Gość: guest
IP: *.*
05.12.01, 17:11
Czytam forum od kilku miesięcy, najpierw o ciąży teraz o niemowlakach i wreszcie zdobyłam się na odwagę aby napisać. Większość piszących tu mam jest idealna (to nie ironia), ja niestety do nich się nie zaliczam. Najpierw ciąża - palenie papierosów, praca po 10 godzin (nie żebym ją lubiła albo była kimś super ważnym) prawie do samego końca. Poród (oczywiście w znieczuleniu - gdzie ja "hrabianka" bym wytrzymała mimo, że sam poród trwał 4h) - kiedy dziecko się urodziło i położyli mi je na brzuchu kazałam żeby je zabrano (dobrze że lekarz je przytrzymał). Radość mamusi - nawet dobrze, że jest w inkubatorze to trochę odpocznę. Powrót do domu - jedyny "sukces" nie paliłam miesiąc. Dziecko no jest, kilka razy się wydarłam. Zamiast się cieszyć, że jest zdrowy (mimo mego egoistycznego palenia) drażni mnie: że śpi, nie śpi, że przez niego tyle płakałam, że tak wyglądałam. Siedze w domu i czuję się jak w więzieniu, nawet jak wyjdę gdzieś sama to i tak mnie to nie cieszy, bo wiem że będe musiała wrócić. Nie wiem też czy wracać do pracy, jest to na razie dość odległa perspektywa, bo jako prawie pracocholiczka uzbierałam urlopu na prawie 5 miesięcy, ale już się martwie. A to moje biedne dziecko się do mnie tak ładnie uśmiecha i pewnie kiedyś będzie żałowało, że ma taką wstrętną matkemama Dyzia