Dodaj do ulubionych

Zmęczenie

IP: *.* 28.05.01, 14:39
Dziewczyny, czy macie czasami wszystkiego dosyć. Ostatnio mnie coraz częściej dopada zmęczenie i znużenie. Czasem ręce mi opadają i nic już nie chce mi się robić. A przy dwójce dzieci (same wiecie) nie można się nudzić. Dobrze przynajmniej ,że mam kontakt z koleżankami i mogę sobie porozmawiać z kimś o wszystkim. Ale najczęściej moje wyjście na podwórko zamienia się w bieganinę i krzyk za dzieckiem (drugie na szczęście siedzi jeszcze w wózku i marudzi), które prawie się nie słucha. Już nie wiem jak do niego dotrzeć- tłumaczenie nie pomaga, klaps nie rozwiązuje sytuacji(ani krzyk). W domu spokojnie nie przejdzie obok siostry - musi ją pchnąć lub klepnąć. Broń boże aby dotknęła jego zabawkę (chyba ,że ma chwilę dobroci dla niemowlaka). Przepraszam za lekkie marudzenie, ale nastąpiło u mnie przesilenie ("wiosenne", a może to pogoda tak wpływa), na dotatek mąż też potrafi porządnie zdenerwować. Po prostu czasami mi ręce opadają i nie wiem co mam robić (śmiać się, czy płakać).
Obserwuj wątek
    • Gość: Marta, mama Marysi Re: Zmęczenie IP: *.* 28.05.01, 15:08
      Doskonale Cię rozumiem. Wiosenna depresja dopadła mnie i co gorsza moją córkę, która nagle zaczęła o wszystko marudzić. Postanowiłam sobie zrobić jednodniowy urlop. Siedzimy cały dzień w domu (na szczęście pada, więc i tak spacer nie wyglądałby ciekawie). Bałagan kwitnie, na obiad były omlety z powidłami. Nic nie robię, mam w nosie. Mała załapała klimat i udzieliło jej się. Najpierw grała ze mną w grę, potem poszła gotować sama lalkom. A teraz śpi! To się już niemal w dzień nie zdarza (pewnie odsypia wczorajszą majówkę). Choć dom wygląda jak pobojowisko, a ja jak Kopciuszek z bajki to jakoś mi lepiej. Myślę, że jutro wróci mi zapał do aktywnego życia. Musi...
      • Gość: jolka Re: Zmęczenie IP: *.* 28.05.01, 15:11
        Ja też mam dzisiaj na obiad omlet z dżemem , zasypiam na stojąco a bałagan...szkoda pisać, pozdrawiam i idę zrobić sobie kawę :hello:
    • Gość: Kinga Re: Zmęczenie IP: *.* 28.05.01, 16:41
      Jak mi się zrobiło lekko, pojęcia nie macie. Jeszcze dobrze nie otworzyłam oczu, a już mi się nawet nie chciało próbować chcieć. W efekcie chata stoi odłogiem, obiadu dzisiaj nie będzie (mały dostał, spoko!), nawet pies dziwnie na mnie patrzy. Na szczęście moje dziecię trochę wymęczone trzydniowym kiepskim spaniem, a trochę chyba przybite pogodą (we Wrocławiu pada okrutnie) pada co chwilę na materac i kiwając w powietrzu ręką lub nogą przesypia parę minut. Usiłuję się rozgrzeszyć-jutro po południu przyjeżdża na trzy dni moja teściowa... Już ona mi pokaże co to znaczy Matka-Polka.
      • Gość: Marta, mama Marysi Re: Zmęczenie IP: *.* 28.05.01, 20:56
        Dzień się ma ku końcowi. Nic się dziś nie działo, jak wcześniej pisałam. I czuję się wypoczęta i radosna. Małej chyba tez lepiej, bo przed snem chichotała chyba z godzinę. Jak to dobrze czasem po prostu nic nie robić. I popełniać różne grzeszki... Mała pożarła pół tabliczki czekolady, której zwykle nie jada. A ja w spokoju żywiłam się cały dzień capuccino i chlebem z powidłami, nie bacząc na kalorie i prawidłowe komponowanie diety. Jak mi dobrze... Tyle, że chleba zabrakło, zostały mi same powidła. Przynam szczerze, że nie mam cienia wyrzutów sumienia za bałagan itd. Wyleczyłam się z tego dawno temu ;) . Na szczęście moja teściowa nigdy nas nie odwiedza, więc nie spadnie na mnie kara za słodkie nieróbstwo.
        • Gość: Gosia25 Re: Zmęczenie IP: *.* 28.05.01, 22:06
          Przeczytałam sobie posty, zasiadłam z czekoladą do komputera i zamierzam w końcu skonczyc tę grę, co ją zaczęłam dwa miesiace temu....
      • Gość: Maszka Re: Zmęczenie IP: *.* 30.05.01, 13:00
        Cześć zmęczone Mamuśki.Jestem mamą pracującą i w perspektywie mam 3,5 tygodnia do spędzenia z moim synkiem. Mam mieszane uczucia :cry:Zmęczenie praktycznie mnie nie opuszcza, bo dodatkowo 22 czerwca czeka mnie obrona pracy magisterskiej, więc same rozumiecie , co ostatnio porabiałam. Moje dzieciątko do aniołków się nie zalicza, dowodem tego jest wyjazd opiekunki do sanatorium, bo straciła przy nim zdrowie. I teraz słodki (!) ciężar opieki spadł na mnie (chyba jestem strasznie wyrodną matką).Michaś ma obsesję na moim punkcie, nigdzie nie mogę się bez niego ruszyć. Nawet zasypia, trzymając mnie za rękę. A co to będzie po tych trzech tygodniach, aż boję się pomyśleć...
    • Gość: Anka, mama Julki Re: Zmęczenie IP: *.* 30.05.01, 22:36
      Ja dzisiaj padam ze zmęczenia. Mam zawsze bardzo obfite miesiączki (dziś drugi dzień) i tracę mnóstwo żelaza, w te dni ciężko mi nawet dźwignąć córkę z ziemi do krzesełka albo z wanny :-(. W dodatku byłam dziś 7 godzin na uczelni w niewygodnych butach, (w poniedziałek egzamin z historii języka) a wieczorem w supermarkecie z rodzinką (w tych samych butach - próżność mnie zgubiła). Malutka nie chciała siedzieć w wózku i biegała od półki do półki a ja za nią. Zasnęła o 22 po trzydziestu kołysankach przy cycusiu (to dla niej normalna pora), a ja jestem taka zdechła, że nie mam siły się położyć. Przeżywacie czasem takie trudne dni? Mój mąż tego zupełnie nie rozumie, nigdy mu się wszak nie przytrafiło.
    • Gość: katja Re: Zmęczenie IP: *.* 31.05.01, 12:25
      normalna rzecz... tez podpieram sie nosemchoc dzis juz troszke lepiej za to wczoraj KOSZMAR!rano notariusz (nie sadzilam ze podpisanie aktu notarialnego moze trwac tyle czasu - 3 godziny tam siedzialam ... z okladem!). Potem galop na Bartycka po podlogi (dodam ze notariusz w Piasecznie a moj synek nie znosi jazdy samochodem). Na Bartyckiej leje wiec dziecko na rekach u tatusia a mama z parasolem za nimi zeby im na glowy nie napadalo (niestety zacinalo dolem). Wrocilismy do domu poznym popoludniem ( w miedzy czasie jedzac obrzydliwy obiad) i co zastajemy... SODOMA I GOMORA. Kwiaty w oknie zdewastowane, na srodku lozka (przepraszam ze sie tak wyraze) gowno, bylo rowniez na moich nowych spodniach lezacych na fotelu iw paru innych jeszcze miejscach. Sprawca tego byl golabek ktory wlecial sobie przez okienko i za nic w swiecie nie mogl wyleciec. Zastalismy go spiacego na polce z ksiazkami (powiem szczerze ze ladnie sie tam komponowal). Dobrze ze spal bo inaczej w zyciu nie udalo by sie nam go zlapac (pisze "nam" a faktycznie to ja dalam drapaka z dzieckiem do drugiego pokoju a tata lapal). Wiec niedosyc ze zmeczeni calodzienna wyprawa z dzieckiem (3,5 miesiecznym) to jeszcze czekalo nas w domku pozaplanowe sprzatanko. Koszmar. Potem kapanko malucha, tatus pojechal po zakupki, odrabianie lekcji ze starsza corka, kolacyjka, marudzenie Julka (od kliku dni cos sie z nim dzieje i nie chce spac o przyzwoitej porze).... i z tego wszystkiego nie moglam w nocy zasnac.A pisze to dlatego bo moj kolega kiedys powiedzil mi jak bylam zalamana: "Nie martw sie, ktos inny ma gorzej".Usciski :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka