Gość: guest
IP: *.*
29.10.01, 14:58
Glupio mi - nie wiem, co robic - od kiedy zaczelo byc chlodniej, zaobserwowalam, ze w kilku miejscach Poznania, na skrzyzowaniach lub przy glownych ulicach (Krolowej Jadwigi, sw.Marcin, Paderewskiego) stoja kobiety blagajace o zlotowke na operacje dziecka. Dzieci siedza albo w wozeczkach albo w nosidelkach, albo na wozkach inwalidzkich, zazwyczaj spia, albo maja niewidzace oczy. Niektore z tych dzieci powinny byc w szkole! Przeciez edukacja szkolna jest obowiazkowa! Glupio mi bylo sie zapytac, czy nie zglaszaly sie do pomocy spolecznej (wiem, ze to grosze, ale czy stojac na ulicy zbieraja wiecej?).A moze to mezowie wysylaja te kobiety na ulice? I wcale nie zbieraja na operacje dziecka? Boze, tyle dylematow. Spuszczam wzrok, daje - ale to uspokaja sumienie tylko na chwile. Co o tym sadzicie? A jak Wy postepujecie?