Dodaj do ulubionych

Matka egoistka

IP: *.* 05.12.01, 17:11
Czytam forum od kilku miesięcy, najpierw o ciąży teraz o niemowlakach i wreszcie zdobyłam się na odwagę aby napisać. Większość piszących tu mam jest idealna (to nie ironia), ja niestety do nich się nie zaliczam. Najpierw ciąża - palenie papierosów, praca po 10 godzin (nie żebym ją lubiła albo była kimś super ważnym) prawie do samego końca. Poród (oczywiście w znieczuleniu - gdzie ja "hrabianka" bym wytrzymała mimo, że sam poród trwał 4h) - kiedy dziecko się urodziło i położyli mi je na brzuchu kazałam żeby je zabrano (dobrze że lekarz je przytrzymał). Radość mamusi - nawet dobrze, że jest w inkubatorze to trochę odpocznę. Powrót do domu - jedyny "sukces" nie paliłam miesiąc. Dziecko no jest, kilka razy się wydarłam. Zamiast się cieszyć, że jest zdrowy (mimo mego egoistycznego palenia) drażni mnie: że śpi, nie śpi, że przez niego tyle płakałam, że tak wyglądałam. Siedze w domu i czuję się jak w więzieniu, nawet jak wyjdę gdzieś sama to i tak mnie to nie cieszy, bo wiem że będe musiała wrócić. Nie wiem też czy wracać do pracy, jest to na razie dość odległa perspektywa, bo jako prawie pracocholiczka uzbierałam urlopu na prawie 5 miesięcy, ale już się martwie. A to moje biedne dziecko się do mnie tak ładnie uśmiecha i pewnie kiedyś będzie żałowało, że ma taką wstrętną matkemama Dyzia
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 05.12.01, 17:20
      Oj,nie jesteś wstretną matką.Chyba raczej troche zagubioną.Nie jest z tobą tak źle skoro odważyłas się tu napisać.Mam nadzieję,że dziewczyny nie "naskoczą" na Ciebie.Będzie dobrze...
      • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 05.12.01, 18:02
        Tylko kiedy? Inni o swoich dzieciach piszą/mówią z taką czułością a ja zawsze - to dziecko. Dużo osób tu piszących podkreśla jakie to wspaniałe doznanie bycie matką. A co jest wspaniałego w ciągłym niewyspaniu? Człowiek jest cały dzień uwiązany - tylko tęskno patrzy za okno na "lepszy" świat. Nawet pójście do WC jest uzależnione od dziecka
        • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 05.12.01, 18:33
          Ja też nie należałam do najszczęśliwszych po urodzeniu Kuby. Wszystko mnie denerwowało, ale uwierz mi że do czasu. Po trzech tygodniach stałam się już w miarę wytrawną mamą, Kuba stał się prześliczny a życie znowu nabrało barw, tym bardziej, że wróciłam do życia towarzyskiego. No i po trzech miesiącach wróciłam do papierosów co było dla mnie dosyć ważne i przez co nieraz wczesniej miewałam doły głębsze niż Morskie Oko. Grunt to się wygadać, więc jakby co to wal śmiało. Pozdrawiam. Gosia
        • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 05.12.01, 21:26
          Zupełnie niepotrzebnie wypracowujesz w sobie poczucie winy.Nie musisz dopasowywać się do standardów ,pytanie jakich ? czułej i kochającej matki.Twoje uczucia być może są inne może nie zdajesz sobie sprawy z ich istnienia.Był już kiedyś na forum post dziewczyny która powiedziała że nie kocha swojego dziecka...hmm kiedy to mogło być ..parę miesięcy temu .poszukaj padło tam wiele mądrych słow i niekoniecznie miłych.Pozdrawiam i życzę odnalezienia radości w swoim życiu a przede wszystkim w twoim maluchu Gosia :hello:
        • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 06.12.01, 09:11
          A ja myśle że to jest po prostu depresja poporodowa, która sie u Ciebie wydłuzyła. Sama to przeszłam to wiem. Szpital był koszmarem, a jak wyszłam ze szpitala to i tak cały czas musiałam być w domu. Ryczałam, ryczałam i teskniłam za pracą. Nie wiem czy Ci to pomoże ,ale deperesja mija (A jeśli nie to trzeba koniecznie zgłosic sie do poradni psychologicznej, nie żartuję), a uczucia macierzyńskie budzą sie czasem bardzo powoli. Poza tym kto powiedział , że musisz byc taka uwiązana - na dwór mozna wyjśc z dzieckiem prawie zawsze, trzeba je tylko odpowiednio ubrać. Do chodzenia po sklepach nadaje sie nosidełko, z kinem będzie problem, ale od czego sa opiekunki? Polecam bardzo jakies zajęcia fitness, podnosza znacząco poziom serotoniny w oragnizmie. Mój misiek był z nami na pikniku bluesowym jak miał miesiąc. I chociaż nie jest chowany pod kloszem, nigdy jeszcze nie był chory.Dziecko jest pewnym ograniczeniem, ale naprawde nie oznacza końca życia, zależy tylko jaki rodzaj macierzyństwa wybierzesz. Może być aktywne, zabierasz dziecko z sobą wszedzie gdzie sie da i sama sie przekonasz jak szybko narodzi sie więź między wami. pozdrawiamsylwia
        • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 06.12.01, 11:19
          Mysle, ze nie dlugo Ci się odmieni. Bezwzględnie powinnas w takiej sytuacji wrócić do pracy, a wtedy zaczniesz dopiero tęsknic i lecieć z niej jak wariatka do domu. Ja to przerabiałam co prawda od początku cieszylam sie na moja córeczkę, ale niestety musialam wrócić do pracy. I teraz dopiero wiem jak szybko można pokonać odległosć paru kilometrów.! Zobaczysz daj sobie szanse zatęsknić a naprawdę będzie cieszył Cię każdy umiech, kupa ipłacz z powodu ząbka! Głowa do góry tylko raczej powstrzymuj się od palenia przy dziecku, chociaż to dla niego tera zrób jesli nie możesz więcej. Ja wierzę, że Twoja depresja niedługo minie Pozdrawiam Maja mama z dziesięcio miesięcznym stażem
    • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 05.12.01, 18:40
      skoro tutaj zaglądasz, to nie jest z tobą aż tak źle :)nie martw się - jesteś chyba po prostu przemęczona... i nie przekonana do macierzyństwa! czy ta ciąża to wpadka, czy planowałaś ją? może cały czas masz żal do losu, że w tym momencie, kiedy tak ci się fajnie pracowało, paliło i nie wiem, co tam jeszcze fajnego robiło, maluszek przykuł cię do mieszkania i strasznie "kurowodomowych" zajęć :(a poza tym nic nie ma w tobie okropnego, jesteś po prostu szczera - tak czujesz i masz do tego prawo; jeżeli takie uczucia cię martwią to możesz chyba z kimś pogadać - wiem, że w Warszawie w akademii "początek" są spotkania dla "niezadowolonych" mam z psychologiem. O depresji, o niespełnieniu, o klopotach. Jeżeli jesteś z warszawy to do nich zadzwoń, jesli chcesz.No i czasem chociaż usmiechnij się do "dziecka" :)
      • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 06.12.01, 11:15
        Potwierdzam, że spotkania są, ale nie tylko dla niezadowolonych mam, ale dla wszytkich. Porozmawiać można o wszystkim. Już wcześniej pisałam o tych spotkaniach więc nie będę się rozpisywać. Oprócz tych spotkań można umówić się na indywidualną wizytę z psychologiem lub psychoterapeutą.Pozdrawiam,Ludek
    • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 05.12.01, 22:40
      wiesz co, ja nie kochałam moich chłopaków (mam bliźniaki) chyba, aż skońcyli jakieś 6 miesięcy. Musiałam się wszystkiego uczyć, przyzwycajać do nich. CZasem jeszcze teraz brakuje mi do nich cierpliowści. Zamiast pocieszać ich, ze po raz kolejny narobili sobie guzów ( mają już prawie rok) wściakam się na nich. Ale studiuję i oddałabym za mich facetów zycie
      • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 05.12.01, 23:51
        czułam się wspaniale, kiedy położyli Michała na moim brzuchu, ale po porodzie też nie było mi łatwo. trudno jest zaakceptować tyle zmian w życiu, a przede wszystkim fakt, że jest się tak uzależnionym. Z czasem nawet polubiłam siedzenie w domu, ale mam stały kontakt ze znajomymi (tymi z dziećmi i tymi bez). Poza tym w pewnym momencie mały mógł już zostawać z tatą, więc mogłam wyjść na zkupy, czy na babskie pogaduchy. Od jakiegoś czasu jestem nałogową emamą. Forum to czasami niczym wizyta u psychoterapeuty. Przede wszystkim wiesz,że nie jesteś sama, że inni też mają problemy i jakoś sobie radzą. Odezwij się jeszcze kiedyś. :)
        • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 06.12.01, 04:12
          Nie jestes chora, cierpisz po prostu na depresje poporodowa tzw. blue syndrom. Czesto przechodzi to samo po kilku tygodniach lecz czasami moze doprowadzic do dlugotrwalej depresji lub nieszczescia. W Stanach Zjednoczonych kobieta zabila 5 swoich dzieci. W Toronto lekarz rzucila sie pod kolejke podziemna razem ze swoim 6 miesiecznym synkiem. Przepraszam, ze o tym wspominam ale chce Ci uswiadomic, ze powinnas cos zrobic. Najlepiej jak to dziewczyny juz wspomnialy poszukac dobrego psychologa, ktory spotykal sie juz w swojej praktyce z takimi przypadkami. Rozmawiaj o tym z mezem i wszystkimi bliskimi Ci osobami, nie odmawiaj nikomu pomocy przy dziecku, wybierz sie na zakupy czy do fryzjera. Rob to co lubisz, odpoczywaj jak Twoje malenstwo spi. Dziecko to najwiekszy, najcenniejszy skarb i jak to odkryjesz to zobaczysz, ze swiat wyda Ci sie piekniejszy. Kazdy usmiech Dyzia bedzie dla Ciebie najwiekszym szczesciem. Zycze Ci tego z calego serca.
    • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 06.12.01, 07:56
      Mamo Dyzia.Juz wiemy jak jest. I uwazasz ze jest OK? Chyba nie skoro odwazylas sie napisac. No to co, trzeba to zmienic :)Zareczam ci ze kazda z nas miala ochote dzieckiem conajmniej potrzasnac, trzasnac drzwiami i wyjsc.Ale Mamo Dyzia zaszlas w ciaze. Urodzilas. Nie oddalas. Karmisz i przewijasz. Czyli kwiestie biologiczne sa w porzadku. Teraz trzeba sie odnalesc w tym kieracie jako mama. Twoj Dyzio patrzy w ciebie jak w oltarz i usmiecha sie do ciebie- czy to nie dziwne- jestes przeciez taka okropna.... Ale nie... on cie kocha bo jestes. Nie wazne jaka jestes. Daje ci ogromny kredyt zaufania- zaden facet ci takiego nie da, jak twoj Dyzio.Mysle ze powinnas sie zastanowic czego chcesz. Zrobic pierwszy krok z tego marazmu- czy z pomoca psychologa czy bez. Sproboj znaezc zdrowy kompromis pomiedzy swoimegoizmem a potrzebami dziecka ktore juz jest. Bedzie plakac, bedzie ciebie potrzebowac. Bedzie z toba juz zawsze. Ale mimo to nie stracilas kontroli nad wlasnym zyciem, o ile tylko Dyzio stanie sie czescia twego swiata. Musisz go zaakceptowac- to tak prosto brzmi :)Musisz zaakceptowac siebie.Zycie niekonczy sie z urodzeniem dziecka- jest to konsekwencja wyboru, ktorego dokonalas. Mozesz byc z tego wyboru dumna. A reszta wymaga troche wysilku- poczawszy od odchudzenia sie-bo piersia raczej nie karmisz :)a skonczywszy na poczuciu ze usmiech twojego synka nie jest bezpodstwany- bo jestes najlepsza matka na jaka cie stac :)Trzymam kciuki.
    • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 06.12.01, 07:57
      Uważam,że w ogóle nie powinnaś się decydować na dziecko skoro wazniejsze jest dla Ciebie "ja". I to nie jest żadna krytyka, po prostu są osoby, które wcale nie uważają dziecko za cud swiata. Myślę,że to kwestia dojrzałości do macierzyństwa.Ja też, choć jestem z moim partnerem 4 lata ( a od 1,5 roku mężatka) na razie nie zdecydowałam sie na dziecko mimo,że nie jestem z przedziału 20-ek. Powoli dojrzewam do takiej decyzji (odwiedzając m.in takie strony www jak ta)a kiedy to nastąpi nie wiem, moze za rok dwa, na razie dobrze mi tak jak jest.
      • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 06.12.01, 09:12
        Dziękuje za słowa otuchy oraz rady. Chciałabym tylko kilka rzeczy uściślić:- ciąża nie była wpadką- większego domatora od siebie nie znam (czasem nawet brałam urlop żeby posiedzieć w domu i nigdzie nie wychodzić), ale jest chyba duża różnica od chcieć a musieć- moja decyzja o powiększeniu rodziny nie wynikała z sielankowej wizji mamy z rumianym i uśmiechniętym bobasem w ramionachPo urodzeniu dziecka wiedziałam, że mój świat się zmieni - ale nie oczekiwałam, że na taki koszmar. Wiem sama, że już jest lepiej - pierwszym miesiąc to istne piekło na ziemi: szpital - jedno wielkie upodlenie człowieka; dziecko nie przybiera na wadze - brak pokarmu, co kilka dni do pediatry; audiolog - złe wyniki badań, powtórne badania; okulista; "walka" z służbą zdrowia. A gdzie w tym wszystkim ja? To tak jakbym przestała istnieć, moje życie zostało zredukowane do sprawnych rąk i pełnych piersi. Dlaczego w tych wszystkich szkołach rodzenia matkę zostawiają samej sobie? Nikt nie powie, że nawet stosując dietę nie wskazówka wagi może się utrzymywać w tym samym położeniu przez długie tygodnie? Dlaczego np. w szpitalach lekarzy interesujesz ich tylko od pasa w dół? Dlaczego jeśli zwracasz się z jakimś pytaniem po raz kolejny już troszkę zirytowana to wszyscy od lekarzy poprzez pielęgniarki do własnej rodziny proponują ci coś na uspokojenie? Dlaczego znajmomy, rodzinie wychowanie i opieka nad dzieckiem przebiegała w sposób tak bezproblemowy (a nawet jeśli one były o wspaniali rodzice zawsze sobie z nimi radzili z uśmiechem na twarzy)?Może i niedojrzałam do tego aby być matką, wydawało mi się, że tak. Dziecko ma już prawie 3 miesiące, pewne problemy się skończyły ale ciągle wydaje mi się że jestem w trochę bardziej luksusowym więzieniuMama Dyzia
        • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 06.12.01, 09:22
          Przeobrazenie sie ze stanu "ksiezniczki" w ciazy w "wiesniaczke" po porodzie, na ktora nikt nie zwraca uwagi bardzo boli. Przechodzilam to przy pierwszym dziecku. Bylam zla, rozdrazniona, widzialam wyraznie swoja nadwage i blizne po cesarskim. Nie karmilam tez piersia, co mnie dodatkowo dobilo. Ale pozniej pomyslama ze po cos to mi sie przydarzylo. Chociazby po to zeby przy drugim dziecku widziec cos poza czubkiem wlasnego nosa.Niektore mamy dozo lepiej dogaduja sie z wiekszymi dziecmi- moze ty jestes takim typem?MelaP.S jesli mozesz- nie pal przy nim :)
          • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 06.12.01, 09:46
            nie powinnaś sobie niczego zarzucać, nie jestes wcale wyjatkiem. Ja też w ciąży troszke podpalałam, kiedy po porodzie położyli mi dziecko na brzuchu prosiłam żeby go zabrali, na co wszyscy że mam takie piekne dziecko i nie chce sie nim zajmować, a ja miałam poprostu wszystkiego dosyć, chciałm wtedy żeby w końcu wszyscy dali mi spokój i najlepiej żeby mnie na jakieś dwa tygodnie uspili. Potem przyszły problemy z karmieniem, dziecko zaczeło chorować i ja tez i wróciliśmy spowrotem do szpitala. Skończyło sie to mega depresją, która wcale nie tak szybko sie skonczyła. Pamiętam że jak dziecko miało około 3 miesięcy miałam już dość wiecznego płaczu, problemów, zamknięcia i tp. dobrze wiesz co mam na myśli, to z bezsilności i złości potłukłam pare talerzy i wykrzyczałam to mężowi w twarz, że mam tego dosyć. On oczywiście niczego nie zrozumiał i nazwał mnie wyrodna matką. Teraz wiem że nie miał prawa tak mówić, kobiety przestały być dawno ludźmi drugiego gatunku, udowodniłyśmy światu że oprócz gotowania i zmieniania pieluch potrafimy dużo więcej. Dlatego jeżeli kochasz swoja pracę to do niej wróć, poszukaj miłej niani, a twoje dziecko będzie szcześliwsze mając szczęśliwą, pracującą mamę, która po powrocie do domu poświęca mu cały swój czas, niż mamę niepracującą, nieszcześliwą, wiecznie niezadowoloną, nerwową itp.Do tej pory wypominam swojemu mężowi, że ustalalismy że dla dobra dziecka będe siedzieć w domu przez rok, ale pojawiały sie następne dzieci i rok zmienił się w 5 lat i konca nie widac. Odsiaduje więc swój wyrok, tylko nie wiem za co.
            • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 06.12.01, 09:52
              Wielkie dzięki. Czasami miło jest usłyszeć, że nie wszyscy wkoło są tacy idealni a tylko ty jedna taka zła. Praca mnie wcale tak bardzo nie kręci, raczej jest to przymus finansowy (jednak inni potrafią żyć za zdecydowanie mniej). Na razie mam taką chuśtawkę wróce nie wróce. Jednak jak już wcześniej pisałam trochę tego czasu na zastanowienie mam.MD
          • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 06.12.01, 09:47
            Palenie to taka odskocznia i cały rytuał w ubraniem kurtki i wyjściem na balkon. Jestem potworem ale jeszcze nie zieję ogniemMD
        • Gość: guest Re: Matka egoistka. Jak Wam się wydaje? IP: *.* 06.12.01, 10:07
          Cześć, przeczytałam co tu napisałaś i wiesz?, zastanawiam się sama od czego te rózne zachowania i stosunek wobec "nowonarodzonego" wynikają. Sama jestem na etapie planowania dziecka, mam kolezanki,które maja dzieci lub co dopiero urodziły, no i właśnie:- znam takie co były prawie całe swoje 9 miesięcy ciązy na zwolnieniu mimo,ze "nic im nie dolegało" i niewazne czy sobie załatwiły te zwolnienia czy nie; ale czuły się dobrze i wręcz byly dumne,że były w ciąży (mimo,że brzuszka nie było widać nosiły "wskazujące" ubrania), urodziły dziecko i mimo,że dziecko płacze im 2 godziny non stop ,skądś mają cierpliwość i wydaje się jakby w ogóle tego płaczu nie słyszały, suma sumarum choćby nie wiem jakie "katorgi" przechodziły na początku macierzyństwa chodzą dalej zadowolone i usmiechnięte. Faktem natomiast jest to,że mogą sobie pozwolić na "ten luksus szczęśliwości", bo ... nie martwią się o pracę (pracują w panstwowych instytucjach gdzie jeszcze panuje komunistyczne myslenie wzgledem matek z dziećmi i po powrocie z macierzyńskiego nie ma problemu "zwalniania" takiej kobiety; przynajmniej tak jest we wszystkich instytutach w naszym miescie) lub mąż zarabia bardzo dużo i chyba rozumiem,ze dla tych kobiet macierzyństwo to dar z nieba;- znam takie przypadki,że kobiety po urodzeniu są znerwicowane, niesympatyczne,bo w ciaży latały do pracy non stop, bo bały sie o utrate stanowiska, a będac juz na macierzyńskim cały czas żyły myślami "Boże co ja mam robić; wrócę do pracy i mnie zwolnią" i w sumie zamiast faktycznie dostrzec to,że są matkami, to początkowe macierzyństwo przeleciało im przez palce, w nerwach w zatroskaniu o przyszłość zawodową i materialną ogólnie.Ja myślę,że to jak przechodzi się macierzyństwo jest jakąś wypadkową także innych czynników , być może to właśnie determinuje później zachowanie matki względem dziecka, ktore co dopiero przyszło na świat.Jak Wam sie wydaje?
          • Gość: guest Re: Matka egoistka. Jak Wam się wydaje? IP: *.* 06.12.01, 10:32
            Myślę,że masz rację, ja należę do tej II-ej "kategorii" kobiet,ale kobieta wszystko zniesie, szkoda tylko,że inne mogą naprawdę przejść przez macierzyństwo bez stresów rodzaju "strata pracy" albo widoku męża harującego na 2 etatach.Pozdrawiam
          • Gość: guest Re: Matka egoistka. Jak Wam się wydaje? IP: *.* 06.12.01, 13:53
            Bea!Masz sporo racji.Pozdrawiam,Marzena B.
          • Gość: guest Re: Renia. Dziewczyny piszcie? IP: *.* 06.12.01, 14:05
            Zgadzam się z Tobą i jestem ciekawa co na to reszta?
            • Gość: guest Re: Renia. Dziewczyny piszcie?PRZEPRASZAM BEA! IP: *.* 06.12.01, 14:08
              Przepraszam Renię (w ogole się nie wypowiadała na tym forum).
        • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 06.12.01, 10:27
          Ja pierwsze pół roku też wspominam jako bardzo ciężkie, ale te wspomnienia powoli się zacierają, zapominam te ciężkie chwile a zostają miłe wspomnienia. Pierwszy uśmiech, pierwsze osiągnięcia. W porównaniu z tobą niewiele przeszłam , bo co prawda cesarka, ale za to mąż przy mnie przez kilka godzin po operacji. W szpitalu czułam się dobrze, a mała sporo spała i nie budziły jej płacze innych dzieci. Aloe było sporo mojego płaczu, sporo nerwów kłótni z mężem. Oboje strasznie się stresowaliśmy każdą innaczej wyglądającą kupę. Nie zapomnę jak mąż o godzinie 22 jechał do najbliższego szpital z kupą w pampersie, pani doktor wykazała zrozumienie, ale pielęgniarki dziwnie na nas patrzyły. Pewnego dnia z kolei ja pod prysznic, mała spała w wózku, nagle wrzask i tatuś nie dawał sobie rady,nic ne pomagało , ani lulanie ani pierś ani kąpiel rozluźniająca, nic. Ja z mokrą głową biegam w panice za przeproszeniem na golasa i próbuje znaleść coś do ubrania. Potem w samochód i do lekarza, potem laryngolog badanie. Wszystko było ok, my zlani potem z nerwów, chorzy ze zmęczenia. A mała zdrowiutka, usnęłą w samochodzi. Mąż pamiętam jak dziś mówił, że gdyby wiedział że to taka odpowiedzialność to chyba byśmy nie mieli dzieci. Dziś Ola ma dwa lata prawie i jest cudowna, chociaż czasem daje popalić jak wychodzą jej ząbki. Pamiętam jak stresowałam się i płakałam kiedy mała poraz kolejny dostawała wysypki która niedawała jej spać a ja matka karmiąca na diecie słyszała , że znowu coś zjadłam. I te nasze diety bezglutenowe, bezjajeczne, bezmleczne i bez, bez, bez. A waga jak by zaklęta czy jem słodycze czy nie. 70 kg przy 170 i ani drgnie. Myslę że każda z nas ma gorsze dni, ale najczęście opisuje te lepsze i już. Dziś z perspektywy czasu myślę, że ja nie potrafiłam odpoczywać kiedy np. mała spała i zamiast się zrelaksować to czekałam aż się obudzi. Nie potrafiłam się cieszyć z tego e jestem z nią w domu. Jak wróciłam do pracy to prawdę mówiąc trochę odetchnęłam, bo mogłam sobie swyczjnie siąść i wypić herbatę.W domu niestety nie bo mała albo przy piersi albo na rękach. To wszystko minie zobaczysz, ciesz się uśmiechem małego i spróbuj odpocząć jak masz wolne. Moze do kina na jakąś romantyczną komedię. Jeśli czujesz , że to depresja to może faktycznie pomocny byłby psycholog. Trzymaj się.
      • Gość: Agnieszka,mamaAniZosiJulki Re: Matka egoistka - do Sylwii IP: *.* 06.12.01, 15:06
        Sylwio, przepraszam, ale nie wypowiadaj sie na tematy, o których nie masz pojęcia. Mama Dyzia ma klasyczną depresje poporodową i potrzebuje wsparcia psychicznego dla dobra Dyzia i własnego. Uwaga "wogóle nie powinnas decydować się na dziecko" jest zupełnie nie na miejscu - po piewsze: kto dał Ci prawo do oceniania decyzji innych, a po drugie: stało sie i Dyzio już jest na świecie.Mamo Dyzia: tylko TY jesteś najlepszą Mama dla swojego synka i nic tego nie zmieni. Dyzio bedzie Cię kochał, a Tobie potrzebne jest wsparcie kogoś bliskiego i trochę czasu dla siebie. Jeśli nie karmisz piersią, to nie ma problemu z zastapieniem Cię przy dziecku. Idź do fryzjera, kosmetyczki, kina czy na ploty z przyjaciółką - zrób cos dla siebie, a wtedy łatwiej będzie Ci być z Małym.Trzymaj się :hello: Agnieszka
        • Gość: guest Re: Matka egoistka - do Sylwii IP: *.* 06.12.01, 15:11
          Agnieszko chyba za bardzo sie uniosłas, wcale nie zamierzam decydować o tym kto ma rodzić dzieci a kto nie. Jestem na tyle dojrzałą kobietą, że w ogole nie przyszłoby mi to na myśl.Po prostu wiem, że kazda kobieta różnie podchodzi do macierzyństwa i jest to sprawa indywidualna. Wiele moich znajomych, tzw. doswiadczonych matek szczerze ze mną rozmawia na ten temat stąd takie zdanie.Pozdrawiam.
          • Gość: Agnieszka,mamaAniZosiJulki Re: Matka egoistka - do Sylwii IP: *.* 06.12.01, 15:28
            W porządku - tylko jaki sens miała Twoja uwaga w sytuacji Mamy Dyzia. Myślisz, że jej to pomoże ?Mam przyjaciela, cierpiącego od kilku lat na depresję i wiem, że takie osoby sa bardzo wrażliwe i wszelka krytyka (nawet delikatna) może je załamać (a skutki mogą być naprawdę tragiczne). Wiec jeśli nie możesz pomóc, to lepiej sie nie odzywaj.Agnieszka
            • Gość: guest Re: Matka egoistka - do Sylwii IP: *.* 07.12.01, 08:50
              wyjasniam: mówicie do sylwii 2. Ja sylwia 1, wyraziłam sie na poczatku jako pierwsza. Sorki, ale poczułam sie jak alicja po drugiej stronie lustra.Sylwia
    • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 06.12.01, 09:03
      Mamo egoistko!Postaraj sie sobie odpowiedziec po co zaszlas w ciaza. I dlaczego urodzilas - to moze Ci pomoc pozbierac sie w ocenach tej sytuacji w ktorej jestes teraz. Bo tak naprawde TU I TERAZ jest wazne, nie to co bylo - w ciazy i przed nia. Nie kazdy ma talent do wszystkiego. Nie kazdy bedzie świetnym kerowca czy tancerzem. Ale jak mowia "praktyka czyni mistrza" - starajac sie mozna byc dobrym rzemieslnikiem, a to juz cos. Mamy ktore sie tu spotykaja sa troche "zakrecone" - jesli by tak nie bylo nie szukalyby stron o takiej tematyce. Ale sa i inne mamy, dla ktorych dziecko jest tylko dodatkiem do ich zycia, dosc daleko stojacych w hierarchii tego co wazne a co nie. Znam kilka takich. I wierz mi ze tu nie zaglądają. Podrzucaja dzieci przy kazdej okazji dziadkom, wysylaja na dlugie kolonie w wakacje, na siebie wydaja fortune, a dziecko nie dostało od niz zadnej zabawki. I czasu. I co? Dzieci rosna, zyja, najwyzej beda klientami psychoanalitykow kiedy dorosna. Moze nie warto sie winic ze nie jest sie doskonalym. Warto natomiast mimo braku zalewajacej fali milosci do dziecka nie przelewac na nie swojej frustracji. Bo je rani postepowanie rodzicow, a nie ich uczucia.Fakt. Uwazam ze jestes egoistka. Ale jednoczesnie czy Ty nic nie zyskalas rodzac Dyzia? Nie stalas sie choc troche lepsza? Bo mnie sie wydaje ze tak.
    • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 06.12.01, 13:25
      Cześć Mamo Dyzia,Pamiętaj, że nie od razu się kocha swoje dziecko. Ta miłość przychodzi stopniowo i z miesiąca na miesiąc jest coraz większa.Wróć do pracy! Może Ci się uda na pół etatu? Przez te 4 godziny dziennie i tak się nie napracujesz, a będziesz miała okazję spotkać się z ludźmi, ładnie się ubrać umalować i ... wreszcie poczuć się kobietą, a nie tylko Matką Polką. A przy okazji zrobisz dobre wrażenie na pracodawcy (że taka stęskniona za pracą, że nie możesz doczekać się końca macierzyńskiego :;-): )Są w aptekach takie tabletki na poprawienie nastroju (ziołowe) nazywają się Deprim. Skoro i tak nie karmisz piersią - może spróbuj. Ja jak mam doły to łykam. Może to efekt placebo, a może naprawdę troche działają.Trzymaj się cieplutkoAsia
    • Gość: guest Podziękowania IP: *.* 07.12.01, 09:35
      Pargne gorąco podziękować za zrozumienie oraz stawanie w mojej obronie, dobre rady i te troche mniej. Każdy z nas pragnie być ideałem, jednak nie każdemu to wychodzi. Nie powiem, że po przeczytaniu wszystkich postów zrobiło mi się lepiej (ew. pogodziłam się z losem), ale czasem sama świadomość, że inni też tak do końca nie są idealni trochę podnosi na duch (wiem, że to troche małostkowe)Dziękuje za "wysłuchanie" mojego rozżalenia i pragne życzyć wszystkim Mamom przynajmniej tyle miłości ile same ofiarowują swoim dzieciom. Przyszłym Mamom dużo wypoczyku w czasie ciąży i mało zmartwień związanych z ciążą i porodem (oczywiście bez komplikacji i bólu). Tym dziewczynom, które dopiero o tym myślą (lub nie) pewności swojego wyboru. Wszystkim zaś traktowania kobiet nie jak innego gatunku człowieka, czy to w pracy, czy w domu - żeby wszystko to co się nam należy nie było jakąś łaską i zależało tylko o czyjegoś widzimiśie. Oraz dużo śniegu na gwiazdkę z lekkim mrozem (bo chyba na słońce i +25 nie ma co liczyć)PozdrowieniaMD
      • Gość: guest Re: Podziękowania IP: *.* 07.12.01, 09:54
        Serdecznie dziekuję i naprawde,życzę Ci wszystkiego najlepszego!
      • Gość: guest Re: Podziękowania-jeszcze kilka słów IP: *.* 07.12.01, 10:42
        Mamo Dyzia,Dzięki za życzenia. Tyle już słów pocieszenia padło, więc prawdopodobnie tych kilka moich już nic nie zmieni. Powiem Ci tylko, jak było (a czasem ciągle jest) w moim przypadku. Strasznie kocham mojego synka, naprawdę, jest cudowny i wspaniały, ale... Faktycznie nie mogę się już doczekać do dnia, gdy się wyspię (to jest dla mnie największy ból) i czasem patrzę na bezdzietnych znajomych z zazdroscią, że dla nich piątek po pracy oznacza odpoczynek, a dla mnie, cóż, pracę, tylko trochę inną, a nawet cięższą niż w zwykłej pracy. Ciągłe zmęczenie, totalne uzależnienie od dziecka może być naprawdę dołujące, dlatego radzę: wracaj do pracy, to wtedy być może zatęsknisz do Dyzia. Dla mnie początek pracy to było jak najlepsze wakacje (serio, choć trochę czułam się jak wyrodna matka, gdy rano z usmiechem wychodziłam do pracy wiedząc, że przez 8 godzin nie będę się musiała podrywać na każde jęknięcie), teraz zaczynam tęsknić. Mogłabym przytaczać wiele takich przykładów, ale nie chcę się za długo rozpisywać. Dodam tylko jeszcze jedno: po pewnym czasie zdałam sobie sprawę z jednej rzeczy (chyba Gosia26 o tym już wspominała), mianowicie że jestem dla niego najlepszą mamą, bo tak cudownie usmiecha się i tuli TYLKO DO MNIE I NIE CHCE NIKOGO INNEGO. Teraz gdy wracam z pracy, aż podskakuje i mimo że co jakis czas brakuje mi cierpliwosci (niestety) to i tak mocno sciska mnie za szyję. Dla Dyzia też jestes najważniejsza. Pamiętaj o tym. Powodzenia. Pisz w razie czego, mi to pomaga w chwilach słabosci i żałuję, że odkryłam to forum dopiero po macierzyńskim (ach, ten brak czasu na COKOLWIEK)Martula z Maksiem
      • Gość: guest Re: Podziękowania IP: *.* 07.12.01, 11:50
        Mamo Dyzia! Nie przeczytałam wszystkich postów skierowanych do Ciebie więc może ktoś już podobnie odpisał. Ja nie uważam się za Matkę egoistkę, a bardzo trudno zniosłam pierwsze pół roku życia mojego kochanego maleństwa. Złość mnie brała jak słuchałam tych wszystkich słodkich wspomnień pierwszych dni macierzyństwa, bo ja czułam inaczej niż większość. Od samego początku miałam tkliwe uczucia w stosunku do dzidzi i bardzo cieszyłam się, że jestem mamą, ale przygnębiało mnie :mój wygląd po porodzie, złe samopoczucie po cesarce, złe traktowanie w szpitalu i monotonia pierwszych miesięcy. Nic tylko: cycek, przewijanie, cycek, przewijanie, pranie, cycek, przewijanie, gotowanie, cycek, przewijanie, prasowanie, kąpanie, cycek ... i padałam na twarz. Męczyło mnie to okrutnie, trzymałam dziecię w ramionach i marzyłam o chwili kiedy będę wkońcu mogła nawiązać z nim jakiś kontakt. Miałam wrażenie, że mojemu maleństwu i tak wszystko jedno kto go karmi, przewija itp. Nudziły mnie te wszystkie zabiegi przy dziecku, byłam uwiązana w domu, bo nigdzie na dłużej wyjść nie mogłam, bo np:karmienie na żądanie u mojego synka co 1,5 h. Jakośto wszystko zniosłam. Z dnia na dzień było coraz lepiej! Po 6 miesiącach zaczęłam naprawdę cieszyć się z mojego macierzyństwa. Dzisiaj misiu ma 11 miesięcy i jest cudowny. Uwielbiam się z nim bawić, rośmieszać go i uczyć słów. Jestem wprawdzie bardziej zmęczona (24 h na dobę z dzieckiem-wulkanem energii potrafi wymęczyć), ale jakoś sobie z tym radzę. Tylko coraz częściej tęsknię za pracą, bo kurą domową nigdy nie byłam i zajmowanie się tylko domem czasem mnie dołuje. Brakuje mi kontaktu z ludźmi, czuję się troszkę na poboczu życia. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i prędzej czy później zaczniesz cieszyć się swoim macierzyństwem, ale nic na siłę. Bardzo mi się podobają Twoje wypowiedzi, są szczere, przemyślane. A wszystkim kobietką, które rzucają się z pazurami na osoby, które myślą i czują inaczej, przypominam, że w życiu obok bieli i czarnego jest wiele odcieni szarości. Nie zawsze układa się nam tak jak byśmy chciały, a już najmniej mamy do powiedzenia jeżeli chodzi o uczucia, bo nimi raczej nie można sterować. Powodzenia. agucha
        • Gość: guest Re: Podziękowania IP: *.* 11.12.01, 12:10
          Agucho ! Przeczytałam twój post i przyszło mi do głowy takie znane powiedzonko :tam najlepiej zawsze jest, gdzie nas nie ma". Ja wróciłam do pracy po macierzyńskim i wypoczynkowym. Wtedy wracałam do pracy bez żalu, chociaż nie miałam na szczęście żadnej depresji, zniosłam wszytko dość dobrze, szpital, cc, pierwsze miesiące. Nie od razu zakochałam się w synku, ale z czasem to przyszło. Teraz co raz częściej żałuję, że małego opiekunka nauczy pa, pa , bujania na koniku, itd. Trace to, czego ty nie stracisz zostając w domu. lubię swoją pracę, daje mi kontakt z ludźmi, rozwój itp. Nie wspomnę o penscji, bo ona i tak w całości idzie na opiekunkę. Ale wychodzę mniej więcej o 6 rano, wracam mniej więcej o 16. Nie gotuję, noszę mężowi obiady z pracy, posiedzę z małym 2-3 godziny, popiorę, poprasuję, posprzatam i.... padam do łóżka. i tak sobie dzisiaj wyobrażam, że ty zanim mąż wróci z pracy możesz sobie "odwalić" sporo roboty, posoiedzieć z mężem przed TV lub poświęcić te powiedzmy 2 godziny na cokolwiek. czasem zazdroszczę wam, mamom siedzącym w domu, że coś sobie upoichcicie, ja tylko ogladam przepisy i tak jeżeli coś zrobię to tylko w weekend 9 o ile nie idziemy do teściów lub moich rodziców).
      • Gość: guest Teściowa - walczyć, czy dać spokój ? IP: *.* 08.12.01, 09:16
        Odwieczny problem teściowych...temat jasny, czasem śmieszny, a jednak....Bardzo mnie denerwuje, że niestety mój mąż jest bardzo za swoją mamusią. Jej nigdy nie odmówi niczego, zawsze jest na zawołanie, czasem poświęcając na ten cel mnie i syna ! Niestety wiele razy próbowałam z mężem o tym rozmawiać, ale albo kończyło się to awanturą, albo całkowitym niezrozumieniem problemu z jego strony. Ja naprawdę nie mam nic do ich spotkań, ale przecież facet ma już 28 lat, rodzinę i wypadałoby, żebyśmy to my byli najważniejsi! Zaznaczam, że gdy nie mieliśmy się gdzie podziać gdy byłam w ciąży Ona odmówiła nam mieszkania u siebie (mieszka sama w domu), bo przecież do niej przyjeżdża córka (raz na 2 m-ce)i nie byłoby wtedy miejsca w domu !!!!!!!!!!!!!!! Przyjęła nas na szczęście moja mama, ale żal pozostał. Jednak mojego męża wcale to nie ubodło i jeszcze bardziej podkłada się mamusi. Piszę co przychodzi mi do głowy i może zbyt pokrętnie, ale jestem bardzo zdenerwowana. Przed chwilą zadzwonił do mnie do pracy mąż obrażony, że zabrałam mu samochód, a przecież on obiecał mamie, że zabierze ją do Wieliczki. Przypominam mu, że i tak nie pojechałby, bo przecież nasz synek jest chory ma biegunkę i musi się nim zająć. Mąż na to, że jego mama powiedziała, że małego wezmą ze sobą, albo niech moja mama zajmie się dzieckiem. Szok !!! Oczywiście On pojedzie z mamą do Wieliczki, a moja biedna umordowana wnukami mama będzie zajmować się jeszcze chorym dzieckiem w sobotę !!!! Wiem jedno...rozmowa z mężem skończy się na krzykach, czego ja chcę od jego mamy, a przecież ona jest chora trzeba jej pomóc i ma tylko jego (córka na mamę nie ma czasu, dopóki czegoś nie potrzebuje). Z drugiej strony nie chcę kłótni! Jeśli jest potrzeba proszę! niech jej pomaga, ale wyjazd do Wieliczki do kopalni po sól, kiedy małe dziecko jest chore to chyba przesada !!!! I jeszcze jeden problem. Teściowa zaprasza do siebie tylko męża, czasem z małym, ale nigdy mnie. To chyba trochę głupie - dziecinada. Jest jeszcze cały wielki worek moich myśli, ale nie będę Was już nimi męczyć. Potrzebowałam się wyszczekać. Może któraś z Was ma podobną sytuację i poradziła sobie z nią. Chętnie posłucham i nauczę się postępować z mężem zakochanym w mamusi! Jestem już chyba złośliwa :(. Dzięki i pozdrawiam wszystkie teściowe. Kapi
        • Gość: guest Re: Teściowa - walczyć, czy dać spokój ? IP: *.* 08.12.01, 09:25
          Sorry dziewczyny! ten wcześniejszy post miał byc wątkiem na forum
    • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 11.12.01, 11:35
      A w jakim wieku jest Dyzio? Przypuszczam, że liznęła Cię depresja, która spotyka wiele kobiet przed i po porodzie. Nie obwiniaj się. Proponuję Ci, żebyś wyobraziła sobie jak samotne byłoby Twoje dziecko bez Ciebie, jak przerażone.Potrzebuje Ciebie jak jeść i oddychać. Czy kiedykolwiek był ktoś, kto tak bezgranicznie Ciebie potrzebował? Czy pamiętasz swoje wczesne dzieciństwo? Twój Dyzio to Ty. Czuje jak Ty czułaś wtedy. Kiedy zacznie się świadomie uśmiechać i wyciągać do Ciebie łapki, tulić główkę do Twojego policzka, znajdziesz sens tego wszystkiego. Nie przejmuj się, nie wszystkie matki muszą być idealne, wystarczy, że będą dość dobre. To taka chwila. Potem przyjdzie inna. Życie się zmienia, my też.
      • Gość: guest Re: Matka egoistka IP: *.* 11.12.01, 11:57
        Mamo Dyzia ! Trzymam kciuki za ciebie, żeby się ta sytuacja trochę zmieniła. Postaraj się jak najszybciej... Bo czasu nie da się cofnąc. A on pracuje na waszą niekorzyść. Moim zdaniem warto na chwilę zapomnieć o sobie (w rozsądnych granicach oczywiście) , żeby zapewnić wam - tobie i Dyziowi - dobry początek. A dobry poczatek to więź. A przecież człowiek jest już tak stworzony że potrzebuje miłości i troski, nawet dorosły. I Dyzio tego od ciebie potrzebuje. Potzrebuje ciepła, uśmiechu i przytulania i buziaczków. I twojego spokoju. On nie rozumie dlaczego tego nie otzrymuje. I nie jest niczemu tu winien. Daj mu szansę na bycie człowiekiem KOCHANYM i umiejącym kochać, dawać coś dobrego innym, człowiekiem z poczuciem własnej wartości, bez głębokich kompleksów, zrównoważonym emocjonalnie, zdrowym na duszy. Jeżeli nie nauczysz go tego teraz to potem bedzie juz za późno. Jeżeli sama sobie z tym nie radzisz zgłoś się do lekarza, dziewczyny tu powiedzą ci gdzie. Nie zmarnuj życia które komuś darowałaś. Proszę cie w imieniu twojego syneczka, który jeszcze czeka na twój gest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka