Dodaj do ulubionych

Nie bedę prać, będę płakać

28.06.08, 12:58
Dzieciaki pojechały na wakacje - pierwszy raz tylko z tatą, beze
mnie. Siedzę w domu, piszę do was i dotarło do mnie, że od pół roku
się normalnie zwyczajnie nie wyryczałam. Najpierw byłam jak
zamrożona, a potem trzymałam fason ze względu na dzieci. Miałam prać
w rękach, żeby się wyżyć, albo iść na spacer, ale nie. Dziś
zamierzam się wyryczeć za wszystkie czasy. Wypłakać strach przed
przyszłoscią, żal, że niewłaściwego faceta wybrałam, wyzłościć się.
Pieprzyć fason, nie ma przed kim udawać.No, idę zaczać...
Obserwuj wątek
    • kaja-p Re: Nie bedę prać, będę płakać 28.06.08, 13:01
      wiem dokładnie co czujesz, ja się tak czuję jak mój synek jedzie
      tylko na weekend, a co dopiero na wakacje, już mnie ściska na samą
      mysl, tym bardziej że ja w tym okresie kiedy on pojedzie będę bez
      pracy, znajomych, którzy będą na wakacjach itd. muszę chyba pracę
      zminieć na taka bez wakacji...pozdrawiam
      • anikab normalka 28.06.08, 17:05
        Pierwszy i nie ostatni raz płaczesz na tę okoliczność. Ja synka oddałam pierwszy raz jakiś rok temu na dzień. Przeryczałam ten dzień, potem było coraz lepiej. Trzymaj się!
    • mala30latka Re: Nie bedę prać, będę płakać 28.06.08, 13:08
      Teuta1, płacz czasem pomaga, ale... to są wszystko wspomagacze
      krótkofalowe...
      Jak chcesz się pośmiać zamiast płakać, to zajrzyj na stronkę
      www.joemonster.org/
      każdy tam coś dla siebie znajdzie, mnie w chwilach kryzysu zawsze to
      poprawia humor...
      • manderla Płacz, Teuta, płacz 28.06.08, 14:25
        Wzięło Cie co? i dobrze. A to jest taki płacz smutny czy wsciekły?
        Bo jak smutny to sobie dowal jeszcze jakimś browarem, bedziesz miała
        czym płakać. A jak wsciekły, to radzę rozp...lic parę talerzyków,
        szklaneczek czy co tam masz pod reką....o!, na przykład jesli masz
        jakis jego ulubiony kubek może. Rozwał w cholere!
        Zapewniam , że pomaga!
        A potem popłacz nad swym losem, że to dziadostwo trzeba będzie
        posprzątać jak najszybciej aby się nie zranić wink
        Nos do góry!

        ps. wróciłam z pokazów lotniczych i kark mnie boli od patrzenia w
        górę. Pieknie tak....latać...
        • sbelatka Re: Płacz, Teuta, płacz 28.06.08, 14:50
          płacz, płacz.. ale ja wręcz przeciwnie - "zalecam" płakanie na
          trzeźwo jak najbradziej. Płakanie w stanie zmienionej świadomości
          jest tylko wylewaniem łez...
          I ciesz sie tymi chwilami samotności - kiedy można być taką jak sie
          czujesz. Doceń to i wykorzystaj każdą minutę...

          Pozdrawiam z samotnego jak najbradziej wyjazdu... I jak mi z tym
          dobrze smile
          • teuta1 Re: Płacz, Teuta, płacz 28.06.08, 17:38
            Nie wiem, jaki ten płacz. Z wściekłości, żalu, poczucia upokorzenia,
            odrzucenia, ze świadomości, że nic nie będzie jak dawniej, że plany
            wzięły w łeb, ze strachu przed przyszłością, nocnymi jazdami
            młodszego, pytaniami starszego. Może ten płacz taki pożegnalny? Bo
            ostatnio tyle wspomnień mi się ciśnie, nie bylo tego dotąd. I coraz
            wieksza samoświadomość- tu dałam ciała, tam zaniedbałam, tu był
            dzwonek alarmowy. Psycholog radziła mi, żebym wreszcie wyrzuciła te
            uczucia przed panem mężem, ale ja nie postrzegam go już jako
            właściwego adresata. To nie ten facet, którym był jeszcze kilka lat
            temu. Dzięki za wsparcie - nie piję, płaczę na sucho, z przerwami,
            bo już łez brakwink.
            • bozenadwa Re: Płacz, Teuta, płacz 28.06.08, 18:24
              Nie wiem ,czy nie zaszkodze ,nie wiem czy Ci sie spodoba ,ale ja jak
              bylam w takim stanie jak Ty dzisiaj to sluchalam.Uswiadamiajac
              sobie ,ze swiat oprocz mojego m, jest wlasnie taki.przesylam i mam
              nadzieje ,ze Ci sie spodoba. pl.youtube.com/watch?
              v=2A2Jt4WOxN8&feature=related
                      • bozenadwa Re: Płacz, Teuta, płacz 28.06.08, 18:47
                        No to bedziesz moze jeszcze bardziej sie smiac,bo to chodzilo o inne
                        klimaty ,A teraz to juz mnie sie chce smiac,i nie wiem czy Ci
                        poslac ,ten utwor ,ja go iwielbiam i uwielbiam tego
                        filipinczyka ,Ale UWAGA ostatnia proba TATAMMM!!!
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                        f=24087&w=77265314
                            • bozenadwa Re: Płacz, Teuta, płacz 28.06.08, 19:33
                              Teuta...... ja naprawde chcialam Ci poslac cos powaznego .Mysle ,ze
                              nie ma przypadkow, Ta sytuacja ubawila mnie do lez ,Siedzialam tak i
                              tak bardzo staralam sie przeslac Ci powazny utwor,a tutaj wyszlo cos
                              innego ,Poplakalam sie sama przed kompem ,ze smiechu ,nie pamietam
                              kidy ostatno yak sie usmialam ,Ale ten link ,ktory sie niby
                              przypadkowo wkleil ,jest tez ok ,I tez pokazuje rozne kolory
                              zycia ,Dzisiaj to mi sie nawet wywiad z pania barbara spodobal ,Ja
                              ta strone widze pierszy raz w zyciu.Ciesze sie ,ze nie musisz juz
                              plakac ,ja poplakalam sie totalnie do lez ,Pozdrawiam,
                                • manderla Re: Płacz, Teuta, płacz 28.06.08, 20:17
                                  Kurde, a jak jak płaczę to nie umiem kląć. U mnie to albo-albo wink
                                  Musze spróbować dwa w jednym, może sie wtedy za jednym zamachem
                                  większa ulge sie uzyskuje wink

                                  ps. Teuta, juz lepiej???
                                  a zresztą, amsz jeszcze pare tygodnie na zrobienie potopu w chałupie.
                                  Mam nadzieje , że mieszkanie jest ubezpieczone od tego rodzaju
                                  powodzi smile
                                      • zielona_ropucha Re: Płacz, Teuta, płacz 28.06.08, 20:50
                                        Płacz to jedno z lepszych rozwiązań...ja na początku ryczałam,potem
                                        nastąpiło takie dziwne coś..jakby wyparcie,nie było wtedy łez...jak
                                        sie znowu pojawiły byłam bardzo zadowolona,znaczy się,żyję
                                        czuję,jestem człowiekiem.
                                        • teuta1 Re: Płacz, Teuta, płacz 28.06.08, 21:38
                                          No właśnie. Żyję, tylko co to za życie? Chyba raczej słowo
                                          funkcjonuję byłoby tu na miejscu. Przepraszam, pojawiłam sie na
                                          forum od momentu kiedy uznałam siebie za pozbieraną, ale chyba
                                          jestem jednak w rozsypce.
                                          • teuta1 Re: Płacz, Teuta, płacz 28.06.08, 21:46
                                            No bo kurczę, ile czasu można płakać? A tu dzieci dzwonią i tatuś
                                            miły, cywilizowany w tle i ja taka dupa tęskniąca za nimi
                                            wszystkimi, pozbawiona po raz pierwszy od lat wakacji ze wszystkimi
                                            moimi trzema chłopakami (synkowie i mąż), wystawiona do wiatru
                                            cipencja....No, trzeba spać. Jak mawia Sylwia i z-mazur - trzeba
                                            spać. W życiu dorosłym. I już nici z tej fajnej rodziny, do której
                                            dążyłam, którą starałam sie stworzyć. Tylko komunikaty o kupionej
                                            kutrce przeciwdeszczowek od męża, albo wysyłane cichcem esemesy
                                            ośmiolatka, że tęskni, choć wiem, że mąż i tesciowa nieba mu
                                            przychylą.
                                          • manderla Re: Płacz, Teuta, płacz 28.06.08, 21:51
                                            Dobrze , zes nie powiedziała "wegetuje" wink
                                            Ja się tez pojawiłam, kiedy dawno już byłam uznałam że wszystko ze
                                            mna ok i twardo stoje na nogach. A tu klapa. Bedziesz zdrowa dopiero
                                            po rozwodzie, i to za jakis czas po. A Ty chciałaś nosząc pozew w
                                            torebce sie uzdrowić? Nie da sie tak, Teuta. Tylko dzialanie i czas
                                            grają na Twoja korzyść.
                                            Nie daj sie tej rozsypce, co to za jedna w ogole?
                                            To ta dziunia Twojego m? Pogoń miotłą! wink
                                            • teuta1 Re: Płacz, Teuta, płacz 28.06.08, 22:23
                                              Nie, nie dziunia, tylko wreszcie moge ryczec i zadne z maluchow nie
                                              bdedzie mnie chcialo ratowac. A pozew juz nie w torebce, tylko od 23
                                              w sadzie. Bardzo mili tam ludzie pracuja, tak swoja droga. Wygrali
                                              moj osobisty konkurs na najmilszy urzad 2008 roku. Ale balam sie o
                                              tym poinformowac na forum. Bo by mnie tri opieprzyl. Bo ja tu o
                                              wartosciach gadam, a sama tymczasem chylkiem, boczkiem co prawda
                                              informuje, ze maz sie na mnie wypial i ale i bez orzekania. I jest
                                              tylko ze wskazaniem.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka