Gość: usia
IP: *.*
06.11.01, 16:29
Jestem nie taką matką jakbym chciała.Już nie chodzi o wrodzoną skłonność do paniki, bo o dzieci boi sie wiekszość matek, ale o konsekwencje i stanowczość. Wczoraj Laurę bolał brzuszek, nic groźnego, tylko niestrwność po megamiksie bigosu z czekoladą a ja oczywiscie oczami duszy widziałam narkozę, wycinany wyrostek itp.W końcu dziecku ulżyło, poszło spać, ja stwierdziłam, że może zapadła w śpiączkę cukrzycową albo inną...Przegięłam. Tłumaczy mnie tylko nagła śmierć Ojca po bólu brzucha trwającym 2 dni, w śpiączce właśnie.Uwielbiam jej kupowac rózne rzeczy, bo tak sie slicznie cieszy. Na szczęście nie mam za dużo kasy, więc nie mogę sobie ulżyć.A co do konsekwencji - staram się, ale czasami z marnym skutkiem. I jak tu dziecko może mieć oparcie w niezdecydowanej matce-histeryczce? Ładny wzorzec, nie ma co....