IP: *.* 20.10.01, 15:25
Tak czytam wasze wypowiedzi i Wam zazdroszczę... Macie takie silne charaktery, tak potraficie mocno trzymać się nawet wtedy, gdy przysłowiowy wiatr w oczy...Ja chyba nie umiem tak.Od kilku dni złapałam strasznego doła i cały czas chce mi się ryczeć (już nawet nie płakać).Po powrocie męża do domu z całych sił trzymam łzy w ryzach... NIe chcę, aby się martwił. Gdy zapyta co się stało - odpowiadam, że mam taki smutny dzień bo to hormony w ciąży i nic mi nie jest.Ale tak naprawdę to nie wiem czy nic mi nie jest - bo co mam mu powiedzieć skoro sama nie wiem...Chyba mnie to wszystko dobiło ( problemy z ciążą). Gdy kończył się jakiś problem - od razu zaczynał się nowy.Szczerze mówiąc - jestem już zmęczona... I bierna. Robie co mam robić, nic mnie nie cieszy.Nie wiem co bym zrobiła bez męża - a mimo to czuję się sama. Skąd to się bieże?Sorry dziewczyny, że tak na smutno wypisuję wam takie bzdury, ale jakoś musiałam... tak dla samej siebie. I nie wiem czy pomogło.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: CHANDRA IP: *.* 20.10.01, 15:34
      Agnieszko,pewnie niewiele Cię to pocieszy, ale mam dzis zupełnie podobny nastrój i też staram się nie pokazywać mężowi co się ze mną dzieje - bo i tak nie potrafi tego zrozumieś, napisałam nawet rano posta na forum ciąża i poród - o zakładaniu szwu na szyjkę macicy ( jestem w 6 miesiącu) ale nikt jakoś mi nie odpisał cryingcryingJeśli masz ochotę odezwij się do mnie na priva to sobie pogadamy pozdrawiam CIe ciepłoja pocieszam się myślą, ze to stan przejściowy i w marcu już będzie po wszystkim...Ja też mam problemy z ciążą i też czuje się z tym kompletnie osomotniona, mąż załatwia swoje sprawy na mieście, rodzice robią pożądki u siebie w ogrodzie i nie mają czasu a ja pierwszy dzień po wyjściu ze szpitala siedzę sama w domu i prawde mówiąć już nawet płakać mi się nie chce, jakies takie otępienie czy co...Jedyne co czuję to poniczny strach, że znowu będzie skurczi znowu będzie źle....sorry, że tak smutno, ale naprawde pomyśl, że gdzieś może całkiem niedaleko przed kompem siedzi ktoś równie sam i równie zmęczony tym wszystkimMałgosia
      • Gość: guest Re: CHANDRA - DO MAŁGOSI IP: *.* 20.10.01, 15:51
        Dostałaś ode mnie maila? Czekam na odpowiedź.
        • Gość: guest Re: CHANDRA - DO MAŁGOSI IP: *.* 20.10.01, 16:03
          dostałam i wysłałam CI odpowiez powinna zaraz dojść
          • Gość: guest Re: CHANDRA - DO MAŁGOSI IP: *.* 20.10.01, 19:48
            No cóż, mogę tylko powiedzieć "głowa do góry!" Pamiętajcie, że macie w brzuszkach wspaniałe, malusie, kochane istotki, dla których jesteście całym światem! Pomyślcie o wspaniałych chwilach jakie jeszcze przed Wami. Wszystkim "ciężarówkom" zdarzają się dni lepsze i gorsze. Przesyłam Wam moc uścisków i słoneczny uśmiech na pochmurne dni. AnuśPS. Niestety na Waszych problemach medycznych sie nie znam, ale trzymam kciuki i jestem pewna, że nic nie jest takie straszne jak to się czasem wydaje. Wszystko będzie OK!
            • Gość: guest Re: CHANDRA - DO MAŁGOSI IP: *.* 21.10.01, 20:48
              A ja jeszcze dodam, że warto jednak zwierzyć się mężowi ze swoich niepokojów, poprosić o pomoc. Mam nadzieję, że Wasi ukochani w momencie stawania się Waszymi mężami, nie przestali być Przyjaciółmi.Można razem czytać książki o ciąży i związanych z nią przemianach w ciele i duszy kobiety - a potem rozmawiać i wzajemnie się wspierać. Ciąża to cudowny stan, choć czasem przynosi niepokój o dzieciątko.Dwa dni temu wyszłam ze szpitala. Groził mi przedwczesny poród ( 6 miesiąc). Obyło się bez szwu, ale w każdej chwili znowu może być źle, ale wolę myśleć, że będzie dobrze.Dziewczyny nie wiem , jak Was pocieszyć. Musicie tę radość znaleźć w sobie - na pewno gdzieś tam jest... smile:-) Dorka :-)
              • Gość: guest Re: CHANDRA IP: *.* 21.10.01, 20:57
                Dzięki Dorka za ciepłe słowo :wahoo:Zawsze przyjemniej jest wiedzieć, że znajdzie się osoba gotowa wesprzeć dobrym słowem.A na męża narzekać nie mogę ... naprawdę się stara. Jest bardzo kochany :love:Ale jestem czasem w takim nastroju, że sama nie potrafię tego zrozumieć
    • Gość: guest Re: CHANDRA IP: *.* 21.10.01, 21:37
      cos ty my mamki tez mamy smutne dni.Ja np dzisiaj mam okropna chandre i nie wiem co zrobic ze soba.Mam wiele nie rozwiazanych spraw,ktore ciagna sie za mna.Moj maz wyjezdza co weekend za granice i ja tak sama powoli sie zalamuje.Nie to zebym byla od niego uzalezniona ale niestety tu gdzie mieszkam nie moge wpasc na chwile do przyjaciolki,mamy czy siostry.I co! wydaje mi sie czasem ze mam wszystko ale te pytania egzystencjalne pojawiaja sie zawsze w nieodpowiednich momentach i jeszcze ta pogoda taka jesienna zaduma..........i powtorze za Turnauem"PODOBNO KAZDY MA SWOJ KAWALEK CIENIA BRAK CIENIA JEST DOWODEM NIEISTNIENIA"czy to nie jest prawda?choc dzisiaj wszystko wyglada czarno to mam nadzieje ze jak przespie bedzie lepiejPasmile)Monia
    • Gość: guest Re: CHANDRA IP: *.* 22.10.01, 07:48
      Wstępuję do klubu. Chandra - ludzka rzecz, w ciąży prawie się zaprzyjaźniłysmy - zwłaszcza późną jesienią, kiedy lało jak z cebra, a ja już w domu na zwolnieniu - sama jak ten palec.Dziewczyny - trzymajcie się ciepło. Nie dajcie się złym myslom, wierzcie, że wszystko będzie OK. Porozmawiajcie z mężem, a na samotne godziny polecam - dobrą, wciągającą książkę ku pokrzepieniu (w Salonie - jest nawet cały temat, gdzie wymieniamy się naszymi książkami na chandrę)lub jakas miła komedyjka czy dobry fom obyczajowy. I wyspijcie się za wszystkie czasy, bo potem, kiedy już Wasze bąble przyjdą na swiat, własnie tego snu będzie Wam brakowało najbardziej.MI pomagały jeszcze babskie spotkania... I przychodżcie tu jak najczęsciej. Sama niestety to forum odkryłam już całkiem niedawno, ale jego mocy terapeutycznej nie da się wręcz opisać. Dziewczyny tutaj są wspaniałe, życzliwe i zawsze, ale to zawsze służą dobrym słowem i duchowym wsparciem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka