Dodaj do ulubionych

po świętach

IP: *.* 18.04.01, 07:11
Dziewczyny, jak tam po świętach. Czy przetrwałyście rodzinne spotkania. Czy już się odchudzacie, jak Wasze dzieci - czy chodzicie z nimi ze święconką i dajecie im prezenty od zajączka.Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Tyska Re: po świętach IP: *.* 18.04.01, 07:42
      Czesc Agnieszko.Po świętach sama zaczęłam sie odchudzać :-)). Usiłuję to zrobić od jakiegoś czasu zresztą :-)). Za moją córcię starszą za to zadecydowała Matka Natura i nadmiar słodyczy, bo w nocy z poniedziałku na wtorek przypominała wodospad Niagara :-)). A ze święconką tradycyjnie chodzimy razem, a potem na spacer. Pozdrawiam serdecznie
      • Gość: Kasia Re: po świętach IP: *.* 18.04.01, 08:49
        Hej, Agnieszko! U nas po świętach cudownie, rodzina szczęśliwa, bo w końcu mieliśmy mnóstwo czasu dla siebie!!! Byliśmy do święcenia, jasne, z całą wielką rodzinką : babcie, ciocie, kuzyni, ciocie - babcie itd, chyba z trzydzieści osób! Kiedy robiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie, zjęliśmy całe schody kościoła. I tak jest co roku. Specerowaliśmy, jasne, już w zdecydowanie mniejszym gronie. I zając przynosi prezenty, rozpakowujemy je przed świątecznym śniadaniem. To zazwyczaj drobiazgi,ale dzieci bardzo się cieszą! No a w lany poniedziałek - śmingus i obowiązkowy w Krakowie Emaus, wielki odpust na Slwatorze: karuzele, wata cukrowa, pukawki, wiatraczki, baloniki,maleńkie złote pierścionki i cała inna słodka tandeta świąteczna, cudowna, taka sama od lat (kiedy jeszcze ja byłam małą dziewczynką!). Pozdrawiam, Kasiak
        • Gość: Agnieszka mama dwóch córek Re: po świętach IP: *.* 18.04.01, 18:26
          Oj, ten wielki odpust to brzmi cudownie. Marzy mi się trafić tam kiedyś z moimi córeczkami.My też chodzimy ze święconką, były nawet dwa koszyczki - po jednym dla każdej dziewczynki.Zajączek oczywiście też przyszedł, inaczej być nie mogło, bo ja pamiętam go jeszcze ze swojego dzieciństwa.Pozdrawiam. Podpowiedzcie, jak schudnąć po świątecznych mazurkach, które na własną zgubę upiekłamWiem, wiem, trzeba po prostu przestać jeść.
          • Gość: Mama Julki Re: po świętach IP: *.* 18.04.01, 19:31
            Witam. Niestety w święta byłam chora i mój mąż też. Naszczęście Julke ominęło. Przy tej okazji chciałam powiedzieć że nie wiem co bym zrobiła bez dziadków. A było to takMimo choroby postanowiłam jeszce w sobote zrobić troszkę porządków i sernik (ser by się zepsuł itd.).Julce (3 lata) kazałam posprzątać swój pokoik. W czasie gdy ubijałam białka zadzwonił telefon. Odebrała go Julka. Usłyszałam tylko jak mówi "Oni sobie leżę bo są chorzy a mi kazali sprątać !Ja już nie mam siły. Jestem okropnie zmęczona. Dziadek ratuj mnie ...... i płacz"Po dziesięciu minutach dzwonek do drzwi dziadek przyjechał po wnuczkę a my mogliśmy się wyleczyc i w niedziele bylismy już prawie zdrowi. Pozdrawiam wszystkie mamy i dziadków
            • Gość: Gosia Re: po świętach IP: *.* 18.04.01, 20:40
              Ja się ambitnie zaczęłam odchudzać, bo w czasie świąt przekroczyłam wszelkie normy przyzwoitości w jedzeniu ( ach te mazurki, baby i serniki...). Przynajmniej dzieciaki więcej jadły, gdy widziały jak wszyscy się obżerają, trochę skubnęły od dziadka, trochę od babci, trochę od mamy i taty. Żeby mi tak jadły codziennie....A jak poszliśmy ze święconką, to jeden z moich synków zaczął się wdrapywać na ołtarz. Drugi w tym czasie położył się między ławkami i za nic nie mogliśmy go wyciągnąć, to właśnie dlatego nie zabieramy ich normalnie do kościoła...Pozdrawiam poświątecznie, nieco głodna ( to ten rozciągnięty żołądek...)Gośka
              • Gość: Patrycja Re: po świętach IP: *.* 18.04.01, 21:47
                ze święconką byliśmy - dzieci nawet nie zruinowały koscioła...spaceru tradycyjnego nie bylo ze względu na pogodę :((( - ŚNIEG!!! a zajączek u nas nie chadza. za to jedzenie oczywiście nadmierne (wszystko przez te anomalie klimatyczne) i konieczność odchudzania wielka(ale to dopiero wtedy gdy zakończę wyjadanie tych smakołyków z lodówki hihihi).
                • Gość: Dalia Re: po świętach IP: *.* 19.04.01, 08:43
                  Po świętach:a) 2 kg dodatkowej wagi i to przez własnoręcznie upieczony sernik,b) święte oburzenie na męża, który potrafił wrąbać (inaczej nie da się tego określić) cztery! kawałki sernika, popchnąć to kawałkiem babki i herbatą, i nie przytyć ani deka,c) wściekłość na szefa-terrorystę, który wyłączył ogrzewanie i zimno u nas jak na biegunie (za oknem leje i wieje, co z tą wiosną?), przez co trudno pracować i jeść się chce dodatkowo. Pozdrawiam Dalia
                  • Gość: Wojtek z \"Dziecka\" Re: po świętach IP: *.* 19.04.01, 12:01
                    Dziewczyny!A kto Wam powiedział, że krągłe nie jest piękne? I na przerzucenie się z futer na bikini aura póki co i tak nie pozwala.Byle do lata!PS. Jestescie cudowne!
    • Gość: Anka, mama Julki Re: po świętach IP: *.* 19.04.01, 17:44
      Mimo jedzenia do oporu w święta maminego, pysznego jedzonka nie udało mi się przytyć nawet grama. Nadal nieśmiertelne 42 kilo. Jak wy to robicie dziewczyny, że możecie przybierać na wadze? I jeszcze te dołujące słowa mężczyzny, że krągłe jest piękne :-(((. A święta były przyjemne, tylko ta grudniowa pogoda kojarzyła się bardziej z Bożym Narodzeniem. Paskudne zimnisko...
      • Gość: Tyska Re: po świętach IP: *.* 20.04.01, 07:42
        Droga AniuMoże i krągłe jest piękne, ale sama go na sobie osobiście nie lubię (chociaż ogólnie siebie bardzo lubię :-) ).Z ogromną przyjemnością oddałabym Ci moje ze 3 kg. Tylko nie wiem jak to zrobić internetowo :-). Ps. Wlazłam wczoraj na wagę. Na szczęście się nie zmieniła.
      • Gość: agata Re: po świętach IP: *.* 20.04.01, 07:50
        Aniu, parafrazując "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma" - wszystko dobre, co nie nasze. Ja chętnie oddałabym Ci nie 3 a z 10 kilogramów. Wtedy obie mieściłybyśmy się w normie i były bardzo zadowolone. Dlaczego tak nie można? (buuuuu)
      • Gość: Kasia Re: po świętach IP: *.* 20.04.01, 19:24
        Droga Anko! Wyobraź sobie, że upiekliśmy z moim mężem dwie baby wielkanocne (z kilograma mąki!!!) i w środę po świętach już ich nie było. ZJADŁAM JE PRAKTYCZNIE SAMA, z niewielką pomocą dzieci i Łukasza. Naprawdę niewielką. I nic, ani grama tłuszczyku na mnie nie zawisło, choć bardzo na to liczyłam - 47 kg jak było, tak jest!!! Dziś nawet moja kuzynka oświadczyła mi: Kaśka, bój się Boga, wyglądasz jak z Oświęcimia! Też wolałbym trochę krągłości...Pozdrawiam w biedzie, Kasiak
        • Gość: Dalia Re: po świętach IP: *.* 21.04.01, 10:11
          Ot szczęściara, ja to chyba nawet po jabłku przybieram na wadze.
    • Gość: Anka, mama Julki Re: po świętach IP: *.* 22.04.01, 17:57
      Kasia, a ile masz wzrostu, ja 163 cm. Ostatnio nawet Julki lekarka wysłała mnie na badania, ale wyniki były dobre.
      • Gość: Kasia Re: po świętach IP: *.* 23.04.01, 21:54
        Aniu, mam 167 cm wzrostu i też wysłano mnie na badania - mam skontrolować poziom hormonów tarczycy. Może Ty też powinnaś? Jak na razie używam sobie w obżarstwie (wiecznie jestem głodna!), jakąś przyjemność z życia trzeba przecież mieć, czyż nie? Pozdrawiam, Kasiak
        • Gość: Anka, mama Julki Re: po świętach IP: *.* 24.04.01, 12:46
          Na początku ciąży miałam rzeczywiście nadczynność tarczycy. Potem wyniki już były poprawne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka