Witam

postaram sie jakos w skrocie przedstawic problem. Otoz uwazam ze moja mama jest bardzo despotyczna. Ponizej opisana sytuacja (nie dokladnie, ale cos w tym stylu)zdarza sie bardzo czesto i juz nie wiem co robic. Na dzisiaj bylismy umowieni, ze przyjdziemy z dzidzia do niej na obiad (mieszkamy u tesciow). Corka ma 3 miesiace (skonczyla 3 stycznia). Niestety po czwartkowej szczepionce polio mala nie jest taka jak zwykle. W dodatku zaczela zabkowac. Od 3 dni jest bardzo marudna, zasypia zmeczona placzem okolo 0.30. W domu jest jeszcze mozliwie ale kazde wyjscie konczy sie marudzeniem. Wszystko co jest pod reka mala pcha do buzi a przy tym bardzo sie slini. Lekarka tez stwierdzila ze to wczesne zabkowanie. Wiec zadzwonilam do mamy zeby ona przyszla do nas popoludniu, gdyz nie chcemy dodatkowo stresowac malej wyjsciem z domu i ponownym usypianiem zdenerwowanego dziecka do pozniej nocy. Na to moja mama (tak w ogole to nie dala mi sie wytlumaczyc) od razu zaczela wrzeszczec ze ja zawsze robie w konia ze ona przygotowala obiad i co teraz z nim zrobi (???????). Poza tym ze wydziwiam i wynajduje wymowki i stwierdzila ze"tak, 3miesieczne dziecko i zabkuje, glupoty opowiadasz!!!" i ze "skoro jest marudna to niech sobie odpoczywa, ja nie przyjde bo nie bede jej meczyc". Mowila to krzykiem i z oburzeniem. Dlaczego ona nie rozumie ze trudno jest wybudzac dziecko ze snu, placzace i marudzace z bolu zabierac, skoro babcia moze ja odwiedzic u nas i zaoszczedzic malej stresu???To samo bylo na swietach, naprawde nie mialam jak przyjsc do niej na wigilie, tez sie obrazila. Co mam robic???