Gość: guest
IP: *.*
07.12.01, 13:59
Mam mały problem. Mój 9-cio miesięczny synek od jakiegos czasu (to chyba trwa już miesiąc) strasznie się awanturuje podczas przebierania. Krzyczy, robi "mostki", próbuje przewrócić się na brzuszek, a jak już się przewróci, to trzeba z nim okropnie walczyć, żeby znów znalazł się na plecach, co wywołuje taki płacz, jakby go ze skóry obdzierano itp., itd. Własciwie to nie martwiłam się tym za bardzo, bo wygląda mi na to, że po prostu stan przebywania w pozycji horyzontalnej jest dla niego okropnie nudny i walczy z całych sił, aby co najmniej usiąsć. Dlatego czasem do przewinięcia lub przebrania potrzeba 2 osób. A wszystko kończy się w chwili, gdy kończymy się przebierać: spokój i usmiech na twarzy!!! Ogólnie jest dosyć żywiołowy i skoczny facet, do czego już zdążyłam się przyzwyczaić. Ale:1. po pierwsze w czasie gdy zajmuje się nim opiekunka podobno nic takiego się nie dzieje (wiem to z relacji męża, który dosć często w ciągu dnia przebywa w domu). Nawet raz, gdy musiałam wrócić później a ona go kąpała, to nie próbował jak przy mnie "wyskakiwać" z wanny (dodam, że kąpać się lubi ale po prostu w czasie kąpieli kombinuje, co by tu zrobić oprócz siedzenia w wanience),2. Dzisiaj rano dostał takiego szału przy przebieraniu, że mąż powiedział: "musisz cos z tym zrobić!!!"OK, tylko co? Nie mam pojęcia. Postanowiłam więc zwrócić się do Was, czy któras z Was miała lub ma podobny problem i jak sobie z nim radzicieMartula z bardzo skocznym Maksem