Dodaj do ulubionych

Z nerwów nie moge spac... :(

07.11.06, 01:38
Cholernie sie dzis pokłócilam z mężem... sad Znowu pokazał swoje prawdziwe
oblicze - co mi zrobi jak odejde... Ze bede miała przesrane i ze nigdy juz
nie będe szczęsliwa. Powiedział ze obdukcje lekaskie które mam na niego moge
sobie w buty wsadzic bo on sie nie przyzna ze to on. Bo to nie on tylko ten
mój kochas mnie uderzył... Co to jest za facet? Kóry nie potrafi sie sam
przyznac chyba przed soba ze jest kawalkiem nieodpowiedzialnego gnojka...
Nie chciałam sie kłócic bo to juz 33 tc i naprawde cieżko znosze wszystkie
stresy, w dodatku Maluch był w domu i wszystko słyszał. Ale on tak mnie
sprowokował ze zaczelam sie wydzierac, płakac i rozwaliłam ketchup o
podłoge... Potem poszłam wypłakac sie do mamy ale nerwy nadal we mnie siedza.
Nie moge zasnac, krece sie niespokojnie, Malutka w brzuszku tak
dziwnie "podskakuje"... Wypiłam juz z litr cieplego mleka i nadal nic. Staram
sie juz o tym nie myslec ale to nie takie latwe. Dlaczego ja byłam taka
naiwna i uwierzyłam mu ze wszystko sie nam uda od nowa, ze on sie zmieni, ze
on mnie KOCHA (hahaha)... sad
Obserwuj wątek
    • umasumak Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 01:48
      Mamitko, pamietam jak pisałaś już dawno temu o problemach z mężem. Widzę, że
      niewiele się zmieniło. Bardzo Ci współczuje i chciałabym jakoś wesprzeć.
      Trwanie w tym układzie nie wyjdzie na dobre ani Tobie, ani dzieciom. Myślę, że
      i tak wykazałaś już dostatecznie dobrej woli wobec męża, a cokolwiek wiecej, to
      byłby już zbytek łaski.
      Połóż się dziewczyno, odpocznij, postaraj zasnąć, może następny dzień
      przyniesie jakieś rozwiązanie. Jeśli masz ochotę, to pisz na priva. Pozdrawiam
      i ściskam.
      • mamitka Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 01:57
        Dzieki za ciepłe słowa. Najgorsze ze musze wytrwac conajmniej z pół roku zanim
        bede mogla cos sama zdziałac, sama sie utrzymac ... nie wiem jak to zniose...
        Ide sie połozyc, moze nawet jak nie zasne to troche odpoczne..sad
        Dzieki
        • mamitka Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 01:58
          a ten tam chrapie w najlepsze.....
          • clk Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 02:13
            Jedyne co moge powiedziec to - przykro mi.
            Faceci, moj rowniez, tak maja, kloca sie, po czym maja wszystko w d... ida spac
            i splywa po nich jak po kaczce...

            Dbaj o mała i siebie to najwazniejsze!
    • anakardia Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 10:45
      To bardzo smutne.
      Chciałabys go zostawić, ale nabija ci głowę tym jak to będzie ci ciężko bez
      niego.
      Jeżeli zdecydujesz się na rozstanie, a on będzie się stawiał, może odwrócić
      sytuację by to on był inicjatorem rozstania.
      • mamitka Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 11:37
        On absolutnie nie chce sie rozwodzić. On chce tworzyc prawdziwą, kochająca sie
        rodzinę (!!!) chocby po trupach. Nie zgodzi sie na rozwód jeśli ja o niego
        wystapie (ale tu wiem ze ma przegrane bo nie jest stroną niewinną rozpadowi
        pozycia a tylko takowa moze sie skutecznie nie zgadzac) i tez sam o niego nie
        wystapi. Mowi - chcesz to skladaj pozew. Ha - ale tu trzeba placic juz choćby
        za sam pozew a finansowo to ja nie stoje niestety na wlasnych nogach. I
        kanał....
        Od rana znowu napieta sytuacja - ja zasnełam moze ok 4, no i rano jak malutki
        wstał to ja "dogorywałam" jeszcze w łózku. Kiedy sie w końcu obudziłam ich nie
        było w domu i okazało sie ze on zaprowadził synka do tesciów... A jakies 3 dni
        temu miałam z nimi kłótnię i powiedziałam mężowi ze kategorycznie nie zgadzam
        sie żeby maly tam chodził dopóki teściowie nie przyjma pewnych faktów do
        wiadomości m.in . ze to ja jestem matką i ze nie maja prawa przy dziecku mowic
        o mnie zlych rzeczy chocby nie zgadzali sie z moimi metodami wychowawczymi. Oni
        rozpieszczaja go maxymalnie i maly pozwala sobie na ataki histerii (tylko tam
        co dziwne...) kiedy chce go od nich zabrac do domu bo widzi aplauz i słyszy
        teksty tescia - co Ty robisz temu dziecku??! Jaka z Ciebie matka?? Zostaw go tu
        jak nie chce isc do domu, widac co tam sie musi dziac w tym domu skoro dziecko
        nie chce isc itp..... Normalnie szlag moze człowieka trafic w 5 sekund! A wyjde
        z nim na klatke schodowa i juz jest spokój - Maly idzie grzecznie do domu,
        przedstawienie skonczone, widowni brak... No i po tej aferze on go tam
        zaprowadza!!!!! Bez mojej zgody!!! On mnie chyba naprawde chce wykonczyc...
        • lidia23 Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 20:55
          Two j mąż musi wiedzieć że niejest jedynymi "portkami" biegającymi po świe4cie.
          Że nie jest Ci do niczego potrzebny. Znajdź praće, dziecko daj do przedszkola.
          Jak uzależnisz się od niego finansowo, nie będzie miał argumentów. Powodzenia. Lidia
    • cathy1976 Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 12:08
      Dziewczyno, to wez Ty sie zmobilizuj i wez sprawe w swoje rece!

      Moze sobie Twoj mąż wygadywac co mu sie podoba, ze sie nie przyzna, ze Cie bil,
      ze sie nie zgodzi na rozwod, etc. Na szczescie prawo jest po Twojej stronie.
      Wiec nie kłoć sie z chamidlem tylko ignoruj glupie teksty (co mu zreszta
      pozostalo innego jak wygadywac bzdety).
      Za zlozenie pozwu nic sie nie placi- dopiero potem wzywaja Cie do zaplacenia
      kasy (i to w zaleznosci od Twoich dochodow). Mozesz kase pozyczyc (chocby od
      rodzicow).
      I przestan sie uzalac nad soba, tylko zrob, to co powinnas zrobic juz dawno
      temu! Dobrze wiesz, ze to jest jedyne rozsadne rozwiazanie. ZUpelnie
      nieistotne, ze to koncowka ciazy- nadaj sprawie bieg juz teraz, bo w przeciwnym
      razie maluszek jak sie urodzi uniemozliwi Ci na jakis czas akcje z rozwodem.
      Masz kilka tygodni na zlozenie pozwu...
      A jesli chodzi o wsparcie moralne, to chyba ten drugi chlopak jest w stanie Ci
      go udzielic?
      • mamitka Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 12:21
        Rozstałam sie z nim... Nie chciałam zeby przechodził przez to wszystko. To co
        wyprawiał moj mąz wszystko między nami niszczyło, powodowało ze zaczynalismy
        czuc totalny dyskomfort z faktu ze sie kochamy... Bałam sie ze maz moze zrobic
        mu jakas krzywde, zreszta wydzwanial do niego a raz nawet złapał go za ubranie
        i odepchnał na sciane. To co wygadywal co mu zrobi - ja nie moglam tego znosic.
        Dlatego on wyjechał, rozstalismy sie, nie mamy kontaktu... Pewnie gdybym
        zadzwonila...pewnie by mi pomógł...ale ja tak nie moge. Nie moge znowu wciagac
        go w to bagnosad
        A jesli chodzi o dochody to wlasnie tu jestem tez zalatwiona na cacy...bo ja
        pracuje, zarabiam w granicach 1300-1500 a w dodatku mąz prowadzi firme która
        jest zarejestrowana na mnie (zeby nie musial placic zusów). On oficjalnie jest
        bezrobotny! A ja grosza z firmy nie widze. Ale formalnie to cala kasa jest moja
        prawda? Jak mam od niego chciec alimenty??? Jescze wyjdzie na to ze to ja
        powinam mu je placic... Mowie wam - totalne dno... sad
        • iljana Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 13:07
          Masz sytuację nie do pozazdroszczenia.
          Nie wiem jak dasz sobie radę, bo przecież cię nie znam, ale wiem, że czasem
          trzeba podjąć trudne decyzje ze względu na siebie i dzieci. Na dobro
          najistotniejszych osób.
          Jeśli mężczyzna w stworzonej rodzinie nie potrafi być kochający, uczciwy,
          wspierajacy, szanujący, itp to musi się liczyć z tym że tej rodziny miał nie
          będzie.

          Rozstałaś się bo uważasz, że to co działo się w waszym związku było
          niewłaściwe. Dlatego postąpiłaś słusznie moim zdaniem. Nie można się męczyć w
          imię pseudo miłości czy rodziny, której nie ma.
          • iljana Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 13:10
            ?? Rozstałaś się z mężem, czy innym partnerem?
            Masz dwoje dzieci.. czy druga ciąża jest z mężem czy wspomnianym partnerem?
            Chyba coś pomieszalamsad
            • mamitka Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 20:03
              Z męzem jestem nadal - rozstałam sie z tym, którgo pokochałam i który pokazał
              mi ze zycie nie musi wygladac tak szaro i beznadziejnie jak moje... A w ciązy
              jestem niestety z mężem. Gdybym była z nim wtedy wszystko potoczyloby sie
              zupełnie inaczej. Ale to pisałam już w innym watku na tym forum...
    • iwles Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 12:16
      Mamitko nie wiem jak to jest dokładnie z kosztami, ale rok temu, gdy rozwodziła
      się moja koleżanka to całkowite koszty sprawy wynosiły coś ok. 100-150 zł. Z
      tym, że to ona wzięła winę na siebie, dlatego ponosiła wszelkie koszty.
      • bunny.tsukino Koszty 07.11.06, 13:21
        ze strony samodzielne mamy
        Aby sprawa rozwodowa mogła się odbyć Sąd wezwie Cię do uiszczenia wpisu
        sądowego. Jeżeli nie chcesz orzekania o winie zapłacisz 300,00 zł. , jeżeli
        natomiast jesteś przekonana o wyłącznej winie swojego męża za rozpad Waszego
        małżeństwa koszt pozwu to 500,00 zł.

        W sytuacji gdy mało zarabiasz, w pozwie możesz zamieścić wniosek o zwolnienie z
        kosztów postępowania. W przypadku złożenia powyższego wniosku musisz
        szczegółowo opisać swoją sytuację majątkową: ile zarabiasz, gdzie mieszkasz,
        czy sama utrzymujesz gospodarstwo domowe i dzieci, czy ktoś Ci pomaga, czy
        posiadasz jakieś ruchomości, nieruchomości, papiery wartościowe, akcje,
        obligacje, wierzytelności etc. Jeżeli powyższych informacji zbraknie w pozwie
        Sąd wezwie Cię do uzupełnienia tej części pozwu.

        A więc powinnaś być całkowicie zwolniona. Co do adwokatów, pisania pozwów, mogę
        Ci podrzucić parę linków. tel do fundacji, które opiekują sie kobietami
        BEZPŁATNIE i BEZPŁATNIE pomoga załatwić formalności.
        • guderianka Re: Koszty 07.11.06, 13:47
          odejdź póki nie jest za późno...
    • umasumak Ależ Mamitko, Ty jesteś w super sytuacji. 07.11.06, 14:13
      Co masz zrobić? Jeśli jest to Twoja firma, to zrób tak, żeby faktycznie była
      Twoja. Jeśli nie dasz rady sama jej prowadzić, ztrudnij kogoś, wydaje mi się,
      że i tak lepiej na tym wyjdziesz. A on niech sobie zostanie bezrobotny skoro to
      mu odpowiada.
      I uwolnij się od niego, naprawdę można to zrobić. Ja sama miałam tak namolnego
      małżonka, który nachodził mnie jeszcze długo po rozstaniu, myślałam, że to się
      nigdy nie skończy, groził mi, nieraz podniósł rękę, ale wkońcu się odczepił.
      Pamiętaj, prawo jewst po Twojej stronie.
    • adsa_21 Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 14:34
      zloz pozew o rozwod z orzekaniem o jego winie. Dowal alimenty - facet uciechnie
      jak baranek. I bedzie sie musial stawiac na rozprawy, nie uchyli sie od tego.
      Nie chcesz przeciez byc z takim chamem i damskim bokserem do konca zycia?
    • joasia1234 Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 16:15
      czas najwyższy chyba zakończyć to małżeństwo. Poszukaj organizacji pomagających
      kobietom w takiej sytuacji,jak twoja.
      www.niebieskalinia.pl/index.php?w=1024.
      www.oska.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=53&Itemid=81
      na początek dobre i to. Z kosztów związanych z rozwodem zostaniesz
      prawdopodobnie związana, jeśli umotywujesz swoją trudną sytuację. Nie rozumiem,
      dlaczego zakończyłaś drugi związek, bo przynajmniej miałabyś w kimś oparcie.
      Myślę, że popchnięty przez twojego męża facet i tak jest w lepszej sytuacji niż
      ty,kiedy mieszkasz z facetem, który cię bije. Nei wiem czy masz rodzinę,
      przyjaciół, ale na pewno znajdzie się ktoś, kto ci pomoże. Z tego małżeństwa
      nic nie będzei, on się nei zmieni, nei oszukuj się. Zadbaj o dzieci - bo taka
      sytuacja w domu najbardziej na nich się odbije. Twój mąż podpada na pewno pod
      jakiś pragraf, przecież przemoc domowa jest karana. Myślę, że powinnaś zacząć
      działać.
      pozdrawiam i życzę dużo siłysmile
      • joasia1234 zwolniona z kosztów miało być:) 07.11.06, 16:16

    • cathy1976 to zamknij firme jesli jest na Ciebie 07.11.06, 18:04
      co za problem.
      masz tyle samo atutow w reku, zeby dziadu zycie obrzydzic.

      nie ma co sie zaslaniac ciezka sytuacja- jesli nie odejdziesz bedziesz w
      jeszcze gorszej sytuacji.
      Chciec to moc- wiec pierwsze co musisz sobie uswiadomic, to to, ze jestes z nim
      dlatego, ze tak wybralas, a nie dlatego, ze Cie sytuacja zmusila. Nie ma co
      szukac sobie wymowek.
      • mamitka Re: to zamknij firme jesli jest na Ciebie 07.11.06, 20:08
        No wlasnie...ja nie moge tak zrobic. Nie jestem (a szkoda) wredną, egoistyczna
        babą. Kasa włozona w firme jest jego rodziców, on ja prowadzi - na mnie jest
        tylko formalnie. Mimo tego ze on czepia sie wszystkich argumentów, potrafi
        kłamac i oszukiwac żeby postawic na swoim, ja tak nie potrafie.. Nie umiałabym
        sama na siebie w lustrze popatrzec jeśli zrobiłabym cos wbrew swoim zasadom. A
        cholera nie sa one łatwe bo normalnie to powinam miec go juz dawno gdzieś, tą
        jego(moja) firme, narobic mu kłopotów i niech sie buja. Ale ja tak nie moge.
        Czułabym sie podle. Chce zeby ja przepisal na siebie - im predzej tym lepiej.
        Nie chce byc jego wrogiem. Jestesmy razem 12 lat - nie jest obca osoba, nie
        zycze mu źle - on mi tak... To jest bardzo przykre...
        • cathy1976 o rany... mamitka 07.11.06, 20:18
          nie obraz sie, ale dla mnie to jest zupelnie bez sensu- to po co sie żalisz na
          forum, jesli tak naprawde jestes z facetem z wlasnego wyboru?
          nie pisz, ze nie masz mozliwosci ruchu- masz ich MNÓSTWO, tylko nie chcesz
          skorzystac. Wnioskuje, ze w takim razie status quo Ci odpowiada.

          Mozesz zamnknąć tą firme, mozesz zlozyc paiery o rozwod, mozesz sie wyniesc do
          rodzicow, albo gdziekolwiek indziej, skoro zarabiasz, mozesz zadzwonic do
          tamtego. Mozesz zrobic jedna z tych rzeczy, albo kombinacje kilku elementow.
          Pewnie, ze to nie jest proste, ale wykonalne. Jesli tego nie robisz- to na
          wlasne zyczenie. Coz- w takim razie przestaje wspolczuc.
          • lucerka Re: o rany... mamitka 07.11.06, 20:21
            Sa osoby, ktore mimo podtykanej pod nos pomocy i arsenalu rozwiazan, nie chca z
            nich skorzystac, choc sprawiaja odwrotne wrazenie.
        • umasumak Re: to zamknij firme jesli jest na Ciebie 07.11.06, 21:00
          Mamitko, ale rezygnując z prowadzenia firmy niczego mu nie odbierzesz. Jeśli
          faktycznie nie chcesz jej przejmować, to właśnie zrezygnuj z prowadzenia.
          Zrozum, że teraz on trzyma stery i może Ci naprawdę niexle namieszać. Może np
          narobić długów, po co Ci to?
        • mlodytatus Re: to zamknij firme jesli jest na Ciebie 07.11.06, 21:14
          przepisac? jestem ostatni co mysli o kasie, ale powiem ci jedno. ta firma twoja-
          bo napapierku twoja znaczy ze w swietle prawa TWOJA- moze jest jedyne co go u
          ciebie trzyma. jedyne co moze masz.Jedyne czego moze chce.
          Poddaj sie i bedzie jak mowi. Badz silna. Walcz o swoje, ale nie zaczynaj byc
          niedobrym czlowiekiem. oddaj mu z miloscia jako bron. Ale nie oddaj dume
    • mlodytatus Re: Z nerwów nie moge spac... :( 07.11.06, 21:10
      bo kochalas. nie wiecej a nie mniej.

      wiem cos o tym
      • mamitka Re: Z nerwów nie moge spac... :( 08.11.06, 10:00
        Dzieki za wsparcie.
        A do tych którzy pytają po co sie żalisz - bo po to jest to forum jak w
        tytule... I teksty w stylu - niektórzy nic nie robią choc moga a sie żala..
        darujcie. Ja wiem o czym mowie, raz podjełam juz próbe odejścia, mieszkałam u
        rodziców. Skutek - znerwicowana moja mama nachodzona przez męza i tesciów,
        rozrywane i ogłupiałe dziecko które nie mogło spac w nocy, śledzenie, wyzwiska,
        brak srodków do zycia, ciagłe poczucie winy i strachu. To nie jest tak ze nie
        wiem jak to bedzie wyglądało - wiem doskonale. Nie chce znowu tak. Chce sie do
        tego normalnie i logicznie przygotwac, nie chce znowu polec w trakcie walki,
        ale nie chce walczyc jego bronia. Łatwe prawda? Nie poddałam sie. Jeszcze sie
        nie poddałam, mam w sobie jeszcze troche sił choc teraz sytuacja jest
        trudniejsza bo bedzie dwójka dzieci. Dziekuje Wam za wszystkie mądre i
        zyczliwe rady, na pewno z wielu skorzystam. Dzieki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka