Dodaj do ulubionych

Z perspektywy mamy-moja mama

03.11.06, 13:11
Jak oceniacie swoje mamy, będąc juz mamami?? Bo mi sie diametralnie zmieniła
ocena mojej rodzicielki, jak mój syn przyszedł na świat. Nie mogę się
nadziwić, jak ona wytrzymała z trójką dzieci, pracując i nie powariowała od
tego wszystkiego. Ja mam jedno i sobie nie radzę. A w domu było schludnie,
nigdy się nie przelewało, ale zawsze było na wakacje, ferie i inne bzdety.
Mama umiała naszą czwórkę zagonić do roboty, był podział obowiązków.
Z drugiej strony jak pomyslę, że mój syn moze wycinać mi takie numery jak ja
swoje mamie, to dostaję palpitacji serca. big_grin
No i wreszcie wiem, czemu się tak martwiła jak spóźniałam się głupie pól
godziny wink
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 13:15
      bunny.tsukino napisała:

      > No i wreszcie wiem, czemu się tak martwiła jak spóźniałam się głupie pól
      > godziny wink

      Dokladnie to w koncu zrozumialam smile Na razie moje dziecko male jeszcze, ale jak
      sobie wyobraze, ze bedzie chodzilo na imprezy i wracalo po nocach, to juz mi
      goraco.
      Natomiast wiele rzeczy robie tak, jak moja mama, idac za jej przykladem. Wiec
      sie jej nie dziwie.
      • marta76 Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 13:29
        mam to samo co Wy.Tylko,że niestety nie odziedziczyłam po swojej mamie
        zamiłowania do porządku i silnej woli
        • babka71 Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 13:56
          Moja mama pomimo pracy, ojca (nie za bardzo teges tatuś ..).,,robiła na
          drutach, wyszywała, Bożesz Ty mój!!!!!
          nauczyła mnie ratować wszystko co się rusza, zawsze w domu był zwierzyniec..he
          he..
          ale niestety nie prasuje tak jak mama, nie myje garnków tak jak Ona.., majtki
          wkładam do szuflady bez prasowania.., serwetki nigdy w zyciu nie udziergałam,
          ręcznik dla mnie musi być czysty, ale jeśli trochę zafarbowany to mi to wisi i
          nię bedę go gotować przez dwa dni..he he!!, moja mama jak się uprze to patelnie
          10-letnią wyczyści na błysk..,starych ciuchów nigdy nie odda tylko potnie na
          szmatki i pomidorki podwiesi..Oj długo By pisać
          KOcham swoją MAMĘ !!!!!!!!!!!!!!
          A pierogi ruskie takie robi, że gacie opadają!!!!!!!!!!!!!
    • nisar Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 13:30
      Co do spóźniania się, zrozumiałam o wiele wcześniej, jak nie dogadałam się z
      mamą i czekałam na nią pięć godzin, spuchnięta od płaczu.
      Poza tym, nie zabrzmi to pewnie skromnie, ale uważam, że jestem znacznie lepszą
      matką od niej - ja miałam siedzieć cicho, bardzo długo nie mogłam dokonywać
      żadnych wyborów, nigdy też nie słyszałam, by stanęła w mojej obronie (a ze
      względu na zamieszkiwanie z jej matką, było trzeba stawać, uwierzcie). Ja
      słucham uważnie mojej córki, gdzie mogę, tam pozwalam wybrać, jeśli uważam że
      ktokolwiek ją krzywdzi wyłazi ze mnie lwica, staram się wychowywać poprzez
      chwalenie, jeśli gdzieś nawalę, mówię przepraszam. NIGDY nie byłam bierna,
      jeśli w grę wchodziło moje dziecko.
      Pewnie popełniam inne błędy i moja córka za kilkanaście lat będzie mogła
      napisać podobną litanię smile
      • a.lenard Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 13:33
        ja będę inna niż moja mama.....mam taką nadzieję i robię wszystko, żeby tak
        było smile
        • marta76 Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 13:36
          ja tez nie jestem taka sama jak moja mama i nie chcę być.Chodziło mi o to,że
          teraz trochę bardziej Ja rozumiem.
        • paskowka1973 Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 13:51
          A ja zrobię wszystko żeby być jak moja mama.
    • 76kitka Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 13:47
      Nie wiem jak nasze mamy sobie radziły. Podziwiam je za to, że prały brudne pieluszki, wystawały w kolejkach po kostkę masła pół dnia, robiły obiad z niczego, nie jedna nie miała pralki automatycznej, za to miały kilkoro dzieci. Moje Panie ale nam dobrze smile
    • bri Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 13:49
      Hm... Ja mam mieszane uczucia. Moja mama miała nas trójkę więc naprawdę nie
      wiem kiedy znajdowała czas na szycie ubrań dla nas, siebie i jeszcze wielu
      swoich koleżanek, tapetowanie, odnawianie mieszkania, robienie na drutach,
      haftowanie itp. Pomagała też ojcu w gospodarstwie.

      Ale jak byłyśmy malutkie z siostrą to bawiłyśmy się na torach po których
      jeździł pociąg towarowy. Nikt nas nie szukał, wracałyśmy do domu jak
      zgłodniałyśmy. Ja umarłabym ze strachu. Ssałyśmy smoczki do 6 roku życia i
      kładłyśmy się spać dopiero jak telewizja się kończyła (czyli koło północy).

      W zasadzie jedyna kara jaką moja mama stosowała to było bicie (pasem, linijką,
      sznurem od prodiża). No comments.

      Miałyśmy dużo swobody - pierwsze samodzielne wakacje spędziłam jak miałam 16
      lat (wyjazd z koleżanką m.in. autostopem!). Nie było wtedy komórek, ba nawet
      telefonu w domu nie mieliśmy) więc wyjechałam i nie miałam jak się z rodzicami
      skontatkować przez 2 tygodnie. Teraz to wręcz niewyobrażalne.
    • babsee Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 14:36
      Chcaialabym bardzo wychowac moje dziecko, tak jak Mama wychowała mnie i
      siostre. Na kobiety z zasadami, twardym kręgosłupem moralnym, rodzinne,
      posiadajace odpowiednie priorytety.
      Zawsze podziwialam Mame jak dwala sobie rade ale odkad mam dziecko to podziw
      przeszedł w zachwyt.
      Studiowała wieczorowo, mieszkala na gow..nej stancji,budowali z Ojcem
      dom,pracowala na pelen etat i miala czas na plotki,na nas i wyszywanie nam
      napisów na workach na obuwie zmienne..jakis obłęd...
      • mysiam Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 14:59
        nie będę oryginalna -tez podziwiam moją mame i chcialabym ,zeby moje dziecko
        (dzieci) miały we mnie taką podpoprę ..
        Wiele rzeczy ,z ktorymi sie nie zgadzalam,przeciw ktorym sie buntowalam ,teraz
        uważam za sluszne -ale poprostu do wszystkiego trzeba dorosnącwink
        jedno co chyba chcialabym wyeliminowac,to nadopiekuńczośc -mam juz 33 lata a
        mama częst traktuje mnie jak dziewczynkęwink)trochę to męczy ,ale chyba lepsze
        to ,niz -jak czasem się slyszy-total olewanie dzieci przez matkę;-/
        Pewnie taka dobra matka nigdy nie bedę -mam wrednowaty charakterekwink))
        (potwierdza to moja kumpela siedzaca obok;-/)
        pozdr
        • joasiiik25 Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 15:10
          Moja mame podziwam za caloksztalt, mimo,iz kiedys nasze stosunki nie ukladaly
          sie najlepiej (koniec mojej szkoly sredniej)
          Od momentu kiedy sama zostalam mama jest ona moja potpora i wyrocznia, mimo iz
          nie zgadzam sie z nia we wszystkim. To do niej zadzwonilam gdy 4 miesieczny
          Kacper pierwszy raz wymiotowal, to ona przyjechala jak moj syn a jej wnok byl w
          szpitalusmile
          Dzis tez przyjezdza na pogaduchy.
          Jestem jej najstarsza corka (a ma nas cala 5 ) tez jestem dla niej podpora w
          trudnych chwilach.

          Moj rodzinny dom pamietam jako cieply i serdeczny, pachnacy ciastem i kawa.
          Mimo,iz nie przelewalo sie w naszej 7 osobowej rodzinie,ale pieniadze byly na
          wspolne wyjscie do kina, cyrku czy na wesole miasteczko.
          I obowiazkowo wakacyjne wczasy pracownicze.
          Podziwiam moja mame za to,ze wytrzymala z namismile
          • ola984 Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 15:20
            A mnie jest przykro i zazdroszczę cudownej mamy na którą można liczyć, mam
            synka i chcę mu dać teraz to wszystko czego ja nie miałam. Dla mamy liczy się
            tylko kasa i niestety moja siostra zaczyna mieć podobne poglądy, po co dzieci
            lepiej poszaleć, studia są bezsensu lepiej pojechać zarobic, a ciepło rodzinne
            poczucie bezpieczeństwa gdzieś im uciekło. Ale za to doceniam ciepło które
            przekazała mi babcia.
            • joasiiik25 Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 15:28
              Moja mama wysoko stawia wyksztalcenie...
              sama na tylko wyksztalcenie zawodowe, nigdy nie pracowala opiekowala sie domem
              i wychowywala wesola gromadkesmile
              Efekt jej uporu: cala nasza starsza trojka ma wyzsze wyksztalcenie, mlodszy
              brat dostal sie do najlepszego technikum w miescie a siostra uczy sie w
              gimnazjum
              mlodsi tez maja zapal do nauki to chyba odziedziczone po taciesmile
    • aaspoleczna Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 15:45
      Ja też podziwiam moją mamę, a pamietam, że nieraz było ciężko (z różnych
      powodów). Tylko mam wrażenie, że jej gdzieś własne życie uciekło. I jest mi
      przykro. Wolałabym czasami nie mieć obiadu na stole i nieuprasowane spodnie.
      Ja taka nie bedę, chyba.
    • teraz_asia Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 20:57
      A ja dopiero jako matka zdałam sobie sprawę z geniuszu mojej mamy, która nigdy
      nie musiała czytac moich pamiętników i dopytywać się co w szkole. Zupełnie od
      niechcenia rzucała jakies pytanko, zawsze przy jakiejs domowej robocie, zawsze
      słuchała bardzo uważnie, nie komentując ani nie oceniając, jeśli o to nie
      prosiłam, i w ten sposób zawsze wypaplałam wszystko o kolejnych chłopakach,
      przyjaciółkach i problemach w szkolebig_grinD W ten sposób zasadniczo okres buntu
      miałysmy z głowysmileAlbo ja mam trudniejszego osobnika, albo nie posiadam takich
      zdolności...
      • maria_rosa Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 21:36
        Ja matką pochwalić się nie mogę, niestety.

        Mam natomiast wspamiałą macochę, która mnie wychowywała wspólnie z tatą.Nigdy
        nie czułam się gorsza przy młodszej przyrodniej siostrze.Do macoszki zwracam
        się "mamo", nie wyobrażam sobie inaczej, ponadto mój syn nie wie ze mnie nie
        urodziła.
        Jest wspaniałą, cierpliwą babcią dla mojego syna.Teraz kiedy mojej siostrze
        urodził się synek ma dwóch wnuków.Podczas ciąży siostry zastanawiałam się jak
        będzie traktowała mojego syna, przecież to jej córka urodzi.
        Obawy zupełnie nieuzasadnione.
        Wiele się od niej nauczyłam, jej rady są dla mnie bardzo ważne.
        Moja siostra jest matką chrzestną mojego 5,5 letniego syna a ja jej 3
        miesięcznego brzdąca.

        Moja biologiczna matka z poczucia winy, mając świadomość krzywdy jaką mi
        wyrządziła zostawiła mi mieszkanie, które mi sądownie odebrała kilka lat
        pózniej.
        Niestety ponieważ nie chcę się wyprowadzić z tego mieszkania musze mieszkac
        razem z nią. Czuję się jakbym mieszkała ze współlokatorami, z zupełnie obcymi
        mi ludźmi.Owa lokatorka i jej 15 letni syn z drugiego małżeństwa są mi zupełnie
        obojętni.
        Obojętni chociażby z powodu braku więzi emocjonalnej, wychowywania się w innym
        środowisku itp...
        Na dodatek na prawo i lewo opowiada jaką jest babcią dla mojego syna, tymczasem
        gdy chorował i płakał w nocy nawet nie przysżła do naszego pokoju, nie zapytała
        czy w czymś pomóc gdy mały wymiotował na odległość. Nastęnego dnia rano mówiła
        do swojego syna, że miała cięzką noc i musiała tabletki nasenne łyknąć bo taki
        płacz słyszała z drugiego pokoju.
        Syna uczę czasunku dla wszystkich, jednak przyznaję olewam jego zachowanie gdy
        wchodzi do domu i udaje że jej nie ma, jakby była powietrzem.
        Prosiłam aby mówił chociaż dzień dobry, odpowiedział krótko " nie zmusisz
        mnie", nie zmuszam więcsmile

        Czasem jest mi ogromnie przykro,nie cierpię jej za to co mi zrobiła.
        Potem jednak sobie myślę, że powinnam dziękować iż obca kobieta potrafiła mnie
        wychować i kochać jak własną córkę.

        Do mojej biologicznej matki zwracam się Pani..., ewentualnie po imieniu, czego
        babsko nie znosi.Nie może sobie darować gdy dzwoni do mnie moja macoszka a ja
        mówię" cześć mamusiu" smile

        Pozdrawiam serdecznie,
    • janka007 Re: Z perspektywy mamy-moja mama 03.11.06, 22:18
      Podziwiam moją mamę za jej gotowość do poświęcania wszystkiego moim potrzebom.
      Tylko że... uważam, że to mi poważnie zaszkodziło.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka