Dodaj do ulubionych

czwórka dzieci a mąż odchodzi

IP: *.* 08.11.01, 23:03
Właśnie za moim mężem zamknęły się drzwi. Zostałam sama z dziećmi. Najmłodsze ma pięć miesiecy. Zastanawiam się jakie czeka mnie życie. Podobno jestem bardzo silną psychicznie kobietą potrafiącą doskonale radzić sobie w życiu. Prowadzę dobrze prosperujacą firmę więc przynajmniej odpada problem finansowy. Ale pieniadze to nie wszystko. Nie mogę uwierzyć że męzczyzna może tak zwyczajnie spakować się i odejść a potem od czasu do czasu wpaść i pobawić się z dziećmi. Chyba jestem w szoku. Sama nie wiem kiedy w moim małżeństwie zaczęło się psuć. Byłam tak zajętam godzeniem spraw zawodowych z domowymi że nie dostrzegłam jak mój miły oddala sie. To na mnie spoczywał obowiązek utrzymania rodziny. To ja remontowałam, organizowałam, załatwiałam wszystko i oczywiście rodziłam, karmiłam piersią, wstawałam w nocy . A on bawił sie z dziećmi. Typ kochanego tatusia. A teraz będzie kochany na odległość - wpadnie w niedzielę albo w sobotę. A ja mam aż/dopiero 35 lat i czterech synów. Nie wiem co robić. Wyć z bólu czy iść do fryzjera.monika
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 09.11.01, 00:17
      Moniko, chciałabym Cię jakoś pocieszyć, ale zupełnie nie wiem jak. Problem Twój jest chyba bardzo złożony, czy Ty swojego męża jeszcze kochasz? Czy on po prostu wyszedł, czy też jesteście już rozwiedzeni? Pytam w ten sposób, bo mój przypadek jest nieco zbliżony do Twojego. Mam 36 lat, od wielu lat jestem z człowiekiem (nie jesteśmy małżeństwem), który po urodzeniu się synka stwierdził, że jeszcze się nie sprowadzi do mnie, bo nie "realizuję" jego marzeń, mieszkamy w związku z tym oddzielnie a on przychodzi do dziecka na sobotę i niedzielę (wtedy u nas nocuje). Synek ma 6 m-cy. Jak chce, to łoży na utrzymanie dziecka, jak nie chce, to mówi, że ma jakieś wydatki inne i nie łoży. Tak więc sama utrzymuję i siebie i dziecko a od przyszłego roku wracam do pracy bo muszę ze względów finansowych i też się martwię, co będzie z dzieckiem podczas mojej nieobecności.... A kochający tatuś (weekendowy tatuś) nawet gdy przyjdzie do domu w weekend, to raczej zajmuje się pilotem i TV a płaczące dziecko daje mi do uspokojenia. Nie znam czegoś takiego jak wspólne zajmowanie się dzieckiem, nie znam czegoś takiego jak pójście do fryzjera czy kosmetyczki czy choćby na spotkanie z koleżankami by odpocząć nieco od płaczu i kieratu, nie znam czegoś takiego jak codzienna pomoc w pielęgnacji niemowlęcia i wsparcie psychiczne mężczyzny który jest ojcem dziecka (bo to jest na zasadzie : chciałaś dziecko, no to teraz masz, zobacz czym to pachnie!). Piszesz:Podobno jestem bardzo silną psychicznie kobietą potrafiącą doskonale radzić sobie w życiu. Prowadzę dobrze prosperujacą firmę więc przynajmniej odpada problem finansowy. Ale pieniadze to nie wszystko. - Dobrze, że jesteś silna psychicznie. Skoro piszesz "podobno" to znaczy że tak jest, bo ludzie widzą takie rzeczy. To jest bardzo istotne! Powiem więcej, to połowa sukcesu, druga połowa, to umiejętność pogodzenia wielu spraw i świadomość, że teraz to już naprawdę wszystko zależy od Ciebie! - Piszesz:Nie mogę uwierzyć że męzczyzna może tak zwyczajnie spakować się i odejść a potem od czasu do czasu wpaść i pobawić się z dziećmi. Chyba jestem w szoku. - Niestety, wielu mężczyzn przerasta ojcostwo, odpowiedzialność, trudy codziennego życia. Po prostu nie dorastają psychicznie do obowiązków jakie nakłada na nich DOROSŁE życie. Chcieliby się bawić, być wiecznymi chłopcami, a tu obowiązki - pewnie nie tak wyobrażali sobie "bycie dorosłym", gdy nie jest się już w centrum zainteresowania. Jest to dla mnie totalny egoizm. Ale doszłam do wniosku (na podstawie mojego życia), że nieliczni tylko mężczyźni stają na wysokości zadania i są naprawdę odpowiedzialni za swoje czyny i wypowiedziane słowa... Dla mnie też totalnym szokiem było, jak mój kochany (tak mi się wówczas wydawało), w 8 m-cu ciąży kazał mi się od siebie wyprowadzać, nawet rwał się do spakowania mnie. Nigdy nic takiego nie przeżyłam, nie było czegoś takiego ani w mojej rodzinie, ani w moim otoczeniu, byłam zaszokowana i "sparaliżowana" i pewnie dlatego mieszkałam u niego do rozwiązania. Bo się po prostu fizycznie nie mogłam ruszyć. - Piszesz:Sama nie wiem kiedy w moim małżeństwie zaczęło się psuć. Byłam tak zajętam godzeniem spraw zawodowych z domowymi że nie dostrzegłam jak mój miły oddala sie. To na mnie spoczywał obowiązek utrzymania rodziny. To ja remontowałam, organizowałam, załatwiałam wszystko i oczywiście rodziłam, karmiłam piersią, wstawałam w nocy . A on bawił sie z dziećmi. Typ kochanego tatusia. A teraz będzie kochany na odległość - wpadnie w niedzielę albo w sobotę. A ja mam aż/dopiero 35 lat i czterech synów. Nie wiem co robić. Wyć z bólu czy iść do fryzjera.- Przepraszam za te słowa Monika, ale wydaje mi się, że zaczęło się psuć, gdy zaczęłaś brać na siebie te wszystkie obowiązki któe wymieniłaś. On po prostu nie miał się po co starać i nie chciał też się starać. Zdjęłaś z niego również męskie obowiązki. A Ty z kolei byłaś od wszystkiego. Uczucie, miłość trzeba pielęgnować - Ty byłaś zapracowana: remonty, dzieci, utrzymanie rodziny, zero pomocy z jego strony - on pewnie przed telewizorem, z nieodłącznym pilotem w ręku i zdziwioną miną, że możesz być zmęczona. On pewnie nie czuł się już Twoim "bożyszczem" bo przecież miałaś wiele obowiązków, ale on przecież nie chciał zdjąć z Ciebie chociaż części tychże obowiążków, bo tak mu było wygodniej. Prawie go sobie wyobrażam, takiego trutnia, któremu się wydaje, że jest tak wspaniały, że mu się wszystko od życia należy nie dając nic w zamian...Przepraszam, że tak pisałam, ale dostaję szału, gdy widzę lub słyszę o facetach, którym się wydaje, że sam fakt iż SĄ i ISTNIEJĄ, upoważnia ich do nierobienia niczego, niedawania z siebie niczego albo nie za wiele....Monika, jeśli możesz, to wyrzuć z siebie to co Cię gnębi, nurtuje, wypłacz się jeśli potrafisz, pomyśl, że jesteś najważniejsza dla swoich dzieci, że właśnie na Tobie tylko będą mogły w życiu polegać - z tego zaczerpnij siłę, bo będzie Ci jej dużo potrzeba. Daj swoim chłopcom oparcie psychiczne i poczucie bezpieczeństwa, żeby ich niewinne dzieciństwo nie ucierpiało z powodu takiego.... barana .... Jest i będzie to szalenie trudne, ale to się da zrobić. Sądzę, że jesteś z tych kobiet, które im bardziej są doświadczane (przez los i mężczyzn) tym stają się silniejsze!!! Monisiu, trzymam za Ciebie kciuki, idź do fryzjera, a potem idź do piwnicy lub wsiądź do samochodu, zamknij wszystkie okna i jadąc ulicą WYJ!, WYJ!!!, WYJ!!!!!!!, aż poczujesz fizyczne zmęczenie (potem w miarę możliwości idź spać - może Mama do Ciebie przyjdzie albo ktoś bliski) - musisz to z siebie wyrzucić, cały ten gniew, ból, cierpienie, złość i przede wszystkim bezsilność!!! (wiem z autopsji, że to przynosi ulgę).Jeśli masz ochotę, to napisz na priva.Życzę Ci powodzenia i serdecznie pozdrawiam Ciebie i Twoich chłopakówkama
      • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 09.11.01, 08:38
        monika,teraz widze,ze moje pytanie zadane pod postem o pilegnacji biustu bylo nie na miejscu_przepraszam.Zawsze sie zastanawiam dlaczego wiekszosć mężczyzn moze cos zrobic a my musimy.I nie chodzi tu o przyjemności a o obowiązki.Trudno coś radzic-nigdy nie byłam w takiej sytuacji,ale znajac tylko Twoj punkt widzenia calym sercem jestem po Twojej stronie.Dlaczego?Bo mając dopiero 35 lat masz czworke dzieci.Bo pracujesz zawodowo,karmisz i prowadzisz dom.Bo organizujesz i załatwiasz.Wiesz co Monika-jestes silną babą i nie daj sobie tego zabrac.Truizmem byloby powiedzenie ,ze tylko dla dobra dzieci-przede wszystkim dla dobra samej siebie.trzymaj sie,jesli masz ochote-napisz na priva.Pozdrawiam. Ola
        • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 09.11.01, 08:46
          O tym że nie będę nigdy ryczeć przez faceta postanowiłam gdzieś w wieku 17 lat i konsekwentnie trzymam się tej zasady. Mam męża ale nigdy tak do końca się przed nim nie otworzyłam, nie ufam facetom i tyle. Powinnaś spojrzeć na to z innej strony. Masz 35 lat, czyli jesteś w fajnym wieku, massz 4 dzieci czyli masz dla kogo żyć, jesteś samodzielna, niezależna finansowo i teraz jeszcze wolna. Nie ma po co rozpaczac po takiej kanalii, lepiej zacznij żyć i ciesz się każdym dniem.
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 09.11.01, 09:05
      Jesli chcesz Moniko to napisz prosze do mnie na priva. Przerabiam to na bieżąco, jestem w podobnej sytuacji - sama mama + 2 dziewczynki + dochodzący tata (i dwie niańki do spięcia całego dnia). Praca ok, reszta.... szkoda mówić.Czekam - prosze pisz admin007@poczta.onet.plPozdrawiamMela
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 09.11.01, 16:19
      POGADAJ Z KIMS!WYPLACZ SIE!ROZPACZ JEST POTRZEBNA.REGINA.
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 09.11.01, 19:40
      Trzymaj się Moniko!T o naprawdę trudna sytuacja,ale z biegiem czasu bedzie lepiej.Czy masz jakis przyjaciół,a jesli nawet.możesz napisać do mnie na priva,chetnie pomogę,jeśli będę w stanie.Pozdrawiam Dorota,mama 2 chłopców .
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a ma˛z˙ odchodzi IP: *.* 09.11.01, 22:48
      chyba troche spoznione ale szczere - definitywnie isc do fryzjera, kosmetyczki, maikirzystki, do teatru, na koncert i cieszyc sie, ze jestes wolna, ze nikt na ciebie nie krzyczy, nikt nie ma pretensji, z nikim nie musisz walczyc. zazdroszcze ci...
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a ma˛z˙ odchodzi IP: *.* 09.11.01, 22:53
      chyba troche spoznione ale szczere - definitywnie isc do fryzjera, kosmetyczki, maikirzystki, do teatru, na koncert i cieszyc sie, ze jestes wolna, ze nikt na ciebie nie krzyczy, nikt nie ma pretensji, z nikim nie musisz walczyc. zazdroszcze ci...
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 10.11.01, 01:24
      Brak mi słów...Mam ostatnio złe dni, a teraz jest mi jeszcze gorzej.
      • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 10.11.01, 01:50
        Najbardziej wkurzające jest to, że facet ot tak sobie wychodzi trzaskając drzwiami i zostawia wszystko za sobą. Baba zanim zdecyduje się odejść najpierw spakuje dzieci...Pieprzeni egoisci, całe życie myślą tylko o sobie.
        • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 10.11.01, 13:22
          Moniko , koteknos do gory. Kama ma racjie , idz do fryzjera. Ale ja najpierw bym powyla nad mezczyznami ktorzy bojac i niechcac dorosnac traca tak fantastyczna przygode jaka jest byciem ojcem 4 fajnych facetow i mezem tak zaradnej zony.Potem jak zabraknie chusteczek idz nie tylko do fryzjera ale tez do kosmetyczki i solarium. >Zrob cos tylko dla siebie. Nie dla dzieci ani dla tego nieroba.Mysl tylko o sobie, moze masz przyjaciolke albo mame ktora zajmnie sie dziecmi. A potem zacznij z dziecmi piec placki swiateczne, planuj swieta , ktore beda pierwszymi swietami jako kobieta nareszcie wyzwolona! Tak , bo on wychodzadz i opuszczejac ciebie z 4 ( ktore przeciez tez chcial i robil) synami , wyzwoli ciebie. Od siebie. Jak to moja babcia mowi, won z cholota. Jestes mloda, moze spotkasz jeszcze odpowiedzialnego faceta, czego ci z calego serca zycze. Ale poki co , dbaj o siebie, zeby typek nie mial satysfakcji ze bez niego sie zapuszczasz, o dzieci, i staraj jak najmniej go widziec. Jesli chce widziec dzieci, prosze bardzo, kino, McDonald, zoo jak bedzie cieplej itd. Niech ruszy sie , zaplaci itd a nie tylko sama przyjemnosc, przyjdzie, pewnie jeszcze herbatke dostanie, i idzie kiedy chce. Nie idz na latwizne. On cale zycie tak szedl, czas zeby mu ciut utrudniac. I nie bierz winy na siebie, winna jestes tylko temu, ze za duzo z milosci do niego, na swoja glowe bralas a on na nia chetnie wszystko kladl.Wygodnicki. Mezczyzna powinien miec zawsze cos do roboty zeby na glupie mysli nie wpadal. To tez moja babcia.To rada na przyszlosc. A teraz wychowoj swoje dzieci na wspanialych chlopow.Trzymaj sie cieplo i ciesz sie ze teraz cie rzucil a nie z 50 - tka bez pracy z zmarszkami. Glowa do gory.Trzymam kciukicalujeAska
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 10.11.01, 12:51
      jakbym mogła cofnąć czas...ale nie mogę więc utknęłam w marnym związkuktóry miał być cudowny po tym co było przed...ja nie odejdę...on chyba zbyt leniwy nie ma tego złego co...wiec NIE MARTW SIĘ każdy dzień przynosi coś nowegozmiana na gorsze, zmiana na lepsze...???kto wie?ka
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 10.11.01, 14:18
      Moniko!jestes dzielna kobieta, wartosciowa, a przy boku masz czterech wspanialych mezczyzn. Jestes w sile wieku, mozesz zrobic ze swoim zyciem wszystko. Pomysl o tym w ten sposob- jak bys sie czula gdyby twoj maz odszedl po 30 czy 40 latach wspolnego pozycia? Im wczesniej tym lepiej. Glowa do gory. Niestety odchodzenia tez trzeba sie nauczyc....Usciski dla kolejnej wielodzietnej mamusi. Ja czworke bede miala w marcu, moze jakies plany malzenskie posnujemy?
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 10.11.01, 16:16
      Moniczko , głowa do góry ! Wszystko będzie dobrze .Skoro doszło już do tego , że odszedł , teraz już moze być tylko lepiej. Lepiej być samej z dziećmi niż trwać w nieudanym związku , gdzie niby to jest ojciec i mąż, a właściwie to go nie ma , bo i tak wszystko jest na Twojej głowie .Ja mam 34 lata i też czterech chłopców . Powiem Ci że gdyby mój mąż odszedł,po pewnym okresie oddalania się od siebie,poczułabym chyba ulgę . Teraz przynajmniej wiesz na czym stoisz. Może wreszcie zaczniesz mieć wolne weekendy kiedy chłopcy będą z tatą.Minie pewnie trochę czasu zanim oswoisz się z nową sytuacją, ale wierzę , i TY też powinnaś, że to co najlepsze jeszcze przed Tobą .Pozdrawiam :hello: Magda
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 10.11.01, 17:08
      Nie martw się - wydawałoby się, że jest to wyświechtany frazes! Ale nie, wiem co mówię. Ja też kiedyś zostałam sama, i to bez środków do życia a za to w 6 miesiącu ciąży. Ale odbudowałam sobie życie. I wiesz do jakiego wniosku doszłam? Że nic ani nikt nie jest mi tak naprawdę potrzebny do tego, żeby się czuć szczęśliwą. To zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Weź swoje życie w swoje ręce! Masz za co utrzymać swoich chłopców i to w tej chwili liczy się najbardziej! A potem, jak ochłoniesz odbudujesz sobie życie poza dziećmi. Daj sobie chwilę żałoby, łez i żalu - a potem do ludzi!! I oddychaj! Jeżeli zostawił Cię z czwórką dzieci - to nie jest wart nawet Twoich wspomnień! To już nie jest brak odpowiedzialności - to po prostu zwykłe szczeniactwo. I nie ma co się nad tym zastanawiać. Pozdrawiam Cię bardzo cieplutko. Jeżeli chcesz - napisz do mnie, i pytaj - a ja postaram się pomóc. Pa Gosia1
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 10.11.01, 17:47
      Witaj Moniko,Bardzo Ci współczuję, że znalazłaś się w tak trudnej sytuacji. Wierzę, że to przetrzymasz i sobie poradzisz. Nie rozpaczaj z powodu tego beznadziejnego faceta - on po prostu nie jest wart tego, aby być mężem i ojcem czwórki (!) dzieci. Na pewno musisz pogrzebać swoje marzenia i wyobrażenia o wspólnym życiu, ale tylko po to, by wymarzyć sobie nowe życie, nowe szczęście - z kimś innym. Spotykaj się z ludźmi, ciesz się życiem na przekór bólowi i łzom. Czas naprawdę leczy rany. A swoich chłopców wychowaj na porządnych facetów - odpowiedzialnych i dojrzałych.Serdecznie Cię pozdrawiam - Anita.
      • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 10.11.01, 23:23
        przykro mi , ale ja nie powiem Ci -nie martw sie, bo jak Ty sie masz nie martwic w tej sytuacji. Zachecac Cie jednak bede (jak zawsze w takich sytuacjach) do ...walki, ale konstruktywnej. popros meza, aby udal sie z Toba na terapie rodzinna tak czy inaczej bedzie ona przydatna. moze tam COS uslyszycie od siebie. staraj sie troszke przedluzyc sprawe. ocenic, stwierdzic, dowiedziec sie, co sie stalo. rozwod to jest ostatecznosc. zycze Ci dzielnosci i odwagi, ale w walce. emocje i zachniecia nie maja sensu w sytuacji, gdy jestescie tak zaawansowanym malzenstwem. to nie jest narzeczony, ktory wywinal numer i trzeba mu utrzec nosa.to jest maz i ojcie czworki dzieciakow.. konstruktywne podejscie do sprawy nie oznacza utraty godnosci.moze sie okazac, ze nic z tego. ale to sie musi okazac.a swoja droga ci faceci to swinie straszne. kochana ,nie wiem, czy akurat moja rada ci sie spodoba. ale ja tak bym starala sie robic ( i robie...)istnieja poradnie rodzinne w gminach, przy kosciolach, fundacjach.zglos sie i popros o pomoc, nawet dla siebie. to naprawde wzmacnia..
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 11.11.01, 00:30
      Przypuszczam, że narażę się większości czytających, ale ja mam kilka pytańpiersze brzmi następująco: czy twój mąż pracował zawodowo?drugie: dlaczego to Ty remontowałaś, organizowałaś, załatwiałaś wszystko? Czy Ty przypadkiem nie zdominowałaś swojego faceta?Bo jeżeli odpowiedź na to pytanie jest twierdząca, to ja się nie dziwie, że odszedł. Sama piszesz, że nie wiesz kiedy między wami zaczęło się psuć. To znaczy, że twój mąż po prostu nie wytrzymał tego wszystkiego psychicznie. Jak długo ma się utrzymać związek kiedy jedna osoba nie ma czasu dla drugiej? Przecież w każdym związku trzeba dbać o tą drugą osobę, a tym bardziej w związku który trwa już kilka lat. A Ty praca-dom, dom-praca i jeszcze synowie, którzy wymagaja mnóstwo czasu, cierpliwości i miłości. Przypuszczam, że Twój mąż dawał Ci sygnały, że ma tej sytuacji dosyć i chciałby coś zmienić, a Ty tego nie zauważyłaś.Czy nie uważasz, że po prostu stałaś się facetem w waszej rodzinie, a dla twojego męża nie zostało już nic? A jak długo można nic nie robić, jak długo można tylko oglądać telewizje i pić piwo? On po prostu miał dosyć i chyba postanowił zachować resztki szacunku dla siebie samego. Doszedł do wniosku, ze jeżeli tyle czasu byłaś samowystarczalna, to nawet nie zauważysz jego braku.Jeżeli tak, to jest może szansa to naprawić...Chyba, że był to facet taki jakich opisała Sammy w swoim poście, to nie żału sytuacji w której się znalazłaś. Teraz przynajmniej wiesz na czym stoisz.A co do niedzielnego tatusia. Przypuszczam, że Cię zmartwie, ale wątpie żeby odwiedzał synów regularnie. Takie odwiedzanie szybko się facetom nudzi.... niestety :(i niestety wiem to z własnego doświadczenia.Mam nadzieję, że nie skrzywdziłam Cię moją wypowiedzią i nie zależnie od modelu sytuacji w której się znalazłaś trzymam za Ciebie kciuki by Ci się powiodło.
      • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 22.11.01, 23:36
        Oj, strasznie dużo w tym prawdy. Czy zdominowałam ? zdecydowanie tak. Gdy sie poznalismy ja miałam juz prawie wszystko (syna z pierwszego małżenstwa, dobrze prosperująca firmę a co za tym idzie sporo kasy, mieszkanie itp) a on tylko siebie i takie piekne oczy w których całkiem utonelam. Przy tak nierównym starcie trudno nie zdominować faceta. Na zbyt wielu rzeczach sie znałam, zbyt wielu ludzi poznałam. I do tego mogłam jeszcze sprawy finansowe całkiem wziać na siebie. On wniósł do naszego związku całą kopalnię ciepła i milości - ale dla dzieci. Nie widziałam w tym problemu . Kochajacy tatuś to było w moim zyciu coś nowego. Nawet tak bordzo nie cierpiałam że mi coraz mniej okazywał miłości. Ale z czasem zaczynało mnie irytować że ja mam sie zajmować wszystkimi sprawami a on tylko bawi się z dziećmi. Sam mi ostatnio powiedział ze pustke jaka wytworzyła sie w naszym zwiazku wypełnił miłoscią do SWOICH synów. No tak ale nie przyszło mu do głowy aby wyreczyc mnie w obowiazkach - choćby talerz po sobie wstawic do zmywarki lub umyć wannę. ale po co ? A ja starałam sie być nie tylko kobietą pracyjaca ale i przykładna gospodynia domowa (domowe obiadki, przetwory na zime, wszystko lśniace i wypucowane) jak ja to wszystko godziłam z pracą i rodzeniem dzieci - to sama już nie wiem . Mąz dopiero od dwóch lat ma stałą pracę (czytaj : nie pracuje u mnie w firmie)i doskonale sobie radził zawodowo. Aż za dobrze - bo gdy został dyrektorem duzej firmy ( IX-2001) nagle przestał byc dobrym tatusiem. To teraz on musiał duzo - bardzo duzo pracować, wiec nie miał już czasu na zabawe i obowiązki związane z dziecmi. Nie mówiac już o sprawach domowych. Jego zarobki - mimo ze dyrektorskie - to zaledwie 25-30% domowego budrzetu. I tak z dobrego tatusia stał sie nieobecnym tatusiem. A ja nadal jakoś denerwujaco dawałam sobie rade mimo ze najmłodsze przy piersi . Kryzys nastąpił gdy przed paroma tygodniami przestałam sobie dawać radę. Do domu przyplątał się okropny zmutowany wiruz zapalenia płuc. Wszystkie nasze dzieci zachorowały i to poważnie. A ja złapałam ropną anginę. Potem szpital z najmłodszym a w domu starsze w okropnym stanie. Przy dzieciach niania.A TATUŚ ... w pracy lub delegacji(???) Do szpitala wpadał tylko na minutke i to pare razy na 2,5 tygodnia. Gdy dowiedziałam się że do domu wraca nad ranem (gdy ja byłam w szpitalu) dosłownie wsciekłam sie. I TO BYŁ POCZĄTEK KOŃCA. Najwidoczniej teraz gdy jest na fali, gdy coś znaczy, gdy zwracaja sie do niego Panie dyrektorze - odreagowuje. Ja natomiast uporalam sie z problemami zdrowotnymi i zyje jak dawniej tyle że mam mniejsze koszty utrzymania rodziny i chyba duuużooo mniej obowiazkow domowych.tylko jakoś nie mogę przestac kochac tego drania.I jest strasznie żle samej.No i co o tym sądzisz / Monika
        • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 23.11.01, 10:55
          Nie do mnie było pytanie, ale odpowiedź ciśnie się na dziób, więc:Moniko, jesteś silną i mądrą kobietą (jak to Moniki - mam o tym imieniu dwie najbliższe przyjaciółki), ale nie wiesz nic o tym, co się dzieje w głowie faceta. Choćby Cię najpiękniej kochał, nigdy sam nie pomyśli o odstawieniu talerza, czy umyciu wanny (owszem, może są wyjątki, ale nieliczne). NAtomiast jak mu o tym powiesz, to zrobi to prawie na 100% procent (szczególnie, jeśli poprosisz, a on Cie kocha) oraz kiedy mu wyjaśnisz, że jak mówisz "podlej kwiatki" to chodzi o zrobienie tego w ciągu 10 minut a nie 2 dni - znaczenie to ułatwia życie w domu. Też byłam zła na mojego męża, szczególnie, że on siedzi w domu z dzieckiem. Ale po około pół roku osiągnęłam sukces - właśnie komunikując sie z nim, mówiąc, na czym mi zależy (żeby czasem były umyte gary i żebym nie zawsze musiała gotować). Tak to jest, że facetowi nie przeszkadza, że jest ostatni talerz czysty, może umyje (włoży do zmywarki), jak się skończą wszystkie. Moja przyjaciółka Monika w podobnym związku jak Ty, tyle że bez dzieci, kupiła zmywarkę, by nie kłócili się o mycie - ja wolałam się dogadać, a zmywarkę pewnie też kiedyś kupimy. tyle że rozwiązywanie problemó przy użyciu sprzętów nie ma sensu.No to jak go zdominowałaś, nie dziw się, że odregowuje. Popatrz też na to w ten sposób: nie potrzebowałaś jego czułości i troski aż znalazłaś się w szpitalu - teraz Cię wkurza jego obojętność - a czy nie na to pracowałaś.Nie chciałabym, żeby wyglądało to, że się wymądrzam, ale sama praktykowałam to w wieloletnim związku, który w końcu się rozpadł. Mój mąż zaś bardzo dba, bym mu okazywała uczucia oraz to, że jest dla mnie ważny. I złości się czasem moim chłodem, natomiast sama byłam na dobrej dordze, do: radzenia sobie za wszystkim, nieoczekiwania pomocy od nikogo i prefekcjonizmu. Nie myślisz czasem, że ta choroba to był czas na refleksję - nad kruchością życia w szczególności... I nie lepiej machnąć ręką na swój perfekcyjny wizerunek i pobawić się z dziećmi zalecając mężowi ugotowanie obiadu lub zamówienie pizzy...I cieszyć się tym co jest, bo wygląda na to, że umiesz się zmartwić, że się rozsypało, ale nie umiałaś się na codzień cieszyć, że się kupy trzyma.Więc może lepiej wyjedź gdzieś daleko, jak planujesz i poszukaj w czasie Świąt tego Nowego, co ma się w naszym sercu rodzić, tego Dobrego. Niezaleznie od tego, czy jesteś osobą wierzącą, odetchnij sobie i porozmyślaj, że Słońce nabiera mocy, że rodzi się Bóg, że mamy czas na przemienianie siebie.Trzymam za Ciebie, żebyś naczyła się cieszyć z innych ludzi wokół Ciebie. A mąż nawet jeśli będzie były, żeby nie pozostał cierniem tylko przyjacielem i memento po czasie, kiedy nie potrzebowałaś go w swoim życiu.A kto wie jeszcze, co będzie...Będę o Tobie ciepło myślećruda kasia
          • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 23.11.01, 22:17
            dzięki za post - duzo w nim prawdymonika
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 11.11.01, 02:08
      ja tez mam czwórke dzieci ,podziwiam cię, nie wiem do kon ca co czujesz ale po częSci tak ,mam trzech synów i półroczną córkę , nie wiem co przyniesie jutro, chciałabym Cię jakoS przytulić , nie chcE żeby to brzmiało ckliwieale jestem zToba chociaż mySlami może odezwiesz się? anka
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 11.11.01, 10:52
      Wiesz, mój weekendowy tata właśnie wczoraj rano przyszedł do nas. Poza tym, że byliśmy razem na spacerze i tam też rozmawialiśmy na jakieś nieznaczące tematy, dzieckiem się nie zajmował, ponieważ oglądał TV. Gdy brałam dłuższą kąpiel wieczorem wiedząc, że jest ktoś, kto się ew. zajmie Małym, gdy ten będzie płakał, to co 5 min. wchodził z dzieckiem do łazienki - zero spokojnego relaksu choćby raz na tydzień!!!!! Ciągle - nawet jak on jest - robię rzeczy w pośpiechu, bo wiem, że może go zniecierpliwić płacz Małego (ma 6 m=cy) a nie chcę by był dla niego bardziej szorstki. A właśnie 10 min. temu zamknęły się również za moim panem dzrzwi z drugiej strony, ponieważ się zdenerwował, że śmiałam mu powiedzieć że przestraszył dziecko z głupoty. Mały jest jak wiesz tylko ze mną - rozmawiam z nim cichutko, cichutko słuchamy radia i oglądam (czasami) TV. Nigdy nie robię gwałtownych ruchów, żeby go nie spłoszyć. Teraz - przed zajściem - leżałam z Małym i dawałam mu pierś. Przyszedł tata, żeby mi coś powiedzieć, Mały przestał ssać i się na niego spojrzał a on - żeby go zabawić - zrobił bardzo gwałtowny ruch ręką. Dziecko się skurczyło ze strachu. Powiedziałam mu, żeby tego nie robił więcej w ten sposób. Powiedział, że nie zrobił tego przecież celowo, mówię wiem, zrobiłeś to z głupoty... I to właśnie tak strasznie wyprowadziło go z równowagi, że postanowił się wynieść. Prosiłam jeszcze, żeby tego nie robił, bo przecież nie ma powodu do wyjścia (tym bardziej, że mieliśmy jechać za miasto i załatwić coś), ale stwierdził, że jestem debilką i idiotką i że nie znam słów itp. itd. Mówię, nie krzycz, wszystko słyszę, niech dziecko (leżał w drugim pokoju) się nie denerwuje. Nie bedziesz mnie szantażować dzieckiem powiedział. Nigdy tego nie robiłam.. nigdy. Po prostu dzidzisuś nie jest przyzwyczajony go hałasu.Teraz piszę ten post i ryczę. Ryczę, bo jest mi cholernie przykro, bo jest mi smutno, bo jestem ciągle punktowana, każdy ruch, każdy gest, wszystko. A ja ciągle mam nadzieję, że to się jakoś ureguluje, że jak będę dobra dla tatusia, to i on nie będzie się czepiał. Ciągle tgo proszę, byśmy się jeszcze nie rozstawali dla dobra dziecka. I wiesz co Monika, wydaje mi się, że teraz wolałabym ,gdyby wyszedł i nigdy więcej się już nie pokazywał. Nic nie wnosi swoją obecnością poza niepokojem, uczuciem bycia kontrolowaną, poza koniecznością dostosowywania się (jednak mimo wszystko) do niego i jego wymagań gdy jest z nami te 2 dni w tygodniu. Czasem przyniesie wodę, często wyniesie śmieci, jeśli odkurzy to po łebkach (a i tak zdarza się to b. rzadko), zawsze mi powie co powinnam, czego nie powinnam, jak powinnam rozmawiać z rodziną, bliskimi, znajomymi, i ciągle jestem na cenzurowanym. A gdy jest jakaś kłótnia, to ciągle daje mi znać albo wręcz mówi wprost, że to jest moja wina, winy szuka zawsze u mnie. W ogóle musi znaleźć winnego, ale nigdy nie jest nim on sam. Mam po czymś takim cholernego kaca moralnego, że może rzeczywiście jestem winna. Że może rzeczywiście niepotrzebnie coś "chlapnęłam" (aczkolwiek się b. kontroluję), się spojrzałam, że znowu coś.....Tak, wolałabym, by się już nigdy nie pojawił... Muszę tylko wziąć ostatnie rzeczy od niego z domu... Zawsze ma jakiś powód, by się do nas nie przeprowadzić i chyba nigdy tego nie zrobi, bo tak na prawdę to chyba tego nigdy nie chciał i nie chce. Po co mu płaczące dziecko... Zresztą nawet jak on jest, to i tak dzieckiem zajmuję się ja. Przedwczoraj w piątek czułam się podle, czymś się zatgrułam, 40 stopni gorączki, wymioty itp., nawet nie byłam w stanie przewinąć sprawnie dziecka, totalne osłabienie, dreszcze. Zadzwoniłam, by przyjechał spytał, czy nie wytrzymam do soboty rano, bo on jest umówiony. No cóż. O 21 zadzwoniłam żeby nie przyjeżdżął.Monika, przepraszam Ciebie, że wylewam swoje żale piszac do Ciebie, ale wiesz, może lepiej, że Twój weekendowy tatuś się spakował i wyszedł. Masz przynajmniej spokój psychiczny i sama będziesz musiała (zresztą i tak to robiłaś, ale pewnie się jeszcze w podświadomości łudziłaś że on Ci pomoże) A teraz sama wszystko musisz ogarnąć, musisz liczyć tylko na siebie, a on lepiej niech się trzyma od Was z daleka i da Wam święty spokój i niech go nie mąci byciem "dobrym" tatą.Przepraszam, ale nie mogę się jeszcze uspokoić... On się obraził, że powiedziałam, że zrobić coś z głupoty (zresztą nie pierwszy raz coś takiego robił) a gdy ja się dowiaduję że jestem debilem i kretynką, to jest OK....O Boże...trzymaj się cieplutko ze swoimi chłopakami.Kama z Małym
      • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi - do Kamy IP: *.* 11.11.01, 12:59
        Kama, kobieto, uciekaj od niego jak najszybciej! To jest toksyczny i z poczuciem niskiej wartści facet. Uciekaj zanim Cie zniszczy, zanim uwierzysz, że wszystko jest Twoją winą, zanim stracisz do Siebie cały szacunek.A w imie czego masz przez niego cierpieć? W imię tego, że jest ojcem Twojego dziecka? Twój synek potrzebuje mamy, która jest uśmiechnięta, spokojna a nie bojącej się każdego weekendu, bo nie wiadomo co też twój partner dzisiaj wymyśli.Potrzebuje mamy a nie kłębka nerwów.Poza tym naprawdę podziwiam Cię, że z nim jeszcze jesteś. We wcześniejszym poście napisałaś, że twój facet gdy byłaś w 6. miesiącu ciąży kazał Ci się spakować i wyprowadzić się od niego. Kochanie, zrób to teraz, zabierz to co u niego zostało, wystaw jego rzeczy za drzwi, zmień zamki w drzwiach i spal za sobą wszystkie mosty. Ten facet nie jest wart ani jednej minuty Twojego życia. Ani jednego uśmiechu a tym bardziej żadnej łzy.A tym bardziej, przecież on nie ma 20. lat. To człowiek, dorosły, który powinien być odpowiedzialny. Cóż....jak widać wiek o niczym nie świadczy.A co do kwestii finansów, to natychmiast złóż pozew o alimenty. To nic nie kosztuje, a niech jemu nie wydaje się, że jest bezkarny. Jeżeli nie możesz po dobroci wyegzekwuj to w inny sposób. Pokaż mu, że jesteś silna i że ani Ty ani tym bardziej Twój maluszek nie jesteście zabawkami, które można odłożyć na półkę, bo się już znudziły.Jesteś przede wszystkim człowiekiem któremu należy się pełen szacunek a nie życie - jakby to powiedziała Brigit Jones - z emocjonalnym popaprańcem.Kama, uwierz mi da się. Ja przeszłam przez podobne piekło i dlatego odważyłam się dać Ci kilka tych rad. Jeżeli będziesz chciała wiedzieć więcej to pisz na priva. A teraz się trzymaj cieplutko, nie daj się, nie płacz. Głowa do góry!Pozdrawiam Cię cieplutkoSammy
      • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi -do Kamy IP: *.* 11.11.01, 19:31
        Kama, nie mam takich doświadczeń, ale jedno wydaje mi się oczywiste: jesteś z tym facetem, bo chcesz zapewnić dziecku ojca. Zrób coś więcej: daj synkowi szansę na dobrego ojca.Egoista, o którym piszesz nigdy nim nie będzie - myślę, że zdajesz sobie z tego sprawę.Zacznij więc Nowy Rozdział Swego Życia. Bez niego. I daj sobie chociaż szansę na spotkanie kiedyś, gdzieś, kochającego, wartościowego mężczyzny.Krokiem do tego jest wyrwanie się z tego toksycznego związku...Odwagi, wiesz, że na forum zawsze znajdziesz zrozumienie i wsparcie.Będzie dobrze, tylko daj sobie szansę! Zacznij nowe życie bez niego!!! :bounce: Poradzisz sobie!Nina
        • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi -do Kamy IP: *.* 11.11.01, 23:03
          mimo wszystko mam watpliwosci, czy tak kategoryczne rady o odrzucenieu maja uzasadnienie. ja bym sie nie odwazyla. przeciez nie wiemy, jak to jest miedzy nimi. dlatego bede namawiala, do proby rozmowy, zrozumienia. nie pisze tego bezpodstawnie, bo przez moment az sie przestraszylam, czy nie piszesz o moim zyciu, ale...naprawde tzreba probowac. w kazdym zwiazku zdazaja sie kryzysy. Kamo, w wielu Twoich slowach znalazlam siebie i wiesz co.. ja powoli widze, ze moj maz odbiera pewne rzeczy inaczej niz ja. to ta cholerna subiektywnosc. moze dlatego ten twoj chlop tak sie irytuje, po prostu brak zrozumienia. moj maz tez jest czasami zbyt gwaltowny, a nie chcialabym tego, ale powoli dochodze do wniosku, ze taki jest i co ? nie zmienie go, a dziecko go kocha i akceptuje. moze ja za ostro widze pewne sprawy i chce dziecku zrobic laboratorium?? nie da sie.porycz sobie, odreaguj, a potem zaproponuj mu szczera rozmowe. moze ktos wam pomoze. a kiedy juz wszystkie mozliwosci wykorzytasz to wtedy decyduj o rzeczach ostatecznych. z tego , co zrozumialam jest mlody, i to mzoe byc przeszkoda niestety, ale kto wie?? probuj kochana, zebys potem mogla spokojnie odpowiedziec dziecku na ew. pytania. pozdrawiam Cie bardzo serdecznie, bo ja jestm na tym samym zakrecie i moze dlatego rozumiem Cie b. dobrze.
          • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi -do any IP: *.* 11.11.01, 23:08
            A czytałaś pierwszy post Kamy? Według mnie tu się nie ma nad czym zastanawiać. Tu trzeba się szybciutko ewakuować, żeby zachowac zdrowe zmysły. Przykre to, ale niestety prawdziwe :(
            • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi -do sammy i Kamy IP: *.* 12.11.01, 10:40
              Sammy, wiem, ze kazdy udziela rad poprzez pryzmat wlasnych doswiadczen - wiem, ze i Ciebie spotkala masa trudnych chwil w zyciu, wiem, ze dzieki temu, ze odeszlas z toksycznego zwiazku poczulas sie szczesliwsza. Ale mimo wszystko trudno mi zrozumiec rady typu "odejdz od niego" - nie odbierz mnie zle, nie uwazam, zeby ta rada byla nieszczera - tak po prostu myslisz. I takie rozwiazanie okazalo sie dla Ciebie najlepsze. Ale - sama wiesz - nie zawsze piszemy w swych postach obiektywna prawde (tutaj mowie o moich tendencjach do braku obiektywizmu w postach "wyzaleniowych"). Nie wiesz, co sie takiego stalo miedzy Kama i jej mezczyzna ,ze wlasnie stalo sie to, co sie stalo.Dlatego mimo wszystko, nie znajac szczegolow sprawy, sugerowalabym Ci Kamo szczera rozmowe. Przeprowadzona wtedy, gdy sie jest w dobrych nastrojach. I serdeczniejsze spojrzenie na wlasnego faceta (wiem, ze to bardzo trudne, zwlaszcza, gdy miedzy ludzmi naroslo tyle wzajemnych zali - mi to pomoglo, a pretensji tez byla masa). Bo on sie pewnie w tym calym ojcostwie pogubil na amen (chcial zabawic dziecko i za dobre checi zostal solidnie zbesztany - niektorzy w takich sytuacjach "otorbiaja sie", nic na to nie mozna poradzic).Wiec chwal go - nawet niezasluzenie. Byc moze owa bura podzialala na faceta jak przyslowiowy kubel zimnej wody - tak postepujac zniechecisz go do dziecka i dop siebie, a to nie o to tutaj przeciez chodzi. I nie jest tak, ze Ty jako matka zrobisz wszystko lepiej. Wyluzuj pewne rzeczy. Mezczyzni inaczej rozmawiaja z dziecmi, nic kobiety. Inaczej - nie znaczy gorzej. Po prostu inaczej. Ale to u Ciebie dziecko bedzie zawsze szukac bezinteresownej milosci, to sie nigdy nie zmieni. Taka rola matki. :)Wiec ulatw facetowi start w ojcostwo. I motytuj pozytywnie. Moze uda mu sie wtedy przelamac.Ale do tego potrzebny jest CZAS. I wzajemna zyczliwosc.Wiec dajcie je sobie. I czekajcie - moze zadziala.PozdrawiamYM
          • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi -do Kamy IP: *.* 12.11.01, 00:16
            Ano, próbowałam wydaje mi się wszystkiego. Nawet proponowałam, żebyśmy porozmawiali o swoich problemach w obecności osoby, która nie jest ani po mojej ani po jego stronie, osobie całkowicie obiektywnej (miałam na myśli Santorskiego czy Eichelbergera) ale on tego nie chciał. Powiedział, że jeśli sami sobie nie pomożemy, to nikt nam nie pomoże. Poniekąd ma rację, ale... ja bardzo często nie jestem w stanie "przebić się" przez jego pokrętne wyjaśniania, wyciągania nieistotnych spraw sprzed x-lat, nie jestem mu w stanie udowodnić jego przewinień (a właściwie to nie bardzo mogę, bo jeśli już mu coś takiego udowodnię, to chowa do mnie uraz przez wiele następnych tygodni i wypomina mi to przy każdej najbliższej okazji. Dlatego nawet bezpieczniej jest dla mnie nie wspominać i nie ukazywać mu jego przewinień, bo on tego tak na prawdę nie chce. A stwierdzenie "no powiedz, co ja źle zrobiłem" jest zwykłym zabiegiem psychologicznym, ponieważ wie, że ja już mu nic nie będę wyciągać, by nie usłyszeć potem "a widzisz! a deklarujesz że mnie kochasz, a człowiek który kocha to takich rzeczy nie pamięta, nie zadaje bólu. Pamięta tylko dobre rzeczy" itp. itd.). Dlatego też niewielkie mam pole manewru. Co do jego wieku, to nie jest to bynajmniej młody człowiek... jest to człowiek po przejściach i dlatego był dla mnie taki cenny, bo uważałam, że jeśli ktoś kiedyś był żonaty i się rozwiódł, to zna swoje wady, zalety i ułomności i będzie się starał w nowym związku tego nie powtarzać, będzie umiał wyciągnąć wnioski z przeszłości.... no tak, ale to dotyczy osób, które uważają, że TEŻ ponoszą winę za niedoskonałość związku. Natomiast nie on - u niego to wszyscy naokoło są winni - tylko nie on sam. Winna była jego żona, winne były kobiety przede mną, winna teraz jestem ja (nie-żona). Co do wieku, to różnica między nami jest dość znaczna - dużo ponad 15 lat. I żeby było wiadomo - podczas całej ciąży nie dałam mu w żaden sposób odczuć, że o nim nie myślę, tylko o sobie i o dziecku. Bo tak po prostu było. Myślałam przede wszystkim o nim, by nie czuł się jak się czuje podoblo większość mężczyzn gdy żona/partnerka jest w ciąży, a dopiero potem myślałam o sobie i dziecku (zresztą dziecko w czasie ciąży też najadło się zdrowo nerwów, czego niestety nie mogłam mu zaoszczędzić, bo uważałam, że nie mogę się przenieść do siebie, skoro razem chcieliśmy - tak mi się wówczas wydawało - tego dziecka). Nie miałam humorów, chodziłam do pracy i w domu też robiłam co do mnie należało - obiady, pranie, sprzątanie itp. Bez taryfy ulgowej. Po porodzie też okazywałam mu dużo uczucia, ciepła i zainteresowania, żeby nie czuł się odtrącony. Możecie się śmiać, ale (jeszczed nie wiedząc, że jestem w ciąży) poszłam do pani numerolog. Dałam jej swoje dane i jego dane i oczywiście datę urodzenia. Mówiła o nas tak, jakby z nami mieszkała i żyła przez długi czxas. Powiedziała, że wszystko, czego on się teraz tknie, będzie niszczył... W czasie ciąży zależało mi na tym, by się nie denerwować, by ciąża przebiegała w miłej atmosferze - ustępowałam mu, starałam się nie gadać za dużo, nie zaczynałam - ale czułam wyraźnie, że dąży do konfrontacji. Im bardziej ustępowałam, tym bardziej "wdzierał" się na moje terytorium dotykając mnie tam, gdzie najbardziej boli (po 12 latach ludzie wiedzą jak zadać ból)... Zaczynam wierzyć chyba w te "gusła" z numerologią.... Bardzo mnie jednak przeraziło, gdy ta pani powiedziała, że nie powinnam być z nim. Na moje pytanie, co zrobić, jeśli się bardzo kocha odpowiedziała, albo się całkowicie i bezwzględnie podporządkować albo w związku z takim człowiekiem partner przestaje istnieć. Na moje pytanie co to znaczy powiedziała, że najczęściej przestaje żyć.... To mnie przeraziło... Kobitka była przypadkowa, o jej adresie dowiedziałam się (zasłyszałam) w przychodni, gdzie dwie - nieznane mi - panie rozmawiały ze sobą na ten temat.Nie wiem, co mogłąbym jeszcze zrobić, ale wydaje mi się, że polityka totalnych ustępstw nie jest w przypadku tego właśnie człowieka (a może wobec większości ludzi) dobra. Wykorzysta to i będzie chciał, wymagał i egzekwował więcej... Ja mówiąc mu "kocham cię" naraziłam się tylko na to, że wypominał mi moje słowa i mówił gdy się kłóciliśmy, że osoby, którą się kocha, się nie rani... Wtedy zastanawiałam się, dlaczego w takim razie on mnie rani, do bólu i z premedytacją. Nie zająknął się, gdy mnie chciał pakować, nie zająknął się, gdy kilka razy proponował mi bym wyskoczyła najlepiej przez okno (gdy pytałam co mam robić, żeby było między nami lepiej, bo na tym mi przecież zależy), nie zastanawiał się, gdy mówił mi podczas któregoś balu sylwestrowego (gdy przyszłam z fryzurą ułożoną nie w warkocz - tak jak on chciał, tylko inną, tak jak mi pasowała do twarzy) że wyglądam jak kokota, nie zastanawiał się; kiedyś na moje urodziny zaprosł mnie do restauracji, kupił róże i było miło do czasu, gdy zaczął opowiadać o innej kobiecie, którą powinniśmy poznać (do towarzystwa). Gdy stwierdziłam, że są moje urodziny i chyba to nie czas na rozmowy o innych kobietach, bardzo się zeźlił, pokłócił i powiedział, że powinnam być "buforem" a nie "zaogniać" sytuację. No, to ja dziękuję za takie buforowanie... Nie było mu przykro ani głupio gdy w ubiegłą wigilię (byłam w 4 m-cu ciąży) powiedział, że nie będziemy jej obchodzić razem, bo "rzygać" by mu się chciało, gdyby miał mi składać życzenia przy opłatku, nie było mu przykro, gdy pokłócił się ze mną przed sylwestrem w ub. roku (prawie 4,5 m-c ciąży)i miałam w zw. z tym problemy z oczami (zanik ostrości widzenia z powodu nerwów - dzięki Bogu "tylko" na kilkanaście godzin) a dziecko w brzuchu skakało jak żabka z powodu też moich nerwów... Przykładów mogłąbym mnożyć. Nawet jeśli się kłociliśmy, to nigdy go nie wyrzucałam z domu, nigdy go nie obsypywałam inwektywami gorszymi niż "baran". Ale to przecież nie o to chodzi, żeby go oskarżać. Wiadomo, wina leży przeważnie po obydwu stronach, ale uważam, że jeśli ludzie chcą, to mogą konstruktywnie pokrytykować, pójść WZAJEMNIE na ustępstwa. Ale tutaj krytyka może być tylko jedno (czyt. jego-stronna, a ustępstwa też z mojej strony.Ja nie chcę, byśmy się rozstali... ale widzę, że tak dalej być nie może... nie może tylko jedna strona ustępować, czuję się wykorzystywana, mimo wszystko nie szanowan., Jeśli może, to nawet w żartach potrafi dopiec do bólu (nawet jeśli jest między nami dobrze), nawet w neutralnej rozmowie, gdy mówię np. "pamiętasz to i to, było tak fajnie.." a on na to "no tak, ale byłaś taka, siaka, inna itp." - chyba tylko tak, by nie wyjść z wprawy... Życie z kobietami chyba go nic nie nauczyło, ciągle mu się wydaje, że jest młody i atrakcyjny i wszystko może. A lata lecą.....Przepraszam za taki obszerny post. Nie chciałam go przedstawiać jako potwora, tylko dać kilka - dosłownie kilka - przykładów z życia. Ja nie jestem typem wojownika, wolę ustąpić. Ale ustępstwa też chyba muszą mieć jakieś granice...Próbowałam naprawdę wszystkiego...kama
            • Gość: guest Re: do Kamy- Włos sie jeży!!!!!!!!! IP: *.* 12.11.01, 09:02
              Ratunku!!!!!!!! Dziewcze drogie, taka sugestia !: przeczytaj sobie jeszcze raz swoje posty! Co byś radziła takiej dziewczynie z takim problemem? To mi zalatuje grzechem przeciw przykazaniu "nie zabijaj"!!!! które to dotyczy także dbania i odpowiedzialności za SWOJE zdrowie fizyczne i psychiczne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jak Ty chcesz wychować swego synka, nie mając dla niego uśmiechu, radosnego błysku w oczach i głowy pełnej pomysłów na wspólne przygody????????? Natychmiast pozywaj o alimenty i ograniczenie władzy rodzicielskiej (- chiał żebyś skakała z okna? dziecko sie zapaćka to też mu to zaproponuje?????????????? JEZUUUUU!!!!)Gwarantuje ci że NIE będziesz za nim tęskniła! Tęskni się za DOBRYMI rzeczami!Czemu się tak mądrze? Bo mam dwulatka którego wychowyje przeszczęśliwa mama ze wspaniałym facetem! A ojciec biologiczny nawet nie zadzwonił czy mu się dziecko urodziło!(bez komentarza)Co do numerologii... zajmowałam się i tym. Wierzę święcie! Ciekawe czego Ty się spodziewałaś idąc do numerolożki? Że utwierdzi Cię w przekonaniu że masz z tym HITLEREM spędzić życie, może jeszcze "dla dobra dziecka"??? hłe hłe - to taki gorzki śmiech!Dla dobra dziecka to SPOKÓJ jest potrzebny, i może w końcu zajmiesz się dziewczyno swoim życiem jak należy!
              • Gość: guest Re: do Kamy- Włos sie jeży!!!!!!!!! IP: *.* 12.11.01, 13:10
                Dołączę się do głosu farciary, choć nie mam podobnych doświadczeń jak wy, bo mimo "nieślubnego" dziecka byliśmy ze sobą cały czas, ale:Co to znaczy, że w ciąży robiłaś, co do Ciebie należy, kto ustalił Ci zakres obowiązków: praca, sprzątanie, pranie gotowanie... Owszem, ja też robiłam te wszystkie rzeczy, ale bez poczucia, że to do mnie należy, nie zawsze i nie tylko ja, z Twoich wypowiedzi wynika, że to było ustalone poza tobą, przez kogoś, kogo farciara nazwała hitlerem - chyba słusznie...Przedstawiasz same złe sytuacje i piszesz, że nie chciałaś opisać potwora, a co my matki mamy Ci powiedzcieć, o tym maluszku, skaczącym w brzuchu jak żabka ze strachu, nie zastanowiłaś się sama nad tym. Oczywiście, że stres nie omija nikogo, ale pozolenie na to, by odwiedzał Ciebie i Twoje dziecko facet, który - po przejściach, rozwodzie, w pełni sił nie jest gotowy na posiadanie dziecka i wyprowadza Cię z domu w końcówce ciąży... Pomyśl o swoim dziecku, o tym, że jest małe i bezbronne. Jeśli facet kocha dzicko, to będzie je odwiedzał bez Twojego namawiania i przyjmie wszystkie Twoje warunki - to znaczy spokój i poczucie bezpieczeństwa dla Ciebie i dziecka, jeśli nie - to lepiej dla Was. Musisz chronić siebie i dziecko od toksyn tego związku. Rację miała pani numerolog - on Was zabija po kawałku, a Ty na to pozwalasz oszukując się...przepraszam, za moje wzburzenie, ale ja w ciąży denerwowałam się tylko brakiem mieszkania oraz głupimi teściami, a cały czas patrzę, czy moje dziecko nie jest zbyt nerwowe, a co dopiero Twój maluch, który po stresach u mamy w brzuchu łyka adrenalinkę z cyca.Jesli macie z tym facetem stworzyć szczęśliwą rodzinę, to Dobry Bóg tak to ułoży, że on wróci na kolanach i będzie Wam dobrze i zaczniecie się dogadywać, a jeśli nie - to nie walcz sama z wiatrakami, a przynajmniej nie za cenę zdrowia dziecka. Sama mogłaś to robić, teraz jesteś przede wszystkim odpowiedzialna za dzieckoŚciskam Cię mocno, wydaje mi się, że kiedyś do mnie pisałaś, trzymam kciuki za Twoje dobre natchnienia i dbaj o siebie i dzieckoruda kasia
                • Gość: YennaM Re: do Kamy- Włos sie jeży!!!!!!!!! IP: *.* 12.11.01, 13:30
                  Och, dopiero teraz przeczytalam ten post - rzeczywiscie wlos sie jezy.Kamo, przepraszam za wczesniejsze sugestie - widze, ze razeczywiscie probowalas wszystkiego.Moze czas powaznie rozwazyc co jest dla Was wszystkich najlepsze?I zastanowic sie tez nad wlasnym szczesciem? Pozdrawiam i trzymam kciukiYM
            • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi -do Kamy IP: *.* 12.11.01, 13:32
              Kochana,wnioslas wiele nowych faktow. Przyznam, ze jesli jest to rozwodnik, to nie wrozy to moze najlepiej. Przykro mi zawsze, kiedy kobiety popelniaja ten odwieczny blad-uwazaja, ze on sie rozowdzi, bo zona jest zla, a ze mna bedzie lepiej. Potem zycie pokazuje , co innego. Po porostu sa faceci, co z kwiatka na kwiatek..Nie mowie, ze Ty tak myslals i u Was tak wlasnie jest.Absolutnie nie. Przeciez tego nie wiem. Ja tez nie jestem za tym , aby sie szarpac. Po prostu sa ludzie, ktorzy NIE MOGA byc razem i koniec. Moze jets tak u Was?// Chcialam Ci tylko powiedziec, zebys to sprawdzila. Byc moze juz to wiesz???Zycze Ci, abys podjela sluszna decyzje. Nie warto tracic zycia na szarpanie z kims, kto nie zasluguje na to - to oczywiste. Ale badz tego pewna. Sciskam Cie bardzo serdecznie. ( a za Te Twoje dolegliwosci, to ja juz bym sobie z nim porozmawiala........)
              • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 12.11.01, 22:39
                Może to nie całkiem na temat...ale ostanio często widuję parę-dziewczyna 23 lata(w moim wieku) i facet jakieś47-54. Cały czas myślałam,ze to ojciec i córka, aż tu nagle zobaczyłam jak się cłują i obściskują... Wiem, nie powinnam krytykować, ale pierwszą rzeczą o jakiej pomyślałm, to to, że on pewnie zostawił żonę z dziećmi dla tej smarkuli... Te diewczyny nie są bez winy-w wieku 23 lat można mieć wielu facetów-kawalerów-a nie rozbijać młżeństwa...
                • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 12.11.01, 22:43
                  wiesz co aneczka..... jak nie bedzie chcial to caly tabun dziewczynek nic nie wskora.....A niech idzie w &%@# byle predko kiedy jeszcze jest czas pozbierac sie i poukladac sobie zycie. To moja opinia.....
                  • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 13.11.01, 00:04
                    A co z Monika??
                • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi - do Aneczki IP: *.* 12.11.01, 23:51
                  Nie wiem, ile Aneczko masz lat i jakie masz doświadczenia w tej kwestii - doświadczenia osobiste lub z najbliższego kręgu znajomych, rodziny itp. Może ktoś taki "wkradł" się do kogoś Ci bliskiego lub "wykradł" mężczyznę - np. ojca, przyjaciela, stryja itp. Na pewno takie przypadki są i na pewno nie są one odosobnione. Na pewno młode dziewczyny szukają u starszych mężczyzn (w dodatku najczęściej niestety już żonatych i dzieciatych) łatwego startu w życie, pieniędzy, splendoru, wprowadzenia w towarzystwo, sponsorowania. W moim przypadku było nieco inaczej, ponieważ poznałam go - a właściwie to on mnie poznał na przyjęciu (ale nie o to chodzi) - poznałam go gdy był już 13 lat po rozwodzie - ergo - człowiek WOLNY. Tylko tyle chciałam Ci powiedzieć, ponieważ uważam, że uogólnianie jest bardzo bolesne....... i masz rację... w tym wypadku to trochę nie na temat... Sądzę z tonu Twojego postu, że nawet masz pewną satysfakcję z tego o czym wcześniej pisałam w swoich postach.kama
                  • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi - do Aneczki IP: *.* 14.11.01, 23:01
                    Kamo, myślę, że Aneczka napisała to bez złośliwości pod Twoim adresem. Przynajmniej ja - osoba postronna - tak to odebrałam.Niestety to, o czym pisze Aneczka się zdarza i w zasadzie każdą z nas za 10 czy 15 lat może coś takiego spotkać. Sorry, ze ten mały wtręt.Magdzi
                • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 13.11.01, 00:02
                  A ja znam kilka małżeństw, w którym mąż jest dużo starszy od żony - i to są ich pierwsze żony. Więc skąd wiesz, że z nimi nie jest tak samo?acha, mówię o różnicy 15-ście i 18-ście lat.Pozdrawiam Sammy :)
      • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 13.11.01, 00:45
        Kama,Wyrzuć telewizor, albo faceta ;-)Przeczytałam posty poniżej i powiem Ci, że czuję straszny smutek. Łatwo jest rzec "odejdź", "rzuć go", i trudno jest zrozumieć motywację kobiety, która - mimo cierpień- robi wszystko, żeby "go" zatrzymać.W pierwszej chwili, gdy czytałam to , co napisałaś, myślałam; "Nie wierzę, jak można uparcie tkwić w tak chorym związku?".Przypomniałam sobie jednak, że kilka lat temu sama nie potrafiłam odejść od faceta. Sytuacja była inna - on był grzeczny, nie kłóciliśmy się... Niby wszystko o.k.Ale czułam, że przy tym mężczyźnie nie rozwijam się i brnę w jakąś ślepą uliczkę emocjonalnego uzależnienia.Nie wiem , w którym przypadku łatwiej uwolnić się od "pana" - gdy czujesz się poniżana, niedoceniana, nieszanowana... Czy wówczas, gdy wszyscy na około mówią: "Czego Ty od niego chcesz odejść - nie pije, nie pali, nie chodzi do pubów, miły jest itd."Kamo, ratuj się resztkami sił i ratuj swoje dziecko.Nie pozwól by ktokolwiek niszczył Twoje życie.Dorka
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 13.11.01, 00:17
      Moniko, bardzo Cię przepraszam, że tak nagle pojawiły się posty w związku z moją sprawą. Nie miałam tego na względzie i nie chciałam Ci "odebrać" tematu, pisząc Ci o tym co u mnie, nie myślałam że tak się to rozwinie... wymknęło się trochę spod kontroli... przepraszam. Ja tylko chciałam Ci niejako dodać otuchy (aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że to niewłaściwe określenie), pisząc o swoim przykładzie, bo teraz przynajmniej - tak mi się zdaje - wiesz na czym stoisz. I ja też bym tak wolała u siebie. Sprawa byłaby zamknięta i jasna. Pisałam Ci, żebyś wsiadła do samochodu, zamknęła okna i wyła... sama miałam ochotę wyć w tę niedzielę, tylko powstał problem z kim zostawić dziecko. I wtedy też pomyślałam o Tobie. Ty masz w końcu czwórkę chłopaków... więc moja rada okazała się niezbyt przydatna... :( Ale Ty masz na szczęście Mamę, której ja niestety już nie mam. I to jest na prawdę ogromne szczęście!!!Trzymam ciągle kciuki, jeszcze raz przepraszam i myślę o Tobie jak tam sobie to wszystko poukładasz i zorganizujesz. Bardzo mocno ściskam, nie daj odczuć dzieciom, że coś jest nie tak... sorry, za ten wtręt... :bounce:Pozdrawiam z moim Małym Maluszkiem Ciebie i Twoich Chłopaków (zwłaszcza tego Maluszka, którego proszę ucałować w stópki)kama
      • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 22.11.01, 22:42
        Kama, kochaniedlaczego ty ciagle przepraszasz i przepraszasz. A to swojego faceta a to innych.Głowa do gory. - u mnie jakoś troszke lepiej. Odreagowuję robiąc OOgroomnneeee zakupy Monika
        • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 23.11.01, 08:26
          Cieszę się Monika, że troszkę Ci lepiej. :-))U mnie jakoś niewiele się zmieniło, poza tym, że tatuś (który przychodził do nas w soboty rano i od nas szedł w pon. do pracy) oświadczył, że z racji tego, że przyjeżdża osoba, którą chciał dać na chrzestną naszego dziecka (a ja nie chcę obcej, nielubianej przeze mnie osoby), to on z nią w sobotę spędzi czas, a do nas wpadnie w niedzielę! :cry: Poza tym dzwoni codziennie i dowiaduje się co z Małym.Nie mam jeszcze tyle siły (mimo, że dziewczyny podbudowały mnie niezmiernie i dzięki nim nie zamierzam znienić zdania odnośnie chrzestnej - trwam przy tym stanowisku i będę trwała) i nie jestem w stanie zmienić zamków, telefonu itp. Tak naprawdę to chciałabym by wrócił do nas, do swojej rodzyny, by nie był sam i byśmy my nie byli sami. Taak... karp w łzawym sosie... Widzę też - i jest mi go szkoda - że tak jak powiedziała numerolożka - w jego życiu zaczyna się wiele spraw, rzeczy kończyć - ma trudności z pracą (jakieś kłopoty), jest przemęczony, itp. Szkoda mi go. Aczkolwiek, gdy nawet rozmawiamy telefonicznie, to gdy coś powiem nie tak jakby on sobie tego życzył czy coś takiego, to natychmiast wraca do formy, by mi pokazać... Ale może jest to takie dumne porykiwanie rannego lwa, który nie chce pokazać i okazać, że coś jest nie tak?Podbudowana postami dziewczyn postanowiłam również zrobić coś z sobą - nieco się zapuściłam z żalu (te cholerne słodycze!!! :gun: ) I przeczytałam, w Dziecku, że jest Gimnazjon na Ursynowie, gdzie mamy mające dzieci mogą przychodzić - indywidualnie dobrany program ćwiczeń itp. No cóż, moje postanowienie musiałam zapomnieć bo pojawiły się dwie kwestie1. z kim zostawię malucha2. finanse (nie zarabiam żźle, ale jest to jednak wydatek obciążający znacznie budżet samotnej matki która musi utrzymać dom, dziecko, samochód i wypadałoby ... siebie)Także nie mogę sobie poprawić humoru w ten sposób...Moniko, a teraz z innej beczki - może masz/znasz kogoś godnego polecenia do opieki nad 6-miesięczną kruszynką? Od stycznia idę do pracy i do tej pory nikogo nie mam acz intensywnie szukam. Ale neistety byłoby to na całe 10 godz. :cry: licząc dojazdy i ew. korki do pracy i z powrotem do domu i to, że ew. niekiedy musiałaby zostać w pracy nieco dłużej. Niekiedy mam wrażenie, że ludzie w Polsce nie chcą zarobić i to w dodatku netto!!pozdrawiam bardzo serdecznie :hello:trzymaj tak dalej - jesteś naprawdę bardzo silna :-))kama
          • Gość: guest Re: czwórka dzieci a mąż odchodzi IP: *.* 23.11.01, 08:38
            Do Gimnazjonu mozna pojsc z maluchem :))) to w kwestii wymyslania sobie przeszkod. A co do kwestii finansowej, to wiesz jak wyglada czy zakladasz ze i tak cie nie stac? Kama odwagi!A, jeszcze jedno rozwiazanie przyszlo mi na mysl. W koncu mozesz dziecko zostawic z facetem i cvhodzic na przyklad w niedziele. Mozesz umowic sie z jakas mama z Ursynowa, na opieke. Moze ktoras tez chce chodzic na Angielski/ Areobic/ Yoge itp?Moglybyscie sobie pomagac. Ja niestety mieszkam na Bielanach i juz mam z kolezanka taka samopomoc kolezenska :)))Tyle pomyslow zaspanej Gosi :))
    • Gość: guest Re: czwórka dzieci a ma˛z˙ odchodzi - kamo IP: *.* 13.11.01, 00:29
      ...mam nadzieje, ze podejmiesz wlasciwa decyzje, tymczasem goraco namawiam do udania sie jednak do specjalisty od duszy, teksty twojego faceta sa zywcem wyjete z ust mojego, sprzed jakiegos czasu, tyle tylko, ze on stata sie cos ze soba zrobic, i oczywiscie raz jest lepiej raz gorzej ale przynajmniej zaczal zajmowac sie dzieckiem, zaczal je rozumiec, zaczal rozumiec siebie. a wszystko stad, ze przestalam sie z nim zgadzac...trzymaj sie cieplo, podreperuj swoja dusze, buziaczki, jojo
      • Gość: guest Re: czwórka dzieci a ma˛z˙ odchodzi - kamo IP: *.* 13.11.01, 00:35
        Dzięki jojo! tyle tylko, że on nie chce rozmawiać, chyba że na jego warunkach tzn. 10 min. monologu dla niego 2-3 min. dla mnie. I to nie są proporcje wyssane z palca! Jest idealny przez telefon, ale też jak ma muchy w nosie, to się nawet dzieckiem nie zainteresuje, bo to przecież jest mój problem. Ja sama myślę iść do np. Eichelbergera, ale nie wiem czy mi to coś da. Lepiej chyba to z Wami przedyskutować, bo podstawy psychologii sama mam, znam siebie, jego i nasz problem. Tyle tylko, że nie jestem w stanie podporządkować się całkowicie komuś, kto nie zawsze ma rację (nikt jej przecież nie ma) ale za to wymaga traktowania go niejako jak wyrocznię. jejku, i znowu się rozpisałam.Jeszcze raz dziękikama
        • Gość: guest Re: czwórka dzieci a ma˛z˙ odchodzi - kamo IP: *.* 13.11.01, 09:17
          to nie tak, a wydaje mi sie, ze mam prawo tak napisac poniewaz moja matka jest psychoterapeutka, eichelberger dobrym "wujkiem", santorski "kolega". wychowujac sie w takim towarzystwie nawet malpa nauczylaby sie, ze pod latarnia zawsze najciemniej i chociaz wydaje sie nam, ze wiemy wszystko, to tak naprawde nie wiemy nic. a poniewaz ciagle tkwisz w takim zwiazku, znaczy, ze cos sie wydarzylo w twojej przeszlosci, co przeszkadza ci sie wyrwac. byc moze kilka spotkan z profesjonalista i byloby po klopocie, zreszta nie musisz isc koniecznie do wojtka, wystarczy laboratorium, tam jest sporo dobry terapeutow, a moze jakas grupa? praca jest ciezka ale i ile bardziej intensywna i satysfakcjonujaca. nie chodzi mi o twoj zwiazek, chodzi mi o Ciebie i twoje dziecko. pogaduszki na forum czy czacie w niczym Ci nie pomoga, oprocz tego, ze mozesz sie swoim bolem podzielic z innymi, co oczywiscie przynosi ulge ale problemow nie rozwiazuje, wiem to po sobie. trzymaj sie i ratuj sie. pozdr serdeczne, j.
          • Gość: guest Re: czwórka dzieci a ma˛z˙ odchodzi - kamo IP: *.* 22.11.01, 22:50
            Jojo,mąż zaproponował mi dzisiaj abyśmy poszli razem do jakiegoś specjalisty.Może jednak coś przemyślał, cos zrozumiał a może to tylko po to aby swieta spędzić razem. Czy możesz kogoś dobrego polecić. Monika
        • Gość: guest Re: czwórka dzieci a ma˛z˙ odchodzi - kamo IP: *.* 24.11.01, 08:21
          Kama,jak tam u ciebie przed weekendem. "Niedzielny" tatus juz jest? Moj ma sie za chwile zjawić, pierwszy raz od rozstania. ale mam treme. Chyba jakos to przezyje.pozdrawiam monika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka