Zaraz popadnę w samouwielbienie, jaką wspaniałą żoną jestem

Więc prosze
mnie na ziemie sprowadzić.
Chcę zrobic szarlotkę mężowi na weekend i sie wybieram sie z dzieckiem 2,5
roku, bez wózka (koło odpadło) po zakupy (2 kg jabłek, 1kg cukru...itd.).
I właśnie mi przyszlo do glowy, że chyba go za bardzo rozpieszczam...Tym
bardziej, że słodyczy nie lubię, szarlotki jeść nie będe...
Iść?
Czy dac spokój i sie lenic z dzieciakiem na dywanie..?