Dodaj do ulubionych

ach ci mężowie

IP: *.* 26.05.01, 20:52
Powiedzcie dlaczego mężczyzna, który pracuje zawodowo nie potrafi docenić kobiety pracującej w domu. Mam dwoje dzieci (Ania(2,5 roku), Ola(3 miesiące))czasu dla siebie bardzo mało, wszystko na głowie... Mąż twierdzi, że przecież On pracuje na rodzinę. A ja co? Jemu się wydaje, że leżę i nic nie robię. Do tego jeszcze pretensj, że go zaniedbuję. Nieraz mam tego wszystkiego dosyć. :(Gusia
Obserwuj wątek
    • Gość: jolka Re: ach ci mężowie IP: *.* 26.05.01, 22:00
      Ja też ma dwójkę maluchów z taką różnicą wieku jak u Ciebie i nie jest łatwo. Wieczorem nie kładę się spać tylko po prostu padam. I ci bezdzietni znajomi robiący karierę i wspólczujący mi że siedzę w domu z dziećmi (oj chciałabym czasami posiedzieć). Mój mąż zrozumiał co to znaczy być z dziećmi przez cały dzień jak kiedyś musiał z nimi sam zostać po moim powrocie stwierdził ze mnie podziwia i teraz wszystkim mówi że jego żona nie musi narazie szukać pracy bo pracuje w domu na trzy etaty. Niedawno w radio wyceniono pracę kobiety, która wychowuje dzieci , wyszło około 2000 po chwili zadzwonił młody gniewny facet , że on też chciałby za tą kwotę siedzieć w domu i nic nie robić (bo co to znaczy opieka nad dzieckiem , gotowanie i sprzątanie).Pomyślałam sobie ot słodka nieświadomość .I uśmiechnij się moje dzieci mają teraz rok i trzy lata i zaczynaja sie razem bawić a mama ma w tym czasie chwilę spokoju, pozdrowienia
    • Gość: Anieszka mama Dominika Re: ach ci mężowie IP: *.* 30.05.01, 09:07
      Droga Agnieszko!Może więc spróbuj pewnego pięknego dnia faktycznie nic nie robić, ogranicz się do zapewnienia dzieciom wszystkiego co niezbędne, a mężowskie sprawy (obiad, pranie, prasowanie, sprzątanie) niech leżą odłogiem. Może kiedy nie będzie miał co zjeść po "utrzymywaniu rodziny" i nie będzie miał czystej koszuli do pracy, doceni twoją ciężką i niewdzięczną pracę w domu. Ja mojemu zawsze powtarzam (choć on nie zaprzecza że ja też pracuję),że różnica między nami jest taka, że choć oboje pracujemy, mi nikt za moją pracę nie płaci. A kiedy nie daj Boże zostanie z małym i musi jeszcze do tego coś zrobić, to... Przecież to niewykonalne... Dziwne, że my kobiety jakoś sobie z tym wszystkim radzimy, nie??!!! Pozdrawiam i głowa do góry. Agnieszka
      • Gość: Gosia 25 Re: ach ci mężowie IP: *.* 30.05.01, 10:24
        Tak, tez polecam malutki sajgonik w postaci sam na sam z dziecmi. Ja wyjechalam na praktyki na tydziien, nie bylam okrutna, zypke zostawilam zamrozona, obiadki popakowane, ubranka w szafi nawet poukladalam w zestawy. Wracam- w mieszkaniu nawet niezle, dzieci laza sobie, taka spi miedzy klockami. Gazetki nie ruszone w kuchni. Obiadki pozjadane. Kupa garow w kuchni ( nie bylo kiedy pozmywac_ w pralce pranie wyprane dwa dni temu czeka az krasnoludki rozwiesza. Moj maz powiedzial, ze najgorsze dla niego bylo zrozumienie, ze dzieci mowia innym jezykiem. To jak robic interesy z chinczykami. Teraz daje sie wyspac, czasem cos ugotuje (czyt, zabierze na pizze) i chyba bardziej rozumie.
        • Gość: Monika Re: ach ci mężowie IP: *.* 31.05.01, 00:23
          Ja tez jestem mama dwojki jedno 2,5 roku drugie 15 msc i tez czesto jestem wykonczona moze nie tyle fizycznie co psychicznie. Moj maz uwaza, ze moja praca domowa jest lzejsza niz jego, bo on chodzi do pracy, a ja jestem w domu.Jak mowie, ze dzieci pojda do przedszkola, a ja do pracy to nazywa mnie wyrodna matka. Najgorsze jest to, ze on sie rozwija zawodowo, a ja nie. Oboje mamy skonczone studia, dlatego mnie to denerwuje. Mimo wszystko my kobiety musimy sie wspierac przynajmniej duchowo to naprawde pomaga.Dobrze, ze mamy internet nasze okno na swiat to mozemy bez wyjscia z domu sie kontaktowac. Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: monika Re: ach ci mężowie IP: *.* 31.05.01, 06:55
      a ja zazdroszcze Wam dziewczyny które siedzicie w domu, choć wiem, jak ciężko jest być z maluchem (maluchami) przez cały dzień.ja co rano przeżywam rozstanie z moją córeczką, która zrywa się bladym switem aby pobyć trochę ze mną przed wyjściem.Co dzień wychodząc do pracy ryczę bo tak bardzo chciałąbym być z nią.Niestety, mam kupę kredytów do spłacenia co miesiąc i mężowska pensja nie wystarcza.Myślę intensywnie co robić, bo żyć tak dłużej (ze świadomością że mała mnie potrzebuje a mnie nie ma) mnie zabija.Proszę napiszcie jak sobie z tym radzicie?-inne mamy pracujące przez cały dzień i zostawiające dziecko z opiekunką?
      • Gość: Marta_P Re: ach ci mężowie IP: *.* 31.05.01, 07:10
        Czesć!Ja siedziałam z synkiem w domu przez dwa lata. Od męża i tesciów (miezkamy z nimi) słyszałam ,że nic nie robię. A jak bym ja siedziała w domu to wszystko by było zrobione-słowa tesciowej. I wiecie co? Została w domu z dwuletnim dzieckiem, wracam a ona od progu że nic nie mogła zrobić, dopiero jak dziadek poszedł z wnuczkiem na spacer to cos niecos okrzątnęła (moja satysfakcja w duchu!!ha,ha). A co do męża to jak zostanie w domu z małym to jakby tajfun przeszedł-sprzątania na dwie godziny po nieobecnosci mojej 1 dniowej! PozdrawiamMartaPS Moniko! Moj synek też wstaje 0 5 żeby się mną nacieszyć (chodzi o 23 spać). Padam na nos, ale niestety tak już jest! W sobotę i niedzieleę jestesmy razem non stop! Trzymaj się ! Napisz do mnie jak sobie radzisz, może wymienimy się doswiadczeniami?Marta
        • Gość: monika Re: ach ci mężowie IP: *.* 31.05.01, 07:44
          Marta,Jestes kochana problem w tym że zaczynam sobie nie radzić, głównie psychicznie. Wpadłam w jakis dołek i często popłakuję. Non stop tęsknię do córci i najchetniej rzuciłabym wszystko w cholere jak najszybciej ale powstrzymuje mnie swiadomość, że ..co dalej?jak żyć? jak spłacać kredyty?Nie wiem co z tym wszystkim robić, jest mi strasznie ciężko.
          • Gość: Dalia Re: ach ci mężowie IP: *.* 31.05.01, 12:55
            Moniko, ja tez musiałam wrócic do pracy zaraz po macierzyńskim. Synek miał niecałe 5 m-cy. I tez bardzo to przezyłam. Nadal jest mi bardzo ciężko, mimo iż Mateusz ma już 3 lata. Tez mi się chce płakać, jak wychodzę do pracy , a on prosi, żebym go nie zostawiała. Gdybym tylko mogła rzuciałbym to wszystko w diabły, ale nietety tez mamy kredyty do spłacania. Życ przeciez tez za coś trzeba. Rozumiem ciebie bardzo dobrze, ale nie poddawaj się> pozdrawiam (jak chcesz możesz napisać do mnie na skrzynkę). Pa dalia
            • Gość: monika Re: ach ci mężowie IP: *.* 31.05.01, 12:59
              Dzięki za słowa otuchy, chętnie bym napisała do Ciebie na skrzynkę, ale nie wiem jak to się robi.
              • Gość: Dalia Re: ach ci mężowie IP: *.* 01.06.01, 14:28
                Moniko: jak pukniesz w moje imię(tam na górze, gdzie pisze autor)to ci sie wyświetli adres.Dalia
      • Gość: Kassia Re: ach ci mężowie IP: *.* 31.05.01, 09:31
        Witam Ja jestem mamą, która pracuje od 8 do 17 (niekiedy nawet do 20)Synek oczywiście z opiekunką od 8 - 15. Niekiedy udaje mi sie odebrac go od niani po 15.00 :( Ale zazwyczaj robia to moi kochani rodzice. Moj małzonek niewiele mi pomaga ponieważ twierdzi ze powinnam miec czas na wszystko (nawet na pilnowanie dziecka kiedy jestem w pracy :) ) Nie wspominam juz o gotowaniu obiadów praniu sprzataniu itp ponieważ na to nie mam zupełnie czasu (wyrecza mnie moja mama). Mieszkamy oczywiście z moimi rodzicami i nie wyobrazam sobie w tej chwili innego wyjścia. Nie poradziłabym sobie chyba, że skombinowałabym gdzies swojego klona. Poza tym nie mam szans (przynajmiej w tej chwili ) na własne lokum ponieważ obydwoje z moim mężem mamy pensje niemal głodowe (ale mamy) :(. Oczywiście, kiedy pracuje 10 godzin to bardzo tęsknie za synkiem (niejednokrtnie zdarza sie ze jak wracam do domu to on juz śpi i wtedy pozostaje mi tylko pocałować go w czółko). Od października wracam na studia (zaoczne) i wiem że będzie jeszcze gorzej a na pomoc mojego męża moge liczyc okazjonalnie :( Ale będzie dobrze :)PozdrawimKassia
        • Gość: tyska Re: ach ci mężowie IP: *.* 31.05.01, 09:43
          A ja trzymam za Ciebie Kassiu kciuki z całych sil i wierzę, że Ci się uda.:hello:Tyska
        • Gość: Ania S. Re: ach ci mężowie IP: *.* 01.06.01, 14:07
          I przypadkiem nie rezygnuj z tych studiów jak mąż będzie ci wmawiał że nie powinnaś bo czasu lub pieniędzy nie macie.Kobiety zbyt często rezygnują z własnych ambicji żeby tylko w domu był spokój.Pamietej że jak przestaniesz się rozwijać zawodowo to przepaść między Tobą a mężem będzie się pogłębiała i za 10 lat nie będzie mu się chciało nawet konsultować z Tobą ważnych decyzji.Chciałabym krzyknąć - Kobiety pracujące łączcie się !!!Co Wy na to żebyśmy stworzyły - każda w ramach możliwości front wspierania się nawzajem w pracy. Każda z nas jak będzie miała do wyboru czy powiedzieć dobrze o koledze z pracy lub koleżance przełożonemu to bedzie wybierała dziewczynę. A jeśli od nas będzie zależał czyjś awans to będziemy awansować kobiety ????Nie jestem walczącą feministką nienawidzącą mężczyzn (bardzo kocham swojego) ale facetom należałoby przytrzeć nosa.Trzymam kciuki za wszystki pracujące i studiujące.Ania
          • Gość: JustynaS. Re: ach ci mężowie IP: *.* 01.06.01, 20:59
            Przyłączam się do Ani S. Kobiety łączmy się! U nas w pracy też raczej faworyzowni sa mężczyźni - to oni chodzą na szkolenia, jeżdżą w delgacje, zajmują kierownicze stanowiska. A ja podziwiam nas kobiety!!! Mało który mężczyzna potrafiłby poradzić sobie z dzieckim, domem i pracą na raz.
    • Gość: monika Re: ach ci mężowie IP: *.* 31.05.01, 09:43
      Dobrze Ci że masz rodziców na miejscu. Gdyby moi mieszkali w tym samym mieście-byłabym szczęśliwa. Niestety, są 80 km stąd i mogę liczyć na ich pomoc tylko w niektóre weekendy.
      • Gość: iwona Re: ach ci mężowie-do moniki IP: *.* 31.05.01, 12:03
        Nie martw się a może by tak....pójść na długi spacer lub pogadać z koleżanką? To zawsze dobrze robi niemniej rozumiem Twój problem. Sama pracuję i na początku było mi ciężko a teraz chyba jeszcze ciężej gdy widzę jak Michał się rozwija. Siedzę za biurkiem i myślę: kurczę co ja o tu robię zamiast szaleć z synkiem po parku - z drugiej jednak strony gdybym została w domu myślałabym: kurcze czuję jak życie mi przepływa obok - i takie jest to moje wewnętrzne rozdarcie. Ja mam to szczęście, że niania jest mamą mojej przyjaciółki i mały za nią szaleję więc nie martwię się o opiekę. Jak sobie radzę? - kiedy jestem w pracy to staram się skupić na pracy; kiedy wracam do domu to nic innego się nie liczy jak synek ( aż do jego zaśnięcia a weekendy też spedzam tylko z nim ( czasami z sąsiadką i jej córeczką) a kiedy jest mi źle bo czuję jakbym dźwigała ciężkie kamienie i było ich za dużo to kładę się na kanapie i oglądam bezmyślnie film na video w stylu Gwiezdne Wojny.
    • Gość: Monika Re: ach ci mężowie IP: *.* 01.06.01, 21:46
      Coz, nie powinnas sie czuc osamotniona w swoich uczuciach i pytaniach, wiedz, ze to wszystko przez nature mezczyzn, oni po prostu maja to w genach, ta cywilizacja niby pedzi do przodu na zlamanie karku, ale natura czlowieka nie nadaza. Kiedys mezczyzni zajmowali sie polowaniem na wielkiego zwierza, byli dumni, ze moga przyniesc zarlo dla swej rodziny. oczekiwali, ze kobiety zajma sie domem i ich potomkami, ktorymi oni sie zajma jak juz beda mogli polowac jak dorosli...Teraz tez nie utrzymasz chlopa w domu, przynajmniej nie na dlugo, inaczej przestanie czuc sie mezczyzna i bedzie stlamszony a w koncu nic dla ciebie nie warty, (bo przestanie byc 100% menem). tak mi sie wydaje z obserwacji wlasnego meza. Mam synka 8 mies, chyba powinnam miec corke, zeby kiedys mnie zrozumiala i byla w domu pod nieobecnosc (z powodu polowan) moich facetow.Co Wy na to?Monika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka