- inaczej sobie nie
                wyobrazam, chocby z tego wzgledu, ze dziecku musze pomoc zalozyc czepek ( ma
                długie wlosy i ciezko jest je wcisnac) , a zwlaszcza potem te wlosy
                wysuszyc.Suszarki basenowe nie obsłuza wszystkich , musimy wspomagac sie
                wlasnymi (zreszta tamte tylko wieja, susza slabo).Mokra podloga, woda, suszarka
                w rekach dziecka- jak dla mnie to ryzykowne.Zreszta- wszystkim dzieciom
                towarzyszy rodzic, nie tylko ja pomagam córce, to oczywiste, ze szybciej z tego
                basenu po prostu wyjdziemy.
                Poza tym- ja i tak musze na dziecko przez godzine czekac- dlaczego mam siedziec
                na dole i gazete czytac z musu zamiast popatrzec, jak radza sobie dzieci?
                • bea.bea Re: Problem na basenie 12.10.06, 14:31
                  ja tam jestem duchem z toba....bo..
                  czy bardziej rozprasza sie dziecko wudząc mame czy tate...czy moze bardziej
                  mobilizuje , chcąc sie pokazac...

                  a czy dziecko bardziej mobilizuje sie będac samemu ...czy może mysląc i
                  rozglądając gdzie jest mama...smile...mówimy oczywiście o młodszych dzieciach...
                  bo jaki nastolatek chciałby z mamusia na trening..smile)

                  wiec to jest kwestia dziecka ...a pani sprzataczka.....smile)...to ...smile))...sami
                  wiemy...ja mam swojego na oku...

                  powiedziałam pani , ze jesli się jej nie podoba to prosze....niech zadba o
                  wszystko co ja musze zrobic...chyba sie jej nie podobało..smile)
    • bri Re: Problem na basenie 12.10.06, 14:10
      Ignorowałabym obsługę w tej kwestii i po prostu szła spokojnie na swoje miejsce
      obserwacyjne.
    • izabela_741 Re: Problem na basenie 12.10.06, 14:37
      Z powodow bezpieczenstwa to bym tam nie tkwila, bo "w razie jakby co" i tak nie
      uratujesz tak dziecka.
      Ale zeby sobie popatrzyc jakie dziecko robi cwiczenia, jakie postepy to juz tak.
      Pani sniarce mozesz rzucic znienawidzone "place to wymagam". ;PPPPP
      • bea.bea Re: Problem na basenie 12.10.06, 14:39
        Z powodow bezpieczenstwa to bym tam nie tkwila, bo "w razie jakby co" i tak nie
        >
        > uratujesz tak dziecka.

        jestes pewna...smile???
        • bea.bea Re: Problem na basenie 12.10.06, 14:41
          bo przeciez nie musisz wskakiwac od razu do basenu...ale zauwazysz i
          zasygnalizujesz niebezpieczeństwo wczesniej niż trener stojący tyłem...
          • bea.bea chociaz może..:) 12.10.06, 15:15
            rzeczywiscie będąc matka optyka sie człowiekowi wichruje..smile)
            bo pracujac z dziećmi wiele rzeczy wyczuwasz instynktownie..masz swiadomośc
            zagrozeń i niebezpieczeństw...nie patrząc widzisz..smile)

            a teraz kiedy stoje po drugiej stronie wydaje mi sie , ze człowiek zajmujacy sie
            miedzy innymi moim dzieckiem tego nie ma...

            okropieństwo...

            ale moze to tak jak z jazda samochodem w charakterze pasazera....kiedy prowadze
            sama jest ok...ale kiedy siedze na drógim fotelu nogi mi latają...i widze jakby
            wiecej...i gorsze rzeczy..smile))

            moze rzeczywiście powinnysmy wyluzowac..smile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka