Dodaj do ulubionych

żony bardzo zapracowanych mężów

IP: *.* 16.03.01, 14:27
Szukam mamuś, które tak jak ja widzą swoich mężów późną nocą i bladym świtem.\nJuż nie mam sumienia prosić o jakąś pomoc w domu i przy dziecku, poprostu szkoda mi go.\nTo taka specyfika naszych czasów, z którą trudno się pogodzić. Czasami czuję się jak samotna matka, bo wszystko jest na mojej głowie. Mogłabym jeszcze długo narzekać. Może potraficie mnie pocieszyć?
Obserwuj wątek
    • Gość: patrycja Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 16.03.01, 15:14
      cześć ! nie potrafie Cie pocieszyc...ale nie ukrywam , że siebie pocieszyłam Twoją sytuacją , bo myślałam , że tylko ja czuję się jak samotna matka...ale widzę że jesteś z Wawy a to wiele wyjaśnia ! ja jestem z Otwocka ale mój mąż pracuje w Wawie , co wcale nie poprawia mojej sytuacji , bo np. spotykam na spacerach dużo mamuś ,do których ok. 16 dołączają tatusiowie , albo takich ,które o 15 sie zwijają bo trzeba gotować obiad...u mnie problem obiadu zaczyna być przemyśliwany po 19 kiedy dzieciaczki juz śpia !a Ty długo już jesteś samotną matką ? ja 4 lata i z moich analiz wynika że czlowiek to taka małpa co się do wszystkiego przyzwyczaja .na początku strasznie oponowalam i protestowałam , ale wiadomo - jak czegoś nie można zmienic to trzeba się przyzwyczaic , nawet jak jest ciężko .balam sie , że dzieci przestaną rozpoznawać ojca , ale kiedy zobaczyłam , że sobie świetnie z tym radzą(no może z wyjątkiem tego ,ze czterolatek kiedy nie czuje męskiej ręki , zaczyna zbytnio brykac). także życzę cierpliwości(jestem cwaniara , bo mam dzisiaj dobry nastrój , jak podle się czuję to potrafię godzinami opłakiwać swoją sytuację -raz na wozie , raz pod wozem) w razie potrzeby mozesz oczywiscie kontaktowac sie ze mna , ale mężów to sobie nie zastąpimy...
    • Gość: Anka mama Julki Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 16.03.01, 20:47
      Mój mąż informatyk pracuje zrywami. Bywa że cały tydzień wraca do domu o 3 nad ranem (raz zastał dom zakluczony od wewnątrz i karton ze swoimi ciuchami i radą, aby przeniósł je do pracy bo mu się tam bardziej przydadzą, było to przed świętami, kiedy sie naprawdę wkurzyłam). A innym razem z kolei dwa tygodnie wraca przyzwoicie tzn. o 17 i coś jeszcze razem zrobimy, pobawi się z córką, sprzątnie po obiedzie itp. Do tej pory nasza sytuacja była jeszcze gorsza, bo on studiował w w weekendy w innym mieście, ale teraz studia mają się ku końcowi. Obawiam sie jednak, że kiedy przestanie jeździć na studia będzie siedział w pracy także całą sobotę i nie omieszka jej odwiedzić w niedzielę sad((. Poza tym wady ma nielczne, a zalet mnóstwo, tylko kiedy ma się wykazywać tymi zaletami jak go nie ma???
    • Gość: Anka mama Marysi Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 17.03.01, 11:26
      Cześć, cieszę się, że jesteście. Mój mąż jest potwornie zapracowany, wraca codziennie ok. 19,20, a nawet później. To przykre, ale narazie nic nie możemy na to poradzić. Na początku strasznie mnie to wściekało, a potem przestało, bo nie mam na to wpływu, chyba się przyzwyczaiłam, żeby nie zwariować.
    • Gość: Dymitr Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 17.03.01, 20:49
      Czytam...i czytam..i tak sobie mysle, ze drogie Panie macie sporo racji. Niemniej jednak musze tu podkreslic bardzo wazna rzecz, a mianowicie fakt utrzymania w dzisiejszych czasach Rodziny na dosc wysokim poziomie oraz podejscie pracodawcy do pracownika. Moja firma jest (tak mysle) jedna z tych wielu firm, ktore doceniaja tylko (podkreslam slowo tylko) najlepszych pracownikow. W zamian daja poczucie stalej pracy, poczucie bezpieczenstwa finansowego itp. Kiedys swoja prace postrzegalem bardzo ambicjonalnie i wtedy wiele z tych Waszych argumentow bylyby bardzo trafnych, ale teraz, kiedy wiele sie zmienilo w samym podejsciu do pracy....chyba tak juz musi byc. Zreszta powiem tak :drogie Panie (moja zono) masz racje. Jest Tobie (Wam)ciezko. Ale jesli nie bede sie staral bedzie nam jeszcze ciezej. Pozdrawiam
    • Gość: gocha Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 18.03.01, 00:36
      Mój mąż pracuje w takiej firmie jak Ty. I faktycznie byłoby nam jeszcze ciężej.\nTwoja żona ma szczęście, bo z tego co przeczytałam doceniasz jąsmile). Mój mąż niby to wszystko wie, ale... No, właśnie, powiedz mi dlaczego tak jest, że dla większości panów kobiety w domu nic nie robią i jest to zwykle argument w czasie kłótni.\nOprócz zajmowania się domem (podkreślam to oprócz) i wychowywania dwójki dzieci, zajmuję się finansami rodziny (wszystkie kontakty z bankami, urzędami itp, planowanie wydatków), sprawami, nazwijmy je remontowo-naprawczymi oraz działam jako pocieszycielka pozostałych domowników (chodzi mi głównie o nastoletniego syna), pracuję zupełnie nieoficjalnie (co zajmuje mi kilka, intensywnie przepracowanych godzin).\nI zarabiam wcale nie tak mało(oczywiście ubezpieczyłam się). A mimo to ciągle brak mi słów zrozumienia ze strony męża. Ciągle to on jest tym bardziej zapracowanym. Bo wraca do domu po 20-tej albo wyjeżdza. A ja jestem przecież cały czas w domu!!! \nChyba mam zły dzień, bo strasznie mi się ponarzekałosad((\nMam nadzieję, że przeczyta to jakiś mąż i coś mu w mózgu zaskoczy. Czasami wystarczy powiedzieć coś miłego albo (o zgrozo!)podziękować za to,że sam nie musi tego robić. Dobra dość. Pozdrawiam wszystkich zapracowanych mężów i tatusiów.\nBuźkasmile))
    • Gość: Pingvinek Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 18.03.01, 10:37
      Pozdrawiam serdecznie wszystkie "zapracowane mamusie" harujące w domkach, i wszystkich "zapracowanych tatusiów" harujących w pracy smile)))). Zdaje się że taki podział obowiązków ktos na siebie przyjął, żyjemy w wolnym kraju i nikt nie powiedział ze to kobieta ma siedziec w domku a facet ma siedziec w pracy, mozna sie przeciez zamienic, problem jest tylko w tym aby każde z małżonków akceptowało, doceniało pracę partnera, oraz sumiennie wywiązywało się ze swojej. Po pracy, czy to w domku czy to w jakiejs firmie oboje są zmeczeni. Kobieto! nie możesz twierdzić ze skoro facet wrocil juz wypoczety z pracy to możesz na niego zwalic wszystkie obowiązki i listę zadań do wykonania, a sama wreszcie odpoczniesz po męczącym dniu. Facecie! Nie opowiadaj bzdur ze praca w biurze na siedząco jest taaaaka męcząca... hihi wiem bo tez pracuje smile, po pracy jest wiele rzeczy ktore mozna wspolnie zrobić, nie licytując się kto jest bardziej zapracowany. Pozdrawiam serdecznie wszystkich. papa smile
    • Gość: Alex Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 18.03.01, 22:33
      Jasne Pingvinku, możemy się zamienić z mężem rolami. Pracowalismy w tej samej firmie na tym samym stanowisku, tylko że ja zarabiałam 1/3 mniej. Teraz ja nie pracuję, tylko mąż, powyżej zera na koncie nie wyskakujemy nigdy, więc jakbysmy się zamienili, to byłoby jeszcze gorzej. I co ty na to? Wolny kraj? Równosć? I co jeszcze?\nAlex
    • Gość: Anka mama Marysi Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 19.03.01, 10:06
      Widzę, że zrobiło się gorąco na tej linii. Być może tak już jest, że nie mamy innego wyjścia jak tylko pogodzić się z panującym na rynku pracy stanem rzeczy. Ja po moich studiach pedagogicznych nigdy nie zarobię tyle co mój kochany mąż. Jestem mu za to bardzo wdzięczna, że nas utrzymuje i mogę zajmować się córką, ale poza Pampersami, dobrymi zupkami ze słoiczka i ładnymi ciuchami moje dziecko przede wszystkim potrzebuje ojca. Widzi go tylko rano przez chwilę i wieczorem przez chwilę, albo i nie, bo już śpi. Tego pieniędzmi nie da się zastąpić. Może wspólnie wymyślimy jakiś złoty środek na brak w domu męża i ojca?
    • Gość: agata Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 19.03.01, 14:06
      \nja przez 9 miesięcy byłam w domu z naszym synkiem, a mój mąż pracował oczywiście. Wychodził z domu ok. 10.00 (czyli nie tak rano), ale wracał ok. 20.00 (czasem później). Dodam, że nie miałam pomocy ze strony mamy, teściowej itp, też musiałam sama sobie radzić z niesfornym Szymkiem.\nNie stanowiło to dla mnie problemu. Kiedy go poznałam już wykonywał tę pracę, wracał o tej samej porze. Nie słyszałam nigdy od niego, że on tak ciężko pracuje, aby nas utrzymać, bo ja przez ten czas też dostawałam przecież pieniądze (urlop macierzyński + wypoczynkowy), przyznam, że większe i to sporo od pensji mojego męża. To jest po prostu jego praca, takie godziny go obowiązują (praca w usługach 11.00 - 19.00 plus dojazd). Musi pracować jak najlepiej, bo czasy są ciężkie i łatwo jest pracę stracić, a znaleźć cholernie trudno. On przecież nie przebywa poza domem w celach rozrywkowych (te staram się ukrócić odkąd urodził się Szymek), tylko PRACUJE. \nNo, chyba że podejrzewacie swoich mężów, że oni wcale nie muszą tak długo pracować, tylko nie chce im się wracać do domu. Ale to już zupełnie inny problem.\nRozumiem, że jeśli to trwa latami, a męża nie ma w domu po 12 godzin i jeszcze w weekendy, to sprawa jest dużo poważniejsza, dlatego życzę Wam wytrwałości, dziewczyny. Ale może spróbujcie zrozumieć swoich facetów (chyba że ... patrz akapit powyżej).\nTeraz ja też niestety pracuję. Rano wychodzę z domu o 7.00, mąż zostaje z synkiem, zajmuje się nim i jeszcze sprząta mieszkanie, aby lśniło na przyjście opiekunki. Wracam o 17.30, teraz ja zajmuję się smykiem, mąż wraca po 20.00. Nie wybrałam takiego rozwiązania. Po prostu musiałam wracać do pracy
    • Gość: Anka, mama Julki Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 19.03.01, 15:26
      Tak się składa, że Pingvinek to właśnie mój mąż, muszę przyznać, że on nigdy nie myśli o własnych rozrywkach, ale też w pracy nie umie nikomu odmówić, gdy ktoś go prosi o ponadprogramową sprawę sad. Wtedy mam wewnętrzne poczucie, że to nie w interesie rodziny, choć współpracownicy pewnie go za to bardziej lubią i cenią. Nie też chce wierzyć, że kobiety zarabiają mniej tylko z racji swojej płci. Zresztą ja nie dostaję własnych pieniędzy, jak Agata, bo jestem studentką, mam tylko malutkie stypendium naukowe. A mąż czasem dogryza mi (przyznaję, że w obronie własnej, bo ja mu czasem dogaduję, że jeszcze swoich studiów nie zdołał doprowadzić do końca), że nawet jak ja w przyszłym roku będę magistrem i tak nie zarobię tyle co on. Oczywiście ma rację, ale to jest przykre. A tymczasem w domu nigdy nie jest idealnie, bo do tego nie mam absolutnie talentu i mąż to doskonale widzi. Głupio być kobietą na takich warunkach, choć ogólnie lubię osobistą płeć.
    • Gość: Anka Re: do Anki mamy Marysi IP: *.* 19.03.01, 20:26
      Czesc \nMilo przeczytac ze ktos jest w podobnej sytuacji jak ja.\nnapisalas ze jestes po studiach pedagogicznych. Mam pytanie \nCzy pracujesz albo pracowalas w swoim zawodzie ?\n\npozdrawiam\nAnka
    • Gość: gosia Re: do Anki mamy Marysi IP: *.* 20.03.01, 16:28
      Myślę, że złotego środka nie ma. Poprostu trzeba się z tym pogodzić i już. Pozostają soboty i niedziele. Przyznaję się, że do takiej sytuacji trudno mi się przyzwyczaić. Byliśmy małżeństwem studenckim i mnóstwo czasu spędzaliśmy razem (ten sam kierunek). Teraz to się zmieniło i jest smutno. Nie narzekam na naszą sytuację finansową, narzekam na to, że aby była dobra kogoś musi w domu brakować. Nie znam rodziny, wśród swoich znajomych, gdzie poprawa sytuacji finansowej wiązałby się jednocześnie ze stabilizacją sytuacji rodzinnej. Zawsze jest odwrotnie.\nPodobają mi się natomiast ludzie, którzy pracują mało (a mam znajomego posła, który siedzi w domu więcej niż ja) a zarabiają krocie. I tym optymistycznym akcentem kończę, życząc wszystkim mamom tatusiów dobrze ustawionych.
    • Gość: Anka mama Marysi Re: do Anki IP: *.* 20.03.01, 19:43
      Cześć, tak się złożyło, że zaproponowano mi pracę krótko po porodzie (2 mies). W czasie studiów robiłam staż w pewnym ośrodku zajmującym się terapią dzieci i młodzieży i stamtąd otrzymałam propozycję. Prowadziłam grupę przedszkolną dla dzieci z różnymi problemami, bywałam w ośrodku raz najwyżej dwa razy w tygodniu od 17.30 do 19. Moja tesciowa zostawala wtedy z dzieckiem. Od około 2 mies nie pracuję, gdyż zamknęliśmy grupę, a do nowej nie zebraliśmy kompletu. Ale mam zamiar nadal pracować, oczywiście nie za dużo, żeby mieć mnóstwo czsu dla córki. Nie pracuję dla pieniędzy, raczej dla przyjemności i żeby nie wypaść z rytmu (pracowałam już na stażu, ale nieodpłatnie). Pozdrawiam.
    • Gość: Grażyna Re: do Anki IP: *.* 20.03.01, 22:05
      Zazdroszcze wszystkim dziewczyną, które widzą mężów codziennie, nawet o 20.00! Dlaczego? Ponieważ ja swojego widuję tylko 14 dni w mc., czasami całe weekendy go nie ma. dlaczego? Ponieważ jest "niestety" lekarzem i jeżeli chce utrzymać naszą rodzinkę na NOLMALNYM-LUDZKIM poziomie, to niestety musi brać dyżury!!\nTakich jakich jak ja mam w moim otoczeniu jest wiele. Mężów mamy tylko czasami, ale i wtedy są tak zzzzmęczeni po trzech dyżurach z rzędu, że nie sposób z nimi rozmawiać!! A dzieci? Mamy trójkę wspaniałych dzieciaczków, które czekają, naprawdę tęsknią, a 6mc. córeczka piszczy z radości jak widzi tatę. I co najgorsz to wcale nie mamy za dużo pieniędzy!!! \nPozdrawiam Wszystkie dziewczyny czekające na mężów!!!\nProszę o kontakt takie, które mają podobną sytuację.
    • Gość: Ula Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 23.03.01, 10:55
      Jest bardzo prosty sposob na to, zby mąz docenił "zwykłe siedzenie w domu".\nPoproś go, aby choćby przez tydzień - na urlopie, sam zajął sie "tylko domem" - Ty oczywiście musisz zniknąć. U nas bylo tak.\nMąż co prawda nigdy nie mówił, że nic nie robię siedząc w domu z córką. Kiedy poszłam do pracy, zatrudniliśmy opiekunkę, ale kiedys musiala wyjechac na trzy dni - ja nie mogłam wziąć urlopu, więc wziął go mąz. po pobycie w domu mówi, że nie był świadomy, ile kosztuje taki jeden dzień z malym dzieckiem w domu - że praca, jak by nie była ciężka nie może się z tym rownać. Ja też "odpoczywam w pracy" i podziwiam naszą opiekunkę, ktora przez cały dzień z sercem zajmuje się naszą coreczką
    • Gość: Dymitr Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 23.03.01, 21:47
      Ja doceniam wszystkie Panie, oczywiscie szczegolnie doceniam swoja zone. Zapewniam, ze Twoj maz tez docenia. Problem polega na tym, ze trzeba sie tylko nadtym zastanowic czego zycze Twojemu mezowi. Jest piatek.....zatem milego, wspolnego weekendu. Pozdrawiam cala Twoja rodzine
    • Gość: gosia Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 24.03.01, 01:01
      Chyba miłego wspólnego doceniania sięsmile)))
    • Gość: Patrycja Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 25.03.01, 03:47
      ach ten Dymitr...(prywatnie:Mąż)\nzastanawianiem nic się tu nie zdziała...najlepsze są doświadczenia! chyba skorzystam z pomysłu Uli i udam się na któryś weekend (to wystarczy) np.do koleżanki bezdzietnej ,oczywiście komórkę zostawię w domu...to szatański plan,nieprawdaż?\nale problem w tym,że kurzodomowych nawyków nie da się u mnie wykorzenić i to ja dzwoniłabym do domu z pierwszej napotkanej budki!\na poza tym ostatnio czuję się już doceniana ,chociaż wcześniej były z tym problemy(stąd chyba ten głos o zastanawianiu się hihihi).i do tego zauważyłam , że mój Mąż zrobił się bardziej rodzinny od niedawna ! buziaczki dla Niego , jeśli tu jeszcze wpadnie .
    • Gość: gosia Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 25.03.01, 23:03
      Miło się Was czyta Patrycjo z mężem. Mnie się też podoba pomysł Uli. Tylko jak go zrealizować jeśli twoja druga połowa nie ma urlopu od 2 lat (weekend to krótko) \nCze smile) Gosia GM
    • Gość: Iza Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 29.03.01, 14:51
      Nie wiem czy to zabrzmi jak pocieszenie ale:\nbyłam dokładnie w takiej samej sytuacji jak Ty tzn. mój mąż pracował dużo, długo a ja całymi dniami siedziałam z naszą małą w domu. A ponieważ nie mam pod bokiem rodzinki ani znajomych(albo też takich ciężko zapracowanych) w domu dostawałam prawdziwego świra a każdy najmniejszy problem w tej sytuacji urastał do niewyobrażalnego. Było mi ciężko to fakt ale nie martwiłam się za co zrobię opłaty a w sklepie nie martwiłam się kiedy mała wyciągała po coś swoją łapkę. Teraz od trzech miesięcy mąż szuka pracy, ja jestem praktycznie bez dochodów więc... nie muszę chyba nic dodawać. Co z tego że mamy go w domu kiedy tamtemu stresowi ustąpił miejsca jeszcze gorszy. \nTak to już jest w tym życiu: coś za coś. Mój mąż zawsze mówi: nie narzekaj, są tacy którym jest gorzej. Teraz poznałam sens tych słów. Naprawdę ciężko jest żyć bez pieniędzy, dużo ciężej niż nie oglądać swojego męża całymi dniami!
    • Gość: gosia mama Mai Re: żony bardzo zapracowanych mężów IP: *.* 29.03.01, 23:47
      Izo, z pracą jest teraz tak jak wiadomo czyli właściwie trzeba tak zasuwać, żeby zarabiać i jednocześnie nie wylecieć (bo znajdą się tacy, którzy pojadą tam gdzie ty nie chcesz albo zrobią to czego ty nie zrobisz. \nI oczywiście ponarzekać można na brak męża i taty, ale tak naprawdę to cieszę się, że pracuje.\nTylko czasami żal, że tak musi być. I żadna z nas nic na to nie poradzi, takie czasy.\nPozdrawiam i odezwij się do mnie. Na mój e-mail.\nJa już byłam w takiej sytuacji, jak ty teraz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka