Dodaj do ulubionych

O przerywaniu ciąży - dylematy ?

IP: *.* 22.11.01, 23:25
Chcę się podłączyć pod dyskusję o usuwaniu ciąży, ale zgadzam się z dzieczynami, że należałoby rozpocząć nowy wątek, ponieważ tamten post był o czym innym. Urodziłam dziecko 5 miesięcy temu, w ciążę zaszłam przypadkiem, zawiodły proszki. W drugim miesiącu ciąży miałam operowany rozlany wyrostek robaczkowy (przed operacją - w szpitalu, dowiedziałam się o ciąży)dostałam potężną dawkę silnych antybiotyków, ponieważ szew nie chciał się goić. Ojciec dziecka był w czasie rozwodu. Ja 2 tygodnie przed wyrostkiem zaczęłam nową pracę, na głowie miałam kredyt samochodowy i mnóstwo innych problemów. Poszłam do lekarza, który od razu zapytał, czy chcę urodzić, na decyzję dał mi 2 tygodnie. Długo rozmawialiśmy z ojcem dziecka. Wszystko braliśmy pod uwagę, także zabieg i to jakie dziecko urodzi się po intensywnej kuracji antybiotykowej, przy której chirurg nie brał pod uwagę ciąży. Zdecydowaliśmy, że urodzę dziecko. Teraz mam ślicznego, zdrowego maluszka i kocham go najbardziej na świecie. Wiem, że już nigdy nie zdecydowałabym się na aborcję, bo nie mogę wyobrazić sobie usunięcia własnego dziecka, chociaż wcześniej byłam zwolenniczką zabiegów. Ale uważam, że jest to tylko i wyłącznie decyzja kobiety (ew. obojga rodziców) i NIKT ale to NIKT z zewnątrz nie powinien w tą decyzję ingerować.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ? IP: *.* 23.11.01, 10:39
      elfik nie rozumiem dlaczego lekarz przepisując Ci te silne antybiotyki nie wziął pod uwagę że jesteś w ciąży?
    • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży do przeczytania! IP: *.* 23.11.01, 10:47
      Dziweczyny pczytajcie, własnie znalazłam interesujący artykuł podaję linka:http://kiosk.onet.pl/art.html?NA=2&ITEM=1070754&KAT=239co o nim sądzicie?
      • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - łyżeczkowanie IP: *.* 23.11.01, 11:02
        No to skoro mowimy juz o przerywaniu ciazy i o tym (wracam do poprzedniego watka), ze po skobance mozna nie miec dzieci naunely mi sie pytania:1. a co z lyzeczkowaniem po poronieniu?2. lyżeczkowaniem po porodzie?3. i lyzeczkowaniem majacym na celu zatrzymianie krwotoku ginekologicznego (woja droga jestem wlasnie po takiej skrobance)?-Czy takie skrobanki tez moga prowadzic do powiklan w postaci trudnosci z zajsciem/donoszeniem ciazy?Moze sie wypowie jakis kompetentny lekarz?Bo mi od pewnego czasu ta sprawa nie daje spokoju.
        • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - łyżeczkowanie IP: *.* 23.11.01, 11:36
          :Wiesz dalas mi do myslenia ja po porodzie mialam lyzeczkowanie bo lozysko nie chcialo mi sie odkleic.Nikt nie informowal mnie o mozliwych komplikacjach ale i tak to by nic nie zmienilo bo przeciez lozysko musialo byc usuniete,Ale gdybym z tego powodu miala miec problemy(a wlasnie chcemy drugie dziecko)to mysle ze tylko wtedy gdyby ten zabieg byl zle zrobiony.No nie wiem teraz zaczynam sie zastanawiac!!:sarcastic:Monia z Julkiem
          • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - łyżeczkowanie IP: *.* 23.11.01, 11:48
            Trzy razy rodziłam, trzy razy miałam łyżeczkowanie. Teraz jestem kolejny raz w cišży. Nie miałam specjalnych problemów z zaj?ciem ani donoszeniem. Tylko teraz z poodu łożyska przodujšcego z krwotokiem trafiłam do szpitala. Teraz jednak jest już wszystko w porzšdku.Mam nadzieję, że Was troszkę pocieszyłamPozdrawiamMarta
        • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - łyżeczkowanie IP: *.* 23.11.01, 20:03
          Wiesz, bliska mi osoba 2 razy miała lyżeczkowanie i 2 razy lekarz wcześniej uprzedzał ją , że potem może mieć problemy z zajściem w ciążę. Osoba ta już nie planuje dzieci więc się nie przejmowała ale zawsze jest ryzyko. Kompetentni lekarze mówią o możliwych skutkach ubocznych. Czasem jednak nie ma czasu na dyskusje (np przy krwawieniach po porodzie) więc lekarz działa a nie opowiada co może być....Ale podobno takie powikłania zdażają się żadko.Nie martwcie się, pozdrawiam anuś
          • Gość: guest Re: - łyżeczkowanie IP: *.* 23.11.01, 20:42
            Dzieczyny pocieszyłyście mnie. Po porodzie łożysko się nie odkleiło i robiono mi to okropne łżeczkowanie(brrrry). Bałam się, że to może mieć wpływ, jeśli kiedyś zechcę mieć kolejne dziecko...Może jednak wszystko będzie o.k. jak tu mówicie. Ania jeśli ktoś ma na temat łyżezkowania coś do powiedzenia, to bardzo chciałabym, to przeczytać, a jeśli zdarzają się powikłania to jakie?
        • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - łyżeczkowanie IP: *.* 26.11.01, 12:11
          Kiedyś myślałam ,że jestem zwolenniczką aborcji ale to tylko dlatego,że nie miałam pojęcia o dzieciach,macierzyństwie i ogromie miłości z tym związanej.Byłam za, bo byłam zupełnym laikiem w tej kwestii.Dziś jestem szczęsliwą mamusią oczekująca swojego pierwszego dziecka,któro nie było planowane.Przerażenie a właściwie panika była moim nieodłącznym uczuciem na początku.Dziecko,nie było tym czego wtedy oczekiwałam od życia.Ale od momentu gdy uświadomiłam sobie,że jest we mnie mały człowiek,nowe życie storzone przeze mnie i mojego obecnego męża [wtedy nie byliśmy małżeństwem] nie byłam w stanie zrobić mu krzywdy.Wiem,że gdybym usunęłm ciążę nigdy w życiu nie byłabym w stanie sobie tego przebaczyć,spojrzec w oczy i powiedzieć:miałaś prawo.Ale to jest tylko moje zdanie.Jeśli moglabym coś powiedzieć to jedynie to:dziewczyny nie róbcie tego,bo kiedyś będziecie żaławać.Nie niszczie tego co juz jest,widocznie tak miało być.Spójrzcie na siebie i pomyślcie:a gdyby moja mama miała wątpliwości...A tak poza tym ,to jałowa wydaje mi sie dyskuja na temat tego od kiedy pojawia się dusza,czy od zapłodnienia jest to juz dziecko a może od momentu gdy zaczyna bić serduszko.Wydaje mi się ,że to sa problemy osób,które usunęły ciążę lub chcą to zrobić a potrzebują argumentów za.Bo przecież jeśli to tylko komórka,embrion to nie ma problemu.Nikogo nie potępiam i nie oceniam,ale uważam,że nie można szafować ludzkim życiem.Bo czy którakolwiek z nas byłaby w stanie tak po prostu oddac swoje życie???Pozdrawiam.
          • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - łyżeczkowanie IP: *.* 26.11.01, 19:19
            asia napisała/ł:> Nikogo nie potępiam i nie oceniam,ale uważam,że nie można szafować ludzkim życiem.Bo czy którakolwiek z nas byłaby w stanie tak po prostu oddac swoje życie???> Pozdrawiam.Bardzo to pięknie napisałaś. Dziękuję.Goska
      • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży do przeczytania! IP: *.* 23.11.01, 13:05
        Właśnie sobie poczytałam, no cóż trudno się nie zgodzić.Dla mnie najbardziej oburzające jest zniechęcanie do stosowania środków antykoncepcyjnych. Osobiście jestem przeciwniczką przerywania ciąży, aczkolowiek nigdy nie byłam w sytuacji, która zmuszałaby mni do podjęcia wyboru. Nigdy nie byłam i nie chciałabym być dlatego uważam, że (oczywiście jeśli organizm toleruje) najlepszym rozwiązaniem aby tego typu dylematów uniknąć są tabletki hormonalne. Uważam również,że powinny one być przynajmniej w pewnym stopniu dotowane. Tabletki są drogie nie każdy może pozwolić sobie na 30-40 złotowy dodatkowy miesięczny koszt. Niestety w Polsce w dalszym ciągu pokutuje przekonanie "Bóg da dzieci, da też na dzieci".
    • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ? IP: *.* 23.11.01, 11:41
      Brawo Elfik!Gratuluję odwagi!Gwoli wyjaśnienia: odwagi za podjęcie najwłaściwszej dla siebie decyzji!Cociaż jestem zwolenniczką usuwania ciąży, sama nie wiem jakbym się zachowała gdybym znalazła się w podobnej sytuacji jak ty.I jeszcze jedno. Nigdy nie ośmieliłabym się potępić matki, która mimo ogromnego ryzyka uszkodzenia płodu decyduje sie urodzić. Tak samo jak nic mi do tego, że- ktos mając świetne warunki życiowe i finansowe nie chce urodzic dziecka z przypadkowej ciąży-ktoś majac nieciekawą sytuację życiową lub finansową decyduje się na siódemkę dzieci- że ktoś nie wyobraża sobie współżycia przed ślubem- że ktoś chodzi codziennie do kościoła- że ktoś uprawia seks za pieniadze- że ktoś stosuje dietę wegetariańską- że ktos obcina psom ogony dla urody......można tak jeszcze wymieniać i wymieniać...Dlatego nie rozumiem potępienia z jakim spotkałam się ja i Jojo w związku z tym, że napisałyśmy Ewie o naszych aborcjach i o dzieciaczkach, które później bezproblemowo przyszły na świat.Dlaczego niektóre babki nie potrafią uszanować naszego wyboru, lub chociażby w związku ze swoimi poglądami go przemilczeć???!!!Sv
      • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ? IP: *.* 23.11.01, 11:59
        Sylvester, moje podej?cie do tematu aborcji jest podobne do Twojego. Nie moge sie jednak zgodzić z Twoim podej?ciem do innych poglšdów. Każdy ma prawo do własnego zdania i do wyrażania go. Oczywi?cie inna sprawa to poziom dyskusji ale ten aspekt pomijam. Dlaczego kto? kto potępia aborcje miałby siedzieć cicho? Czy tylko nasze poglšdy majš być jedyne, dozwolone i prawomy?lne? Jeżeli jak piszesz chcesz poszanowania własnego wyboru to chyba też powinna? szanować i zdanie innych.A wracajšc do kwestii poziomu dyskusji to doskonale w takim przypadku sprawdza sie moje hasło - będę lepsza i równam w górę a nie w dół.PozdrawiamMarta
    • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ? IP: *.* 23.11.01, 14:21
      Ależ Marto!Ja też nie mam nic przeciw wyrażaniu własnych poglądów, z tym że - wydaje mi się - należy to robić tak by nie urażać innych. Przytoczę ci dwa przykłady.1. "pani Sylvester usunęła ciążę - no cóż- ja bym tak nie zrobiła bo kłóci się to z np. moją wiarą"2. "pani Sylvester usunęła ciążę w związku z tym jest zła, plugawa, obrzydliwa, żenująca, wulgarna i właściwie to powinno się ją powiesić, a przedtem poćwiartować!"Czy dostrzegasz różnicę? O to mi właśnie chodzi!Czy tylko dlatego, że ktoś postępuje tak a nie inaczej musi być wyszydzany przez innego "ktosia", który w danej sytuacji postąpiłby zupełnie na odwrót, bo ma swój WŁASNY system wartości???A poza tym skąd wiemy gdzie tkwi prawda uniwersalna???Sv
      • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ? IP: *.* 23.11.01, 14:45
        Ależ Sylvester, ja swojš uwagę napisałam tylko po przeczytaniu Twoich słów:"Dlatego nie rozumiem potępienia z jakim spotkałam się ja i Jojo w związku z tym, że napisałyśmy Ewie o naszych aborcjach i o dzieciaczkach, które później bezproblemowo przyszły na świat.Dlaczego niektóre babki nie potrafią uszanować naszego wyboru, lub chociażby w związku ze swoimi poglądami go przemilczeć???!!!"Abstrahuję od poziomu dyskusji i słów jakie padły pod adresem Twoim i Jojo. Dla mnie takie obra?liwe uwagi sš nie do przyjęcia i tylko brzydko ?wiadczš o tych co je wypowiadajš, Nie mogę sie jednak zgodzić z Twoim argumentem, że inni powinni przemilczeć swoje poglšdy. Prowad?my tyę dyskusje na wła?ciwym poziomie.PozdrawiamMarta
    • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ? IP: *.* 23.11.01, 14:24
      A ja nie potrafię spokojnie podejść do aborcji bo:1. Kocham życie, jest dla mnie największą wartością, baaardzo lubię żyć.2. Stawiam się w sytuacji takiego dziecka, które zanim się urodziło już przestało żyć.3. Niechciana ciąża nie jest przyczyną problemów, jest skutkiem seksu. A przecież powinniśmy ponosić konsekwencje swoich czynów. (Dla jasności ten punkt nie dotyczy gwałtu.)4. Oglądałam kiedyś program o ludziach w Szwecji, których mamy zażywały rzekomo bzpieczne leki. Dzieci rodziły się bez kończyn, lub z bardzo zniekształconymi. Ci ludzie cieszyli się z tego, że żyją. Dziękowali rodzicom, że nie zdecydowali się na aborcję.5. Aparaty USG nie zawsze mówią prawdę, czasami lekarz może się mylić.Tyle się tu mówi o tolerancji i wolności. A co z wolnością nienarodzonych dzieci. Kto stanie w ich obronie? Poważnym problemem-pytaniem jest dla mnie to jak zachowałabym się gdyby taka ciąża była wynikiem gwałtu, lub gdybym stanęła przed wyborem - czyje życie. Nie wiem co zrobiłabym wtedy. W i nnych przypadkach nie brałabym pod uwagę aborcji. Na prawdę nie wiem, co musiałoby się stać innego, żebym musiała się zastanawiać nad aborcją.Pozdrawiam serdecznie. Gośka
    • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ? IP: *.* 23.11.01, 14:55
      i ja się przyłączę..Do tej pory byłam za tym, aby aborcja była dozwolona. Zgadzam się z Sylvester, że o tym mają prawo decydować TYLKO I WYŁĄCZNIE rodzice, nikt inny.. Ja nie wiem, jakbym się zachowała w takiej sytuacji, ciężko to sobie wyobrazić. Bardzo podziwiam mamy, które urodziły i opiekują się dziećmi niepełnosprawnymi. Pewnie, że nie zawsze wiadomo jeszcze przed porodem, czy dzidziuś jest w pełni zdrowy, ale są kobiety , które mimo tego, że wiedzą, iż dziecko urodzi się niepełnosprawne, decyduja sie na to. I za to właśnie je podziwiam z całego serca!! Za to, że poświęcają dziecku potem całe życie...i chociaż nie potępiam nikogo za jego decyzje, śmieszne i straszne i niedopuszczalne w porównaniu z taką sytuacją wydają się aborcje u osób, które mają jakiś błahy powód ( nie mówię tu o zagrożeniu życia lub ciężkiej sytuacji finansowej),np. nieodpowiedzialni małoletni, którzy po prostu "zaliczyli wpadkę"...Taka refleksja mii się nasunęła.Pozdrawiam -KIKAP.S. Pewnie niektóre osoby będą oburzone, ale ja zastanawiam się często nad tym, jakbym się zachowała, gdybym już urodziła takie kalekie dziecko?? Czy miałąbym na tyle odwagi i determinacji, aby zostawić je przy sobnie, poświęcić się cakowicie dla niego??Nie wiem..
      • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ? IP: *.* 23.11.01, 16:39
        A mnie nasuwa się refleksja:a jeśli Twoje dziecko zostanie kaleką, to się go pozbędziesz, bo nie udźwigniesz tego?Staram się to przekładać na myślenie o tych nienarodzonych.Bo jeśli ktoś chciał dziecka, a decyduje się na aborcję, bo dziecko ma być chore, to czy tak samo zachowałby się, gdyby dziecko zachorowało poza matczynym brzuchem? A jeśli nie, to czy tylko dlatego, że jest art. 148 kk czy z innych względów?To tak pod rozwagę, sama przecież tyle wiem o sobie, ile mnie sprawdzono, ale na dziś: nie usunęłabym ciąży, tak chcę myślećruda kasia
        • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ? IP: *.* 23.11.01, 21:11
          Czytam, czytam, czytam...Po pierwszym dniu naszej dyskusji nie spałam całą noc... A potem śniły mi się skrobanki. Biedne cierpiące dzieci-taka papka z mięsa-koszmar. I śniły mi się te biedne mamy - bez oparcia w religii, rodzinie, mężu, życiowym towarzyszu, przelotnej miłości... Rano myślałam o mamach, które musiały wybierać tak jak ja. Tylko, że ja miałam szczęście, pomogła mi Najświetsza Mateńka, w którą tak wierzę(tylko niech ateiści , Żydzi i Świadkowie Jehowy mnie nie keytykują). TAk jak pisałam nie raz -żyje mój SYN i ja... Może mnie łatwiej byłoby zrezygnować ze swojego życia, bo nasz Jaś , to nasz pierworodny. Pewnie trudniej byłoby, gdybym miała już dzieci... Mnie się udało... Wiele się nauczyłam. I te mamy, które usunęły ciążę pewnie też... Dziś już jestem spokojniejsza...Nadal jestem jednak przeciwko aborcji-pomijając rzeczywiście, jakieś sraszne sytuacje... Mnie też jest lżej, bo to co działo się z moją ciążą nie dawało mi spokoju. Oby żadna z nas nigdy nie musiała wybierać albo zabijać nienarodzonego dziecka, bo dziecko to nie kangur-bez matki w 4-5miesiącu ciąży nie przeżyje... Ktoś wspomniał o antykoncepcji. stosuję metody naturalne i byłam przeciw tym sztucznym, ale na pewno lepsze pigułki-mimo że szkodzą i nie ma się co oszukiwać, że są obojętne dla zdrowia-niż kolejna tragedia, kolejna aborcja...Może naturalne metody są tylko dla osób zdyscyplinowanych...Może... Tylko, że znany prof.Fijałkowski, który bada te sprawy, mówi, że ciąża nieplanowana to problem ludzi stosujących właśnie antykoncepcję... Potrzebna była nam ta dyskusja-mimo, że może czasami wzajemnie się urażałyśmy. I wiem jeszcze jedno. Nie lubię tylko gadać - trzeba działać-żeby takich sytuacji-kiedy dochodzi do usunięcia dziecka było jak najmniej. I żeby głodnych dzieci było jak najmniej. Żeby samotnych mam bez wsparcia było jak najmniej. Jestem na tym forum kilka tygodni-tu są same naprawdę inteligentne osoby. Może razem coś wymyślimy... pozdrawiamAnia
          • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ? IP: *.* 26.11.01, 20:04
            Właśnie, Aniu Ewo, co robić, by nie było niechcianych dzieci, osamotnionych matek decydujących się na aborcję...Wszystko zaczyna się od nas - rodziców. Potem jest szkoła, telewizja, czasopisma... Do młodych dociera więcej informacji o tym, co robić i jak, żeby było bardziej przyjemnie, niż porad dotyczących czasu rozpoczęcia współżycia i wszelkich możliwych zabezpieczeń, informacji (jakże oczywistej, ale nie dla każdego), że stosunek płciowy może zostać uwieńczony "różową kreseczką"... W szkole nie uczą poczucia odpowiedzialności za własne czyny.Póki nie zmieni się podejście rodziców do tematu "seks młodych", póki szkoła nie zacznie poważnie wspierać rodziców w wychowaniu seksualnym, nie liczmy, że zmaleje liczba "nieświadomych matek i zaskoczonych ojców". Inny problem to poziom świadomości i wiedzy dorosłych. Dorka
          • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ? IP: *.* 26.11.01, 20:58
            Aniu,troche odbiegne od tematu,ale pigulki tez przeciez powoduja w pewnych przypadkach,ze zaplodniona komorka jajowa nie moze sie zagniezdzic i ulega usunieciu z organizmu. I tu niestety nie moge sie z Toba zgodzic,ze `lepsza pigulka niz kolejna tragedia` czy. aborcja bo...no wlasnie...gdzie jest granica? Kiedy dziecko jest dzieckiem i nie mozna go zabic? Wiem,ze wspomnialas o stosowaniu przez siebie metod naturalnych. Moje pytanie nie dotyczy Twojej sytuacji a powyzszego stwierdzenia.PozdrowieniaB
    • Gość: PETRA Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ? IP: *.* 23.11.01, 18:14
      Ja nie usunęłabym ciąży ale nigdy nie rościłabym sobie prawa do oceniania innych.Każda kobieta ma prawo rozważyć to we własnym sumieniu...Są czasem takie sytuację, które tak wpływają na człowieka iż zachowuję się zupełnie inaczej.Wyznaję prostą zasadę NIGDY NIE MÓW NIGDY - nie wiemy co może się zdarzyć i w jakiej sytuacji przyjdzie nam żyć. Przyznaję rację Sylvester - tak głośno mówimy o tolerancji a tak łatwo potrafimy innych oceniać... To jest smutne. Nie powinnaś tłumaczyć się ze swoich decyzji - masz do nich prawo.
      • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - WAŻNE PYTANIE!!! IP: *.* 23.11.01, 18:41
        Myślę, że powinniśmy sobie odpowiedzieć na jedno ważne pytanie - czy aborcja to : 1.zabicie dziecka? 2.usunięcie dziecka ?(z miejsca w którym zamieszkało - brzucha, czyli jakby wyrzucenie za drzwi od naszego domu naszego własnego żywego maluszka), czy też może 3.zakończenie życia małego embrionika z bijącym serduszkiem 4. podjęcie decyzji związanej tylko i wyłącznie z naszą wygodąJaka jest nasza odpowiedź?Nie mówmy więc o tolerancji w kwestii zabijania - ja nie jestem w stanie tolerować i akceptować decyzji morderców bezbronnych dzieciaczków!!!Ja wiem jedno nasze dziecko nie chce luksusowego mieszkania , firmowych ubranek, dobego samochodu - ale tylko naszej miłości, która pokona wszelkie problemy.sabina
        • Gość: PETRA Re: O przerywaniu ciąży - WAŻNE PYTANIE!!! IP: *.* 23.11.01, 18:54
          Masz prawo mieć takie zdanie ale szanuj zdanie innych.I nie oceniaj - bo takiego prawa nie masz!
        • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - do Sabiny IP: *.* 26.11.01, 12:39
          Sabino, przy okazji dyskusji o aborcji jedna z dziewczyn podsunęła mi tytuł ksišżki do przeczytania - "Regulamin tłoczni win" J. Irvinga. W sobotę jš sobie kupiłam i spory kawałek przeczytałam. Natrafiłam na kilka ciekawych my?li. Jednš pozwolę sobie tutaj przedstawić - nie dosłownie bo piszę z głowy."Jeżeli wywyższanie się jednych nad drugimi jest warte potępienia to wywyzszanie się jednych nad drugimi z powodów moralnych jest jeszcze bardziej godne potępienia".To tak dla Ciebie Sabino, pod rozwagę.PozdrawiamMarta
    • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ? IP: *.* 23.11.01, 20:23
      Wiecie co? Siedzę sobie, czytam i rozmyślam. Z jednej strony podziwiam dziewczyny, które zdecydowały się na aborcję, bo ja bym nie potrafiła żyć ze świadomością, że zabiłam własne dziecko. Tego się nie da zapomnieć i całe życie chodzi ta myśl za człowiekiem (na pewno za mną by chodziła). Z drugiej strony nie mogę zrozumieć takiego braku odpowiedzialności. Uważam, że trzeba ponosić konsekwencje własnych czynów (ciąża nie spada na nas z deszczem...).I jeszcze a propo chorych bobasków. Ja bym nie usuneła nawet chorej dzidzi. Oczywiście zależy mi na zdrowiu moich dzieci ale nie stanowi to dla mnie problemu. Nie zamartwiam się (będąc w ciąży) o zdrówko maleństwa tylko sięo nie modlę. Co Bóg zdecyduje przyjmę z pokorą. Choć ... może będę płakać, pytać "dlaczego ja?" itd ale dzidziusia będę kochać całym sercem. Jeszcze dodam jedno: nie potępiam osób, które zdecydowały się na aborcję. To wyłącznie ich sprawa. Dobrze, że o tym mówią, bo może pomagają innym podjąć właściwą decyzję. Życzę całemu światu aby takie dylematy pojawialy się jak najrzadziej i by dzieci były dla nas szczęściem a nie powodem "moralnego niepokoju".Pozdrawiam anuś
      • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - czy dziecko to mucha ? IP: *.* 23.11.01, 21:58
        Czy jak pozbawimy życia muchę (przywalimy jej klapką)- co mówimy - zabiłam muchę? Czy jak dokonamy aborcji - co mówimy?- zabiłam, usunęłam czy wywaliłam dziecko do śmietnika przed gabinetem ginekologa? Nawet dziecko niechciane można urodzić i oddać do adopcji rodzicom, którzy je pokochają jak swoje, gdyż nie było im dane urodzić własne...Czy dziecko które ma kilka tygodni jest inne (gorsze) od tego które ma kilka miesięcy, albo od tego, które się do nas uśmiecha i mówi mama - kocham Cię. Bardziej potępiam brak skruchy u osób które dokonały aborcji, niż tego, że to zrobiły (wtedy na ich psychikę działały inne czynniki - strach , samotność, opuszczenie). Mojej mamie lekarz kazał usunąć ciążę, gdyż powiedział, że jej serce nie wytrzyma porodu... całą ciążę żyła w strachu , ale i w nadzieji (dużo się modliła o zdrowie dziecka i swoje) ... Dzięki temu, nie jestem sama mam wspaniałego brata, a moja mama cieszy się zdrowiem i dwójką dzieci...asiula
    • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ?- do Janki IP: *.* 23.11.01, 22:35
      POjechałam do szpitala z wyrostkiem, nie wiedząc o ciązy. Tu kłania się nasze lecznictwo, od chirurga odesłano mnie do ginekologa, bo stwierdzili ze to może nie być wyrostek, tylko jajniki. Ginekolog stwierdził, że nie jajniki, ale tak przy okazji to CHYBA jestem w ciąży. Po kilku godzinach, gdy zdecydowali się mnie operowac (wyrostek zdążył się właśnie rozlać) przyszedł chirurg i zapytał czy jestem w ciąży. Ja ledwo przytomna z bólu powiedziałam mu to co mi powiedział ginekolog i stwierdziłam, że to możliwe ale nie mam pewności. W związku z czym chirurg dał mi pełną narkozę i silne antybiotyki, zamiast zrobić test z krwi, przecież wynik jest właścieiw po chwili. Jeśli nawet nie przed operacją, to mógł to zrobić po, przed podaniem tych kilku kroplówek z antybiotykami. No cóz. Bez komentarza, w naszym kraju i tak się nie wygra z lekarzami. Po wyjściu ze szpitala, po 4 dniach zrobiłam test i resztę już znasz ...
    • Gość: guest Re: O przerywaniu cia˛z˙y - dywagacje? IP: *.* 24.11.01, 00:11
      "A moze sperma tez ma dusze? W zasadzie czemu nie. Jezeli broni sie zycia od poczecia to zapewne plemniki tez cos czuja. Chyba, ze dusza pojawia sie w chwili polaczenia komórki jajowej z plemnikiem. Chyba tak to tlumacza. A moze nie. Bo przeciez prezerwatywy tez sa zabronione. Oczywiscie. Plemniki maja dusze. Jaki holokaust odbywa sie wiec kazdej nocy w najzwyklejszym bloku na warszawskim ursynowie. Jedni umieraja przez uduszenie w lateksie. Inni zatrzymuja sie przed murem nie do przejscia. Jeszcze inni zdychaja zwabieni przez istniejace tylko w ich malych glówkach wewnetrzne imperatywy. A jeszcze inni gina w gaszczu tkanek, labiryntach komórek i rzekach plynów ustrojowych. Nielicznym tylko udaje sie zobaczyc swiat przez pryzmat rur kanalizacyjnych. A sa i tacy, którzy wylani na wolnosc dlawia sie powietrzem i padaja pod ciezarem ultrafioletu."fragment textu poetyckiego zainspirowanego dyskusjami na emamie... :-)pozdro. j.
      • Gość: guest Re: O przerywaniu cia˛z˙y - dywagacje? IP: *.* 26.11.01, 23:05
        Niezłe, niezłe..Ale tak a`propos - jeśli chodzi o tę nieszczęsną duszę.Ja jako osoba spoza wspólnoty katolickiej (i każdej innej) nie wierzę w duszę (w sensie "religijnym", czy chrześcijańskim). Nie mają zatem dla mnie sensu licytacje uczonych księży i reszty społeczeństwa dotyczące momentu "zagnieżdżenia się" duszy w człowieku. Dla mnie wartością jest Życie. Poprzez połączenie plemnika z jajeczkiem powstaje Życie. Do tego wiadomo z góry, że nie jest to gibon, ani złota rybka lecz człowiek( to w odpowiedzi na wątpliwości niektórych uczestników ogólnopolskiej debaty zasłyszanej w radiu i twierdzenie, że to jeszcze nie jest istota ludzka). Może kiedyś dojdzie do tego, że samica ludzka powije borsuczka w wyniku "eksperymentów" genetycznych :-( Wtedy można będzie wysnuwać tego rodzaju wątpliwości.Mój stosunek do aborcji nie był od zawsze ustabilizowany. Jako młódka bez cienia wątpliwości przyznawałam się sama przed sobą, że jeśli "wpadnę" - usunę. Do momentu, gdy zaczęłam podejrzewać ciążę. Trwało to kilka dni, poczym okazało się fałszywym alarmem - dało mi jednak do myślenia. A walka z myślami była niezwykle intensywna. Mój młodzieńczy egoizm walczył z dopiero wykluwającym się przeświadczeniem o nienaruszalności nowego Życia. Od tamtej pory ostrożniej wypowiadałam się na temat, czy usunęłabym ciążę. Brałam pod uwagę jedynie gwałt i czynniki medyczne - zagrożenie dla życia matki. Póki nie znajdziemy się w takiej sytuacji, nie będziemy wiedziały, jakiego wyboru dokonamy...Mój sprzeciw wobec aborcji nie jest dyktowany bojaźnią wobec prawa bożego, czy strachem przed odpowiedzialnością prawną. Jest to wynik głębokich przemyśleń i doświadczeń związanych z ciążą i macierzyństwem. Tylko tyle. Myślę, że każdy człowiek ma swoje sumienie z którym jest związany do końca swoich dni. Nie mnie oceniać i wyrokować. Wystarczy, że on sam będzie nosił w sobie świadomość i pamięć tego, co zrobił. Złapałam się na tym, że ufam, iż istnieje jakieś Uniwersalne Dobra i takaż SprawiedliwośćDorka
    • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ? IP: *.* 24.11.01, 13:15
      Pamietacie jak zadalam asik pytanie czy jej mama nie byla egoistka wiedzac ze rodzi dziecko ktorego sama nie bedzie w stanie wychowac? I jak na samym poczatku po pytaniu Ewy powiedzialam ze rozne sa wskazania do aborcji?No to dzisiaj mamy jak na zamowienie reportaz w Wysokich obcasach. Kobieta urodzila drugie kalekie dziecko, bo zaden lekarz nie chcial jej usunac ciazy. Zycie jest swiete. Jassne...zachodzimy w ciaze. Decydujemy sie na urodzenie dziecka i adopcje. Rodzimy dziecko chore. My go nie chcemy. Nasze dziecko ma uregulowana sytuacje prawna. I co? I nic. Jakie ma szanse na adopcje? Minimalne. Ma najwieksze szanse na zgasniecie w domu dziecka. Uwazam, ze w Polsce powinno sie zaczac od szerokiego programu wsparcia dla kobiet w takiej sytuacji. Moze wiele z nich zdecydowalby sie nie tylko urodzic ale tez wychowac dziecko? A nie zaczynac od a. zakazania aborcji,b. niedofinansowania pigolek i ostatnio c. skracania urlopow macierzynskich.
      • Gość: guest Re: O przerywaniu ciąży - dylematy ? IP: *.* 24.11.01, 13:16
        A.. i niech zadna mama chorego dziecka nie potraktuje tego osobiscie.Ja wiem, ze jesli w ogole dziecka sie chce- kazde dziecko sie pokocha :)))Ale jesli ciaza sama w sobie jest tragedia?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka