mama.igora
12.10.06, 18:12
Z niemocy chyba, z braku pomyslu. Otoz kilka dni temu maly zniszczyl swojego
smoka. Juz czulismy dramat zasypiania, bo on bez smoka to ani rusz. Maz
szybko pojechal do jedynego otwartego sklepu i kupil smoka.Ale firma innna,
ksztalt, a maly juz 19 miesiecy to nieglupi.No i trauma. Noc jakos
przetrwalismy, choc budzil sie z rykiem co dwie godziny. W ogole zasnal tylko
dlatego ze zmeczyl sie wlasnym placzem. Po dwoch dniach udalo sie zamowic w
jednej aptece smoka ktory ssal sobie maly.Cala szczesliwa daje mu tego smoka,
aon nie chce. No tak, stary zdezelowany byl lepszy. Pomyslelismy sobie: ok,
niech to bedzie poczatek oduczania, dos drastyczny, ale damy rade.
Sluchajcie, wieczorem, skonany, jakos zasypia. Placze, ale wtuli sie we mnie,
ziewnie w tym placzu i pada. Ale w ciagu dnia masakra. Mial 2 drzemki po 1,5
godziny. Wozek, maskotka z metka ktora sobie paluszkami mietolil,kokus i
spal.A teraz z wozka sie wyrywa jak poparzony,miska nie chce, spac w ogole
nie chce. jak juz ma oczy jak krolik i sie go wezmie na dwor to w tym woziu
usnie.Ale mi by sie przydalo zeby zasnal w domu: raz ze mozna cos zrobic, dwa
ze spi wygodnie, w lozevczku, rozebrany, trzy, jestem w Anglii, tu deszcze,
malo bedzie okazji na spacerek z uspianiem.
Co mam robic, jestem wykonczona. Jak go uspic.Dzis z mezem razem
probowalismy, postanowilismy ze do oporu, mimo placzu, chisteri, rzucania
sie, nie damy mu zejsc z lozka, ze usnie jakos. Ale zwymiotowal z tego
wszystkiego i tyle.I nie spi. Macie patenty??????