Dodaj do ulubionych

gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00...

13.10.06, 19:38
nad nami rozpoczal sie remont pustego mieszkania. stukaja i wierca do 20.00.
wlasciciele (nie widzialam ich na oczy) podobno maja male dziecko... nie wiem,
co zrobic. ekipa szalenie mila w rozmowie (juz bylam z nimi gadac),
zapewniala, ze beda konczyc do 19.00 i wcale im sie nie udaje. moze to potrwac
jeszcze z 2-3tygodnie w wersji optymistycznej. nie wiem, co z tym zrobic, ale
ciezko usypiac przy udarze dziecko wink najwyrazniej ludzie, wlasciciele i
ekipa, z lekka maja w d... sasiadow, ale marzy mi sie jakos uprzejmie i
skutecznie zalatwic sprawe. macie jakis sposoby?
Obserwuj wątek
    • shady27 nie przeszkadzac 13.10.06, 19:43
      im mniej bedziesz sie im wcinac tym szybciej skoncza i bedziesz miec z glowy. Sorry, ale to, ze masz dziecko nie znaczy, ze ludzie nie moga remontu zrobic
      • ibulka Re: nie przeszkadzac 14.10.06, 17:13
        shady27 napisała:

        > im mniej bedziesz sie im wcinac tym szybciej skoncza i bedziesz miec z glowy.
        S
        > orry, ale to, ze masz dziecko nie znaczy, ze ludzie nie moga remontu zrobic


        Zwłaszcza, że wiercą tylko do 20.00.
        Wierz mi, że są gorsi. Typowe mendy. 23.00, a oni się wiertarkami bawią.
        Naprawdę jest dobrze w twojej sytuacji wink
    • syriana Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 13.10.06, 19:50
      >marzy mi sie jakos uprzejmie i skutecznie zalatwic sprawe. macie jakis
      sposoby?

      hmm...
      może jakieś miłe wakacje dla Ciebie, dziecka oraz sąsiadów, bo oni zapewne też
      nie lubią hałasu, zwłaszcza we własnym mieszkaniu..?

      mieszkasz w bloku = słyszysz sąsiadów

      myślisz, że robienie remontu to fajna rzecz i oni mają teraz ubaw po pachy?
      albo, że specjalnie tą wiertarę w ściany wbijają, żeby tylko Wam dopiec..?
    • mbkow Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 13.10.06, 19:52
      tak myslalam, dokladnie tego sie spodziewalam!!!!!!!!
      • syriana Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 13.10.06, 19:57
        czego?
        • syriana Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 13.10.06, 20:03
          oh..

          to napiszę drugą wersję..:

          ojej, biedne to Twoje dzidzi, nie może spać
          jeszcze pewnie kolki od tego hałasu dostanie

          natychmiast powinnaś zawiadomić administrację, że po 19 TAKIE rzeczy się dzieją
          ludzie dzisiaj to serca nie mają
          i eptatii za grosz

          kto to widział remonty robić, jak na dole jest małe dziecko!
      • moofka Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 13.10.06, 19:57
        a co chcesz uslyszec?
        kup sobie blok na wlasnosc to bedziesz sama decydowala o godzinach remontow
        do 20 to i tak megakulturalni sasiedzi
        my jak sie sie tluczemy to do 22 wink
    • kawka74 Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 13.10.06, 20:15
      zawsze możesz im pomóc, będzie szybciej
      trudno winić sąsiadów, że chcą sobie remont zrobić
    • dzidecka Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 13.10.06, 20:25
      Nie wiem jak u Ciebie ale u na osiedlu remont można robić do 20.00. Zapewne u
      Ciebie też tak jest więc sobie mozesz... hehe.

      Ciekawe jak Tobie kiedyś się remontu zechce.
      • mbkow Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 13.10.06, 23:41
        glosnych remontow robie z 3 rocznie wink zawodowo.
        halasy do 17.00, max 18.00. pracuja 2-3 osoby. sama robocizna np. 100m2 w 2-3
        tygodnie, ale niemal zawsze nawala dostawcy, wiec 1-2tyg trzeba liczyc
        przestoju. i ludzie sie nie skarza (ze statystycznymi wyjatkami), ani klienci,
        ani sasiedzi.
        a jak robilismy u siebie wykoczeniowke, to do 16.00, bo na dole sasiadka juz
        mieszkala. a poprzednio w starym budownictwie uprzedzilam sasiadow pare tygodni
        przed.
        • ibulka Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 17:17
          mbkow napisała:

          > glosnych remontow robie z 3 rocznie wink zawodowo.
          > halasy do 17.00, max 18.00. pracuja 2-3 osoby. sama robocizna np. 100m2 w 2-3
          > tygodnie, ale niemal zawsze nawala dostawcy, wiec 1-2tyg trzeba liczyc
          > przestoju. i ludzie sie nie skarza (ze statystycznymi wyjatkami), ani klienci,
          > ani sasiedzi.
          > a jak robilismy u siebie wykoczeniowke, to do 16.00, bo na dole sasiadka juz
          > mieszkala. a poprzednio w starym budownictwie uprzedzilam sasiadow pare
          tygodni
          > przed.


          Przepraszam, a co dałoby ci, gdybym załóżmy ja robiła remont i uprzedziła cię o
          tym miesiąc wcześniej?
          Podałabyś swojemu dziecku eliksir wzrostu, żeby na okres remontu mojego
          mieszkania miało lat 15 i zdolne było do samodzielnego zasypiania w każdym
          warunkach lub spania poza domem?
    • blecku Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 13.10.06, 21:09
      Ciesz się że nie robią tego do 22. My mieliśmy ostatnio remont piętro wyżej i
      piętro niżej. Sasiedzi też mają prawo do remontu
      tak samo jak i ty. Postaw się w ich sytuacji. Tobie też zależałoby skończyc ten
      remont jak najszybciej. Życzę więcej cierpliwości...
      • milko2411 Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 13.10.06, 22:21
        Niestety, mój sąsiad w środku nocy meble przestawia średnio raz w tygodniu-ale
        jest znanym artystą a takim wszystko wolnosad
        • ibulka Re: milko!!! 14.10.06, 17:19
          milko2411 napisała:

          > Niestety, mój sąsiad w środku nocy meble przestawia średnio raz w tygodniu-ale
          > jest znanym artystą a takim wszystko wolnosad

          Zamknij go w klatce!
          Nieco większej tylko niż ta, w której swoje dzieci hodujesz! big_grin

          Co u Ciebie? big_grin
    • vharia Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 13.10.06, 22:31
      Kup im kwiatki, że tak o innych pamiętają i nie łomoczą od 6.00 do 22.00 smile)))
    • miedzymorze Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 13.10.06, 22:37
      No to przesuń usypianie dziecka o godzinę i po problemie.
      pozdr,
      mi
    • iwoniaw Tzn. że b. uprzejmi są i liczą się z innymi 13.10.06, 22:57
      - nie wykorzystują sytuacji, że do 22.00 nie ma ciszy nocnej i kończą remonty
      zaraz po dzienniku. A przecież pewnie by chcieli jak najszybciej skończyć. Mili
      ludzie, inny to by na nic nie zważał tylko remontował do upadłego, a ci biorą
      pod uwagę, że ktoś może wcześnie chodzić spać i nie przeszkadzają. Nie każdy ma
      tak fajnie.
    • skarolina Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 13.10.06, 23:13
      To usypiaj dziecko po 20. W czym problem?
      I nie pisz, że mają w d... sąsiadów, bo właśnie nie mają.
      • edycia274 Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 13.10.06, 23:39
        u mnie wiercą tak do 22: 30 i co i nic? młoda się budzi z płaczemm..a łazic mi
        się już nie chce bo mam pysk nie wyszczekany i mi juz drzwi nie otworzą.
        • ziutaxyz doskonale Cie rozumiem!!! 14.10.06, 09:10
          kopmletnie nie wiem dlaczego dziewczyny tak zareagowaly. Nie wiem jak rodzicowm
          malych dzieci moze nie przeszkadzac halasowanie sasiadow, ja zrobie wszytsko
          zeby moj synek mogl spokojnie spac w nocy i zasypiac o tej porze o ktorej jest
          zmeczony a nie wtedy kiedy konczy sie remont!!!! Nas tez notorycznie wkurzaja
          sasiedzi, a to studenci robia imprezki, a to sasiadka akurat stuka i wierci o
          21 jak maly zasypia a to u innych tv na fulla i maly sie budzi co chwile z
          placzem. Mam obok sasiadow z 3 malych dzieci , im zadna impreza nie
          przeszkadza, nigdy nie zwracali uwaga szalejacym pod nimi studentom. Dle mnie
          to sa jacys nienormlani rodzice!!!!! My systematycznie przy imprezach wzywamy
          polcje, dogadalismy sie tez z innymi sasiadami z malym dzieckiem i walczymy
          razem. Wiem ze w temacie autorki watku byla mowa o remontach ale remonty tez
          moga wkurzac i to bardzo i godz 20.00 to dla mnie poooozna godzina na remont.
          Tak w ogole to wlasnie zabieramy sie za przygotowania do budowy wlasnego domku
          bo mamy juz serdecznie dosc!!!
          • shady27 nie terroryzuj ludzi swoim dzieckiem 14.10.06, 11:07
            nie kazdy zna i nie musi rozkladu dnia twojego dziecka
            • ziutaxyz Re: nie terroryzuj ludzi swoim dzieckiem 14.10.06, 15:04
              No nie kazdy, ale wystarczylo, ze zglosilam sasiadom ze maly o 21 zasypia i
              wolalabym zeby o tej porze nie wiercili mi w scianie i jest spokoj, obiecali ze
              do 20 beda konczyc. Na prawde nie rozumiem jak NORMLANA matka moze ze stoickim
              spokojem patrzec jak jej dziecko co chwile sie wybudza z placzem lub zmeczone w
              ogole nie moze zasnac bo sasiedzi akurat maja remont. WSPOLCZUJE tym dzieciom!
              • shady27 Re: nie terroryzuj ludzi swoim dzieckiem 14.10.06, 16:04
                a ja wspolczuje tym dzieciom matek furiatek. Kobieto zrozum, nie mieszkasz tam sama, sa odpowiednie przepisy i ci ludzie sie do nich stosuja i koniec kropka. Zawsze powtarzam, chcesz miec cisze wyprowadz sie do lasu.
              • ibulka Re: nie terroryzuj ludzi swoim dzieckiem 14.10.06, 17:26
                ziutaxyz napisała:

                > No nie kazdy, ale wystarczylo, ze zglosilam sasiadom ze maly o 21 zasypia i
                > wolalabym zeby o tej porze nie wiercili mi w scianie i jest spokoj, obiecali
                ze
                >
                > do 20 beda konczyc. Na prawde nie rozumiem jak NORMLANA matka moze ze
                stoickim
                > spokojem patrzec jak jej dziecko co chwile sie wybudza z placzem lub zmeczone
                w
                >
                > ogole nie moze zasnac bo sasiedzi akurat maja remont. WSPOLCZUJE tym dzieciom!

                To raczej my, wszystkie nienormalne i wyrodne matki, które olewają swoje
                dzieci, powinnyśmy okazać współczucie twojemu dziecku, które jest
                przyzwyczajone do zasypiania w idealnej ciszy...
                W przedszkolu podczas leżakowania nie ma ciszy. Na zielonej szkole czy kolonii
                w nocy też nie ma ciszy, bo a to muzyka z innego ośrodka gra, a to starsza
                grupa ma imprezę, a to starszaki gadają itd.
                Chyba, że nie puścisz dziecka ani do przedszkola, ani na zieloną szkołę, ani na
                kolonie. Ale wtedy to ty będziesz się zaliczać do nienormalnych.
                A twoje dziecko nie będzie umiało spać w normalnych warunkach, kiedy słychać
                głosy, muzykę, samochody za oknem itd.
          • iwoniaw A ja nie rozumiem 14.10.06, 11:12
            jak można, mieszkając w bloku, prezentować postawę "wszyscy się mają do mnie
            dostosować bez względu na okoliczności". Przecież wiadomo, że pewne rzeczy (np.
            remont) zrobić trzeba, a opisani ludzie starają się nie być uciążliwi - kończą o
            20.00, czyli dużo wcześniej niż przepisy tego od nich wymagają. To, że ktoś ma
            małe dziecko, to żaden argument w tym przypadku - inny śpi po nocnej zmianie i
            co - też sąsiedzi mają nie hałasować do 14.00 np.?
            Co innego hałasy (imprezy, remonty) w godzinach ciszy nocnej - tu bez wahania
            wzywałabym policję, bo taki człowiek ma w głębokim poważaniu nie tylko przepisy,
            ale przede wszystkim sąsiadów. Ale, no ludzie, opisana sytuacja dotyczy remontu
            o godz. 20.00.
            Kiedy jest ta "odpowiednia" godzina zatem? Dla tych, co nie potrafią
            przyzwyczaić dziecka do zasypiania bez absolutnej ciszy chyba nigdy? (Sama mam
            2-letnie dziecko i w życiu nie przyszłoby mi do głowy uciszać sąsiadów o 20.00,
            zwłaszcza gdyby - jak w opisanej sytuacji - był to remont, z przewidywaną datą
            zakończenia i staraniami sąsiadów)
            • mbkow Re: A ja nie rozumiem 14.10.06, 14:20
              jak bys sie czula za granica, gdzie nie mozna zainstalowac anteny satelitarnej,
              bo szpeci budynek, nie mozna miec czesto psa, a kota nie mozna wypuszczac na
              dwor, gdzie trzeba uzyskiwac zgode na remont od sasiadow? albo spoldzielnia,
              ktora okresla do ktorej mozna wiercic, a do ktorej pukac mlotkiem?
              2h mniej dziennie przez 6 dni, w tygoniu daje 1 dzien i troch do tylu. w sumie
              okolo tygodnia. oszczedzasz tydzien, zeby nastepnie mieszkac kilka kilkanascie lat.
              taki czlowiek po nocnej zmianie ma prawo wezwac np. ochrone i uciszac o 10.00
              przed poludniem. nszej ekipie tak sie zdarzylo i trzeba bylo zmienic plan robot.
              • iwoniaw Re: A ja nie rozumiem 14.10.06, 16:44
                > jak bys sie czula za granica, gdzie nie mozna zainstalowac anteny satelitarnej,
                > bo szpeci budynek, nie mozna miec czesto psa, a kota nie mozna wypuszczac na
                > dwor, gdzie trzeba uzyskiwac zgode na remont od sasiadow? albo spoldzielnia,
                > ktora okresla do ktorej mozna wiercic, a do ktorej pukac mlotkiem?

                Zapewne doskonale bym się tam czuła, bo w budynkach, o których piszesz, ludzie
                nie mogą tak po prostu pozwolić sobie na ignorowanie regulaminu, jak również
                zakłócać spokoju sąsiadów awanturami, jeśli ci nic sprzecznego z przepisami nie
                robią.
                A tak właśnie jest w sytuacji opisywanej przez autorkę wątku. Mieszka w bloku,
                gdzie cisza nocna obowiązuje od 22.00 i robi niewinnym ludziom awantury, że
                remontują do 20.00, a nie do 19.00, bo JEJ tak pasuje. Ciekawa jestem, czy gdyby
                pod nią mieszkali sąsiedzi, którzy chodzą spać o 17.00, to też by już gwoździa
                nie wbiła ani dziecku nie pozwoliła chodzić po mieszkaniu? Jakoś wątpię...

                > taki czlowiek po nocnej zmianie ma prawo wezwac np. ochrone i uciszac o 10.00
                > przed poludniem. nszej ekipie tak sie zdarzylo i trzeba bylo zmienic plan robot

                W żadnej znanej mi spółdzielni/wspólnocie taki numer by nie przeszedł. 10.00
                rano to czas, gdy można jak najbardziej przeprowadzać prace remontowe. A jeśli
                komuś to przeszkadza, to powinien POPROSIĆ o zmianę planu robót, a gdy zmiana
                taka jest niemożliwa, to zainwestować w zatyczki do uszu.
                • mbkow Re: A ja nie rozumiem 14.10.06, 17:52
                  jezeli sa takie regulacje, to takich wstretnych upierdliwych bab jak autorka
                  tekstu, czyli ja, musi byc bardzo duzo za granica! i obawiam sie, ze ten koszmar
                  powoli pojawia sie u nas razem z innymi zachodnimi standardami, bo inni sasiedzi
                  tez interweniuja o to wiercenie o 20.00 u nas na przyklad. i co wtedy?
                  w ogole to jakies paradoksalne. czulabys sie swietnie z takimi ograniczeniami za
                  granica, a w polsce uwazasz, ze to samo jest fanaberia "bo JEJ tak pasuje".
                  rozimiem, ze Ty bys zrobila awanture, ja raz poszlam ze starszym synkiem i
                  poprosilam.
                  • iwoniaw Re: A ja nie rozumiem 16.10.06, 12:44
                    i obawiam sie, ze ten koszma
                    > r
                    > powoli pojawia sie u nas razem z innymi zachodnimi standardami, bo inni sasiedz
                    > i
                    > tez interweniuja o to wiercenie o 20.00 u nas na przyklad. i co wtedy?

                    Chyba nie zrozumiałaś, co napisałam - jeśli w danej wspólnocie zakaz głośnych
                    prac obowiązuje od 20.00, to oczywiście, że należy się do tego stosować. Ale w
                    opisywanej przez ciebie sytuacji tak nie jest, prawda? A sąsiedzi _mimo_ _to_
                    się ograniczają. Zatem o cóż masz do nich pretensje?
                    Jeśli zaś generalnie uważasz, że w miejscu, gdzie mieszkasz, zasady są zbyt
                    liberalne, to czemu nie zaproponujesz ich zmiany na posiedzeniu wspólnoty?

                    > w ogole to jakies paradoksalne. czulabys sie swietnie z takimi ograniczeniami z
                    > a
                    > granica, a w polsce uwazasz, ze to samo jest fanaberia "bo JEJ tak pasuje".

                    Napiszę wyraźniej: uważam, że zarówno za granicą, jak i w Polsce, każde
                    ograniczenie wpisane w statut wspólnoty zapewne nie wzięło się z sufitu, tylko
                    dla wygody _większości_ spośród mających prawo głosu w sprawie statutu
                    wspólnoty. I _należy_ go przestrzegać. Co więcej, sama zaproponowałam kilka
                    zasad w budynku, gdzie mieszkam i zostały one przyjęte na zebraniu wspólnoty
                    jako obowiązujące punkty regulaminu (w Polsce jak najbardziej ma to miejsce).
                    Za fanaberie uważam natomiast dyktowanie sąsiadom (obojętnie w jakim kraju), co
                    i o jakiej porze mają robić, mimo że ich działalność w żaden sposób nie zakłóca
                    przyjętych ogolnie zasad ani przepisów.

                    > rozimiem, ze Ty bys zrobila awanture, ja raz poszlam ze starszym synkiem i
                    > poprosilam.

                    NIe wiem, skąd wniosek, że zrobiłabym awanturę. Prosić zawsze można, oczywiście,
                    ale warto mieć świadomość, że nie zastosowanie się do prośby przez sąsiada nie
                    musi wynikać z jego braku kultury i zrozumienia - czasem po prostu nie ma innego
                    wyjścia (niż np. remont do 20.00) i jeśli nie łamie tym przepisów, to trudno
                    mieć do niego pretensje.
          • vharia Re: doskonale Cie rozumiem!!! 14.10.06, 15:15
            Dobre! Czyli jak w przyległych mieszkaniach w klatce mieszka np. trójka małych
            dzieci (zdarza sie, u nas sie zdarzyło) i jedno sypia do 9tej a potem między
            11.30 a 13 i 16.30 a 18, drugie wprawdzie wstaje wcześniej, ale śpi w dzień od
            13 do 15.30 i zasypia ostatecznie o 19tej, trzecie jeszcze inaczej, to się
            okaże, ze masz w ciągu dnia dwa razy po pół godziny, zeby młotkiem stuknąćsmile))
            ROTFL

            Zobaczymy, co będziesz mówiła jak sama będziesz potrzebowała zrobić remont.
            Przejdziesz po `kilku/kilkunastu mieszkaniach i zbierzesz listę życzeń, kiedy
            nie stukać?
            smile)))
            • ziutaxyz Re: doskonale Cie rozumiem!!! 14.10.06, 15:21
              nie bede stukac od godz 20.00 na pewno!!!Nie pisalam tu o spaniu w dzien tylko
              wieczornym, w dzien ewentualnie mozna z dzieckiem wyjsc na spcer i pospi w
              wozku na swiezym powietrzu. NORMLANI ludzie powinni zareagowac na prosbe
              sasiadow, i nie tluc sie wtedy kiedy ich dziecko wlasnie zasypia, mozna
              spokojnie konczyc remont o 19- 20. Jesli ktos nie jest w stanie sie dostosowac
              to nastepnym razem jak ja bede musiala cos postukac to urzadze mu stukanie od
              6.30 rano w sobote, a co nie wolno?????????
              • vharia Re: doskonale Cie rozumiem!!! 14.10.06, 15:36
                Na spacer nie zawsze można wyjść, remont czasami trzeba kończyć biegiem, dziecko
                w dzień tez potrzebuje spać i męczace jest usypianie wśród hałasów,
                dobrze, że macie w planach ten domeksmile))
              • kawka74 Re: doskonale Cie rozumiem!!! 14.10.06, 17:04
                toż szkalowani sąsiedzi hałasują do 20, więc o co biega?
                • kosheen4 Re: doskonale Cie rozumiem!!! 14.10.06, 17:26
                  kawka74 napisała:

                  > toż szkalowani sąsiedzi hałasują do 20, więc o co biega?

                  pampers naciska na zwoje?...
          • ibulka Re: doskonale Cie rozumiem!!! 14.10.06, 17:23
            ziutaxyz napisała:

            > kopmletnie nie wiem dlaczego dziewczyny tak zareagowaly. Nie wiem jak
            rodzicowm
            >
            > malych dzieci moze nie przeszkadzac halasowanie sasiadow, ja zrobie wszytsko
            > zeby moj synek mogl spokojnie spac w nocy i zasypiac o tej porze o ktorej
            jest
            > zmeczony a nie wtedy kiedy konczy sie remont!!!! Nas tez notorycznie wkurzaja
            > sasiedzi, a to studenci robia imprezki, a to sasiadka akurat stuka i wierci o
            > 21 jak maly zasypia a to u innych tv na fulla i maly sie budzi co chwile z
            > placzem. Mam obok sasiadow z 3 malych dzieci , im zadna impreza nie
            > przeszkadza, nigdy nie zwracali uwaga szalejacym pod nimi studentom. Dle mnie
            > to sa jacys nienormlani rodzice!!!!! My systematycznie przy imprezach wzywamy
            > polcje, dogadalismy sie tez z innymi sasiadami z malym dzieckiem i walczymy
            > razem. Wiem ze w temacie autorki watku byla mowa o remontach ale remonty tez
            > moga wkurzac i to bardzo i godz 20.00 to dla mnie poooozna godzina na remont.
            > Tak w ogole to wlasnie zabieramy sie za przygotowania do budowy wlasnego
            domku
            > bo mamy juz serdecznie dosc!!!


            Dobrze robisz. Własny domek to jest to, co tygrysy lubią najbardziej. Wiem z
            autopsji.
            A co do tych imprez - kiedy twoje dziecko skończy 15 lat i będzie chciało
            zrobić imprezę, a sąsiedzi będą mieli małe dziecko i ci na to nie pozwolą, to
            co zrobisz? Każdy ma prawo się bawić. I nie każdego obchodzi twoje dziecko.
    • bea.bea Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 09:16
      nie mam dla ciebie optymistycznych wiadomości.....mogą wiercić do 22.00

      a jesli robią to do 20...to uwazam, ze są kulturalnymi i dlającymi o spokój
      innych...
      współczuje ci ale , niestety nie wszystkim dogodzisz...mam sąsiada który pracuje
      na nocna zmiane...dosypia rano...i sąsiadke z takim małym dzieckiem jak moje
      które śpi do południa...więc co mam wogóle nie robic remontu...

      w moim przypadku poinformowałam oboje, że tego dnia bede rabac sciane więc hałas
      straszny i jesli moga niech sie wyewakułuja...innego wyjścia nie widziałam...

      wiesz ze maja remont, zapytaj grzecznie jak długo jeszcze bedą go robić, bo choc
      nie wierca do nocy twoje dziecko nie moze spac, a na ten czas może oddasz go do
      babci
    • zaneta11113 Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 09:41
      Hej
      Co byś powiedziała jak byś miała sąsiada co pół roku robił remont mówie o sobie
      bo kupiliśmy tak zrujnowane mieszkanie że hej sąsiad co mieszkał po przeciwnej
      stronie był chyba dwa razy a tak pozaty nikt się nie burzył co nie znaczy że
      nikomu to nie przeszkadzało oni się liczyli z tymże jak ktoś kupi to
      mieszkanie to taki remont musi zrobić kucie posadzek wymiana
      kaloryferów,okien,elektryki,hydrauliki itd co ci tu będe pisać (tylko w naszej
      klatce nie było małych dzieci)najmłodszy chodził do 1 klasy.
      Pozdrawiam
    • j_aga Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 11:24
      A ja Ci napisze, że masz szczęście. Ja jako piewsza wprowadziłam się do nowego
      bloku i znosiłam wszystkie remonty (24 mieszkania na klatce, a w pustym bloku
      niosło się że strach. Chodziłam prosić o cisze jak ktoś walił, wiercił itp
      sporo po 22. Wtedy mój synek miał pół roku, teraz ma 4 lata a w między czasie
      urodziłam córke. Remonty trwają nadal (już mniej masowe, ale są) i często
      ludzie zaczynają o 20 lub nawet 21 i kończą w okolicy 22 bo wtedy wracają do
      domu. Wkurza mnie to, ale takie ich prawo. Cisza nocna jest od 22 i już.
    • boziaj Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 11:45
      w regulaminie mojej spółdzielni cisza nocna od 22, ale zakaz uciązliwych prac
      od 18
      niezależnie od oceny czy głośne remontowanie do 20 to niegrzecznosc czy
      uprzejmość smile
      • boziaj Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 11:51
        zresztą u nas w klatce jest taki miły zwyczaj, ze jak ktos planuje jakis
        grubszy remont to wywiesza ogłoszenie ze planuje w mniej więcej takim terminie
        i bardzo przeprasza za uciążliwosci
        bardzo to łagodzi emocje wink
        co nie zmienia faktu ze za sciana (w drugiej klatce) mam artystke, ktora ciągle
        stuka, wierci itp (rzeźba, metaloplastyka?), czasem szalu mozna dostać; mam
        nadzieje ze odniesie sukces finansowy i sie wyprowadzi (bo ja na razie niestety
        nie mam widokow...)
    • scarlett74 Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 14:30
      Dziewczyno trochę empatii,ludzie robią remont ,może chcą się szybko
      wprowadzić,bo jak piszesz mają małą dzidzię.Myślisz że to tak hop-siup uwić
      sobie gniazdko,wymienić kable, położyć płytki itp. zabawy. A jak będziesz tam
      ciągle łaziła to tylko zabierasz czas ekipie i wytrącasz z rytmu pracy.
      • mbkow Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 15:45
        strasznie biedna ekipa, do dzis sie nie moga pozbierac po tej jednej wizycie.
        normlanie jeden bierze antydepresanty, bo jeszcze byli inni sasiedzi!!!!!!
        ps. remontuję zawodowo
        • ibulka Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 17:37
          mbkow napisała:

          > strasznie biedna ekipa, do dzis sie nie moga pozbierac po tej jednej wizycie.
          > normlanie jeden bierze antydepresanty, bo jeszcze byli inni sasiedzi!!!!!!
          > ps. remontuję zawodowo

          Radziłabym tobie zażyć te antydepresanty, bo jak tak dalej pójdzie, to cię
          odwiozą w bałym kaftaniku do pokoju bez klamek, gdzie ściany wyłożone są
          miękkim materiałem, a twoje dziecko zabierze na pewien czas opieka socjalna.
          Tam to są dopiero niebiańskie warunki do spania!
          • mbkow Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 17:58
            a sama bys sie jak okreslila?
            • ibulka Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 18:11
              mbkow napisała:

              > a sama bys sie jak okreslila?


              Nie rozumiem, o co ci chodzi.
              Jak to pytanie ma się do tego, co wyżej napisałam?
    • agawamala Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 16:18
      Każdy kiedyś musi zrobić remont. Ci ludzie i tak zachowują się kulturalnie.
      Miałam kiedyś podobną sytuację z sąsiadką i jej małym dzieckiem. Tak się
      złożyło, że mój remont wypadł na czas choroby jej dziecka. Przylatywała co
      godzina i wrzeszczała, że np. o 16.00 chce uśpić dziecko a tu wiertarka.
    • ineska2 Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 16:34
      nie mozesz powiedziec, ze maja w d... sasiadow, bo teoretycznie maja prawo
      halasowac do 22, a i tak koncza o 20. wspolczuje, bo tez nie znosze tego typu
      halasow, ale jesli to tymczasowe to nie jest jeszcze tak zle.
    • monia145 Może napisz do Strasburga..... 14.10.06, 16:59
      Proponuję więcej wyrozumiałości dla współużytkowników przestrzeni jaką jest
      bloksmile
      I nie pisz, ze maja Cię w d..ie, bo chyba takich, co to im wisi cudzy spokój i
      humor, jeszcze takich w życiu nie spotkałaś.......
      • ivvette Re: Może napisz do Strasburga..... 14.10.06, 17:05
        Stukać mogą do 22. A skoro kończą o 20 to przecież nic złego . możesz o tej
        porze usypiać dziecko (moja córka 22mies chodzi spać o 21).
        Ważne jest zrozumienie - Ty też możesz mieć kiedyś remont.
        Kiedyś sąsiedzi piętro niżej mieli remont i wiercili przez cały dzień.
        Wychodziłam na spacer i dzienna drzemka małej odbywała sie w wózku . Pewnego
        dnia było brzydko -deszcz ze śniegiem . Poszłam do sąsiadów i poprosiłam ,czy
        nie mogliby prze półtorej godz nie wiercić bo chcę położyć córkę spać.
        Z\godzili się ,mówiąc ,ze też kiedyś mieli małe dziecko i czemu wczęsniej nie
        mówiłam ,to o tej porze robiliby sobie przerwę smile Dali nam dwie gdz spokoju i
        wszyscy byli zadowoleni.
    • kosheen4 Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 17:30
      kończą o 20 a ty masz pretensje? daj palec a utną całą rękę... IMO kończą o
      bardzo przyzwoitej porze, skoro mają prawo pukać do godziny 22. wprawdzie są
      hałasy które na prośbę lokatorów można uciszyć wcześniej (impreza np.), ale
      remont jest koniecznością
      im mniej im będziesz przerywała rozmowami, tym szybciej skończą wink - a może
      wolałabyś żeby zaczynali o szóstej rano?
      • mbkow Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 18:05
        "im mniej im będziesz przerywała rozmowami, tym szybciej skończą wink" myslisz, ze
        oni jeszcze przezywaja ta jedna wizyte 3 dni temu?
        remont o 20.00 jest koniecznoscia? a dlaczego inni konczyli halasy wczesniej? w
        klatce jest 12 mieszkan. obok rowniez.
        • ibulka Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 18:12
          mbkow napisała:

          > "im mniej im będziesz przerywała rozmowami, tym szybciej skończą wink" myslisz,
          z
          > e
          > oni jeszcze przezywaja ta jedna wizyte 3 dni temu?
          > remont o 20.00 jest koniecznoscia? a dlaczego inni konczyli halasy wczesniej?
          w
          > klatce jest 12 mieszkan. obok rowniez.


          Być może inni wzięli urlop, mają inny typ remontu, robią coś innego niż twoi
          sąsiedzi, wcześniej kończą pracę, nie pracują, mają inne zdolności, sposoby itd.
          Możliwości jest zbyt wiele, by je tutaj wszystkie wymieniać.
          • iwles Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 16.10.06, 11:59
            Albo mieli innego fachowca od remontu, który brał dniówki, a ten może bierze za
            wykonanie całej roboty i dlatego zależy mu na jak najszybszym skończeniu smile
    • monia145 Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 14.10.06, 18:11
      Odpowiedz sobie na jedno pytanie- czy te dwa tygodnie remontu sa warte popsucia
      sobie stosunków z sąsiadami na długie lata? Zostaniesz zapamiętana jako
      stetryczała baba, która nie umie docenić dobrej woli.
      Chyba nadal nie rozumiesz, że kończenie pracy o 20 to pójście Tobie na rękę.
      Mogliby pracować do 22, a nie robią tego.
      • edycia274 Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 15.10.06, 21:48
        a ja dziś zalałam sąsiadów. nie było Nas w domu. pralka się zepsuła. całe
        miszkanie zalane. sąsiad przyszedł zwyzywał anwet mi nie dał dojść do słowa ech
    • oxygen100 Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 15.10.06, 21:58
      cisza nocnaq jest chyba od 22.00?? wiec o co chodzi??
    • edycia274 Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 16.10.06, 00:38
      ja kupe razy miałam tak, ze usypiałam młoda atu wirecenie i stukanko a było
      przed 22 . i nic nie mogłam. ale jak było po 22 i gość mi wiercił to
      polazłam,,,a on mi mówi, że on teraz ma tylko czas!!!!
      to go zjechałam a co dziecko mi śpi.
    • agastrusia Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 16.10.06, 08:33
      A co chciałabyś żeby remont robili w nocy?
      • wanda_76 Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 11:45
        ...czy aby na pewno aż do 22 macie prawo wiercić, walić itp. Naprawdę w
        większości spółdzielni (o ile nie we wszystkich, ale nie wiem na pewno) znajduje
        się w regulaminie zapis, że prace uciążliwe dla współlokatorów należy skończyć
        do 18. Najeżdżacie na biedną autorkę, jakby próbowała wam odebrać jakieś
        niezbywalne prawa...Aż przykro czytać.
        • zuzanna56 Przecież my tez robimy remonty 16.10.06, 11:55
          Ja dwa razy robiłam dośc poważne remonty.
          14 lat temu kupiliśmy mieszkanie, które wyglądało tak jak je spółdzielnia
          mieszkaniowa oddała 8 lat wcześniej. Kuliśmy ściany żeby wstawić inne drzwi,
          kładliśmy parkiet, kafelki, wstawialismy nową wannę itd. Łącznie trwało to 3
          miesiące i czasem było głośno.
          6 lat temu to samo robiliśmy w drugim, większym mieszkaniu. Tym razem było to
          ponad 4 miesiące. Zwykle kończyliśmy wiercenie do 21.00.
          Też nie lubię jak mi ktoś wierci nad głową ale tak to już jest w bloku.
          • joasia1234 Re: Przecież my tez robimy remonty 16.10.06, 12:05
            w większości regulaminów jest zapis, że uciążliwe prace można prowadzić do
            18.oo. To chyba logiczne. Piszecie, że trzeba uszanować prawo sąsiadów, bo to
            blok, a kto uszanuje prawo autorki wątku do spokoju? Moi sąsiedzi mają zwyczaj
            słuchać baaaardzo głośno muzyki, tak głośno, że nie trudno jest oglądać tv czy
            słuachać radia. I co, mam cierpliwie to znosić do 22? A gdyby kilku sąsiadów
            wpadło na pomysł prowadzenia remontów od 6 do 22? Wracam z pracy i chcę
            odpocząć, a nie wysłuchiwać wiercenia i walenia młotkiem. I to siąsiedzi też
            powinni uszanować. W bloku, w którym mieszkają moi znajomi, zgodnie z
            regulaminem wszelkie prace remontowe należy skończyć do 17. Później można
            wzywac ochronę. Dzięki temu we własnym mieszkaniu można miec trochę spokoju.
            • zuzanna56 Re: Przecież my tez robimy remonty 16.10.06, 12:22
              Joasia, mój mąż sam robił większość prac i to po pracy. O 17.00 to on czasami
              dopiero zaczynał.
            • agastrusia Re: Przecież my tez robimy remonty 16.10.06, 18:51
              Tylko nie prównuj głośnej muzyki do wiercenia bo remontu nikt dla przyjemności
              nie robi tylko z konieczności.
              • joasia1234 Re: Przecież my tez robimy remonty 16.10.06, 20:13
                z mojego punktu widzenia nie ma różnicy - przeszkadza tak samo. Rozumiem, że
                remont to konieczność - sami niedawno remont robiliśmy, ale kończylismy prace
                przed 18.00. I jakoś się udało. Piszecie, że nikogo nie obchodzi czy ktoś ma
                małe dziecko czy nie. Tak samo mnie nie muszą obchodzić problemy innych -
                dlaczego muszą skończyć remont wcześniej. jasne, że w bloku nigdy nie będzie
                ciszy, ale trudno mi odpocząć po całym dniu pracy przy wyciu wiertarki.
        • kawka74 Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 12:08
          A tam przykro, bez przesady.
          Remont nie trwa wiecznie, to raz. Dwa - mało kto kładzie się spać przed 20, no
          chyba, że małe dziecko, ale w drugiej strony ciężko jest dostosowywać rytm
          życia całego bloku do drzemki jednego niemowlaka. Trzy - bezwględna cisza
          obowiązuje od 22 do 6.
          W ogóle problem urósł niemożebnie, zupełnie jakby kucie i wiercenie trwało co
          najmniej do 23, a potem ekipa remontowa urządzała całonocne orgie.
          • syriana Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 12:15
            autorka wątku na mnie robi wrażenie wychuchanej, wypieszczonej panienki, która
            całe życie mieszkała w jednorodzinnym domku a teraz przyszło jej zamieszkać w
            bloku

            nie znoszę takiej rozczeniowej postawy "bo mam małe dziecko i mi się należy"
            ciekawe czy dziecko nigdy nie płakało w nocy tak głośno, że sąsiedzi słyszeli..?
            • joanna35 Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 12:55
              syriana napisała:

              > autorka wątku na mnie robi wrażenie wychuchanej, wypieszczonej panienki,
              która
              > całe życie mieszkała w jednorodzinnym domku a teraz przyszło jej zamieszkać w
              > bloku
              Wypraszam sobie wink- całe życie mieszkałam w domku teraz przyszło mi mieszkać -
              od 10 lat zresztą - w bloku, mam dziecko, które wpada w totalną histerię
              słysząc dźwięk wiertarki i mimo, że jest to dla mnie bardzo uciążliwe nie
              biegam do sąsiadów ze skargami, żalami itp. Takie są uroki mieszkania w bloku,
              niestety.
              • syriana Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 19:19
                no i w tym się różnicie.. wink
                • mbkow Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 20:51
                  mloszy synek to wczesniaczek z 32tc, ma teraz 3mies korygowane, strasznie sie
                  nacierpial. moge byc uwazana przez internautki za glupia, wychuchana,
                  pieprz..ta, upierdliwa babe, paniusie co tam jeszcze. wiekszosc z Was uwaza, ze
                  to dzieci powinny sie dostosowac do facetow z wiertarami. ja nie.
                  • shady27 Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 20:56
                    to twoj problem. Nie zawracaj glowy skoro i tak nie rozumiesz co sie do ciebie pisze.
                    • monia145 Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 20:59
                      Dokładnie. Chyba wszystko juz zostało napisane...i tez nie dobrzesmile))))
                      • monia145 Ups..."niedobrze" miało być:). 16.10.06, 21:06

                      • wanda_76 Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 21:19
                        Wiecie co? Nie sądziłam, że takie z was czarne charakterki. Żadna nie raczyła
                        zauważyć, że autorka sama stosuje się do tego, czego teraz oczekuje od
                        sąsiadów...Żadna nie odniosła się do tego, że być może ma do tego pełne prawo. A
                        już na ostatnią uwagę shady to mnie krew zalała; może masz potrzebę wyżyć się na
                        innych, wiadomo, na forum bezpieczniej niż w realu, ale proszę zastanów się co
                        piszesz.
                        • kawka74 Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 21:23
                          Nie mogę.
                          To niech idzie do spółdzielni sprawdzić, czy w statucie nie ma informacji o godzinach prac uciążliwych, niech wytropi sąsiadów, niech naśle policję na ekipę remontową, nie wiem.
                          Hałas to jeden ze skutków mieszkania w bloku i tego raczej nie da się zmienić.
                          Remontu się przerwać nie da.
                          Może wyprowadzka...?
                          • wanda_76 Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 21:44
                            Ale powiedz, kawka, jeżeli w jej spółdzielni jest taki zapis w regulaminie, na
                            dodatek ona sama stosuje się do takich zasad, to dlaczego wymaganie tego od
                            innych opisujesz w tak nieprzyjemnych słowach? A w ogóle to nie rozumiem, co to
                            za przyjemność tak na kogoś naskakiwać, choćby nie miał racji. I tyle.
                            • kawka74 Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 22:03
                              > Ale powiedz, kawka, jeżeli w jej spółdzielni jest taki zapis w regulaminie, na
                              > dodatek ona sama stosuje się do takich zasad, to dlaczego wymaganie tego od
                              > innych opisujesz w tak nieprzyjemnych słowach?
                              A co ma jedno do drugiego?
                              Gdyby nie było zapisu, to mogłabym to opisywać w takich słowach?
                              Zaręczam Ci, gdybym chciała być nieprzyjemna, wyglądałoby to zupełnie, ale to zupełnie inaczej. Ja jestem tylko zniecierpliwiona niekonstruktywnym jęczeniem.
                              • shady27 Kawka74 :))))) 16.10.06, 22:06
                                niestety masz najlepszy przyklad, ze nie wszyscy rozumieja slowo pisane, jak grochem o sciane a oni swoje wink ja juz sie nawet nie irytuje, mnie ten watek juz bawi, i miec tylko nadzieje, ze nie trafi nam sie zadna furiatka w naszych domach
                                • kawka74 Re: Kawka74 :))))) 16.10.06, 22:38
                                  Shady
                                  problem został postawiony w taki sposób, że co by jego szczęśliwa posiadaczka teraz nie napisała, i tak dostanie po głowie. Wielkopańskich fanaberii z pierwszego postu raczej nikt autorce nie zapomni.
                                  • ewelinan2 Do zwolennieczek "borowania" 16.10.06, 23:29
                                    Tak mi się skojarzyło z "Nic Smiesznego". Tam jest, że gościu zaprasza na
                                    impreye i jest mniej wiecej tekst: "Przychodzą koledzy, bedziemy borować.
                                    Takie mam wrażenie, że nie miałyście odwagi zwracać uwagi w podobnej sytuacji i
                                    dlatego tak piszcie i piszecie. Jedno, że to jest sprawa ustaleń spółdzielni,
                                    ale też kultury, myslę tez, że egoizmu. Znajomi niem ogli długo wynajać
                                    mieszkania w Niemczech, bo byli Polakami. A argumentem bylo, że oprócz tego, że
                                    Polacy to złodzieje wink)), to że są jeszcze głośni. U nas "odwagę cywilną" mozna
                                    rzadko spotkać bo się kojarzy z komuną. Ludzie się wstydzą zwracać uwagę.
                                    Pozdrawiam
                                    • kawka74 Re: Do zwolennieczek "borowania" 16.10.06, 23:44
                                      Nic nie rozumiem.
                                      A staram się, naprawdę.
                                      • shady27 Re: Do zwolennieczek "borowania" 17.10.06, 09:07
                                        ja tez nie rozumiem i rozumiec nie musze. Mam swoje zdanie na temat autorki postu i jej roszczeniowej postawy i nic tego nie zmieni. Dobrze, ze mimo wszystko mieszkam w cywilizacji, gdzie nikt nikomu glowy nie urywa za robione remonty,ale za glosna muzyke tak, bo ludzie potrafia odroznic co jest konieczne (remont) a co jest przyjemnoscia dla halasujacego (glosna muzyka). I tez mam dziecko, ktorym nie terroryzuje otoczenia.
                        • shady27 Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 21:56
                          pisze co mysle, a co nie wolno???
                  • kawka74 Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 21:19
                    jeśli to jest trzymiesięczne niemowlę, to kwestia zakończenia remontu nie o 20, tylko o 19 czy 18 raczej niczego nie zmieni, o co więc ten szum, się pytam...?
                    Mieszkanie już rozbabrane, remont trzeba skończyć.
                    • bea.bea Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 23:11
                      jako , ze madrala jestem..a remonty lubie...smile
                      to powiem tak...było dziecko od poczatku do hałasów przyzwyczajac...smile))

                      poniewaz wprowadzilismy się do naszego mieszkania blokowego na miesiąc przed
                      przyjsciem na świat mojego dziecka...i trzeba było szybki remont zrobic, więc
                      młody nasiakał hałasem od...smile...sama w 9wiatym miesiacu ciąży z wiertarka
                      latałam...więc nie dość że hałas to jeszcze wstrząsy, bo pneumatyczna była...smile

                      a kiedy niemowlak już lezał w łózeczku pan montował kuchnie....i pytał czy moze
                      wiercic....odpowiadałam tak...a on a dziecko.....na co ja odpowiadałam...dziecko
                      śpi....smile

                      i tak zostało mu do teraz......ale tez wiercilismy do 20...
                      o czym wyzej pisałam...

                      trzeba przyzwyczajać dziecko , do zycia w społeczności blokowej...od małego...smile)))
                  • laminja Re: Dziewczyny, sprawdźcie jedną rzecz... 16.10.06, 23:09
                    a może zorganizujesz sobie numer telefonu do właścicieli i porozmawiasz z nimi.
                    Prawdą jest, że gdyby Cię uprzedzili o planowanym remocie mogłabyś sobie
                    zorganizować wakacje albo cokolwiek innego. Zadzwoń, napisz, poproś, albo znoś
                    to cierpliwie.
                  • ibulka Re: mbkow 17.10.06, 13:41
                    mbkow napisała:

                    > mloszy synek to wczesniaczek z 32tc, ma teraz 3mies korygowane, strasznie sie
                    > nacierpial. moge byc uwazana przez internautki za glupia, wychuchana,
                    > pieprz..ta, upierdliwa babe, paniusie co tam jeszcze. wiekszosc z Was uwaza,
                    ze
                    > to dzieci powinny sie dostosowac do facetow z wiertarami. ja nie.


                    Wcześniej o tym, że twoje dziecko jest wcześniakiem nie wspomniałaś ani słowem!
                    Może liczyłaś na to, że pogłaszczemy cię po główce i zaproponujemy petycję do
                    władz osiedlowych o ukaranie niewygodnych sąsiadów?
                    No niestety, stało się troszeczkę inaczej. Kiedy zobaczyłaś, że nie masz
                    poparcia, wyjeżdżasz z chorobą dziecka...
                    Hm...
    • corecki Re: gdy sasiedzi wierca i stukaja do 20.00... 16.10.06, 14:45
      Mogą wiercić do 22.00. po możesz wezwać dzielnicowego jeśli na prośby nie
      przystają.
      Sam mam dziecko i wiem że taki chałas jest kłopotliwy - ale cóż. Takie jest
      prawo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka