Dodaj do ulubionych

Chrześcijańscy rodzice

IP: *.* 06.06.01, 22:18
Hej, zaczęłam już ten temat na regionalnych, ale za radą Wojtka piszę i tu.Czy są wsród Was rodzice, którzy żyją wiarą i chcą swoje dzieci wychowywać w wierze chrześcijańskiej?Co sądzicie o Domowym Kościele (Oaza Rodzin)?Jak na Waszą wiarę wpłynął fakt założenia rodziny?Jak mówicie dzieciom o Bogu?Napiszcie...
Obserwuj wątek
    • Gość: PanKuleczka Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 07.06.01, 14:37
      I co tak cicho?
    • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 07.06.01, 14:52
      Mysle ze dlatego, iz w wiekszosci przypadkow chrzest jest niestety czyms, co zrobic trzeba, bo wszyscy tak robia bez refleksji i zastanowienia, stad nie niesie ze soba nic dalej...Smutne ale widze ze tak jest u wiekszosci moich znajomych posiadajacych dzieci. A moja tesciowa powiedziala mi, ze jak mamy dziecko to "trzeba je ochrzcic", a poza tym "teraz musicie wziac slub, bo wam dziecka nie ochrzcza". Kiedy powiedzialm jej, ze nic nie musze, to popatrzyla na mnie jak na UFO. Inna sprawa, ze bardzo chce i ciesze sie, ze moge wziac slub i ochrzcic dziecko i badzo bede chciala je w wierze wychowac - to chyba nietrudne, gdy sie tak zyje (moze sie myle), ale osoby, ktore "uzywaly" - przepraszam za wyrazenie, chyba niestety pasuje, sakramentow, bo tak wszyscy robia lub rodzina naciska nie rozumieja wynikajacych stad obowiazkow i sie nad tym nie zastanawiajaKasia (mimo nieslubnego dziecka podobno ortodoksyjna)
      • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 07.06.01, 14:59
        No cóż, Kasiu. To chyba dziękujemy Ci za podsumowanie i wytłumaczenie motywów naszego postępowania. Trochę mi się zrobiło przykro.Jestem zdania, że jeśli przyjmuje się jakąś wiarę, to należy przyjąć także jej definicję grzechu. W tym znaczeniu wszyscy (czy się mylę?) grzeszymy, bo chyba prawie wszyscy współżyliśmy przed ślubem. Ty również, więc nie oceniaj innych tak łatwo.Pozdrawiam Cię serdecznie. Agata, mama 13 miesięcznego Szymka.
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 07.06.01, 15:16
          To nie byla ocena, jesli tak zabrzmiala, tylko efekt licznych rozmow z moimi znajomymi, ktorzy dokladnie tak sie wypowiadali, ja raczej staram sie widzec zdzblo w swoim oku najpierw, wiec staram sie nigdy i nikogo nie oceniac. Ciesze sie jednak, ze otworzyl - byc moze - worek z listami, nad cisza bowiem ubolewal Wojtek. Oczywiscie, ze wiekszosc wspolzyje przed slubem, tlumaczac, ze nic zlego, ja tez to robilam tez tak tlumaczac, teraz po paru latach uwazam, ze to nie jest do konca dobre. Ta uwaga marginalnie, bo nie wiem, jak sie ma do wychowywania dzieci w Duchu... O tym wszak miala byc mowa, a ja po prostu uwazam, ze jesli sie bez glebokiej wiary i przekonania przystepuje do sakramentow, to trudno w tejze wierze wychowac dzieci, wiem bo sama i dziesiatki lub setki znanych mi osob w tej wierze byly teoretycznie wychowane, bo opatrzone sakramentami. Chcialam owszem zamacic troche w wodzie i wywolac dyskusje, ale naprawde nie na temat, ktory sie uruchomil przypadkiem. Jeszcze raz wszystkich, ktorzy sie ewentualnie poczuli urazeni przepraszam,a z drugiej strony z Twojej wypowiedzi, Agato, nie wynika, co rzeczywiscie bylo przykrego w mojej wypowiedzi, prosze o szczegoly, to sie wytlumacze z kazdego zdania, naprawde nie mam zamiaru nikogo oceniacKasia
          • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 08.06.01, 08:18
            Kasiunieco zdenerwowała mnie Twoja wypowiedź, gdyż odczytałam ją jako reakcję na milczenie w naszej grupie dyskusyjnej. Wniosek z tego - uważasz, że milczymy, ponieważ, jak większość ... (tu wypowiedź z twojego postu). Zrozumiałam to jako krytykę nas i naszego podejścia do religii. Nie chcę tego dalej roztrząsać, zwłaszcza, że posypały się listy i dyskusja nabiera rumieńców. Moja prośba - nie oceniaj innych, jeśli sama nie jesteś doskonała - pozostaje nadal aktualna. Łatwo powiedzieć - "To nie była ocena". Moim zdaniem jednak była. Pozdrawiam Agata
            • Gość: guest przepraszam, że się wtrącam, IP: *.* 17.06.01, 23:30
              nie bardzo jednak rozumiem jakim prawem rządasz zaprzestania oceniania innych w sytuacji, gdy ktoś postępuje nawet identycznie. Jeśli ktoś ocenia czyjeś postępowanie jako niewłaściwe, to w czym przeszkadza fakt, że ta osoba postępowała podobnie? Łatwo jest mówić kiedy samemu jest się czystym, trudniej samemu przyznać się do błędu. Odnoszę wrażenie, że mylnie interpretujesz słynne "Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem".Kościół Katolicki jasno i precyzyjnie mówi o współżyciu przedmałżeńskim. Mówienie, że to grzech, nie jest żadną oceną - to wynika wprost z Katechizmu. Z moich obserwacji także wynika, że dla zdecydowanej większości ludzi sakramenty, to nakazany przez społeczeństwo i rodzinę obowiązek. Nie znam absolutnie nikogo, kto żyłby zgodnie z duchem i nauczaniem KK, lub choćby wychowywał zgodnie z nim dzieci. Polacy, to w większości złodzieje, którzy się kradzieży nie wstydzą i wątpię aby się z tego grzechu spowiadali. Wiem, że mnie zakrzyczycie jakim prawem tak o Was piszę, ale ja nie piszę o Was, lecz o badaniach statystycznych (potwierdzonych także przeze mnie amatorsko na niedużej próbie). Chodzi mi głównie o kradzież własności inelektualnej (płyty z muzyką, programy komputerowe). Nie bardzo wyobrażam sobie wychowanie dziecka zgodnie z chrześciajńskim duchem w domu, gdzie na porządku dziennym jest kradzież, a tak wygląda większość Polskich domów.Być może jestem w błędzie. Jesteście intelektualną elitą Polski (macie komputer i dostęp do internetu). Czy wśród Was jest choć jedna osoba, która nie używa żadnego pirackiego programu/gry, nie słucha pirackich płyt kaset?Niestety gdy słyszę o chrześcijańskim wychowaniu i katolicyzmie w Polsce, to po zestawieniu tego z obserwacjami i oficjalnymi statystykami przychodzi mi na myśl tylko jedno słowo ZAKŁAMANIE.Moje dziecko zostanie ochrzczone wtedy kiedy samo stwierdzi, że ma na to ochotę. Przynajmniej nie będzie musiało tak jak ja wstydzić się, że figuruje w statystykach katolików. Uważam za głęboko niemoralne narzucać kilkuletniemu dziecku kanony jakiejś religii. Moim zadaniem jako ojca jest nauczenie dziecka bycia dobrym i zachowywania się etycznie - po prostu przyzwoicie. Z moralnością nie może być kompromisów. Nie mogę uczyć dziecka, że nie należy kłamać, okłamując je. Nie mogę uczyć dziecka, że nie należy kraść skoro sam kradnę. Najgorsze jest samousprawiedliwianie się: "wszyscy tak robią", " to nie kradzież" "nie stać mnie na oryginalną płytę/grę". Jest to obłudne i krzywdzące dla każdego dziecka.Pozdrawia KristoVelMefistoP.S. Mój nick z wiarą nie ma nic wspólnego.
              • Gość: guest Re: przepraszam, że się wtrącam, IP: *.* 18.06.01, 08:18
                Drogi Kristo(itd)dzięki za tak wyczerpującą reakcję na mój post. Najpierw w sprawie kradzieży wartości intelektualnej. Zgadzam się z tobą w całej rozciągłości. Dla mnie piractwo to jedna z najpodlejszych form kradzieży i nigdy w życiu nie kupiłam pirackiej płyty. No, uczciwie przyznam, odkąd zjawisko piractwa zostało społeczeństwu uświadomione. Bo pamiętam w latach 80-tych prawie wszystko, co było na rynku (zwłaszcza zagraniczne utwory) było rozprowadzane nielegalnie, ale wtedy niewielu zdawało sobie sprawę z tego, jaki to niecny proceder. Dziś w każdym razie nie korzystam i całym sercem popieram walkę autorów i wykonawców z piractwem. A propos - polecam wywiad z muzykami Metalliki w ostatnim Playboyu (ups...) - bardzo dosadnie wypowiadają się o Napsterze, a zwłaszcza o ludziach korzystających z niego.Moja reakcja na post Kasi była taka, jaka była, ponieważ uznałam, że w ten sposób określa grupę dyskutującą na forum edziecko. Milczenie, które zlaległo na zadany temat błyskawicznie zinterpretowała jako brak jakichkolwiek przemyśleń na temat wiary, z powodu płytkości wiary obecnych tu osób. Zestawiwszy to spostrzeżenie z danymi staystycznymi (95% katolików) wysnuła wniosek, że społeczeństwo jest zakłamane i traktuje sakramenty jak opisano powyżej. Statystycznie nie można odmówić logiki temu rozumowaniu, ale być może wnioski okazały się przedwczesne. Pojawili się jednak rodzice, którzy pragną swoje dzieci wychowywać w wierze, nie tylko w rozumieniu przyjmowania kolejnych sakramentów. Rzeczywiście statystycznie nie było ich wielu, ale jednak są. Wielu innych być może nie znalazło w sobie ochoty na publiczne dyskutowanie na ten temat (?)Też ubolewam nad tym, że sakramenty uległy trywializacji i co gorsza komercjalizacji (te dylematy - co kupić dziecku na Komunię - kiedy w tym wieku dzieci mają już prawie wszystko). Doznałam szoku, gdy babcia włożyła mojemu dziecku do bucika przed chrztem banknot, żeby miał zawsze dużo pieniędzy. Nie rozumiała też dlaczego ksiądz powiedział, że nie należy święcić znaków zodiaku.Jestem słabym człowiekiem, który też nie zawsze jest w stanie sprostać regułom, jakie obowiązują katolika. Chiałabym, aby wiara w moim życiu znaczyła więcej, niż do tej pory. Moim ideałem jest Anna Kamieńska, której dzienniki czytałam wiele lat temu i której droga do pełni wiary urzekła mnie i przepełniła nadzieją. Powiedziała ona między innymi, że wiarę postrzegała jako coś co było obok niej, a wreszcie poczuła to wewnątrz, w swoim wnętrzu. Nie cytuję dokładnie, bo nie pamiętam. Ale słowa te trafiły do mnie bardzo i wyraziły to, co od dawna sama czułam. Minęło od tej pory wiele lat, aja nadal nie mogę powiedzieć o sobie, że doszłam do tego punktu, do którego ona doszła. Staram się, być może za mało, ale się staram.
                • Gość: guest Re: przepraszam, że się wtrącam, IP: *.* 18.06.01, 12:59
                  Droga Agato.Pozostaje mi tylko żałować, że w naszym społeczeństwie żyje tak mało ludzi takich jak Ty.PozdrawiamKristoVelMefisto
                  • Gość: guest Re: przepraszam, że się wtrącam, IP: *.* 11.07.01, 13:28
                    Dopiero teraz sie dolaczam...Ale chce Cie KvM zapewnic ze jednak wiele jest osob zyjacych wedlug zasad wiary i to w doslownym tego slowa znaczeniu.Tylko ich nie widac!!!Sa naprawde cisi i nie robia wokol siebie szumu.Po prostu zyja po swojemu nie rzucajac sie w oczy.Troche taka mrowcza praca.Ale sa!!!!I nawet sa tacy ktorzy nie wspolzyja przed slubem!!!Wiem,bo z narzeczonym czekamy na to do slubu!!!
                    • Gość: guest Re: przepraszam, że się wtrącam, IP: *.* 12.07.01, 09:26
                      A nie uwazasz MAgdalenko, ze jednak praca w Kosciele - naszym wspolnym - wymaga ujawniania sie? Zadnego ukrywania sie, ale wlasnie wychodzenia na zewnatrz z wiara i wynikajacymi z tego przmysleniami?
                      • Gość: guest Re: przepraszam, że się wtrącam,do Kasi IP: *.* 12.07.01, 21:48
                        Oczywiscie.Masz takze racje.Tylko nie do wszystkich trafiaja np.powiedzmy slowne "perswazje".Uwazam, ze po prostu przyklad wlasnego zycia lepiej "dziala".Zreszta nigdy my sami nie mozemy byc pewni co wyda owoce-jesli wiesz o co mi chodzi.
                        • Gość: guest Re: przepraszam, że się wtrącam,do Kasi IP: *.* 13.07.01, 08:45
                          Dzieki za to swiadectwo. Ja mysle, ze to jest staly problem. Glupio jakos tak stanac i powiedziec: "o, ludzie, zobaczcie, a ja to jestem bardzo pobozny i zyje tak, jak Pan Bog przykazal (takze dlatego, ze jak sie probuje faktycznie tak zyc, to widac, jak latwo sie poslizgnac; a kazdy poslizg zostanie zauwazony)". Swiatlo nie po to jest, zeby stalo pod korcem. I i tak swieci.Latwiej pisac o innych. Ja na przyklad znam ludzi z osmiorgiem i dziewieciorgiem dzieci - wyksztalconych, madrych i dobrych. A te dzieci! Mowie wam, chcialbym, zeby moje byly takie - pogodne, rozsadne, pelne wzajemnej milosci. I najnormalniesze w swiecie. Zreszta, co tu duzo gadac - spojrzcie na dzieciaki z Arki Noego (i na ich tatusiow - Litze i Maleo).Nie to, zebym namawial kazdego na dziewiatke, ale namawiam do dwoch rzeczy:1" nie szufladkowac jako oszolomow2" nie wierzyc, ze im wiecej dzieci, tym wiecej nieszczescia. To kompletnie nie o to chodzi.Pozdro.
                • Gość: PanKuleczka Re: przepraszam, że się wtrącam, IP: *.* 22.06.01, 09:20
                  Agato, dzięki za to świadectwo. Piszesz, że nie zawsze jesteś w stanie sprostać regułom, jakie obowiązują katolika. Myślę sobie, że to jest charakterystyczne doświadczenie każdego, kto próbuje do wiary podchodzić poważnie - braci ewangelików i prawosławnych także. Jeśli bowiem uświadomimy sobie, że mamy się zmierzyć nie tylko z Dziesięciorgiem Przykazań, ale i z Kazaniem na Górze, trudno o samozadowolenie. Choćby - błogosławieni cisi... Kto jest "cichy"? Kto potrafi błogosławić - czyli po prostu dobrze życzyć, bez zacietrzewiania się, a nawet bez poczucia wyższości - tym, którzy go prześladują? Czy choćby tym, którzy źle o nim mówią? Mają inny punkt widzenia - taki, który boli. Choćby na tym forum. Gdzie tam to nadstawianie drugiego policzka...No właśnie, ale to naprawdę może być punkt wyjścia. Bo sam nie mogę nic. Ale - jak pisze święty Paweł: Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia. I jeśli jakimś - no właśnie! - cudem robię w życiu rzeczy, na które mnie nie stać, to najlepszy dowód, że jest Ktoś, kto mnie umacnia. Za darmo i bez zasług z mojej strony. I takie fakty przemawiają bardzo mocno. Także do dzieci.Żeby nie pisać o sobie. Litza - facet po przejściach i operacji serca - pisze piosenki religijne, śpiewają je dzieci jego i paru znajomych. Wydaje płytę własnym sumptem, bo wiadomo, że to się nie sprzeda, po czym - ku niewątpliwemu zdumieniu i żalowi wielkich wydawców - płyta sprzedaje się w bodaj półmilionowym nakładzie. (Swoją drogą, to jedne z najmądrzejszych tekstów o wierze). Litza nie zakładał zysku. A go osiągnął. Nie zakładał popularności. A ją osiągnął. Nie myślał, że w taki sposób (a nie na przykład przez rockowy 2Tm2,3) dotrze do tylu ludzi - dzieci i rodziców - z Dobrą Nowiną. A... No, na pewno do wielu dotarł. I na pewno dotarł do tych wszystkich dzieciaków z Arki. Także dzięki temu, że - jak słychać - rozwiązuje zespół. Co - na zdrowy i handlowy rozum - jest bez sensu.I chyba właśnie w ten sposób przekazuje się dzieciom wiarę - robiąc czasem rzeczy na zdrowy rozum bez sensu. :)
    • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 07.06.01, 16:50
      Wszystko sie we mnie buntuje nad takim podzialem. Z jednej strony, tak, jestem rodzicem chrzescijanskim, dzieciaki lapki skladaja co wieczor. Z drugiej strony jedyny ksiadz o ktorym nie mysle, ze hipokryta, tylko taki facet z powolaniem na pasterza mieszka ponad godzine ode mnie i rzadko tak jezdze, wiec rzadko na Mszy bywam. Kiedys trafilam na zebranie jakiejs Oazy Rodzin, ktora okazala sie grupa dewotow. I w ogole ostatnio lezy mi neokatechumenat coraz bardziej, bo nadinterpretacja Biblii juz mnie ciezko wkurza. Ucze swoje dzieci byc dobrymi ludzmi. Ucze, ze jedna z drog pomagajacych w zyciu jest modlitwa. I ucze, ze jesli beda dobre, to i tak bedzie im sie to liczyc.
    • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 07.06.01, 17:13
      Bardzo się cieszę, że rzuciłaś taki temat. Ja i mój mąż jesteśmy chrześcijanami i nieobce nam są różne dylematy i pytania związane z życiem po chrześcijańsku. Oczywiście chcemy żyć wg zasad i po chrześcijańsku wychować swoje dzieci.Chętnie wymienię się z innymi rodzicami swoimi spostrzeżeniami, sama również jestem ciekawa spostrzeżeń innych. JEstem za. Pozdrawiam.
      • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 07.06.01, 17:37
        hej bardzo potrzebny temat!:)my zmezem poznalismy sie w kosciele (w jendej ze wspolnot) wice jakby to juz cos dla nas znaczy i bardzo tam dojrzelismy. Teraz tez staramy się trzymac zasad chrzesciajnstwa hcoc czestow ybroy sa trudne (niemroalne propozycje w rpacy, palnowanie rodziny its :)) ale to jest PIEKNE i bardzo uczy siebie i drugiego czloweika! serio.A dzieki modlitwie, weirze, Mszy swietej niejedn raz wyszlismy znielada kryzysow!pozdrcleo
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 07.06.01, 20:27
          Moze nie powinnam sie wypowiadac, ale nie moge sie powstrzymac...Rzecz, ktora nie przechodzi mi przez glowe, to wasze wypowiedzi: pojecie grzechu, religii, sakramentu, itp. Ci wszyscy ludzie, ktorzy wypelniaja w kazda niedziele polskie koscioly sluchajac zwyklych bzdor. Az sie dziwie bo co innego wioskowe dewotki, ale sa to tez inteligetni ludzie, ktorzy znizaja sie do tego poziomu. Ja po prostu nie moge zrozumiec dlaczego Polska jest posmiewiskiem dla calego swiata - wiem ze duzo jest tu winy papieza, chytrej polityki kosciola, czystej glupoty ludzi ale zeby az do tego stopnia sie ponizac ? Jestem wychowana w katolickej rodzinie, studiowalam teologie i biblie we Francji, znam dokladna sytuacje pod wzgledem naszej religii na swiecie... i wiecie co wam moge powiedziec - To co sie dzieje w Polsce poczawszy od lat 80tych to jedna wielka karykatura i deformacja naszego wyznania. Papiez tylko dla Polski jest w stanie wmowic ciemnote, inne kraje nigdy nie zaakceptowaly jego dziwnej polityki i tzw. pozostania w sredniowieczu, kosciol nieewoluluje jest pelen zaklamania i obludy. Ale w Polsce mozna powiedziec byle co wystarczy byc w sutannie...Nie mam nic przeciwko wierze, ludziom ktorym bliski jest Bog, uwazam nasze wyznanie za piekne, tylko ze szlag mnie trafia, ze to wlasnie Polska, ktora uwaza sie za kraj wybrany(smiac mi sie chce)tak zniweczyla dzielo Chrystusa.
          • Gość: guest do Marty IP: *.* 07.06.01, 21:25
            hej marta! :)sluchaj - ale pomysl ze ja np nie czue sie zadna dewotka a czuje ze ten kosciol, Papiez i wszytsko co tak strasnzie opisujesz- JEST mi potrzebny- JEst dla mnei wazny! :))i juz.. Po prostiu- takie jest moje doswiadczenie, jakos to przezylam, cos sie wydarzylo w moim zyciu itp....mozesz kogos zranic takimi ciezkimi slowami....pzodrawiam serdecznie..cleo
          • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 07.06.01, 21:45
            Rzecz w tym, droga Marto, ze Kosciol zdaje sobie doskonale sprawe ze swojej pozycji (czy oglednie mowiac "notowan") na swiecie i w Polsce. Przesadzam? A gdziez tam! Nie dalej niz dwa tygodnie temu na "szkoleniu" przedchrzcielnym prelegentka uswiadomila nas, rodzicow dzieci, ze tak naprawde w Polsce jest 30% katolikow. Tych praktykujacych, przyjmujacych regularnie Eucharystie. Podala liczby (nie jestem w tej chwili w stanie ich przytoczyc - pamiec jest zawodna), ktore mnie zwalily prawie z krzesla... Coz... Wydaje mi sie, ze, skoro ktos decyduje sie dziecko ochrzcic, to powinien byc konsekwentny w swych decyzjach i wychowywac je po katolicku. Zwykla uczciwosc tego nakazuje. A ze Kosciol jest konserwatywny?... Marto... Pokaz mi wyznanie, w ktorym nie wymaga sie od wyznawcow postepowania w sposob zgodny z zasadami wiary. Z KONSERWATYWNYMI, nie przystajacymi do wspolczesnych norm zachowania, zasadami wiary. Wolnosc sumienia polega na tym, ze, jako dorosli ludzie, mozemy sami, swiadomie dokonywac wyborow. Czy chcemy wierzyc, czy nie. I w co chcemy wierzyc. A jesli juz dokonamy takiego wyboru - za siebie i swoje dziecko - wypadaloby konsekwentnie trwac w tym wyborze. Z reszta... Niezaleznie od tego, jaki wspolczesny Kosciol jest, niezaleznie od glosow krytyki walacych sie zewszad, prawda jest, ze w Kosciele nie uczy sie zlych rzeczy. A wspolczesny swiat rozni sie od tego swiata, w ktorym my roslysmy. Wiec dobrze jest miec jakiegos, w miare silnego sprzymierzenca, cieszacego sie pewnym autorytetem, do walki z tym zlem, ktore moze dotknac nasze dzieci. (tfu! tfu!) Pozdrawiam. YennaM
          • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice - do Marty IP: *.* 08.06.01, 11:31
            Oczywiści masz prawo do własnego zdania, ale dla mnie osobiście zbyt ostro wypowiadasz się o Kościele, do którego sama deklarujesz przynależność. Skoro studiowałaś teologie i Biblię (bo ja nie) to powinnaś wiedzieć, że Chrześcijaństwo nie powstało ot tak sobie, ale wywodzi się z tysiącletniej tradycji judaistycznej. Jedynie zachowanie tradycji zapewnia przetrwanie takim religiom jak chrześcijaństwo. Kościół nie jest instytucją demokratyczną, gdzie możesz przegłosować legalizacje aborcji czy legalizacje grzechów lekkich :-)Jeśli nie odpowiada Ci proboszcz w parafii, zawsze możesz znaleźć kościół odpowiedni dla siebie - ja tak zrobiłem.Nie dziw się, ze mamy kiepskich księży (na szczęście nie wszystkich) - pochodzą z tego samego społeczeństwa co my. Biorę w obronę - cytuję - "wioskowe dewotki". Nie znasz ich wiary i relacji z Bogiem więc "nie potępiaj", nie osądzaj.Nie rozumiem w jaki to sposób "Polska zniweczyła dzieło Chrystusa"??? Nieważne, powróćmy do zasadniczego tematu.
          • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 08.06.01, 20:30
            Marto,Bardzo Ci współczuję, bo z twoich słów wynika, że należysz do ludzi, którzy "nie wiedzą i nawet tego nie wiedzą, że nie wiedzą". Dodałbym "i nie chcą wiedzieć" - żebym został dobrze zrozumiany. PozdorawiamJarek
            • Gość: guest Re: Do Jarka IP: *.* 08.06.01, 21:17
              Masz racje ja juz nie chce wiedzic(moja dobra wola i naiwnosc dawno sie juz wyczerpaly)zostalo zniechecenie i obojetnosc, moze troche zalu... Jednak jak mozesz sie domyslac ten stan rzeczy nie spadl z nieba, ani tez nie jest cudem tylko realnym nastepstwem zaistnialych w moim zyciu faktow.Chetnie nawiaze z Toba kontakt, jesli masz ochote to sie odezwij.Pozdrawiam -marta
    • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 08.06.01, 07:42
      Czytam czytam i tak jak myślałam, dyskusja całkowicie schodzi na boczne tory. Ciekawe czemu w Polsce akurat temat religii wywołuje tyle emocji. Ja, podobnie jak Yoda, mam mieszane uczucia - z jednej strony jestem katoliczką i przyznaję się do tego, z drugiej jest we mnie mnóstwo buntu co do pewnych zasad i postęowań hierarchii kościejnej (ogólny przerost formy nad treścią, średniowieczne podejście do antykoncepcji itd.0. Mam nadzieję, że moje wewnętrzne wątpliwości nie wpłyną na to, że nie będę w stanie przekazać dziecku (czy w przyszłości, dzieciom) zasad chrześcijaństwa. Na razie, moja córeczka jest malutka, więc jeśli chodzi o wychowanie w wierze, cieszymy się, że rano, kiedy klękamy do modlitwy, malutka też składa rączki (naśladuje nas we wszystkim). Myślę, że przekazywanie wiary małemu dziecku to sama radość - wiecie, te kwiatuszki i kołatki na Boże Ciało, pioseneczki do Matki Boskiej, modlitwy do Anioła Stróża...gorzej jest, kiedy dorasta do wieku dojrzewania i zaczyna zadawać zbyt dużo niewygodnych ;-) pytań .hehe, pamiętam siebie z tamtych lat - a że miałam Pismo Święte w małym paluszku (takie sobie hobby), to cały czas zaginałam różnych świątobliwych. W tym wieku chyba nie wystarczy pilnować, czy dzieci chodzą do kościoła, bo może być tak jak u nas w parafii, gdzie młodzież na przymusowym spotkaniu przed bierzmowaniem stoi w czasie podniesienia tyłem do ołtarza i wysyła sobie SMS-y.Wysyłanie na oazę i uczenie ładnych piosenek też niczego nie załatwia, bo dziecko obserwuje świat i coś mu nie pasuje - jak to, Pan Bóg taki dobry a tyle wojen, Jezus miał jedne sandały a biskup ma nowego Merca.... Chyba trzeba być strasznie mądrym w dzisiejszych czasach, żeby nauczyć dziecko mądrej wiary, nie zaślepienia i zapatrzenia w księży, tylko świadomego kierowania swoim życiem w myśl zasad Ewangelii. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa - to chyba klucz do wychowania, ale trzeba mieć jakąś podbudowę, a o to trudniej...Ech, ale się rozpisałam, mam nadzieję, że to ma jakiś sens?
      • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 08.06.01, 08:04
        Wiesz, wydaje mi się rozmowa nt religi ZAWSZE wzbudza emocje- bo to jest taka sprawa zyciu czlowieka, obok której nie powinien przechodzic obojętnie- jeśli mowisz ze znasz Biblię, to na pewno pamiętasz: "Obyś był zimny, albo gorący... nie letni"- czy jakos tak..:)a co do dzieci
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 08.06.01, 08:44
          No cóż, po prostu chodziło mi to, że w naszej religii przez wieki wyrosło tyle dogmatów, że przykrywają naukę chrystusa, która była taka prosta... (nb. o antykoncepcji nic nie mówił, ale może nie drążmy tego tematu). masz rację - najważniejszy jest przykład, ale celowo o tym nie pisałam, bo to jest kwestia ogólniejsza niż religijna, rozumiesz, dotyczy nie tylko tych, którzy chcą wychować dzieci w wierze. Wiadomo, jak rodzice chodzą do kościoła tylko w Wielkanoc, to dziecka nie nauczą religijności, żeby nie wiem co.
          • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 08.06.01, 08:45
            Upsss... chodziło mi o Chrystusa (z dużej litery).
          • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 08.06.01, 09:13
            no wiesz.. o komputerach alb narkotykach, AIdS itd tez nic nie mowil! :)))pzdrawiam ide sie uczyc!Cleo
            • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 08.06.01, 09:19
              No tak i widzisz, co mi przeszkadza - że do tego, o czym nie było mowy, dośpiewano sobie, co tam komu pasowało. Jak dla mnie jest to nadużycie. Nie mówię, że jestem ekspertem, ale nie odważyłabym się uznać moich interpretacji za nieomylne i uczyć innych. Wolę myśleć, że nie wiemy wszystkiego do końca...Miłej nauki - sesja?
              • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 08.06.01, 09:31
                sesja, sesja.... :)wiadomo,ze nie wiemy do konca wszystkeigo TERAZ- dopiero potem...:) "twarza w twarz..."ale wiesz co? kosciol twaorza ludzie a nei duchy a na poczatku tych ludzi wybral Bog aw Koscie;le dziala Duch Swiety- taka jest Moja wiara przynajmniej! daltego wierze ze w pisma i zalecenia Kosicola nie sa czsyto "ludzkie" ... po prostu wiele razy doswiadczylam czegos takiego...pozdraiwamcleo
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 09.06.01, 19:57
          Cleo napisała/ł:> Wiesz, wydaje mi się rozmowa nt religi ZAWSZE wzbudza emocje- bo to jest taka sprawa zyciu czlowieka, obok której nie powinien przechodzic obojętnie- jeśli mowisz ze znasz Biblię, to na pewno pamiętasz: "Obyś był zimny, albo gorący... nie letni"- czy jakos tak..:)> a co do dzieci
    • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 08.06.01, 09:44
      Rozmowa o wierze zawsze schodzi na temat Kościoła jako instytucji a nie wspólnoty ludzi wierzących... Brakuje mi rozmowy właśnie o religii a nie o księżach, kościołach itd. - choć i dyskusja na ten temat jest konieczna!!!!! Tak się składa, że mam bardzo często okazję rozmawiać z cudzoziemcami na temat wiary. To oni prowokują ten temat, wiedząc, że jestem z Polski. I zawsze mówią o papieżu i o tym, że Kościół Katolicki nie ewoluuje ... Aż mnie zatyka na takie stwierdzenie, choć często się powtarza. Czymże byłaby wiara, gdyby zmieniała się z postępem czasu?!?!?!?! Mówię tu o głównych zasadach wiary. Nie byłaby tą wartością jaką jest i nie chodzi mi tutaj tylko o wiarę chrześcijańską. Zasady wiary są jak aksjomat, który się przyjmuje i nie można żądać aby się zmienił. Jeśli ktoś ich nie akceptuje - ma wybór, może ich nie przyjąć, ale walcząc o ich modyfikację daje dowód na ich znaczenie w życiu każdego (nawet nie wierzącego) człowieka. Mam wtedy wrażenie, że chce usankcjonować własne zasady czując jednak, że musi działać według norm jakie właśnie religia przekazuje.... Trudno o tym mówić, cóż dopiero pisać. Wiem jednak, że wiara i podstawowe zasady większości religii monoteistycznych ma wiele cech wspólnych i to powinno być pielęgnowane, bo to jest naszą szansą na przyszłość. I jest to możliwe. W czasie studiów zagranicznych mieszkałam przez rok z praktykującą muzułmanką (Egipcjanką), obchodzącą Ramadan i 5 razy na dobę modlącą się w naszym wspólnym pokoju w specjalnym ubiorze na dywaniku zwróconym w stronę Mekki. Było możliwe nasze współistnienie. Byłyśmy jak siostry, bliskie przyjaciółki szczerze kochające się. Ja wynosiłam na okres Ramadanu moje ulubione Martini z lodówki albo zostawiałam ją samą w czasie modlitwy a ona akceptowała krzyż na ścianie nad moim łóżkiem. Prosiłyśmy się nawzajem o wsparcie modlitwą przed egzaminami wierząc, że modlimy się do tego samego Boga. Wtedy naprawdę czułam (i nadal czuję wierząc, że jest to możliwe - także dzięki papieżowi), że jesteśmy w stanie żyć obok siebie i się kochać mimo naszych różnic.... Mój mąż także nie jest Katolikiem - jest wyznania Prawosławnego (w jego języku nazywa się to wiarą ortodoksyjną), także jest cudzoziemcem i także ma wiele do zarzucenia Kościołowi ale to i tak nie przeszkadza nam czuć się jak z jednej wspólnoty, bo wyznajemy te same zasady nie przywiązując aż takiej wagi do form. EWA
      • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 08.06.01, 16:14
        Nasza religia nie jest ponadczasowa...przykre ale prawdziwe, nie ma tej sily, madrosci zyciowej, wielkosci ducha...moze to wszystko dlatego ze zamiast skoncentrowac sie na milosci i szczesciu ludzi kosciol od wiekow skupial sie na posiadaniu wladzy i przywilejow, a co za tym idzie narzucaniu bezpodstawnych praw w imie Jezusa, robieniu pieniedzy, budowaniu palacow(kosciolow)czego konsekwencja jest wmowienie nam grzechu, spowiedz itp. . Trzeba przyzac ze niezle to mu sie udalo bo dzisiaj jest jedna z bogatszych instytucji na swiecie.Najwieksza wada kosciola jest skupienie sie na CIELE (tzn. wszystkim co materialne) a nie na duszy.Moja religia nie dala mi zadnej sensownej madrosci, ani sily. Odmawianie pacieza, kazania i sakramenty swiete nie daly mi poznac Boga... Nie uczynily mnie tez lepszym czlowiekiem, bo nie trzeba byc katolikiem, zeby przestrzegac 10-u przykazan. Bedac dzieckiem - owszem dobrze wspominam wszelkiego rodzaju swieta religijne z prezentami,ale jako dojrzala osoba mam wiele zalu, ze moja religia nie dala mi tej sily i madrosci co np. Buddyzm ofiaruje swoim wyznawcom.(to tylko przyklad nie chce porownywac)Do dzisiaj jestem pod wrazeniem moich obowiazkowych lekcji religi w szkole sredniej gdzie ksiadz nam tolkowal, ze kobieta w ciazy nie powinna utrzymywac stosunkow plciowych ze swoim mezem (podczas 9 m-cy), czego nie mozna i co jest grzechem(skad oni to wzieli???)itd.Realna antykoncepcja, aids, nauka akceptacji dla innych, pracy nad soba az do nauki milosci dla siebie i innych...tego nikt nie uczyl. Nie widze potrzeby zeby moje dzieci byly katolikami, uwazam ze to bledna droga. Co innego gdy zdecyduja same co zreszta w pelni zaakceptuje. Chcem Wam powiedziec, ze bardzo Was lubie(wszystkich bez wyjatkow). Forum daje realne odzwierciedlenie naszego spoleczenstwa TUTAJ I TERAZ a to zaczyna byc juz ciekawe !
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 08.06.01, 21:01
          Ach no ten buddyzm.... marto kazda religia tak naprawde daje tyle samo. Bo odmawiac paciez, a wierzyc to roznica. Byc moze dlatego nie czujesz sie z ta religia zwiazana jako osoba dorosla i nie dostrzegasz w niej plusów. Masz racje nie trzeba byc katolikiem aby przestrzegac dziesieciu przykazan, ta jak nie trzeba byc buddysta aby darzyc do rownowagi duchowej i nirwany. W ogole religie sa niepotrzebne. A jednak sa. Masa rzeczy mnie wkurza w mojej religii, ale nie zostalabym buddystka. Znacie slady na piasku? W TO wierze. A Kosciol olewam, tzn jego wiele zalecen. Podchodze do nich z dystansem, dzielac przez cztery, bo jesli racje ma Cleo, to czym tlumaczyc tak wiele galezi chrzescijanstwa? Nie, nie mieszam Boga w "zabaw hucznych nie urzadzac"
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 08.06.01, 22:19
          Marta! Nasz religia jest ponadczasowa, bo ponadczasowi są ludzie, którzy słuchają Ducha Świętego. Ci, dla których wiara jest świadomym wyborem, a nie tylko "tradycją". Skoncentrowałaś się na CIELE i nie przecze, że tak wygląda wiele, ba, większość rozmów o religii. A nie o to chodzi, że Kościół jest organizacją biedną czy bogatą, a biskup ma taki a nie inny samochód. Chodzi, przynajmniej mnie, o to, co, a raczej Kogo mam w sercu. I właśnie to chcę dać moim dzieciom.I jeszcze jedno: myślę, że wiara rodzi się z szukania. Nie ze zmęczenia czy zniechęcenia, ale z tego czy się ma otwarte serce. I nieważne czy się wierzy w Boga katolickiego, czy żydowskiego, czy prawosławnego, czy jest się buddystą, muzułmaninem. Nieważne, ile ksiąg się przeczytało, ile miejsc zobaczyło. Nie wiem, Marto czy szukałaś. Ja szukałam i znalazłam Boga i Kościół. Co nie znaczy wcale, że jestem bezkrytyczna wobec tego, co słyszę i widzę.Bo ksiądz jeden czy drugi, fajny czy beznadziejny jest człowiekiem, jak ja i ty. Myli się, błądzi, mówi od siebie, a nie to co mówił Jezus. Uczciwość w wierze nakazuje mi szukać Prawdy.
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 09.06.01, 20:00
          marta napisała/ł:Do dzisiaj jestem pod wrazeniem moich obowiazkowych lekcji religi w szkole sredniej gdzie ksiadz nam tolkowal, ze kobieta w ciazy nie powinna utrzymywac stosunkow plciowych ze swoim mezem (podczas 9 m-cy), czego nie mozna i co jest grzechem(skad oni to wzieli???)itd.Co?????? Dlaczego?????????? Jakie jest tego wytlumaczenie?? ??? ???????Bogusia???? ???? ?????????????????????????????????????????????????PSMysle wiec jestem ;)
          • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 13.06.01, 07:42
            Bogusiu, bardzo proste - seks w ciąży nie służy prokreacji, więc nie może być uprawiany... (to nie jest moja interpretacja i całkowicie się z nią nie zgadzam ;-) )Pozdrawiam,S.
            • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 13.06.01, 16:51
              Z tego co wiem, seks w małżeństwie słuzy nie tylko prokreacji, ale także utwierdzaniu miłości małżeńskiej. Dlatego nie mówi się na kursach przedmałżeńskich,żeby płodzic dziecko za dzieckiem, tylko opowiada się o naturalnych metodach zapobiegania ciąży - żeby mieć tyle dzieci, ile się chce, a do tego się kochać.A co do kwestii grzechu przy seksie w ciąży - dla mnie to wierutna bzdura - patrz punkt pierwszy. Miałoby to sens jedynie w przypadku ciąży zagrozonej, podpadałoby pod piąte przykazanie. Ale pamietajmy, że księża z reguły mają zerową wiedzę o ciąży (celibat)i może się takiemu wydawać, że to jest po prostu szkodliwe. Trudno, jego sprawa. Chodzi mi o to, że mamy wyznaczone zasady, których musimy się trzymać i we własnym sumieniu rozstrzygamy niuanse. Jeżeli coś jest nieszkodliwe, a sluzy naszemu malżeństwu, które jest uświęcone, dlaczego miałoby byc grzechem ? Czy mój tok rozumowania jest poprawny ?
              • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 15.06.01, 07:29
                Nawet nie ma się nad czym zastanawiać - po prostu wypowiedź fanatyka (chodzi oczywiście o księdza, nie o Sebastiana ;-)
      • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice/do Ewy IP: *.* 09.06.01, 19:50
        Ewa m. Filipa napisała/ł:> Rozmowa o wierze zawsze schodzi na temat Kościoła jako instytucji a nie wspólnoty ludzi wierzących... Brakuje mi rozmowy właśnie o religii a nie o księżach, kościołach itd. - choć i dyskusja na ten temat jest konieczna!!!!! Tak się składa, że mam bardzo często okazję rozmawiać z cudzoziemcami na temat wiary. To oni prowokują ten temat, wiedząc, że jestem z Polski. I zawsze mówią o papieżu i o tym, że Kościół Katolicki nie ewoluuje ... Aż mnie zatyka na takie stwierdzenie, choć często się powtarza. Czymże byłaby wiara, gdyby zmieniała się z postępem czasu?!?!?!?! Mówię tu o głównych zasadach wiary. Nie byłaby tą wartością jaką jest i nie chodzi mi tutaj tylko o wiarę chrześcijańską. Zasady wiary są jak aksjomat, który się przyjmuje i nie można żądać aby się zmienił. Jeśli ktoś ich nie akceptuje - ma wybór, może ich nie przyjąć, ale walcząc o ich modyfikację daje dowód na ich znaczenie w życiu każdego (nawet nie wierzącego) człowieka. Mam wtedy wrażenie, że chce usankcjonować własne zasady czując jednak, że musi działać według norm jakie właśnie religia przekazuje.... Trudno o tym mówić, cóż dopiero pisać. > Wiem jednak, że wiara i podstawowe zasady większości religii monoteistycznych ma wiele cech wspólnych i to powinno być pielęgnowane, bo to jest naszą szansą na przyszłość. I jest to możliwe. W czasie studiów zagranicznych mieszkałam przez rok z praktykującą muzułmanką (Egipcjanką), obchodzącą Ramadan i 5 razy na dobę modlącą się w naszym wspólnym pokoju w specjalnym ubiorze na dywaniku zwróconym w stronę Mekki. Było możliwe nasze współistnienie. Byłyśmy jak siostry, bliskie przyjaciółki szczerze kochające się. Ja wynosiłam na okres Ramadanu moje ulubione Martini z lodówki albo zostawiałam ją samą w czasie modlitwy a ona akceptowała krzyż na ścianie nad moim łóżkiem. Prosiłyśmy się nawzajem o wsparcie modlitwą przed egzaminami wierząc, że modlimy się do tego samego Boga. Wtedy naprawdę czułam (i nadal czuję wierząc, że jest to możliwe - także dzięki papieżowi), że....Ewo,To bardzo piekne co napisalas. Mysle,ze konfrontacja z innymi wyznaniami, religiami i kulturami-ogolnie z ludzmi uczy otwierania horyzontow i glebszego spojrzenia na wiare-mozemy wtedy sprawdzic czy rzcezywiscie jest ona prawdziwa, zywa a nasza milosc do drugiego czlowieka(nie tylko Chrzescijanina) to cos bezwarunkowego i realnego a nie tylko slogan.To prawdziwa proba ogniasmile Dzieki,ze sie podzielilas swymi refleksjami.Pozdrawiam cieplo.Bogusia
    • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 08.06.01, 20:21
      Hej! Rodzicom najmłodszych (0 - 6 lat) chrzescijan polecam Msze o 10.30 u oo.Dominikanów na Freta w Warszawie. A może stworzyć listę Kosciołów, gdzie dzieci na Mszach dziecinnych są mile widziane, a kazanie dostosowane do ich możliwosci percepcyjnych?Pozdrawiam.AGA
      • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 11.06.01, 10:55
        AGA napisała/ł:. A może stworzyć listę Kosciołów, gdzie dzieci na Mszach dziecinnych są mile widziane, a kazanie dostosowane do ich możliwosci percepcyjnych?Nie rozumiem. To znaczy, ze generalnie dzieci nie sa mile widziane w kosciele? Ladne czasy nastaly nie powiem.......
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 11.06.01, 21:51
          Mieszkając w dużym miescie i chodzac do roznych parafii przekonałam się, że nie zawsze inni parafianie z miłoscią i zrozumieniem patrzą na brykające między nawami dziecko, które nie zawsze potrafi zachować ciszę. U Dominikanów na Mszy Rodzinnej dzieci nie spotykają się z oburzonymi spojrzeniami, ale z życzliwoscią.Poza tym nie we wszystkich kosciołach istnieje prozaiczna, a bardzo potrzebna maluchom ogólnodostepna toaleta.
    • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 08.06.01, 21:55
      Strasznie dużo emocji wzbudził ten temat. Ja tylko chciałam dodać, że mi trudno jest mówić dziecku na ten temat, bo sama, według siebie nie jestem w moim cheścijaństwie w porządku. Wybieram łatwiejsze ścieżki. Nie tłumaczę już sobie tego tak, że nie przestrzegam przykazań, bo są głupie i nienowoczesne. Nie przestrzegam, bo tak jest mi wygodnie, mam słabą wolę. A zarazem "wiara bez uczynków jest martwa" i jak uczyć dziecko? A zarazem mam nadzieję,że on patrząc na te moje nieszczęsne wysiłki zobaczy w nich coś więcej. Tak jak ja widzę teraz w moich rodzicach dobre rzeczy, których jako wcześniej kompletnie nie widziałam. I że wola Boża plus to wszystko pozwoli mu zostać dobrym człowiekiem. A czy katolikiem, to już sam wybierze.
      • Gość: guest Re: Do Yody, Aneczki, Bogusi i Jarka. IP: *.* 11.06.01, 15:39
        To znowu ja !Dziekuje za Wasze cenne poniekad e-mail, w pelni sie z Wami zgadzam co do wiary, Waszych przekonan, milosci do Boga...Ciesze sie, ze odnalezliscie go w swym sercu - to cenny dar. Rzecza, ktorej nigdy nie bede w stanie zrozumiec to dlaczego zgadzacie sie byc reprezentowani w imie waszej wiary przez instytucje (kosciol) pelna obludy i klamstwa. Tam gdzie nie ma prawdy i wolnosci tam nigdy nie bedzie milosci i zrozumienia. To cos to jak masowa slepota dazaca do blednego celu, historia pokazala nam juz kilka takich przypadkow...wszyscy znamy nastepstwa. Kiedy bedziecie w stanie zrozumiec, ze nie macie wyboru, ze to jedna wielka cenzura redukujaca Wasze mozgi. Jestem ciekawa, czy Bogusia bedzie szczesliwa matka wiedzac, ze jej dzieci zyja w systemie, ktory ich zmusza to nauki rzeczy bzdurnych i nie majacych nic wspolnego z rzeczywistoscia a na dodatek jest to robione w imie Boga. (nawet jesli dzieci jej to bardzo myslace i inteligentne istoty !?) Moim zdaniem rzaden wierzacy czlowiek nie jest w stanie przejsc z tym na porzadek dzienny. Jak Wam sie udaje z tym zyc !???? Mowicie, ze tak kochacie Boga, a nie przeszkadza Wam ze podszywa sie pod jego imie falsz i obluda ???A moze to cos jak sekta - trzeba patrzec z zewnatrz, zeby zrozumiec zaistniale zlo, byc moze ludzie zjednoczeni przez koscil nie sa w stanie do realnego widzenia rzeczy zaistnialych. Zostalo juz tylko sie modlic, zeby dane im bylo przebudzenie, zeby Bog sie nad nimi zlitowal i przywrocil im wzrok...
        • Gość: guest Re: Do Yody, Aneczki, Bogusi i Jarka. IP: *.* 11.06.01, 18:18
          Kochana Marto,Ja tak tylko dla scislosci pragne zaznaczyc,ze katoliczka jestem tylko z urodzenia. Moj maz wogole z katolicyzmem nie ma nic wspolnego. Jego rodzice tez sa roznych wyznan-obecnie nie praktykujacy .Reszta to bardzo dlugasna historia ,prawdopodobnie nie na to forum. Jednak bynajmniej nie staje to miedzy nami i mamy jasna wizje w jaki sposob chcemy wychowac nasze dzieci.Wiara dla mnie nie miesci sie sprowadza sie do trwania w instytucji jako takiej. To co sie dla nas najbardziej liczy to na ile zyjemy w zgodzie z wlasnym sumieniem. Koncze to moje klikanie bo nie chce sie za bardzo rozpedzac.Pozdrawiam cieploBogusia
          • Gość: guest Re: Do Bogusi. IP: *.* 11.06.01, 20:44
            Moja droga!To nie spowiedz tylko forum !To czy jestescie katolikami tylko z urodzenia (jak to ujelas) czy prawdziwymi to wasza prywatna sprawa.Nic mi do waszych rodzinnych histori religijnych. Mam wrazenie, ze zle zrozumialas moja wypowiedz w jezyku polskim, jest wiele ciekawych forum w jez. angielskim, gdzie radze Ci zajrzec. Byc moze bedzie Ci latwiej zrozumiec sens i logike wypowiedzi tam zawartych.Pozdrawiam.
    • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 09:20
      Proboszcz mojej parafi ma 2 letniego synka i wcale się z tym nie kryje, nie widziałam księdza jeżdżącego maluchem, Kościoły powstają na potęgę, tzw.księżówki to nie skromne mieszkanka ale pałace z sauną, solarium, sprzętem RTV i innymi cudeńkami.Pytam-Jak to się ma do ideologii katolicyzmu?Sami staramy się wychowywać dziecko i postępować zgodnie z dekalogiem.Zgadzam się z Martą-Kościół katolicki wymaga reform.Zapewne obserwujecie upadek wszelakich autorytetów w tym Kościoła.Księża przestali być duchowymi przewodnikami, stracili swój autorytet.Ostatnio w Starym Sączu ksiądz odmówił pochówku matce 3 dzieci bo sieroty nie miały z czego zapłacić!Pozostawiam to bez komentarza.
      • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 11:11
        Marto, Twoje wypowiedzi mogę jedynie podsumować słowami Kornela Makuszyńskiego "Nie rzucaj perły między wieprze".Tą perłą jest oczywiście Twoja wypowiedź na tym forum, a kwintesenją fakt, że Ci mali ludzie wychowują się w tej koszmarnej obłudzie i na takich samych ludzi pewnie wyrosną. Urzekły mnie po prostu słowa Pana prof. Czapińskiego z przeprowadzonych badań na Uniwersytecie Warszawskim: "To, w jakim stopniu dziecko jest religijne zależy nie od poziomu wykształcenia obojga rodziców, ale od wykształcenia matki. To jest ten czynnik, który powoduje, czy dziecko wierzy czy nie. Im lepsze matka ma wykształcenie, tym mniej dziecko wierzy! Cóż za wspaniałą intuicję wykazuje Kościół, każąc kobiecie siedzieć w domu, w kuchni!" Czy ktoś z osób biorących udział w tej dyskusji oglądał kiedykolwiek film "Stygmaty" - oczywiście zakazany przez Kościół Polski i dostępny tylko spod lady na DVD, bo ukazujący całą prawdę o instytucji kościelnej, czy ktoś przeczytał "Gnostyków", czy ktoś zna chociaż fragmenty tekstów z których została Biblia za przeproszeniem wykastowana pod modłę i potrzebę głoszenia tego co życzy sobie kościół i religia chrześcijańska. Na pewno wiesz Marto o czym mówię. Po co te głupie gatki na tym forum i przytykanie jedna drugiej o tolerancji, empatii, zrozumieniu - należy zrozumieć, że nigdy nie byliśmy i nigdy nie będziemy toleranycyjnym narodem,możemy sobie tego tylko życzyć. Otwarte mózgi, umiejętność dyskutowania -to nam nie grozi, no i fakt, że Polacy czytają aż jedną książkę na rok mówi chyba sam za siebie. Chyba faktycznie należyłoby pójść pomodlić się za lepsze jutro dla naszych pociech.
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 11:33
          O rany, to ja tu coś nie pasuję, skończyłam studia i jeszcze chodzę do kościoła, pomimo, że czasem czytam książki i to więcej niż jedną na rok. Ino nie bądź tendencyjna, nie szufladkuj, a jeśli chcesz sobie ponajeżdżać na Kościół (według mnie też niezbyt idealny), to raczej zmień forum, bo wypowiadasz się nie na temat. proponuję "Sekrety Kobiet" - kiedyś strasznie fajne forum, a teraz lekko opętane przez fanatyków różnej maści. tam nie będziesz się czuła jak perełka wśród wieprzy.
          • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 11:41
            Zreflektowałam się trochę. Przepraszam za ostrą wypowiedź, ale po prostu lubię to forum i leży mi na sercu, żeby trzymało jakiś poziom, nie tak jak inne, na których ludzie wyzywają się od dewotek czy antychrystów (Wyborcza, Onet i inne). Nie oceniajmy się nawzajem, co?
            • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 12:17
              To wypowiem się i ja. Przez długie lata błądziłam. Wydawało mi sie, że skoro w Kościele jest tyle zła, to dlaczego ja mam tam chodzić itp. Ale w miarę dorastania mojej córki musiałam wybrać w jakim duchu ja wychowywać. Albo jest się zimnym albo gorącym. Miałam dzięki Bogu chyba szczęście należeć do parafii, gdzie księża są naprawdę cudownymi ludźmi. Dzięki ich postawie zbliżałam i zbliżam sie coraz bardziej do Boga. Wiem, że zło czy szatan istnieje również w Kościele, właśnie po to by wielu ludzi od niego odsunąć.A co do wykształcenia a wychowywania dzieci w duchu chrześcijańskim. Cóż im bardziej wykształceni rodzice, tym bardziej na pewno zapracowani. A czy można zaufać w tym względzie opiekunce czy szkole? Może nie mam tak wielkich ambicji aby robić karierę, pracuję bo muszę to robić i ubolewam, że moje dziecko (10 l) zmuszone jest korzystać ze śwtelicy gdzie wyczytują bzdurne listy z gazetek typu Bravo, gdzie wychowawczyni licytuje się z dziećmi kto tym razem odpadnie z Big Brathera..... Musze to w domu prostować w tej małej główce, a na to potrzeba czasu. Nie wystarczy kupić kolejną hulajnogę. Bo tak naprawdę nie liczy się to czy zrobimy karierę, ziwedzimy pół świata itp, tylko to jakiego człowieka pozostawimy na tym świecie. I czy będzie umiał te wartości pozostawić następnym pokoleniom.Pozdrawiam gorąco.
            • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 12:37
              Lubię to forum tak jak lubię miesięcznik "Dziecko". nie zamierzam z kimkolwiek się wykłócać lub przezywać , ale przyznasz Adzia,że poziom niektórych dyskusji jest na żenująco niskim poziomie. I nie sądzę, aby mój post był nie na temat. Nie chciałam go rozwijać,bo za dużo trzeba by powiedzieć, a forum jest do krótkich wynaturzeń.
              • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 14:04
                Czy aby na pewno nie piszesz po to aby rozpętać burzę? Więc ja Ci napiszę, co odczytałam z Twojego postu: - Mam zamiar uczyć mojego dziecka hipokryzji i zakłamania - Jeśli ktoś pisze mi o wypaczeniach Kościoła katolickiego (z których przecież wszyscy zdajemy sobie sprawę), to rzuca perły przed wieprze, bo i tak jestem zaślepiona i nic nie zrozumiem. - Człowiek wykształcony nie ma prawa mieć nic wspólnego z jakąkolwiek religią i w ogóle to powinnam się bać, bo księża chcą mnie zamknąć w kuchni i nie pozwolić pracować.Widzisz, że przesadziłaś, czy dalej nie widzisz?Jeśli nie chcesz, nie wierz, nie chodź do kościoła, nie mów o nim dzieciom - ale nie potępiaj tych którzy to robią, bo nie wszyscy są zakłamanymi hipokrytami. Tym bardziej nie potępiaj tych, którzy założyli ten temat, bo w wychowaniu dziecka ważna jest, jak sądzę, religia rodziców. A co do poziomu tego forum - ha! Zobacz sobie forum na Wyborczej albo na Onecie to dopiero się załamiesz! To jest najfajniejsze, najinteligentniejsze i najbardziej na poziomie ze wszystkich, które widziałam.
                • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 14:09
                  Adziu wprost z mysli mych napisałas ten post!Z ust mi to wyjęłas! Niektórzy chyba próbują nam podniesć cisnienie na ten temat, no bo jak można pisać brednie w stylu wiara zależy od wykształcenia itp? Jesli niektórzy chca powkurzać innych to niech przemysla zanim zaczną wypisywać tu teksty...
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 13:50
          Nie mam zwyczaju odpowiadać na posty Iny ,ale takiej bzdury to już dawno nie słyszałam!!!"Im lepsze matka ma wykształcenie,tym mniej dziecko wierzy".Toż to szczyt ignorancji!!!Nie rozumiem po co ktoś zabiera głos w dyskusji skoro i tak nie liczy na konstruktywną polemikę???Pozdrawiam ,Gosia
          • Gość: PanKuleczka Re: Chrześcijańscy rodzice - zasady IP: *.* 12.06.01, 14:22
            Właśnie w kwestii zasad.:( Przykro mi, że dyskusja poszła w tę stronę. Nie chciałbym, żeby forum było miejscem wzajemnego obrażania się. Widać, ile żalów i emocji może wzbudzić temat wiary. A może by tak założyć, że ten kawałek forum jest - tak jak w temacie - dla chrześcijańskich rodziców, którzy chcą się dzielić swoimi doświadczeniami i wątpliwościami, np. w sprawie przekazywania wiary dzieciom, trudnych pytań, kościołów, gdzie maluchy są mile widziane, roli wspólnot i nie wiem, czego jeszcze? W każdym razie - sprawdzalnych i sprawdzonych w Waszym życiu konkretów.Pozdrawiam, z nadzieją, że to możliwe.
            • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice - zasady IP: *.* 12.06.01, 14:33
              Witajcie!I niech tak będzie jako napisał P.Wojtek z "Dziecka"! Jak ktos chce wypisywać pseudopouczajace i obrażające wiarę innych kawałki to niech stad zmyka i to szybko! Trzymajmy się tematu!PS Rzeczywiscie moglibysmy sobie pomagać a nie denerwować się wzajemnie? W takim razie proszę o informacje czy znacie miejsca gdzie z 2,5 latkiem można isć na mszę swietą, bo jest tam dużo małych dzieci i kazania są przystosowane do ich wieku? A jak przekazujecie swoją wiarę tak małym dzieciom? Ja małemu pokazuję gzie wisi obrazek i krzyżyk wie że to Matka Boska i Jezus. A jak to się odbywa w waszych domach?Pozdrawiam serdecznieMarta_P
              • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice - zasady IP: *.* 01.07.01, 20:30
                Msze dla maluchów pełną parą chodzą od wrzesnia do lipca u oo.Dominikanów na Freta w Warszawie. W wakacje też można przyjsć, choć to już nie to samo.Godzina 10.30. Ponawiam apel o informacje na temat innych kosciołów w Polsce prowadzących takie Msze.Pozdrawiam.Aga /mama Gabrysi i Bartka/
                • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice - zasady IP: *.* 02.07.01, 10:25
                  Popieram ten apel. Myślę, że dla małych dzieci najważniejsze jest, żeby mszy nie kojarzyły jednoznacznie z nudą i strofowaniem.W Warszawie świetne msze dla maluchów są na Kabatach, ul. Rybałtów 25 godz. 13. To jest na razie w baraczku, bo kościół się buduje. Ksiądz ma świetny kontakt z dzieciakami. Podobno msze o 10:30 dla dzieci starszych też są bardzo fajne.A we Wrocławiu polecam kościół św. Wawrzyńca na Bujwida, msze dla przedszkolaków są o godz. 11.Pozdrawiam, Zuza.
            • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice - zasady-postulat IP: *.* 12.06.01, 14:41
              zgadzam sie z Wojtkiem, ale mam pewien postulat. W zwiazku z tym, ze nie jestem chrzescijanka, tylko buddystka (wierzcie mi, czasami z tego powodu przezywam koszmary), to moze nie ograniczajmy sie tylko do chrzescijanstwa. Przeciez tak naprawde Bog jest jeden, co za roznica jak go nazwiemy, co za roznica do jakiego kosciola bedziemy chodzic, co za roznica jakie symbole wiary beda dla nas wazne. Mam nadzieje, ze znajdzie sie tutaj ktos, kto potrafi bez emocji, krytykanctwa i zacietosci porozmawiac o problemach z religia i dziecmi (jak im to przekazywac).Pozdrawiam,
              • Gość: guest Re: Chrzes´cijan´scy rodzice - zasady-postulat IP: *.* 02.07.01, 10:28
                ale smiesznie, tez jestem buddystka ale nigdy nie zastanawialam sie jak przekazac wiedze o wierze mojemu dziecku. to sie dzieje w sposob zupelnie naturalny. sa pewne zasady, wskazania - jezeli ja bede zyla zgodnie z nimi tak samo bedzie zylo moje dziecko. a kiedy dorosnie samo wybierze sobie obrzadek. mysle ze tak jest najuczciwiej. ...........
                • Gość: guest Re: Chrzes´cijan´scy rodzice - zasady-postulat IP: *.* 02.07.01, 14:26
                  Nie tylko najuczciwiej, ale tak po prostu JEST. Przeciez nie przekazujemy dzieciom tylko (ani nawet nie przede wszystkim) tego, co im MOWIMY. Przekazujemy im to, jak - i czym - zyjemy. Jesli pale, to papieros jest dla dziecka naturalna czescia zastanej rzeczywistosci. Jesli maluje - pedzel i farby sa kawalkiem swiata. Jesli sie modle... Jesli pale i mowie, ze palenie szkodzi; jesli nie maluje i wymagam, zeby ono malowalo (pieknie!); jesli sie nie modle, a kaze chodzic na modlitwe... To co? Mysle sobie, ze pozadany efekt moze nastapic, bo cuda sie zdarzaja. Ale... tylko na cud bym liczyl.
          • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 14:51
            Jak może zauważyłaś zacytowałam wypowiedź pana prof. o czym świadczy znak "" . No i chyba nie sądzisz,że kura domowa może wiedzieć coś więcej,mieszając pół dnia zupę w garku (z całym szacunkiem dla zupy). Jeżeli uważacie,że dyskusja ma polegać na wzajemnym głaskaniu się po głowach i przytakiwaniu, a na każde odmienne zdanie reaguje się obrazą - to chyba faktycznie nieporozumienie. I niby dlaczego mogliby się wypowiadać tylko rodzice chrześcijańscy? To w jakim celu prowadzić dyskusję? Rozumiem, żeby się wzajemnie wspierać, ale może poznać odmienne zdanie. Pozdrawiam.
            • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 14:59
              Droga Ino!!!Wciąż chcesz wzudzić niepotrzebny szum??? Każda matka i ojciec ma prawo do wypowiedzi na forum, a zakres tego akurat tematu jasno okreslił P Wojtek z "Dziecka"! Więc daruj sobie dalsze komentarze i rozpętywanie burzy, OK? A tak na marginesie, przemysl dokładnie co piszesz lub cytujesz.PS Margotko! Nie ma znaczenia jakiej wiary i wyznania jestej lecz to jakim jestes człowiekiem, a przecież chodzi o sposoby przekazywania wiary dziecku, więc zapewne tez moższesz się wypowiedzieć!Pozdrawiam mamy i tatusiów bez względu na wyznanie!!!!Marta
              • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 15:13
                Naprawdę przestraszyłam się. Nie, nie chcę rozpętywać żadnej burzy. Jest to normalna wymiana zdań. Ale skoro inaczej to odcztujesz, to może jesteś nadwrażliwa, nic na to nie poradzę. Zapewniam, że jestem w pełni świadoma tego co cytuję. W zasadzie możecie pozostać w swoim zakłamaniu do końca życia i w sojej pseudo tolerancji, której daliście tutaj upust. I OK - pozostawię temat w spokoju -z szacunku dla Pana Wojtka. Pozdrawiam.
            • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 15:01
              może przydałoby się trochę przypomnieć naukę czytania ze zrozumieniem dziewczyna, która zaproponowała ten temat nie prosiła opinię o chrześcijańskich rodzicach tylko chciała wymienić poglądy z innymi rodzicami wychowującymi dzieci w ten sposób. A z takimi poglądami jak Twój może zamiast martwić się o cudze dzieci pomyśl co przekarzesz swojemu, kończę bo muszę zamieszać zupę
            • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 15:09
              Proste, Ineczko. Załóż własny temat i będziesz mogła tam dyskutować na tematy, które sama zaproponujesz. Nikt Ci nie broni zabierać tu głosu, chociaż dyskusja z Tobą nie należy do przyjemnych.Ogólnym problemem wszystkich forów jest to, że dyskusje schodzą z głównego wątku oraz to, że zamieszcza się tematy na niewłaściwym forum. A przecież jest tu tak wiele tematów, że można się pogubić. Spróbujmy zachować porządek.
            • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 15:12
              Kobieto!Dla mnie mógł to powiedzieć sam Święty Tureckismile))Sądzę, że kura domowa może wiedzieć znacznie więcej!Boże ,skąd w Tobie tyle złośliwości,odreagowujesz ,czy co?Dyskusja polega na wymianie poglądów(konstruktywnej i na temat!!!)a nie na zjadliwej krytyce wszystkiego co się ruszasmile))Idę mieszać zupkę ,dziś pyszna pomidorowasmile))P.S Już więcej nie odbiegnę od tematu i będę się trzymała poglądu że na niektóre posty lepiej nie odpowiadać. Gosia
              • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 16:35
                I tak to wlasnie jest - niewygodne tematy trzeba skrytykowac ! Biedna Ina za swoja niewinna wypowiedz zostala wyzwana od najgorszych i to z pewnoscia przez te swiete mamy co sie tyle dobrego w kosciele nauczyly wraz ze swoimi dziecmi...A szanowny Wojtek z «Dziecka» chce wniesc cenzure, widac nauka kosciola nie poszla w las.Mysle ze to w czesci wina systemu, ze przecietny Polak jest tak ograniczony myslowo i duchowo. W koncu te wszystkie lata komunizmu, ktory z powodzeniem zastepuje nam teraz polityka kosciola zrobily swoje. Czy zadaliscie sobie wysilek zeby zrozumiec czemu Wam tak ten temat przeszkadza, dlaczego macie tak wielki problem z tolerancja dla cudzych mysli i opini ? Dlaczego czepiacie sie ulamkow zdan nie probujac zrozumiec sensu ? Juz tylko ze wzgledu na forme i ciekawa, niebanalna wymiane przemyslen list Iny jest warty przeczytania, nawet gdy macie zupelnie odmienne zdanie dotyczace poruszanego tematu. Zadajcie sobie ten minimalny trod, zeby poszezyc horyzonty myslowe. Polecam Wam zainteresowanie sie historia kosciola w Hiszpani i Canadzie, technikami jakie stosowal dla wychowania sobie spoleczenstwa. Poczytajcie dokumenty mowiace o emancypacji kobiet w Polsce i co w szczegolny sposob wplynelo na jej opoznienie(moze pomorze Wam to zrozumiec list Iny)... Latwo jest krytykowc innych w chamski sposob kiedy sie nie ma nic do powiedzenia i kiedy nie mamy pojecia czym jest normalna dyskusjia czy wymiana zdan, mysli itp... Odwagi dziewczyny jest tyle rzeczy godnych poznania a zupa moze poczekac !
                • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 12.06.01, 22:14
                  Marta, wiesz, ten temat nie podoba mi się dlatego, że krytykę Kościoła Katolickiego mogę znaleźć wszędzie począwszy od mojej własnej rodziny, poprzez media, znajomych, skończywszy... sama już nie wiem gdzie. Myślę, że nie wszystko, co krytykujesz jest polityką Kościoła. Czy np. rok 1967, Duquesne, to też manipulacja Kościoła? Wiem, w działanie Ducha Świętego też trzeba uwierzyć.Nie chcę tutaj powiedzieć, że Kościół jest idealny, bo każdy chyba zdaje sobie sprawę z Jego słabości, a już tym bardziej ci, którym jest On bliski.Niemniej jednak większość tej dyskusji nawet nie zbiega się z tematem, który zaproponowałam. Przykro mi, ale dziś nie interesuje mnie już dylemat: wierzyć czy nie wierzyć, ale jak wierzyć. I nie dam sobie wmówić, że wiara w Boga czyni mnie kimś gorszym od Ciebie, kimś zacofanym i manipulowanym. Żeby wierzyć też trzeba odwagi, tymbardziej, że "na topie" jest teraz krytykowanie Kościoła, więc nie napisałaś nic nowego i rewelacyjnego.Pozdrawiam, z całym szacunkiem dla rodziców niewierzących.Aneczka
                • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 13.06.01, 08:07
                  Przepraszam, ale nikt nie zabrania otworzyć dyskusji na temat "Krytyka kościoła w Polsce". Sama być może wzięłabym w niej udział. Zwracam jednak uwagę, że zaproponowany był zupełnie inny temat. To tak, jakby ktoś Cię zapraszał na seans filmowy, a ty przychodzisz i każesz mu słuchać arii operowych. Czy tak trudno to zrozumieć? Kto ma ochotę otworzyć nowy temat - droga wolna. Widać nawet, że będzie miał on większą popularność, niż ten zaproponowany powyżej. Ale to miejsce zostawmy tym, którzy chcą dyskutować o tym, jak OCALIĆ wiarę w swojej rodzinie, jak przenieść ją w następne pokolenia.
                • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 13.06.01, 08:13
                  Kurczę, Marta, przejrzałam na oczy! Dzięki! Już wiem że nie powinnam uczyć dziecka o Bogu, bo Kościół palił czarownice. Odtąd ideałami dla mojej córeczki uczynię Barbie i Kena. Po co komu wiara, po co religia? Niech używa życia!
          • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice-kilka refleksji na temat IP: *.* 13.06.01, 09:51
            Pozwolilam sobie troche odpoczac od tematu i wyciszyc emocje bo te nie zawsze pomagaja spojrzec trzezwo i wyciagnac wlasciwe wnioski.Otoz kilka moich malych spostrzezen.Zaleznosc miedzy wyksztalceniem a wiara: Pozwol Ino,ze ty zacytuje kogos innego:"Wiara bez nauki jest slepa zas nauka bez wiary kulawa" Albert EinstainNie wiem na czym opieraja sie cytowane przez ciebie spostrzezenia ale jesli zalozymy,ze maja cos wspolnego z rzeczywistoscia to bynajmniej nie swiadczy to wcale o zdolnosci przejzenia na oczy. Istnieje jeszcze cos takiego jak arogancja intelektualna,ktora bardzo czesto jest proporcjonalna i idzie w parze z ignorancja duchowa. Wiedza uderza czlowiekowi do glowy(pamietasz chyba:pragnienie wiedzy bylo przeciez bezposrednia przyczyna upadku i zostalo wykorzystane przez Lucyfera. Ewa chciala posiasc wiedze przez co odeszla od Boga i stracila zdolnosc panowania nad swymi zmyslami duchowymi" To taka mala dygresja. Jednak moim zdaniem wiedza i wyksztalcenie wcale nie musi isc w parze z madroscia zyciowa a ta zawiera w sobie zarowno aspekt fizyczny jak i duchowy.Ktos zdobywajacy wiedze (co nie koniecznie znaczy tyle co madry)moze wyjsc z zalozenia-`teraz wiem wiecej,poradze sobie. Po coz Mi Bog?` przy czym zapomina o tym drugim aspekcie, ktory jest istotna czescia jego natury i musi byc ustawicznie podsycany przez kontakt z Bogiem.Nie kazda kobieta jednak staje sie arogantka intelektualna pod wplywem zdobytej wiedzy. No i druga sprawa- coz wiedza jest warta skoro nie idzie w parze z duchowoscia? Moim zdaniem niewiele. Co wiecej...jak wszystkie wartosci tego swiata(fizycznego) przeminie z czasem i odejdzie w zapomnienie. No i pozbawiona jest tej zarazajacej sily pomnazania. Tu cytowana przez Ciebie teoria mialaby sens o tyle,ze po pierwsze matka z reguly jest odpowiedzialna za edukacje(duchowa) i wzrost duchowy dzieci(ta lacznosc zaczyna sie jeszcze przed narodzinami) a po drugie bedac `martwa duchowo` nie jest w stanie przelac tej duchowowsci na swoje dziecko. Tyle moich spostrzezen.Do reszty moze nie powinnam sie odnosic, ale coz tam:po pierwsze nie wydaje mi sie aby wyksztalcenie w jakis sposob zablokowalo moja wiare-wrecz przeciwnie. Bardzo ja wzbogacilo i ozywilo (co wcale nie jest niespodzianka czy wyjatkiem jako,ze z pewnosci slyszalas o takiej rzeczy jak naukowe dowody na istnienie Boga i nie zajmuja sie tym bynajmniej niedoedukowane gospodynie domowe- nie ujmujac gospodyniom).Przeczytane przeze mnie ksiazki bynajmniej nie kucharskie i inne rzeczy(tu musze dodac,ze zdecydowanie nie mieszcze sie w twoich kryteriach co albo oznacza,ze nie jestem Polka albo ...no co?) z pewnoscia mi w tym nie przeszkodzily-wrecz przeciwnie. Jako uzupelnienie:przypuszczam,ze mam na to o wiele wiecej czasu niz pracujace mamy, ktore czesto wracajac do domu musza dodatkowo zrobic to ,co ja czyli m in ugotowac zupe i zajac sie dzieckiem. Moja kolezanka -bynajmniej nie mama ,i nawet nie zona, dziewczyna po 2 fakultetach i studiach podyplomowych w tej chwili oscyluje wokol tego samego zakresu slownictwa uzywanego w dziedzinie produkcji lodowek, wraca do domu o 18tej i nie mysli o niczym innym jak tylko cos na zab i w kimono. Nie twierdze,ze wszystkie kobiety biznesu tak zyja ale to przyklad na to,ze wszystko zalezy od indywidulanych predyspozycji i dokonanych wyborow.Co do tematu emancypacji i zamykania kobiet w domu to mysle,ze zapoznalas sie rowniez z ta tematyka i jestes tu na bierzaco zamiast grzebac w dokumentach historycznych. Ostatni raport na temat placowek dziennej opieki? Nazwisko Jay Belecky? Cos ci to mowi? Bynajmniej nie jest to kosciol katolicki czy jakikolwiek inny, ktory obecnie zacheca matki do pozostania w domu do momentu gdy dziecko skonczy 6 lat.Tu znowu musza pojsc za tym ustalenia prawne pozwalajace rodzicom na ten komfort, no i beda rowniez mamy,ktore poczuja sie szczesliwsze pracujac (a to przeciez tez nie jest bez znaczenia dla dziecka) niz zostajac w domu.Mysle,ze w obecnych czasach znajda sie rozwiazania rowniez w aspekcie odizolowania i kontaktow towarzyskich. A niby co my teraz robimy? Przypuszczam,ze mamy wieksza szanse na wymiane pogladow niz pracownicy biura itp.Emancypacja powoli nam sie przejadla i to bynajmniej nie pod wplywem kosciola bo ten jak widzisz nie ma juz takiego wplywu. Co ciekwe, przejada sie nie tyle w Polsce (gdzie ponoc(?????)kosciol trzyma Polakow w sredniowiecznych ryzach) co np w Stanach, gdzie obecnie wiele kobiet walczy o mozliwosc pozostania w domu i stworzenia ku temu odpowiednich warunkow.(czyzby syndrom zakazanego owocu??) Jak widzisz niektore rzeczy z emancypacja wlacznie wcale nie ida droga naturalnej ewolucji.Czyzby te informacje byly dla Ciebie czyms nowym?Jesli tak to znowu moze warto zostawic przeszlosc na chwile w spokoju i spojrzec na rzeczywistosc.Tyle moich wypocinJesli jednak ,pomimo wszystko,nadal kwalifikuje sie jako zaslepiona kura domowa to coz z tego. Jestem z tym niezmiernie szczesliwa, maz i dzieci tez jak dotad nie maja powodow do narzekan. Wrecz przeciwnie. Mam cudownego meza,ktory nie tylko mnie docenia ale rowniez bierze na siebie znaczna czesc obowiazkow domowych i pomaga bardzo przy dzieciach. Dzieki temu spedzamy razem duzo czasu i mamy rowniez czas na dlugie, glebokie rozmowy.Nie oplywamy w luksus, wrecz przeciwnie ale przypuszczam,ze i tak nie potrafilabym zyc w ten sposob i myslec ,ze innym barkuje chleba na stole. Mam poczucie spelnienia i wiem, ze niezaleznie od tego co wydarzy sie jutro, jakos sobie zawsze poradzimy- tak ,z Boza pomoca. Nie jestem tu goloslowna bo nie raz i nie dwa doswiadczylismy juz tej pomocy i wydarzyl sie maly lub wiekszy cud. Dzieki temu rowniez mam ogromne poczucie bezpieczenstwa i nie martwie sie na zapas.Jesli to ma byc owoc mojej ignorancji intelektualnej to jak najbardziej mi to odpowiada i zamierzam trwac w `zaslepieniu`. Podobnie jak Ty mam prawo wyboru. nie uszczesliwiaj mnie wiec na sile bo tego nie docenie. Co wiecej, zycze tego zaslepienia wszystkim osobom na ktorych mi w jakims stopniu zalezy- z moimi dziecmi wlacznie, i nie pomijajac tu rowniez Ciebie.Tyle mojego medrkowania. Pora konczyc bo zupa mi sie przypalasmilePozdrawiam serdecznieBogusia
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 13.06.01, 12:46
          Dzieki temu, że studiowalam poznałam wielu profesorów, których zdanie nie przekonuje mnie tylko dlatego, że są profesorami. Wiara to sprawa intuicyjna i zgadzam się , ze często wiedza nie pomaga w jej utrzymaniu. Ale tym jest ona silniejsza, im jest trudniej. Osobiscie w zasadzie nawet dobrze czułabym się w jakiejs grupie mniejszosci religijnej, bo przynajmniej nie bylabym oskarzana o ciemnote i hipokryzje, ale uwazana za odwazna. Dzieki temu, ze jest tyle interpretacji i wersji Biblii, jest tyle gałęzi chrześcijaństwa. I dla mnie jest to dowód na to, że potrzeba istoty wyższej jest w nas tak głęboko zakorzeniona, że nieważne jaką religię oplujemy i jaką podamy za przykład, nie nagujemy tym samym istoty samej rewligii. A iną się dziewczyny nie przejmujcie. Ona sama bardzo często podkreśla, że to co pisze nie musi być prawdą dla mnie dyskusja z osobą która pisze aby pisać nie jest interesująca. Nie mam problemu z Kosciołęm, jako takim, bo mój mąż jest protestantem i dlatego nie przywiązuję się do myśli o celibacie, o spowiedzi, antykoncepcji. Dla mnie religia jest we mnie, nie na w murach Kościoła. Poza tym jak bardzo prawdziwie napisała Mariusz księża wywodzą się z nas, jacy my tacy oni. Ja polecam Kościół Barnabitów, gdzie jeszcze kościołą nie ma, tylko jest baraczek, dookoła baraczku są ławki, gdzie można sobie z dzieckiem posiedzieć nie stać jak głupek na omdlewających nogach. Ksiądz po mszy nie leci do swoich pokojów tylko ustawia się przed wejściem i gada ze wszystkimi, kolęda trwa cały rok i wszyscy parafianie mają zakaz wręczanie księdzu kopert. Jest to dla mnie najlogiczniejszy człowiek jakiego spotkałam, chociaż oczywiście nie jest bez wad.
    • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 13.06.01, 06:55
      Jeżeli macie zamiar opisywać w jaki sposób wy same rozwijacie wiarę w swoich dzieciach to ok.,ale czy wam sie to podoba czy nie zawsze będzie się to łączyć z instytucją Kościoła, która jaka jest każdy widzi.
      • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 13.06.01, 08:10
        Cześć, właśnie poczytałam sobie wszystkie posty na ten temat i doszłam do dziwnego dla mnie wniosku, że niesty niektórzy mieszają wiarę w Boga, wyznanie - z osobowością księży. A to wg mnie jest nieporozumienie. Sądzę, że niedzielna msza święta, nawet jeśli nie podoba się ksiądz, który ją prowadzi jest czasem, kiedy możemy sami z Bogiem porozmawiać. Bo nie o samą formę tu chodzi przecież. Ja chcę swoim dzieciom przekazać WIARĘ W CHRYSTUSA, a nie wiarę w księdza, który przecież jest tylko człowiekiem i też żyje w grzechu. A osądzanie całego Kościoła, na podstawie kilku księży jest nieporozumieniem. I niestety wcale do mnie nie przemawia twierdzenie Iny, że wiara dzieci zależy od wykształcenia matki. Znam akurat wielu rodziców bez wykształcenia i twierdzę, że jest wręcz odwrotnie. Bo akurat są to ludzie głęboko wierzący, praktykujący katolicy. I niestety znam rónież osoby, które skończyły teologię, a którym za nic nie powierzyłabym swoich dzieci, aby uczyły je religii.I jeszcze jedno. W klasach I-III religii uczyć powinny osoby duchowne, a nie świeccy katecheci. Bo niestety są to często osoby, które z religią miały tyle wspólnego, co na kursach katechetycznych, a na pytania dzieci odnośnie sakramentów i wiary nie potrafią odpowiadać .Wiem, bo moje dziecko szło rok temu do IKomunii Św.
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 13.06.01, 08:13
          Ups! żle przeczytałam post Iny, że im lepiej mama wykszałcona, tym dziecko mniej wierzy. Droga Ino, jeśli wykształcenie przeszkadza matce przekazać wiarę dziecku, to widac, że sama nie zawraca sobie nią głowy. Wiesz z doświadczenia???
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 13.06.01, 08:15
          Tyska, akurat zależność wiary od wykształcenia, wg tezy, jaką cytowała Ina jest odwrotnie proporcjonalna: im wyższe wykształcenie, tym mniejsza wiara. Ja się z tym nie zgadzam, ale prostuję tak pro forma.Zgadzam się z Tobą, że co innego wiara, a co innego Kościół. Owszem, Kościół i księża mogą zniechęcić do wiary, ale to właśnie jest jej miarą - jeśli silna - przetrwa.
          • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 13.06.01, 08:19
            Agatko masz racje w zupełności. Jedno oko mi się ze złości przymknęło, jak tamto czytałam :-) A Katolicyzm przetrwał tyle lat, że coś w jego sile musi być.Pozdrawiam
            • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 13.06.01, 08:30
              Mamusie kochane!!!Dajmy już spokój Inie, mojej imenniczce Marcie i innym postom tego typu!Zajmijmy się tematem. Jak przekazujecie swoją wiarę swoim dzieciom? Jak uczycie je wierzyć, modlić się, jak tłumaczycie o Bogu, Aniołach? Jak opowiadać o wierze małemu dwulatkowi?Pozdrawiam i czekam na posty jak na zaczęliscie wprowadzać swoje małe pociechy w swiat wiary?Całusy dla wszystkich rodziców!Marta
              • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 13.06.01, 08:58
                Masz rację - ach to polskie zacietrzewienie ;-) No właśnie, to jest temat, który też mnie interesuje. Moja córeczka jest na razie bardzo malutka, co prawda zabieramy ją do kościoła, jak jest pogodna niedziela, ale głównie zajmuje się patrzeniem, jak inne dzieci biegają wkoło i zbierają kwiatki. Ale ja, jako martwiąca się na zapas kwoczka, już teraz zastanawiam się, jak uchronić dziecko przed wszechobecną konsumpcją, utratą wszystkich wartości, jak sprawić, żeby negatywne postępki kościoła (zresztą silnie nagłaśniane i presja środowiska nie sprawiły, że przestanie wierzyć. Żeby chodzenie na Mszę w niedzielę było zwyczajem, o którym się nie dyskutuje (że może by tak wcześniej jechać nad wodę, albo do supermarketu na zakupy...). Żeby była niezależna od kumpli i miała swoje zdanie, nawet jak będzie to niemodne i niepopularne. I tu mam pytanie do rodziców dzieci nieco starszych - jak chronić dziecko przed filozofią konsumpcyjną i sprawić, że będzie wyznawało jakieś wyższe wartości? Bo widzicie, u mnie w parafii nastolatki w czasie nabożeństwa przesyłają sobie SMS-y i krążą wokół kościoła w poszukiwaniu atrakcyjnego towarzystwa płci przeciwnej. No i trochę się boję o swoje dziecko, w jakim świecie będzie się wychowywać, czy zdołam jej przekazać szacunek dla pewnych rzeczy...Ale długi list, wiem, że zbyt dużo doświadczeń nie przekazałam, ale to dlatego, że ich nie mam, a chętnie dowiedziałabym się czegoś od innych...z góry przepraszam, jeśli piszę nie na temat.
                • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 13.06.01, 10:57
                  Adzia napisała/ł:> u mnie w parafii nastolatki w czasie nabożeństwa przesyłają sobie SMS-y i krążą wokół kościoła w poszukiwaniu atrakcyjnego towarzystwa płci przeciwnej. Przylcze sie do dyskusji, skoro juz zaczyna nabierac jakiegos ksztaltu. Wydaje mi sie, ze wiem, dlaczego mlodziez wysyla sobie sms-y podczas mszy. Ksieza na ogol nie potrafia zainteresowac mlodziezy ciekawymi dla nich aspektami wiary. Pamietam z wlasnego doswiadczenia, ze kiedys, dopoki nie zmienilam religii, podczas mszy strasznie sie nudzilam. Nudzila mnie cotygodniowa taka sama ceremonia, bezmysle odklepywanie modlitw i rownie bezmysle zawodzenie piesni koscielnych. I zamiast tegoo tez wolalam biegac po okolicznych drzewach z kolezankami i kolegami. Chcialabym, zeby wszyscy mnie dobrze zrozumieli. Ja mowie tylko o moich odczuciach i w zaden sposob nie chce krytykowac ksiezy (dla mnie to ludzie-a jako tacy moga popelniac bledy i ulegac pokusom), ani kosciola ani wiary. Probuje raczej znalezc odpowiedz na pytanie, dlaczego mlodzi ludzie podczas mszy wola wysylac sms-y. Wiara to nie tylko uczestniczenie w obrzedach. Ja swojemu dziecku (jeszcze sie nie narodzilo, jestem w 7 tygodniu) chcialabym wpajac zasady, ktorymi bedzie sie kierowac w zyciu. Czyli chcialabym, zeby bylo moralne, myslace, wierzace w BOga. Dla mnie nie musi chodzic do kosciola, nie musi miec szacunku dla instytucji koscielnych. Musi miec za to szacunek dla ludzi, ktorze owe instytucje reprezentuja. Wierze gleboko w to, ze mi sie uda.Pozdrawiam wszystkich wierzacych i niewierzacych
              • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice - do Marty_P IP: *.* 13.06.01, 10:23
                Do tej pory nie zabierałam głosu, tylko sobie czytałam, bo męczą mnie wzajemne złośliwości i ataki, a brak konstruktywnej wymiany myśli. Może teraz i zabrałabym głos, bo sama jestem wierząca i moja wiara to moje codzienne życie i tego chciałabym nauczyć sowje dziecko, ale mam pytanie, czy "chrześcijańscy" jest równoznaczne z "katoliccy" ? Po przeczytaniu postów w tym temacie odniosłam wrażenie, że tak właśnie jest. A przecież nawet w naszym "katolickim" kraju są też chrześcijanie, którzy nie są katolikami. Czy ten temat też obejmuje sprawy przekazywania wiary dzieciom przez chrześcijańaskich rodziców, którzy chcą przybliżyć się do Boga, ale nie w kościele Katolickim i co za tym idzie uczą innych rzeczy niż rodzice katoliccy?
                • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice - do Marty_P IP: *.* 13.06.01, 10:30
                  Aż tak się różnimy?
                  • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice - do Marty_P IP: *.* 13.06.01, 12:01
                    Na pewno się różnimy jeśli chodzi o wyobrażenie Boga i sposoby okazania mu wdzięczności i miłości, ale to akurat dyskusja nie w tym miejscu, chociaż to też wpływa chyba na to jak wychowujemy swoje dzieci. Ja na przykład nie prowadzę swojego dziecka co niedzielę do kościoła, ale zabieram go trzy raz w tygodniu na nasze spotkania religijne w Sali Królestwa połączone ze studium Biblii (jestesmy Świadkami Jehowy). Synuś ma dopiero 15 miesięcy i pewno niewiele z tego rozumie, no ale już zdążył się nauczyć, że jak jest modlitwa to trzeba siedzieć cichutko i to samo podczas pieśni. Poza tym ma swój "Mój zbiór opwowieści biblijnych" wydany specjalnie dla dzieci i jest to jego ulubiona książeczka, a na ilustracjach potrafi juz bardzo wiele odszukać i pokazać np. Adama i Ewę, małego Mojżesza, plagę węży na pustyni, przyszły raj na ziemi itp. Uczymy go już też, że przed jedzeniem trzeba się pomodlić, żeby podziękować Bogu za pokarm itp. Po prostu dla nas nauka religii i wiary to pokazanie dziecku, że obecność Boga w naszym zwykłym życiu to coś naturalnego. Nie ma podziału na życie codzienne i religię. Wiem, że inni współczują mojemu dziecku, że nie będzie miało np. prezentów od Mikołaja, pod choinkę, na zajączka itp. (po prostu nie obchodzimy takich świąt), ale myslę, że wiara w Boga nie na tym polega. Poza tym w naszej literaturze religijnej jest mnóstwo wspaniałych rad o wychowaniu dziecka nadających się dla każdego łącznie z odpowiedziami na tzw. "trudne pytania". Chętnie się nimi podzielę. I co wy na to ?PS. A tak przy okazji nie zaliczam się do niewykształconych kobiet, ale uważam, że moja wiara, to jedna z najcenniejszych rzeczy, które mogę przekazać swojemu dziecku. (to odnosnie postu Iny z 12.06.)
                • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice - do Marty_P IP: *.* 13.06.01, 11:00
                  Ata ,wasnie znowu siadlam przy komputerze aby z tym samym pytaniem zwrocic sie do Iny i innych `inowatych`perelek. Z tym i nie tylko bo w koncu ktos tak oswiecony (wybaczcie sarkazm-nie moglam sie oprzec- niestety `Badzcie doskonali jak was Ojciec w Niebie jest doskonaly` nadal jest dla mnie tylko celem)i wyedykowany powiniem wiedziec te podstawowa rzecz,ze termin `chrzescijanski` nie sprowadza sie wylacznie do katolicyzmu, nawet jesli jesT to religia wiodaca w danym kraju. A skoro tak, to ataki na duchownych z przychowkiem nie sa do konca uzasadnione9czy w samo sedno sprawy). To co dla jednych chrzescijan jest Ok dla innych nie bedzie. Rowniez `zycie w ubostwie `nie jest tu juz regula(patrz;kalwinizm).Druga rzecz;celibat Osoba orientujaca sie w Biblii i historii chrzescijanstwa (rowniez kosciola katolickiego)powinna wiedziec,ze celibat ma raczej zrodla polityczne niz ewangieliczne. Czy sie myle,czy sw Piotr mial zone? A co z pon 30-ma pierwszymi papiezami? Skoro tak, to sam fakt,ze ksieza maja dzieci czy kochanki-zony?[przeciez mogli sami poglogoslawic swoj zwiazek[?]) nie jest juz taka herezja i przede wszystkim nie jest w sprzecznosci z nauka Jezusa. Jesli juz, to zustaleniami instytucji koscielnej. Wiem, wiem, ustalenia ustaleniami ale jesli myslimy o wierze jako o czyms duchowym i ponadczasowym a nie o instytucji to nie jest to przeciez zbrodnia.Zycie w dostatku...coz, wszyscy mamy swoje slabosci. Duchowni nie sa tu wyjatkiem. Moze tak bysmy przypomnieli sobie slowa Jezusa:`sluchajcie tego co mowia faryzeusze ale nie postepujcie jak oni`. Mysle,ze jesli z taka trzezwoscia spojrzymy na calosc to i nasze dzieci nie beda mialy z tego powodu problemow.Poprawcie mnie jesli sie myle. W koncu jestem tylko kura domowa.No i prosze. Zupa sie przypalila. Pewnie do tego czasu nawet i wygotowalawinkx
                • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice - do Marty_P IP: *.* 13.06.01, 18:26
                  Ato dokladnie sie z toba zgadzam!!!! Sama uwazam sie za chrzescijanke ale nie za katoliczke. Jezeli mi to nie pdpowiada nie zmuszam sie do chodzenia do kosciola. Czasami rzeczywiscie ksieza staraja sie zastapic samego Boga!!! To straszne. Nie wyklucza to jednak tego ze nie moge sie modlic, czytac Pisma Sw, chodzic na spotkanie rodzin, oazy, spiewac piosenek o Bogu i tego samego uczyc swoje dziecko!!! Dlatego uwazam ze ten temat byl w ogole nieporozumieniem na forum... moze dlatego ze nie potrafimy byc tolerancyjni dla innych. Pozwolmy kazdemu wybierac w jakich moralach chce zyc ale nie przekreslajmy go jako czlowieka. Czy naprawde az taka wielka role odgrywa to czy zaprzyjaznimy sie z Islamista, czy Swiadkiem Jehowy... on tez rownie dobrze moze byc lepszym przyjacielem niz niejeden katolik ktory nie ma pojecia o swoich prawdziwych zasadach wiary...Pamietajmy rowniez ze mowiac o tolerancji nie oznacza ze ja stosujemy uczac przy tym swoje dzieci tego samego..Pozdrawiam wszystkich wierzacych i tych niewierzacych wierzac ze i w jednych i drugich mozna ujrzec cos godnego podziwu... nie tylko wiare...
                  • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice - do Marty_P IP: *.* 15.06.01, 08:31
                    Fynn, a może dokładniej wyjaśnisz, co było niestosownego w zamieszczaniu tego tematu na forum? Przypominam, że autorka prosiła rodziców - chrześcijan o podzielenie się radami, jak wprowadzać dziecko w świat wiary, jak pokazywać mu, że Bóg istnieje. Ata na pisała, że jest chrześcijanką, ale nie katoliczką (należy do Świadków Jehowy). Gorąco się z nią zgodziłaś. Jednak mam wrażenie, że Tobie chodzi o coś zupełnie innego, niże jej. Ty piszesz, że jesteś chrześcijanką, ale nie uważasz się za katoliczkę. Chrześcijanie to ludzie wyznający Boga w Chrystusie, o ile wiem. Wśród nich są katolicy, prawosławni i wiele innych wyznań. I to chyba miała na myśli Ata pisząc, że jest chrześcijanką, ale nie katoliczką. Po prostu jest innego wyznania.Nie bardzo rozumiem, dlaczego zarzucasz osobom z tego forum brak tolerancji. Przecież nikt tutaj nie rozlicza nikogo z tego, ile razy poszedł lub nie poszedł do kościoła. Ani tym bardziej z tego, jaką wiarę wyznaje.Najbardziej zależy mi jednak, abyś sprecyzowała, dlaczego ten temat był tu według ciebie niepotrzebny. Chyba nic złego w tym, że chrześcijańscy rodzice pragną porozmawiać o bliskim im a tak trudnych sprawach. O wiele łatwiejsze jest chyba zmienianie, pieluszek małemu człowieczkowi, ubranie go prze wyjściem na spacer, przyrządzenie dla niego obiadu, niż przekazanie mu fundamentalnych wartości związanych z tym, w co głęboko wierzymy, a nie zawsze wiemy, jak o tym mówić. W tych sprawach bardziej prozaicznych gorąco dyskutujemy na forum, wspieramy się nawzajem, udzielamy sobie porad. Stoi przed nami także to trudniejsze zadanie - daj innym prawo do wymiany opinii i wzajemnego wsparcia także na ten niełatwy temat.Pozdrawiam Cię serdecznie i proszę - czytaj uważnie, zanim poniosą Cię emocje.Agata
    • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 14.06.01, 09:58
      Witam ! Mam pytanie do Was czy nie przeszkadza Wam to ze ksieza maja za wygodne zycie ( nowe samochody i reszta ) , czy nie przeszkadza wam to ze ksieza pija alkohol i uczeszczaja na wesela , pewnie ktos mi napisze ze to tylko ludzie ? Jesli tak to dlaczego chodzimy do nich i sie spowiadamy rownie dobrze moge pojsc do kogos innego ? Jestem katoliczka nie praktykujaca , dlaczego jestem katolikiem ? poniewaz moja cala rodzina jest i jak by to wygladalo gdyby moja mama mnie nie ochrzscila czy by mnie nie poslala do komunii sw. co by ludzie powiedzieli ? Druga sprawa to taka ,ze na sile zaciagano mnie do kosciola , a ja i tak mialam ciekawsze zajecie w kosciele np. ( rozmowa z kolezanka ) . Czy w tym wszystkim oto chodzi? Czy zastanowilyscie sie mamy ze wasze pociechy kiedys w wieku szkolnym zrobia na przekor i nie pojda do kosciola bo stwierdza ze maja ciekawsze zajecie ? I co wtedy , zalozycie im plaszczyk i nasile zaciagniecie ? Jasne ze do 18 tego roku wy mozecie decydowac bo dzieciaki sa pod wasza opieka , ale czy to ma tak wlasnie wygladac ze one beda tylko to robily dla nas bo my chcemy ? Obecnie jest mnostwo mlodziezy ktorzy dokladnie tak postepuja i sa to dzieciaki z przykladnych rodzin katolickich praktykujacych . Wroce do ksiedza ktory naduzywa sobie ,kazdy z nich skladal przysiege nie znam sie na tym co oni przyzekali ale napewno nie to ze moga byc pijanym od czasu do czasu i uzywac sobie jak osoba ktora jest sprzedawca np.Oni maja prawo chrzcic , grzebac , dawac komunie sw. i chodzic na wesela pic alkohol jak inni ??? Czy to ma tak wygladac ze ksiadz ktory chodzi po koledzie bierze koperte od samotnej matki z dziecmi ?? To mnie oburza , dlatego zrezygnowalam z uczeszczania do kosciola zaznaczam ze nie zrezygnowalam z wiary .
      • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 14.06.01, 19:56
        Ala, super, że napisałaś o młodzieży, która ma w kościele lepsze zajęcia niż uczestniczenie we mszy czy nabożeństwie.Wydaje mi się, że cały problem z wychowaniem dziecka w wierze polega na tym, żeby nie traktowało religii jako tradycji, bo "tak wypada, tak robi cała rodzina, wszyscy chodzą do kościoła, wszyscy się modlą", więc dziecko też MUSI.Dlatego pytałam, jak to zrobić, żeby dla dzieci Bóg był tak ważny jak dla rodziców. Zeby nie trzeba było stasować siły, żeby dziecko zaciągnąć do kościoła, żeby widziało sens w tym, a nie tylko chodziło dla zadowolenia rodziców, dziadków i kogo tam jeszcze.Zeby czas, który poświęca modlitwie, słuchaniu, a potem czytaniu o Bogu, rozmowom o religii, traktowało z takim samym zaangażowaniem jak zabawę, naukę, wycieczki itp. Jak to zrobić, żeby samo dziecko "dobrze czuło się" z Bogiem.Pozdrowienia. Aneczka
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 15.06.01, 07:39
          To jeszcze ja. Myślę, że jeśli rodzice sami nie są zaangażowani w swoją religię, jeśli i dla nich jedynym przejawem wiary jest Święty Mikołaj, a w niedzielę sobie odpuszczają, to w życiu im się nie uda wpoić tego dzieciom. Nie zrozumcie mnie źle, można porządnie wychować dziecko i religia nie ma nic do tego, ale jeśli chodzi właśnie o modlitwę, tradycje religijne, obrzędy - rodzice muszą to robić, bo od kogo dziecko się ma uczyć? Tak sobie myślę, gdyby moja córeczka (za jakiś czas oczywiście) w czasie mszy zajmowała się plotkami i podrywaniem, to po prostu chodziłabym z nią za rączkę do kościoła. Albo - albo.
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 15.06.01, 07:59
          Według mnie do wiary każdy musi sam dojrzeć. Wiem z własnego doświadczenia. Moja mama wierząca i praktykująca, tato ateista. Miałam więc wybór, mama próbowała wychować swoje dzieci w wierze, ale nie ciągnęła nas na siłę do kościoła. Sama chodzi co niedzielę, nam zostawiła prawo wyboru. Miałam okres kiedy się trochę buntowałam (kościół omijałam z daleka), w wieku około 15-18 lat. Teraz mam 27 i nie wyobrażam sobie niedzieli bez mszy i dnia bez modlitwy. Wydaje mi się, że we wszystkim trzeba zachować umiar. Przekazywać dzieciom swoją wiarę, ale nie robić nic na siłę, to może wywołać bunt a przez okres wysyłania w kościele SMS-ów przechodzi chyba większość nastolatków, to chyba trzeba cierpliwie przeczekać.Pozdrawiam :)
      • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 15.06.01, 07:34
        Ala, właśnie po to jest ten temat, żeby pogadać o wychowaniu dzieci, żeby nie było tak jak piszesz, chodzenie do kościoła "dla ludzkiego oka", i korzystanie z sakramentów, bo "co ludzie powiedzą". Nie zauważyłaś, że o to chodzi? Samo to, że ludzie chcą gadać na ten temat, wskazuje chyba, że nie chcą dzieci wychować na obłudnych pseudo - chrześcijan, tylko ludzi świadomych swej wiary.
      • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice-do Ali IP: *.* 15.06.01, 07:36
        Ala, skoro z wiary nie zrezygnowałaś, to powiem tylko tyle: Nie sądź grzeszny grzesznego, bo jest Pan Bóg od tego.Pozdrawiam
      • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice IP: *.* 15.06.01, 16:15
        Mysle Alu przede wszystkim, ze nie jestes katoliczka, gdyz nie przestrzegasz przykazan, gdzie jest mowa o uczestnictwie w nabozenstwach. Ewentualnie jestes grzeszaca swiadomie katoliczka, ktora nie czuje skruchy za swoj grzech, czyli popelniasz jeden z grzechow ciezkich. Acha- powiecie "kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniam..." Nie jestem bez winy. Moi rodzice gorliwie wychowywali mnie w duchu wiary, ale poszlam swoja droga. Jestem osoba wierzaca, ale nie osmielam sie nazywac siebie katoliczka, gdyz uwazam, ze na przymalezność do każdej religii trzeba zasłużyć, jeśli jej elementem jest jakiś kutl, trzeba go odbywać. Inną sprawą ktora poruszylaś, jest chrzest i komunia swieta itd. Rodzice sa opiekunami dzieci i jest to ich obowiazek wychowywac dzieci System wiary i idace za nim wartości to element tego wychowania. Moja mama nie miała problemów odpuścic, gdy zauważyła, że nie interesuje mnie wiara. Co mi to dało. Wartości- dlaczego patrzymy na wiare tak płytko? Moi rodzice jasno nauczyli mnie, ze nie wolno kraść i zabijać, że nie wolno kłamać, należy pomagać, należy kochac, przebaczac itd. Pomimo, że odrzuciłam wyznanie jako takie, siedzi we mnie to wartościowanie, potrafie analizowac swoje uczynki, niektorych sie wstydze, inne czyny potrafie wytlumaczyc sobie, ze tak trzeba bylo. I to jest w wierze istotne. Dano mi rowniez wspaniale przezywanie swiat, spiewanie kolend, po okresie buntu powirocilam do tych zwyczajow, a moim dzieciom czytam BIblie w obrazkach dla najmlodszych. Arka Noego mnie wzrusza. Co do kasy- cos sie musi w Polsce zmienic. Kosciol jest organizacja- kasa jest mu potrzebna. Uwazam, ze powinno sie skonczyc to lapowkarstwo- tylko do skarbon w Kosciele i na konta, wtedy mozna sobie odliczyc darowizne. Pieniadze w Kosciele sa tematem tabu. A przeciez ludzie wierzacy sa na ogol hojni- ci prawdziwi. Nawet taka samotna matka da jak bedzie miala potrzebe. Dlatego spodobala mi sie opowiesc Yody o wspolnocie, gdzie NIE WOLNO jest dawac kopert. Moje dzieci sa ochrzczone, bo maja rodzicow chrzestych prawdziwie wierzacych. Moje starsze coreczki chodza z nimi co tydzien do kosciola. Brak slubu koscielnego u rodzicow nie jest przeszkoda. Za rok starsza idzie do Komunii- widze ile wiara daje im radości. Dzieki jasnej sytuacji- dlaczego nie chodzimy do Kosciola wszyscy, nie ma problemow, a one maja swiadomosc, ze kazda droge moga wybrac.
        • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice do Gosi25 IP: *.* 15.06.01, 18:38
          wtrace tylko slowko Gosiu.... ciut sie mylisz na poczatku swojej wypowiedzi - przykazania o ktorych mowisz ze nakazuja chodzic co niedziele do kosciola - to wlasnie przykazania koscielne, nie bezposrednie przekazane w Biblii od Boga poprzez jego apostolow - tylko KOSCIELNE ustanowione przez tych ktorzy kosciolem rzadza... chyba nie musze mowic kto to...nie chce polemizowac za bardzo, ale oburza mnie czesto tak wlasnie pojmowane pojecie "chrzescijanin" - uwaza sie ze jesli ktos nie chodzi co niedziela na msze - ten nie moze sie poczuwac za katolika, a to niesluszne naprawde... znam wielu ludzi, wiele rodzin naprawde uczacych swoje dzieci jak zyc w prawdzie, rodziny ktore sie nie kloca, nie bija, kochaja sie i przekazuja ta trudna umiejetnosc swoim potomkom - a jednak nie sa poczuwani w spoleczenstwie i przez swoich proboszczow na przyklad za praworzadnych katolikowz drugiej strony setki przykladow rodzin gdzie np alkohol nie jest rzadkim gosciem, albo rodzin gdzie wszyscy zyja na pozor wspaniale a zieja jadem w kazdym slowie, do siebie, do swoich dzieci - ale chodza na msze, sa widziani przez sasiadow jak wystrojeni paraduja do kosciola i prawie spia na mszy i nic z niej nie rozumieja tak do konca... tak samo jak nie rozumieja co mowi spiker w Wiadomosciach -
          • Gość: guest Re: Chrześcijańscy rodzice do Gosi25 IP: *.* 15.06.01, 18:55
            Przykazanie o ktorym mowia to "bedziesz dzien swiety wiecil" czyli nie koscielne.... ludzie ktorzy chodza do kosciola we czwartek nie przeszkadzaja mi. Bede sie jednakze upierac, ze ludzie ktorzy na nabozenstwa nie chodza sa wierzacy ale nie sa katolikami. Jak rowniez nie sa nimi wszyscy inni, ktory pomimo przestrzegania trzeciego nie przestrzegaja innych, bowiem zianie jadu to nic innego jak lamanie przykazania milosci, oraz kilku innych. Za czasow chrystusa ludzie za nim szli, zbierali sie razem "gdzie kilku zbierze sie w moim imieniu i ja tam bede" czy to nie czytelna definicja nabozenstwa?Nie, ja nie jestem katoliczka, bo nie akceptuje wszystkich nakazow tej religii. Czy jetem osoba wierzaca? Tak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka