Czy wychodzicie czasem wieczorami z koleżanką (koleżankami) do pubów, klubów?
Jak za panieńskich czasów, same, bez męża?
I wracacie późnym wieczorem (oczywiście o przyzwoitej godzinie

)? A mężowie
nie mają nic przeciwko, nie widza problemu, że idziecie same?
Zawsze wiedzą z kim i gdzie dokładnie spędzacie taki wieczór?